W smutku zostali bliscy

W smutku zostali bliscy

Gdy wjeżdża się od krajowej „5” w stronę oddalonej od szosy miejscowości Trzebaw w gminie Stęszew, na zakręcie tej wąskiej drogi można zobaczyć świeżo postawione znicze. Znaczy to, że w tym miejscy ktoś zapewne zginął.
Już w środę 22 sierpnia takie płomyki zapłonęły w tamtym miejscu. A to za sprawą wypadku, do jakiego doszło poprzedniego wieczora, czyli we wtorek, 21 sierpnia w godzinach wieczornych
Na ścigaczu do domu wieczorem wracał 31-letni Marcin. Na tylnym siedzeniu wiózł 22-letniego pasażera. Na łuku nie utrzymał motoru, stracił panowanie nad jednośladem i uderzył w drzewo. Było około 21.30, czyli już ciemno.
Pasażer nie bardzo wiedział, co zrobić i najpierw zadzwonił do brata poszkodowanego. Dopiero ten, gdy dotarł na miejsce zadzwonił po pomoc. Służby, gdy dojechały, to stwierdziły zgon motocyklisty. 22-letni pasażer trafił do szpitala.
Uczestniczący w zdarzeniu chłopak twierdzi, że Marcin chciał uciec przed wybiegającym zwierzęciem. Ponoć najpierw wpadli obaj do rowu, a następnie uderzyli w drzewo.
Do zdarzenia wezwani zostali druhowie z Ochotniczej Straży Pożarnej w Stęszewie.
Marcin w smutku zostawił 32-letnią żonę i dwie córeczki. Z rodziną z Trzebawia zaprzyjaźniona jest stęszewianka Kamila Zegarska. Młoda kobieta, to osoba wrażliwa na kłopoty innych (pomagała już wcześniej potrzebującym), tak i tym razem zorganizowała akcję na rzecz wsparcia żony 31-letniego motocyklisty Malwiny i jej dzieci. Na portalu napisała taką odezwę do swoich znajomych:
– Chciałybym prosić was o pomoc. Sprawa jest delikatna. Wiele z was znało mojego sąsiada i przyjaciela Marcina Klimkiewicza, który zginął 21 sierpnia w wypadku na motorze. Dzisiaj go pożegnaliśmy (na cmentarzu w podstęszewskiej Łodzi), ale została jego rodzina. Nasza przyjaciółka i wspaniała matką dwójki cudownych dziewczynek. Chciałabym urządzić zbiórkę przyborów szkolnuch, zabawek,kosmetyków itd dla Malwiny. Rok szkolny za pasem. Gdyby tak ktokolwiek z was wspomógł? Paczka kredek, plasteliny, czy choćby długopisu daloby to dużo. Niewyobrażalna tragedia i sama mając dzieci podejrzewam, że nie miałabym sił na tak przyziemne sprawy. W grupie siła! Proszę was, jak matka matkę. Pomóżmy! Chętne osoby proszę o komentarze. Za hejty, które napewno się znajdą – dziękuję! Wspólnie zastanówmy się nad czasem zbiorki. Dobrze byłoby zdąrzyć przed rozpoczęciem roku szkolnego. Razem z Anną Kochańską przekażemy Malwinie zebrane rzeczy. Jesteśmy z nią w stałym kontakcie. Dziękuję wam z całego serca!
Redakcja w rozmowie z Kamilą Zegarską dowiedziała się, że reakcja ludzi była wspaniała. Akcja przerosła ooczekiwania. Przez kilka dni jeździła i swoim samochodem odbierała dary z Plewisk, Stęszewa, Komornik, Lubonia, Puszczykowa, Mosiny i innych miejscowości.
– Było to nie do opisania. Muszę ochłonąć – mówi pani Kamila. Uśmiech na twarzy jednej z córek – Nadii był bezcenny, a Malwina była wzruszona.
Z końcem sierpnia Kamila zakończyła zbiórkę darów. Było ich więcej, niż można się było spodziewać. Dtarły plecaki i cenne zabawki, w tym rowerek.
Na koniec przytoczymy słowa, jakie napiał na portalu Marek Obrębski, kolega z pracy 31-letniego motocyklisty:
– Marcinie, stary kumplu, takim zostaniesz w mojej pamięci: nieogarnięty, beztroski, zawsze szczęśliwy, jak Don Kichat z La Manchy. Pędzisz teraz na swoim rumaku do nieskończoności. Do zobaczenia brachu! – zakończył słowa pożegnania.(maz)

Brak komentarzy

Napisz komentarz