Nowy rekord „orkiestry” nad Lipnem

XXVI Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy

Nowy rekord „orkiestry” nad Lipnem

Bez wątpienia gmina Stęszew bryluje w kraju w zbiórce pieniędzy w Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Dobitnie zaświadczają o tym wyniki. W 2016 zebrano 46 tys. zł. W 2017 już 64 tys. zł, a w 2018 zgromadzono 78 tys. złotych.

Na rekordową kwestę wpływa miało wiele czynników. Sztab WOŚP pod wodzą Dariusza Mikołajczaka na kilka tygodni przed wyznaczoną datą zaczął działanie. Rozpisano orkiestrową partyturę na segmenty. Poszczególne grupy zajęły się przygotowaniami na swoich odcinkach.

Ostro do pracy zabrały się szkoły, przedszkola, Muzeum Regionalne, Dom Kultury, Straż Pożarna. Nie sposób wszystkich wymienić.

Trzeba jednak wspomnieć bardzo pozytywnie o rzeszach młodzieży, które zdeklarowały się, jako wolontariusze wyruszyć ze skrobankami 14 stycznia na ulice miasta i wiosek.

Przez wiele dni poprzedzających imprezę gromadzono przedmioty, sprzęty, które miały trafić pod „młotek” w licytacjach. Było wiele trakcyjnego towaru. Na dwa dni przed WOŚP sala sportowo-widowiskowa została przystosowana do imprezy. Stanęła scena do występów i licytacji. W jej sąsiedztwie wyeksponowano nagrody. Z boku rozłożyły się stoiska z upominkami. Dla dzieci wyznaczono miejsca do gier i zabaw.

W niedzielę od wczesnych godzin na ulice wyszła młodzież ze serduszkami i skarbonami. Niewiele później ruszyło Muzeum Regionalne, które przygotowało pyszny bios i konfiturę z dyni oraz napoje. Na Rynku pojawił się sprawny Fiat 126 p., którego na licytację przeznaczył Zbigniew Tomaszewski. On też pod podcieniami Muzeum wystawił stoiska ze zabytkowym sprzętem. Na Rynku była też jego armata.

W sali sportowo-widowiskowej działania szły pełną parą. Stoiska wypełniły się jedzeniem i napojami. Sprawdzano światła i nagłośnienie. Wszyscy mieli pełne ręce roboty.

W samo południe na stęszewskim Rynku popis ratownictwa drogowego dali miejscowi druhowie OSP. Sprzęt hydrauliczny w ich rękach łatwo radził sobie z rozcinaniem karoserii. Profesjonalnie uwalniali poszkodowanych i udzielali pierwszej pomocy. Chętni mogli też wziąć udział w rajdach i biegach.

Całe miasto było miejscem wielkiego grania. Ludzie przemieszczali się od Muzeum, w którym zajadali się bigosem poprzez miasto, gdzie kwestowali wolontariusze, do sali gdzie po południu zaczęły się występy i licytacje.

Na scenie swoje artystyczne zdolności prezentowały palcówki oświatowe w tym szkoły i przedszkola oraz inni wykonawcy. Co pewien czas kolejne przedmioty i sprzęty trafiały na licytację. Niektóre osiągały wysokie kwoty. Były to m.in. piłka Jerzego Dutka, koszulka sportowa Piotra Reissa, kanapa oraz „maluch” Zbigniewa Tomaszewskiego.

Tego popołudnia przez holl, salę i trybuny przewijały się tysiące ludzi. Dla każdego było coś zarówno dla ducha, jak i ciała.

Ostatnim akordem części artystycznej był występ Pauliny Mikołajczak. Podobał się wszystkim. W miłej atmosferze bawiono się do godzin wieczornych.

Na koniec przed salą odbył się pokaz ogni sztucznych, który określany jest, jako światełko do nieba.

Przez cały czas trwania WOŚP, w jednej ze salek na piętrze, urzędowały pracownice Mosińskiego Banku Spółdzielczego oddziału w Stęszewie. Panie natychmiast po odebraniu skarbony przeliczały i zapisywały jej zawartość. Satysfakcji panie miały sporo, ale pracy też, zważywszy na duże ilości bilonu w kwocie 78 tys. orkiestrowej zbiórki.

Seweryn Kaczmarek

 

Brak komentarzy

Napisz komentarz