Franciszek Ratajczak – pierwszy poległy powstaniec pochodził z naszej ziemi.

Franciszek Ratajczak – pierwszy poległy powstaniec pochodził z naszej ziemi.
Trwa czas, gdy wspominamy setną rocznicę wybuchu powstania wielkopolskiego. Z tej okazji przypominamy dziś postać, pierwszego poległego powstańca wielkopolskiego, pochodzącego ze wsi Śniaty pod Wielichowem.

Franciszek Ratajczak urodził się 24 XI 1887 r. we wsi Śniaty (w ówczesnym powiecie kościańskim) w ubogiej rodzinie chłopskiej. Rodzice: Józef Ratajczak i Eufrozyna z Piotrowskich zaliczali się do zagrodników, tzn. posiadali jedynie dom z ogrodem. Oprócz Franciszka mieli jeszcze dwójkę dzieci: Mariannę (1891) i Władysława (1893). Bieda i trudne warunki życia zmusiły ich rodzinę do emigracji. Było to charakterystyczne dla licznych ubogich, lecz przedsiębiorczych rodzin, w tamtych czasach. Gdy opuszczali rodzinne strony Franciszek miał 7 lat. Osiedli w położonej na zachodzie Niemiec Westfalii. Ta najbardziej wówczas uprzemysłowiona prowincja Rzeszy zawdzięczała swój potencjał ekonomiczny bogatym złożom węgla, rud żelaza, cynku, ołowiu, cyny, niklu i miedzi. Ratajczakowie zamieszkali w Dahlhausen, będącym obecnie dzielnicą Bochum. Józef zatrudnił się w kopalni, jako cieśla i ten zawód przekazał potem synowi. Podobnie jak inni imigranci, żyli Ratajczakowie w polskim otoczeniu, angażując się po pracy w kopalni w życie kulturalne polskiej społeczności.
Franciszek w wieku 14 lat również podjął pracę w kopalni. On i siostra jego Marianna musieli sami dawać sobie radę, bo po wczesnej śmierci matki w 1901r. ojciec powrócił do poznańskiego zabierając ze sobą najmłodszego Władzia, liczącego 8 lat i ożenił się po raz drugi. W drugim małżeństwie z Jadwigą z Mocków miał czworo dzieci: Helenę, Annę, Weronikę i Józefa. Rodzina zamieszkała w Śmiglu. Ich potomkowie prawdopodobnie mieszkają do chwili obecnej w powiecie kościańskim.
Ratajczak w Westfalii brał czynny udział w życiu Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół” wchodząc do zarządu organizacji. Wykazywać musiał niezwykłą rzutkość jeśli, mając tylko podstawowe wykształcenie, znalazł się w zarządzie okręgu, gdzie przeważali działacze z wyższym lub co najmniej średnim wykształceniem. „Sokół” przygotowywał do przyszłej walki ucząc posługiwania się bronią, taktyki, prowadząc ćwiczenia z zakresu wojskowości. Z chwilą wybuchu I wojny światowej Franciszek został powołany do armii niemieckiej i wysłany na front francuski, gdzie walczył na najcięższym odcinku frontu w okolicach Verdun. Dosłużył się stopnia podoficerskiego. Kiedy w ostatnich tygodniach wojny w Niemczech wybuchła rewolucja, doszło do chaosu i Ratajczak dzięki „Sokołom” został przerzucony do swojej macierzystej Wielkopolski. Do Poznania przybył w początkach grudnia z grupą innych 10 członków „Sokoła”. Zostali skierowani do Służby Straży i Bezpieczeństwa stacjonujących w forcie Raucha na Berdychowie (dziś teren poznańskiej Politechniki). Ratajczak został przydzielony do kompanii ppor. E. Krauusego na stanowisko dowódcy plutonu. W Poznaniu zamieszkał Franciszek u swego imiennika Budzyńskiego przy pl. Wilhelmowskim (Wolności) 11 (tam gdzie niebawem miał zginąć). Wielkopolska budziła się do wolności. Polacy zamieszkujący poznańskie korzystając z niemieckiej rewolty, szykowali się do powstania.
Moment zwrotny nastąpił 27 XII 1918 r. Od godz. 12.00 czujniej patrolowano ulice, wiedząc o mającej nastąpić wizycie wybitnego pianisty i kompozytora Ignacego Paderewskiego. Mistrz Paderewski, wybrany kilka dni wcześniej na premiera swym przyjazdem do Poznania zamanifestował poparcie dla dążeń niepodległościowych Wielkopolan. Uroczyście powitany przez „Poznańczyków” zamieszkał w legendarnym hotelu „Bazar”. Hotel ubezpieczała od tyłu i od strony Biblioteki Raczyńskich I Kompania. Widząc agresywne zachowania Niemców – zdzieranie flag alianckich, wybijanie szyb w sklepach, bójki, dowództwo wezwało na pomoc II kompanię Krausego, w której był i Ratajczak. Powstańcy przeszli Groblą, Chwaliszewem do Garbar, a następnie Podgórną w kierunku św. Marcina, a stamtąd na ul. Rycerską (dziś Ratajczaka). Ponoć kompania śpiewała, co rozzłościło niemieckiego strażnika z Prezydium Policji (budynek na narożniku 27 Grudnia i 3 Maja już nie istniejący). Ten w odruchu obronnym strzelił. Kule trafiły Ratajczaka, mimo iż przewieziono go natychmiast do pobliskiego szpitala garnizonowego -zmarł. Przeżył tylko 31 lat. Jego pogrzeb 2 I 1919 r. był ogólną manifestacją społeczną. Franciszek spoczął na cmentarzu górczyńskim. W 1924 ekshumowano do jego grobu poległego również 27 grudnia 1918 Antoniego Andrzejewskiego i 4 innych poległych w różnych częściach Poznania. (A. Andrzejewskiego, część badaczy dziejów powstania wielkopolskiego m.in. prof. J. Karwat, wskazuje jako wcześniej poległego od Ratajczaka, a więc rzeczywistą pierwszą ofiarę zrywu)
Wkrótce po zwycięskim powstaniu powstała legenda Ratajczaka – jej dowodem nazwanie jednej z centralnych ulic Poznania jego imieniem, przypomnienie jego nazwiska na specjalnej tablicy pamiątkowej przy grocie stojącej obok kościoła Matki Bolesnej, czy okazały pomnik nagrobny dłuta Stanisława Jagmina (zniszczony podczas okupacji). W miejscu, gdzie padł Ratajczak, umieszczono w 1928 metalową tablicę (również zniszczyli ją Niemcy podczas okupacji). Po II wojnie światowej F. Ratajczak powrócił do zbiorowej pamięci mieszkańców Wielkopolski i Poznania za sprawą pomnika w parku Drwęskich i odnowionego nagrobka. W 50 rocznicę powstania (1968) w auli UAM wykonano uroczysty koncert z udziałem ówczesnej primadonny Teatru Wielkiego w Poznaniu Antoniny Kaweckiej. W jego trakcie wybrzmiał – „Rapsod na śmierć Ratajczaka i Andrzejewskiego” – kompozycja autorstwa Jerzego Młodziejowskiego, upamiętniająca pierwszych poległych powstańców.
Na naszym terenie również nie brakuje akcentów związanych z powstańczym bohaterem. W rodzinnych Śniatach miejscu urodzin jest ulica i obelisk poświęcony Ratajczakowi. W każdą rocznicę wybuchu powstania społeczność wsi i gminy Wielichowo oraz przedstawiciele powiatu grodziskiego czczą pamięć bohatera. W Wilkowie Polskim coroczne odbywają się biegi szkolne poświęcone bohaterowi powstania.
Najbardziej sugestywnie oddały jednak postać Ratajczaka obrazy Leona Prauzińskiego i Leona Wróblewskiego. Oni to przedstawili Ratajczaka w patetycznej pozie, jak padając kieruje płomienne spojrzenie ku niebu. Wokół aż jasno od śniegu, ulica rzęsiście oświetlona i tłumy atakujących znienawidzone prezydium. Rzeczywistość była prozaiczna. Ulica skąpo oświetlona, śniegu niewiele, co się wtedy rzadko zdarzało, atakujących było nie tak wielu. Legenda jednak ma jednak swoje przywileje…
Tekst powstał w oparciu o informacje zawarte w pracy „Wielichowo w 90 rocznicę Powstania Wielkopolskiego” i materiały dostępne na stronach www poświęconych powstaniu wielkopolskiemu.
Sebastian Skrzypczak

Brak komentarzy

Napisz komentarz