niedziela, 16 Grudzień 2018

2018

Odszedł nagle człowiek który w naszą gazetę tchnął wiele serdeczności, ciepła i nieco zadumy. Eugeniusz Kuśnierek współpracował z Kurierem lokalnym od 2015 roku. W każdym numerze gazety zamieszczał swój kolejny wiersz. Był z nami w zwykły czas, ale nade wszystko uczestniczył w ważnych dla redakcji wydarzeniach. Był na uroczystości 25-lecia KL. Był, gdy odbieraliśmy tytuł „Redakcja Roku 2017” przyznany przez Kapitułę Stowarzyszenia Dziennikarzy Rzeczpospolitej oddzial Wielkopolski. Wręczano nam tę nagrodze na Uniwersytecie im Adama Mickiewicza w Poznaniu, na Wydziale Dziennikarstwa i Nauk Politycznych.

Gdy w tym roku gazeta otrzymywała w Sali Lubrańskiego na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu statuetkę Towarzysta im. Hipolita Cegielskiego oraz medal „Labor Omnia Vincit” – „Praca Wszystko Zwycięża” wraz z certyfikatem Konkursu Jakości Produktów i Usług „Najlepsze w Polsce” („The Best in Poland”) Pan Eugeniusz pojechał wraz z całą redakcją. Było to w czwartek 26 kwietnia i wtedy zrobiliśmy ostatnie nasze wspólne z Nim zdjęcie.

Miał zalednie 53 lata. To wielka strata, bo jego wiersze, które pisał od wczesnej młodości – przynosiły radość, nostalgię i zadumę. Nasz kolega przyglądał się codziennemu życiu i ludziom wokół, a dostrzeżone tematy przelewał na papier. Swój publiczny debiut miał 7 stycznia 2011 roku w Kościańskim Ośrodku Kultury. Wtedy po raz pierwszy zaprezentował swoje utwory.

Oto jeden z ostatnich wierszy. Został odnaleziony przez bliskich już po smierci. Nie był opublikowany, bo nie mógł. Otrzymaliśmy go na dzień przed pogrzebem, a redaktor naczelna KL przeczytała go – na prośbę bliskich – podczas uroczystości na cmentarzu.

Czytająć te słowa zrozumieliśmy, że napisał własne epitafium pogrzebowe. Dlaczego taka treść? Nikt nie wie. Nie był chory na jakąś ciężką chorobę. Zaslabł, a po dwóch dniach już nie żył.

Wiersz – epitafium:

*ŁZY

Dziś Pan Bóg płacze,

Eugeniuszu przez Ciebie.

Łzy jego spływają,

Po błękitnym niebie.

 

To nie ze smutku,

To z wielkiej radości,

Że może dziś Ciebie,

U siebie gościć.

 

Zaprosił dziś Ciebie,

Bez chwili wahania,

Do raju, do niebios,

Do swego mieszkania.

 

Tutaj w nagrodę,

Za uczynki Twe błogie,

Zamieszkasz na zawsze,

Z samym Panem Bogiem.

 

My jednak chcemy przytoczyć inny jego utwór, który został przez Pana Eugeniusza przysłany do redakcji w maju tego roku. Dlaczego napisał wtedy tak, jakby żegnał się z tym światem? Trudno zrozumieć!

*PÓKI ŻYJĘ

 

Tak niewiele zostało mi życia,

Tak niewiele przede mną nocy i dni.

Tyle rzeczy zostało do odkrycia,

czy wystarczy mi na to czasu i sił?

 

Jaki śliczny i piękny jest ten świat,

A ja z niego pomału schodzę.

Tak niewiele przeżyłem lat,

z myślą tą pomału się godzę.

 

Dziś inaczej widzę ten świat

i rozumiem go zupełnie inaczej.

Dzisiaj wiem, ile dla mnie jest wart.

Dzisiaj wiem, co naprawdę tracę.

 

Chciałbym zapaść w głęboki sen

i po latach się obudzić.

Lecz niestety dobrze wiem,

że nie mogę się dłużej łudzić.

 

Muszę spojrzeć prawdzie w oczy,

zacząć żegnać się powoli.

Śmierć, jak złodziej po cichu kroczy.

Łzy się leją, serce boli.

 

Lecz dopóki jeszcze żyję,

póki moje serce bije,

pragnę cieszyć się tym światem,

życie skończyć poematem.

 

W niebo wzrok swój dziś kieruję.

Śmierci wcale się nie boję.

I choć smutek w sercu czuję,

w ręce się oddaję Twoje.

 

Przyjmij Boże swego sługę,

z mym ogromnym życia długiem.

Wybacz proszę me potknięcia,

weź mnie Ojcze w swe objęcia.

 

Na koniec utwór pełen zadumy i przesłania:

*NIE WYSTARCZY.

 

Nie wystarczy mieć oczy,

Trzeba nimi widzieć,

Ludzi zagubionych,

W przysłowiowej biedzie.

 

Nie wystarczy mieć serce,

Trzeba mieć je otwarte,

By odmienić kogoś los,

By odwrócić złą kartę.

 

Nie wystarczy być człowiekiem,

Trzeba wyjść do ludzi,

Trzeba swoim życiem,

W drugich miłość wzbudzić.

 

W żalu zostawił żonę Beatę, córkę Marikę i syna. Żyje jeszcze mam Eugeniusza i rodzeństwo. Dla nich to także wielki smutek.

Niech zostanie w naszej dobrej pamięci.

Ewa Noga-Mazurek

Foto

Przedstwicielki redakcji KL Magdalena Mazurek i Lucyna Sikora

Foto Redaktor naczelna czyta wiersz podczas uroczystości pgrzebowych

Foto

Żona i syn zmarłego

Foto

Mama i siostra Panan Eugeniusza

Foto

Ostatnie pożegnanie i kwiaty złożył radny powiatu kościańskiego, mieszkaniec tej samej, co zmarły miejscowości Bonikowo – Kazimierz Józefowski

Sportowcy Lipna Stęszew na balowej sali
W sobotę 24 listopada w lokalu „Delicjusz” w Trzebawiu koło Stęszewa, odbył się cykliczny Bal Sportowca Lipna Stęszew roku 2018.
Tym razem impreza miała szczególny akcent. Przypadła podczas obchodów 100-lecia odzyskania przez Polskę Niepodległości.
Była też okazja wyróżnić i podziękować najlepszym sportowcom w piłce nożnej i w hokeju na trawie. Przygotowano też cegiełki na wsparcie klubu
Na stołach pojawiły się dobre potrawy, a dla ucha niezła muzyka. Te czynniki sprawiły, że atmosfera od początku była radosna.
O godzinie 19-tej pierwszą wiązankę utworów zgrała grupa S-studio. Zaraz po tym przybyłych serdecznie powitali sternicy Klubu, czyli wiceprezes Marian Płóciniczak i prezes Dariusz Przynoga. Podziękowali tym, którzy wiernie trwają przy Klubie i go wspierają. Bez ich pomocy byłoby ciężko.
Władze Lipna podkreślali zaangażowanie sportowców w rozgrywki ligowe. Uhonorowano najlepszych. Z sekcji piłki nożnej nagrodzono Grzegorza Trendę, a z hokeja Roberta Braszaka.
Działacze Klubu po powitaniach i przemówieniach z „cegiełkami” podchodzili do gości. Losy szły jak ciepłe bułeczki, albowiem nagrody były cenne.
Dalej już potoczyła się zabawa. Jako pierwsi przykład dali szefowie Klubu Marian Płóciniczak z żoną Małgorzatą i Dariusz Przynoga z żoną Elżbietą.
Zespół serwował wiązanki utworów w różnym klimacie, od szybkich do wolnych. Były też gorące rytmy południowe. Tańczono bez ograniczeń w parach lub w grupach.
Chwilę odpoczynku wykorzystywano na uzupełnienie płynów i kaloryczną podbudowę.
Do wczesnego ranka trwała super zabawa, która zdaniem wielu uczestników skończyła się za wcześnie.
Jeżeli chodzi o stroje na balu, wśród pań królowały w przewadze zwiewne, pastelowe, jednokolorowe kreacji. Pantofelki bywaly różne – od modnych na obcasiku lub szpileczce – do wysokich kozaczków. Fryzury nie były krzykliwe, ale na pewno efektowne. Panowie pokazali się w eleganckich garniturach.
Seweryn Kaczmarek

100 LAT NIEPODLEGŁOŚCI
1-go w całym kraju obywały się uroczystości upamiętniające 100-lecie odzyskania przez Polskę Niepodległości. Mieszkańcy Grodziska Wielkopolskiego i okolic tłumnie zgromadzili na Starym Rynku w samo południe i przy akompaniamęcie Grodziskiej Orkiestry Dętej im. Stanisława Słowińskiego, grającej pod batutą Renaty Kubale, odśpiewali Hymn, włączając się w ogólnopolską akcję „Niepodległa do Hymnu”.
Grodziszczanie otrzymali biało-czerwone kotyliony oraz publikację treści hymnu z informacjami dotyczącymi polskich i lokalnych symbol.
Następnie przy dźwiękach Orkiestry w niebo poszybowało sto biało-czerwonych balonów.
Na pamiątkę tego wydarzenia przed Ratuszem wmurowano okolicznościową płytę, pod którą umieszczono tubę z symbolicznym aktem oraz współczesnymi pamiątkami miasta.
Tuba przykryta została pamiątkową tablicą upamiętniającą 100-lecie.
Niedzielne uroczystości zakończły się mszą odprawioną w kościele p.w. Św. Jadwigi Śląskiej w intencji Ojczyzny.(MK)
Foto 1

NASTAŁY NOWE RZĄDY

Życzymy przede wszystkim sobie – jako wyborcy – aby nasi radni podejmowali dobre decyzje i aby panowała zgoda

Na pierwszej inaugurującej sesji Sebastian został wybrany przewodniczącym Rady Powiatu Grodziskiego. Mariusz Zgaiński jest nadal Starostą Grodziskim – był jedynym kandydatem. Jego zastępcą został Sławomir Górny.

Wszystko to działo się 20 listopada w jednej z sal budynku B Starostwa.

W pierwszej kolejności radni złożyli ślubowanie o treści:

– Uroczyście ślubuję rzetelnie i sumiennie wykonywać obowiązki wobec Narodu Polskiego, strzec suwerenności i interesów Państwa Polskiego, czynić wszystko dla pomyślności Ojczyzny, wspólnoty samorządowej powiatu i dobra obywateli, przestrzegać Konstytucji i innych praw Rzeczypospolitej Polskiej. 

Miło nam napisać, że nasz redakcyjny kolega Sebastian Skrzypczak zdobył mandat radnego Powiatu Grodziskiego, a do tego zdobył największą ilość głosów z wszystkich radnych! Uzyskał 916 głosów – najwięcej w gminie Grodzisk Wlkp. Na sesji podczas tajnego głosowania Sebastian uzyskał poparcie i 16 radnych.

Nasz kolega, to 43-letni grodziszczanin. Obecnie – oprócz pisania w KL – uczy historii w Liceum Ogólnoksztcąaym w Grodzisku. Od lat aktywnie działa w Towarzystwie Miłośników Ziemi Grodziskiej. Wcześniej byl radnym miasta i grodziskej gminy. Ma żonę doświadczenie w pracy samorządowej.

– Chciałbym, by przez 5 lat w zgodzie powiat prowadzić. Czuję się zobowiązany do ciężkiej pracy – powiedział Sebastian.

Nowy przewodniczący przejął prowadzenie obrad, a następnie przystąpiono do wyboru wiceprzewodniczących. Wiceprzewodniczącymi zostali Adam Minkowski (15 głosów „za” i 1 „przeciw”) i Piotr Stasiłowicz – dawny redaktor Kuriera lokalnego (11 głosów „za i 5 głosów „przeciw”.

Jedynym kandydatem był dotychczasowy starosta Mariusz Zgaiński, zgłoszony przez radnego Jana Grochowego. Mariusz Zgaiński to człowiek “o wyważonych poglądach i spokojnym usposobieniu”, jak przedstawił kandydata Jan Grochowy. Od 20 lat jest w Radzie Powiatu Grodziskiego, a od ośmiu lat piastuje stanowisko Starosty Grodziskiego. Tuż przed głosowaniem zapowiedział m, in. dążenie do stworzenia oddziału senioralnego, opiekuńczego w grodziskim szpitalu. Zapowiedział też polepszenie stanu dróg i chodników przy drogach powiatowych. W wyniku głosowania tajnego Mariusz Zgaiński został wybrany Starosta Grodziskim VI kadencji otrzymując 12 głosów za i 5 przeciw.

Starosta otrzymał kwiaty i gratulacje od samorządowców z gmin Powiatu Grodziskiego.

Radni przystąpili do wyboru wicestarosty. Kandydata w osobie Sławomira Górnego, zaprezentował starosta Mariusz Zgaiński. W głosowaniu tajnym kandydatura Sławomira Górnego otrzymała 12 głosów “za” i 5 głosów “przeciw”.

W dalszej części obrad radni dokonali wyboru członków Zarządu Powiatu Grodziskiego. Kandydatów zgłosił starosta. Mariusz Zgaiński zaproponował, aby  Zarząd w tej kadencji pracował w składzie pięcioosobowym. Zgłosił radnych Jana Grochowego, Ryszarda Balcerka i Piotra Kandulskiego (starosta i wicestarosta wybrani wcześniej wchodzą w skład zarządu jako jego etatowi członkowie). Przedstawieni kandydaci uzyskali wymagane poparcie. Jan Grochowy za-12 przeciw-5 , Ryszard Balcerek za-12 przeciw-5, Piotr Kandulski za-13, przeciw-4.

Radni ustalili też wysokość wynagrodzenia  starosty, które wyniesie brutto: wynagrodzenie zasadnicze w wysokości 4.700,00 zł, dodatek funkcyjny w wysokości 1.900,00 zł, dodatek specjalny w wysokości 40% łącznie wynagrodzenia zasadniczego i dodatku funkcyjnego, to jest  2.640,00 zł, dodatek za wieloletnią pracę na zasadach określonych w ustawie z dnia 21 listopada 2008 r. o pracownikach samorządowych. Ustalili też sposób rozliczania wyjazdów służbowych starosty.

Na koniec radni ustalili ilość, nazwę i przedmiot działania stałych komisji Rady Powiatu. Rada jednogłośnie ustaliła, że pozostaje przy dotychczasowych nazwach i zakresach działania komisji.

Nad przebiegiem wyborów czuwała komisja skrutacyjna, w skład której weszli radni: Magdalena Kalemba-Borowczak, Katarzyna Kłak i Gerard Szajek.

Podczas dzisiejszej sesji “zadebiutował” nowy system transmisji i obsługi obrad. Radni głosują na tabletach, sesja jest transmitowana online, a następnie udostępniana w Internecie. Zmiany technologiczne podyktowane zostały zmianami w przepisach.

PRZPOMNIJMY, ZE 4 LATA TEMU

Postanowieniem komisarza wyborczego w Lesznie, pierwsza sesja Rady Powiatu Grodziskiego odbyła się 1 grudnia 2014 roku, o godzinie 11.00. W sali klubowej CK „Rondo” stawili się wszyscy wybrani do Rady V kadencji, czyli 17 radnych, a głównym punktem obrad był wybór przewodniczącego Rady na najbliższe cztery lata. Do tego czasu, posiedzeniu przewodniczyła radna Mirosława Szpot.
Zanim przystąpiono do wyboru, wszyscy radni wybrani do składu obecnej Rady złożyli ślubowanie.
Następnie Mirosława Szpot poprosiła zebranych o zgłaszanie kandydatur do komisji skrutacyjnej. W jej skład, decyzją Rady, weszli: Tadeusz Pańczak – przewodniczący oraz Sławomir Górny i Piotr Stasiłowicz. Starosta Mariusz Zgaiński zaproponował kandydaturę Doroty Jaśkowiak na stanowisko przewodniczącego Rady Powiatu, motywując swój wybór doświadczeniem i aktywnością kandydatki na wielu polach działalności społecznej.
Wobec braku innych propozycji, prowadząca sesję zarządziła wybory, które poprzedziło odczytanie regulaminu wyboru przewodniczącego.
Głosowanie miało charakter tajny i po wyjęciu kart do głosowania z urny, przewodniczący komisji skrutacyjnej ogłosił wyniki – Dorota Jaśkowiak otrzymała 17 głosów  na „tak”. Nowa przewodnicząca Rady odebrała gratulacje z rąk Mariusza Zgaińskiego i Mirosławy Szpot. Sama, w krótkich słowach podziękowała za zaufanie, jakim obdarzyli ją radni, a także zaapelowała o współpracę wszystkich zasiadających w Radzie, dla dobra wspólnego powiatu.
Starosta grodziski zwrócił się z prośbą o rozszerzenie programu sesji o sprawozdanie Zarządu z dokonań z czterech minionych lat. Starosta w drobiazgowy sposób przybliżył zgromadzonym najważniejsze zadania i inwestycje minionej kadencji.

Więcej o tym, czym zajmuje się Dorota Jaśkowiak w życiu społecznym

W skład 17 osobowej rady wchodzi pięciu radnych z listy Prawa i Sprawiedliwości. Porozumienie Samorządowo Ludowe, Platforma Obywatelska, SLD Lewica Razem i Obywatelskie Forum Samorządowe Powiatu Grodziskiego mają po trzech radnych ze swoich list.

Członkowie obecnego Zarządu Powiatu, czyli starosta Mariusz Zgaiński (SLD), wicestarosta Antoni Kłak (FORUM) i etatowy członek Zarządu Powiatu Sławomir Górny (PO) znaleźli się w gronie osób wybranych do Rady Powiatu.

Skład Rady Powiatu Grodziskiego

Piotr Stasiłowicz, Piotr Kandulski, Sławomir Górny (PO)
Natalia Mateja, Marcin Strózyński, Marian Piotrowski, Dorota Jaśkowiak, Tadeusz Pańczak (PiS) Stefan Strażyński, Stanisław Lenart, Ryszard Balcerek – (Porozumienie) Mirosława Szpot, Mariusz Zgaiński, Jan Grochowy (SLD) Antoni Kłak, Władysław Winiarczyk, Piotr Szczepaniak (Forum)

 

Złote myśli: *Mądrość, podobnie jak żółwiowa zupa, nie każdemu jest dostępna. – Koźma Prutkow, *Nikt sam nie jest dostatecznie mądry – Plaut, *Mądrość musisz sam z siebie, własną wydobyć pracą – Adam Mickiewicz, *Siwizna nie czyni człowieka mądrym – Menander, *Mądrość nie jest jedyną wartością, która nie dewaluuje się – Sokrates, *Trzeba wiedzieć, co i kiedy, a nie wiedzieć wszystko – Henryk Jagodziński, *Sztuka mądrości polega na tym, by wiedzieć, co należy przeoczyć – William James, *Mądrość przychodzi w stroju cierpienia. Gorycz wiedzy jest zdrowym napojem – Anna Kamieńska, *Mędrzec szuka mądrości, głupi ją znalazł – Georg Christophlichtenberg, *Nie wystarczy dużo wiedzieć, żeby być mądrym – Heraklit, *Człowiek nie mądrzeje na starość, ale staje się ostrożny – Ernest Hemigway, *Mądrość jest tylko w prawdzie – Johann Wolfganggoethe.

Jak to z Żydami w Polsce było część 20

Czas jest królem prawdy.

W poprzedniej części zakończyłem o tym, że Polska od roku 966 nigdy nie była wolna. Straszna niedola dla Polaków rozpoczęła się, gdy krzyżacy podstępnie za złoto Watykanu w roku 1224 wydzierżawili od Księcia Konrada Mazowieckiego ziemie należące do Konrada Mazowieckiego. Krzyżacy fałszując dokumenty i podpisy Konrada wyłudzili od papieża złoto na budowę zamków krzyżackich. Dokumenty i pieczęcie Konrada podrabiali tak starannie, że były wiarygodne u Papieża, ale to już była specjalność Niemców krzyżackich, o czym się przekonaliśmy w roku 1939, gdy cały świat czytał w gazetach, że polscy bandyci napadają na spokojny pracowity naród niemiecki, a prawda była zupełnie odwrotna. Wracając do roku 1224, gdy krzyżacy watykańscy i niemieccy, piszę watykańscy,ponieważ wielu ludzi twierdzi, że krzyżacy to oddzielne państwo krzyżackie. To była fikcja, aby w razie czego mieć przykrywkę. Tak samo uczynił Watykan na mocy traktatów laterańskich. Za porozumieniem z Mussolinim i Hitlerem po podpisaniu odpowiednich konkordatów, dnia 22 lutego 1929 roku powstało suwerenne, neutralne państwo- miasto Watykan ( Stato Della Citta del Vaticano). Strony uzgodniły w nim, że nowe „Państwo Kościelne” o powierzchni 44 hektarów. W skład państwa wchodziło 30 placów i ulic, bazylika świętego Piotra, dwa kościoły, pałac Laterański, koszary gwardii szwajcarskiej. Dnia 22 lutego 1929 roku państwo już Watykan liczyło 973 mieszkańców. W skład państwa wchodził oddalony o 20 kilometrów pałac letni w Castel Gandolfo. Ponadto państwo Watykan było zwolniony od podatków i kontroli finansowej. I tak Watykan za pociągnięciem pióra stał się z niepewnego bankruta krezusem i zapewnił sobie uprzywilejowaną pozycję na międzynarodowych rynkach finansowych, gdzie miała się wykuwać przyszłość świata w XX wieku. 10 lat później po bandyckim napadzie narodu niemieckiego na Polskę państwo neutralne Watykan było już najmniejszym państwem na świecie. Żadnego przemysłu, żadnych bogactw naturalnych, jedynym dochodem był bank watykański i tak państwo Watykan stało się jednym z najbogatszych i pod wieloma względami najpotężniejszym państwem na świecie. Szwajcaria też zrobiła się państwem neutralnym na wszelki wypadek i tak oto w czasie II wojny światowej (ostatniej wyprawy krzyżowej). Na Watykan i Szwajcarie nie spadła ani jedna bomba? Kolejna intryga w roku 1227 gdy Świętopełk Gdański dokonał napadu na Gąsawę, gdzie odbywał się zjazd Piastów. Świętopełk zamordował księcia Leszka Białego na polach Marcinkowa. Przybrał tytuł księcia i zerwał więzi z Polską. Pomorze odosobniło się, a polska została odepchnięta od Bałtyku. Tymczasem zaś pomorze szczecińskie zostało przejęte przez Niemców. Niemieccy krzyżacy po roku 1224 osadzili się na wydzierżawionej ziemi od Konrada nad dolną Wisłą. Na podstawie przedstawionych papieżowi sfałszowanych dokumentów opieczętowanych podrobioną pieczęcią Konrada i tak powstała krzyżacka zapora przez którą Polska nie mogła korzystać ze swego morza. Także intrygi i podstęp Niemców i Watykanu wprawiły o zawrót głowy.
Ciąg dalszy nastąpi
Zbigniew Tomaszewski

Unia Swarzędz – Obra 1912 Kościan 0:1 (0:0)
Nasi lepsi w mieście „stolarzy”
Druga w tabeli Unia była 17 listopada faworytem w konfrontacji z kościańską Obrą. Własne boisko i kibice mieli im dopomóc w odniesieniu zwycięstwa. Te czynniki jednak okazały niewystarczające, aby pokonać ciągle aspirującej do awansu drużynę gości.
Nasi odważnie rozpoczęli zawody. W dogodnej stacji znalazł się Maciej Przewłocki, ale chybił. Także goście w odpowiedzi okazali się nieskuteczni. Przyjezdni spokojnie konstruowali akcje i wypracowywali sobie sytuacji strzeleckie. Niestety ani Kacper Borowiak, ani Jakub Płotkowiak nie zdołali pokonać golkipera Unii. Najlepszą sytuację zmarnowali miejscowi w 40’, kiedy to zawodnik rywali miał przed sobą pustą bramkę. Zapewne już był pewny, że już jest bramka, bo uderzył lekko i piłkę zdołał na linii bramkowej zblokować nasz Daniel Tomczak.
Początek drugiej połowy należał do gości. Nasi szturmowali bramkę przeciwników. W 48’ Piotr Sznabel strzelał na bramkę Unii, ale w ostatniej chwili piłkę zblokowali ofiarnie obrońcy miejscowych. Rywale odpowiedzieli atakiem. Na szczęście mocno bita piłka poszybowała nad poprzeczka. W 67’ fortuna dopisała Obrze. Za faul na naszym napastniku sędzia podyktował rzut wolny z około 18 metrów. Miejscowi ustawili mur, ale niedokładnie. Strzelający Krystian Łukaszyk dobrze przymierzył i piłka zatrzepotała w siatce.
Obra po objęciu prowadzenie zaczęła grać wzmocnioną defensywą. Nie zapomniała jednak o kontr atakach. W tych akcja brakowało jednak „ognia” i wykończenia. Gospodarze walczyli do ostatniego gwizdka. W doliczonym czasie jeszcze doszli do sytuacji strzeleckiej, ale dwukrotnie byli nieskuteczni. Goście wygrali zasłużenie i wywieźli punkty ze Swarzędza miasta określanego grodem „stolarzy”. .
Obra: Daniel Tomczak, Kacper Borowiak (67’ Tomasz Olejnik), Michał Gelert, Jakub Płotkowiak, Mariusz Józefiak (60’ Krystian Łukaszyk), Piotr Sznabel, Dawid Ratajczak (77’ Szymon Słoma), Jacek Żak, Krzysztof Marchewka, Tomasz Kaczmarek, Maciej Przewłocki (80’ Mateusz Adamski). (k)

Nie mów hop
– Już był w ogródku, już witał się z gąską i jak nie dostanie sztachętą w łeb to zobaczył Twardowskiego na księżycu, wszystkie gwiazdy i w ułamku sekundy odechciało mu się drobiu.
Mówiący te słowa Hipolit Lichy został zastopowany przez Mariana Lichego:
– Co ty chrzanisz. Co ty pieprzysz. Cytujesz mieszając fragmenty wiersza zapewne nieznanego ci autora. Czy ci palma odbiła, czy może coś zatrutego zjadłeś – seryjnie dopytywał kumpel.
– Nic z tych rzeczy – spokojnie odparł Hipolit. Wyobraź sobie, że jeden taki Binek Skibała bardzo lubił obcować z przyrodą. Mówiąc precyzyjniej zbierał plony z pół, działek a nawet ogródków.
– I co w tym dziwnego? Wielu lubi – przerwał kumplowi Marian.
– Tak tylko, że w zdecydowanej przewadze ze swoich – spokojnie tłumaczył Hipolit.
– Mów od razu, że facet chodził na charendę, skibę lub jak wolisz kraść innym – rzekł Marian.
– Sądziłem, że taki znawca życia od razu zrozumie istotę sprawy – prowokował kumpla Hipolit. Nie musiał czekać, bo ten od razy wypalił:
– Te istota! Bo zapomnę, że mam przed sobą tak lichą istotę i dam jej w ucho. Mów, co było, o co chodzi z tym amatorem cudzej własności.
– Już ci mówię, bo widzę, że jesteś bardzo nerwowy – uspakajająco rzekł Hipolit. Binek, jak tylko pojawiły się warzywa i owce zaczął robić zapasy na jesień i zimę. Pojawiły się jabłka już robił rozeznanie terenu i późnym wieczorem, bądź w nocy ruszał z worem, tam gdzie były najładniejsze. Gruszki, ogórki, pora, pietruszka, brał jak swoje. Szczególną słabość miał do kapusty. Bardzo lubił surówki, a najbardziej kiszoną. Wypatrzył na polu sąsiada Wacława Gęgały dużą ilość dorodnych głów kapusty. „Już są moje” – pomyślał. W jednej chwili zapomniał, że Wacek na kapuście sporo „kapuchy” zarabiał i dlatego też dawał na nią pilne baczenie. Już ja tak dopasuję miejsce i czas, że zanim się Wacek połapie, że ktoś mu koło „głąba” robi, to ja już ze dwa wory do chaty odniosę. Zdawało się Binkowi, że szczęście mu dopisało. Późnym wieczorem nagle nadciągnęła burza. Mrok, co pewien czas rozjaśniały błyskawice, a po nich grzmoty. Bardzo bał się burzy, ale stwierdził, że to jest idealna pogoda dla niego. Odziany w ciemny, nieprzemakalny płaszcz i gumowe buty oraz wory ruszył na akcję. Po chwili już ciął kapustę. Dorodna głowy trafiała do przepastnego wora. Za każdym razem wykorzystywał moment, gdy błyskawica rozjaśniała pole. Widział wtedy, gdzie są najładniejsze głowy. Jak to w życiu bywa zachłanność może być zgubna. Pomyślał, że jeszcze jedną, dorodną głowę dołoży. Wzniósł oczy w górę i pomyślał „Panie Boże mignij”, a ja wytnę tę największą. W chwili, gdy błyskawice rozbłysła, a w oddali uderzył piorun Binek niespodzianie dostał czymś twardym w łepetynę. W jednej chwili zrozumiał, że to sąsiad przyłapał go na kradzieży kapusty i od tłu przylał mu dębowym kołkiem. Zaskoczony i oszołomiony natychmiast rzucił się do ucieczki. Usłyszał za sobą, jak Gęgała wrzeszczy „te zając kapusty zapomniałeś zabrać”.
– Wiesz, że przyszło mi nas myśl powiedzenie – „nie mów hop póki nie przeskoczysz” – wtrącił Marian.
– Sądzę, że nie bez powodu, to mówisz – dociekał Hipolit.
– Już ci wyjaśniam, co mam na myśli – odparł Marian. Taki jeden -Zygfryd Dykciak w okresie, gdy nie było towaru na Rynku otworzył swój interes. Z drewna robił takie różne pierdoły, od wiatraczków na zapałki poprzez karmniki dla ptaków do psich bud włącznie. Te jego pożal się Boże rękodzieła znajdowały nabywców i sporo kasy zarabiał. Zmieniał auta, jak rękawiczki. Po kilku miesiącach sprzedawał jego zdaniem stare auto i kupował „markowe” ze sporą dopłatą. Fury kosztowały, a w kieszeni miał coraz mniej kasy. Z początku udawał, że wszystko jest pod kontrolą. Jeździł BMW lub Mercedesem i udawał panisko całą gębą. Jeżeli ktoś akurat z nim jechał w samochodzie, to popisywał się wyzywając właścicieli Syrenek i Fiatów, że pospycha ich z drogi do rowu. Uważał, ba był pewny, że nikt mi nie podskoczy, bo kto bogatemu cokolwiek zabroni – chełpił się wypinając wątłą klatę.
– I co spełnił swoje groźby porąbany bufon – poirytowany wszedł w zdanie kumpla Hipolit.
– I tu znów użyję powiedzenie, że nie dała Bozia świni rogów –kontynuował Marian. Interes zaczął mu iść coraz gorzej i po pewnym czasie splajtował. Za długi zabrali mu wszystko. Pod komorniczy młotek poszły maszyny i urządzenia. Nie wystarczyło to na pokrycie wszystkich zaległości, w tym na zaległe wypłaty dla pracowników i za energię. Po tym czyszczeniu nie miał nawet Fiacika. Pozostał mu po dziadku tylko ruski rower. Tym jednośladem zaczął się poruszać po mieście. Któregoś dnia dojrzał go jeden ze znajomych Henas Szneka, jak przemykał boczną uliczką. Spojrzał na Zygfryda i wrzasnął „Te mądrala, to jest ten spychacz, którym będziesz usuwał do rowu Syrenki i Fiaty”. Ten widział, że jajczy sobie z niego, ale udawał, że nie słyszy. Mocno nacisnął na pedały i trach zerwał mu się łańcuch. Dopadł go Henas, jak Zygfryd próbował szybko naprawić rower i dał mu do wiwatu od określeń na h, k i jeszcze wielu innych. Po chwili udało mu się i bez słowa zniknął za zakrętem ulicy.
– Tak to, już jest w życiu, że gdy ty nie szanujesz ludzi, gdy chwilowo jesteś bogaty nie licz, na to, że oni będą cię szanować i doceniać, gdy zostaniesz bez grosza przy dupsku – wtrącił Hipolit.
– Zgadzam się z tobą przyjacielu – rzekł Marian i przybił piątkę kumplowi.
Seweryn Kaczmarek

Strykowska zumba
Zumba, to taniec, który powstał z połączenia elementów tańców latynoamerykańskich oraz elementów fitness. Został opracowany w Kolumbii przez tancerza Pereza w latach 90-tych poprzedniego wieku.
Nazwa zumba nie ma konkretnego znaczenia, została wybrana przypadkowo, jako nazwa firmowa.
10 listopada po południu na sali gimnastycznej w pod stęszewskim Strykowie odbył się I rocznicowy maraton zumby.
Organizatorką imprezy była instruktorka Roma Lorenz z Opalency. Na przybyłych czekały instruktorki, które wycisnęły „siódme poty” z uczestników, czyli Magdalena Wywrocka, Kamila Podkomarys oraz instruktorki aeroboksu Michalina Buda-Miszel, która wraz ze swoją ekipą dała niezłego „kopa” i pokazała rewelacyjny sposób ćwiczeń i boksu.
Były śmiechy, dobra zabawa i dużo ruchu. Postarano się o oprawę muzyczną i wystrój sali. Roma Lorenz za pomoc dziękuje Jagodzie Benenowskiej, Justynie Pawlak i Barbarze Matuszczak.
– Miejmy nadzieję, że maraton wpisze się na stałe w kalendarz imprez naszej małej społeczności – mówi jedna z uczestniczek, strykowianka Marlena Nowak.
Przypomnijmy jeszcze, że po pierwszych finansowych sukcesach Perez w 2001 roku rozpoczął współpracę z dwoma innymi tancerzami i stworzył z nimi trio. Razem wydali serię filmów fitness. Poszerzyli swoją ofertę o zajęcia instruktażowe zumby, nagrali wiele filmów i zaczęli robić kasę.
Przerzucili swoją ofertę na USA, potem na Europę i teraz u nas te rytmy także zaczynają dominować. To pokazuje, jak łatwo jest robić kasę. Trzeba mieć tylko pomysł i go wdrażać w życie. Kolumbijska muzyka i latynowskie rytmy dalekie są od polskich klimatów. Tamci na tym zarabiają, bo sprzedają licencje. Nasze instruktorki i instruktorzy kupują i szukają klientów. Im więcej osób kupi, tym oni będą bogatsi. Nic za darmo.
Może by tak polskie kujawiaki, mazurki i oberki zacząć promować. Też siódme poty przy nich można przelać.Pewne jest, że polskie tańce są trudniejsze, bo trzeba się nauczyć konkretnych kroków, a przy zumbie wystarczy wymachiwac nogami, rękami, rytmicznie podskakiwać i na czas kucać.
Niech będzie zumba, ale może trochę polskości i patryotyzmu też by się przydało. Czy w Kolumbii tańczą polskie tańce?(maz)

I sesja Rady Miejskiej Gminy Stęszew
Po ślubowaniu czas na ciężką pracę
W sali dużej Urzędu Gminy przy ulicy Poznańskiej w Stęszewie, 21 listopada odbyła się I sesja Rady Miejskiej Gminy Stęszew. Na piętnastu radnych na obrady wstawił się 14. Nie przybył ze względu na pobyt za granicą Rashel Talukder.
Zgodnie z regulaminem w pierwszej części sesję poprowadziła najstarsza radna Barbara Sikorska.
Zanim zaczęto realizować program nastąpił piękny akcent dzieci z Przedszkola Samorządowego w Stęszewie. Efektownie przebrana dziatwa przygotowała scenki patriotyczne nawiązują do 100-letniej rocznicy uzyskania przez Polskę Niepodległości. Zwieńczeniem występu było wspólne odśpiewanie hymnu „Jeszcze Polska nie zginęła”. Dzieci, które przygotowała Sylwia Gawronek spisały się pięknie, dlatego otrzymały zasłużone brawa oraz upominki od Urzędu Gminy.
Ponownie hymn Polski został odśpiewany na prośbę prowadzącej obrady Barbary Sikorskiej.
Następnie zostały wręczone nominację na radnych nowej kadencji. Aktu tego dokonała przewodnicząca Gminnego Komitetu Wyborczego Karolina Kula.
Radni ślubowali do formułki „ślubuje” mogli dołożyć „tak mi dopomóż Bóg”.
W chwilę po tym rozpoczęły się wybory przewodniczącego Rady. Padła jedna propozycja Mirosław Potrawiaka.
Karty do glosowania rozdała wyłoniona Komisja Skrutacyjna w składzie: Agnieszka Sokół, Iwona Szczeszek i Andrzej Jóźwiak. Po podliczeniu głosów Komisja ogłosiła, że 14 radnych jednogłośnie wybrało Mirosława Potrawiaka.
Nowy „stary” przewodniczący podziękował za zaufanie i zajął należne mu miejsce za stołem, przejmując od Barbry Sikorskiej prowadzenie obrad.
W kolejnym punkcie wyłoniono kandydatów na wiceprzewodniczących Rady. Zgłoszono dwie osoby: Piotra Szafrańskiego i Danutę Wszędybył. Obydwie kandydatury zostały zaakceptowane jednogłośnie 14 glosami.
Wreszcie przyszła pora na wręczenie nominacji dla burmistrza na 5-letnią kadencję. Po złożonym ślubowaniu Włodzimierz Pinczak podziękował za zaufanie i obiecał dobre i sprawiedliwe rządy.
Z rady ubyli: Hanna Słoma, Marian Trojanowski, Ryszard Pospieszny i Zenon Kempa. Burmistrz i przewodniczący Rady wymienionym podziękowali za długoletnią pracę na rzecz społeczności gminnej. Nieobecny Rashel Talukder na ręce przewodniczącego już wcześniej złożył pismo z dwoma propozycjami. Pierwsza dotyczyła zorganizowania dwudniowego, integracyjnego spotkania radnych, a drugi terminów ustalania sesji.
Radni po dyskusji w głosowaniu jednogłośnie odrzucili propozycje.
Kilka zdań o nowych radnych.
AGNIESZKA SOKÓŁ ma 36 lat. Mężatka. Mąż Michał. Mają trzy córki. Pracuje w Powiatowym Inspektoracie Weterynarii w Grodzisku Wlkp.
MICHAŁ PIETRUSZYŃSKI lat 31. Żonaty. Żona Anna. Mają trzy córki. Prowadzi indywidualne gospodarstwo rolne w Słupii.
TOMASZ DOTKA ma 39 lat. Żonaty. Żona Patrycja. Pracuje, jako pracownik techniczny w Samorządowym Przedszkolu w Stęszewie. (k)

Zabawy andrzejkowe z wrózbami
Choć przyszłość możemy przepowiadać sobie przez okrągły rok, wróżby andrzejkowe mają wyjątkową moc. Przelewanie wosku, przekładanie butów, rzucanie skórek z jabłek – tak zazwyczaj wygląda wróżenie na Andrzeja. Bywają jednak także nietypowe andrzejkowe wróżby, które zaangażują wszystkich!
W Wiejskim Centrum Kultury i Sportu w podgrodziskim Ptaszkowie bawiono się już na andrzejkowej zabawie. Zorganizowało ją Gminne Stowarzyszenie Kobiet Aktywnych w Grodzisku Wielkopolskim.
Udział wzięło ponad pięćdziesiąt osób. Przybyli ludzie ze Słocina, Kąkolewa, Rojewa, Albertowska, Czarnej Wsi, Sworzyc, Zdroju, Grodziska i miejscowi z Ptaszkowa.
Przybyłych powitała prezes Stowarzyszenia Dorota Momot. On tez życzyła wszystkim dobrej zabawy.
Organizatorzy przygotowali wróżby andrzejkowe. Za symboliczną kwotę można było wylosować kartkę z przeslaniem i numerem ufundowanej nagrody.
Do wygrania były obrazy wykonane przez artystów malarzy podczas pleneru malarskiego, czajnik bezprzewodowy, książki, perfumy, maskotki, a także domowe konfitury wykonane przez członkinie Kół Gospodyń. Gospodarze dołożyli worek cebuli, worek ziemniaków i worek orzechów.
Były również upominki i życzenia dla byłych solenizantek Kobiet Aktywnych., czyli dla pani Doroty Momot, dla pani sołtys Ptaszkowa Mieczysławy Woźnej, dla Doroty Kempy i Małgorzaty Dziurli.
Solenizantki w podziękowaniu za pamięć i upominek upiekły domowe ciasta.
O oprawę muzyczna zadbał zespól muzyczny „Taryfa Nocna”, który serwował hity muzyczne, zachęcając uczestników do tańa na parkiecie.
Mirosława Kałek
g-andrzej 1
Uczestników wita pani prezes Stowarzyszenia Dorota Momot
g-andrzej 2
Upominki wręczył Mirosław Sanok – prezes Kółka Rolniczego w Grodzisku Wlkp.
g-andrzej 3 i 4
Uczestnicy Balu Andrzejkowego w andrzejkowych maskach