Wędkarza przygniótł konar drzewa

Wędkarza przygniótł konar drzewa
Paweł Frąckowiak mieszkał w Rosnówku. To gmina Komorniki, ale w praktyce Rosnówko niemal łączy się z Trzebawiem, a to już stęszewski teren.
Pewnie dlatego Paweł Frąckowiak należał do stęszewskiego Koła Wędkarzy PZW 121 i w nim od lat działał. Tam też zdobywał szlify wędkarskie, uczestniczył w festynach i wędkarskich imprezach, także z tamtymi wędkarzami startował w wielu zawodach. Należał do Klubu Muszkarzy, czyli ludzi łowiących na sztuczną muchę w górskich wodach pstrągowych. W takich zawodach został mistrzem razem ze stęszewskimi wędkarzami Henrykiem Majorczykiem, Tomkiem Spieczyńskim i Mateuszem Fechnerem. Zdobył Super Puchar, w Super Lidze. Ponadto mógł cieszyć się zdobytym Pucharem Burmistrza Stęszewa. Wędkarstwo było jego pasją.
* * *
We wtorek 28 lutego, w godzinach porannych, około 9-ej w Rosnówku na swojej posesji przy ulicy Nowej, Paweł Frąckowiak, razem z innymi ludźmi zajął się wycinką drzew w obejściu. Czynił to zgodnie z pozwoleniem, które wydane zostało przez ministra środowiska Jana Szyszkę.
Tak przy okazji przypomnijmy, że od stycznia obowiązują przepisy, które umożliwiają wycinkę drzew na terenie prywatnym. Jedyny warunek jest taki, że nie można tego robić w ramach prowadzenia działalności gospodarczej. Od czasu wejścia w życie noweli, w Polsce ruszyła wycinka. Minister Jan Szyszko bronił ustawy mówiąc, że jako minister środowiska i jako człowiek, który zna się na ekologii, w pełni popiera przepisy dotyczące niwelowania starych i źle funkcjonujących drzew.
Po krótkim czasie wprowadzono poprawki, które przewidują, że jeżeli na nieruchomości zostaną usunięte drzewa, właściciel nie będzie mógł zbyć tej nieruchomości na rzecz podmiotu prowadzącego działalność gospodarczą przez pięć lat. Nowelizacja zawiera również kary administracyjne, jeżeli osoba fizyczna nie dotrzyma tego nakazu.
W związku z tą nowelizacją znajomi mówią, że Paweł, to ofiara Jana Szyszko. Bo na tego dużego, silnego mężczyznę spadł duży konar obcinanego drzewa.
Na miejsce wezwano helikopter LPR, a także zastępy straży pożarnej z OSP Stęszew, Luboń, Plewiska i JRG9 oraz strażacy ze Szkoły Aspirantów PSP w Poznaniu.
Reanimacja Pawła trwała godzinę, jednak nie udało się przywrócić mu czynności życiowych.
Pochowano go z wędkarskimi honorami w sobotę 4 marca na cmentarzu w Rosnówku. Uroczystości towarzyszyli wędkarze i sztandar Koła nr 121.(maz)

Brak komentarzy

Napisz komentarz