Stwory, potwory w Zielonej Osadzie

Stwory, potwory w Zielonej Osadzie
Do Zielonej Osady, która mieci się w podstęszewskim Zamysłowie, na godzinę 17-tą zjechały się dzieci ze Stęszewa i okolicznych miejscowości. Dotarłi nawet z sąsiedniej gminy Granowo. Zaproszeń wysłano około 50, czyli tyle, ile chętnych o nie poprosiło.
Po powitaniu stworów przez czarownice, czyli opiekunki -współorganizatorski imprezy, dzieci prezentowały swoje postaci, czyli za co się przebrały. W tle leciała halloweenowa muzyka. Po przezentacji była chwila na mini disco. Prowadziła Joanna Łęcka.
Po chwili oddechu zaproponowano młodym ludziom konkurs. Był to taniec z balonami trzymami przez pary czołem, potem noskiem, pupą i na końcu jedną dłonią.
Dalej pojawiło się haslo „zapadająca się podłoga”. Oznaczało to, że dzieci przemieszczają się po rozrzuconych kartkach. Po konkursie znów przyszła chwila na disco.
Następnie dzieci miały kolejny konkurs. Po dwie osoby leciały na prysłowiowej miotle. Po przelocie utworzono tajemny krąg. Dzieci stanęły w kółku i przekazywały sobie magiczną sakiewkę. Gdy cichła muzyka, osoba z sakiewką w ręce wykonuje wypisane na kartkach zadania.
W połowie całej zabawy, a trwała do godziny 20-ej, zaczęło się łapanie smakołyków. W misce z wodą pływały jabłka. Drużyna wysyła kolejno osoby, które bez pomocy rąk miały wyłowić ten owoc.
Gdy minęło łowienie utworzono 5-osobowe drużyny. Ich zadaniem było owinięcie mumii papierem toaletowym.
Potem była konkurencja „Nie zbudź ducha”. Dzieci przekazywały sobie bezdźwięcznie dzwoneczek, by czuwający duch go nie usłyszał.
Kolejne adanie, to przyklejenie dugiej osobie – nie patrząc – papierow nos Baby Jagi.
Po nosie przyszedł czas na przechodzenie zbiorowe przez hula-hop. Dwie drużyny utorzyły łańcuch i nie puszczając rąk starały się przejść przez obręcz.
Całość zakończyła zabawa mini disko.
Organizatorki w trakcie zabawy uczyły naluszki wierszyka, który miał następującą treść:
„My jesteśmy straszne zmory. Bardzo groźne z nas upiory. Jeśli nie chcesz się nas bać, musisz nam cukierka dać.”
Reżyserem imprezy była Małgorzata Kochler, która osobiście przygotowywała ręcznie wykonane zaproszenia i podziękowania. Jej udziałem był cały scenariusz. Poczad wieczoru spierały ją Joanna Łęcka i Danuta Górna.
Na czas zabawy ustawiono na barze pojemniki z wodą i sokiem. Dzieci mogły kosztować chrupki-duszki, żelki-dżdżownice, krakersy i ciasteczka.
Pani reżyser chcąc dzieciom przybliżyć zabawę halloween zaproponowała:
– Zawołajcie wszystkie monstra do jednego pomieszczenia, w którym powinien panować półmrok. Wprowadzcie wyjątkowo przerażającą atmosferę. Opowiadając historię o Halloween wyjaśnicie, że to wigilia Wszystkich Świętych obchodzona kiedyś przez Celtów. Ludzie ci wierzyli, że duchy zmarłych wędrują po świecie. W noc z 31 października na 1 listopada Celtowie odprawiali rytuały chroniące ich domy przed najazdem złych upiorów szukających schronienia na zimę.
W ten wyjątkowy dzień Celtowie żegnali się również z bliskimi, którzy zmarli w minionym roku – składali im ofiary, częstowali potrawami np. wystawiali przed dom talerz z jedzeniem dla zbłąkanych dusz, by na zawsze odeszli do swego świata.
A dlaczego Celtowie przebierali się za duchy? Otóż w noc nalotu przybyszów ze świata zmarłych nie chcieli się wyróżniać

Brak komentarzy

Napisz komentarz