Pływanie, bieganie i rower, to wielki wysiłek, ale też pasja

.- Fascynacja sportem zaczęła się od biegania. Byłem uczniem pierwszej, może drugiej klasy grodziskiego Liceum Ogólnokształcącego im. Juliusza Słowackiego – wspomina początki sportowej pasji grodziszczanin, a obecnie kościaniak Robert Jagaciak, lekarz chirurg i onkolog kościańskiego Szpitala im. Teodora Dunina
– Jako 15-latek poczułem, że muszę biegać. Pewnego dnia włożyłem buty i przebiegłem trasę od Grodziska do lasu w Grąblewie. Było to około 10 kilometrów. Od tamtej pory zakładałem trampki(o prawdziwych butach biegowych nawet nie marzyłem) i parę razy w tygodniu przemierzałem określony dystans. Było to typowe bieganie rekreacyjne.
Tak minął panu Robertowi czas w Liceum. Potem przyszły studia na Akademii Medycznej w Poznaniu. Były to lata 1995-2001. Wtedy bieganie zeszło na dalszy plan.
Przyszedł koniec nauki akademickiej i wcale nie oznaczał końca biegania. Robert Jagaciak, jako młody lekarz, staż zawodowy odbywał w grodziskim szpitalu mieszczącym się przy ulicy Mossego. Tam zdecydował, że zostanie chirurgiem.
Etat otrzymał w Samodzielnym Publicznym Zespole Opieki Zdrowotnej w Kościanie. Podjął tutaj pracę podobnie, jak jego małżonka Lidia Karpińska-Jagaciak – anestezjolog.
W międzyczasie przez okres dwóch lat związał się z Kliniką Chirurgii Onkologicznej w Poznaniu.
– To było najtrudniejsze z moich wyzwań zawodowych – wspomina doktor Jagaciak. Już wiem, że zajęcia przy ciężko chorych, umierających ludziach dają dystans do życia i do różnych problemów.
Pan doktor w Kościanie jest już kilkanaście lat. Tutaj pracuje. Tutaj zamieszkał i razem z małżonką wychowują dwie córki: 11 letnią Lenę i 6-letnią Anię.
– Biegałem od początku, kiedy przyszedłem do Kościana – znów oowiada nasz bohater. Wówczas bieganie nie było jeszcze tak popularne, jak obecnie. Spradycznie można było spotkać jakiegoś biegacza.Ruszałem spod domu na osiedlu Konstytucji, przez Lubosz, do Racotu. Wielokrotnie, z racji innych obowiązków przyszło mi biegać wieczorami po Kościani.Wtedy mijałem wiele osób,które podśmiechiwały się z mojej biegowej lampki na głowie,krzycząc ,,górnik”. Dzisiaj taka lampka jest czymś normalnym.Długo biegałem indywidualni,nie biorąc udziału w zoorganizowanych imprezach biegowych. Jeden z pierwszch biegaów ulicznych, to I Półmaraton Grodziski 2007, Półmaraton w Kościanie. Potem spróbowałem swoich sił w poznańskiej, tak zwanej „Maniackiej Dziesiątce”. Był to dystans 10 km. Trasa wiodła wokól jeziora Maltańskiego. Kolejne starty, to Gniezno, Jarosławiec, Rowy i Zielona Góra. Obecnie ofert imprez biegowych jest dużo, więc wybieram, w czym chcę uczestniczyć. Decyduję się na bardziej atrakcyjne lokalizacje, gdzie mogę pojechać z całą rodziną i połączyć bieganie z wypoczynkiem Od kilku lat jeżdzimy do Sierakowa. Od pewnego czasu cała rodzina „bawi się” sportem. Żona Lidia jest po szkole Mistrzostwa Sportowego. Obecnie uprawia sport rekreacyjnie, choć myśli powoli o sztafecie w triathlonie. Starsza córka, 11-letnia Lena, w 2014 roku uczestniczyła w dutiathlonie, czyli w biegu i na rowerze. Zdobyła wówczasw Sierakowie I miejsce. Powoli młodsza córka idzie w jej ślady.
11-letnia Lena, jako uczennica Szkoły Podstawowej w Kościanie zapisała się do sekcji biegowej. Zajęcia prowadzi trener Krzysztof Szymanowski. W tym roku wygrał on – między innymi – półmaraton grodziski. Szkoda, że mimo tak fantastycznej opieki trenerskiej i bardzo ciekawej formuły – tak mało młodzieży korzysta z tych zajęć.
Od biegów pan Robert przeszedł do triathlonu.
– Postanowiłem połączyć trzy dyscypliny, ponieważ zawsze lubiłem rower i pływanie. Treningi zacząłem w 2010 roku. Były to czasu, gdy w Kościanie nie było jeszcze takiej sekcji. Zacząłem jeździć w okolicach miasta. Robiłem po 30-40 kilometrów.
W triathlonie po raz pierwszy wystartowałem w 2013 roku. Było, to w Poznaniu. Triathlon, to trzy dyscypliny: bieg, pływanie i rower.W zależności od rodzaju zawodów poszczególne proporcje dyscyplin zmieniają się.Ja najcześciej biegam na dystansie 10,5 kilometra, przepływam 950 metrów, a na rowerze przejeżdżam 45 kilometrów.Jest to tak zwana ćwiartka(czyli 1/4 Iron mana)bardzo popularna w naszym kraju. Najlepszy mój czas na tym dystansie w 2017 roku – dwie godziny, 32 minuty i ,57 sekund.
Ostatnio pan Robert razem z dwoma córkami wystartował w zawodach na Dębcu. Kurier loklany dał dużą relację. Ania stanęła na podium wśród dzieci z rocznika
A na przyszłość, to zapewne będzie tradycyjnie Sieraków, a także Bydgoszcz, bo tam są ogólnopolskie zawody triathlonowe prawników i lekarzy.
– Praca zawodowa daje satysfację, a sport to przyjemność, czas na refleksję, jest dla mnie sposobem na odstresowanie – podsumował swoją wypowiedź Robert Jagaciak .Daje też możliwość poznania wielu fantastycznych ludzi.
Ewa Noga-Mazurek

Brak komentarzy

Napisz komentarz