niedziela, 17 Listopad 2019

2019 Czerwiec

Liceum Ogólnokształcące im. Oskara Kolberga w Kościanie, to niemal od stu lat, prestiżowa szkoła średnia w naszym terenie. Kolejne roczniki, co jakiś czas organizują spotkania z okazji lecia zdania matury.
14 czerwca kilkadziesiąt osób spotka się w „Zajeździe u Dudziarza” w Kościanie, by powspominać młode lata.
Organizację wzięły na siebie dwie osoby Krystyna Zydorczak i Aleksandra Olesińska-Klecha. Na zaproszeniach napisały, że pragną cieszyć się kolejną rocznicą i koleżeńskim spotkaniem.
W ramach zjazdu przewidziana jest o 12-ej godzina wspomnień w Alma Mater, by potem udać się na kościańskie cmentarze i złożyć kwiaty na grobach Profesorów, Koleżanek i Kolegów, którzy odeszli.
O 15-ej wszyscy spotkają się w Zajeździe, tam będą biesiadować wspominając szkolne czasy.
Kościański „Kolberg”, co 10 lat robi duże zjazdy wszystkich roczników. Ostatni był w październiku 2013 roku. W 2023 będzie 100 lat tej Szkoły.
Jako autorka chcę napisać, że jestem dumna, iż miałam szczęście, w bardzo zacnym gronie, skończyć to Liceum. Bardzo wiele osób z mojego rocznika i sąsiednich zajmuje w naszym terenie, ale i w całej Polsce ważne miejsca, tworząc kulturę, gospodarkę i działając na rzecz całych społeczeństw.
Jedna w pomysłodawczyń obecnego zjazdu jest lekarzem psychiatrą w Szpitalu Neuropsychiatrycznym w Kościanie. Tam też do niedawna funkcję kierownika Zespołu Terapeutycznego Szpitala pełnił specjalista psychologii klinicznej Piotr Matuszczak. Są też inni lekarze np. laryngolog Ewa Jankowska i chirurg Paweł Stachowiak. W naszym gronie są profesorowie tacy, jak rektor Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza Stefan Jurga z ulicy Wielichowskiej w Kościanie, Andrzej Florkowski

25-LECIE ŚWIETA PIECZARKI

Gmina Wielichowo w powiecie grodziskim znana jest od 25 lat z organizacji Święta Pieczarki. Tegoroczne, jubileuszowe świętowanie rozpoczęło się w sobotnie popołudnie występami dziecięcych i  młodzieżowych zespołów.

Gwiazdą sobotniego wieczoru był  występ znanego Zespołu AFTER PARTY.

Niedzielne świętowanie rozpoczęło się mszą odprawioną w miejscowym kościele p.w. św. Marii Magdaleny, w intencji producentów grzybów uprawnych.

Następnie z Rynku – ulicami Wielichowa – przeszedł korowód pieczarkowy z udziałem zaproszonych gości, młodzieży szkolnej, zespołów tanecznych oraz mieszkańców gminy – na miejscowy stadion. Tam odbyła się dalsza część uroczystości.

Korowód prowadziła Grodziska Orkiestra Dęta im. Stanisława Słowińskiego pod batuta Renaty Kubale.

Oficjalnego otwarcia dokonała burmistrz Wielichowa Honorata Kozłowska. Wręczyła też symboliczny klucz pieczarce z konkursu MISS i MISSTEROWI PIECZARKI. Pieczarkową MISS została Iga Izydorczyk z Wilkowa Polskiego. MISSTEREM wybranołTomasza Srokę z Wielichowa.

Wyróżnienia odebrali Iga Hołga i Marcelina Błaszczyk – Śniaty, Miron Szafranski – Wielichowo i Franciszek Włodarczak – Wilkowo Polskie.

Oceniano także korowód pieczarkowy. Pierwsze miejsce zajęła grupa nazwana „Kubusiowe Pieczarki” ze SP w Wielichowie, II miejsce grupa o nazwie „Biuro Ochrony Jubilatki”, grupa ze SP w Wielichowie, III miejsce „Tęczowe Pieczarki” ze SP w Wielichowie, IV miejsce grupa o nazwie „Pieczarki w Sieci” ze SP w Wilkowie Polskim, V miejsce grupa „Pieczarki z jednej ławeczki” ze SP w Wielichowie,

Wyróżnienia odebrali: „Medalowa Drużyna Pieczarkowa” ze SP w Łubnicy, „Gradowickie pieczarki” ze SP w Gradowicach oraz „Pieczarkowe Wystrzałowe Mamuski” z Wielichowa.

W konkursie na największą wyhodowaną pieczarkę I miejsce zajęła Kamila Minge z Kobylnik z gminy Grodzisk Wlkp. Ten grzyb miał wagę 1.595 g, obwód kapelusza 0,96 cm. Drugie miejsce przpadło dla Macieja Radnego z Wielichowa – waga 1.570 kg, obwód kapelusza 0.88 cm. Trzecia lokata to – Michał Minge z Kobylnik z gminy Grodzisk Wlkp.. Waga pieczarki – 1.505 kg, obwód kapelusza 0.71 cm.

W otwartym Turnieju Warcabowym, który prowadził sędzia Tomasz Maćkowiak udział wzięło szesnaście osób. I miejsce zajął Franciszek Błaszczyk, II miejsce Jerzy Szymański,  III miejsce Franciszek Marach.

W drużynowych Zawodach Wędkarskich z okazji Święta Pieczarki udział wzięło trzynaście drużyn. Zawody odbyły się w trzecia sobotę maja na terenie Łowiska Kazimierz w Sączkowie koło Bucza. Największą ilość ryb złowiła drużyna Terra Wielichowo 12.37 kg. Drugie miejsce przypadło dla drużyny Usługi Transportowe Jarosław Nadobnik 11.85 kg, a III miejsce drużyna Dubaniewicz Tuchorza 11.73 kg. Najlepszym Wędkarzem został Marcin Krawczyk, który złowił 8.08 kg ryb.

W konkursie kulinarnym „Smaki Pieczarki” największą ilość punktów za przygotowane potrawy przyznano dla Koła Gospodyń Wiejskich z Łubnicy, Wielichowa, Trzcinicy i Wilkowa Polskiego. Były to następujące potrawy: zupa tajska z krewetkami, kurczakiem i pieczarkami Doroty Dudy, roladki drobiowe z pieczarkami w sosie beszamelowym Zofii Cugier, rolada z mięsa mielonego z pieczarkami Danuty Gajewskiej i Marii Słowikowskiej.

Gwiazdą jubileuszowego Święta Pieczarki 2019 był Zespól ENEJ.

Mirosława Kałek

 

Jubileusz 100 lecia stęszewskiego harcerstwa
Środowisko stęszewskich harcerzy przez dwa kolejne dni świętowało „Wiekowy Jubileusz” istnienia.
Krąg Szczepu Seniorów w Stęszewie pod kierownictwem pdh. Jacka Górnego zaplonował imprezę na dwa dni, na 18 i 19 maja.
Najpierw przez kilka miesięcy gromadzono pamiątki, zdjęcia oraz inne rzeczy i przedmioty, by pokazać na wystawe w stęszewskim Muzeum Regionalnym. W sali na piętrze wyeksponowano wszystko to, co udało się pozyskać od ludzi i ze zbiorów własnych.
Wykonane zostały dwie publikacje broszurowe, banery i plakaty informujące o dacie i programie obchodów. Rozesłano zaproszenia dla gości. Przygotowano miejsca, w których miały odbywać się uroczystości. Był poczęstunek. Rozdano upominki.
Jubileusz zapoczątkowało otwarcie wystawy w M

uzeum, które mocno zaangażowało się w to przedsięwzięcie.
Krótko po godzinie 9-tej gości powitała dyr. Katarzyna Jóźwiak. Przybliżyła historię harcerstwa w Stęszewie, powiedziała o jego początku sięgającego roku 1918, kiedy to drużynę skautową założył ksiądz wikary Teodor Zimoch. Różne były losy i zawirowaniu w działalności tej organizacji. Następowały krótsze i dłuższe przerwy, ale w 1929 harcerstwo odtworzył druh Tadeusz Muller. Przyjęło ono nazwę Bolesława Chrobrego. Po kolejnej przerwie w 1931 roku drużynę harcerską założył druh Antoni Skoracki, która przyjęła nazwę Henryka Dąbrowskiego. Barwy, jakie przyjęto, to żółte chusty, a godłem zastępu został „żubr”. Harcerze złożyli przyrzeczenie, a rok później złożono pierwszą drużynę zuchów. Do wybuchu II wojny światowej harcerze brali aktywny udział w wycieczkach, obozach, zlotach i rywalizacjach z innymi drużynami.
Na tym zakończyła krótki rys szefowa Muzeum i zaprosiła do zwiedzania wystawy. Trzeba dodać, że kolejny okres przybliżenia całej historii stęszewskiego harcerstwa przewidziano na uroczystą akademię na niedzielę 19 maja w sali widowiskowo-sportowej.
Gdy jedni zwiedzali wystawę, drudzy przygotowywali na stęszewskim Rynku balon. Z nadajnikami i urządzeniami wzbił się w przestworza. Przyglądali się temu miejscowe i zaproszone grupy harcerzy oraz zuchów. Byli też mieszkańcy Stęszewa.
Przed południem dla młodych z ZHP przygotowano konkurs. Polegał on na zwidzeniu Muzeum i wyszukania najstarszych zdjęć na ekspozycji. Wszyscy dobrze się spisali, ale tylko najlepsi otrzymali nagrody.
Tego samego dnia późnym popołudniem na boisku stęszewskiej Szkoły Podstawowej odbyła się msza polowa w intencji zmarłych i żyjących harcerzy, zuchów i przyjaciół. Nabożeństwo ubogaciły czytaniem Pisma Świętego, grą i śpiewem miejscowe harcerki.
Po mszy odbyło się wręczenie krzyży harcerskich i złożenie przyrzeczeń zuchów. Towarzyszyli temu rodzice i przyjaciele.
Około godziny 20.00, za budynkiem szkoły, przy ognisku odbyło się spotkanie pokoleń. Śpiewano piosenek i pieczono kiełbaski. Ze sentymentem, a nawet z łezką w oku wracano do ulubionych ciągle będących w sercu harcerskich utworów. Do późna rozmawiano i żartowano o tym, co było,a tak szybko minęło. Humory dopisywały i apetyty też.
Wieczorem dyskotekę pod namiotem na szkolnym boisku mieli też młodsi harcerze. Bawili się przy swojej muzyce.
Niedzielny poranek na krótko zmącił spokój organizatorów. Zasnute ciemnymi chmurami niebo się otworzyło i spóściło rzęsisty deszcz. Na szczęście na kwadrans przed wyznaczoną godziną chmury się rozstąpiły i przestało podać.
Z miejsca zbiórki, spod szkoły Podstawowej kolumna harcerzy i zaproszonych gości, poprzedzana orkiestrą Dętą z Dopiewa udała się na plac przy zbiegu ulic: Poznańskiej i Wojska Polskiego. W tym miejscu nastąpiło odsłonięcie pomnika upamiętniającego ludzi zasłużonych dla stęszewskiego harcerstwa.
Nie można pominąć tych, którzy reaktywowali ruch harcerski w grodzie nad Lipnem. Byli to druhowie. Michał Biały, Roman Ciesielski, Jerzy Krzyżagórski, Janusz Zieliński, Marianna Jagodzińska i Irena Biała.
W postument obeliska wmurowano kapsułę zawierającej materiały historyczne. W chwilę po tym delegacje złożyły pod pomnikiem wiązanki kwiatów.
Kolejnym punktem docelowym był Rynek. Na Starówce odbył się uroczysty apel i składanie meldunków.
O godzinie 11.30 wrócono na boisko szkolne. Tutaj przygotowano dla wszystkich grochówkę przygotowaną w harcerskim „dużym garze”.
O godzinie 14.00 odbyła się uroczysta akademia. Została podzielona na dwie części. W pierwszej omówiono cały okres istnienia i działania stęszewskiego ZHP. Dokonali tego druh Jacek Górny, dh. Tadeusz Szypura i pdm, Dariusz Mikołajczak.
Organizatorzy podziękowali ludziom, którzy przez lata działali, wspierali i nadal wspierają miejscowe harcerstwo. Wymienieni zostali poroszeni przed scenę, gdzie wręczono im pamiątkowe dyplomy i kwiaty. Za przychylność dla harcerzy rzeźbą harcerza w rogatywce obdarowany został Burmistrz Włodzimierz Pinczak. Szef Gminy zabierając głos powiedział, że był i jest orędownikiem harcerstwa w Stęszewie. Przed lata zaproponował funkcję odbudowania harcerstwa druhowi Dariuszowi Mikołajczakowi. Ten razem z małżonką Katarzyną podjął się tego działania. Robią to skutecznie. Dodał też, że kolejne spotkanie pokoleń harcerzy już za dziesięć lat.
Ostatnim akordem lecia był koncert harcerskiego zespołu wokalno instrumentalnego „Wartaki”. Młodzież spisała się znakomicie serwując znane i mniej znane utwory. Za swój występ otrzymali duże brawa.
Jubileusz 100 lecia harcerstwa w Stęszewie zakończył się. Będzie jednak długo i ciepło wspominany.
Warto też na konie przypomnieć, że pomoc w organizację imprezy zaoferowały m.in. stęszewskie Muzeum Regionalne, Domu Kultury, ZGKiM, SP w Stęszewie, Przedszkole, Jómax, stęszewscy policjanci, osoby prywatne i firmy. Lecie finansowo wsparł też urząd Miejski Gminy Stęszew.
Nie sposób wszystkiego zawrzeć, choć bardzo by się chciało w krótkiej relacji w „Kurierze lokalnym”, który był i przeżywał Jubileusz wraz z uczestnikami. To, co udało się zebrać na łamach gazety prezentujemy.
Seweryn Kaczmarek

Dużo atrakcji i świetna zabawa
W gminie Stęszew rady sołeckie wspierane przez samorząd na okoliczność Dnia dziecka zorganizowały imprezy rozrywkowe, rekreacyjno sportowe. Dla milusińskich przygotowano coś dla ducha i ciała. Były lody, kiełbaski z grilla oraz inne smakołyki w tym ciasto i napoje. Ponadto upominkami nagradzano za uczestników poszczególnych konkurencji.
Kilka zdań o tym jak bawiono się w Stęszewie i

Wronczynie.
# Stęszew
Wewnątrz i na zewnątrz sali widowiskowo-sportowej stęszewski Dom Kultury przygotował moc atrakcji. Sala duża została podzielona na sektory. W jednym dzieci mogły spróbować swoich sił w twórczości artystycznej. Można było też skorzystać z malowania twarzyczki. W części sportowej było mini boisko a obok dwie dmuchane budowle. Chętnych do wspinana i ślizgów nie brakowało. Na zewnątrz sali ustawiono płytki basen wypełniony wodą do pluskania bądź ślizgania na desce. Amatorów pierwszych tegorocznych kąpieli na świeżym powietrzu było sporo. Oczywiście nie zabrakło słodkich niespodzianek i łakoci. Było tak fajnie, że nikt nie chciał wracać do domu.
# Wronczyn
Na obiekcie sportowym we Wronczynie organizatorzy przygotowali dla dzieci liczne konkurencje sprawnościowe. Były punktowane rzuty do specjalnych kieszeni i koszyczków. Wyniki zapisywano a po zakończeniu konkurencji wręczano upominki. Był też slalom pomiędzy tyczkami. Ponadto na obiekt przybył wóz OSP w Strykowie i radiowóz Policyjny. Do oglądani i zapoznania się z tymi pojazdami zapraszali strażacy i funkcjonariusz. Radość dzieci wzbudziła chodząca duża maskotka „Ferdy”. Towarzyszyła jej bajecznie ubrana Aneta Serba, która częstował milusińskich cukierkami. Oprócz tego dla dzieci były lody i słodycze. Dla amatorów wspinaczki był dmuchany zamek. Zabawa do samego wieczora we Wronczynie była przednia.
Na imprezę przybyła zastępca burmistrz Dorota Stachowiak i radna Barbara Sikorska. (k)

Praca w charakterze roznosiciela ulotek nazywana jest często kolportażem. Ta fachowa nomenklatura dotyczy głównie czynności związanych z przekazywaniem materiałów marketingowych i reklamowych. Kolportaż może odbywać się w kilku wariantach.

 

  1. Rozdawanie ulotek na ulicy

Pierwszy wariant kolportażu dotyczy roznoszenia ulotek bezpośrednio na ulicy. Jest on najczęściej spotykany wśród ofert pracy zamieszczanych na portalach internetowych (m.in. Pracuj.pl). W takim przypadku zatrudniona osoba odbiera od pracodawcy bądź ze specjalnego punktu potrzebne materiały i udaje się we wskazane bądź upatrzone miejsce. Przeważnie są to skrzyżowania ulic o dużym natężeniu ruchu, wyjścia z galerii oraz przystanki komunikacji miejskiej. Pracownicy kolportażowi często otrzymują specjalny plecak bądź wózek, na którym składują zapas materiałów. Pomaga im to w szybkim przemieszczaniu się wraz z ulotkami. Niekiedy pracodawca zapewnia odpowiedni strój pracowniczy.

 

  1. Rozklejanie ulotek

Roznosiciele ulotek, oprócz bezpośredniego wręczania materiałów, bardzo często rozklejają je na danym terenie. O ile we wsiach i niewielkich miasteczkach odbywać się to może bez utrudnień, o tyle w miastach wielu kolportażystów może spotkać się z problemami. Na zncznej ilości przystanków oraz tablic ogłoszeniowych widnieją zakazy rozklejania ulotek. W takim przypadku roznosiciele wkładają materiały bezpośrednio do skrzynek pocztowych, umieszczają za wycieraczkami samochodów bądź zostawiają w bramach domów.

 

  1. Rozdawanie ulotek w ramach promowania

Wielu przedsiębiorców, zwłaszcza z branży klubowej, zatrudnia osoby do roznoszenia ulotek. W przypadku takich pracowników w zakres obowiązków wchodzi nie tylko rozdawanie odpowiednich materiałów marketingowych, ale również inne czynności. Należą do nich m.in. proponowanie przechodniom bonów do szybkiej realizacji, wskazywanie miejsc, gdzie można zrealizować bony, zachęcanie do odwiedzania wskazanego miejsca.

 

Zadaniem rekrutera, obecnie nazywanego specjalistą od HR (human resources), jest znalezienie odpowiednich kandydatów na dane stanowisko w firmie. Pomóc ma w tym celu przeprowadzenie rozmowy rekrutacyjnej. Wielu z nich używa szablonów pytań, które mają pomóc w ocenie potencjalnego pracownika.

 

  1. Największe życiowe porażki i sukcesy

Podczas rozmowy rekrutacyjnej pytanie to ma pozwolić specjaliście od HR ustalenie jak potencjalny pracownik reaguje na porażki i sukcesy. Co więcej, większość firm ma w swoich niepisanych statutach zasadę, iż nie uznają one słowa „porażka”. Warto więc przy wspominaniu o porażce przemianować ją na niepowodzenie i dodać, że wyciągnęło się z niego należyte wnioski i wiedzę na przyszłość. Taka odpowiedź pokaże, iż nie poddajemy się łatwo i każde życiowe doświadczenie niesie dla nas swoistego rodzaju mądrość.

 

  1. Dlaczego właśnie taki kierunek studiów?

Pytanie to pojawić się może z kurtuazyjnej ciekawości, ale również dla sprawdzenia kandydata pod kątem celowości działań. Najlepsza odpowiedź będzie poparta wspomnieniem o zainteresowaniach lub talentach, które skłoniły do podążania tą, a nie inną ścieżką edukacyjną. Źle wypadniemy, gdy podczas rozmowy stwierdzimy, iż wybór studiów odbył się na chybił trafił. Wielu rekruterów może odebrać to jako naszą dewizę i stwierdzić, że w podobny sposób przeglądamy oferty pracy.

 

  1. Co Cię motywuje do pracy?

Szczerą odpowiedzią byłoby prawdopodobnie wykrzyczenie: „pieniądze!”, jednak wiele firm, zwłaszcza młodych i poruszających się w nowopowstałych branżach, nie lubi tego stwierdzenia. O wiele lepiej postawić na rozwój osobisty jako rzecz dającą chęć do działania w pracy. Inną, równie dobrą odpowiedzią jest chęć poznawania nowych ludzi i wymiana z nimi doświadczeń. W ten sposób możemy zaakcentować, jak wielką wagę przykładamy do procesu integrowania się z grupą. Wiele firm oferuje regularne integracje w firmie, a taką informację można znaleźć m.in. w ogłoszeniach na Pracuj.pl.

 

 

 

POŻEGNANIE ABSOLWENTÓW
W Grodziskiej Hali Sportowej odbyło się pożegnanie tegorocznych absolwentów Liceum Ogólnoksztalcacego im. Juliusza Słowackiego w Grodzisku Wielkopolskim. Świadectwa ukończenia szkoły odebrało siedemdzięsięciu jeden abiturientów, z trzech klas A, B i C. Wychowawczynią klasy IIIA była Tatiana Borowska, klasy IIIB – Mrcin Lutomski, a klasą IIIC opiekowała się Małgorzata Józefowicz.
Absolwentem Roku 2019, Absolwentem Rozsławiającym Imię Szkoły został Konstanty Kinecki z IIIB. Na świadectwie ukończenia szkoły uzyskał średnią ocen 6.0. Ma na koncie wiele sukcesów. Uzyskał tytuł Finalisty XLVIII Olimpiady Biologicznej 2019 i zdobył III miejsce i tytuł Laureata Zawodów Okręgowych XLVIII Ogólnopolskiej Olimpiady Biologicznej Szkoł Ponadgimnazjalnych w 2019 roku. Ponadto do niego należy tytuł finalisty etap

u centralnego XXXII Olimpiady Wiedzy Ekologicznej w 2017. Zajął też II miejsce podczas finału okręgowego XXXII Olimpiady Wiedzy Ekologicznej w 2018 roku, I miejsce w X Sympozjum Chemicznym w 2018 roku, I miejsce VI Akademii Projektów Chemicznych w 2018 roku i Złoty Dyplom w Konkursie Chemicznym ALCHEMIK 2019.
ŚWIADECTWA UKOŃCZENIA SZKOLY Z WYRÓŻNIENIEM, ZE ŚREDNIĄ OCEN MINIMUM 4,75 I WZOROWE, BĄDŹ BARDZO DOBRE I DOBRE ZACHOWANIE ODEBRALI:
KLASA IIIA: Oktawia Kaczmarek, Aleksander Glapa, Krystyna Ohde i Kaja Rogozińska
KLASA IIIB: Konstanty Kinecki, Bartosz Duczyński, Marta Murkowska, Katarzyna Kocurek, Dawid Marciniak, Katarzyna Weiss oraz Izabela Drozdowska.
ŚWIADECTWA ZA BARDZO DOBRE WYNIKI W NAUCE WZOROWE ZACHOWANIE LUB BARDZO DOBRE ZACHOWANIE WYRÓŻNIENI ZOSTALI:
KLASA IIIA: Oktawia Kaczmarek, Aleksander Glapa, Krystyna Ohde, Kaja Rogozińska i Kacper Formaniak,
KLASA IIIB: Konstanty Kinecki, Bartosz Duczyński, Marta Murkowska, Katarzyna Kocurek, Dawid Marciniak, Katarzyna Weiss, Izabela Drozdowska, Zuzanna Janicka, Zofia Kaczmarek i Łukasz Borowczak.
ABSOLWENTEM SPORTOWCEM 2019 kategoria dziewcząt została Izabela Drozdowska z klasy IIIB, w kategorii chłopców Łukasz Borowczak z klasy IIIB.
Nagrodę za stuprocentową obecność na zajeciach szkolnych otrzymała Julia Marciniak z klasy IIIC.
Wśród gości byli: wicestarosta Powiatu Grodziskiego Sławomir Górny, przewodniczacy Powiatu Grodziskiego Sebastian Skrzypczak, wiceburmistrz Grodziska Wielkopolskiego Marcin Brudło, przewodnicząca Rady Szkoły Agata Stachowska-Kinecka, przewodniczący Stowarzyszenia Rodziców na Rzecz Wspierania LO w Grodzisku Jakub Glapa, wiceprezes Stowarzyszenia Absolwentow i Przyjaciół Gimnazjum i Liceum im. Juliusza Slowackiego w Grodzisku Andrzej Cichos.
Mirosława Kałek

Pod patronatem „Kuriera Lokalnego”

Okazały „leszcz” i „okoń”
W sobotę 1 czerwca nad Lipnem stęszewskie koło PZW 121 z okazji „Dani dziecka” zorganizowało zawody wędkarskie dla dzieci i młodzieży.
Pragniemy dodać, ze sponsoringiem i patronatem imprezę otoczyła nasza gazeta.
Do rywalizacji w sobotnie ładne i cieple przedpołudniowe w kategorii zrzeszonych i niezrzeszonych przystąpiło czternaścioro zawodników. Do godziny 9.00 do 11.00 młodzi adepci wędkarstwa starali się złowić jak największe okazy. Do końcowego wyniku liczyły się trzy najdłuższe ryby. Trzeba przyznać, że młodzież dobrze radziła sobie na swoich stanowiskach. Raz po raz do siatek trafiały ryby. W przewadze były to średniaki, ale też trafiały się spore okazy. I tak Alan Majorczyk wyciągnął okonia o wymiarze 29,5 cm. O trzy centymetr dłuższym leszczem mógł się pochwalić Stasiu Szulc-Szymański. W gronie uczestniczących w imprezie byli Lenka Szkudlarek, która dzielnie wspierała siostrę Anię. Był też 4 letni Szymek Polaszyk, któremu trochę pomagał tata. Na zawody przyjechali ze Strykowa zawodnicy Spójni, którzy relaksowali się przed popołudniowymi zawodami.
O wyznaczonej godzinie do pracy wzięli się sędziowie. Obeszli kolejno stanowiska i dokonali pomiarów. Podczas posiłku uczestników imprezy komisja dokonała podsumowania. Podajemy wyniki zawodów.
Wśród zrzeszonych pierwsze miejsce wywalczył Alan Majorczyk z rybami o długości 29,9 + 17 + 15,2 co dało 61,7 cm.
II lokata przypadła Julianowi Majorczykowi 21 + 17 + 16 wynik 55 cm.
III miejsce Karol Napierała 18 + 17 + 17 = 53,5 cm
IV lokata Kacper Bałuszak 19,5 + 16,5 + 15,5 = 51,5 cm.
V miejsce Zuzanna Krawiec 17 + 16,5 + 16,5 = 51 cm.
VI lokata Marcin Pachurski 17 + 16,5 + 16 = 50,8 cm.
VII miejsce Szymon Lulczyński 16 + 15 + 14 = 45 cm.
VIII Mateusz Rybarski tylko jedna ryba o długości 14 cm.
IX Jakub Hampel także jedna ryba 13 cm.
Wśród niezrzeszonych:
I Stanisław Szulc- Szymański 34,2 + 17 + 15 = 65,5 cm.
II Maksymilian Lulczyński 17,5 + 17 + 17 = 51’5 cm.
III Anna Szudlarek 17,5 + 17 + 15,8 = 50,3 cm.
IV Bartosz Stęga 16,8 + 15,5 + 15,5 = 47, 8 cm.
V Szymon Polaszyk 15,5 + 15,5 + 15,2 = 46,2 cm.
W obydwóch kategoriach puchary dla najlepszych ufundowane przez „Kl” wręczył red. Seweryn Kaczmarek. Wszyscy uczestnicy zawodów otrzymali nagrody.
Kolejna impreza dla dzieci i młodzieży oraz dorosłych zostaną rozegrane podczas Dni Stęszewa 22 i 23 czerwca nad Lipnem. (k)

 

Kobieta w czterech porach roku
Wiele się dzieje w Muzeum Regionalnym w Stęszewie. Dosłownie wystawa goni wystawę. Oprócz tego odbywają się spotkania grup rękodzieła artystycznego. Jakby tego było mało to „świątynia zabytków” poddawana jest kosmetyce sal i wymianie gablot.
W piątek 1 czerwca w stęszewskim Muzeum Regionalnym otwarto wystawę fotografii uczennic Szkoły Podstawowej w Stęszewie.
Dokonała tego witając serdecznie przybyłych wprowadzając jednocześnie w klimat wystawy dyr. Katarzyna Jóźwiak.
Warto od razu dodać, że dobra relacja muzeum z nauczycielką Stellą Szlejf Gołąb szefową kółka fotograficznego zaowocowała czwartą już ekspozycją zdjęć wykonanych przez uczennice tej szkoły. Tym razem zaprezentowane zostały „Kobiety w czterech porach roku”. Pasjonatki robienia foto: Nina Bednarczyk, Monika Lisak, Julia Polaczyk, Kataryna Romaniv i Sandra Benenowska przez wiele miesięcy wspierane przez Stellę Szlejf Gołąb robiły ujęcie w różnych miejscach z odpowiednią scenografią, strojami. Choć tematyka skupiała się na kobiecie to wiele czynników było inspirowane życiem i historią. Dziewczyny w kilku zadaniach same opowiedziały o tym jak ich projekty powstały oraz o pasji robienia zdjęć.
Wiele ciepłych słów padło ze słów przybyłych. Gratulowano pomysłów i zachęcano do dalszej przygody z aparatem i fotografiami. Były też buziaki i kwiatki.
Nie będziemy na łamach „Kl” opisywać zdjęć, ponieważ trzeba je zobaczyć i podziwiać. Trzeba podkreślić, że jest, co. Wystawa potrwa do 30 sierpnia a więc trzeba podjąć decyzję i odwiedzić stęszewskie muzeum.
Kilka zdań o otoczce wystawy. Przed wyznaczoną godziną jej otwarcia do muzeum przyszły dziewczyny z kółka tanecznego stęszewskiej Szkoły Podstawowej. Przy muzyce pod filarami pokazały fajne układy choreograficzne.
Przed wejściem przybyłych witały pracownice muzeum. Dla wszystkich panie przygotowały jak zwykle słodkie, co nie, co i napoje. Na wystawę przybyła licznie rodzina autorek foto, przyjaciele oraz nauczyciele. Burmistrza tym razem reprezentowała sekretarz Joanna Zaborska. (k)

Kto nie lubi prezesa
Jak ci kiedyś opowiadałem pracowałem w branży rolniczej – rozpoczął rozmowę z kumplem Marian Lichy.
Nie dokończył, a już Hipolit wypalił – to fachowo orientowałeś się czy twoja Gabrysia ma prosty przedziałek.
Szybko tego pożałował, Marian natychmiast na niego naskoczył słowami
– w twoich świńskich oczkach widzę, co masz na myśli.
Ja, ja myślałem o głowie i włosach. Przysięgam, że nie miałem „kosmatych” myśli – jąkając się tłumaczył Hipolit.
Ty, ty – przedrzeźniał kumpla Marian. Przecież wiem, że ty mały świntuchu wszystko ci się kojarzy z seksem. Tym razem musisz przyjąć do widomości i to akcentuję, że chodziło mi tylko o to, że pracowałem zakładzie, który ściśle współpracowały z rolnictwem.
Co do skojarzeń i sprowadzania wszystkiego do bab i seksu to znam kogoś, kto mnie bije na głowę. Nie będę owijał w bawełnę i powiem ci od razu, że tym kimś jesteś ty przyjacielu – prowokująco odparł się Hipolit.
Wiem, że mam coś w sobie kobitki lecą na mnie – chełpił się Marian.
Do rzeczy kolego, bo czas leci a ty chwalisz się i puszysz jak żonaty wróbel, który wyrwał się z gniazda na zaloty do sąsiadki – ponaglał Hipolit.
Wiedz, że mam dobre serce i płazem puszczam ci te twoje głupie przycinki – skarcił kumpla Marian. Słuchaj zaczął – prezes spółdzielni „Rug – cug” Baltazar Ozimina miał trzy słabości. Po kolei: kobitki, gorzałę i kosmiczne pomysły. Miał, bo jakże inaczej zdrową sekretarkę Ksenię Puszczaj. Kobitka miała takie walory, że w drzwiach trzeba było się z nią mijać bokiem. Miała czym oddychać.
Ty mi tu nie wyjeżdżaj o Kseni z wielkimi cyckami tylko nawijaj – ponaglał Hipolit.
Coś ty taki niecierpliwy. Już wracam na właściwe tory – uspakajająco rzekł Marian.
Ten leciwy już prezes miał nieustanny apatyt na wódeczkę, Gdy już sobie popił to dostawał twórczej weny. Kombinował nad nowymi odmianami zbóż, warzyw i narzędzi. W często spoconej pustej głowie kłębiły mu się krzyżówki zwierzą i drobiu. Kombinował jakby skrzyżować psa z kotem, aby i pilnował obejścia i wychwytał myszy. Chciał stworzyć warzywo o nazwie kopórki. Za jednym zamachem miałby ogórki i koper gotowe do zakiszenie. Próbował też usprawnić pług do orki nocą. Kazał mechanikowi przykręcić z przodu lampę od roweru na baterie. Chłopisko to zrobił i nieźle się przy tym uśmiał. W zasadzie prezesina niczego nie wymyślił. Wszystko, co wykombinował było do kitu nie do wykorzystania ani w polu ani w zagrodzie. Gdy na tej niwie nic nie wskórał zabrał się za oszczędności w firmie. Sądził, że każdemu można coś zabrać, obciąć a sobie dołożyć. Z wynagrodzenia swoich pracowników nie mógł nic uszczknąć, Wpadł na kolejny genialny pomysł aby zabrać wszystkim łącznie ze sobą trzynastą pensję. W zamian za to dla siebie wymyślił i zamierzał wprowadził „czternastkę”. Zanim wcielił go w życie zrobił się taki szum wśród załogi, że musieli przyjechać urzędnicy z centrali i po zapoznaniu się z fanaberiami „szefa” wywalili go na zbity pysk. Były prezes chodził po mieście i znajomym biadolił, że pomimo tego, iż tak dużo dla ludzi zrobił ci go nie rozumieli i nie lubili.
Czyli, że niczego nie zrozumiał. Z tą czternastą pensją to miał jednak niekiepski pomysł oczywiście ustawiony dla siebie – wtrącił Hipolit.
Widzisz przyjacielu – po chwili rzekł Marian, że był to klasyczny nieudacznik na kierowniczym stanowisku. Czego się złapał to spieprzył.
Mam uzasadnione podejrzenie, ze ten Baltazar Ozimina jest tylko przykrywką do tego co mi chcesz powiedzieć – przerwał Hipolit.
Dokładnie masz rację przyjacielu – od razu zareagował Marian.
Chce ci przybliżyć prezesa Jaro Dobrotliwego, który zrobił coś autentycznie dobrego dla bardzo wielu ludzi i też niektórzy go nie akceptują a do tego nienawidzą.
Trudno w to uwierzyć. O co tak naprawdę chodzi i jak jest to możliwe – zapytał Hipolit.
Muszę ci to wyjaśnić – zaczął Marian.
Wiesz, że ostatnio na twoje, moje i innych rencistów oraz emerytów kapnęło sporo grosza. Dodatkowa kasa w zdecydowanej przewadze zadowoliła ludzi. Byli niestety też malkontenci, którzy nie ukrywają, że są wrogami Prezesa, ale oni o dziwo też przytulili kasę.
Uszczypnij mnie w ucho, bo myślę, ze śnię. Przyjęli bejmy od znienawidzonego człowieka – z niedowierzaniem mówił Hipolit.
Widzisz przyjacielu w naszym kraju już tak jest, że jak dają za darmo obojętnie, co nawet to zagorzały przeciwnik bierze. Jeżeli wchodzą w grę pieniądze to tym bardziej – tłumaczył Marian.
Ale przecież na siłę nikomu kasy nie wpychali i każdy mógł ich nie przyjmować lub przekazać na szczytny cel – wtrącił Hipolit.
„Trzynasta emerytura” trafiła na każdego indywidualne konto, Nie znam ani jednego osobnika, który oświadczyłby, że unosi się honorem i od wroga nie weźmie ani złotówki – wyrzucił z ulgą z siebie Marian.
Ja znam wielu, którzy bez szemrania kasę przyjęli i na różne cele i zachcianki ją przeznaczyli. Były to min. zakupy, wycieczki zagraniczne, balangi – z wypiekami dołożył przykłady Hipolit.
Powiem ci, że ja też. Rozmawiałem z nimi o tym. Nie było u nich widać jakiegokolwiek zażenowania, czy wstydu. Dobitnie pokazało to też, że pieniądze, jakie by nie były i od kogo pochodzą nie śmierdzą i chętnie po nie wyciągają łapę. Tak sobie myślę, że można kogoś nie lubić, ale jeżeli robi dobrze, poświęca się to należy go szanować i docenić – spokojnie mówił Marian.
Jestem tego samego zdania – rzekł Hipolit i pożegnał się z kumplem.
Seweryn Kaczmarek