piątek, 24 Maj 2019

2019

Istnieje wiele metod na znalezienie dobrej firmy przewozowej. Można szukać wśród firm, które są znane na rynku. Można również korzystać z usług firmy z polecenia, a najprostszym sposobem wydaje się poszukiwanie transportu przez Internet. Niezależnie od sposobu poszukiwania, musimy wiedzieć, czego tak naprawdę szukać, jakie informacje są dla nas istotne.

Jeśli wiele podróżujemy po Europie, zarówno turystycznie, jak i do pracy, to mamy świadomość jak ważny jest wybór odpowiedniej firmy przewozowej. Wielogodzinna podróż może okazać się koszmarem, jeśli przewoźnik zlekceważy reguły bezpieczeństwa lub nie zadba o komfort pasażerów. Poszukiwanie wiarygodnego przewoźnika może okazać się nie lada wyzwaniem. Jak zatem wybrać firmę przewozową i na co zwrócić szczególną uwagę?

Bezpieczeństwo

Jeśli szukamy najlepszej oferty spośród firm przewozowych, to przede wszystkim zwróćmy uwagę na bezpieczeństwo podróży. Zwłaszcza, jeśli będzie to wielogodzinna podróż przez Europę. Warto skontaktować się z przewoźnikiem telefonicznie lub mailowo i dopytać o szczegóły.

Sprawdźmy, czy wybrana przez nas firma zatrudnia tylko doświadczonych kierowców, którzy znają zaplanowaną do pokonania trasę. Dopytajmy, jak wygląda proces rekrutacji każdego kierowcy oraz czy sprawdzane są jego referencje i umiejętności praktyczne. Sprawdźmy też, czy pojazdy posiadają ważne przeglądy okresowe.

Terminowość

Po zweryfikowaniu bezpieczeństwa przewoźnika zwróćmy uwagę na szybkość wybranego przez nas środka transportu i punktualność kierowców. Terminowość podróży będzie zależała na pewno od wybranej przez przewoźnika trasy, np. czy pokonuje trasę autostradą, czy drogami powiatowymi. Wiadomo, że czasu przejazdu kilkuset kilometrowej trasy nie da się przewidzieć co do minuty, ale na przykład notorycznie spóźniający się bus powinien być dla nas sygnałem, że dany przewoźnik nie jest wart naszej uwagi.

Zapoznajmy się z rozkładem jazdy danego przewoźnika. Czy kursy odbywają się każdego dnia tygodnia i w święta? Czy nie będziemy mieć kłopotu ze znalezieniem połączenia powrotnego? Im więcej odjazdów widzisz w rozkładzie, tym bardziej doświadczona i nastawiona na klienta firma. Sporadycznie odbywające się kursy powinny Cię zaniepokoić.

Komfort podróży

Nie wolno nam zapominać o komforcie podróży. Dowiedzmy się, czy flota, którą dysponuje wybrana firma transportowa, jest nowoczesna, klimatyzowana, z zapasem miejsca na bagaż i rozprostowanie nóg. Kilkugodzinna jazda autobusem może okazać się koszmarem, jeśli siedzenia będą niewygodne, a pod nogami będziemy mieć nasz bagaż.

 

Aby środek transportu zapewniał komfort podróży, powinien być odpowiednio dobrany do liczby pasażerów. Wyjątkowo niska cena biletu na bus może oznaczać niedogodności i brak komfortu. Będzie to uciążliwe zwłaszcza, jeśli podróż będzie odbywała się w nocy. Ważna będzie też klimatyzacja i możliwość zasłonięcia okna. Najlepiej, jeśli przewoźnik zamieszcza w Internecie zdjęcia busów – można je wtedy obejrzeć wewnątrz i z zewnątrz.

Kościańskie Liceum Ogólnokształcące im. Oskara Kolberga istnieje od początku XX wieku. Pierwsza matura odbyła się 25 VI 1923 roku. Egzamin dojrzałości złożyło 11 kandydatów. Z tej okazji w szkole odbyła się uroczysta akademia, a w ratuszu obiad, w którym uczestniczyli pierwsi maturzyści wraz z profesorami, przedstawicielami władz i społeczeństwa.
Gdy w 1993 roku ówczesne grono pedagogiczne przygotowywało się do obchodów 70-lecia pierwszej matury i zorganizowania dużego zjazdu koleżeńskiego dawnych uczniów, kilkunastoosobowa grupa absolwentów zaczęła aktywnie działać, by powołać do życia Stowarzyszenie Absolwentów Gimnazjum i Liceum. Ostatecznie Sąd Wojewódzki w Poznaniu w grudniu 1992 roku zatwierdził powołanie do życia Stowarzyszenia, a 20 marca 1993 roku zwołano pierwsze walne zebranie na którym wybrano zarząd. Pierwszym prezesem został Piotr Matuszak, kiedyś uczeń zdający maturę w 1969 roku.
Piotr, to kościaniak od urodzenia. Z rodzicami i siostrą Genią mieszkał na Rynku, na piętrze w budynku, gdzie znajdowała się do niedawna pizzernia.
Rodzeństwo Genia i Piotr po zdaniu matury zaczęli własne, dorosłe życie. Genia po wyjściu za mąż przeniosła się na Kełczewo, a Piotr podjął studia na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Po zdobyciu wiedzy wrócił do Kościana. Znalazł towarzyszkę swego życia i przeniósł się do nowego domu. Państwo Matuszakowie na wychowanie wzięli niepełnosprawnego chłopca.
Jako psycholog Piotr Matuszak został specjalistą psychologii klinicznej, kierownikiem Zespołu Terapeutycznego Wojewódzkiego Szpitala Neuropsychiatrycznego w Kościanie.
Przez cały czas pracy zawodowej aktywnie wspierał swoją dawną szkołę. Stowarzyszeniu prezesował wiele lat. W 2013 roku a na zjeździe absolwentów zorganizowanym z okazji 90-lecia pierwszej matury został mu wręczony akty nadania tytułu honorowego członka Stowarzyszenia Absolwentów Gimnazjum i Liceum. Oprócz Piotra otrzymali jeszcze Maria Pawlak, Halina Stasiewicz, Zdzisław Wojtczak i Jurek Zielonka.
Prezesurę

po Piotrze przejął na krótko Eugeniusz Śliwiński, a następnie te funkcję zaczęła pełnić dawna dyrektor „Kolberga” – Czesława Albińska-Pogorzelska.
Od pewnego czasu mniej był widoczny na zewnątrz. W kwietniu tego roku niespodziewanie pojawiła się informacja, że 18-go Piotr zmarł. Wśród klepsydr można było przeczytać i tę, którą zamieściła dyrekcja Wojewódzkiego Szpitala Neuropsychiatrycznego im. Oskara Bielawskiego w Kościanie. Napisano w niej, że w zmarłym stracono wybitnego psychologa, nauczyciela i serdecznego przyjaciela. Rodzinie zmarłego wyrazy głębokiego współczucia składali: dyrektor i pracownicy.
Redakcję także wielce zasmuciła wiadomość o Jego śmierci. Mieliśmy tę przyjemność, że Piotr był także naszym kolegą od czasów szkolnych i okresu spędzonego w „Kolbergu”.
Dlatego i my żegnamy Go szczególnie ciepło i przesyłamy bliskim, szczególnie siostrze Geni, wyrazy szczerego współczucia.
Ewa Noga-Mazurek

„Kolberg” pożegnał abiturientów
W piątek 26 kwietnia w kościańskim I Liceum Ogólnokształcącym im. Oskara Kolberga zwanym potocznie „Kolbergiem” uroczyście pożegnano tegorocznych abiturientów. Uroczystość odbywała się w pięknej auli szkoły. Młodzi ludzie kończyli czas szkolny, by potem podjąć pracę lub studia. Świadectwa szkoły średniej są symbolem zakończenia pewnego okresu życia. To czas wchodzenia w dorosłość.
Jak zawsze najlepsi uczniowie odbierali świadectwa z paskiem i nagrody książkowe. Wyróżnienia wręczono, aż 48 uczniom za wysokie wyniki w nauce, ale także za osiągnięcia podczas konkursów i olimpiad. Ponadto dwaj abiturienci otrzymali stypendia naukowe. Stypendium dla najlepszego matematyka otrzymał Jędrzej Smok, a najlepszego ucznia z języka angielskiego Tymoteusz Lis.
Każdego roku dyrektor LO Małgorzata Andersz w mądrych słowach żegna odchodzący rocznik. Tym razem zebrani usłyszeli, że nie ma rzeczy niemożliwych, są tylko trudne do wykonania.
W tym roku „Kolberga” opuściło 186 uczniów. Mają kilkanaście dni spokoju, albo powtarzania wiedzy, by 6 maja rozpocząć egzaminy maturalne.
Wśród gości na zakończeniu roku był burmistrz Kościana Piotr Ruszkiewicz.(maz)

Ratajczak” pożegnał swoich trzecioklasistów
„Coś się kończy. Coś się zaczyna” – takie słowa przytaczają uczniowie i nauczyciele drugiej kościańskiej szkoły średniej, czyli Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych im. Franciszka Ratajczaka, gdy mówili o zakończeniu roku szkolnego przez uczniów klas trzecich.
Na godzinę w czesno popołudniową, bo na 13-tą w piątek 26 kwietnia, grono nauczycielskie zaprosiło swych uczniów po odbiór świadectw ukończenia ostatniej klasy.
Uroczyste pożegnanie zaczęło się okolicznościowym przemówieniem wygłoszonym przez dyrektor szkoły Małgorzatę Durek.
Po przemówieniu wręczono listy gratulacyjne i nagrody książkowe najlepszym uczniom oraz tym, którzy wyróżniali się w różnych działaniach na rzecz szkoły.
Wśród gości była

przewodnicząca Rady Rodziców Zespołu Szkół, a także przewodnicząc Rady Powiatu Kościańskiego Iwona Bereszyńska.
Warto przypomnieć, że w całej Polsce matury zaczynają się 6 maja, w poniedziałek językiem polskim, we wtorek będzie matematyka. Potem są języki. Można zdawać oprócz angielskiego, rosyjskiego, hiszpańskiego, włoskiego, czy niemieckiego tak odległe języki, jak łaciński i kultura antyczna. Chętni z całej Polski mogą podchodzić do zdawania języka kaszubskiego lub języka Łemków.
Z dodatkowych przedmiotów jest chemia, fizyka z astronomią, geografia, biologa i historia.
Większość przedmiotów maturzyści mogą zdawać w wersji podstawowej lub rozszerzonej.
Termin ogłaszania wyników egzaminu maturalnego nastąpi w całym kraju 4-go lipca.
Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych, to nie liceum. Tutaj młodzi ludzie zdobywają wiedzę w różnych zawodach, takich jak: cukiernik, elektryk, fryzjer, kucharz, mechanik pojazdów samochodowych, sprzedawca i ślusarz.
Są też klasy wielozawodowe. W takich zespołach spotykają się uczniowie chcący w przyszłości pracować, jako: fotograf, kelner, piekarz, przetwórca mięsa, krawiec, tapicer, ogrodnik, rolnik, murarz–tynkarz, monter zabudowy i robót wykończeniowych w budownictwie, cieśla, dekarz, blacharz, blacharz samochodowy, lakiernik samochodowy, elektronik, elektromechanik pojazdów samochodowych, elektromechanik, mechanik-monter maszyn i urządzeń, monter sieci i urządzeń telekomunikacyjnych, mechanik–operator pojazdów i maszyn rolniczych, operator obrabiarek skrawających, operator maszyn i urządzeń do przetwórstwa tworzyw sztucznych, drukarz fleksograficzny, drukarz offsetowy, obuwnik, złotnik-jubiler, kominiarz, kamieniarz, zegarmistrz, stolarz, monter sieci i instalacji sanitarnych. A wszystko w ramach zapotrzebowania na rynku pracy.
Toretyczna nauka zawodu odbywa się w szkole, a praktyczna w warsztatach szkolnych lub u pracodawców.(maz)

Sołtys Racotu
Nowotwór atakuje po cichu, nie daje żadnych objawów, a w ciele może się rozwijać nawet 10 lat. Sołtys Racotu w gminie Kościan, to sportowiec, biegacz, który żył zdrowo i nigdy by nie przypuszczał, że może go dotknąć choroba zwana rakiem.
O chorobie dowiedział się podczas rok temu biegu charytatywnym dla chorego na raka znajomego.Po upadku na trasie poczól silny ból w okolicach miednicy. Po kilku tygodniach, gdy ból się nie zmniejszał wykonano bardziej zaawansowane badania. Wtedy zdiagnozowano u Przemysława Kaczmarka zaawansowany i zmutowany nowotwór odbytnicy, z przerzutami do wątroby.
Z relacji córki Marty można się dowiedzieć, że guz był wielki. Operacja nie wchodziła w grę. Lekarze zdecydowali się na leczenie paliatywne, które dawało szansę na zmniejszenie guza i jego operacyjne usunięcie. Jednocześnie, by ulżyć w bólu i odizolować guza wykonano zabieg wyłonienia stomii.
W lutym przyjął chemię, ale bliscy dowiedzieli się, że to leczenie nie przyniosło oczekiwanego skutku.
Wszystkie możliwe refundowane sposoby leczenia wyczerpały się. Lekarze zakończyli leczenie, co przekreśliło jakiekolwiek nadzieje.
Istnieje szansa, aby pokonać chorobę i wrócić do normalnego życia. Leki te są drogie, bo około 18.000 zł miesięcznie, minimalny okres leczenia to 5 miesięcy. One nie są refundowane w Polsce, choć dają nadzieję na powrót do zdrowia.
– Jest człowiekiem pełnym pasji – o swoim ojcu Przemysławie Kaczmarku piszą jego dzieci Marta i Jakub.
Dodają, że to człowiek pełen empatii do ludzi, stawiającym rodzinę zawsze na pierwszym miejscu. Jest silny i walczy. Znający go wierzą, że zwycięży w tej nierównej walce, Proszą o pomoc w zbiórce pieniędzy na leczenie. Już jest ponad 30 tysięcy złotych.
Na stronie zrzutka.pl uruchomiona została zbiórka pieniędzy.
Ponadto zorganizowano w Racocie dla swego sołtysa koncert charytatywny. (maz)

11 marca 2019 roku w Gostyniu odbyły się Rejonowe Mistrzostwa w Siatkówce Dziewcząt. Uczestnikami zawodów były zespoły z ZSZ Wolsztyn, ZSP Kościan, ZSZ Rawicz, ZSOiZ Krobia, I LO Leszno, ZSO Gostyń. W eliminacjach zespoły rozlosowane zostały do dwóch grup:

A: Rawicz, Gostyń, Leszno

B: Krobia, Wolsztyn, Kościan

Z  każdej grupy do półfinałów awansowały dwa najlepsze zespoły. Nasze dziewczyny w eliminacjach wygrały oba mecze i do półfinałów zakwalifikowały się z pierwszego miejsca. W półfinale dziewczyny zmierzyły się z zespołem z Gostynia. Po bardzo zaciętym pojedynku i konieczności zagrania tie-breaka, niestety przegraliśmy 1:2.

W meczu o 3 miejsce rywalizowaliśmy ponownie ze szkołą ZSOiZ Krobi i mecz ten zakończył się Naszym zwycięstwem. Opiekunami byli: Dorota Wojciechowska, Michał Kuś

Dziewczynom gratulujemy sukcesu!!!

Drużynowe wicemistrzostwo Polski
W dniach 26-28 kwietnia w Będzinie odbywały się Mistrzostwa Polski w Trójboju Siłowym Juniorów do lat 20. w trójboju siłowym
Na mistrzostwach sukcesy odnieśli reprezentanci Klubów Kobra Kościan i UKS Sokół Krzywiń.
Zawodniczki i zawodnicy Kobry Kościan przywieźli złote me

dale.
Złoty medal trafił do Wiktorii Zalesinskiej z Głuchowa następującym wynikiem: przysiady 162,5kg, nowy rekord Polski, wyciskanie 67,5 kg i martwy ciąg 152,5kg. Razem – 382,5 kg i to jest nowy rekord Polski w trójboju siłowym, poprawiony, aż o 17,5kg!
Drugi złoty medal zdobyła Paulina Rybak następującym wynikiem: przysiad 120kg, wyciskanie 60kg i martwy ciąg 137,5 kg, razem 317,5kg.
Trzeci złoty medal dla kościańskiej ekipy zdobył Andrzej Rusek w najcięższej kategorii uzyskał przysiad 261kg, nowy rekord Polski, wyciskanie 127,5kg i martwy ciąg 242,5kg. Razem 631kg, jest to rekord osobisty zawodnika!
Reasumując 3 rekordy Polski i trzy złote medale, to super wynik super zawodnicy super Kobra Kościan. Drużynowo dziwczyny zajęły 3- miejsce.
I dalszy ciąg wyników Mistrzostw Polski, to Agnieszka Dąbrowska-Posała w kat 52kg i jej pierwsze miejsce: przysiad 62,5kg, wyciskanie 37,5kg i martwy ciąg 115kg. Razem 215kg.
Włodzimierz Żmijewski ma lat 70 lat, to fenomen. Startował w kategorii 83kg i zajął pierwsze miejsce wynikiem: przysiad 200kg, wyciskanie 70kg i martwy ciąg 235kg. Razem 505kg kg.
W kat +125 drugie miejsce zajął Łukasz Chruścicki następującym wynikiem: przysiad 260kg, wyciskanie 140ka i martwy ciąg 270kg. Razem 670kg .
W tej samej kategorii czwarte miejsce zajął Robert Zalesinski wynikiem następującym: przysiad 210kg, wyciskanie 125kg, martwy ciąg 180kg. Razem 505kg .
– Przypomnę mistrzostwa Polski odbyły się w formule RAW (bez specjalistycznego sprzętu typu bandaży, kostiumów, czy koszulek, które pomagają czasami podnieść ciężar nawet do 100kg więcej – powiedział trener kościańskich zawodników Kobry Roman Szymkowiak. Mistrzostwa zorganizował znakomicie Grzegorz Leski. Zawodnicy mieli super warunki startowe, bardzo dobry, nowy sprzęt, dużo miejsca na rozgrzewce. Do tego była bardo dobra obsługa pomostu. Reasumując, to jedne z lepszych zawodów, w jakich ostatnio nasi zawodnicy startowali. Osobiście chciałem bardzo podziękować zawodnikom za piękne starty, za walkę, za ambicje, jaką pokazali na pomoście, także chciałem podziękować rodzinom, które tam przyjechały i dzielnie nas wspierały. Na koniec wielkie podziękowania dla sponsorów, którzy nam pomogli tam zaistnieć, czyli Miasto Kościan, jak i Mirkowi Stuckiemu. Piękne sportowe podziękowania – podsumował trener.

Filip najlepszym młodym księgowym
Uczeń Technikum Ekonomicznego w Zespole Szkół Technicznych im. Eugeniusza Kwiatkowskiego w Grodzisku Wielkopolskim – Filip Łodyga jest pierwszym w kraju, a startowało 743 uczniów, z 35 szkół z województw wielkopolskiego, lubuskiego i zachodniopomorskiego.
Filip uczestniczył w Turnieju Talentów „Akademia Ksiegowego”. 12 kwietnia odbyła się uroczysta Gala wręczenia naród. Oganizowało ją Stowarzyszenie Księgowych w Polsce oddział w Poznaniu.
Jako zdobywca I miejsca otrzymał wiele nagród, w tym laptop firmy Lenovo i dwumiesięczną płatną praktykę w księgowości firmy Ingka Business Service Center/IKEA wraz z zakwaterowaniem w Poznaniu.
W czasie uroczystości grodziski Zespół Szkół Technicznych został uznany za najlepszą szkołę w XI Edycji Turnieju Talentów Akademia Księgowego.
Jest to zasługa uczniów: Filipa Łodygi i Mileny Rudnickiej, którzy w etapie wojewódzkim konkursu zdobyli najwiekszą ilość punktów. Nagrodę dla szkoły kserokopiarkę odebrał nauczyciel przedmiotów ekonomicznych Michał Czaban.
Sandra Dalaszyńska-Kruczkowska

ZŁOTE MYŚLI ZBIGNIEWA TOMASZEWSKIEGO:
– Tylko słaby człowiek krzyczy i bije, – Biedak nie oszczędza, bo nie ma czego, – Obyś umierał pomiędzy tonami złota, gdy Ci zabraknie ta jedna szklanka wody, – Śmierć, to tylko element codziennego dnia, – Natura nie zna litości, Pan Bóg też, – Nie ma nic bardziej śmiesznego, jak bogaty udaje biednego, a biedny bogatego, – Kot w butach nigdy nie złapie myszy, – Aby pojechać w dalszą podróż, to musisz zrobić pierwszy krok, – Z życia każdy ma tyle, ile sam weźmie.
PRZYSŁOWIA NIEMIECKIE:
– Baran za baranem poleci, – Bogaty przyjaciół ma wielu, – Bóg czasami zamyka drzwi, aby otworzyć bramę, – Ból z kimś podzielony w połowie ulżony, – Brzęczące dowody posłuch mają największy, – Całą prawdę lustro pokaże, – Jeśli chcesz rozkazywać, to najpierw naucz się słuchać, – Mężczyźnie żona nie umiera, tylko dzieciom matka. – Cierpliwy zajdzie daleko, – Cnota zdobi ciało, a bogactwo domy, – Co dadzą tytuły, kiedy w kieszeni dziury, – Co wie trzech, dowie się tysiąc, – Co zasiał w młodości, zbierze w starości.
Jak to z Żydami w Polsce było cześć 31
Zbrodnie przeciwko ludzkości nigdy nie ulegają przedawnieniu.

Gdy mówią pieniądze, prawda milczy.
Ostatnia nieudana wyprawa krzyżowa 1939-1945.
W części 30 skończyliśmy, jak 5-letnia dziewczynka rychłym rankiem pobiegła do wioski Szczurowa i była świadkiem to, gdy niemieccy nowocześni zakonnicy krzyżaccy, ss-mani zamordowali 93 cyganów, od kilkutygodniowych dzieci po starców, w tym jej rodziców i dziadków. Potem widziała, jak Niemcy najpierw zmusili mieszkańców wioski do wożenia Cyganów z osady na cmentarz, a następnie do ich grzebania.
Dramat ten jest żywy po dzień dzisiejszy w pamięci miejscowej ludności. Z inicjatywy mieszkańców wsi Szczurowa grób Cyganów obudowano kamieniami i wzniesiono na nim kamienny obelisk i krzyż. Przez cały czas ludność wsi dba o to miejsce czyniąc je miejscowym pomnikiem historii. W roku 1966 powstała idea pamięci Romów. Podjęli ją Adam Bartosz – dyrektor Muzeum w Tarnowie oraz Adam Andrasz – prezes Stowarzyszenia Romów w Tarnowie. Wykorzystując stare wozy romskie z muzealnej kolekcji, przy pomocy dyrekcji, pobliskiego stada ogierów, Romowie z Tarnowa wybrali się wtedy na pierwszy „Tabor pamięci”, który miał na ceu przypomnieć zagładę szczurowskich Cyganów. Z czasem wędrująca grupa rozrosła się. W projekcie biorą udział Romowie z innych krajów, a wędrówce, która trwa 4 dni towarzyszy ogólne zainteresowanie mediów i okolicznej ludności. Założenia, które przyświecają realizatorom taboru są następujące:
1/ upamiętnienie cygańskiego holokaustu, 2/integracja Cyganów poprzez odwołanie się do mitu wędrówki, 3/Edukacja historyczna i kulturalna stereotypu Cyganów, 4/ wykorzystanie pozytywnego stereotypu Cyganów – kolorowych wędrowców, aby zmienić ich negatywny wizerunek w społeczności polskiej, 5/ eksponowanie symboli cygańskich uznanych przez instytucje międzynarodowe – flagi i hymnu.
Tabor wyrusza, co roku pod koniec lipca, spod Muzeum Etnograficznego w Tarnowie, gdzie od 1990 roku istnieje stała wystawa poświęcona historii i kulturze Cyganów. Każdy kolejny postój ma symboliczny charakter. Barwna kolumna wozów i samochodów dociera na tarnowski Rynek i tu zatrzymuje się pod tablicą poświęconą martyrologii tarnowskich Żydów, mordowanych na Rynku w czerwcu 1942 roku. Kolejny postój następuje przy pomniku ofiar Oświęcimia, upamiętniającym pierwszy transport więźniów polskich do obozu w Auschwitz. Stąd bowiem została w czerwcu 1940 roku wywieziona grupa 728 mężczyzn, którzy stali się pierwszymi więźniami obozu oświęcimskiego. Następnie tabor pamięci zatrzymuje się pod cmentarzem w dzielnicy Krzyż, gdzie każda z rodzin biorąca udział w wędrówce pamięci żegna się ze swoimi zmarłymi. Popołudniem tabor dociera do miasteczka Żabno. Na miejscowym cmentarzu znajduje się mogiła pomordowanych, bezimiennych Cyganów. Pochowano tu rozstrzelanych na cmentarzu prawdopodobnie 49 Cyganów niemieckich oraz 12 Cyganów węgierskich. Wieczorem tabor na nocleg zatrzymuje się w pobliskim ośrodku wypoczynkowym. Tu też odbywa się nocny koncert dla miejscowej ludności. Następnego dnia tabor rankiem rusza do wsi Szczurowej, gdzie odbywają się modły za pomordowanych, a na wieczór tabor dociera do wsi Dołęga. Tu następuje dwudniowy postój przy leśnej kapliczce. Towarzyszący wędrowcom kapelan cygański, ks. Stanisław Opocki. Udziela wtedy ślubów oraz chrzci cygańskie dzieci. Dwa dni tu spędzone poświęca się na przypomnienie taborowego, wędrownego życia, które odeszło w przeszłość. Czwartego dnia, w drodze powrotnej tabor zatrzymuje się w Borzącinie Dolnym. Tam leżą szczątki 28 ekshumowanych po wojnie Cyganów, rozstrzelanych w pobliskim lesie w 1943 roku. Barwność wędrującej kolumny, nagłośnienie projektu przez media sprawiają,że na całej trasie taborowi towarzyszy ogromna życzliwość ludzi i wielkie zainteresowanie ideą pamięci zagłady.
Tabor pamięci jest projektem, w którym obok Cyganów, uczestniczą ich sympatycy, przyjaciele, dziennikarze, a także często zupełnie przypadkowi ludzie, którzy do wędrowców dołączają na trasie, albo na postojach.
Ciąg dalszy nastąpi
Zbigniew Tomaszewski

Czy znają te miejsca?

W obrębie dzisiejszego Osiedla Wojska Polskiego, na tyłach posesji należących do ulicy Nowotomyskiej znajduje się coraz bardziej zarastający staw, który grodziszczanie w przeszłości nazywali „stawem Cichej.”
Warto przytoczyć barwną historię opowiadaną przez mieszkańców Grodziska i opisaną również przez Otto Knoopa – XIX wiecznego pruskiego badacza folkloru. Zdarzenia opisane przez Knopa miały miejsce, na początku XIX wieku. Wtedy to miejsce stanowiło obszar przedmieścia zwanego Doktorowem, którego mieszkańcy słynęli z „praktyk doktorskich”, czyli kradzieży kieszonkowych.
Doktorowo z kolei, to dawna wieś położona na zachód od miasta. Wzmiankowane po raz pierwszy było w 1563 roku, jako własność Ostrorogów. Wieś Doctorowo położona była w 1581 roku w powiecie kościańskim. Pod koniec XIX wieku miała 905 mieszkańców.
W czasie Wiosny Ludów, w 1848 roku, Doktorowo było jednym z miejsc w Grodzisku Wlkp., gdzie doszło do walki „Kosynierów Grodziskich” z wojskiem pruskim. Powstańcy uzbrojeni przeważnie w kosy i broń myśliwską oraz dowodzeni przez miejscowego lekarza Marcusa Mosse próbowali bezskutecznie zatrzymać atak niemieckiej kawalerii na miasto. O wydarzeniu tym przypomina głaz z tablicą pamiątkową przy ulicy Zbąszyńskiej. W 1896 wieś włączono w granice miasta Grodziska.
Doktorowo graniczyło z Piekłem (dzisiejsza ulica Nowotomyska), którego mieszkanki trudniły się „stosowaniem praktyk magicznych”. W tej to okolicy do dnia dzisiejszego, wielu z mieszkańców Grodziska przechodzi, co dzień w drodze do pracy, wyprowadza swoje czworonogi, albo po prostu spaceruje.
Wielu dzisiejszych mieszkańców miasta zamieszkujących bloki osiedlowe ma z pewnością niewielką świadomość zdarzeń, które wiążą się ze stawkiem i całą tą barwną okolicą. Mimo swojego dziś, „marnego” wyglądu, „staw Cichej” okrył się bowiem bardzo ponurą sławą. Nikt nie policzy istnień, które pochłonął. Jego tajemnica wiąże się z pewnym tragicznym wydarzeniem, które opisuje wspomniany Knoop.
– Jeden z parobków, po całodziennej pracy chciał w nim napoić swoje konie. Siedząc na wozie podjechał blisko wody. Nagle coś, lub ktoś, wystraszyło okropnie zwierzęta, które razem z wozem i woźnicą skoczyły do wody. Po rozpaczliwych krzykach parobka i szamotaniu koni, nastała cisza, a woda pochłonęła wszystkich. Zrozpaczony właściciel koni, miał bardziej żałować zwierząt, niż życia parobka, którego nawet po jego śmierci przeklinał za nierozwagę.
Prawdopodobnie już później wyciągnięto wóz z utopionymi końmi, lecz zwłok mężczyzny nigdy nie odnaleziono. Mają tam leżeć do dziś wciągając do wody wciąż nowe ofiary.
Podobno jeszcze kilkadziesiąt lat temu, kiedy na wysokości wspomnianego stawu kończyła się ulica Winna, a dalej rozciągały się jedynie pola, można było czasami zobaczyć wyłaniający się z wody wóz z końmi. Wszyscy wówczas mówili, że jest to zapowiedź kolejnej tragedii.
Teraz od kilku lat miejscowa Spółdzielnia Mieszkaniowa chce w tym miejscu trzy bloki. Miasto wydało zgodę, mieszkańcy wolą otwarte tereny przy tak zwanym stawku Cichej przy ul. Winnej. Od momentu powiadomienia o toczącej się sprawie rozpoczęli protest mający na celu nie dopuszczenie do realizacji przedsięwzięcia. (Seb, maz)
Foto 1