Noc Muzeów 2019

Noc Muzeów 2019
Noc Muzeów jest świetną okazją, by w nietypowy sposób odwiedzić liczne muzea, galerie i inne instytucje kultury – większość z nich czynna jest wtedy do późnych godzin wieczornych i nocnych, a dla zwiedzających dostępne są wyjątkowe atrakcje. Ideą tego wydarzenia jest to, że wstęp do poszczególnych placówek jest darmowy, choć może być konieczna wcześniejsza rezerwacja.
W tym roku wydarzenie takie miało miejsce 18 maja.
Podstawowe informacje i główne atrakcje
Poznańska Noc Muzeów, to *Muzeum Narodowe, *Muzeum Archeologiczne, które proponowało podróż śladami bałtyjskiego ludu Jaćwingów pod nazwą „Jaćwingowie. Zapomniani Wojownicy”. *Muzeum Powstania Poznańskiego, będzie można także zwiedzić Przeciwatomowy Schron dla Władz Miasta Poznania. W Muzeum Ziemi na gości czekały warsztaty „Zrób własną skamieniałość” i „Zostań młodym geologiem!”. Poznański IPN zabrał uczestników Nocy Muzeów na przejażdżkę zabytkowym autobusem szlakiem poznańskich klubów studenckich lat 60-tych poprzedniego wieku. Poznańska Noc Muzeów to także wydarzenia towarzyszące, m.in. Poznań Design Festiwal i „Drzwi otwarte z okazji 100 rocznicy powołania Policji Państwowej” na terenie Oddziału Prewencji Policji.
W terenie, który obejmuj

e Kurier loklany mieliśmy nadesłane informacje o dwóch Muzeach: Pożarnictwa w Rakoniewicach i Gorzelni Turew. Wybraliśmy się na jedno z trzech proponowanych pokazów, na godzinę 20-tą (była jeszcze 18-ta i 22-ga godzina).
Przybyliśmy 10 minut przed czasem i okazało się, że zaparkować samochód nie było łatwo, a i z wejściem do wewnątrz też był kłopot. Przyjechały cale grupy> Busem do Turwi dotarli mieszkańcy Konojadu z gminy Kamieniec, a przewodziła im pani sołtys Magdalena Kortus-Moskaluk. Na motorach przyjechali członkowie Klubu Motocyklowego z Kościana „Żurawie”.
Sam szef był ździwiony tak dużą ilością zwiedzających. Na jenym tylko seansie było ponad sto osób.
Gorzelnia w Turwi pod Kościanem, to Muzeum produkujące spirytus, ale nade wszystko nadal czynny zakład, który spirytus wytwarza metodą tradycyjną, najwyżej jakości. Zabytkowe urządzenia służyły niegdyś gorzelnikom i służą teraz.
A jaka jest historia tego miejsca?
Tradycja gorzelnicza w Turwii sięga pierwszej połowy XlX w. Pierwszy budynek wybudowany przy pałacu rodu Chłapowskich nie przetrwał długo. Gorzelnia, w której wytwarzany jest surowy spirytus obecnie, została wzniesiona na początku XX wieku (1918r.).
W 1815 roku dwudziestopięcioletni Dezydery Chłapowski objął majątek ojca Turwię, przemianowaną później na Turew. Majątek był zadłużony, ale wierzyciele zgodzili się na stopniową spłatę długu.
Po przejęciu dóbr Dezydery wyjechał do Anglii, gdzie przez półtora roku zwiedzał przodujące gospodarstwa. Obserwował i uczył się, ale też pracował fizycznie na roli poznając różne rodzaje prac.
W Anglii kupił nowoczesne narzędzia rolnicze. Po powrocie do kraju rozpoczął reorganizację i unowocześnianie majątku. Okoliczni ziemianie widząc wprowadzane zmiany wróżyli mu rychłe bankructwo. Zaczął zmieniać gospodarstwo od wprowadzenia płodozmianu, wzdłuż pól założył pasy ochronne z drzew i krzewów. Stwierdził bowiem, że ochrona taka wpływa pomyślnie na plony. Jako pierwszy w Polsce zastosował dreny.
Ze Szwajcarii sprowadził mleczne krowy, wprowadził hodowlę owiec mięsno-wełnistych, rozwinął też hodowlę koni. W Turwi wybudowano jedną z pierwszych w województwie poznańskim cukrowni. Powstała też gorzelnia, browar i olejarnia.
Obciążony długami majątek po 17 latach został całkowicie spłacony. Z czasem właściciel znacznie powiększył majątek; dokupił Brodnicę, Manieczki, Przylepki, Kopaszewo, Karmin i Goździchowo. Na początku miał 11 tysięcy mórg, a zostawił spadkobiercom – 34 tysiące. Tak gospodarował człowiek, który zbudował gorzelnię.
Dziś największe wrażenie robi maszyna parowa pochodząca z 1906 roku i kocioł parowy z 1905 r. W procesie produkcyjnym wykorzystywany jest jednokolumnowy aparat do destylacji wykonany z miedzi. Ma on około trzech pięter wysokości, w którym znajduje się 11 półek do oczyszczania alkoholu. Dziennie w Turwi produkuje się 2000 litrów spiritusu o zawartości alkoholu 92-93 procent m.in. z żyta, ziemniaków, kukurydzy. Spiritus z Turwi jest odsprzedawany do dużych gorzelni gdzie w procesie rektyfikacji produkowana jest wódka. Są tutaj pompy wodne, pompy zacierowe, stare dokumenty akcyzowe czy areometry, z których jeden pochodzi z 1863r.
Dzienna produkcja to nawet 4000 litrów spirytusu. Całość ogrzewa niemiecki kocioł z 1934 roku. Przetwarza się tu na spirytus żyto, pszenżyto i ziemniaki, a czasami nawet kukurydzę (przydatny na Burbon).
Spirytus uzyskany taką metodą to spirytus rolniczy o mocy ok. 92-93%.
Podczad Nocy Muzeum przybyłych oprowadzał i barwnie opowiadał kierownik Gorzelni Grzegorz Konieczny. To człlwiek-pasjonat. Może godzinami opowiadać o historii gorzelnictwa, o procesie technologicznym zaczynającym się na polu, a kończącym na stole. O pasji pana Grzegorza w innym artykule.(maz)

Brak komentarzy

Napisz komentarz