środa, 21 Luty 2018

2018 Luty

GRANIE W KOŚCIANIE
Mieszkańcy Kościana okazali się aktywni. Przekazali na rzecz Wielkiej Orkiestry 68 500 złotych. Na kwotę tę złożyły się następujące czynniki: *zbiórka w puszek przez 86 wolontariuszy – 56840 zł, *licytacja – 8520 zł, *duża skarbonka – 2710 złotych i *zbiórka w szkole w Oborzyskach – 430 zł.
W Kościańskim Ośrodku Kultury przez sześć godzin koncertowano na scenie. Wystąpiło 415 osób, a przez widownię przewinęło się ponad 1000 widzów. Wykonawcami były dzieci z samorządowych przedszkoli nr 1, nr 3 i nr 4. Po nich wystąpiły maluchy z prywatnego przedszkola „Zwinne Szkraby”.
Do najmłodszych dołoczyli uczniowie z kościańskich szkół nr 1, 2, 3 i 4. Nie zabrakło gimnazjalistów z Zespoł Szkół Ponadgimnazjalnych im. Fr.Ratajczaka w Kościanie. Prywatne zespoły i stowarzyszenia także się pokazały, a były to: Szkoła Tańca POEZJA, Zespół Taneczny PRYZMAT, Kapela Dudziarzy SOKOŁY, KOK Beat, Studio Piosenki Rozrywkowej w KOK, Gitarzyści z KOK i a z gitara zaśpiewał Witold Piszczoła z Kamieńca. Nie mogło zabraknąć Orkiestry TON i mażoretek.
Do WOŚP akcji włączyli się kościańscy strażacy z OSP, którzy przygotowali pokaz ratownictwa i wozili chętnych na przejażdżkę strażackim samochodem. Dołączyla też kościańska Rezerwa Skautowa. Ta z kolei prezentowała broń i uruchomiła strzelnicę.
Wiele instytucji, firm i ludzi prywatnych wsparło Orkiestrę darami na rzecz licytacji. Były to: Spółdzielnia Mleczarska MLEKOVITA o/Kościan, Zakład Piekarniczo-Cukierniczy Marian Kurasiak, ABI Fajerwerki Andrzej Błaszkowski, PSS Społem, AGRO HANDEL, MATT, CDRL S.A., Stolarnia Przemysława Pryfera z Kiełczewa, Sklepy „Kajtek” i „Kajtek Plus”, Kawiarnia „Saskia” i AUTO PORT z Kiełczewa.
WOŚP grał w całym powiecie, czyli w gminach czempiń, Krzywiń i Śmigiel. Razem cały powiat kościański zebrał ponad 141 tysiecy złotych.
Przypomnijmy, ze celem było zebranie funduszy na wyrównania szans w leczeniu noworodków.(maz)

Serce miej otwarte dla wszystkich. Zaufaj niewielu
Takie motto wpisała we wrześniu 2017 roku, na społecznościowym profilu młoda gimnazjalistka Kasia, która na początku grudnia skończyła 15 lat, ale z jakiegoś powodu nie chciała żyć dłużej. W niedzielne południe 17 grudnia, znaleziono ją martwą pod schodami prowadzącymi do mieszkania na piętrze, w starym budynku stacji PKP w Granowie, gdzie na piętrze mieszkała z rodzicami.
Była ładną szatynką, wysoką i szczupłą. Uczyłą się dobrze w trzeciej klasie miejscowego Gimnazjum. Ci, co ją znali wiedzieli, że po gimnazjum zamierzała kontynuowac naukę w szkole mundurowej. Mówiła, że wreszcie wyrwie się z dotychczasowego życia, że zamieszka w internacie w Poznaniu.
Kasia była jedyną córką Magdaleny i Wojciecha. Rodzina mieszkała na stacji, bo Wojciech najpierw skończył kolejową zawodówkę, a potem takież technikum kolejowe na ulicy Fredry w Poznaniu.
42-letni ojciec dziewczyny – jak tylko ludzie go pamiętają – to zawsze pił. Mama Kasi pracowała kiedyś w „kurczakach” w Kotowie, a ostatnio przeniosła się do jednej z granowskich firm i stróżowała.
Mieszkańcy rozpowiadają różne plotki. A to, że ojciec psychicznie tyranizował rodzinę, a to, że miał kochankę i z nią mieszkał w Grodzisku. Dodają także, że miał sądowy zakaz zbliżania się do Kasi.
Cokowiek by powiedzieć, to tak na dobrą sprawę nikt do końca nie rozumie tego, co się stało. Znający rodzinę mówią, że dziewczyna zostawiła list, ale treść zna tylko prokurator i bliscy.
Wiadomo jedno, że dwa dni wcześniej, w piątek po południu była w niedalekim sklepie. Często tam – razem z mamą – robiła zakupy. Brała swoje ulubione, owocowe cukierki. Nic nie wskazywało na jakiekolwiek załamanie. Choć uczniowie z klasy dopowiadają, że była z tych, co wolą cichutko stanąć gdzieś z boku, niż być w centrum uwagi. Miała dwie bliskie koleżanki Karolinę i Zuzię – też mieszkanki Granowa. Dziewczyny eksponowały wzajem swoje sprawy na facebookowym profilu. Teraz nie mogą, jak i inni uwierzyć, że już jej nie ma.
W poniedziałek tuż po zdarzeniu przez cały dzień w szkole, gimnazjaliści mieli spotkania z panią psycholog. Ale niewiele z tych pogadanek do nich dotarło. Jak mówią rodzice uczniów, młodzież w ogóle nie mówi o Kasi i o całym zdarzeniu. To tak, jakby sprawę „wyparli z pamięci”.
Każdy z napotkanych w Granowie człowiek mówi, że była zwykłą dziewczyną, miłą i i spokojną osobą. Dlaczego zatem zdecydowała się na tak drastyczne rozstanie z życiem?
***
Pierwszy w korytarzu dziewczynę zawieszoną pod schodami zobaczył po południu w niedzielę jej ojciec. I co zrobił? Zamiast odciąć i szukać pomocy, może jeszcze dałoby się coś zrobić, to on zniknął, oddalając się w nieznanym kierunku.
Prawdopodobnie zadzwonił do nieobecnej w domu żony Magdy i dopiero ta zaalarmowała służby. Jedni mundurowi rozpoczęli procedury związane ze zdarzeniem, inni ruszyli na poszukiwanie ojca. W sumie w działaniach udział wzięło kilkudziesięciu funkcjonariuszy grodziskiej Komendy Powiatowej Policji. Po wielogodzinnym szukaniu, wieczorem odnaleziono pijanego. Po wytrzeźwieniu został przesłuchany.
Decyzją sądu został osadzony na trzy miesiące w areszcie. Usłyszał dwa zarzuty. Jeden w związku z artykułami 207 Kodeksu Karnego za nie udzieleniu córce pomocy. Drugi za znęcanie się nad rodziną. Jest to artykuł 207 Kodeksu Karnego, który mówi o znęcaniu się fizycznym lub psychicznym nad osobą najbliższą lub nad inną osobą pozostającą w stałym lub przemijającym stosunku zależności od sprawcy. Za taki czyn grozi kara pozbawienia wolności od trzech miesięcy do pięciu lat.
Jeśli sąd połączy oba oskarżenia i uzna, że następstwem znęcania się jest targnięcie się pokrzywdzonej na życie, Wojciech może otrzymać wyrok do 12 lat. (maz)

XXVI Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy

Nowy rekord „orkiestry” nad Lipnem

Bez wątpienia gmina Stęszew bryluje w kraju w zbiórce pieniędzy w Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Dobitnie zaświadczają o tym wyniki. W 2016 zebrano 46 tys. zł. W 2017 już 64 tys. zł, a w 2018 zgromadzono 78 tys. złotych.

Na rekordową kwestę wpływa miało wiele czynników. Sztab WOŚP pod wodzą Dariusza Mikołajczaka na kilka tygodni przed wyznaczoną datą zaczął działanie. Rozpisano orkiestrową partyturę na segmenty. Poszczególne grupy zajęły się przygotowaniami na swoich odcinkach.

Ostro do pracy zabrały się szkoły, przedszkola, Muzeum Regionalne, Dom Kultury, Straż Pożarna. Nie sposób wszystkich wymienić.

Trzeba jednak wspomnieć bardzo pozytywnie o rzeszach młodzieży, które zdeklarowały się, jako wolontariusze wyruszyć ze skrobankami 14 stycznia na ulice miasta i wiosek.

Przez wiele dni poprzedzających imprezę gromadzono przedmioty, sprzęty, które miały trafić pod „młotek” w licytacjach. Było wiele trakcyjnego towaru. Na dwa dni przed WOŚP sala sportowo-widowiskowa została przystosowana do imprezy. Stanęła scena do występów i licytacji. W jej sąsiedztwie wyeksponowano nagrody. Z boku rozłożyły się stoiska z upominkami. Dla dzieci wyznaczono miejsca do gier i zabaw.

W niedzielę od wczesnych godzin na ulice wyszła młodzież ze serduszkami i skarbonami. Niewiele później ruszyło Muzeum Regionalne, które przygotowało pyszny bios i konfiturę z dyni oraz napoje. Na Rynku pojawił się sprawny Fiat 126 p., którego na licytację przeznaczył Zbigniew Tomaszewski. On też pod podcieniami Muzeum wystawił stoiska ze zabytkowym sprzętem. Na Rynku była też jego armata.

W sali sportowo-widowiskowej działania szły pełną parą. Stoiska wypełniły się jedzeniem i napojami. Sprawdzano światła i nagłośnienie. Wszyscy mieli pełne ręce roboty.

W samo południe na stęszewskim Rynku popis ratownictwa drogowego dali miejscowi druhowie OSP. Sprzęt hydrauliczny w ich rękach łatwo radził sobie z rozcinaniem karoserii. Profesjonalnie uwalniali poszkodowanych i udzielali pierwszej pomocy. Chętni mogli też wziąć udział w rajdach i biegach.

Całe miasto było miejscem wielkiego grania. Ludzie przemieszczali się od Muzeum, w którym zajadali się bigosem poprzez miasto, gdzie kwestowali wolontariusze, do sali gdzie po południu zaczęły się występy i licytacje.

Na scenie swoje artystyczne zdolności prezentowały palcówki oświatowe w tym szkoły i przedszkola oraz inni wykonawcy. Co pewien czas kolejne przedmioty i sprzęty trafiały na licytację. Niektóre osiągały wysokie kwoty. Były to m.in. piłka Jerzego Dutka, koszulka sportowa Piotra Reissa, kanapa oraz „maluch” Zbigniewa Tomaszewskiego.

Tego popołudnia przez holl, salę i trybuny przewijały się tysiące ludzi. Dla każdego było coś zarówno dla ducha, jak i ciała.

Ostatnim akordem części artystycznej był występ Pauliny Mikołajczak. Podobał się wszystkim. W miłej atmosferze bawiono się do godzin wieczornych.

Na koniec przed salą odbył się pokaz ogni sztucznych, który określany jest, jako światełko do nieba.

Przez cały czas trwania WOŚP, w jednej ze salek na piętrze, urzędowały pracownice Mosińskiego Banku Spółdzielczego oddziału w Stęszewie. Panie natychmiast po odebraniu skarbony przeliczały i zapisywały jej zawartość. Satysfakcji panie miały sporo, ale pracy też, zważywszy na duże ilości bilonu w kwocie 78 tys. orkiestrowej zbiórki.

Seweryn Kaczmarek