Jak to z Żydami w Polsce było część 11

MOTTA ZBIGNIEWA TOMASZEWSKIEGO:
*Im lepszy człowiek, tym szybciej ludzie go zniszczą, *Aby zachować twarz, trzeba ją najpierw mieć, *Źli ludzie płaczą tylko wtedy, kiedy zasypiają, *Gdzie bieda, tam kłótnie, gdzie bogactwo, tam kłótnie jeszcze większe.
PRZYSŁOWIA EUROPY:
*Głupiec po czterdziestce jest naprawdę głupcem, *Gniew i pośpiech są złymi doradcami, *Grzecznym słowem każde drzwi otworzysz, *Im bliżej kościoła, tym dalej od Boga, *Jaki nauczyciel, taki uczeń, *Jak złodziej złodzieja, tak wilk wywącha wilka, *Jeden głupiec czyni setki głupców, *Jedno prawo dla bogaczy, drugie dla biedoty, *Jeśli chcesz, żeby coś było zrobione dobrze, to zrób to sam, *Jeżeli zgodzisz się nieść cielę, każą ci nieść krowę, *Kogo opuszczają pragnienia, temu pora umierać.

Jak to z Żydami w Polsce było część 11
W części 10 poruszyłem temat, jak 40-milionowy naród Polski nie miał nic do powiedzenia w sprawie zniesienia kary śmierci. Zdecydowało o tym dwoje ludzi – Ksiądz Jan Zieja oraz Papież. I tutaj muszę wrócić do przysłowia Europy „Nie ma nic mocnego, czego by złoto Watykanu nie zwojowało”. Możemy tu wrócić do roku 1933, gdy Hitlerowi, Mussoliniemu i Papieżowi zamarzyło się wrócić do Imperium Rzymskiego i wtedy było dużo gorzej. Przeszło pół miliarda ludzi na świecie nie miało prawa nic mówić. I tu po raz kolejny wrócę do tematu, że „zbrodnie przeciwko ludzkości nigdy nie ulegają przedawnieniu”. Ale do tego tematu wrócimy, gdy zakończymy zbrodnie Watykanu, czyli sądy boże, inkwizycje, palenie na stosie mądrych ludzi i tylko po to, aby Watykan mógł panować nad światem i gromadzić w banku watykańskim tysiące ton złota, aby podbijać świat i zakładać kolejne kolonie na świecie w imię Boga, krzyża i powiększenia ilości złota.
Jeszcze kilka słów o izbach i wykonawcach tortur. Wykonywanie tortur odbywało się w specjalnych izbach. Z reguły wyposażone w nie były wszystkie więzienia. Izby tortur znajdowały się w ratuszach miejskich, zamkach i klasztorach watykańskich. Między innymi w watykańskich zamkach krzyżackich. W języku polskim izby tortur nazywano „męczennica” i „sklepik” w łacińskim „test udo tortura lis”, a w niemieckim „folterkammer”. Izby znajdowały się przeważnie w głębokich piwnicach, większość tych izb zachowała się do naszych czasów. Kilka z nich zachowało się w idealnym stanie na terenie Niemiec. Wzorcową jest izba tortur w piwnicach ratusza w Ratyzbonie (Regensburg). Umieszczona została pod więzieniem. Pomieszczenie składa się z izby tortur i trybuny dla sądu. Oddziela je gęsta krata drewniana, oddzielająca skład sędziów i pisarza, od oskarżonego i kata. Nie było okien, oświetleniem były pochodnie i świece.
W czasie II wojny całkowitemu zniszczeniu uległo więzienie i izba tortur w Norymberdze. Pozostały po nim szczegółowe opisy. Mieściła się na końcu korytarza więziennego, poniżej poziomu poszczególnych cel.
Znany jest także XIX-wieczny opis izby tortur w Palermo. Znajdowała się w siedzibie miejscowej policji. Izba tortur umieszczona była w przyziemiu, a nie w piwnicy. Mury jej były bardzo grube, a od reszty pomieszczeń więziennych oddzielona była ciężkimi drzwiami, które nie przepuszczały krzyków.
Przyziemne izby tortur mieściły się także na zamku Staufeneck (Bawaria), w zamku Moosham (Austria) i w więzieniu Gevangenspoort (Haga).
W Polsce izby tortur były na zamkach w Bydgoszczy, Lublinie, Lwowie, Poznaniu, Malborku i Sanoku, a także w wielu innych zamkach. Ponadto w ratuszach w Kaliszu, Poznaniu, Toruniu, Wrocławiu, a także w wieży więziennej w Gdańsku.
Wiele z tych izb tortur nie zachowało się. Niewielkie informacje zapisane zachowały się w odniesieniu do Poznania, Gdańska i Torunia. W Poznaniu izba tortur mieściła się w północno-wschodniej części piwnicy gotyckiego ratusza. Połączona była wykutym otworem z wyżej położoną komorą, która pełniła funkcję loży sędziów. W Gdańsku sąd inkwizycyjny mieścił się na drugim piętrze katowni, w sali mającej 65 metrów kwadratowych. Pod salą sądową znajdowały się trzy cele o nazwach „lis”, „kogut”, i „koń”. Mury tych cel miały 4 metry grubości. Nie posiadały oświetlenia dziennego, a jedynym ich meblem były dębowe ławy. W Toruniu izba tortur znajdowała się w Ratuszu Staromiejskim obok sali sądowej. Tortury wykonywał kat zaliczany do sług miejskich „magisteriudicii” „Scharfrichter” potocznie „hycel” „tortor” lub „suspensor”.
Obok torturowania podejrzewanych do czynności kata należało: wykonywanie kar śmierci, różnych cielesnych i wygnania. Ponadto wystawiał zwłoki. Pokazywał obcięte członki ludzkie na widok publiczny. Nadzór też porządek w mieście. Bywało, że leczył ludzi i zwierzęta. Co niektórzy prowadzili domy publiczne. W czynnościach tych korzystał z pomocy praktykantów przygotowujących się do zawodu kata. Kat pobierał stałe wynagrodzenie i zajmował mieszkanie służbowe. Obok tego do każdej czynności pobierał dodatkową opłatę. Kat z Darmstadt, według ocalonego cennika, za czynności inkwizycyjne pobierał następujące opłaty: -założenie hiszpańskiego buta – 2 floreny, -założenie kuny – 1 floren i 30 groszy, a za wychłostanie rózgami 3 floreny i 30 groszy. Z kolei 5 florenów kosztowało przypiekanie i podpalanie pleców lub czoła. Podobna cena była wyznaczona za obcięcie uszu i nosa. Wynagrodzenie za udział w torturach było mniejsze i wynosiło 2 floreny i 30 groszy.
Cennik za czynności egzekucyjne (większe kwoty): -poćwiartowanie żywcem – 15 florenów i 30 groszy, -ścięcie głowy mieczem – 10 florenów, -łamanie kołem – 5 florenów, -zatknięcie głowy na haku – 5 florenów, -powieszenie – 10 florenów i pogrzebanie ciała – 1 floren.
Z miast polskich zachował się cennik kata z Tczewa z 1660 roku. Oto on: -wyświęcenie z miasta – 20 złotych, -wychłostanie z pręgierza – 30 złotych, -pławienie czarownicy – 3 dukaty, -ścięcie głowy – 3 dukaty, -powieszenie – 3 dukaty, -łamanie kołem – 4 dukaty, -przypalanie żywcem – 4 dukaty, -każde szczypnięcie rozżarzonymi szczypcami – 1 dukat, -każde okaleczenie – 10 złotych, -obcięcie ucha – 1 dukat, -wypalenie piętna – 1 dukat, -przybicie stalowym gwoździem za przyrodzenie do kładki drewnianego mostu – 2 dukaty.
Od autora:
Skazany tak długo klęczał na moście, aż ktoś się zlitował i obcęgami wyciągnął gwóźdź. (to miejsce z gwoździem jest opisane w kronice Poznania na moście drewnianym na Chwaliszewie).
Ciąg dalszy nastąpi
Zbigniew Tomaszewski

Brak komentarzy

Napisz komentarz