„Setka” turewskiej Gorzelni

„Setka” turewskiej Gorzelni
W sobotę 9 czerwca w Turwi w gminie Kościan, odbył się Jubileusz 100-lecia miejscowej Gorzelni. Do tego święta przygotowywali się staranie wszyscy ludzie związani z tą firmą. Jak wiadomo jest to obecny właściciel konsorcjum Top Tarms i dyrektor zakładu w Turwi Grzegorz Konieczny ze swoimi pracownikami.
Szef gorzelni twardą ręką od wielu lat kieruje zakładem i to, że jest liczącą się firmą wśród 60 w Polsce, to jego zasługa. Spiritus produkowany w Turwi je st najwyżej jakości.
Warto kilka zdań poświęcić historii Gorzelni.
Zakład został pobudowany przez Dezyderego Chłapowskiego w 1918 roku. Z początku funkcjonowała, jako gorzelnia rolnicza. Do wybuchu II wojny Światowej właścicielem był Krzysztof Morawski. Po wojnie zakład przeszedł w ręce państwa. W latach 90-tych w okresie prywatyzacji został sprzedany firmie Agros Farmy, (a także Młyny), a ta z kolei zbyła go przed siedemnastoma laty konsorcjum Top Farms.
Wracając do jubileuszu duża część terenu wokół pałacu w Turwi została przygotowana pod imprezę. Stanęła scena i ustawiono setki krzeseł dla przybyłych. Z boku przygotowano punkty gastronomiczne i miejsca rozrywki dla dzieci. Pierwszym punktem obchodów 100-ecia była msza odprawiona w kaplicy stojącej przy pałacu. Celebrował ks Krzysztof Pustkowiak. Modlono się w intencji pracowników żywych i zmarłych oraz za mieszkańców Turwi. Po nabożeństwie odbyła się część oficjalna uroczystości. Wśród zaproszonych gości było wielu samorządowców z województwa, powiatu, gmin oraz parlamentarzyści. Dotarli też przedstawiciele różnych instytucji. Przybyli potomkowie Dezyderego Chłapowskiego, czyli Jadwiga i Stanisław Chłapowscy.
Podczas wystąpień goście nie kryli podziwu z tego, że Gorzelnia w Turwi, to nie tylko zakład, ale perełka ziemi kościańskiej w dziedzinie gorzelnictwa. Mówiono, że Wielkopolska ma najlepszy surowiec do produkcji i najlepszy w kraju spiritus.
W procesie produkcyjnym wykorzystywany jest jednokolumnowy aparat do destylacji, wykonany z miedzi w 1985 roku. Ma on około trzech pięter wysokości. Wewnątrz znajduje się 11 półek do oczyszczania alkoholu.
Dziennie w Turwi produkuje się 2000 litrów spiritusu o zawartości alkoholu 92-93 procent m.in. z żyta, ziemniaków i kukurydzy. Spiritus z Turwi jest odsprzedawany do dużych gorzelni, gdzie w procesie rektyfikacji produkowana jest wódka.
Podczas jubileuszu można było zapoznać się zwiedzając miejscową Gorzelnię. Taką sposobność mieli -dwa lata temu – także Stęszewscy Studenci Uniwersytetu Trzeciego Wieku odwiedzając zakład w maju 2015 roku. Wtedy szef Gorzelni Grzegorz Konieczny przybliżył im cały cykl produkcyjny od chwili podania surowca, poprzez melasę, zacier, aż do gotowego spiritusu. Jak poinformował całość rozpoczyna załadownie określonej ilości ziemniaków do ogromnego zbiornika. Następnie po dodaniu ciepłej wody i składników zaczyna się proces fermentacji. Po trzecie dobach zaczyna się destylacja. W potężnej, kilku stopniowej kolumnie, następuje skraplanie. Dalej już surówka-spiritusu o zawartości ponad 90 procent trafia do zbiorników. Pootem alkohol jedzie do zakładów produkujących czysty spiritus lub wódkę. Można przyjąć, że po jego właściwym oczyszczeniu jeden litr może z „górą” kosztować dziesięć złotych. Wyprodukowanie jednego litra – zdaniem szefa gorzelni – wynosi 2,40 zł. Trudno było uwierzyć studentom, że cena jest tak niska.
Rodzime gorzelnie są „pod kreską” i mają finansowe kłopoty. Jest to niestety wina spiritusu sprowadzanego ze zachodu. Jest tańszy od naszego i niestety gorszy. Jeżeli coś nie zmieni się na korzyść polskich gorzelni, to z niewielu już funkcjonujących, ostatnie się tylko kilka – jako muzea.
– Nasze alkohole są jedne z najlepszych na świecie i należy dbać o ich renomę – mówią goście rocznicy. Tak będzie dopóki będą gorzelnie w kraju, takie jak ta w Turwi.
***
Na jubileuszu, po przemówieniach przyszedł czas na podziękowania, listy gratulacyjne i bukiety kwiatów. Szef gorzelni Grzegorz Konieczny odebrał ich mnóstwo. Wśród nich była godność „Ambasadora Polskiej Wódki”.
W swoim wystąpieniu szef Gorzelni podkreślił, że trwanie tego zakładu, to zasługa, ale ludzi, którzy w niej pracowali i nadal pracują. Serdecznie im za to podziękował. Przeprosił też mieszkańców Turwi za dymiący komin i zatruwanie środowiska, ale póki, co tak być musi.
W części artystycznej na scenie pięknie pokazały się Turewianki. Zespół znany i lubiany zaprezentował m.in. piosenki „Hej z góry, z góry”, „Ojczyzna”, „Mały kwiatek” i „Smażyła baba lebiodę”. Tę część późnym wieczorem zakończył koncert solistów Kapeli Zamku w Rydzynie.
***
Na koniec przypomnimy, że we wrześniu 2017 roku w Urzędzie Wojewódzkim przy Alejach Niepodległości w Poznaniu odbyło się wręczanie odznaczeń państwowych zasłużonym mieszkańcom Wielkopolski. Uhonory gospodarzy pełnili: Wojewoda Zbigniew Hoffmann i wicewojewoda Marlena Maląg. W gronie czterdzieściorga odznaczonych znaleźli się zasłużeni mieszkańcy ziemi kościańskiej, w tym Grzegorz Konieczny.
Wojewoda uzasadniając powiedział:
– Kierownikowi Gorzelni Turew, to aktywny działacz społeczny wspierający Ochotniczą Straż Pożarną w Turwi, wspierający organizację Europejskich i Krajowych Zawodów Sikawek Konnych w Cichowie, a także ten, który wspiera wyjazdy członków Młodzieżowych Drużyn Pożarniczych na obozy międzynarodowe. Pan Grzegorz, to także założycielowi Stowarzyszenia Przyjaciół Gorzelni Turew oraz Muzeum Gorzelnictwa.
Wojewoda zwracając się do przybyłych zaakcentował, że odznaczenia państwowe są wyrazem uznania i podziękowania za wybitne zasługi na rzecz regionu.
Seweryn Kaczmarek

Brak komentarzy

Napisz komentarz