Rozbita figura zostanie naprawiona

Rozbita figura zostanie naprawiona

Pisaliśmy w 2015 roku w KL, że pecha miała figura Matki Boskiej stojąca na krzyżówce w Strykowie w gminie Stęszew, przy zakręcie na Modrze. Taki wyciągnęłiśmy wniosek, albowiem wcześniej rozpędzone auto osobowe, kierowane przez młodego mieszkańca Strykowa wpadło na tę kapliczkę.

Natomiast nieco później, bo jesienią staranował tę figurę kierowca ciężarówki, który nie wyrobił zakrętu. Było to wieczorem, tuż przed 22-gą, uderzył w murowany posąg i stojącą na nim figurę. Wszystko rozsypało się w drzazgi, zaś duży pojazd i jego przyczepa utrzymały się na kołach. Oprócz figury złamany został gruby konar drzewa. Kierowca chciał czmychnąć niezauważony, ale krzyk podniosła mieszkająca obok mieszkanka Strykowa Danuta Pawłowska. Pobiegła i zatrzymała uciekiniera.

Gdybym nie pobiegła do kierowcy, to by odjechał – mówi wtedy pani Danuta. Nie pozwoliłam mu ruszyć. Zadzwoniłam do syna, który jest strażakiem w OSP w Strykowie. On już podzwonił, gdzie było trzeba.

Kierowca był pracownikiem dużej firmy transportowej z Gruszczyna. Właściciel ma sporo dużych aut dostawczych i nie chciał stracić zniżek od ubezpieczyciela. To objęłoby wszystkie pojazdu.

Za pierwszym razem mieszkańcy sami odrestaurowali – z pieniędzy ubezpieczalni – zepsuta figurkę. Teraz okazało się, że właściciel firmy, u którego pracuje niezbyt dobrze jeżdżący kierowca – osobiście przyjechał, kilka dni po zdarzeniu, do sołtysa Strykowa – Tomasza Szymańskiego – i napisał zobowiązanie, że we własnym zakresie odremontuje zniszczoną świętą figurę. Zadeklarował, że zrobi to do mają 2016 roku. Firma sprawcy nie była z naszego terenu. Mieści się z drugiej strony Poznania.

Sołtys, to chętny do pracy i pomocy człowiek, więc kiedy osobiście szef dużej firmy transportowej pofatygował aię, aż z Gruszczyna za Poznanie i poprosił o pomoc w postawieniu przy drodze figurki Matki Boskiej – wyraził zgodę. Mijało lato 2016 rok i nic się nie działo. Sołtys Strykowa musiał sprawę oddać na policję.

Nigdy więcej nie dam się wciągnąć w taki układ, że przejmę za kogoś na siebie obowiązek naprawiania szkody – mówi później pan Tomasz. Było tak, że szef firmy przyjechał i prosił, bym nie zgłaszał do ubezpieczenia, bo ma wiele aut i mu zabiorą zniżki za dotychczasową, bezkolizyjną jazdę. A to są duże pieniądze. Napisał wtedy zobowiązanie, że we własnym zakresie odremontuje zniszczoną figurę. Zadeklarował, że zrobi to do mają 2016 roku. Nie miał jednak czasu, by remont nadzorować, więc mnie prosił o wykonanie prac. Po wyliczeniu koszt zakupu towaru i renowacji kutego płotku otaczającego postument, potrzeba około 5 tysięcy złotych. Właściciel firmy transportowej nie dał zaliczki do przodu. A budowa, to nie tylko towar, ale czas przeznaczony na załatwianie, dowiezienie towaru, to własny transport i benzyna, to telefony i dzwonienie. Tego szef firmy z Gruszczyna w ogóle nie brał pod uwagę. Ostatecznie zgodziłem się, że przypilnuję wykonanie nowego figurki.

Po jakimś czasie ta firma transportowa przysłała do Strykowa przez kogoś cegłę klinkierową i to wszystko. Szef wyznaczał dwa terminy na spotkanie ze mną, ale nie przyjeżdżał. Telefonów już nie odbiera. A trzeba kupić żwir, wapno, kostkę brukową, szkoło hartowane, bo figurka była w gablocie. Tacy ludzie uczą nas na przyszłość, jak nie być uczynnym i łatwowiernym. Już nigdy nie przyjmę na siebie takiej odpowiedzialności za pracę i finanse – zakończył tamtą wypowiedź Tomasz Szymański.

Sołtys z własnych pieniędzy zakupił brakujący towar. Potrzebne były jeszcze trzy warstwy cegieł i postument były zamknięty. Potrzebne było jedno, nowe, kute przęsło do opłotowania, a trzy pozostałe potrzebowały renowacji.

Minęły trzy lata od zdarzenia. Stara figurka Matki Boskiej nie nadawał się do użycia. Sołtys otrzymał nowa oferowaną przez inna mieszkankę strykowskiego terenu o pna czekała na swoje miejsce. Wreszcie jesienia tego roku wszystko zostało skończone z funduszu ubezpieczeniowgo właściciela firmy.(maz)

Brak komentarzy

Napisz komentarz