Jaki kraj, taka szopka

Jaki kraj, taka szopka
Bożonarodzeniowe szopki całego świata zachwycają różnorodnością. Ukazują bogactwo kultur danego kraju i regionu.
CZARNOSKÓRY JEZUS
Szopki są przykładem tradycji, która wraz z misjami chrześcijańskimi zawędrowała na inne kontynenty Szopki afrykańskie wykonuje się przeważnie z ciemnego drewna: hebanu, palisandru, albo drewna tekowego. Nie stosuje się zdobienia, czy malowania farbami. Grota narodzenia Jezusa, to słomiany szałas otaczony zwierzętami z afrykańskiej sawanny. Postaci noszą typowe murzyńskie rysy twarzy.
MARYJA JEDZIE NA LAMIE, A JÓZEF MA SOMBRERRO
W Ameryce Łacińskiej połączono tradycję europejską z miejscową, wzbogaconą wierzeniami tubylców. Szopka latynoamerykańska zaskakuje atmosferą barwnego, ludowego festynu. Rodzina Święta nosi na sobie kolorowe stroje. Długonoga lama – zamiast osiołka – niesie na grzbiecie Maryję. Zwierzę prowadzi św. Józef ubrany w czarne sombrero i różowo-żółto-seledynowe ponczo. Postaci magów są mocno wydłużone i jadą na słoniu, wielbłądzie i koniu. To typowe dla starej sztuki Peru, zwanej kusko. W darach dla Nowonarodzonego złożone są gliniane naczynia.
SZOPKI W AMERYCE PÓŁNOCNEJ.
Tam szopka przywędrowała przez Anglię. Misjonarze bardziej zwracali uwagę na szybkie zaszczepienie tradycji budowania szopek, niż na wierne odtwarzanie pierwotnego wyglądu postaci ze scen bożonarodzeniowych. Dlatego Maryja przedstawiana jest, jako czerwonoskóra Madonna, niosąca na plecach dziecię.
TRADYCJA SZOPEK W EUROPIE
Zawędrowała do wszystkich krajów Europy. Rozpowszechniła się w Hiszpanii, Portugalii, Prowansji, Szwajcarii, Austrii, Niemczech i Polsce. Przez długi czas nie wychodziła jednak poza mury kościołów i klasztorów.
Z czasem szopki zdobyły taką popularność, że oglądający chcieli mieć je bliżej – we własnych domach. Oczywiście wiązało się to ze zmniejszeniem rozmiarów figurek.
Włosi z takim zapałem zabrali się do dzieła, że powstało tam 20 szkół budowania szopek. Bezkonkurencyjną ze względu na bogactwo, staranność wykonywanych postaci i fantazję w tworzeniu scen okazała się szkoła neapolitańska. Dzięki niej prosta szopka św. Franciszka przekształciła się w pełne przepychu przedstawienie zwane presepio. Szopki te stały się pasją bogatych ludzi. Czasem inscenizacja zajmowała nie tylko jeden pokój, ale nawet całe piętro domu.
Nikt nie próbował liczyć figur. Jeden z najpokaźniejszych zbiorów figurek był w posiadaniu króla Karola III. Szopkę tworzyło prawie 6 tys. elementów.
W tych szopkach sceny z Bożego Narodzenia znajdowały się na drugim planie. Najważniejsze były sceny związane z wydarzeniami, jakie zaszły w ostatnim roku w mieście. Wielkie kolekcje nosiły nazwy od familii właściciela lub miejsca, w którym były prezentowane. Z końcem XIX wieku tradycja budowania wielkich inscenizacji nieco podupadła.
Z SZOPKĄ DO DOMU
W starym Neapolu na placu do dziś ustawiają się stragany zastawione tysiącami małych santon. Te figurki z naturalnej gliny dzięki ozdobieniu farbami wpisują się w lokalny koloryt. Na południu kraju prawie każda włoska rodzina posiada kolekcję santon.
W tym samym czasie Francuzi szukają na jarmarku najładniejszych santon ubranych w stroje z epoki, czy stroje regionalne. Kupują je, jako bożonarodzeniowe upominki dla dzieci. W zimowe wieczory ich pociechy będą zabawiać się godzinami w odgrywanie scen Narodzin Jezusa.
Austriacy i Niemcy przed świętami Bożego Narodzenia całymi rodzinami odwiedzają miejscowe bazary Chriskindlemarket. Przy wtórze muzyki przyjemniejsze staje się szukanie nowych postaci do domowej szopki lub na prezenty dla przyjaciół.
MATERIAŁEM DO WYROBU SZOPEK.
Z wypieczonych z ciasta chlebowego twarzy Jezusa i Maryi, a jako oczy wystają goździki, takie jakich używa się w piernikowej przyprawie. Rodzinę Świętą otacza kolorowa girlanda kwiatów wykonana z barwionego ciasta. Są też szopki wykonane z liści kukurydzy utwardzanych w roztworze soli. Większych umiejętności wymaga wykucie Rodziny Świętej w bryle węgla. Figurka Jezusa zlewa się z płaszczem Matki Bożej. Obok z latarką w ręku klęczy pochylony nad tajemnicą przyjścia Zbawiciela św. Józef. Tę szopkę wykonał niemiecki artysta.
POCZĄTKI SZOPKOWEJ TRADYCJI
Zaczęło się w roku 1233 na leśnej polanie w Greccio, pomiędzy Asyżem, a Rzymem. Mieszkał tam zakonnik – późniejszy Święty Franciszek. To on, jako pierwszy zaczął przedstawiać szopki bożonarodzeniowe. Brały w nich udział mieszkańcy okolicy, a także żywe zwierzęta. W tamtym czasie Franciszek otrzymał po raz pierwszy pozwolenia papieża na obchodzenie Bożego Narodzenia poza murami kościoła. Szopki robił dla ludzi, którzy nie potrafili czytać. Widowisko pomagało im poznać historię przyjścia na świat Chrystusa. Św. Franciszek nazwany został później ojcem szopki.
Wtedy nie było jeszcze pasterki i choinki, a data świąt Bożego Narodzewnia wiązała się z dniem przesilenia zimowego i narodzin słońca. Obecną datę symbolicznych Narodzin Mesiasza, czyli 25 grudnia, ustanowiono dopiero w roku 354, czy ponad 300 lat po śmieci Jezusa. To tak, jakbyśmy teraz ustanowili świętowanie czegość, co miało miejsce w XVI wieku.
W pierwszych szopkach nie było królów, ale magowie ubrani w krótkie tuniki. Na wielu sarkofagach Jezus przedstawiony jest, jako dziecię leżące w żłóbku, a obok Niego pojawiają się osiołek i wół. Te zwierzęta występują w przedstawieniach jeszcze przed narodzeniem Jezusa, od czasów starożytności. Nie wspomina o tych zwierzętach Ewangelia.
TAM, GDZIE NARODZIŁ SIĘ JEZUS
W Rzymie znajdują się relikwie z Groty Betlejemskiej. Początkowo świątynia nosiła inną nazwę – Santa Maria Ad Praesepe, od łacińskiej nazwy praesepe – szopka, żłóbek. W krypcie świątyni znaleziono główny ołtarz z wolnostojącymi kamiennymi postaciami. Te figurki wyrzeźbione w 1282 r. przez Arnolfo Di Cambio stają się pierwszymi figurkami bożonarodzeniowymi. Nazywano je również jasełkami. Od tego czasu prawie we wszystkich włosk ich kościołach ustawia się naturalnej wielkości figurki z kamienia lub drewna.
Pomysłów na wykonanie szopki jest właściwe tyle ilu jest wykonawców, chociaż w krajach przyjęły się określone modele. Niemieckie, austriackie i tyrolskie rodziny w okresie świąt Bożego Narodzenia gromadzą się wokół „piramidy”. Maleńkie drewniane figurki ustawione są na okręgu, przy którym znajdują się też miejsca na świece. Ogrzane od płomienia powietrze obraca znajdujące się powyżej skrzydełka i figurki zaczynają podróż po okręgu.
Tradycja szopki przyjmuje się nawet w krajach protestanckich, choć nie w takim stopniu, jak w katolickich. Szwedzka szopka ze słomy sprowadza się do najważniejszych trzech osób: Maryi, Józefa i Dzieciątka w żłóbku, który przypomina raczej balię do kąpieli dziecka. Jest też gwiazda betlejemska i dwa baranki. Duńska szopka wykonana jest z kolorowo barwionej ceramiki.
Ich przeciwieństwem są wystawne szopki austriackie. Często sceny przedstawiają adorację nowo narodzonego Jezusa. Kilkanaście postaci aniołów o subtelnych rysach tonie w ukłonach. Jasne loki spływają na ramiona okryte srebrzonymi szatami. Inne anioły wdzięcznie układają woskowe palce na strunach harfy. Typowe dla Austrii jest też przedstawienie Dzieciątka Jezus – figurka z woskową twarzą ledwie wynurza się z bogato zdobionego becika.
Szopka holenderska stylizowana jest na wzór wnętrza XIX-wiecznego niderlandzkiego domostwa. Tylko trzej magowie odróżnieni są strojem orientalnym. Matka Boża uczesana w warkocze ubrana jest w długą kremową sukienkę, jaką nosiły holenderskie kobiety. Świadkami narodzenia są: służący w pasiastych spodniach i ciężkich drewniakach oraz służąca ze sznurem korali na szyi.
Wystawę szopek z całego świata można oglądać w warszawskim Muzeum Etnograficznym do 31 stycznia 2001.(maz)

Brak komentarzy

Napisz komentarz