Panowie życia i śmierci część 17

Panowie życia i śmierci część 17

-Kaci także umierają

W poprzednich felietonach szczegółowo opisywałem, jak według zeznań świadków, komendant obozu w Żabikowie Hans Walter zamęczył w bestialski sposób Księdza Czesława Kofte. W moim archiwum znalazłem zbieg bardzo ważnych okoliczności, które świadczą o tym, że Bóg jednak był w obozie w Żabikowie.

Mianowicie dnia 4 października 1944 roku, w połowie żywy, wrzucony do trupiarni ksiądz Czesław Kofta zmarł i nie do wiary, że w tym samym dniu do obozu w Żabikowie przyjechało Gestapo z dość pokaźną obstawą, by aresztować cenionego, niesamowicie zasłużonego, niezastąpionego SS-mana Hansa Reinholda Waltera. Poznańskie gestapo oceniło Waltera, jako niezawodnego człowieka od „specjalnych zadań”.

Hans Walter został osadzony w celi więziennej w siedzibie poznańskiego gestapo, gdzie w nocy z 9 na 10 października 1944 roku popełnił samobójstwo. Gestapo przygotowało wszystkie dokumenty i Hans Walter 12 października 1944 roku, miał być pod strażą eskortowany pociągiem na sąd doraźny, wojskowy do Berlina. Tam prawdopodobnie zostałby skazany na obóz o zaostrzonym rygorze, na powolną śmierć. Niemcy nigdy nie mogli mu podarować tego, co zrobił. Przez zupełny przypadek bądź też z pomocą Boga udało mi się ustalić, co uczynił Hans Walter, że gestapo w Poznaniu skierowało go na sąd doraźny do Berlina, ale o tym w kolejnym felietonie.

Brak komentarzy

Napisz komentarz