Gorzelnia Turew ma 100 i jeden rok

Gorzelnia Turew ma 100 i jeden rok
Gorzelnia w Turwi pod Kościanem, to nie tylko czynny zakład produkujący, jeden spośrd 60 działających w Polsce, ale ta produkuje spirytus metodą tradycyjną i to sprawia, że jest najwyżej jakości.
Gorzelnia w Turwi, to także Muzeu

m, unikatowe na skalę europejską, gdyż pokazuje gorzelnictwo rolnicze. Na uwagę zasługują zabytkowe, odnowione urządzenia, które służyły niegdyś gorzelnikom. Największe wrażenie robi maszyna parowa pochodząca z 1906 roku i kocioł parowy z 1905 r. W procesie produkcyjnym wykorzystywany jest jednokolumnowy aparat do destylacji wykonany z miedzi z 1985 roku. Ma on około trzech pięter wysokości, w którym znajduje się 11 półek do oczyszczania alkoholu. Dziennie w Turwi produkuje się 2000 litrów spiritusu o zawartości alkoholu 92-93 procent m.in. z żyta, ziemniaków, kukurydzy. Spiritus z Turwi jest odsprzedawany do dużych gorzelni gdzie w procesie rektyfikacji produkowana jest wódka.
Są tutaj pompy wodne, pompy zacierowe, stare dokumenty akcyzowe czy areometry, z których jeden pochodzi z 1863r. Część eksponatów pracowała w turewskiej gorzelni, a reszta w innych, które już w większości nie istnieją.
Kierownik Gorzelni Grzegorz Konieczny, to pasjonat. Od 2004 roku zbiera stare urządzenia gorzelnicze i dokumenty. Powstała sala degustacyjna i piękna ekspozycja. Może godzinami opowiadać o historii gorzelnictwa, o procesie technologicznym zaczynającym się na polu, a kończącym na stole. Mimo trudnej sytuacji gorzelnictwa i coraz mniejszej ilości gorzelni rolniczychw Polsce, warto zachować dla potomnych, choć jedną, wciąż pracującą gorzelnię.
W imieniu organizatorów Kurier lokalny zaprasza do odwiedzenia Turwi 18 maja na NOC MUZEUM W 100-LETNIM ZAKŁADZIE.
TUREW zlokalizowana jest 12 km na wschód od Kościana, w rolniczej okolicy, z dala od głównych linii komunikacyjnych. To tu generał Dezydery Chłapowski, na wzór krajów zachodniej Europy, zaczął wprowadzać nowoczesne metody uprawy ziemi i prowadzenia gospodarstwa rolnego.
Dwudziestopięcioletni Dezydery w 1815 r. objął majątek ojca – Turwię (przemianowaną później na Turew). Majątek ten był poważnie zadłużony, jednak wierzyciele zgodzili się na stopniową spłatę długu.
Po przejęciu majątku Dezydery wyjechał do Anglii, gdzie przez półtora roku zwiedzał przodujące gospodarstwa. Obserwował i uczył się, ale też pracował fizycznie na roli poznając różne rodzaje prac.
W Anglii kupił nowoczesne narzędzia rolnicze. Po powrocie do kraju rozpoczął reorganizację i unowocześnianie majątku. Okoliczni ziemianie widząc wprowadzane zmiany wróżyli mu rychłe bankructwo. Zaczął zmieniać gospodarstwo od wprowadzenia płodozmianu, wzdłuż pól założył pasy ochronne z drzew i krzewów. Stwierdził bowiem, że ochrona taka wpływa pomyślnie na plony. Jako pierwszy w Polsce zastosował dreny.
Ze Szwajcarii sprowadził mleczne krowy, wprowadził hodowlę owiec mięsno-wełnistych, rozwinął też hodowlę koni. W Turwi wybudowano jedną z pierwszych w województwie poznańskim cukrowni. Powstała tez gorzelnia, browar i olejarnia.
Chłapowski otworzył pierwszą nieformalną szkołę dla chłopców chcących uczyć się nowoczesnego rolnictwa. W ciągu kilkudziesięciu lat jej funkcjonowania wykształciło się tam wielu znamienitych rolników.
Dezydery Chłapowski przejął majątek obciążony zawrotną na owe czasy sumą długów, a po 17 latach zostały one całkowicie spłacone. Z czasem znacznie powiększył majątek; dokupił Brodnicę, Manieczki, Przylepki, Kopaszewo, Karmin i Goździchowo. Na pozątku miał 11 tysięcy mórg, a zostawił spadkobiercom – 34 tysiące.
Tak gospodarował człowiek, który zbudował gorzelnię. Tradycja gorzelnicza w Turwii sięga zatem pierwszej połowy XlX w. Pierwszy budynek wybudowany przy pałacu nie przetrwał długo. Gorzelnia, w której wytwarzany jest surowy spirytus obecnie, została wzniesiona na początku XX wieku (1918r.). Tuz przed drugą wojną świtową rozbudował ją ostatni właściciel majątku Krzysztof Morawski. Potem przyszli Niemcy, po nich władza ludowa, by wreszcie państwowe gospodarstwo przeszło trudne koleje prywatyzacji i przekształceń właścicielskich. Obecnym właścicielem jest Top Farms Wielkopolska Sp. z o.o.
W gorzelni działa miedziany aparat destylacyjny jednokolumnowy z 1985 roku o wysokości 9,60 metra, posiadający 20 pólek wywarowych i 11 polek spirytusowych, na których odbywa się destylacja zacieru-odfermentowanego.
Dzienna produkcja to nawet 4000 litrów spirytusu. Całość ogrzewa niemiecki kocioł z 1934 roku. Przetwarza się tu na spirytus żyto, pszenżyto i ziemniaki, a czasami nawet kukurydzę (przydatny na Burbon).
Spirytus uzyskany taką metodą to spirytus rolniczy o mocy ok. 92-93%.
Na koniec należy wrócić do kierownika i jego pasji. Nieałe dwa lata temu, we wrześniu w Urzędzie Wojewódzkim w Poznaniu odbyło się wręczanie odznaczeń państwowych zasłużonym mieszkańcom Wielkopolski. Wśród nich był Grzegorz Konieczny, który otrzymał Brązowy Krzyż Zasługi. W prezentacji kierownika Gorzelni w Turwi stwierdzono, ze to aktywny działacz społeczny, założyciel Stowarzyszenia Przyjaciół Gorzelni Turew oraz Muzeum Gorzelnictwa. Dodano, że to człowiek wspierający miejscową Ochotniczej Straży Pożarnej, organizację Europejskich i Krajowych Zawodów Sikawek Konnych w Cichowie oraz organizację wyjazdów członków Młodzieżowych Drużyn Pożarniczych na obozy międzynarodowe. Wojewoda Wielkopolski, który wręczał Krzyż zaakcentował, że odznaczenia państwowe są wyrazem uznania i podziękowania za wybitne zasługi na rzecz regionu. (opr.maz)
Foto 3

Brak komentarzy

Napisz komentarz