Budowa kolei żelaznej Grodzisk Wielkopolski – Luboń część 8

Budowa kolei żelaznej Grodzisk Wielkopolski – Luboń część 8
W ostatnich częściach wspominałem o dużej firmie sióstr Brotthman, w której prym wiodła Hanna, zwana w Stęszewie „Hanusia”. Biura firmy budowlanej mieściły się na ulicy Mosińskiej 3. Magazyny i warsztaty rozciągały się, aż do ulicy Dworcowej.
Przy tej ulicy Hanusia miała wyłącznie dla siebie piękną, urokliwą willę. Idąc drogą z Rynku, pomiędzy Gimnazjum, a kościołem św. Trójcy, dochodzimy do mostku. Zaraz za mostkiem w prawo była droga na zamek i Pańską Górę.
W lewo idziemy do Witobla. Dochodzimy do mostu kolejowego. Patrząc w prawo widzimy zarośniętą krzakami właśnie Pańską Górę. Przechodząc pod mostem i mijając go po prawej stronie, tuż obok przy moście, w krzakach zobaczymy 7 ogromnych bloków betonowych. Ich łączna waga wynosi około 70 ton. Są one pozostałością po wysadzonym w powietrze przez Powstańców Wielkopolskich moście. Zrobiono to w 1919 roku, aby Niemcy nie mogły zbyt łatwo dostarczyć do Poznania kilku pociągów pancernych oraz dziesiątki tysięcy wojska. Inne linie kolejowe łączące Niemcy z Poznaniem również zostały uszkodzone. Po zwycięskim Powstaniu Wielkopolskim most odbudował wydział Czeladzi Rzeźnickiej w Stęszewie, w 1919 roku.
Pamiętam z opowiadań babci, że w roku 1965 nastąpiło uroczyste oddanie przez rzeźników mostu kolejowego. Cały rynek i droga do mostu były ubrane zielonymi choinkami i brzozami. Tłum ludzi ze sztandarami szedł z Rynku ul. Kościelną do mostu. Na jego szczycie, z jednej i drugiej strony wisiały dwie głowy byków z rogami. Po około dwóch tygodniach z głów pozostały idealnie oczyszczone przez ptaki czaszki z rogami. Według relacji mojej babci wisiały bardzo długo.
Most został uroczyście przekazania przez rzeźników na rzecz Zachodniej Dyrekcji Kolei Państwowych w Poznaniu. Członkowie Czeladzi Rzeźnickiej ulokowali się na nasypie kolejowym i fotograf wykonał pamiątkowe zdjęcie. Następnie udali się na Rynek do restauracji Zauschnera na uroczysty obiad.
W chwili budowy linii Grodzisk Wielkopolski – Luboń opisywany most kosztował 15.000 marek. Jednak jeden z dwóch najpiękniejszych mostów murowanych mieści się w Wirach. Wiadukt ten jest sklepiony ponad strumieniem Wirnika. Ma 3 przęsła, każde 10 metrów szerokości. Budowa pochłonęła 40.000 marek.
Dalej czytamy w kosztorysie budowy tej drogi kolejowej o przepuście w Stęszewie, sklepionym ponad strumieniem Samica. Miał 3,5 metra szerokości, 4 metry wysoki, a długi był na 13 metrów. Ściany były szczelne i miały paski ołowiu do tłumienia drgań. Kosztował 23.000 marek.
Zamieściłem w tym numerze fotografie parowozu PM-36-1 w wersji opływowej, który Rosjanie ukradli w 1945 roku. Pokazuję też PM-36-2. Zamieściłem te fotografie, ponieważ ludzie każdy parowóz nazywają Piękną Heleną. Na szlaku turystycznym wokół Stęszewa, w pobliżu pańskiej góry jest fotografia jakiegoś parowozu. Podpisano go „Piękna Helena”. Jest to błąd. Nie ma jej na zdjęciu. „Piękna Helena” jest tylko jedna i można ją rozpoznać po umieszczonych mosiężnych, odlanych z brązu tabliczkach. Na czerwonym tle z lewej strony są złote litery z napisem „Beautiful Helena”. Z prawej strony jest taki sam napis, ale po polsku „Piękna Helena”.
Na koniec części 8 opiszę zajście humorystyczne. Mój syn Jakub, gdy chodził do szkoły podstawowej, po lekcjach chodził do prababci, która mieszkała na dworcu kolejowym na pierwszym piętrze. Prababcia miała na imię Helena i miała wtedy około 80 lat. Któregoś dnia Kubuś stał w oknie, gdy wjechał pociąg na peron, zaczął krzyczeć „Piękna Helena”. Babcia podbiegła do chłopca i powiedziała:
– Kubuś, co ty mówisz, przecież ja jestem stara i brzydka.
Wtedy on ręką wskazał na stojący na peronie parowóz o tej nazwie. Babcia go zrozumiała, ucałowała i pogłaskała. Ciąg dalszy nastąpi.
Zbigniew Tomaszewski

Brak komentarzy

Napisz komentarz