Jak to z Żydami było cz 5

Jak to z Żydami było cz 5

Motta Zbigniewa Tomaszewskieg o: „Rzeźbiarza krytykuj, jak odłoży dłuto, malarza pędzel, pisarza pióro”. „Jeżeli wbijesz przyjacielowi gwóźdź w szafę nie wyciągaj go obcęgami i nie mów przepraszam, bo i tak ślad po nim pozostanie na zawsze”.
W kilku ostatnich częściach opisywałem o życiu dwóch Żydów Marii i Józefa. Przeglądając stare księgi znalazłem odpowiedź, dlaczego 40-letni Józef i 14-letnia Maryja w ciąży nie znaleźli noclegu w Betlejem. Mianowicie Józef urodził się i wychował w Betlejem. Miał tam rodziców i dużą rodzinę, jednak wszyscy odmówili mu gościny, nawet najbliższa rodzina, ponieważ wstydzili się za niego. Możemy sobie wyobrazić, że 2000 lat temu, 40-letni mężczyzna, to tak, jak dzisiaj 80-letni dziadek. Szukał noclegu w hotelu lub u rodziny wraz z 14-letnią dziewczynką w ciąży. Chyba nikt nie wyraziłby zgody na nocleg. Jeszcze ciekawostka ze starych ksiąg hebrajskich – Betlejem znaczy po polsku „Dom chleba”.
Szukając w księgach przyczyn, dlaczego w Polsce dochodziło do pogromu Żydów, każdy ich pogrom wychodził w niedziele z kościoła. A dlaczego?
Dawno temu jakiś malarz namalował obraz i zawiesili go w Polsce w kościele. Na obrazie było namalowane, jak Żydzi pieką placki i do ciasta dodają krew młodych chłopców. Były to oczywiście kompletne bzdury.
Jednak po II wojnie światowej w Kielcach zaginął młody chłopiec. Ludzie od razu skojarzyli, że na pewno Żydzi go uprowadzili i krew użyli do placków. Rozwścieczony tłum zamordował ponad czterdziestu Żydów. Była to zbrodnia dla niewinnego żydowskiego narodu, który jeszcze nie otrząsnął się po zbrodni niemieckiej. Po kilku dniach dziecko się odnalazło, chłopiec poszedł do rodziny w sąsiedniej miejscowości.
Można tu zadać pytanie: dlaczego Watykan od setek lat w polskich kościołach do dzisiaj, tak skutecznie pielęgnuje nienawiść do Cyganów, Żydów i Rosjan. Czy chodzi tu o to, że oni mają inną religię? Wspomnę tutaj, dlaczego powstanie listopadowe i styczniowe w roku 1863 się nie udało, tylko dlatego iż księża z Watykanu nawoływali w kościołach do walki o wolność, jednak po wybuchu powstań, ale jednoczesnie zamordowano kilku księży w prawosławnych kościołach. Wtedy ludzie zorientowali się, o jaką wolność tu chodzi. Chłopi odłożyli kosy i powrócili do zagród.
Teraz chciałbym po raz kolejny wyjaśnić, co mieli wspólnego: Watykan, Niemcy (Germanie) i Prusacy. Tylko tyle, że Prusaków wymordowali prawie wszystkich i przejęli ich żyzne ziemie, nic poza tym, także Niemcy powinni mieć zabronione jakiekolwiek nazywanie siebie Prusami, bo jest to, to samo, jakby dzisiaj siebie Amerykanie nazywali się Indianami, a Australijczycy Aborygenami. Prusaków ocalało niewiele, tylko Ci którzy nocami lasami usiekli w głąb Polski i Litwy. Po wymordowaniu Prusaków przestały istnieć Prusy pogańskie, na ich gruzach rozbudowało się i rozkwitło kolonialne, zdobywcze państwo watykańsko-niemieckie Krzyżaków. Na szczęście Pan Bóg ich ukarał. Na splamionej krwią ziemi nigdy nie doszli do rozwoju, nie stworzyli literatury, ani sztuki, nie utworzyli żadnego uniwersytetu. Jedno, co im się udawało do czasu, to intryga, przemoc, wymuszana toporami i ogniem.
Prusacy, którym udało się lasami, nocami uciec do Polski zalali Mazowsze i Wielkopolskę. Prusowie weszli w skład narodu polskiego, który był im bliższy od Watykanu i Niemców. Prusacy dali narodowi polskiemu ludzi mądrych, twardych i nieugiętych w chwilach tragicznych, którzy wiedzieli, jak dźwigać wysoko sztandar przegranej na pozór sprawy. Z pruskiej krwi pochodzili Tadeusz Rejtan, obrońca wolności na sejmie rozbiorowym i Jan Henryk Dąbrowski, twórca legionów. Te nazwiska starczą za inne. To wkład starożytnych Prusów do narodu polskiego, który jeszcze bardziej wzmocnił wśród Słowian słowa honor, gościnność i miłość do ojczyzny.
Tych słów Watykan i Germanie nie znali i nie rozumieją ich do dzisiaj. Polska od zawsze stała na granicznych ścianach, jako sędzia i oskarżyciel szukając pokojowego rozwiązania węzłów powikłań, które stworzyła wola fałszywych mnichów watykańskich.
Z upadku jednego zła rodziło się drugie, potem trzecie, czwarte, jakby na gruncie zoranym przez złe sumienia padały znów ziarna pychy i władczej przekory, buty i wyniosłości istotnej żądzy panowania, nie nad sobą i nie nad przyrodą darem Boga daną, ale nad innym człowiekiem.
I to jest sens dziejów, fałszywym tonem dźwięczący w pokoleniach Watykanu, zrodzony z podłości i rozpaczy, zbrodni i przemocy tkwiących do dzisiaj w gruzach, kamieniach i murach zamków watykańsko-germańskich, gdzie liczyło się tylko władza, złoto i pycha. Zło i krew miały niską cenę.
Watykan wykorzystując Niemców zbudował warownie na ziemi prusaków. Ziemia była przesiąknięta krwią. Tu właśnie wyrosły zamki i rozkwitła poezja niemiecko-watykańska w kraju kolonialnym. Aż wreszcie zakon watykańsko-germański oparty o wody Bałtyku złamała potęga słowiańską, która miała piękne imię Polska. Kraj polski kierował się honorem i wartościami rycerskimi i to on narzucił zaborcom watykańskim swoją wolę. Daremnie kolonialista usiłował wyrwać się i walczyć. Padł raz, drugi, trzeci, aż otoczony niesławą skonał w błocie i krwi pod Grunwaldem. Zdążył jednak z pomocą Watykanu zatruć narody nienawiścią skalawszy imię zakonnika i imię rycerza. Został po nim, jak owoc złego sumienia kult przemocy, uwielbienie dla siły, której pokarmem miała być krew sześciu milionów istnień ludzkich żydowskich, nie wliczając dziesiątki milionów innych. Uwielbienie do siły, przemocy i krwi przetrwało w genach setki lat.
Duchy zakonników watykańsko-germańskich ożyły w Watykanie i w Wawelsbergu w Niemczech, a był to rok 1933. Obudziło się uwielbienie do krwi i zbrodni. To znalazło swój wyraz po wiekach, w nowej, złowieszczej sile.
Watykan i Niemcy w roku 1933 chcieli wskrzesić niemiecki zakon już bez kultu najświętszej Maryi Panny i bez religijnej ascezy. W Ordenshburgach chować się mieli w czarnych mundurach w białych rękawiczkach z kośćmi i trupimi czaszkami nowi watykańsko-germańscy zakonnicy, nowi władcy świata, którzy ćwiczyli się na zamku w Wawelsbergu pod okiem Himlera. Następnie ćwiczeni od 1 września 1939 roku na Polakach do rządzenia poddanymi.
Watykan i Germanie do dzisiaj nie zapomnieli upadającej porażki w Bitwie pod Grunwaldem. Nigdy nie dostaliśmy zasądzonych wyrokiem odszkodowań od Watykanu, który proces wszczął Kazimierz Wielki, król Polski. Do dzisiaj żaden Polak nie usłyszał od Watykanu i Niemców magicznego słowa przepraszam. To jest tak mało, a znaczy tak dużo.
Ciąg dalszy nastąpi
Zbigniew Tomaszewski

Brak komentarzy

Napisz komentarz