K

onne „taxi” w grodzie nad Lipnem
Ma Zakopane, dlaczego nie miałby mieć Stęszew. Chodzi o konne taksówki, czyli po prostu dorożki.
Miasto atrakcyjnie położone na skraju otuliny Wielkopolskiego Parku Narodowego, otoczone siedmioma jeziorami i zabytkami, nie ma pojazdów świadczących usługi transportowe dla pieszych. Sytuacja ta mocno zobligowała Magistrat, aby zadziałać pro-społecznie dla swoich mieszkańców. Został opracowany kompleksowy plan tego przedsięwzięcia, włącznie z logistyką na gminę Stęszew i obrzeże Poznania.
Znalazły się środki własne i wkrótce spłynie dofinansowanie z Unii Europejskiej. Bruksela widząc cenną inicjatywę pro-ekologiczną nie tylko, że szybko dała „kasę”, ale jeszcze ponagla „włodarzy”, aby natychmiast wcieli plan do realizacji.
Zielone światło sprawiło, że już odbyło się spotkanie z właścicielami konnych taksówek. W drodze przetargu z grupy kilkunastu podmiotów z całego kraju w tym z Zakopanego i Krakowa wyłoniono Piotra Grzegorzewskiego. Warto dodać nie ujawniając tajemnicy handlowej, że zdecydowano się na rodzimego hodowcę koni posiadającego flotę dorożek. Uzgodniono, że konne taksówki tak jak przed laty samochody będą stały na stęszewskim Rynku.
Widomo, że w pierwszej fazie będą kursowały dwie dorożki. Jedna typu „kabriolet, a więc odkryta, a druga „dyliżans” z zamkniętą budą.
Po rozkręceniu interesu dorożki, które zapoczątkują w mieście nad Lipnem, przewożenie ludzi zostanie zastąpione nowoczesnymi pojazdami z klimatyzacją.
Z projektami na ich wykonanie zgłosiły się takie firmy, jak „Porsche” i Mercedes”.
Do końca kwietnia będzie trwało szkolenie woźniców i szufelkowych, którzy zajmą się zbieraniem po koniach „pączków” z jezdni.
Zainteresowanie – z wiedzy „Kl” – jest spore. Trwają zapisy na kursy: indywidualne, zbiorowe, śluby i lecia.
W kwietniu nowy transport przetestują sprawujący władze w mieście. Nie wykluczone, że pojawi się przedstawiciel Uni.
Tyle nowych, kwietniowych informacji (k)

Brak komentarzy

Napisz komentarz