Kiszenie kapusty pod „filarami

Kiszenie kapusty pod „filarami
Na czwartek 18 października Muzeum Regionalne w Stęszewie przygotowało pokaz kiszenia kapusty metodą domową.
Na dwa dni przed ustalonym terminem dyr. Katarzyna Jóźwiak razem z pracownikami zorganizowała kapustę w główkach i niezbędny sprzęt, czyli krajalnicę obrotową i „hebel”. Przygotowano, stoły do obróbki i do przypraw, kosze i misy oraz beczkę do deptania kapusty.
W skrytości ducha muzealnicy prosili niebiosa o pogodę. Widocznie prośba została wysłuchana, bo w czwartkowe przedpołudnia przez cały pokaz aura dopisała.
Pierwsze główki kapusty przed godziną dziewiątą trafił do maszyny tnącej. Wszystko szło zgodnie z planem i pokrojona kapusta trafiła do kosza i dalej do beczki.
Do deptania kapusty przygotowywał się Łukasz Piotrowski.
Na godzinę 10.00 awizowała się pierwsza grupa 4-latków z Przedszkola Samorządowego w Stęszewie. Dziatwa wraz ze swoimi opiekunkami punktualnie przybyła na pokaz.
Pani dyrektor Muzeum powitała dzieci, po czym kolejno tłumaczyła, jak cały ten proces przebiega. Przedszkolaki chłonęły wiedzę. Mówiły, że u nich w domu dziadkowie jeszcze kiszą kapustę. Zadawały też pytania, na które szefowa Muzeum odpowiadała. Każde z dzieci mogło sprawdzić się przy krojeniu maszyną kapusty. Próbowały też pokrojonych kawałków i bardzo im smakowały. Maluchy obiecały, że będą dużo jadły kapusty, bo jest smaczna i zawiera witaminy.
Po wspólnym foto pięknie podziękowały i powróciły do przedszkola.
Zanim przyszła pod filary kolejna grupa przy Muzeum zatrzymywały się osoby dorosłe. Ze sentymentem wspominały, jak w przeszłości w ich domach odbywało się kieszenie kapusty.
Tego dnia przed i w Muzeum ruch była na okrągło. W odstępach półgodzinnych przychodziły kolejne grupy dzieci przedszkolnych oraz młodzież ze Szkoły Specjalnej. Starsi próbowali swoich sił i łatwo dawali sobie radę z kręceniem korbą maszyny tnącej. Starsza grupa ta obejrzała też wystawę eksponatów oraz wystawę czasową wewnątrz Muzeum.
Cały czas odbywało się krojenie i deptanie kapusty. Pracownik Łukasz Piotrowski zaliczał kolejne kilometry obracając się w beczce. Z każdą minutą w beczce było coraz więcej kapusty i soku. Było to lekkim zaskoczeniem, bo tego lata było mało opadów, a kapusta miałą dużo soku.
Około godziny 14.00 „deptacz” wyszedł z beczki i proces przygotowania kapusty do kiszenia dobiegł końca. Kamienna beczka została zabezpieczone lnianym materiałem, następnie obłożona dębowymi deseczkami i na końcu przyduszona ogromnym, wyparzonym kamieniem.
W krótkim komentarzu na zakończenie pokazu dla „Kl” dyr. Katarzyna Jóźwiak powiedziała:
– Jak wielokrotnie już mówiłam cykliczny pokaz kiszenia kapusty kierowany jest przede wszystkim do dzieci i młodzieży. Chętnie też pokazujemy go dorosłym. Wszyscy bez wyjątku mogą zobaczyć, jak w XIX i XX wieku ich przodkowie metodą domową kisili kapustę dodając do niej różnych przypraw. Pragnę dodać, że pokaz częściowo odbywa się na świeżym powietrzu, pod podcieniami, na Rynku, ale zapewniamy dzieciom fachową opiekę i bezpieczeństwo. Informuję przy tej okazji, że niedługo będziemy organizować pokaz robienia masła, także metodą domową. Kilka grup dzieci i młodzieży zapowiedziały swoje przyjście.
Seweryn Kaczmarek

Brak komentarzy

Napisz komentarz