*Dzień zaduszny” –

*Dzień zaduszny” –
Słowa Jana Brzechwy brzmią „Kiedy miedzianą rdzą pożółkłych jesiennych liści więdną obłoki, zgadujemy, czego od nas obłoki chcą, smutniejące w dali swojej wysokiej. Na siwych puklach układa się babie lato, na grobach lampy migocą umarłym duszom, już niedługo, niedługo czekać nam na to, już i nasze dusze ku tym lampom wkrótce wyruszą. Jeżeli życie jest nicią – można przeciąć tę nić i odpłynąć na obłoku, niby na srebrnej tratwie!”
Każdego roku Kurier lokalny” przypomina ludzi z naszego terenu, których osobiście znaliśmy lub którzy byli aktywni na swoim terenie.
STĘSZEW
*Matylda i Michał
Na styku października i listpada 2016 roku Stęszewem wstrząsnęła wiadomość o nagłej śmierci dwójki młodych ludzi. Ojciec dziewczyny, to znany stomatolog, a chłopaka, to właściciel dużej firmy transportowej. Rodziców obojga mamy przyjemność znać. Tak więc i dla redakcji było to w pewien sposób przykre. W dniu 25 października martwą dziewczynę w obejściu własnego domu zobaczył jeden z rodziców. To 21-letnia Matylda. Miała chłopaka, 27-letniego Michała – syna przedsiębiorcy. Znali się kilka lat. Znali się też rodzice. Ojciec Michałą był pacjentem ojca Matyldy. Matyldę chowano w sobote 29 października. MIchał był na pogrzebie. Następnej nocy bliscy znaleźli go martwego w łączniku budynku gospodarczego. Pochowano go 3 listopada obok dziewczyny.
*Paweł Ossowski. To stęszewski przedsiębiorca. Walczył z ciężką chorobę Miał jeszcze wiele lat przed sobą, a przyszło mu odejść z tego świata. Ostatni raz widziany był na uroczystości otwarcia hali widowiskowo-sportowej w Stęszewie. Towarzyszyła mu córka Marta Banaszewska. Redaktor KL wykonał fotografię pana Pawła i zdjęcie nosi datę 24 marca 2017 roku. Zmarł w czerwcu tego roku. Zamieściliśmy obok siebie dwa zdjęcia. Jedno z czasów młodości ojca i córki. Drugie zrobione przed KL. Pani Marta podpisała: „Był wspaniałym człowiekiem”.
*We wtorek 23 maja na cmentarzu parafialnym w Stęszewie odbył się pogrzeb Sylwestra Chudzińskiego. Pracował ponad dwadzieścia lat w sklepie instalacyjnym Wojciecha Hałasa na ulicy Mosińskiej w Stęszewie. Był czynnym członkiem Polskiego Związku Wędkarskiego, Koła 121 w Stęszewie. Dlatego nad grobem pochylony został sztandar wędkarzy. – Sylwek każdą wolną chwilę spędzał nad jeziorem – wspomina redaktor Kaczmarek. Miał swoje ulubione akweny i miejsca. Złapane ryby często rozdawał przyjaciołom i znajomym. Miał też inną pasję – futboll. Kilka lat temu nakłonił dwego syna Jarka i wnuczka Krzysztofa do zmontowania drużyny piłki nożnej. Powstał wtedy zespół pod nazwą Slim Team. Grupa funkcjonowała „Orliku” i w piłce nożnej halowej. Każde zawody Sylwek oglądał z trybun. W ubiegłym roku podupadł na zdrowiu i musiał udać się do szpitala. Podczas kolejnego pobytu w szpitalu nie wrócił już do domu.
* Kolejny wędkarz, którego pożegnało Koło 121, to Paweł Frąckowiak. Należał do Stęszewa i tutaj działał, chociaż mieszkał w Rosnówku, w gminie Komorniki. Uczestniczył w festynach i wędkarskich imprezach. Ze stęszewskimi wędkarzami startował w wielu zawodach. Łowił np. na sztuczną muchę w górskich wodach pstrągowych. W takich zawodach został mistrzem, wspólnie z prezesem Koła Henrykiem Majorczykiem oraz Tomkiem Spieczyńskim i Mateuszem Fechnerem. Zdobył Super Puchar, w Super Lidze. Ponadto mógł cieszyć się zdobytym Pucharem Burmistrza Stęszewa. Wędkarstwo było jego pasją. Odszedł niespodziewanie we wtorek 28 lutego, w godzinach porannych, na swojej posesji, gdy wycinał drzewa. Jedno z nich go przygniotło. Reanimacja trwała godzinę. Nie udało się przywrócić mu czynności życiowych.
*31 lipca pożegnano wieloletniego zawodnika, działacza, trenera i prezesa Klubu „Spójna” Strykowo – Marka Urbaniaka. Odszedł nagle. Był fachowcem, który klubowi poświęcił kawał swojego życia. Miał 60 lat. Pan Marek udzielał się społecznie na wielu lokalnych polach. W Spójni zawodnikami są jego synowie Maciej i Bartek.
*Henryk Pinczak – wieloletni nauczyciel Szkoły Podstawowej we Wronczynie. Był wychowawcą wielu pokoleń uczniów. Miał 92 lata. Zmarł 15.10.2017 roku.
*Danuta Kowalczyk – szefowa Koła Gospodyń Wiejskich w Tomiczkach. Zmarła 28 czerwca 2017 roku.
*Zbigniew Kostrom – długoletni pracownik Urzędu Miejskiego Gminy Stęszew. Zmarł 12 sierpnia 2017 roku.
*Jerzy Badke – pracownik ZEAS-u, wieloletni kierowca gminnych, szkolnych autobusów. Zmarł w 16 października 2016 roku.
*Jan Kaczmarek sołtys wioski Tomice. Po jeo śmierci funkcję tę objąła jego żona.
*Przemysław Szczeszek odszedł 30 września, po nagłym, a niespodziewanym zdarzeniu. Mieszkał w Mikoszkach w gminie Kościan, bo tu znalazł miłość swego życia. Pochodził z Modrza i tam nadal mieszkają jego rodzice i siostra Agnieszka. Miał zalednie 38 lat.
KOŚCIAN
*Barbara Ratajczak-Bartkowiak. Miaszkała na ulicy Mickiewcza w Kościanie. Była jedną z ładniejszych dziewczyn w mieście. Najpierw uczyła się w SP nr 1, potem robiła „Kolberga”, czyli Liceum Ogólnokształcące. Niemal całą szkołę średnią przyjaźniła się z „przystojniakiem” Jasiem Bartkowiakiem z ulicy Kościuszki. Po maturze skończyła polonistykę. Wyszła za mąż właśnie za Jasia. Razem zbudowali piękny dom w podpoznańskim Swarzędzu i tam zamieszkali. Dużo paliła. Miała coraz większe trudności z oddychaniem. Jasiu zza oceanu sprowadził dla niej specjalny aparat, by oddychała tlenem. Odeszła latem tego roku, właśnie z powodu braku powietrza. Zmarła trzymana przez męża, na jego kolanach. Pochowano ją w Kościanie, gdzie są rodzice, mieszka brat, a ona spędziła najszczęśliwsze lata swej młodości.
*7-go marca zmarł Stefan Kaczmarek (ur. 1937), były radny miejski w Kościanie w latach 2002-2014. Przez wiele lat był członkiem Rady Nadzorczej Kościańskiej Spółdzielni Mieszkaniowej, działał w Radzie Osiedla Piastowskiego, gdzie mieszkał. Należał do różnych komisji istniejących przy Radzie Miejskiej Kościana, np. do komisji rewizyjnej, komisji od spraw społecznych, a także do komunalnej i ochrony środowiska. Na posiedzeniach Rady Miejskiej bronił interesów grodu nad Obrą. Pewnego razu był oburzony, że powiat przywiązuje małą wagę do ulic w Kościanie. Stwierdził nawet, że na niektórych niemal nic nie zmieniło się od lat czterdziestych. Redakcja także wcześniej pisała o tym radnym. Był bratem naszego kolegi redakcyjnego Seweryna Kaczmarka.
*W drugi dzień Świąt Wielkiej Nocy, 17 kwietnia, odszedł ks. Franciszek Schirmer (ur. 1933), będący od 1996 r. na emeryturze. Pochodził z podkościańskiego Starego Bojanowa. Za młodu przeprowadził się do Wrocławia z rodzicami i starszym bratem Benonem, który również wybrał drogę powołania kapłańskiego. Tam przyjął święcenia kapłańskie w 1958 r. W 1977 r. otrzymał probostwo w Karpaczu, w parafii Nawiedzenia NMP. Sprawował funkcję kapelana ratowników górskich. Wspierał działaczy „Solidarności”. Kiedy przeszedł w stan spoczynku, zamieszkał w Kościanie u swojej rodziny, pomagając w posłudze.
*18 maja zmarł Wacław Taciak (ur. 1936), geodeta. W 1955 r. ukończył Technikum Geodezyjne. Najpierw pracował w kilku instytucjach poznańskich, a następnie od 1961 r. przez trzydzieści lat pracował w strukturach geodezji kościańskiej. Nadal się kształcił. W 1981 r. uzyskał tytuł inżyniera, a pięć lat później magistra inżyniera. Od 1999 r. był na emeryturze. W latach 2001-2009 sprawował funkcję prezesa Koła Stowarzyszenia Geodetów Polskich w Kościanie. Czynił skuteczne starania o nadanie jednej z kościańskich ulic – w rejonie cukrowni – imienia prof. Jerzego Fellmanna – kościaniaka, geodety, profesora Politechniki Warszawskiej. Stało się tak w 2011 roku. Taciak należał też do Towarzystwa Miłośników Ziemi Kościańskiej i pełnił funkcję sekretarza i członka zarządu.
*20 czerwca lokalny Kościół poniosła kolejną stratę. Zmarł ojciec Karol Meissner, benedyktyn. Urodzony w 1927 r. w Poznaniu, wychowany był w rodzinie o tradycjach patriotycznych, związanej politycznie z obozem Narodowej Demokracji. W czasie wojny przebywał w Warszawie. Tam zastało go powstanie, w którym służył, jako sanitariusz. W 1945 r. powrócił do Poznania. Ukończył studia medyczne. Działał w harcerstwie. W 1951 r. wstąpił do zakonu benedyktynów w Tyńcu. Sześć lat później złożył śluby wieczyste, zaś święcenia kapłańskie przyjął po pewnych wahaniach dopiero w 1965 r. W 1972 r. przeniósł się do Lubinia w powiecie kościańskim. Dzięki wysiłkowi i energii uratował klasztor lubiński przed likwidacją. Był jego przeorem (1980-1983); rządził parafią lubińską, jako tymczasowy administrator (1982-1988), a następnie proboszcz (1993-1999). Poza tym pracował nad przekładem Biblii Tysiąclecia, komponował melodie gregoriańskie, poświęcał się sprawom rodziny – w tej kwestii współpracował z Janem Pawłem II, z którym łączyła go nić przyjaźni.
*Prawie dwa tygodnie później, 2 lipca, zmarł historych UAM, prof. Zbigniew Wielgosz, który urodził się w 1929 r. w Kobylnikach koło Poznania, ale jego rodzina pochodziła z Bieżynia w gmieni Krzywiń. Po wojnie studiował historię na poznańskim Uniwersytecie. W 1960 r. uzyskał stopień doktorski, zaś habilitował się w 1976 r. Tytuł profesora uzyskał w 1991 r. Sprawował różne urzędy na Wydziale Historycznym UAM. Był wicedyrektorem Instytutu Historii oraz kierownikiem Zakładu Historii Średniowiecznej. Szczególnie bliska była mu Ziemia Kościańska. Był wybitnym znawcą dziejów klasztoru Benedyktynów w Lubiniu, redagował „Zeszyty Lubińskie”. Był także m.in. współautorem książki „Kościan – zarys dziejów”. W wolnych chwilach profesor cenił sobie wypoczynek na wsi.
*Cukrzyca, to choroba powszechna. Na całym świecie choruje na nią ponad 300 milionów ludzi. 25 września 2017 roku zmarł Jerzy Przewoźniak (ur. 1936), długoletni prezes Koła nr 2, Polskiego Stowarzyszenia Diabetyków w Kościanie. Z kołem był związany praktycznie od początków jego istnienia, czyli od 25 marca 1986 r. Ruch kościańskich cukrzyków rozwijał się błyskawicznie. Gdy w 1999 roku przekroczył liczbę 200 członków, założono oddziały terenowe w Czempiniu, Kościanie i Śmiglu. W październiku 2007 r. Oddział otrzymał sztandar, a w czerwcu 2012 r. statuetkę „Kościan dziękuje”. Diabetycy z grodu nad Obrą prowadzają wiele akcji badania poziomu cukru we krwi, badania cholesterolu, trójglicerydów i ciśnienia tętniczego. Aktywność kościańskiego Koła, to na pewno jest zasługa pana Jerzego. Warto przy tej okazji przypomnieć innego działacza, zmarłego wcześniej członka Zarządu – Eugeniusza Frąszczaka.
*W marcu bliscy pożegnli Andrzeja Witkowskiego. To absolwent Liceum Ogólnokształcącego im. Oskara Kolberga w Kościanie i nasz kolega. Wiele lat był w związku z Henryką Mazurczak. Zmarł nagle w fotelu, w domu przy ulicy Traugutta. Był to 26 marca 2017 r. Miał 66 lat.
GRODZISK WLKP.
„Zgasłeś nam, jak świecy płomień. Bez buntu, bez słowa skargi. I tylko smutek bolesny i pamięć żywa w nas pozostanie” – tak napisano na stronie Orkiestry zawiadamiając, że 30 listopada odszedł kapelmistrz Grodziskiej Orkiestry Dętej – Stanisław Słowiński. Urodził się 13 czerwca 1939 r. Całe swoje życie poświęcił muzyce. Po ukończeniu średniej szkoły muzycznej w Poznaniu pracował przez 16 lat w operetce poznańskiej. Od 1978 r. był członkiem poznańskiej orkiestry Zbigniewa Górnego. W tym samym roku został również kapelmistrzem Grodziskiej Orkiestry Dętej. Pan Stanisław do Grodziska przywędrował w 1978 roku i był tu przez około 38 lat. Przyciągał do zespołu młodzież. Zmarł w Grodzisku Wielkopolskim i ttaj został pochowany w sobotę 3 grudnia 2016 roku.
*Ryszard Górny
Mieszkał w Grodzisku Wlkp, ale wiele lat pracował w Rolniczej Spółdzielni Produkcyjnej w Łubnicy w gminie Wielichowo. Z czasem aktywnie włączył się w działalnoć społeczną. Został radnym powiatowym. W I i II kadencji wybrano go na funkcję przewodniczącego Rady Powiatu Grodziskiego. Za wkład i zasługi uhonorowany został medalem „Zasłużony dla Powiatu Grodziskiego”. W grudniu 2016 roku odszedł człowiek cieszący się autorytetem, uznaniem i sympatią wielu środowisk – można było usłyszeć w mowie pożegnalnej.
REDAKCJA
Kurier lokalny także, co jakiś czas wspomina swoich współpracowników. W ciągu 26 lat odeszło ich już kilku. Przypomnijmy ich: redaktor Bogdan Wyrwa, kolporterzy: Józef Hamulski, pan Jurga i Stanisław Dudziak (zmarł tydzień temu), współpracownicy: Romana Sobecka-Ksoń i Roman Kosicki. Kilka lat temu pomocny przy sprawach komputerowych był Łukasz Kościański. Zmarł w październiku 2017 roku. Miał 43 lata.
Odchodzą od nas ludzie, ale pozostawiają ślad. Gdyby nie oni, nasz wewnętrzny świat byłby uboższy. Wspominamy ich szczególnie w jesienne dni, bo choć ich już nie ma, pozostawili nam cząstkę siebie.
Autorzy: Ewa Noga-Mazurek, Seweryn Kaczmarek i Sławomir Rządkowski
Foto 1

Brak komentarzy

Napisz komentarz