Jak to z apteką „Pod Białym Orłem” było. Część 2

Jak to z apteką „Pod Białym Orłem” było. Część 2

W roku 2015 minęła 184 rocznica powstania apteki przy ulicy Poznańskiej w Stęszewie. Do pięknego jubileuszu zabrakło jedynie 16 lat. Koncesję na otwarcie apteki uzyskano 8 listopada 1832 roku, natomiast jej uruchomienie miało miejsce w roku 1834. Tyle streszczenia z części pierwszej, teraz czas na kontynuację.

W roku 1885 zmarł Schiller właściciel apteki. Kolejnym jej właścicielem został Stanisław Antoniewicz, który kupił ją za 6,900 marek. Był on pierwszym polskim aptekarzem w Stęszewie. Jego kariera zakończyła się niestety tragicznie. Mianowicie w 1889 roku znaleziono go w jego kantorze martwego na skutek otrucia. Po jego śmierci apteką zarządzali kolejno: miejscowy lekarz dr. Bolesław Górski, Franciszek Glabisz i Piotr Umbreit.

Doktor Bolesław Górski stał za ladą i sprzedawał leki, była to dla niego udręka. Powodem tego był doktor Kompf, który mieszkał na Rynku u Weychanów. Zajmował mały pokoik na strychu. W tamtych czasach w Stęszewie nie brakowało biedaków. Za leczenie ludzie dawali mu obiad, zawiniątka z jajkami, masłem, kiełbasą oraz owocami. Gdy tylko ktoś dał mu znać, że gdzieś na wsi lub w Stęszewie jest chore dziecko, a rodzice nie mają pieniędzy, aby zapłacić doktorowi Górskiemu, biegł do chorego dziecka i leczył za darmo. Gdy wracał do domu, ludzie w podzięce dawali mu jedzenie.

Wiele żywności przekazywał właścicielom domu na Rynku, a ci darowali mu płacenie czynszu. Jednak doktor Górski nie darował mu, że on musi sprzedawać, jako sprzedawca w aptece, a te leczy ludzi. Pisał donosy do władz i do rejencji. Doktor Kompf był bardzo dobrym, uczciwym oraz wrażliwym człowiekiem. Poniżony i upokorzony do granic wytrzymałości poszedł na rybitki. Było to miejsce u brzegu rzeki Samicy, z widokiem na zamkową górę. Doktor Kompf bardzo lubił przesiadywać na brzegu rzeki i podziwiać ruiny zamku. Był to ostatni widok, jaki miał przed oczami. Po jego policzkach popłynęły łzy. Wyjął z kieszeni pistolet i strzelił sobie prosto w głowę. Mieszkańcy Stęszewa ufundowali kwiaty i trumnę. Wykopali grób pod płotem na cmentarzu, a pogrzeb odbył się bez księdza, bo tak wtedy chowano samobójców.

Przez długie lata grób był cały w kwiatach i świecach, które składały przeważnie dzieci i starsi mieszkańcy z miasta i okolic. Przez długie lata ludzie także odwracali głowę w drugą stronę, mijając doktora Górskiego.

Wracając do apteki. W 1900 roku koncesję na prowadzenie apteki kupił Ernest Liebau. Po dwóch latach apteka trafiła także w Niemca – Wiktora Blumla, który za koncesję zapłacił 167000 tys. marek. W 1903 roku przeniósł on dział drogeryjny do innego budynku. Dom apteczny został rozbudowany, lokale się powiększyły, a po remoncie drogeria wróciła na dawne miejsce. W kolejnych latach apteka była kilkakrotnie przenoszona i przebudowywana. W 1907 roku Blumel rozpoczął starania o założenie filii stęszewskiej apteki w Żabikowie, pod warunkiem że rejencja udzieli mu subwencji w wysokości 1400 marek z funduszu „Ostmarkenverein”. Blumel otrzymał koncesję na założenie filii aptecznej w Żabikowie, którą uruchomił w 1907 roku. Na stanowisku zarządzającego osadził żyda Rawitschera, później Budzińskiego, a następnie Herbsta. W kwietniu 1910 roku Blumel sprzedał macierzystą aptekę w Stęszewie i przeniósł się do apteki w Żabikowie, którą rejencja uznała za niezależną od Stęszewa. Przez 11 lat – od 1910 do 1921 roku stęszewską aptekę prowadził Niemiec Hortmann Doehl, który nadał jej nazwę „Adlerapotheke”, co w języku polskim oznacza „Apteka Pod Orłem”.

Dziś to wszystko. Dalszy ciąg w kolejnym numerze KL.

 

Brak komentarzy

Napisz komentarz