Panowie życia i śmierci cz 5

Panowie życia i śmierci cz 5

Dziś prezentujemy wspomnienia naocznego świadka, a dokładniej kobiety, która po wojnie odmówiła zeznań. Zostały one przeze mnie spisane dopiero w 1980 roku.

Pani Cecylia Fetler z domu Hein, w czasie drugiej wojny pracowała, jako kucharka w restauracji u Picherta, w Dębienku. Codziennie z koszar, z lasu w Dębienku, do lokalu przychodzili Niemcy. Pani Cecylia opowiadała mi, że Niemcy nieraz przynosili ze sobą glapy(wrony). Musieliśmy je skubać i smażyć.

Opowiadała także, jak niosła kiełbasę do leśniczówki na Wypalanki, aby załatwić drewno na zimę. W pewnym momencie usłyszała głosy. Podeszła bliżej i zobaczyła ciężarówkę obudowaną blachą. Miała ona otwarte z tyłu, blaszanymi drzwi. Wewnątrz leżały ciała ludzi. Dwóch Niemców zrzucało je wprost, do dość sporego dołu. Zrzucani wyglądali, jak żywi. Dziś już wiemy, że owych ciężarówek Niemcy używali do gazowania ludzi. Rura wydechowa wprowadzana była do kontenera z żywymi ludźmi, którzy byli w nim szczelnie zamknięci. Gdy taki pojazd pokonywał trasę na przykład z Fortu VII, obozu koncentracyjnego w Żabikowie lub ze szpitala w Kościanie do lasu, w Dębienku, to ludzie zazwyczaj byli już martwi. Gdy pani Celina przyglądała się owej sytuacji, nagle zza krzaków wyskoczył Niemiec z karabinem. Nie krzyczał, tylko pokazał jej ręką, że ma uciekać. Wiedziała, że to, co widziała wystarczy, aby za chwilę skończyła w tym grobie. Nie potrafiła powiedzieć, jak długo biegła, zatrzymała się dopiero wtedy, gdy opadła z sił. Biegnąc nie obróciła się, ani razu. Cały czas czekała, aż usłyszy serię z karabinu maszynowego. Jednak nie padły. Po wojnie odmówiła zeznawania u prokuratora. Bała się zemsty Niemców, gdyż po wojnie wszyscy mówili, iż Niemcy i tak tu wrócą. Uciekając ze Stęszewa Niemcy mówili, iż Hitler ma cudowną broń i w kwietniu będą tu z powrotem. Niemiec, który pilnował w lesie i wskazał Pani Celinie drogę do ucieczki, najprawdopodobniej był z koszar niemieckich, które znajdowały się obok miejsca dzisiejszych grobów w Dębienku. Prawdopodobnie poznał panią Celinę z restauracji, która znajdowała się w Dębienku i w której ona pracowała. Może dlatego nic jej nie zrobił?

Brak komentarzy

Napisz komentarz