czwartek, 14 Listopad 2019

2019 Styczeń

Czapki z głów przed „Orkiestrą” w mieście nad Lipnem
Czapki z głów przed ofiarnością mieszkańców gminy Stęszew. Udowodnili to podczas zbiórki środków w niedzielę 13 stycznia, w czasie trwania Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Łącznie zebrano około 90.500 złotych.
Warto przypomnieć, że w 2016 roku zebrano 46 tys. zł. W 2017 – 64 tys. zł, a w 2018 zgromadzono 78 tys. złotych. W tym roku osiągnięto wzrost o koło dwanaście tysięcy złotych.
Nic jednak nie spada z nieba. Wszystko zostało dobrze zaplanowane przez sztab WOŚP, działającego pod wodzą Dariusza Mikołajczaka. Na kilka tygodni przed wyznaczoną datą zaczęło się konkretne przygotowanie. Rozpisano orkiestrową partyturę na segmenty. Poszczególne grupy zajęły się przygotowaniami na swoich odcinkach.
Do działania zabrały się szkoły, przedszkola, Muzeum Regionalne, Dom Kultury, Straż Pożarna, Miejski Zakład Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej. W działania włączyły się osoby, które tak chciały być aminowe.
Nie można pominąć rzeszy młodzieży, która zdeklarowała się wyruszyć ze skrobankami na ulice miasta i wiosek.
Na kilka dni przed WOŚP sala sportowo-widowiskowa została przystosowana do imprezy. Stanęła scena do występów i licytacji. Wyeksponowano nagrody. Przygotowano stoiska z upominkami. Zabezpieczono dla dzieci miejsca do gier i zabaw.
Od wczesnych godzin w niedzielę, na ulice wyszła młodzież ze serduszkami i skarbonami. Rychło swoje podwoje otworzyło Muzeum Regionalne. W jego wnętrzach przygotowywano pyszny bios i ciepłe napoje. Serwowano także rogaliki, chlebek ze smalcem i ogórki kiszone.
Na Rynek dojechała wojskowa kuchnia polowa. Przy niej stanął namiot, pod którym częstowano smaczną grochówką.
W sali sportowo-widowiskowej także tętniło życiem. Stoiska wypełniły się jedzeniem, napojami oraz nagrodami i balonami.
Sprawdzano światła i nagłośnienie. Wszyscy mieli pełne ręce roboty.
O godzinie 9.00 rozpoczęły się imprezy rekreacyjne m.in. fitness, aerobic. O godzinie 10.00 amatorzy biegania wyruszyli na siedmiokilometrowy

, mały „maraton”.
W samo południe na stęszewskim Rynku popis ratownictwa drogowego dali miejscowi druhowie OSP. Sprzęt hydrauliczny w ich rękach łatwo radził sobie z rozcinaniem samochodowych karoserii. Profesjonalnie uwalniali poszkodowanych i udzielali pierwszej pomocy.
Miasto było miejscem wielkiego grania. Ludzie przemieszczali się z kościoła, do Muzeum, w którym zajadali się bigosem, potem maszerowali poprzez miasto, gdzie kwestowali wolontariusze. Stamtąd szli do sali widowiskowej, gdzie po południu zaczęły się występy i licytacje.
Działo się wiele. Serca mocniej biły podczas licytacji. Niektóre były zacięte i osiągano w niej wysokie kwoty.
Na scenie swoje artystyczne zdolności prezentowały placówki oświatowe, w tym szkoły i przedszkola oraz inni wykonawcy.
Co pewien czas kolejne przedmioty i sprzęty trafiały na licytację. Były do wygrania m.in. ozdoby, koszulki, narzędzia, biżuteria, a nawet tapicerowane przedmioty wyposażeniowe.
Przez holl, salę i trybuny przewijały się tysiące ludzi. Dla każdego coś było, zarówno dla ducha, jak i dla ciała.
Były Też konkursy plastyczne. W konkursie plastycznym W KAT. „DZIECI PRZEDSZKOLNE” zostali nagrodzeni: Tomasz Kawa (Jeziorki), Julia Kempa (Strykowo), Tymoteusz Przybylak (Strykowo) i Oliwia Derda (Modrze).
UCZNIOWIE KLAS I – III: Damian Płóciniczak (Modrze), Wojciech Kliponis (Modrze), Marta Dokowicz (Modrze).
UCZNIOWIE IV – VI: Julia Kawa (Jeziorki), Julia Frąckowiak (Modrze), Zofia Czarnecka (Modrze), Aleksandra Kęska (Stęszew), Zofia Skrzydlewska (Strykowo), Anna Tchorzewska (Jeziorki).
UCZNIOWIE KL. VII I GIMNAZJUM: Weronika Turska (Stęszew), Eryk Górniak, Gabriela Bendlewska, Maja Michalak (Strykowo) i Julia Polaczyk (Stęszew).
Na koniec przed salą odbył się pokaz ogni sztucznych, który określany jest, jako światełko do nieba.
Jak w ukropie uwijały się pracownice Mosińskiego Banku Spółdzielczego, które przyjmowały i podliczały poszczególne skarbonki Orkiestry. Po podliczeniu okazało się, że tegoroczna „orkiestra” ugrała dużo i jest to rekord.
Seweryn Kaczmarek

Tytuł tego artykułu, to motto Uczniowskiego Klubu Żeńskiego Piłki Siatkowej działającego od lat przy Szkole Podstawowej mieszczącej się na Osiedlu Piastowskim w Kościanie. Od lat zespół prowadzi trener Adam Cichocki.

Rok 2019 jest dla siatkarek jubileuszowym. Kościńska Szkoła Siatkówki ma już 25 lat.

Ćwierć wieku TEMU UTWORZONO w Szkole pierwszą klasę sportową w Szkole Podstawowej nr 2 w Kościanie. Od tamtego momentu wszytko się zaczęło.

Teraz zapraszamy wszystkich w najbliższą sobotę na mecz
z MKS Truso Elbląg w ramach rozgrywek II Ligi Siatkówki Kobiet.
HALA SP 2 GODZ. 17.00
ZAPRASZAMY!

UKŻPS Kościan na pozycji lidera

W sobotę 19 stycznia UKŻPS COCCODRILLO Kościan rozegrało mecz z MKS Truso Elbląg 3-2 (28:30, 25:13, 19:25, 25:10, 15:6). Dziewczyny grają w II Lidze Siatkówki Kobiet.

Tego dnia na początku nasze zawodniczki były dość „niemrawe”, a to sprawiło, że przyjezdne wygrywały 20:24. Potem na krótko nasz zespół doprowadził do wyrównania, by ostatecznie przegrać pierwszy set 28-30.

Kolejny set był lepszy w wykonaniu kościanianek. Dobra zagrywka Matuszak i skuteczny kontratak sprawił, że zdobyły 11 pkt z rzędu, co dało zwycięstwo w tym secie.

Trzeci set, to porażka, ale w 4-tym dziewczyny się zmobilizowały i dzięki serwującej Matuszak, do której dołączyły Prządka, Ngamayama i Nowak – zespół zdobył kilka punktów.

W tie breaku zawodniczki nie pozwolił na wiele przyjezdnym. Dobrą serię rozpoczęła Prządka swoją zagrywką. Kolejny raz dała się we znaki przeciwniczkom Matuszak, a dzieła dokonał zespół przy zagrywce Ngamayama wygrywając pewnie 15:6.

Kolejny mecz, to wyjazd w weekend nad morze i dwa spotkania – w sobotę z Gedanią Gdańskz w niedzielę z APS Rumia.

Zakończenie rundy zasadniczej nastąpi w Kościanie, gdzie na własnej hali zespół podejmie zespół SMS Police.

Spotkania będą miały decydujący wpływ na układ końcowy w tabeli i układ par w fazie play off.

* * *

Wcześniej zawodniczki UKZPS Kościan rozegrały pierwszy mecz ligowy w 2019 roku. We własnej hali podopieczne Adama Cichockiego podejmowały Politechnikę Poznańską. Przed tą serią gier drużyna znajdowała się na prowadzeniu w ligowej tabeli, natomiast drużyna z Poznania zajmowała dziewiątą lokatę.

Spotkanie lepiej ropzoczeło się dla drużyny z Kościana. Po dobrej i konsekwentnej grze zawodniczki z Kościana wypracowały sobie przewagę nad drużyną Politechniki Poznańskiej. Ostatecznie pierwszy set zakończyły z Kościana 25:20.

Drugi set meczu rozpoczął się od złej zagrywki zawodniczki UKZPS i to Politechnika Poznańska objęła prowadzenie. Kościańskie zawodniczki najpierw doprowadzić do remisu 10-10, by doprowadzić do wyniku 19-14.

Gdy wydawało się, że trzeci set bez problemów padnie łupek Kościańskiego zespołu do odrabiania strat ruszyła Politechnika Poznańska. Gra toczyła się punkt za punkt za punkt. UKŻPS cały czas utrzymywał jednak dwupunktową przewagę i przy stanie 23- 21 wydawało się, że mecz się za chwilę zakończy. Tak się jednak nie stało i Politechnika doprowadziła do remisu 23-23. Zawodniczki z Poznania miały nawet piłkę setową, ale na szczęści podopiecznym Adama Cichockiego udało się ją obronić. Ostatecznie UKŻPS wygrał trzeciego seta 27-25, a cłe spotkanie 3-0.

Dzięki zwycięstwu UKŻPS Kościan utrzymał w tabeli pozycję lidera. Tuż za plecami Kościańskiego zespołu ze stratą dwóch punktów znajduje się Energetyk II Poznań. Kolejne spotkanie UKŻPS Kościan rozegra dziewiętnastego stycznia. We własnej hali Kościński zespół podejmie ósme w tabeli Truso Elbląg. Z pewnością kibiców żeńskiej siatkówki z Kościana czekają spore emocje i dobry mecz.

***

Na koniec wróćmy do końcówki ubiegłego roku. W pierwszej części grudnia drużyny z Kościana, Nowego Dworu Mazowieckiego, Pszczyny i Jarosławia utrzymały pozycję lidera w poszczególnych grupach. Jednak nie obyło się bez niespodzianek, bo ekipa z Kościana przegrała wtedy w Stargardzie z tamtejszą Spójnią.

Gospodynie prowadziły już 2:0, ale faworytkom udało się doprowadzić do tie-breaka. Ostatecznie jednak wróciły do Kościana z tylko jednym oczkiem.

Po piętach deptał im Energetyk II, który w derbach Poznania okazał się lepszy od Politechniki. Wprawdzie początek meczu był słaby w wykonaniu Energetyka, ale okazało się, że ostatecznie wygrał 3:1.

Tyle samo oczek, co lider ma również UKS ZSMS Poznań, któremu tylko w trzeciej odsłonie zdarzył się moment słabości w konfrontacji z Orłem Malbork.

Mniej emocji było w pozostałych meczach. Po ważne punkty sięgnął SMS Police, który bez straty seta uporał się z zamykającym tabelę APS-em Rumia. Po pewną wygraną sięgnęła też Gedania Gdańsk, która odprawiła z kwitkiem Truso Elbląg. Trochę emocji było jedynie w trzeciej odsłonie, ale przyjezdne stać było jedynie na przekroczenie w niej bariery 20 oczek. Wtedy pauzowały rezerwy Pałacu Bydgoszcz, które plasują się na czwartym miejscu w tabeli.

Pokazujemy kościańskie siatkarki szerzej, albowiem nie zawsze znajdujemy czas i miejsce, a warto pokazać, że nie tylko męski sport jest ciekawy i zawodnicy odnoszą większe lub mniejsze sukcesy.(maz

Wolontariusze są skrzydłami Aniołów
Nie jest sztuką wołać na innych, by dawali, nie jest sztuką tylko brać. Sztuką jest dawać i czerpać z tego radość.
Taką sprawą jest ponad dwudziestoletnia akcja Wielkiej Orkiestry, w której uczestnicy nie oglądają sie na innych, ale sami z siebie chcą nieć innym pomoc.
Przykład na to dało polskie społeczeństwo po raz 27 w niedzielę, 13 stycznia. Tym razem grano dla dzieci małych. Zbierano na zakup nowoczesnego sprzętu medycznego dla specjalistycznych szpitali dziecięcych, placówek z oddziałami II i III stopnia referencyjności, które mogą dokonać specjalistycznej diagnozy i udzielić pomocy medycznej najciężej chorym dzieciom. W Polsce funkcjonuje dziś blisko 50 takich szpitali.
Jak co roku sztaby Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy zarejestrowano także na Ziemi Kościańskiej. Oto, co się działo.
KOŚCIAN
Jak co roku sztab WOŚP zarejestrowany został w Kościańskim Ośrodku Kultury. Na ulicach Kościana kwestowało 96 wolontariuszy. Największa orkiestra świata rozpoczęła granie w południe na kościańskim Rynku. Przed Ratuszem postawiono wielką skarbonkę, było można był wrzucić datki.
Przez dwie godziny od południa do 14-ej było tam także ,,Morsowanie’’, czyli wejście do wody morsów i płetwonurków. Możliwo to było za sprawą strażaków, którzy ustawili basen wypełniony lodowatą wodą. Akcję organizowali Morsy Kościan i Klub Płetwonurków Triton z Kościana.
Między 11-tą, a 14-tą można było obejrzeć wystawę replik broni, a po 13-ej na strzelnicy LOK chętni mogli „Strzelać dla WOŚP”.
W samo południe z Rynku ruszył XI Bieg Wielkoorkiestrowy na 10 km, organizowany przez Sztafetę Ateńską. Wzieli w nim udział biegacze i miłośnicy maszerowania z kijkami nordic walking.
W niedzielne popołudnie na krytym basenie w Kościanie można było ponurkować pod wodą razem z instruktorem nurkowania Wojciechem Kazimierczakiem. Datki poszły na WOŚP.
Na godzinę 15-tą chętni wybrali się do Kościańskiego Ośrodka Kultury. Tutaj w sali widowiskowej zacząl się koncert ,,Muzyka – Taniec – Śpiew’’, który trwał do 20-ej. Na scenie wystąpiły dzieci i pokazała się młodzież z kościańskich przedszkoli i szkół. Były Szkoły Podstawowe nr: 1, 2, 3 i 4 oraz Przedszkole Samorządowe nr 3
Można też było podziwiać tancerzy z zespołu Pryzmat, kol

ejna grupę – „KOK Beat” i uczniów Szkoły Tańca „Poezja” oraz Voice Studio
Po ty przyszedł czas na dudziarzy, gitarzystów uczących się kunsztu w KOK. Pojawili się też młodzi wokaliści ćwiczący w KOK pod okiem Darii Kaczór i Witolda Piszczoły.
O 18-ej zaczęła się licytacja. Na której sprzedano orkiestrowe gadżety i przedmioty darowane przez kościaniaków. Zebrano w sumie 74.361,01 złotych. W Kościanie nie było fajerwerków na zakończenie Orkiestry. Nie było światełka do nieba.
STARE OBORZYSKA
Jak co roku w ramach kościańskiego sztabu grano też w Zespole Szkół w Starych Oborzyskach. Impreza rozpoczęła się o 15-ej. Na scenie wystąpili uczniowie i przedszkolaki. Babcie, dziadkowie i seniorzy z okolicznych klubów obejrzeli jasełka. Był też balik.
Na licytacji sprzedano piłkę z podpisami piłkarskiej reprezentacji Polski z ubiegłorocznych mistrzostw świata we Francji. Zabawa skończyła się o 20-ej zamiast fajerwerków zapłonęło ognisko.
KRZYWIŃ
W gminie Krzywiń Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy zagrała po raz jedenasty. Głównym organizatorem jest Rada Miejska Młodych Gminy Krzywiń, a instytucjami wspierającymi Urząd Miasta i Gminy oraz Biblioteka Publiczna. W tym roku pieniądze zbierała rekordowa – jak na Krzywiń – grupa trzydziestu wolontariuszy. Wyposażeni w orkiestrowe puszki pojawili się w całej gminie. Ruszli do pracy o ósmej rano i pracowali do 15-ej.
Tak, jak w poprzednich latach, w akcję włączył się krzywiński Klub Morsów Mrozoodporni. Kąpano się na plaży miejskiej w Krzywiniu. Dla WOŚP do wody weszło około stu osób. Tomasz Borowski z Wieszkowa wykonał pamiątkową rzeźbę z lodu. Można się było ogrzać przy ognisku. Był też poczęstunek.
O 16-ej ruszył Finał w sali Domu Strażaka. Zgrała Orkiestra Dęta OSP Krzywiń i kościański zespół Baster. Ratownicy medyczni pokazali, jak udzielać pierwszej pomocy i korzystać z defibrylatora. Można było sprawdzić ciśnienie krwi i poziom cukru. Na dzieci czekał będzie kącik zabaw. Podczas Finału przeprowadzono licytację przedmiotów przekazanych przez sponsorów. Na koniec było światełko do nieba, ale w nowej odsłonie.
ŚMIGIEL
Orkiestrowy sztab powołało Centrum Kultury w Śmiglu. W godzinach porannych do pracy ruszyli wolontariusze. Ze względu na remont siedziby Centrum Kultury, Finał WOŚP odbył się w sali wiejskiej w Czaczu. Impreza rozpoczęła się po południu i było to muzyczne i taneczne show. Swoje talenty prezentowali uczniowie miejscowego Zespołu Szkół. Wystąpiły też wokalistki ze Studia Piosenki MUZOL działającego przy Centrum Kultury w Śmiglu. Pokazali się także muzycy z Młodzieżowej Orkiestry Dętej w Śmiglu. Do Czacza przyjechał Zespół Pieśni i Tańca Żeńcy Wielkopolscy. Umiejętności pokazali tancerze ze Szkoły Tańca „POEZJA” w Kościanie. Na godz. 18 zaplanowano licytację orkiestrowych gadżetów.
CZEMPIŃ
Orkiestrowy sztab powołało Centrum Kultury w Czempiniu. O poranku do pracy ruszyli wolontariusze. Zbierali datki do puszek. Można było spotkać ludzi biegnących w Powstańczym Biegu Przełajowym, które tego dnia odbył się w gminie. Czempiński Finał odbył się w hali sportowej Herkules w Borowie. Rozpoczął się o 15-ej meczem Old Boys. Potem były orkiestrowe animacje i zabawy dla najmłodszych. Na godz. 17.30 zaplanowano zumbę z Leną. Po zumbie ruszyła licytacja gadżetów i przedmiotów przekazanych przez sponsorów. Na 20-ej było światełko do nieba.
27 Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy już teraz przechodzi do historii. Dodając pieniądze zgromadzone w dniu 13 stycznia 2019, oficjalnie możemy napisać, że w czasie całej działalności Fundacji uzbierano MILIARD złotych!
Po chwilowym załamaniu się i chęci odejścia z Orkiestry, Jerzy Owsiak powrócił do organizowania dalszych imprez. W nagraniu opublikowanym w sobotę 19 stycznia powiedział, że wraca na stanowisko Prezesa WOŚP.
Udaje się wszystko dobrze zorganizować, bo sa dobrzy wolontariusze. To ludzie, którzy pokazują, że zdaniie „nic się nie da zrobić” nie musi być prawdziwe. Cechuje ich życzliwość spojrzenia, pełne ciepła i troski. Są skrzydłami Aniołów, które codziennie zmieniają świat na lepsze. Wiedzą też doskonale, że szczęście, to jedyna rzecz, która się mnoży, jeśli się ją dzieli. Wolontariusz to synonim słowa „dobro”. To szlachetność wpisana w codzienne życie.(maz)

Rodo do zaorania
– Bo mnie sczyści, bo mnie skekla, bo mnie potyra! – wyrzucał z siebie seryjnie Marian Lichy.
– Co to za język przyjacielu? Mocno mnie zaskoczyłeś. Już dawno nie byłeś taki wkurzony i zarazem nakręcony. Możesz mi przybliżyć, co jest tego powodem – dopytywał Hipolit.
– Czy możesz mi powiedzieć? Choć, jak patrzę na ciebie, to mam wątpliwości – co to takiego jest rodo? – ironią swoje pytanie podparł Marian.
– Jak to, co jest to narzędzie do orania pola – spokojnie odparł Hipolit.
– Bo nie wytrzymam, bo się spulam. Przecież jedno do drugiego ma się jak pięść do nosa. Wiedz „ćwieku”, że rodo to ochrona danych osobowych – każde słowo akcentując tłumaczył Marian.
– Przecież wiem, co to jest, tylko tak się wygłupiałem udając niekumatego – rzekł Hipolit.
– Masz szczęście, że jarzysz, bo już myślałem, że cofasz się do etapu wczesnego „wieśniaka” – kpił Marian.
– Nie wymądrzaj się! Nie filozofuj! Nie popisuj się, tylko właź do szafy i mów do rzeczy. Powiedz, co i kto zabił ci ćwieka w kwestii rodo – próbował odgryzać się Hipolit.
– Przytoczę ci dwa przykłady – rzekł Marian. Pierwszy dotyczy moich odwiedzin u kupla na osiedlu koło wodociągu. Celek mieszka w bloku, czyli jak wolisz budynku wielorodzinnym. Powiedział mi, który to jest „klocek” i dodatkowo podał numer mieszkania. Trochę zamyślony najpierw wlazłem do innej klatki. Zamknięte drzwi zmusiły mnie do sprawdzenia, na który przycisk domofonu muszę przycinać, aby poprosić kumpla, by mi otworzył. Patrzę na spis lokatorów, a tu nie ma, ani jednego nazwiska. W zamian były tylko numery mieszkań. Niezrażony tym dusze na „9”, pod którym powinien mieszkać. Cisnę, a po chwili odzywa się niewieści głos i woła „Kto tam”. Na to ja walę – Marych Lichy do Celka. Babka w domowione odrzekła, abym sobie nie robił jaj. Tu taki nie mieszaka – rzekła i dodała, abym się odwalił, bo ona mnie tak urządzi, że nie celka, ale celę mi załatwi. Nawtykała mi od pijusów i takich ostatnich i zamilkła. Trzymając nerwy na wodzy przeprosiłem i zapytałem o godność, bo może pomyliłem klatki. O dziwo kobitka lekko odpuściła i przedstawiła się – Hiacynta Tęga.
– Lichy i Tęga – nie wytrzymał wybuchając śmiechem Hipolit Mizerka. Nie ma, co dobrana para. Powiedz mi, co dalej zrobiłeś.
– Wyszedłem przed blok i połapałem się, że wlazłem do niewłaściwej klatki. Po chwili już dzwoniłem do odpowiedniego mieszkania. Muszę ci powiedzieć, że kumpel też nie miał na domofonie nazwiska tylko numerek – wyjaśnił Marian.
– Poczekaj, bo coś mi tu nie pasuje – przerwał Hipolit. Co takiego jest z nim, że także usunął kartkę z imieniem i nazwiskiem.
Przez chwilę Marian udawał, że nie dosłyszał pytania. Patrzył w niebo i milczał.
– Zadałem ci pytanie – ponaglał go Hipolit.
– Wiem i już ci mówię, ale obiecaj, że nie będziesz się śmiał – wyraźnie ubawiony mówił Marian.
– Już, już! Nie ociągaj się – ponaglał go Hipolit.
– Ten mój kumpel nazywał się Cyprian Wdepnął – wyrzucił z siebie Marian.
Pomimo danego słowa kumpel rżał jak koń zanosząc się śmiechem. Przez chwilę obydwaj rechotali.
– Skoro ludzie noszą nazwiska: Wozignój, Cygan, Bąkacz, Stękała, Popuść, Smaruj, Półdupek, Członek, Paniaczyk, Czubek, to pewne jest, że dla nich rodo jest taki parawanem, za którym się schowali likwidując tabliczki na domofonie – poważnie tłumaczył Marian.
– Sądzę, że swojego rodowego nazwiska nie należy się wstydzić. Przecież ja jestem Mizerka, a ty Lichy i jest nam z tym dobrze – rzekł Hipolit.
Już Maran chciał licytować się o wyższości swojego nazwiska nad nazwiskiem kupla, ale się powstrzymał. W zamian rzekł:
– Jeszcze ci powiem o drugim przykładzie tego tworu o nazwie rodo. Mój krewniak Teodor Miętus ma małą firmę. Sądził, że ta nowa ustawa o ochronie danych osobowych daje mu gwarancję tajemnicy. Chciał się o tym przekonać. Usiadł przy komputerze i w Google wbił swoje dane.
– I co Maryś? Mów! – dopytywał Hipolit.
– Po chwili o mało nie spadł z krzesła – mówił Marian. Na ekranie wyświetliły się jego, imię, nazwisko, nazwa jego firmy, profil działalności, adres, nip, regon i co tylko chcesz.
– Brakowało tylko nazwiska panieńskiego jego żoneczki, stanu majątkowego i liczby babek na boku – wtrącił Hipolit.
Na chwilę znów kumple zamilkli.
– Po głębokich przemyśleniach zgadzam się z tobą, co do dziwacznego porównania rodo z radłem – spokojnie mówił Marian.
– A widzisz! A nie mówiłem, choć się wygłupiałem, że coś zbieżnego w tym tkwi – wykrzyknął Hipolit.
– Skoro rodo nie pomaga, a mocno utrudnia życie, to należałoby je wycofać, a mówiąc dosadniej – głęboko je zaorać.
Po tych słowach Marian roześmiał się poklepał kumpla po plecach i na odchodne rzekł:
– Do jutra!
Seweryn Kaczmarek

XII Turniej pamięci Eugeniusza Pilarskiego i Ryszarda Borsza
Zawody pod dyktando FC Stary Lubosz

W sali sportowej w Racocie, 19 stycznia odbył się dwunasty już turniej pamięci zmarłych przedwcześnie kolegów. Organizatorzy zawodów, starsi zawodnicy i działacze klubu Rywal Kurza Góra zdecydowali, że w halowej rywalizacji weźmie udział osiem drużyn. Były to: Huragan Srocko, WKS Gryżyna, WKS Piechanin, Szywki, Dostarczyciele Punktów i dwa zespoły Rywal I i Rywal II Kurza Góra. Uzgodniono, że zespoły będą rywalizować systemem każdy z każdym. O kolejności na koniec turnieju, decydowała ilość zdobytych punktów.
O zasadach i regulaminie kapitanowie drużyn dowiedzieli się przed rozpoczęciem batalii. Zanim zabrzmiał pierwszy gwizdek, chwilą ciszy uczczono pamięć tragicznie zmarłego prezydenta Gdańska Pawła Abramowicza.
W pierwszym meczu doszło do bratobójczego meczu, pomiędzy Rywalem I z Rywalem II. Zwyciężyli ci drudzy. Pierwszego gola w zawodach strzelił Eryk Ratajczak z drugiego zespołu.
W kolejnych meczach wygrywały zespoły, które lepiej operowały piłką i były skuteczniejsze. Najlepiej jednak radziła sobie ekipa FC Stary Lubosz. Występująca z dość krótką ławką graczy na zamiany, sięgnęli po zwycięstwo i po duży puchar. Z tego zespołu najlepszym bramkarzem uznano Jarosława Stanisławiaka i najlepszego strzelca Patryka Łakomego.
TABELA PO PODSUMOWANIU PRZEDSTAWIAŁA SIĘ NASTĘPUJĄCO:
Im. FC Stary Lubosz
IIm. Szywki
IIIm. Hurgan Srocko
IVm. Rywal II Kurza Góra
Vm. WKS Gryżyna
VIm. Rywal I Kurza Góra
VIIm. Dostarczyciele punktów
VIIIm. WKS Piechanin
Na zakończenie udanego turnieju najlepsze zespoły i wyróżniający zawodnicy zostali nagrodzeni pucharami i statuetkami.
Niebawem odbędzie się drugi z turniejów organizowanych przez Rywal Kurza Góra poświecony będzie zmarłem Markowi Jagodzińskiemu. (k)
Foto Racot 1

DWUDZIESTY SIÓDMY FINAŁ WOŚP

Tegoroczna zbiórka datków podczas XXVII finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy była pod hasłem „Gramy dla dzieci Małych i bez focha – na zakup sprzetu dla specjalistycznych szpitali dziecięcych”.
O godzinie 14.00 z pod Centrum Kultury RONDO w Grodzisku Wielkopolskim nastąpił VIII Bieg WOŚP z Grodziska do Ptaszkowa. Udział w nim wzięło ponad siedemdziesiąt osób przebranych w stroje karnawałowe oraz postaci z bajek m.in. z Wolsztyna, Wielichowa, Granowa, Grodziska Wlkp.
W Szkole Podstawowej im. J. Pawła II w Ptaszkowie orkiestrowe granie rozpoczęło się występem Grodziskiej Orkiestry Dętej pod batuta Renaty Kubale.
Około godziny 15.00 biegaczy na mecie w Ptaszkowie powitał burmistrz Grodziska Wielkopolskiego Piotr Hojan oraz dyrektor SP w Ptaszkowie Rajmund Majcherek.
Wśród biegaczy zlicytowany został 3-ci numer startowy na Grodziski Półmaraton Słowaka, posiadaczem jego stal się Krzysztof Żurek z Wolsztyna.
Ponadto prezentowali się m.in. uczniowie Zespołu Szkół Technicznych im E. Kwiatkowskiego w Grodzisku Wlkp., uczniowie Szkoły Podstawowej w Słocinie, Szkoły Podstawowej w Grąblewie, Szkoły Podstawowej w Ptaszkowie, Szkoly podstawowej w Dakowach Mokrych, przedszkolacy z Przedszkola Bobo Wercipięta z Grodziska Wlkp.
W przerwach miedzy występami odbyły się aukcje przedmiotów m.in. obraz ufundowany przez Mieczysława Kałka zlicytowana za dwieście sześćdziesiąt złotych, apteczkę samochodową za sześćdziesiąt złotych, metr drewna kominkowego za sto siedemdziesiąt złotych, zegar za pięćdziesiąt złotych, złote serduszko za czterysta pięćdziesiąt złotych, tort za sto złotych, piłkę nożną za sto czterdzieści złotych.
W Zespole Szkolno Przedszkolnym w Granowie na scenie prezentowali się m.in. przedszkolacy z Przedszkola Bajkowa Kraina, w układach tanecznych uczniowie SP i soliści ZSP z Granowa, Zespół Tańca Ludowego Cybinka Grodzisk, Grodziska Orkiestra Dęta.
W przerwach miedzy występami odbywały się licytacje przedmiotów, koszulkę WOŚP zlicytowano za sto dwadzieścia złotych, fotelik dziecięcy za sto osiemdziesiąt złotych, perfumy za trzydzieści pięc złotych i czterdzieści złotych, zegar za pięćdziesiąt pięć złotych
Ponadto za datki na rzecz WOŚP można było napić się kawy, herbaty oraz skosztować domowego ciasta i cygańskiego bigosu.
W CK RONDO przy ul.. Kolejowej w Grodzisku Wlkp. na scenie prezentowały się przedszkolaki z Przedszkola Gminnego im. Krasnala Hałabały, z prywatnego Przedszkola Wiercipięta, uczniowie SP nr 1 im. Polskich Olimpijczyków, Grodziska Orkiestra Dęta, ZTL Cybinka Grodzisk,
W przerwach miedzy występami odbywała się aukcja przedmiotów koszulki WOŚP dziecięcą za dwieście dziesięć złotych, damska za sto pięćdziesiąt złotych, męską za dwieście pięćdziesiąt złotych, czapkę za sto pięćdziesiąt złotych. Złote serduszko ufundowane przez grodziskich samorządowców za dwa tysiące złotych.
W tegorocznym finale grodziski sztab zebrał ponad 55 tysiecy, sztab w Kamieńcu ponad 28 tysięcy, sztab w Wielichowie ponad 50 tysięcy.
Mirosława Kałek

ZŁOTE MYŚLI ZBIGNIEWA TOMASZEWSKIEGO: *Żyjemy w czasach, gdzie maszyny za nas wykonują pracę, tylko dlaczego czasu mamy coraz mniej?, *Wszystkie marzenia się spełniają, jeżeli nie w życiu to w snach, *Człowiek docenia wszystko co miał, wtedy kiedy to straci, *Historia jest nauczycielką życia, pokory i dumy, *Bierz z szacunkiem i pokorą co daje matka natura, jak przesadzisz zabierze ci wszystko z nawiązką, *Dziecko wychowasz bez bicia, ale bez bajek nie, *Szanuj przeszłość, bo nie wiesz jaka będzie przyszłość, *Aby być zdolnym do wielkich rzeczy to najpierw musisz zdobyć wielkie pieniądze, *Najlepsze pomysły przychodzą kiedy bujamy w obłokach, *Świat biegnie do idealności? Nigdy nie było i nie będzie nic idealnego,
ZŁOTE MYŚLI INNYCH AUTORÓW: *Nie ten bogaty, kto ma, lecz kto wie – Maria Sławska, *Lepiej osądzać złe uczynki, niż je popełniać – przysłowie żydowskie, *Często w małżeństwie pierwej się rodzą przykrości, niż dzieci – Platon, *Aby stać się lepszym, nie musisz czekać na lepszy świat. – Phil Bosmans, *Trzeba milczeć, albo mówić rzeczy lepsze od milczenia. – Pitagoras.
Jak to z Żydami w Polsce było część 24
Ostatnia wyprawa krzyżowa 1939 rok.

W ostatniej części zakończyłem jak na początku lat 90-tych ubiegłego wieku premier Polski pani Hanna Suchodzka podpisała z Watykanem konkordat. Mam w swoich zbiorach dziesiątki tysięcy książek, dokumentów, fotografii, starych gazet i nie udało mi się ustalić treści konkordatu. Najprawdopodobniej ten dokument nigdy nie ujrzał światła dziennego. Według nie potwierdzonych danych wywiązanie się z zapisu konkordatu kosztuje nas Polaków rocznie 17 miliardów złotych, są to niewyobrażalne pieniądze. Sama religia w szkołach, pensje świeckich i i kościelnych katechetów + składki ZUS, kosztuje rocznie kilka miliardów złotych. Pani premier Suchocka za podpisanie grzecznie konkordatu została ambasadorem w Watykanie i spędziła 10 letnie wczasy za darmo w Watykanie. Wracamy do ostatniej, wyjątkowo krwawej wyprawy krzyżowej, przygotowanej perfekcyjnie przez Watykan, Hitlera, Mussoliniego i najprawdopodobniej banki szwajcarskie. Kiedy 9 lipca 1933 roku cały świat dowiedział się o podpisaniu konkordatu między trzecią rzeszą a kurią rzymską, nikt nie wątpił, że intrygi Hitlera odniosły poważny sukces na arenie międzynarodowej. Reperkusje wywołane wprowadzeniem dyktatury i terroru w Niemczech (pożar Reichstagu, obozy koncentracyjne, w których mordowano setki tysięcy braci robotników, których Watykan i Hitler nazwali czerwoną zarazą i komuchami. Masowo rozwiązywali partie polityczne, których członkami było ponad 6 milionów głodnych, niemających pracy Niemców. W zastraszającym tempie panoszyło się gestapo) spowodowały, iż Hitler spotkał się z nieprzychylnym stosunkiem wielu stolic europejskich, jak również bojkotem lewicy europejskiej. Na tym tle podpisany uroczyście konkordat w Watykanie otworzył przed Hitlerem nowe możliwości w Polityce zagranicznej. Watykan niejako wprowadził Hitlera do tych salonów dyplomatycznych Europy, które dotąd salony były przed Hitlerem zamknięte. Kiedy główny architekt tego konkordatu i wice kanclerz Franz von Papen, reprezentant prawicy katolickiego centrum, który zdradził własną partię dla Hitlera, powrócił 20 lipca 1933 roku z Rzymu, ngdzie wraz z papieskim sekretarzem stanu, kardynałem Eugenio Pacellim (późniejszym Papieżem Piusem XII) dokonał oficjalnej ceremonii podpisania konkordatu. Był przekonany, że dokument ten posłuży Hitlerowi do kombinacji gabinetowych. Przypomnijmy, że w pierwszym rzędzie baronowie i przemysłowcy stanowili większość. Narodowych socjalistów było tylko dwóch: Hermann Göring Wilhelm Frick, ale skupili oni w swoich rękach pełnię władzy, podlegały im bowiem całe Niemcy oraz cały aparat bezpieczeństwa i policji w Niemczech. Hitler przyjął jednakże konkordat jako należny mu trybut ze strony niemieckich katolików i za nim jeszcze nastąpiła ratyfikacja tego dokumentu.ł… (10 września 1933 roku) nie tylko znegliżował jego treść, ale przestał się nim w ogóle interesować. Przecież już w książce Maim Kampf pisał, że na początek trzeba zabić 36 milionów ludzi, Żydów, Polaków, Cyganów i komunistów, w tym ponad 6 milionów komunistów niemieckich, których zabijanie masowe trwało w Niemczech już od 1933 roku. Wszyscy, którzy jak von Papen, Prałat Ludwig Kaas czy Moncjusz papieski Orsenigo, sądzili że konkordatem zwiążą Hitlerowi ręce, zawiedli się srodze. Hitler bowiem, wiedząc doskonale, jak właśnie Watykanowi zależało na konkordacie z Niemcami, potrafił na jednym ogniu upiec wiele pieczeni. Jedną z tych pieczeni miało być wyłożenie Hitlerowi dwóch lub trzech tysięcy ton złota czy pożyczenie, a może miała to być kontrybucja zapłacona przez Watykan, bo przecież czerwona zaraza zagrażała najbardziej bankom szwajcarskim i bankowi Watykanu, właścicielom ziemskim i fabrykantom co mogli zabrać komuniści ziemi i fabryki i musieli by się wziąć i tak za pracę a tu w banku Watykanu i bankach szwajcarskich mieli gotowe złoto, tysiące ton których praktycznie nikt nie chronił. w Watykanie tych kilku żołnierzy z kijami uciekłoby po pierwszym wystrzale z armaty i tak samo byłoby w Szwajcarii. Watykan starał się już w 1919 roku od momentu kiedy upadło cesarstwo Hohenzollernów, a w Berlinie pojawił się młody Pacelli Eugenio, późniejszy papież Pius XII, ale sprawa nie była prosta, ponieważ także w Weimarskim Reichstagu SPD i Protestanci stanowili większość. Wprawdzie Watykan zawarł później odrębne konkordaty z katolicką Bawarią (1924rok) i Badenią (1929 rok) a nawet powiodło mu się to z Prusami (1929 rok). Z uwagi na ludność Polską, jednakże rzesza uparcie wzbraniała się przed przyjęciem Watykańskich warunków w zakresie szkolnictwa. Partią, która zabiegała o taki konkordat, było oczywiście Katolickie Centrum, którego wybitni działacze, jak Heinrich Bruning, Ludwig Kaas czy Joseph Joos, widzieli także własne korzyści polityczne w porozumieniu z Watykanem. W okresie Weimarskim sprawa rozmów toczyła się ze zmiennym powodzeniem. Pacelli widział szansę dla siebie, kiedy wypłynęła sprawa mianowania biskupa polowego dla katolickich żołnierzy Reichswehry, którego Watykan nie chciał uznać, dopóki nie zostanie zawarty konkordat. Watykan sądził, że ma poważne atuty w ręku, ale w tym okresie (1930-1932) republika Weimarska wstrząsana była innymi wydarzeniami. Cień Hitlera powiększał się… Przewodniczący partii prałat Kaas, który przyjaźnił się z Noncjuszem Pacellim i miał duże wpływy w Watykanie, gotów był nawet niemało poświęcić, aby osiągnąć wreszcie główny cel swojej działalności : konkordat. Wybaczył nawet von Papenowi zdradę partii i ukorzył się przed nim, kiedy został on zastępcą Hitlera w rządzie rzeszy. Co więcej wbrew Bruningowi gotów był poprzeć wniosek NSDAP w Reichstagu w sprawie udzielenia generalnych pełnomocnictw Hitlerowi na pięć lat, które w praktyce wyeliminowałyby parlament z życia publicznego Niemiec.
Ciąg dalszy nastąpi
Zbigniew Tomaszewski

Ciekawe wieści z Obry
Po rudzie jesiennej sezonu 2018/2019 piłkarze kościańskiej Obry z dorobkiem 34 punktów plasują się na piątym miejscu tabeli IV ligi. Do lidera Lubuszanina Trzcianka nasi tracą dziesięć punktów, które byłby do odrobienia. Określenie byłoby możliwe jest wyzwaniem, ale do zrealizowania. Warunkiem jest mocny skład, dobre przygotowanie, pełne zaangażowanie i mądra taktyka na wszystkie mecze.
Niestety jak można się zorientować nie uda się chyba jednak zrealizować planów. Powodem póki, co jest osłabienia a nie wzmocnienie zespołu. Z Obry w zimowej przerwie z różnych względów odeszli: Marcin Masełkowski, Tomasz Kaczmarek, Mateusz Witomski, Jacek Żak i Mateusz Boroń.
Głośno nie mówi się o wzmocnieniach, bo trudno jest mówić skoro na to potrzebna jest kasa i to zapewne duża. Wygląda na to, że trener Krzysztof Knychała taka jak „krawiec” będzie kroił z tego, co będzie miał do dyspozycji.
Do treningów nasz zespół powrócili 15 stycznia. Zawodnicy pracują nad siłą i wytrzymałością. Na początku lutego rozpoczną się mecze sparingowe. W sumie nasi rozegrają pięć spotkań kontrolnych m.in. ze Spartą Szamotuły, Wartą Gorzów, Victorią Września, Orłem Międzyrzecz.
Pierwszy mecz mistrzowski Obra rozegra z Nielbą we Wągrowcu.
Czas pokaże, czy czarny scenariusz autora tekstu będzie miał przełożenie na postawę naszego zespołu. Oby tak się nie stało. (k)

W środę w Grodziskiej Hali Sportowej przy ul. Żwirki i Wigury odbył się VI Festiwal Zawodów organizowany wspólnie przez grodziski Zespół Szkół Technicznych im. Eugeniusz Kwiatkowskiego, Powiatowy Urząd Pracy, Poradnię Psychologiczno-Pedagogiczną w Grodzisku Wlkp. oraz Starostę Powiatu Grodziskiego.
Udział w tegorocznym Festiwalu wzięło ponad siedemdziesiąt instytucji i firm różnych branż z całej Wielkopolski.
Impreza skierowana była do uczniów klas trzecich gimnazjum i uczniów ostatnich klas ponadgimnazjalnych.
Uczestnicy mogli zapoznać się z charakterystyką poszczególnych zawodów, z ofertami rynku pracy, z ofertami staży pracy, ze stoiskami rzemieślników i przedsiębiorców a także skorzystać z porad doradcy zawodowego.
Młodzież miała okazję zapoznać się z ofertą pracy a także poznać przyszłych swoich pracodawców.
Uczestników oraz przedstawicieli firm i instytucji powitali oraz uroczystego otwarcia dokonali: dyrektor Zespołu Szkół Technicznych Anna Matysiak oraz Starosta Mariusz Zgaiński.
Na tegorocznym Festiwalu Zawodów z bogata ofertą firm i instytucji zapoznało się ponad tysiąc pięciuset młodych ludzi.
Odwiedzająca młodzież mogła skorzystać również przy stoiskach z usług fryzjerskich i kosmetycznych.
Jest to największa impreza tego typu w Wielkopolsce, a może i w całej Polsce. Młodzi ludzie coraz częściej rozumieją, jak ważne jest ukierunkowanie na możliwości kształcenia podstaw przedsiębiorczości przez kontakt z rzemieślnikami, przedstawicielami straży pożarnej, wojska, policji i przedsiębiorcami. Każda z grup młodzieży zanim spotka się z przedsiębiorcami, będzie uczestniczyć w profesjonalnie przygotowanych warsztatach zawodowych (zróżnicowanych pod względem wieku).
Festiwal daje możliwość, by przedsiębiorcy mogli spotkać się z uczniami ostatnich klas technikum i uzgodnić termin odbywania w firmach miesięcznych staży w ramach projektu ,,Czas zawodowców”. Można też uzzgodnić z uczniami technikum możliwości odbywania w firmie miesięcznych, obowiązkowych praktyk zawodowych. Można przedstawić oferty kształcenia zawodowego uczniom wybierającym się do Szkoły Branżowej I Stopnia w roku szkolnym 2019/20 (kształcenie młodocianych pracowników).  Można zaprezentować charakterystykę  firmy uczniom ostatnich klas gimnazjalnych i szkoły podstawowej w celu zachęcenia ich do wyboru odpowiedniej ścieżki kształcenia zawodowego (SB lub Technikum).
Jakby do tego podchodzić, trzeba przyznać, że Grodzisk ma dobre pomysły dla rozwoju miejscowego środowiska i przedsiębiorczości.
Mirosława Kałek

Kościańscy koszykarze wygrywają w 2 lidze

Kościańska drużyny kosza jest jedną z 3 drużyn, które jeszcze nie przegrały u siebie. Ostatni mecz z Gimbasket Wrocław był ciężki. Wysokie wymagania postawili koszykarze z Wrocławia.

Pierwsza kwarta to zacięte widowisko, ze względu na indolencje w ataku obu drużyn. W drugiej kwarcie BC Obra Kościan poprawiła skuteczność i na przerwę schodziła z 13-punktowym prowadzeniem (49-36).

Po trzeciej kwarcie goście nieznacznie zbliżyli się do miejscowych (10 oczek).

W pewnej chwilki na tablicy wyników było 77-75. Ostanie dwie kwarty Kościan przegrywał, jednak przewaga z pierwszej połowy pozwalała cieszyć się ze zwycięstwa.

Kolejny mecz w środę 30 stycznia także w Kościanie.

Przypomnijmy, że wcześniejsze spotkanie nasi koszykarze rozegrali z Nysą także na miejscu w sali widowiskowo sportowej przy Zepole Szkół Ponadpodstawowych im. Franciszka Ratajczaka.

Zawodnicy BC Obry na początku spotkania nie mogli osiągnąć znacznej przewagi nad rywalami z Nysy. Przełom nastąpił dopiero około dwóch minut do końca pierwszej kwarty. Wtedy Mateusz Kaczmarek wykonał dwie udane akcje pod rząd, w tym jedna zakończoną celną „trójką”, dzięki czemu kościaniacy wyszli na 6-punktowe prowadzenie 20:14.

Przewagę gospodarzy powiększył również celnym rzutem za 3 punkty Stanisław Kiszka. To sprawiło, że Obra prowadziła 9 oczkami.

W drugiej kwarcie na prowadzenie wyszli zawodnicy z Nysy 23:27. Potem jeszcze punktowali, by zakończyć prowadzeniem 39:46.

W drugiej połowie kościaniacy ruszyli do kontrataku, ale nie dało im to prowadzenia w trzeciej kwarcie. Ostatecznie po 30 minutach gry goście z Nysy prowadzili 62:68.

Czwarta kwarta była pod kontrolą Obry dzięki dobrej grze Mateusza Kaczmarka. BC Obra objęła prowadzenie w ostatniej części spotkania. Kościaniacy dominowali, a punkty dokladali: Michał Rybakowski, Patryk Stankowski i Paweł Ciążkowski. Ta część meczu została wygrana wynikiem 31:9 dla BS Obra, a wynik spotkania z linii rzutów wolnych „dopiął” Rafał Milczyński.

Kościaniacy wygrali 93:77 i umocnili swoją pozycję w tabeli 2 ligi Mężczyzn.

Dla Obry punktowali: Mateusz Kaczmarek(3x3P) 27, Paweł Ciążkowski 23 (3X3P), Patryk Stankowski oraz Norman Zuber, po 13, Michal Rybakowski (1x3P) 7, Bartłomiej Pawlak 4, Rafał Milczyński oraz Stanisław Kiszka (1x3P) P03, Tomasz Wieczorek, Hubert Matuszczak i Marcin Uliczka bez trafień.

Zespół prowadzi Dominik Majchrzak.(maz)