Kamienieckie Jasełka na wesoło

Kamienieckie Jasełka na wesoło
Do dużej sali w Kamieńcu na wieczór godzinę 18-tą zaproszono miszkańców tej miejscowości. Tego dnia, a był to czwartek 21 grudnia widownia zapełniła się w całości, a by obejrzeć uwspółcześnione wydanie bożonarodzeniowych jasełek.
Zamiast tradycyjnych aniołów, pasterzy i królów na scenie pojawił się ławka, krzesełko, telefon i policjant dyżurujący na posterunku komisariatu. Policjant spokojnie oznajmił, że jest zadowolony, albowiem „nikt w rewirze dziś nie łamał prawa. Chociaż, może i złamał, ale ja nie wiem o tym. Ważne, że  nie musiał odejść od roboty, bo nie znoszę zimna, a dziś chłodem wieje, a od chłodu człowiek szybciej się starzeje. Jeszcze tylko dwie godziny i do domku, do rodziny.
Wtedy właśnie spokój mundurowego zakłóca postać ubrana na biało, a zapyana o imię i nazwisko, adres, miejsce zamieszkania, dokumenty odpowiedzała, że zazywa się Anioł, a mieszka sobie w niebie. Ponadto dodał, że przyszedł zaprosić policjanta do stajenki, że chciałby mu oznajmić nowinę, że się Mesjasz zrodził i przyjdzie triumfalnie. W ubogiej stajence zrodził się na sianie i na wieki wieków królem nam zostanie.
Rekacją posterunkowgo było ofuknięcie przybysza słowami:
– Co też Panu dzisiaj strzeliło do głowy, że się spoufalasz z urzędem państwowym? Król, stajenka, siano, co ty Anioł pleciesz? Co ja mam napisać, w tych wszystkich rubrykach, to, co mówisz, z rubryk samo się wymyka. Co powiem szefowi, o mój Boże wielki?
A że w gminie Stęszew, a dokładnie w Tomiczkach jest rodzina o nazwisku „Anioła”, tak więc dla posterunkowego nie było to niczym specjalnym.
W ten sposób zakończyła się scena przedstawienia. W drugiej kolejny z Aniołów zwrócił się do widowni, że chce im obwieścić, iż narodził się Pan – niebieski książę.
Wówczas ze sceny słyszany był głos:
– Ktoś się gdzieś narodził i zaraz szum taki, dzieci wciąż się rodzą. Stąd są przedszkolaki.
Z widowni na scenę wchodzą dwie postaci dzieci i stwierdziły, że skoro będzie rządził, zbawi nas od grzechu, my go odznaczymy orderem uśmiechu.
I od tego momentu do ustawionego centralnie na scenie w tradycyjnej formie żłobka z Maryją i Józefem oraz małą postacią Jezusa dzaczęły dochodzić kolejne postaci. Wszedł na scenę lekarz , by oznajmić, że oka zmrużył w szpitalu tej nocy, aż tu nagle przyszedł anioł i szukał pomocy. Wtedy wezwał „erkę”, włączył sygnał i pędził do stajenki.
– Jestem, bo z Dzieciątkiem duet stworzyć muszę. Ja wyleczę ciała, a Dzieciątko duszę. Tymczasem z wdzięcznością dla Bożej Dzieciny w darze tu przynoszę wszystkie witaminy. Aby nam dzieciątko, w zdrowiu dorastało i z dniem każdym coraz więcej sił mu przybywało. Tej nocy przyjąłem przedziwne zgłoszenie, ktoś chciał, bym ochraniał Boże Narodzenie. Nim podejmę akcję, wypełniam co trzeba, a więc pytam – a ktoś ty? Słyszę: Anioł z nieba. Przyznam, w pierwszej chwili całkiem zbaraniałem, takiego zlecenia, jak dotąd nie miałem. Lecz służba nie drużba, a klient nasz pan, włączyłem koguty, jadę, pełen szpan. Po podróży jeszcze trzęsą mi się nogi, jechałem kilometr, pchałem resztę drogi.
Po lekarzu Aniołów na scenę, czyli do Betlejem wezwał ludzi wszelkich stanów:
– Proszę krawców, elektryków, murarzy, bankowców, biznesmenów, bizneswoman, szewców, wykładowców – wymienieł. Tych co żywią, tych co bronią, tych co nauczają, co handlują, konie kują, auta naprawiają. I kierowców, maszynistów, artystów, malarzy, i górników, i hutników i tych, co na straży.
Wśród przybyszów byli rzemieślnicy, a obejrzawszy stajenkę stwierdzili, że potrzebuje remontu:
– Licha ta stajenka, tutaj dach przecieka, miejsce to niegodne narodzin człowieka. Krzywy strop, a belki zupełnie spróchniałe, te już nie trzymają, a te prawie wcale. Hula wiatr, bo ściany nieszczelne, dziurawe. Szkoda słów, najlepiej zacznę tu naprawę. Lichy żłóbek stoi, słoma w nim posłana, zaraz będzie tutaj szopka murowana. Prosty ja rzemieślnik, skromny i ubogi, ale obiecuję Panie Jezu drogi, że nie zaznasz w stajni zimna odrobiny, nie będziesz już cierpiał chłodu z cudzej winy.
Gościem Jezusa był tez nauczyciel. On stwierdził, co następuje:
– Ty nie byłeś w szkole. Tam to są hałasy. W szumie tym po przerwie wchodziłem do klasy. Wtedy usłyszałem głos Anioła z nieba, że się Bóg naradził, do stajni iść trzeba. Lekcję więc skończyłem, wezwałem taksówkę, mówię: do Betlejem, a taksiarz: za stówkę! Ale, gdy usłyszał, co się wydarzyło, postanowił sprawdzić, jak naprawdę było. Mówi, że tę stówkę mam sobie odłożyć, bo on także pragnie pokłon Panu złożyć. Jestem z budżetówki, nie zarabiam wiele, jestem pedagogiem i nauczycielem, więc się ucieszyłem z tej stóweńki małej, którą drogie dziecię Tobie darowałem. Niech ci Matka Boska kupi ciepły kocyk, abyś Panie Jezu nigdy nie marzł w nocy.
Do tylu zacnych gości odezwała się Maryja:
– Widok wasz me serce szalenie raduje, za przybycie zatem serdecznie dziękuję.
Józef dodał:
– Mnie szczególnie cieszy naprawa stajenki i ogromna radość Najświętszej Panienki.
Anioł zakończył podziękowaniem:
– Cieszy fakt, że serca ludzkie wciąż gorące, mimo, że minęło lat już dwa tysiące. Gorących serc ludzkich pełen cały świat, mimo, ze minęło dwa tysiące lat. Niestety już finał, czas tak szybko leci, więc teraz poważnie, o czym marzą dzieci. By drogim rodzicom kochać było dane, a wszystkie dzieciaki czuły się kochane. By zażegnać wszystko to, co ludzi różni, aby nasze ręce nie spotkały próżni. By ludzie uśmiechem witali się co dzień, strudzonym nie brakło już miejsca w gospodzie. Aby nikt przed nikim nie musiał czuć strachu,  a biedni, bezdomni mieli skrawek dachu. Aby każdy głodny siadł do pełnej miski, a w drzwi samotnego zapukał ktoś bliski. Już finał, finału, panowie i panie, więc jakie z tej szopki wynika przesłanie?
Jeden wielki Polak, mądry kto go słucha, by odnowić ziemię wezwał kiedyś Ducha. A my mu pomóżmy w tej wielkiej potrzebie i odnowę ziemi zacznijmy od siebie.
W poszczególne postaci wcielili się rodzicie przedszkolnychy dzieci.
Aniołami byli Ewelina Głowacka Monika Mleczak. Lekarzem na czas występów została Gosia Grześkowiak. Za policjanta pracował Joanna Gitner. Dzieci odgrywali: Kamila Symkowiak i Natalia Markiewicz. Rzemieślnic, to Beata Kuleczka i Milena Zborowska. Patrycja Wojda został nauczielem, a taksówkarzem – Tomek Popiół.
W rolę świętej rodziny przemienili się Joanna Szymańska i Maciej Godek.
Na całością czuwała i rolę reżyseria pełniła Agnieszka Popiołkiewicz. Scenariusz przystosował do lokalnych potrzeb Dorota Golczak. Pomoca służył muzyk, wspierający tym razem małżonkę i dbający o nagłośnienie Damian Popiołkiewicz.
Po spektaklu przyszedł czas na wizytę dwóch Gwiazdorów. Ogromne worki ledwo mieściły prezenty. Na scenę poproszono trzy, cztero i pięcioletnich przedszkolaków. Dzieci – wywoływane przez swoje panie – podchodziły do Gwiazdorów i odbierały paczki. Trzylatki prowadzi nauczycielka Andżelika Bereszyńska, czterolatki – Bogumiła Fornalik, a pięciolatki – Katarzyna Bromiarz. Pomaga im Klaudia Matuszczak.
Na koniec z prezentami dla Rady Pedagogicznej Przedszkola w Kamieńcu pojawiłą się przedstawicielak Rady Rodziców. Także oni otrzymali gwiazdkowe upominki, a jako pierwsza zawołana został do Mikołaja dyrektor Gminnego Przedszkola Grażyna Boruczkowska.
Całe jasełkowe wydarzenie na kamerze uwiecznił pracownik administracyjny przedszkola Łukasz Kaczmarek.(maz)1026 26

Brak komentarzy

Napisz komentarz