Napad

Napad

W naszym regionie w ostatnich latach odnotowaliśmy trzy napady na oddziały banków. Pierwszy z nich zdarzył się w filii PKO BP w Buku, a sprawcą był młody mieszkaniec Strykowa w gminie Stęszew. Nie udał mu się skok, bo po kilku dniach został ujęty. Szczególnie przykre było to, że jedna z dwóch młodych kobiet, które w filii pracowały była w zaawansowanej ciąży.
Z kolei w grudniowym numerze KL z 2016 roku pisaliśmy o zuchwałym napadzie na mieszkankę Stęszewa, współwłaścicielkę jednej z większych firm w tym mieście. Było to tuż po jej wyjściu z Banku PKO BP. Pobrała z kasy znaczną gotówką. Gdy 40-latka była jeszcze na parkingu otrzymała uderzenie, po czym ktoś przygniótł ją do ziemi, wyrwał aktówkę z kasą i zaczął uciekać w stronę ulicy Poznańskiej. Ograbiona, po pierwszym szoku rozejrzała się wokoło i dostrzegła, że przy wyjeździe z parkingu stał samochód osobowy. Napastnik, który wyglądał na dwudziestoparoletniego mężczyznę wskoczył do czekającego na niego auta i błyskawicznie oddalił się w stronę na Poznań. Niebawem po tym zdarzeniu, do okradzionej firmy dotarł mężczyzna, by oddać czerwoną aktówką. Przywiózł ją do Stęszewa, bo leżała na poboczu drogi numer „5”, za stęszewskim wiaduktem dla leśnych zwierząt. A że w środku była pieczątka i dokumenty, to wiedział, komu oddać.
Policja zebrałą nagrania z kamer. Widać na nich było młodego mężczyznę – sprawcę napadu. Miał na sobie czarną, dość charakterystyczną bluzę z logo PN TERRORYM. Tego typu odzież produkowała do niedawna firma należąca do rapera Ryszarda Waldemara Andrzejewskiego, znanego pod przezwiskiem Peja. Po jakimś czasie było już wiadomo, że sprawcy przyjechali na miejsce przestępstwa samochodem marki Volkswagen Caddy, niebieskiego koloru z czerwono-białymi naklejkami. Po napadzie – jeszcze na ulicach Stęszewa – przesiedli się do Opla Astry typu hatchback i nim odjechali w stronę Poznania W złodziejskiej akcji napastnikowi pomagało, co najmniej dwóch mężczyzn. Drugiego z rozpoznanych sprawców można scharakteryzować następująco: wiek około 20-30 lat, szczupłej budowy ciała, wzrost około 185 cm, oczy i włosy ciemnego koloru, krótka ciemna bródka. Tyle przypomnienia o stęszewskim napadzie.
Teraz o najnowszym napadzie, a było to w czawrtek 18 stycznia w Kościanie. Na filię Banku Spółdzielczego mieszczącego się na osiedlu Jagiellońskiem około 15-ej wszedł zamaskowany mężczyzna. Trzymał coś, co przypominało ostrą broń. Krótko i zwięźle zażądał od pracownika wydania gotówki. Pracownicy banków i innych placówek obracających dużą gotówką są szkoleni, aby bez dyskusji wydawali pieniądze. Tak też się stało podczas czwartkowego zdarzenia. Napastnik zażądał od pracownika banku wydania pieniędzy, a bylo tego około 15 tysięcy, po czym wybiegł z placowki i odjechał Volkswagenem Passatem. Pracownik powiadomił służby i szefostwo Banku. Policja zrobiła blokadę dróg i ruszyła obława. W akcji brały udział różne jednostki. Po kilkunastu godzinach, w piątek 19-go po południu policjanci z Wydziału Kryminalnego zatrzymali na terenie województwa dolnośląskiego, 47-letniego mężczyznę. Analiza zebranego materiału dowodowego z kamer i wywiadów pozwoliła wytypować napastnika. Wpadł on w ręce kryminalnych na terenie prywatnej posesji. Zabezpieczono również broń, którą wykorzystał w trakcie rozboju. Używany pistolet był rodzajem wiatrówki, która bardzo przypomina służbową broń wykorzystywaną przez funkcjonariuszy policji.
47-latek przyznał się do napadu. Złożył wyjaśniania. W poniedziałek 22 stycznia Sąd Rejonowy w Kościanie aresztował zatrzymanego na trzy miesiące.
Mężczyźnie grozi do 12 lat pozbawienia wolności.
Ewa Noga-Mazurek

Brak komentarzy

Napisz komentarz