Jak to z apteką w Stęszewie „Pod białym orłem” było cz 1

Jak to z apteką w Stęszewie „Pod białym orłem” było

W roku 2015 minęła 184 rocznica powstania apteki przy ulicy Poznańskiej „Pod białym orłem”. Do pięknego jubileuszu, którym byłoby 200 lat istnienia zabrakło tylko 16 lat. Na początku 2015 roku apteka została zlikwidowana. W czasach wojen szwedzkich, za panowania Jana Kazimierza do wojny północnej za Augusta II Sasa miasto Stęszew podupadało, następnie nasze miasto kilkakrotnie nawiedziły epidemie „morowego powietrza”. Miasto popadło w biedę i ruinę do tego dołączyło wyludnienie. Ciągle przez Stęszew przechodziły wojska, kontrybucje, kwaterunki, liczne pożary i nieszczęścia przyczyniły się do zubożenia ludności miasta. Chyba nigdy nie uda się już znaleźć odpowiedzi na pytanie czy w tych czasach istniała już apteka. Ze starych, zakurzonych kart, pożółkłych archiwaliów możemy doczytać, że leki rozdawano mieszkańcom w miejscowym szpitaliku mieszczącym się przy kościele pod wezwaniem św. Ducha. Po roku 1512 miejscowy szpitalik pod wezwaniem św. Anny znajdował się w miejscu dzisiejszej biblioteki. Piszę to ku przypomnieniu, ponieważ jakiś czas temu dokładnie opisywałem te miejsca. Później po roku 1790, gdy Stęszew miał własną pocztę kursującą na trasach Poznań, Grodzisk, Mosina i Buk, mieszkańcy zaopatrywali się w medykamenty przeważnie w Buku. Było to zapewne przyczyną powstania apteki w Stęszewie, ponieważ farmaceuta Bogumił F. Minuth, kierownik apteki Gremscha w Buku, złożył wniosek o udzielenie koncesji na założenie apteki w Mosinie, jednak po roku niepowodzenia przeniósł ją do Stęszewa. Koncesję uzyskał 8 listopada 1832 roku. Po długich i uciążliwych staraniach (kłopoty finansowe, rozwód z żoną) z trudem udało mu się urządzić aptekę i uruchomić ją w 1834 roku. Minutch miał gwałtowny i konfliktowy charakter. Przy każdej okazji wszczynał awantury. Na domiar złego był wyjątkowo nieuczciwym aptekarzem. Skarżono go i denuncjowano o fałszowanie i błędne przyrządzanie lekarstw. W roku 1836 skierowano wniosek do władz powiatowych o przeprowadzenie nadzwyczajnej rewizji jego apteki. Rewizja nie doszła do skutku, bowiem apteka przeszła w posiadanie dyplomowanego aptekarza Juliusza L. Krugera za 2.605 talarów. W okresie wiosny ludów Polskę ponownie nawiedziła epidemia cholery, która dotarła także do Stęszewa i zdziesiątkowała mieszkańców miasta tak jak i okolicznych wiosek. Obraz tej tragedii opisał w swoich wspomnieniach miejscowy proboszcz ksiądz Jan Gierczyk. Objawy opisywał on  w następujący sposób: „W czasie cholery w brzuchu ustawicznie klekoce, jakby się coś gotowało, a to oznacza, że tam coś jest niezdrowego”. Godna uwagi jest ówczesna profilaktyka i farmakologia. Chorego należało odwiedzić zasłaniając wcześniej nos i usta chustką zmoczoną w occie z kamforą pod warunkiem uprzedniego natarcia ciała tym preparatem. Nieszczęsnym ofiarom epidemii, wycieńczonym gwałtowną biegunką podawano między innymi olej rycynowy, proszki wymiotne i rozwalniające. O zgrozo czytamy tu kwas solny po 10 kropli na szklankę wody lub zlecano łykać kawałki lodu i stosować lewatywy z lekarstw. Sprawdzało się wówczas powiedzenie: „Bywa lekarstwo gorsze niż choroba”. Następcą Krugera został w 1857 roku jego szwagier Edward Hermann Jacobi. Ten ówczesnym zwyczajem zajmował się ubocznie handlem korzennym i prowadził oberżę. Apteki od zarania swych dziejów miały charakter merkantylny. Szafarzyły się nie tylko lekami. Można było w tych aptekach dostać żywicę, farby, oleje, tłuszcze, spirytus, wino, benzynę, tabakę, wodę mineralną i inne. Produkowano w aptekach proszki do zębów, wyroby woskowe, świece, tytoń, tabakę, nierzadkim było prowadzenie wyszynku. Pomiędzy rodziną Krugera i Jacobiego często powstawały spory i nieporozumienia, przypuszczalnie z powodu nagłej śmierci Krugerowej spowodowanej zatruciem, przez co prokuratura wytoczyła śledztwo przeciw Jacobiemu za zaniedbanie ostrożności w przechowaniu trucizny. W 1861 roku Jacobi przeniósł aptekę do innego budynku, bez zgody rejencji co napotkało na zdecydowany opór tej instytucji, ponieważ dom nie nadawał się do prowadzenia tego typu placówki. Pod naciskiem rejencji aptekę przeniesiono do dawnej siedziby i oddano pod zarząd Krugera, który wyrokiem sądu z 6 maja 1863 roku administrował nią pod firmą – Apteka Jacobiego. Kolejnym właścicielem apteki w Stęszewie został Otton Goeden, od którego w 1865 roku kupił ją na przetargu publicznym burmistrz Linke. Po dwóch latach apteka przechodzi za 10.210 talarów na własność Friedruch Zewigera farmaceuty z Poznania. Po nim w 1865 roku aptekę nabył za 15.600 talarów przedsiębiorczy Wilhelm Schiller, który ubocznie zajmuje się destylacją wódki i prowadzi szynkownię. C.D.N.

 

Brak komentarzy

Napisz komentarz