niedziela, 16 Grudzień 2018

2018 Maj

Komórki zamiast puszczanie bąków

– Kiedyś to umieli się bawić. Uliczki: Dębna, Dębienka, Witobla, Zamyslowa, Stęszewa, Kościana, Śmigla, Czempinia i innych osad, do późnych godzin wieczornych wypełnione były gwarem bawiących się dzieciaków. A teraz, to nawet latem pustka wyziera spod każdego domu. Tak na dobrą sprawę, to niewielu dziś pamięta o robieniu kaczek na wodzie, puszczaniu bąka, grę w nożyka, klipę, babę, dołka, kutego, gonitwę, chowanego i dwa ognie. Czy ty cokolwiek wiesz na ten temat? – zwrócił się Marian Lichy do Hipolita Mizerki.
– Hola, hola mój przyjacielu – zareagował Hipolit. Ty pewnie myślisz, że ja mieszkałem na biegunie i o niczym nie wiem. Doskonale pamiętam te wszystkie zabawy, choć trochę przerobione, czyli dopasowane do danej miejscowości.
– Pewnie puszczanie bąka ci przyszło do głowy. U was pewnie czyniono to zaraz po tłustej grochówie z kapustą – szydził Marian.
– Nie mam zamiaru z tobą się droczyć – spokojnie odparł Hipolit. Powiem ci też, że masz kosmiczną sklerozę. Nie dalej, jak w zeszłym roku opowiadałeś mi o pustych uliczkach, bez gwaru dzieci i ich zabaw.
– Wiem, wiem – niepewnie odpowiedział Marian udając, że coś sobie przypomina.
– O co więc chodzi tym razem? – dopytywał Hipolit.
– Tak naprawdę, to w tej rzeczywistości coraz częściej dopadają mnie wspomnienia. Ta sentymentalna podróż w przeszłość, w czasy dzieciństwa jest taka cudowna i wzruszająca – mówił Marian. Na chwilę w jego oczach pojawiły się łezki.
– Co z tobą, przyjacielu? Wrzuć na luz i zaczerpnij powietrza – uspakajająco zwrócił się Hipolit do Mariana.
– Wiesz, że jestem posiadaczem nowej komórki – zmienił temat Marian.
– To co tę, którą miałeś była za mała do chowania po kątach flaszek z napojami wysoko oktanowymi? Sądzę, że do nowego lokalu się nie przeprowadzasz, chyba że Gabysia wywaliła cię z chaty ? – kpił Hipolit.
– Ty to jesteś sam z siebie tak głupi, czy twoja Kundzia ci każe. Chcesz być dowcipny, a jest żałosny – sztorcował kumpla Marian.
– Jak ty nabijasz się ze mnie przeinaczając fakty i znaczenia, to jest dobrze. Gdy ja próbuję delikatnie z ciebie jajczyć, to ty od razu rzucasz się na mnie z gębą, a nawet pięściami – nie dawał się Hipolit.
– Twoim zdaniem jest to delikatnie, a moim – złośliwie. Ty mały łachudro, jak już wsadzisz szpilę, to idzie człowiekowi w pięty – atakował kumpla Marian.
– Przy twojej złośliwości i agresywności ja jestem malutki i milutki, jak baranek – łagodnie rzekł Hipolit.
– Jak ci wspomniałem zostałem właścicielem komórki, ale nie do węgla tylko telefonu – wrócił do tematu Marian. Nazywa się hua, hua, czy jakoś tam.
– Oho to jest maszyna z górnej półki – wyrwał się Hipolit.
– A ty skąd to wiesz? – odpalił Marian. Kumpel bez słowa wyjął z kieszeni właśnie taką samą.
– Mam ją od tygodnia i wiesz mi, że jest rewelacyjna – tłumaczył Hipolit.
– Co? I ty nic mi nie mówiłeś? –naskoczył na kumpla zły Marian.
– Nie mówiłem ci, bo niedawno zarzekałeś się, że nigdy nie będziesz miał tego gówna, co to życie zatruwa. To są twoje słowa – patrząc na kumpla mówił Hipolit. Powiem ci też, że „hua” wśród wielu możliwości w swoim menu ma mobilny Internet. Prze dwa dni nie mogłem sobie poradzić z komórką. Dopiero, jak moja córuchna Bercia mi pokazała, o co tak naprawdę w tym „ustrojstwie” chodzi, to zacząłem kumać iz każdym dniem robiłem postępy.
Już, już Marian chciał zaczepić kumpla o słowo internet, który chciał zamienić na internat, ale ugryzł się w język. Powziął pewien plan, który zamierzał wcielić w życie.
– Skoro już staliśmy się właścicielami komórek, to musimy je w stopniu podstawowym opanować – pojednawczo mówił Marian.
– Mów za siebie – odpalił Hipolit.
– Dobra, już dobra – spokojnie rzekł Marian. Czy jesteś skłonny mnie poinstruować, jak, co i z czym, to się je – specjalnie omijał słowa proszę i naucz mnie. Ten grzecznościowy zwrot postanowił wykorzystać Hipolit.
– Czy może znasz takie magiczne słowo – prowokacyjnie zapytał.
– Niech ci będzie – proszę niezadowolony odparł Marian. Sporo czasu przeznaczył Hipolit ucząc kumpla, jak obsługiwać komórkę. Ten na przemian klął i wykrzykiwał, gdy mu się coś udało. Pojął w miarę szybko, jak wybrać numer, zadzwonić i odebrać rozmowę. Z boku przechodzący mieli niezły ubaw, gdy patrzyli, jak dwaj osobnicy prowadzili ze sobą rozmowę z odległości niespełna metra. Po kilku godzinach nauki Marian rzekł:
– To już wystarczy. Sam resztę doszlifuję. Powiem ci, że od teraz będziemy wykorzystywać komórki tylko w bardzo ważnych, nie cierpiących zwłoki – sprawach. Mam na myśli pilne spotkanie, czy wyskok na piwo lub inne przyjemności. Telefon dzisiaj wypada mieć, by spełniać normy europejczyka.
– Ja nawet bez komórki też je spełniam – przerwał Hipolit.
– Niepotrzebnie czepiasz się, przyjacielu. Ja też, ale są rzeczy i przedmioty, które – czy chcemy czy nie – funkcjonują w naszym życiu. Jest to m.in. łączność bezprzewodowa i rewelacyjne sms-y.
– Rozwiń, co masz na myśli – zapytał Hipolit.
– Gdy „sms” będzie pusty, czyli bez tekstu znaczyć to będzie, że mamy szybkie spotkanie. Rzucasz wszystko i walisz do mnie, bo jest akcja browar – wyjaśniał Marian.
– Z tym się zgadzam bez dyskusji – rzekł Hipolit i przybył kumplowi piątkę.
Seweryn Kaczmarek

Nasi znowu w czołówce

W minioną niedzielę 27 maja w Borku Wlkp. odbył się turniej w2 kopa sportowego. W tej imprezie nie mogło zabraknąć zawodników z ziemi kościańskiej. Od razu trzeba zaakcentować, że nasi grace spisali się bardzo dobrze. W pierwszej dziesiątce było czterech naszych. Ponadto w parach Sępy z Kawczyna wygrały rywalizację a drużynowo ten sam zespół wywalczył drugą lokatę.

W rywalizacji o Super Puchar w Borku wzięło udział 112 zawodników. Zgodnie z regulaminem rozegrano pięć rund po 32 rozdania.

Ostatecznie zwycięzcą zawodów został gracz gospodarzy Stefan Nowicki z 19 dużymi i 107 małymi punktami. Kolejni byli Ryszard Woźniak 18/139  pkt., Rafał Wyzuj 18/103., Aleksander Majsnerowski 18/76., Zenon Andrzejewski 17/144., Zenon Kulczyński 17/43., Jakub Błaszczyk 16/86., Krzysztof Herman 16/68., Mirosław Konieczny 16/66., Adam Wysocki 16/45.

Super Puchar Polski w baśkę i kopa.

# Dzień wcześniej tj. w sobotę 26 maja br. w Hali Sportowej w Borku Wlkp. odbył się turniej o Super Puchar Polski w baśkę i kopa. Patronat nad imprezą objął Bank Spółdzielczy w Jarocinie.

Dwudziestu siedmiu śmiałków zmierzyło się w sportowej rywalizacji z czterema odmianami popularnej Wielkopolsce i na Kaszubach gry zwanej baśką lub kopem. Warto dodać, że jedną wspólną cechą tych zmagań jest to, że gra się szesnastoma kartami (asy, 10, damy i walety).  W poszczególnych odmianach hierarchia tych kart jest różna.

W sobotę rozegrano 4 rundy po 32 rozdania.  Każda tura to jakby inna gra. Stanowiło to pewne utrudnienie dla zawodników i wymagało pewnej elastyczności i zmiany sposobu myślenia.

W pierwszej rudzie grano w czerwoną baśkę, gdzie najsilniejszymi kartami są as i 10 kier(czerwień), tak jak u nas kiedyś się grało.

W drugiej rozgrywce zawodnicy zagrali w baśkę kaszubską, w której hierarchia kart jest taka sama jak przy baśce czerwonej, ale gra się z granami. To znaczy, że jest możliwość gry dodatkowych odzywek – gran i gran-du i wtedy najważniejsze są walety.

Trzecia batalia to czarna baśka. Gra się ją w okolicach Chełmży. W tym przypadku hierarchia kart jest następująca: as trefl, as pik, as kier i 10 kier potem kolejno są damy, walety i ryzyki (as i 10 karo). Obcymi są 10-tki  trefl i pik.

W naszego kopa zawodnicy grali w czwartej rundzie gdzie najsilniejszymi kartami są jak mówią kopiarze as i trzy dychy ( as kier, 10 trefl, 10 pik i 10 kier), następnie damy, walety, ryzyki i obce(asy trefl i pik).

Ostatecznie najwszechstronniejszym zawodnikiem okazał się Marian Jędryczka z Borku Wlkp. Zwyciężył w turnieju i zdobył Super Puchar Polski i główną nagrodę.

Drugie miejsce wywalczył (prezes KSKS) Grzegorz Ratajczak, a na trzecim Tadeusz Fabiś reprezentanci Kościańskiego Stowarzyszenia Kopa Sportowego.

Bardzo dobre czwarte miejsce zajęła Elżbieta Baraniak z Jaraczewa. Była jedyną kobietą biorącą udział w zawodach.

W klasyfikacji par zwyciężył duet TEAM Jagoda Kościan – Grzegorz Ratajczak i Mariusz Staroń.

Wyprzedzili parę Elżbietę Baraniak i Mirosława Koniecznego reprezentujących WLKS Borek Wlkp. oraz Tadeusza Fabisia i Stefana Nowickiego występujących w drużynie Czempiń.

Drużynową batalię wygrał Czempiń w składzie: Tadeusz Fabiś, Tadeusz Śmichurski, Ireneusz Kaźmierczak i Stefan Nowicki. Na drugim miejscu turniej zakończył zespół WLKS Borek Wlkp. – Hieronim Tacka, Stefaniak Kazimierz, Elżbieta Baraniak i Mirosław Konieczny. Trzecie miejsce przypadło drużynie CENTRUM Kościan występującej w składzie: Adam Wysocki, Mirosław Kędziora i Oskar Walenciak.

Tuż za podium, na czwartym miejscu uplasował się TEAM Jagoda Kościan: Grzegorz Ratajczak, Mariusz Staroń, Bronisław Stachowiak i Zdzisław Majorek. (k)

 

Biegu na „Piątkę

Jedenastu licealistów i dwóch nauczycieli z grodziskiego Ogólniaka im. Juliusza Słowackiego 19 maja uczestniczyło w III Powiatowym Biegu na „Piątkę”. Biegano w gminie Kamieniec. Start i meta były usytuowane na starej stacji kolejowej w Ujeździe.
W klasyfikacji open pierwsze miejsce zajął absolwent grodziskiego ,,Słowaka’’ Grzegorz Michalak, który pobił swój ubiegłoroczny rekord i osiągnął czas 16:42
Uczennica klasy II b Marta Murkowska także pobiegła nieźle i zajęła w klasyfikacji open 13 miejsce.
W klasyfikacji kobiet ta sama uczennica stanęła na podium zajmując drugie miejsce z czasem 19:57
Dla wielu był to pierwszy oficjalny start, w biegach. LO reprezentowali: Joanna Skrzypczak, Konstanty Kinecki, Bartosz Duczyński, Mikołaj Fórmaniak, Marta Murkowska, Nikodem Bąk, Katarzyna Drzymała, Tobiasz Waszkowiak, Karolina Zdych, Katarzyna Weiss, Anna Żychlińska oraz nauczyciele Jakub Krawiec i Marcin Lutomski.(opr.r)
k

Retrospekcyjna podróż

Otwarcie wystawy przez Muzeum Regionalne w Stęszewie zaraz po patriotycznej uroczystości na miejscowej Starówce w dniu 3 maja było przysłowiowym strzałem w „dziesiątkę”. Przybyło tak wielu chętnych, że duża sala Muzeum nie mogła wszystkich pomieścić. Wytrwali oczekiwali przed budynkiem na swoją kolej.
Na otwarcie przybyła grupa też Francuzów z zaprzyjaźnionej ze Stęszewem gminy Pleine – Fougeres.
Wpływ na wysoką frekwencję miał wernisaż fotograficzny pod hasłem „Stęszew w retrospekcji”. Autorkami zdjęć były uczennice stęszewskiego Gimnazjum: Sara Bednarczyk, Zuzanna Golec i Anna Grzelczak.
Dziewczyny – dyskretnie wspierane przez nauczycielkę Stellę Gołąb- Szlejf – na kanwie starych zdjęć sprzed kilkudziesięciu lat, wykonały aktualne fotki tych samych obiektów. Porównanie jest niesamowite. Widać, jak wiele w mieście się zmieniło.
Dyrektor Muzeum Katarzyna Jóźwiak po powitaniu przybyłych przedstawiła młode fotografki. Pogratulowała pomysłu i zachęcała do dalszej przygody we fotograficznej pasji.
Każda z dziewczyn powiedziała, jakie miała motywacje do wykonania i wybrania właśnie tych zdjęć.
Ciepłe słowa padły też ze strony przybyłych na wernisaż.
Dalej ze zainteresowaniem oglądano zdjęcia. Na gorąco nie brakowało ciekawych komentarzy. Było widać, że wystawa bardzo się podoba.
Pracownicy Muzeum, zgodnie ze zwyczajem, jaki towarzyszy otwarciu wystawy – przygotowali placek i napoje. Amatorów na pieczywo było wielu.
Tych, co nie zdołali przybyć na otwarcie informujemy, że można będzie ją oglądać w Muzeum Regionalnym w Stęszewiee do 30 września br. (k)

„Jeden jeden dwa numer alarmowy każde dziecko zna”

STRAŻACY W PRZEDSZKOLU

 W ramach obchodów Światowego Dnia Zdrowia pod hasłem „zdrowie dla wszystkich  do Przedszkola Gminnego im. Krasnala Hałabały w Grodzisku Wielkopolskim  przybyli  przedstawiciele KP PSP w Grodzisku Wlkp.

Czteroosobowa drużyna w osobach st. aspirant Jakub Walkowiak, ogniomistrz Przemysław Kowalski, mł. Ogniomistrz Łukasz Krupa i st. sekcyjny Marcin Piechota uczyli  przedszkolaków jak udzielić pierwszej pomocy.

Przedszkolaków podzielono na dwie grupy jako pierwsi w pokazie udział brali  3-4 latkiwraz z nauczycielkami a w drugiej  5-6 latki wraz z nauczycielkami.

Druhowie uczyli najmłodszych jak wezwać pomoc,  jak udzielić pomocy osobie porażonej prądem, jak udzielić pomocy osobie, która się zakrztusiła  albo straciła przytomność.

Każdy przedszkolak biorący udział w pokazie otrzymał Medal  „Małego Ratownika.

Delegacja przedszkolaków odwiedziła również tego dnia instytucje oraz przychodnie. M

W sobotę w hotelu BEHAPOWIEC przy ul. Nowej w Grodzisku Wielkopolskim odbyło się wręczenie odznak „ZASŁUŻONY DLA KULTURY POLSKIEJ”.
Gości, wśród których byli m.in. Starosta Powiatu Grodziskiego Mariusz Zgaiński, zastępca Przewodniczącego Rady Powiatu Ryszard Balcerek, właścicielaka Policealnej Szkoły Kosmetycznej w Grodzisku Wlkp. Mirosława Nowinka, wicestarosta Wolsztynski Piotr Krajewski, pani sołtys Słocina Katarzyna Lusina powitała pani Prezes Związku Artystów Plastyków Magdalena Sciezynska.
Następnie Starosta Powiatu Grodziskiego Mariusz Zgaiński wręczył odznakę honorową „ZASŁUŻONY DLA KULTURY POLSKIEJ” nadany przez Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego RP artystce Danucie Eugenii Kruger.
W imieniu Zarządu Krajowego Związku Artystów Plastyków gratulacje za odebranie Brązowego Medalu Zasłużony Kulturze „GLORIA ARTIS” Florianowi Kohut złożyła pani prezes Związku Artystów Plastyków Magdalena Sciezynska.
W imieniu Zarządu pani prezes podziękowała za przybycie, za spotkanie życzyła nagrodzonym dalszych sukcesów artystycznych oraz zaprosiła na Poplenerową Wystawę pt. „LOKOMOTYW CZR”.
Inspiracją artystów były prywatne fotografie lokomotyw i obiektów PKP z kolekcji Piotra Radomskiego. M

Różowa”pożegnała absolwentów

W piątek odbyło się pożegnanie tegorocznych absolwentów Zespołu Szkół Technicznych im. Eugeniusz Kwiatkowskiego w Grodzisku Wielkopolskim. Pożegnalna uroczystość rozpoczęła się uczniowskim, tanecznym krokiem. Po nim nastąpiło nadanie Szkole nowego sztandaru. Od stycznia tego roku Szkoła przyjęła nazwę Zespół Szkół Technicznych im. E. Kwiatkowskiego.
Poświęcenia nowego sztandaru dokonał ks. Artur Kasior. Następnie Starosta Powiatu Grodziskiego Mariusz Zgaiński przekazał go na ręce dyrektor Anny Matysiak.
Aktu ślubowania dokonała klasa mundurowa, pod przywództwem nauczyciela Rafałą Maluśkiego.
Po tej części nastąpiło nagradzanie odchodzących uczniów.
Honorowy Tytuł „ABSOLWENT ROKU 2018” otrzymał Hubert Badura z Sepna w gminie Kamieniec. Jest uczniem klasy IVB o specjalności technik-informatyk. Jego średnia ocen, to 5,43. ponadto Hubert zajął I miejsce w quizie matematycznym, I miejsce w konkursie historycznym o zasiegu ogólnopolskim „Polska Nasza Niepodległa”, I miejsce w Wielkanocnym Konkursie Językowym i I miejsce w X Powiatowym Konkursie Wiedzy o Przepisach Ruchu Drogowego.
Nagrodę specjalną otrzymał drugi z bardzo dobrych uczniów. To Andrzej Rękoś ze Stęszewa. Uczęszczał do klasy IVK. Jego średnia ocen, to 5,38. Andrzej jest laureatem XII edycji Ogólnopolskiej Olimpiady Wiedzy i Umiejętności Rolniczych.
Nagrodę za 100-procentową frekwencję, podczas czterech lat nauki odebrali Adam Borowiak i Dominik Kasprowiak z klasy IVM.
Wyróżnionymi w kategorii NAJLEPSZY ABSOLWENT ROKU zostali: Z gminy Grodzisk Wielkopolski – Adam Borowiak z klasy IVM.
Z gminy – Rakoniewice – Justyna Cylna z klasy IVG.
Z gminy Wielichowo – Karolina Drgas z klasy IVB
Z gminy Granowo – Dominika Marciniak z klasy IVR.
Z gminy Kamieniec – Hubert Badura z klasy IVB.
NAGRODY SPECJALNE otrzymali: Hubert Badura, Michał Bresz, Jakub Kaczmarek, Jakub Rabiega i Jagoda Szyminczak. Było to za aktywny udział w życiu szkoły, zaangażowanie i projekty społeczne, za przygotowanie imprez szkolnych i pozaszkolnych, organizowanie konkursów szkolnych i powiatowych, za działalność artystyczną na rzecz szkoły.
Mirosława Kałek

Kwiaty pod stęszewskim pomnikiem

Ładny słoneczny dzień sprawił, że mieszkańcy gminy Stęszew 3 maja licznie przybyli na patriotyczną uroczystość. Zgodnie z tradycją pierwsza cześć odbyła się w kościele „farnym” w Stęszewie. W świątyni odbyła się msza św. za Ojczyznę. Tym razem nabożeństwo celebrowane było przez ks Henryka Rynkiewicza i wikariusza ks Artura Wojnowskiego. Odprawiono je w dwóch językach: polskim i francuskim. Było to spowodowane tym, że uczestniczyli w nim goście z francuskiej gminy Pleine-Fougers.

Po Mszy Św. także zgodnie z tradycją kolumna uczestników udała się na stęszewski Rynek. Na Starówce pod pomnikiem po odśpiewaniu hymnu delegacje złożyły wiązanki kwiatów. Wartę na stopniach obelisku zaciągnęli stęszewscy harcerze.

Krótki program nawiązujący do uchwalenia Konstytucji 3 Maja miała młodzież z miejscowego Gimnazjum. Do tamtej daty sprzed 227 laty nawiązał też burmistrz Włodzimierz Pinczak. Podziękował wszystkim za przybycie i udział w uroczystości.

Nie obyło się bez fotografii samorządowców, delegacji z zuchami „Leśnych duszków” prowadzonych przez Małgorzatę Szyfter.

Z Rynku duża grupa uczestników, w tym grupa francuska udała się na otwarcie wystawy do stęszewskiego Muzeum, gdzie oprócz ekspozycji czekał na nią placek i napoje. (k)

Trojaczki, jako Mikołajowy upominek

Pisaliśmy jakiś czas temu, że w Wielichowie urodziły się trojaczki. Tymczasem w niedalekiej gminie Kamieniec także Natalia i Marcin K także uradowali się z o trójki nowych członków rodziny.

6 grudnia 2017 roku urodzili się bracia Ksaweery Franciszek, Gabriel Grzegorz i Gracjan Jan. Imiona podaliśmy w kolejności, w jakiej przyszli na świat w poznańskim Szpitalu Ginekologiczno-Położniczym Uniwersytetu Medycznego im. Karola Marcinkowskiego przy ulicy Polnej.

Ciążą i poród przebiegał bez komplikacji, choć lekarze – przy tak mnogiej ciąży – odbierają dzieci przy pomocy cesarskiego cięcia.

Początkowo maluszki były pod szczególną opieką. Oddychały za pomocą wspomagania. Potem mogły już samodzielnie żyć, a do domu w Sepnie przyjechały 22 grudnia.

Razem z młodą rodziną mieszka babcia Dorota Bartkowiak. Jest to bardzo potrzebne, albowiem jak cała trójka coś chce, to potrzebne jest sześć rąk.

Babcię także można spotkać, jak jeździ po spacerze ulicami Sepna i popycha potrójny wózek.

– O tym że zostaniemy rodzicami trojaczków dowiedzieliśmy się już na samym początku, był to 6 tydzień. Wprawdzie trzecie serduszko jeszcze nie biło, to już zdawaliśmy sobie z tego sprawę. Wszystko potwierdziło się już tydzień później. Głównie odczuwaliśmy radość, zawsze chciałam mieć bliźniaki a tu niespodzianka i potrójne szczęście – mówią rodzice. Nasze maluchy zrobiły nam prezent na Mikołaja i przyszłyna świat w 32 tygodniu + 6 dni. Gdy się urodzili ważyli 1970g, 2020g 2095g lekarze byli podwrazeniem tak ładnych wag.

Wszyscy chłopców byli równo dłudzy i mieli 44 centymerty.

– Imię dla dziewczynki mieliśmy wybrane od kilku lat. Gdy dowiedzieliśmy się, że będą trojaczki to było to imieniem wyjściowym dla pozostałych i powstała kombinacja dla wszystkich możliwości. Także Ksawery i Gabriel były to imiona wybrane bez problemu i od razu się na nie zdecydowaliśmy. Dla trzeciego syna wybieraliśmy między dwoma imionami, ale wspólnie podjęliśmy decyzje, że Gracjan, to będzie najlepszy wybór. Chłopcy mają podwójne imiona ze względu na to, że zarówno mój tata, jak i Marcina nie żyją. Dlatego chłopcy dostali imiona po nich Gabriel Grzegorz (tata Natalii – dop. red)  i Gracjan Jan (tata Marcina). Ksawery drugie imię nosi po naszych dziadkach Franciszek.

Zawsze przy chłopcach pomaga nam babcia Dorota, z którą mieszkamy. Przy trojaczkach jest bardzo dużo pracy, ale zawsze możemy liczyć na rodzinę i znajomych. Wójt Gminy Kamieniec zapowiedział się z wizytą i z prezentem-niespodzianką.

Chłopacy niedawno skończyli 5 miesięcy i ważą już ponad 6,5kg. Są dużymi i silnymi łobuzami. Tylko ze względu na to, ż e byli wcześniakami konieczna jest u nich rehabilitacja – zakończyli swoją wypowiedź rodzice Natalia i Marcin Koronowscy.

Ewa Noga-Mazurek

MOTTA: *Nie miecz nie tracz bronią języka, lecz arcydzieła – Cyprian Norwid, *Każda epoka tęskni za jakimś piękniejszym światem. Im głębsze jest zwątpienie i ból z powodu powikłań dnia dzisiejszego, tym gorętsza jest owa tęsknota – Johan Huizinga,

*Tyś nasza twierdza, tarcza, opieka i obron a ojczysta mowo święta, bądź z serca pozdrowiona – Leopold Staff, *Każdy tyle jest dłużen swej Ojczyźnie, na ile go stać przy jego zdolnościach i siłach – Jan Długosz, *Oznajmij to ku przestrodze światu, który zeszedł z drogi prawej – Dante Alighieri, *Człowieku, jeżeli zobaczysz, że woda w rzece lub jeziorze zaczyna się gotować, to powiedz innym, że nie ma już dokąd uciekać -Zbigniew Tomaszewski
Jak to z żydami było część 6
W części 5 zakończyłem, jak w Wawelsbergu w roku 1933 zaczął się rodzić nowy zakon watykańsko-niemiecki, już nie pod patronatem Najświętszej Maryi Panny. Byli to czarni SS-mani w białych rękawiczkach z kośćmi i trupią czaszką na czapce i napisem na pasach takim samym, jak krzyżacy z Malborka „Bóg z nami”. Pod okiem Himlera ćwiczyli sztukę karmienia się krwią i to wszystko miało być renesansem zakonu. Myśmy jeszcze duchowo Prus nie zdobyli, myśmy jeszcze się nie wdarli do tajników tej ziemi zbrodnią przepojonej, gdzie po lata ostatnie głuchy strach i rozpacz taiły się w duszach ludzkich, zbłąkanych wciąż na tropach smętka, które śledził Melchior Wańkowicz.
Wdarciu się w te tajniki, w sens najgłębszy życia tej ziemi tak bliskiej, poświęcam te słowa w chwili, gdy po II wojnie światowej padły graniczne przegrody i Polska sięgnęła po Bałtyk tam, gdzie Prusy on oblewa. Niech się staną nam bliskie i codzienne nazwy Broniewa i Elbląga, Szępopla i Kwidzynia, jak były bliskie i codzienne przodkom naszym jak stanowiły cząstkę codziennego chleba tych rzesz rodaków naszych, które pod obcą przemocą trwały w Prusach do ostatnich dni. Niech Polski pług przeorze tę ziemię i piosenka polskiego dziecka oświeci równiny smutne i rozpaczne, pełne fałszu i spodlenia, które rodzi długa niewola. Niech stare grody Koperników i Hozjuszów zabrzmią mową ludzi wolnych, to znaczy Polaków i zamiast smętka niech duch dobra i pokoju, a nie pychy i panowania prowadzi mieszkańców tej ziemi na szerokie szlaki ludzkiego wypełniania.
Po drugiej wojnie światowej Polacy przeprowadzili szczegółowe prace archeologiczne. Do roku 1966 badaniem pradziejów Pomorza kierował słynny w Europie archeolog profesor doktor Józef Kostrzewski, który tak pisze po zakończeniu prac: Pomorze, co najmniej od III okresu epoki brązu, czyli od przeszło trzech tysięcy lat, zamieszkane było przez naszych prasłowiańskich przodków i tylko w trzech okresach istniała, tu przejściowo domieszka obcej ludności germańskiej. Te fale obcej ludności odpłynęły jednak rychło z Pomorza, a ludność słowiańska od wieków zasiedziała, pozostała na miejscu.
Wszystkie zatem teorie szowinistycznych uczonych niemieckich o odwiecznym zamieszkaniu Pomorza wyłącznie przez ludność germańską runęły po wojnie pod wpływem poszukiwań polskich i okazały się wytworami fantazji niemieckich archeologów i historyków.
Przypowieść autora:
– Kłamstwo i intrygi Watykanu i Niemców przez ostatnie ponad 1000 lat sięgały nieraz zenitu. Na przykład przed wybuchem II wojny światowej gazety na całym świecie pisały, że polscy bandyci na granicy napadają i mordują porządny, pracowity naród niemiecki. A prawda była zupełnie odwrotna.
Następnie chcę wyjaśnić kolejne zbrodnie, intrygi i oszustwa i podstęp Watykanu i niemieckich krzyżaków. Watykańscy zakonnicy odnotowali w księgach dla potomnych, że na sejmie książąt i panów polskich w Gąsawie Konrad Mazowiecki groził Leszkowi Białemu. Następnie odnotowali, że w tym samym dniu zbiry nasłane przez Świętopełka Pomorskiego – Konrada Mazowieckiego i Murgrabiów Brandenburskich mordują księcia Leszka Białego zdybanego w łaźni. Udało się Księciu uciec na białym koniu, jednak mordercy dogonili go na polach Marcinkowa pod Gąsawą, gdzie umiera raniony strzałą w plecy.
Przypowieść autora:
– To jest niemożliwe, aby Konrad wynajął zbiorów. Leszek był księciem i posłem. Prawo rycerskie Słowian i posłów było świętością. Jeżeli rycerz i książę coś do siebie mieli, to padłyby słowa magiczne „Stawaj waść, ta zniewaga krwi wymaga”.
Zamordowanie księcia Leszka Białego było od początku do końca w stylu Watykanu i Krzyżaków. I tu znów zadamy pytanie, kto miał interes w śmierci Leszka Białego? Tylko Watykan i Krzyżacy. Dlaczego? Były dwa ważne powody. Pierwszy, to list wysłany przez papieża do księcia Leszka Białego nakazujący, aby książę wziął udział w wyprawie krzyżowej do Jerozolimy, aby odblokować drogę handlu ziołami, z którego Watykan miał ogromne dochody. W tamtych czasach zioła lecznicze i przyprawy były sprzedawane przez Watykan na wagę złota. Książę Leszek Biały szyderczo odpisał papieżowi, że nie może wziąć udziału w wyprawie, ponieważ w Jerozolimie nie ma piwa, a on dłużej, niż dwa dni bez piwa nie wytrzyma. Wkrótce papież wysłał list Leszkowi Białemu, że z dniem (i tu data) klasztory i kościoły na ziemiach należących do księcia wszystkie sądy przejmują, czyli sądy boże w klasztorach i w kościołach. Książę Leszek Biały odpisał list papieżowi, że na jego ziemiach, swoich poddanych sam będzie sądził i ten drugi list był przysłowiowym gwoździem do trumny księcia. Watykan i niemieccy krzyżacy pozwalali sobie na dużo, dlatego że mieli do czynienia ze Słowianami i prusakami, a to byli ludzie, gdzie honor i stan rycerski, gościnność i sprawiedliwość były zapisane w księgach. To była świętość.
Po bitwie pod Grunwaldem Jagiełło miał iść za ciosem. Nie powinien brać jeńców, a wszystkim pokonanym poobcinać na pniach głowy. Powinien był iść na Malbork, a potem na wszystkie zamki krzyżackie i wyciąć załogi. Wtedy po setkach lat w roku 1933 nie odrodziliby się krzyżacy w czarnych mundurach i białych rękawiczkach, których hasłem do mordowania Żydów i innych nacji ludzkości było : „Najpiękniejsze kwiaty wyrastają na gnoju”.
Tak samo król Kazimierz Wielki, zamiast wymordować Krzyżaków, to oddał Watykan pod sąd o odszkodowania. Pozostał do dzisiaj wyrok w archiwum królewskim w Warszawie, a odszkodowań nie ma do dzisiaj.
Król Francji Filip Piękny był mądrzejszy. Nakazał uwięzić Wielkiego Mistrza Templariuszy i wszystkich rycerzy. Zajął ich majątek, który szacowano na ogromną ilość złota. Działo się to w roku 1306. Król Francji wytoczył proces, na którym skazano Wielkiego Mistrza i wszystkich rycerzy na śmierć. Wyrok został wykonany natychmiast. Król Francji Filip IV Piękny wysłał list do papieża, że współpracowali z diabłem i nie miał innego wyjścia.
W innych źródłach znalazłem informację, że Filip Piękny był winien Templariuszom sporo złota. Można tu wyciągnąć wniosek, że król Francji upiekł dwie pieczenie na jednym ogniu.
Ciąg dalszy nastąpi.
Zbigniew Tomaszewski