poniedziałek, 21 Październik 2019

2017 Grudzień

Jasełka w Konojadzie
Przedszkole Gminne w Kamieńcu prowadzi cztery oddziały przedszkolne, zlokalizowane w czterech miejscowościach, w Kamieńcu, Karczewie, Parzęczewie i w Konojadzie. Dyrektorem nad całością jest Grażyna Boruczkowska.
Konojad ma trzy oddziały dzieci trzy, cztero i pięciolatków. Prowadzą je nauczycielki Lidia Golimowska, Anna Przywecka-Poznaniak i Alicja Lemańska.
W tym roku przed świętami, rodzice konojadzkich maluchów w sami zostali aktorami i przygotowali jasełkowe przedstawienie, tak dla dzieci, jak i dla zaproszonych gości. A wśród nich byli: dyrektor Gminnego Przedszkola, wymieniona wcześniej Grażyna Boruczkowska, proboszcz konojadzkiej parafii ksiądz Ziemowit Stodulny, nauczycielka Szkoły w Konojadzie Ewa Myszkowska i sołtys Konojadu Magdalena Kortus-Moskulak.
Jasełkowy spektakl w Konojadzie zaczął od słów Maryi, czyli Renaty Kzaubowskiej mówiącej o tym, że stajenka jest mała i zimna i od smutku nad faktem, że jej synek nie ma kołyski.
– Czy on, jako król nad królami, nie powinien mieszkać w zamku z licznymi komnatami? – mówiła.
Odpowiedział jej Józef , a w tę rolę wcieliła się Anna Skoracka:
– Maryjo, Jezuskowi będzie ciepło w twoich ramionach. Pora już późna, dziecina znużona. Anioły przy żłóbku czuwają, kołysankę chętnie z tobą Jezuskowi zaśpiewają.
Po tej pierwszej sentencji na scenie pojawiły się cztery postaci, w osobach Mirosławy Żurek, Moniki Frąckowiak, Marzeny Lamenty i Sylwii Nyk. Były to Anioły, które tak przemówiły do widzów:
– Wiem, że On, choć dziś tak maleńki, Panem świata zostanie, nad ludźmi zacznie swe panowanie. Jezusek, choc kruchy i bezbronny, już jest Królem o sercu ogromnym. Co Herod na to powie, kiedy się dowie, że nadszedł koniec jego panowania i początek miłościwego królowania? Nie bójcie się – jego nienawiść nie skrzywdzi Maleńkiego, nie pokona Syna Bożego. W świat wyruszymy, Boże Narodzenie obwieścimy. Niech każdy człowiek pozna nowinę, że jest już, wśród nas Ten, co odkupi ludzką winę.
W kolejnej scenie pojawili się trzej pasterze. Pierwszy z nich stwierdził, że coś go ze snu przebudziło, coś go zaniepokoiło. Zachęcał pozostałych, aby wstali, bo Postać mu się ukazała, skrzydła białe miała, szata jej błyszczała. Nawoływał pozostałych pasterzy, by nie zasypiali, by szybko się zbierali.
– Niech Anioły drogę nam wskażą! Niech nas prowadzą w progi stajenki! – mówił jeden z nch. Gwiazdy nam drogę rozjaśnią, a Anioły poprowadzą.
Gdy już dotali do stajenki rzekli Jezusowi:
– Kosztowności dla Ciebie nie mamy, darów żadnych nie składamy, bo myśmy ubodzy, niewiele posiadamy. Cieszymy się, że jesteś z nami. Witaj Królu nad królami! Śpiewać bardzo lubimy, tańczyć też potrafimy. Dziś z radością dla Ciebie zaśpiewamy, hołd Ci w ten sposób oddamy.
Pastuszkowie, to Monika Fornalik, Danuta Juja i Urszula Graf.
Jak jasełka z szopką, to musieli też dotrzeć trzej królowie. Grali ich Joanna Michalak, Justyna Tomaszewska i Małgorzata Kortus.
Na koniec widownia usłyszała pięknie wykonaną piosenkę autorstwa krakowskiej aktorki i piosenkarki Beaty Rybotyckiej „Kołysankę dla nieobecnych”. Słowa są piękne i niech one będą zamknięciem relacji z wydarzeń wieczornych dziejących się w konojadziej sali wiejskiej, w środę 20 grudnia.
„A nadzieja znów wstąpi w nas. Nieobecnych pojawią sie cienie, uwierzymy kolejny raz, w jeszcze jedno Boże Narodzenie.
I choć przygasł świąteczny gwar, bo zabrakło znów czyjegoś głosu, przyjdź tu do nas i z nami trwaj, wbrew tak zwanej ironii losu.
Daj nam wiarę, że to ma sens, że nie trzeba żałować przyjaciół, że gdziekolwiek są – dobrze im jest, bo są z nami choć w innej postaci.
I przekonaj, że tak ma być, że po głosach tych wciąż drży powietrze, że odeszli po to, by żyć i tym razem będą żyć wiecznie.
Przyjdź na świat, by wyrównać rachunki strat, żeby zająć wśród nas puste miejsce przy stole.
Jeszcze raz pozwól cieszyć się dzieckiem w nas i zapomnieć, że są puste miejsca przy stole.”
Podczas koncertu pokazno pięknie przez mamy dzieci wykonane stroiki. Cena była niewielka, a ich zakup wzmocnił budżet grupy przedszkolnej.
Przypomnijmy na koniec cały zespół aktorów: Maryja – Renata Kzaubowska, Józef – Anna Skoracka, Pastuszkowie: Monika Fornalik, Danuta Juja i Urszula Graf, Królowie: Joanna Michalak, Justyna Tomaszewska i Małgorzata Kortus oraz Aniołowie: Mirosława Żurek, Monika Frąckowiak, Marzena Lamenta i Sylwia Nyk.
Rezyszerem całości była Ania Poznaniak.
Dyrektor Grażyna Boruczkowska złożyła wszystkim świąteczne i noworoczne życzenia oraz podziękowała za utrzymany w ciepłym nastroju, wzruszający koncert.(maz)

Kamienieckie Jasełka na wesoło
Do dużej sali w Kamieńcu na wieczór godzinę 18-tą zaproszono miszkańców tej miejscowości. Tego dnia, a był to czwartek 21 grudnia widownia zapełniła się w całości, a by obejrzeć uwspółcześnione wydanie bożonarodzeniowych jasełek.
Zamiast tradycyjnych aniołów, pasterzy i królów na scenie pojawił się ławka, krzesełko, telefon i policjant dyżurujący na posterunku komisariatu. Policjant spokojnie oznajmił, że jest zadowolony, albowiem „nikt w rewirze dziś nie łamał prawa. Chociaż, może i złamał, ale ja nie wiem o tym. Ważne, że  nie musiał odejść od roboty, bo nie znoszę zimna, a dziś chłodem wieje, a od chłodu człowiek szybciej się starzeje. Jeszcze tylko dwie godziny i do domku, do rodziny.
Wtedy właśnie spokój mundurowego zakłóca postać ubrana na biało, a zapyana o imię i nazwisko, adres, miejsce zamieszkania, dokumenty odpowiedzała, że zazywa się Anioł, a mieszka sobie w niebie. Ponadto dodał, że przyszedł zaprosić policjanta do stajenki, że chciałby mu oznajmić nowinę, że się Mesjasz zrodził i przyjdzie triumfalnie. W ubogiej stajence zrodził się na sianie i na wieki wieków królem nam zostanie.
Rekacją posterunkowgo było ofuknięcie przybysza słowami:
– Co też Panu dzisiaj strzeliło do głowy, że się spoufalasz z urzędem państwowym? Król, stajenka, siano, co ty Anioł pleciesz? Co ja mam napisać, w tych wszystkich rubrykach, to, co mówisz, z rubryk samo się wymyka. Co powiem szefowi, o mój Boże wielki?
A że w gminie Stęszew, a dokładnie w Tomiczkach jest rodzina o nazwisku „Anioła”, tak więc dla posterunkowego nie było to niczym specjalnym.
W ten sposób zakończyła się scena przedstawienia. W drugiej kolejny z Aniołów zwrócił się do widowni, że chce im obwieścić, iż narodził się Pan – niebieski książę.
Wówczas ze sceny słyszany był głos:
– Ktoś się gdzieś narodził i zaraz szum taki, dzieci wciąż się rodzą. Stąd są przedszkolaki.
Z widowni na scenę wchodzą dwie postaci dzieci i stwierdziły, że skoro będzie rządził, zbawi nas od grzechu, my go odznaczymy orderem uśmiechu.
I od tego momentu do ustawionego centralnie na scenie w tradycyjnej formie żłobka z Maryją i Józefem oraz małą postacią Jezusa dzaczęły dochodzić kolejne postaci. Wszedł na scenę lekarz , by oznajmić, że oka zmrużył w szpitalu tej nocy, aż tu nagle przyszedł anioł i szukał pomocy. Wtedy wezwał „erkę”, włączył sygnał i pędził do stajenki.
– Jestem, bo z Dzieciątkiem duet stworzyć muszę. Ja wyleczę ciała, a Dzieciątko duszę. Tymczasem z wdzięcznością dla Bożej Dzieciny w darze tu przynoszę wszystkie witaminy. Aby nam dzieciątko, w zdrowiu dorastało i z dniem każdym coraz więcej sił mu przybywało. Tej nocy przyjąłem przedziwne zgłoszenie, ktoś chciał, bym ochraniał Boże Narodzenie. Nim podejmę akcję, wypełniam co trzeba, a więc pytam – a ktoś ty? Słyszę: Anioł z nieba. Przyznam, w pierwszej chwili całkiem zbaraniałem, takiego zlecenia, jak dotąd nie miałem. Lecz służba nie drużba, a klient nasz pan, włączyłem koguty, jadę, pełen szpan. Po podróży jeszcze trzęsą mi się nogi, jechałem kilometr, pchałem resztę drogi.
Po lekarzu Aniołów na scenę, czyli do Betlejem wezwał ludzi wszelkich stanów:
– Proszę krawców, elektryków, murarzy, bankowców, biznesmenów, bizneswoman, szewców, wykładowców – wymienieł. Tych co żywią, tych co bronią, tych co nauczają, co handlują, konie kują, auta naprawiają. I kierowców, maszynistów, artystów, malarzy, i górników, i hutników i tych, co na straży.
Wśród przybyszów byli rzemieślnicy, a obejrzawszy stajenkę stwierdzili, że potrzebuje remontu:
– Licha ta stajenka, tutaj dach przecieka, miejsce to niegodne narodzin człowieka. Krzywy strop, a belki zupełnie spróchniałe, te już nie trzymają, a te prawie wcale. Hula wiatr, bo ściany nieszczelne, dziurawe. Szkoda słów, najlepiej zacznę tu naprawę. Lichy żłóbek stoi, słoma w nim posłana, zaraz będzie tutaj szopka murowana. Prosty ja rzemieślnik, skromny i ubogi, ale obiecuję Panie Jezu drogi, że nie zaznasz w stajni zimna odrobiny, nie będziesz już cierpiał chłodu z cudzej winy.
Gościem Jezusa był tez nauczyciel. On stwierdził, co następuje:
– Ty nie byłeś w szkole. Tam to są hałasy. W szumie tym po przerwie wchodziłem do klasy. Wtedy usłyszałem głos Anioła z nieba, że się Bóg naradził, do stajni iść trzeba. Lekcję więc skończyłem, wezwałem taksówkę, mówię: do Betlejem, a taksiarz: za stówkę! Ale, gdy usłyszał, co się wydarzyło, postanowił sprawdzić, jak naprawdę było. Mówi, że tę stówkę mam sobie odłożyć, bo on także pragnie pokłon Panu złożyć. Jestem z budżetówki, nie zarabiam wiele, jestem pedagogiem i nauczycielem, więc się ucieszyłem z tej stóweńki małej, którą drogie dziecię Tobie darowałem. Niech ci Matka Boska kupi ciepły kocyk, abyś Panie Jezu nigdy nie marzł w nocy.
Do tylu zacnych gości odezwała się Maryja:
– Widok wasz me serce szalenie raduje, za przybycie zatem serdecznie dziękuję.
Józef dodał:
– Mnie szczególnie cieszy naprawa stajenki i ogromna radość Najświętszej Panienki.
Anioł zakończył podziękowaniem:
– Cieszy fakt, że serca ludzkie wciąż gorące, mimo, że minęło lat już dwa tysiące. Gorących serc ludzkich pełen cały świat, mimo, ze minęło dwa tysiące lat. Niestety już finał, czas tak szybko leci, więc teraz poważnie, o czym marzą dzieci. By drogim rodzicom kochać było dane, a wszystkie dzieciaki czuły się kochane. By zażegnać wszystko to, co ludzi różni, aby nasze ręce nie spotkały próżni. By ludzie uśmiechem witali się co dzień, strudzonym nie brakło już miejsca w gospodzie. Aby nikt przed nikim nie musiał czuć strachu,  a biedni, bezdomni mieli skrawek dachu. Aby każdy głodny siadł do pełnej miski, a w drzwi samotnego zapukał ktoś bliski. Już finał, finału, panowie i panie, więc jakie z tej szopki wynika przesłanie?
Jeden wielki Polak, mądry kto go słucha, by odnowić ziemię wezwał kiedyś Ducha. A my mu pomóżmy w tej wielkiej potrzebie i odnowę ziemi zacznijmy od siebie.
W poszczególne postaci wcielili się rodzicie przedszkolnychy dzieci.
Aniołami byli Ewelina Głowacka Monika Mleczak. Lekarzem na czas występów została Gosia Grześkowiak. Za policjanta pracował Joanna Gitner. Dzieci odgrywali: Kamila Symkowiak i Natalia Markiewicz. Rzemieślnic, to Beata Kuleczka i Milena Zborowska. Patrycja Wojda został nauczielem, a taksówkarzem – Tomek Popiół.
W rolę świętej rodziny przemienili się Joanna Szymańska i Maciej Godek.
Na całością czuwała i rolę reżyseria pełniła Agnieszka Popiołkiewicz. Scenariusz przystosował do lokalnych potrzeb Dorota Golczak. Pomoca służył muzyk, wspierający tym razem małżonkę i dbający o nagłośnienie Damian Popiołkiewicz.
Po spektaklu przyszedł czas na wizytę dwóch Gwiazdorów. Ogromne worki ledwo mieściły prezenty. Na scenę poproszono trzy, cztero i pięcioletnich przedszkolaków. Dzieci – wywoływane przez swoje panie – podchodziły do Gwiazdorów i odbierały paczki. Trzylatki prowadzi nauczycielka Andżelika Bereszyńska, czterolatki – Bogumiła Fornalik, a pięciolatki – Katarzyna Bromiarz. Pomaga im Klaudia Matuszczak.
Na koniec z prezentami dla Rady Pedagogicznej Przedszkola w Kamieńcu pojawiłą się przedstawicielak Rady Rodziców. Także oni otrzymali gwiazdkowe upominki, a jako pierwsza zawołana został do Mikołaja dyrektor Gminnego Przedszkola Grażyna Boruczkowska.
Całe jasełkowe wydarzenie na kamerze uwiecznił pracownik administracyjny przedszkola Łukasz Kaczmarek.(maz)1026 26

ZAWODY BIG FISH
Dwadzieścia osiem TIM-ów wzięło udział w ostatnich w tym roku Zawodach BIC FISH. Odbyły się na Akwenach Łowiska Rybnego w Rostarzewie w gminie Rakoniewice.
Zawodnicy przyjechali z Grodziska Wlkp., Opalenicy, Buku, Leszna, Przemętu i Poznania.
Po losowaniu stanowisk w sobotnie popołudnie zawodnicy zamoczyli kije w oczekiwaniu na największą rybę. Oprócz sprzętu wędkarskiego, drużyny zabezpieczyły się w odpowiednie na tę porę namioty oraz sprzęt.
Po 24 h godzinnych połowach sędzia główny zawodów Jerzy Ludwiczak z Buku dokonał zważenia złowionych ryb na stanowiskach.
Największą rybę złowił i I miejsce zajął Leszek Kalitka z Przemętu, II miejsce przypadło dla Sławomira Mrugały z Poznania, a III był Grzegorz Paprocki z Grodziska Wielkopolskiego.
Organizatorzy przygotowali również dla wszystki ch uczestników poczęstunek i ciepłe napoje.
Puchary zwycięzcom wręczał właściciel Łowiska w Rostarzewie Bronisław Leśnik. (MK)

Ozdoby świąteczne na Rynku
Kiermasz ozdób świątecznych, warsztaty zdobienia bombek choinkowych, przykłady, jak zdobić pierniki, to wszystko można się było nauczyć przychodząc na grodziski Rynek. Wszystko to za sprawą Mikołąjka, który zaprosił mieszkańców Grodziska na początek tegorocznego świętowania. Inicjatorem kiermaszu i warsztatów był burmistrz Henryk Szymański. Impreza odbyła się w niedzielę 17 grudnia na Starym Rynku.
Dorośli i dzieci mogli brać udział w warsztatach zdobienia bombek choinkowych i warsztatach przygotowywania pierników.
Przy stoiskach można też było kupić gotowe ozdoby choinkowe, któ®e wykonali uczniów Szkoły Podstawowej nr 1 im. Polskich Olimpijczyków w Grodzisku. Inną ofertę ozdób zaprezentowali członkowie grodziskiech Warsztatów Terapii Zajęciowej. To były ich własne wyroby.
Najmłodsi mieszkańcy mogli przejechać się kolorową kolejką lub pomalować sobie twarz w świąteczne wzory.
Dla dzieci i młodzieży przygotowano paczki ze słodyczami, które wręczał burmistrz i sekretarz Gminy Artur Kalinowski. (MK.)

POWITAJMY MALEŃKIEGO
„Powitajmy maleńkiego” pod takim właśnie tytułem w czwartek, w grodziskim kościele poklasztornym dwie grupy przedszkolaków, czyli 4-letnie „Sójki” i 6-letnie „Sikorki” z Przedszkola Gminnego im. Krasnala Hałabały w Grodzisku, filia przy ul. 27 Stycznia, zaprezentowały się dla swoich bliskich w inscenizacji Jasełek.
Przybyłych rodziców, opiekunów, babcie i dziadków powitała nauczycielka Alicja Piotrowska.
W poszczególne postaci wcieliły się następujące dzieci:
Józef – Mikołaj Biały, Maryja – Zofia Borowiak, Trzej Królowie – Patryk Kortus, Alan Dziuk i Nikodem Sołtysiak, Gwiazdka – Malwina Antkowiak, Babcia – Maria Rabiega, Dziadek – Oliwier Kaminiarz, Gospodarz –Sebastian Musiał, a Gospodyni – Martyna Skałecka. Byli też Górale, czyli Helena Witajewska, Maksymilian Piotrowski i Maja Urbańska, Pasterze: Julia Paterska, Amelia Tajer, Łukasz Urbański, Kacper Frankowski, Kuba Gulik, Filip Kaczmarek, Kacper Moszak, Dominik Piotrowski, Franek Śmieszek, Marcel Wittke i Kamil Węgrzynowski.
Nadlecieli Aniołowie w osobach: Maria Słupińska, Nikola Wittke, Nikola Borowiak, Olga Skórzewska, Julia Domagalska, Amelia Stachowiak i Zuzanna Bosacka.
Przedszkolaków do występu przygotowały nauczycielki Alicja Piotrowska, Renata Nowak, Maria Stasik i Anna Siwińska.
Oprawę muzyczną zapewnił Krzysztof Borowiak. Scenografię przygotował Marek Wojciechowski.
Po pokazie rodzice i dziećmi przeszli do salki w kościele poklasztornym, gdzie czekała kawa, słodki poczęstunek i spotkanie z gwiazdorem.
W oczekiwaniu na gościa z długą brodą, dzieci i nauczycielki śpiewali kolędy i piosenki.
Dzieci, aby otrzymać podarek trzeba było przeskoczyć przez laskę gwiazdora, pocałować w brodę lub usiąść mu na kolano.
Spotkanie zakończyło się wspólnym odśpiewaniem kolędy „Wśród nocnej ciszy”.
Jeszcze przedszkolaki zaprezentują się w Jasełkach dla mieszkańców  Grodziska i okolic. Będzie to 7 stycznia 2018 roku o godzinie 11.00 w kościele poklasztornym. 
Mirosława Kałek

WIGILIJNY WIECZÓR
W czwartek pani sołtys podgrodziskich Kobylnik oraz dyrektor Szkoły Podstawowej nr 4 im. kpt. Józefa Rejdycha w Grodzisku Wielkopolskim zaprosili mieszkańców z okazji Dnia Seniora na przedstawienie pt. „Wigilijny Wieczór”. Przybyłych gości oraz mieszkańców okolicznych Kobylnik i Grodziska Wlkp. powitał dyrektor SP nr 4 w Grodzisku Wlkp. Karol Hoffman.
W świątecznym przedstawieniu zaprezentowali się nauczyciele „czwórki”. W poszczegłone postaci wcielili się: w Józefa – Anna Wlekła, a w Maryję – Patrycja Ciorga. Trzej Królowie, to Ada Wieszczecińska, Iza Napierała i Aneta Reślińska-Rabiega. Herodem został Tomasz Pierszalski, za diabła „robiła” Karolina Hamrol. Była jeeszcze śmierć, czyli Barbara Bendowska.
Przy żłobku musieli być pasterze, czyli Beata Pałyga, Jagoda Hoffman, Joanna Dalaszyńska i Monika Bielawska.
Na całością czuwali Aniołowie: Anna Jakubowska, Bożena Borowiak, Anna Stachowiak, Natalia Żok-Klorek, Katarzyna Buda i Grażyna Marciniak.
Przedstawienie wzbogacił swym występem szkolny chór, działający przy SP nr 4, a kieruje nim Katarzyna Buda. Scenariusz napisała i przedstawienie reżyserowała nauczyci elka Bożena Borowiak.
Burmistrz Grodziska Wielkopolskiego Henryk Szymański złożył wszystkim mieszkańcom świąteczno-noworoczne życzenia i wręczył słodki upominek.
Młodzież szkolna wręczyła seniorom własnoręcznie wykonane upominki, a Zarząd Koła Gospodyń w Kobylnikach wręczył uczestnikom spotkania własnoręcznie przygotowane pierniki.
Po części oficjalnej przyszedł czas na kawę, słodki poczęstunek, przy którym seniorzy wspominali dawne czasy.
Mirosława Kałek

Budowa kolei żelaznej Grodzisk Wielkopolski – Luboń część 10
Na chwilę musimy wrócić do części 8, w której opisywałem wspomnienia mej babci z 1967 roku, która opowiadała mi o budowie wysadzonego mostu kolejowego nad drogą, ze stęszewskiego Rynku do Witobla, a był to rok 1919. Wysadzili go powstańcy wielkopolscy.
Odbudowę mostu sfinansował wydział czeladzi rzeźnickiej ze Stęszewa. W części 8 zamieściłem fotografię rzeźników stęszewskich wykonaną w roku 1919. Z informacji uzyskanych od starszych mieszkańców Stęszewa wynika, że jest to niemożliwe, aby fotografia pochodziła z 1919 roku, ponieważ widniejący na niej rzeźnik z ulicy Laskowej, miał w roku 1919 lat 10.
Postanowiłem szczegółowo jeszcze raz ten fakt sprawdzić. Moje archiwum, samych tylko dokumentów dotyczących kolei w Polsce – jest ponad 3000. Po kilku dniach poszukiwań natrafiłem na dokumenty dotyczące odbudowy mostu, a w nich czytamy:
– Z uwagi na brak pieniędzy na odbudowę nowego mostu kolejowego w Stęszewie zniszczono ładunkami wybuchowymi. Most należy, jak najszybciej przywrócić do ruchu, poprzez przykrycie otworu konstrukcją prowizoryczną, poprzez najczęściej stosowany sposób odbudowy zniszczonych mostów. Na podporach ocalałych lub prowizorycznych należy ustawić prowizoryczne konstrukcje nośne z belek drewnianych, stalowych, dwuteowych lub kratowych. Podpory wykonać ramowe lub koszykowe, z klatek, z podkładów lub na palach. Sposoby wykonania prowizorycznych podpór i przęseł były omówione bezpośrednio z wykonawcą prac.
Zasadnicze sposoby prowizorycznej odbudowy zniszczonych mostów.
Prowizoryczna odbudowa mostu ma za zadania przede wszystkim, jak najszybsze przywrócenie komunikacji przerwanej z powodu uszkodzenia obiektu mostowego. Sposób odbudowy prowizorycznej zależy od wielu czynników, a przede wszystkim od rodzaju i stopnia zniszczenia mostu. Od warunków, w jakich odbywa się odbudowa prowizoryczna, a więc, czy w okresie wojennym lub w okresie pokoju, od terminu wykonania robót, rodzaju posiadanych materiałów do budowy prowizorycznej, sprzętu, liczby wykwalifikowanych robotników itp. Te zasadnicze czynniki decydują o zastosowaniu tego lub innego sposobu odbudowy prowizorycznej zniszczonego obiektu. W każdym przypadku odbudowy prowizorycznej obowiązują zasady statystyki, zachowanie bezpieczeństwa ruchu pociągów oraz oszczędność materiałów i robocizny. Projekty, które są załączone dotyczą odbudowy prowizorycznej tylko małych i niewysokich mostów. Należy zwrócić uwagę, aby klatki z podkładów układać na gruncie, na narzucie z kamieni.
*Zatem według tych dokumentów i projektów most w roku 1919 nie został odbudowany z inicjatywy rzeźników stęszewskich, tylko został prowizorycznie. Jak mówi stare powiedzenie w Stęszewie „Prowizorki działają najdłużej”. Dlatego już wiemy, że porządny most został odbudowany przez wydział czeladzi rzeźnickiej dopiero w latach trzydziestych ubiegłego wieku i z tego okresu pochodzi okolicznościowa fotografia, na której u dołu na tablicy jest napis „wydział czeladzi rzeźnickiej Stęszew”.
Za wszelkie uwagi bardzo dziękuję, a szczególnie za nadesłane listy z pamiątkami, fotografiami, starymi gazetami i książkami.
Ciąg dalszy nastąpi
Zbigniew Tomaszewski.

W muzeum o choince i świętach
Dwie grupy dzieci ze Szkoły Podstawowej „Da Vinci” w Poznaniu, w środę 20 grudnia przyjechały autokarem do Muzeum Regionalnego w Stęszewie. Opiekunowie wraz z przewodnikami postanowi w sposób bardzo przystępny przybliżyć milusińskim historię Narodzenia Jezusa Chrystusa, Świąt oraz tradycje z tym związane. W programie było ubieranie choinki, zapoznanie się z wystawą kartek świątecznych i zbiorów muzealnych.
Zgodnie z ustaleniami liczna grupa, o godz. 9.30 stanęła pod Muzeum. Zanim weszły do środka, stanęła przed zabytkowym budynkiem,a by wykonac sobie pamiątkowe zdjęcie. Przewodnik Maciej Rosa w kilku zdaniach powiedział o zabytkowej budowli.
W holu wszystkich powitała dyrektrr Muzeum Katarzyna Jóźwiak. Potem udali się do sali na piętrze. Tutaj przygotowano dla nich duży stół. Wygłodniałe po podróży dzieciaki ochoczo zabrały się do posiłku.
Dalej przewodnik wprowadzał młodych słuchaczy w temat świąt. Mówił, co kiedyś było na stole i jakie serwowano dania. Przybliżył historię choinki, kiedy i skąd do nas przybyła oraz o ozdobach. Mówił, że na drzewko wieszano jabłka, jak symbol zdrowia. Były też orzechy dające siłę. Ozdabiano łańcuchami wykonanymi z kolorowych pasków, jako połączenie w jedną całość. I na koniec na szczyt wkładano gwiazdę, jako symbol blasku i wskazywania kierunku. Zazwyczaj z boku, na najwyżej gałęzi płonęła maleńka świeczka.
W toku omawiania poszczególnych akcentów Maciej Rosa przekazywał dzieciom ozdoby, a te z radością zawieszały je na choinkowych gałązkch. Po zakończeniu dekoracji słuchacze uczyły się pastorałki. Zabawną piosenkę ubogaciły zabawnymi gestykulacjami.
Z sali na piętrze dzieci zeszły na parter. Tam obejrzały eksponaty czasowej i stałej wystawy. Mocno wciągnęły je barwne kartki świąteczne,a niektóre z nich mają po 123 lata.
Przy okazji wizyty maluszki zapoznały się z prostymi urządzeniami do robienia masła, kiełbasy i akcesoriami pszczelarskimi. Chłopcy spoglądali na fisharmonię i gramofony, a dziewczynki oglądały barwne stroje ludowe, suknie i wiklinowy wózek.
Pełne przeżyć i zadowolenia dzieci podziękowały pracownikom Muzeum za gościnę, pożegnały się i udały się w drogę powrotną.
A tak swoją drogą dzieci z Poznania przyjechały szukać tradycji bożonarodzeniowych do Stęszewa. A miejscowi? Niepotrzebny jest komentarz.(k)

Trzydzieści lat to czas pozytywnych dokonań
Zakład Instalacji Sanitarnych i Ogrzewczych Mariana Płóciniczaka w Stęszewie ma już trzydzieści lat. Można rzec, że jest to kolejny okrągły jubileusz. W życiu nic jednak nie jest za darmo. Najlepiej wie o tym szef, który budował swoją firmę od podstaw, a początki były trudne.
Przybliżmy zatem życiorys twórcy firmy, od czasu nauki zawodu, aż do pracy na własny rachunek. Z wykształcenia jest technikiem instalacji i urządzeń sanitarnych, na podbudowie Zasadniczej Szkoły Zawodowej.
Pracę rozpoczął w 1967 roku w Dzielnicowym Przedsiębiorstwie Robut Budowlanych w Poznaniu. Pracował przy remontach budynków mieszkalnych na terenie dzielnicy Stare Miasto. Wymieniał instalacje w mieszkaniach należących do Dzielnicowego Zarządu Budynków Mieszkalnych.
W 1972 roku ukończył szkołę średnią i zatrudnił się w Poznańskim Prze dsiębiorstwie Robót Instalacyjnych. Na początku, jako technik budowy, a następnie kierownik robót.
Współpracował i zdobywał doświadczenie zawodowe u boku kierowników budów realizujących duże inwestycje, typu Hotel Polonez, Hotel Poznań, Osiedli: Rataje, Winogrady, Kopernika i Szpital przy ul. Lutyckiej.
W 1978 roku zmienił miejsce pracy i zatrudnił się w Państwowym Ośrodku Maszynowym w Stęszewie. W POM-ie kierował remontami gorzelni, płatkarni, ekstraktowni oraz robotami na rzecz modernizacji gospodarstw indywidualnych m.in. montażem dojarek i zgarniaczy mechanicznych do obornika. Stworzył brygadę instalacyjną, która z dużymi sukcesami wykonywała instalacje centralnego ogrzewania i wodno-kanalizacyjne.
W 1987 roku postanowił pracować na własny rachunek. Otworzył Zakład Instalacyjny, w którym na początku zatrudnił jednego pracownika. Zajął się też szkoleniem uczniów w zawodzie, przyuczał do zawodu kolejnych pracowników. Łącznie przez trzydzieści lat działalności wyszkolił 52 uczniów w zawodzie montera wewnętrznych instalacji sanitarnych. Najlepszych zostawiał w swoim zakładzie.
Jak wspomina Marian Płóciniczak początki działalności były bardzo trudne. Nie było materiałów i fachowych narzędzi. Materiały można było kupić tylko z przydziału, gdy się było członkiem Cechu Budowlanego lub w sklepach Gminnych Spółdzielni Samopomoc Chłopska. Dzisiaj jest inna sytuacja. Dostępne są materiał i półprodukty, które się instaluje. W przeszłości trzeba było wszystko, wyspawać lub zrobić własnymi rękoma.
Aktualnie zakład zatrudnia 20 pracowników. Realizuje duże inwestycje dla deweloperów, a także dla Polskiej Spółki Gazownictwa. Oczywiście obsługuje i prywatnych inwestorów. Wykonuje instalacje w budynkach mieszkalnych.
Zakład wielokrotnie wyróżniany m.in. Certyfikatem Jakości ISO -9014, „Najlepsza w Polsce – Teraz Polska”. Otrzymał wyróżnienie Wojewody Poznańskiego. Kilkakrotnie został wyróżnieniem Certyfikatem Jakości Biznesu, Przedsiębiorstwo Fair Play oraz Platynowym Laurem.
Firma nie jest obojętna na potrzeby innych. Pomaga dzieciom z poważnymi wadami zdrowia. Wspiera ich finansowo.
Marian Płóciniczak prężnie działa społecznie. Jest wiceprzewodniczącym sekcji instalacyjnej oraz przewodniczącym Komisji Rewizyjnej przy Cechu Rzemiosł Budowlanych. Aktywnie udziela się w komisjach egzaminacyjnych, jako przewodniczący i wiceprzewodniczący przy Izbie Rzemieślniczej w Poznaniu.
W Klubie Sportowym Lipno Stęszew piastuje funkcję wiceprezesa. Z jego wydatnym zaangażowaniem boisko od piłki nożnej i hokeja wyposażone zostały w automatyczne zraszacze. Załatwił sponsora strategicznego dla klubu.
Jest też członkiem Rady Ekonomicznej przy parafii pw. Św. Trójcy w Stęszewie.
Jak sam mówi, skoro przyjmuje się na siebie funkcje społeczne, to trzeba działać, a nie stać z boku. Trzeba innych zarażać pozytywną energią. Po efektach poznaje się ludzi.
Marian Płóciniczak ma wiele dokonań, tak na niwie zawodowej i społecznej. Ma więc powody do zadowolenia, a nawet dumy. Jeszcze wiele pomysłów jest do zrealizowania. Sukcesywnie będzie je wprowadzał w życie.
Zawodowao wszyscy cały czas – bez wyjątku – muszą się szkolić.
– Chcąc być najlepszym trzeba poznawać nowe technologie i je wprowadzać – mówi pan Marian. (k)

Medialne Nagrody

Wielkopolski oddział Stowarzyszenia Dziennikarzy RP ogłosił wyniki tegorocznego plebiscytu „Mediom Przyjazny 2017” przyznawany od 11 lat ludziom z Wielkopolski, ludziom ważnym są dla środowiska, osobom publicznym, właścicielom firm, szefom instytucji i działaczom społecznym, którzy są pozytywnie nastawieni do dziennikarzy, którzy są im życzliwi i skłonni do współpracy.
Finał i Gala jest zawsze ważnym, dziennikarskim wydarzeniem, a odbywa się na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Głosować mogą dziennikarze, fotoreporterzy i operatorzy, redakcje, stowarzyszenia bądź organizacje dziennikarskie. Kurier lokalny ma przyjemność od dwóch lat patronować temu plebiscytowi oraz zgłaszać swoje kandydatury do nagród.
W ubiegłym roku nasza gazeta promowała trzech kandydatów: Burmistrza Miasta i Gminy Stęszew Włodzimierza Pinczaka oraz dwóch właścicieli dużych, kościańskich firm „Nenufar Clubu i WSG” – Jerzego Stachowiaka oraz polskiej sieci handlowej SEKWIM – Waldemara Sekułę.
W tym roku do grona laureatów dołączyły trzy kolejne osoby promowane przez Kurier lokalny: Zofia Szalczyk – osoba publiczna z dużym dorobkiem zawodowym, społecznym i politycznym. Nade wszystko nadal człowiek otwarty na ludzi, w tym na prasę i dziennikarzy. Zofia Szalczyk, to obecna przewodnicza Sejmiku Samorządowego działającego przy Urzędzie Marszłakowskim. Jest doktorem nauk rolniczych po poznańskiej Akademii Rolniczej. Najwyższą funkcję, jaką pełniła, to stanowisko wiceministra rolnictwa w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Było to w latach 2012 – 2015. Pani Zofia weszła też w skład zarządu Regionalnej Kasy Chorych w Poznaniu, następnie pracowała w Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Ronictwa. Powierzono jej utworzenie Wielkopolskiego Oddziału Regionalnego pełniącego funkcję agencji płatniczej środków europejskich. Doceniono juej umiejętności i powołano do Centrali w Warszawie na stanowisko wiceprezesa.
Pani Zofia od 24 lat jest też wykładowcą na Uniwersytecie Ekonomicznym w Poznaniu. Prowadzi zajęcia ze studentami. Jest cenionym ekspertem z zakresu pozyskiwania dotacji z funduszy europejskich.
Pani przewodnicząca Sejmiku Samorządowego zorganizowała w tym roku trzy zupełnie nowe przedsięwzięcia. Jedną sesję nadzwyczajną poświęciła na rzecz rzemiosła wielkopolskiego, drugą oddała młodzieży, a w trzeciej zajęła się życiem i problemami seniorów.
Drugą z nominowach przez KL osób był Kazimierz Dembny. Reprezentująca naszą gazetę Lucyna Sikora w laudacji powiedział:
– Zacznę od tego, że prezentowany przeze mnie kandydat, to człowiek serdeczny, otwarty, uczynny i zawsze chętny do pomocy. Taki jest dla zwykłych ludzi, ale też do dzienniarzy. Zaczęłam od cech chrakteru, albowiem te cechy sprawiły, że dzisiaj Kurier lokalny występuje do kapituły o przyznanie Panu Kazimierzowi Dembnemu dziennikarskiej statuetki i certyfikatu „Miediom Przyjazny”.
Pan Kazimierz, to działacz samorządowy i politycznym Ziemi Kościańskiej. Tu się urodził w małej wiosce o nazwie Krzan. Ukończył Wyższą Szkołę Rolniczą w Poznaniu i otrzymać tytuł inżyniera rolnika. Nieco późnej uzupełnił tę wiedzę robiąc na tej samej uczelni, przemianowanej później na Akademię Rolniczą – Międzywydziałowe Studium Pedagogiczne.
Zawodowo szedł od niższych do wyższych funkcji Był prezesem jednej z Rolniczych Spółdzielni Produkcyjnych. Potem na dwie kadencje społeczeństwo powierzyło mu funkcję burmistrza gminy Czempin. Kolejne lata, to praca w Zarządzie Powiatu Kościańskiego, a ostatnio wiceprezesa Stadniny Koni w Racocie. Kazimierz Dembny, to wielki pasjonat czynu. Oprócz pracy zawodowej, jego czas zajmują też prace społeczne. Piastuje stanowiska prezesa w kilku instytucjach. W Zarządzie Powiatowym Polskiego Stronnictwa Ludowego w Kościanie, a także jest członkiem Zarządu Wojewódzkiego PSL i delegatem na Kongres PSL-u. Jest także założycielem i członkiem Stowarzyszenia Przyjaciół i Sympatyków Ziemi Czempińskiej. Wśród druhów-strażaków pełni rolę prezesa Zarządu Oddziału Gminnego Związku OSP RP w Czempiniu, wiceprezesa Zarządu Oddziału Powiatowego w Kościanie, a od 2016 został także członkiem Zarządu Oddziału Wojewódzkiego OSP w Poznaniu.
Wymieniam koleje życia zawodowego i społecznego pana Kazimierza. Zrobiłam to po to, aby pokaać, że miał możliwośc pełnić wiele ważnych ról w swoim środowisku, a jednak nigdy nie przestał być sympatycznym – a nade wszystko otwartym na dziennikarzy i na medialne środowisko – człowiekiem. Stąd nasza nominacja do dziennikarskiej nagrody.
No i trzeci nasz kandydat, to prezes OSP Głuchowo w gminie Czempi© oraz radny obecnej kadencji Rady Miasta i Gminy Czempiń.
Redaktor Seweryn Kaczmarek prezentując tę postać mówił tak:
– Jan Ratajczak uznawany jest za dobrego organizatora życia swojej miejscowości, jako budowniczego silnej, dobrze prosperującej jednostki miejscowej strażnicy pożarnej. Do tego prezentowany przeze mnie kandydat, to człowiek uczynny, pracowity i zawsze chętny do kontaktu z dziennikarzami. Dlatego nasza gazeta Kurier lokalny występuje do kapituły o przyznanie Panu Janowi Ratajczakowi dziennikarskiej statuetki i certyfikatu „Miediom Przyjazny”.
Pann Jan ma umiejętności kierowania ludźmi. W 1998 roku kupił starą nieruchomość, wyczyścił i stworzył dobrze prosperujący lokal gastronomiczny i hotelik zwany „Zajazdem u Jana”. W tym miejscu należy pokazać naszego kandydata nie tylko od strony zawodowej, ale też, jako aktywnie działającego członka lokalnej społeczności. Jako prezesem głuchowskiej jednostki Ochotniczej Straży Pożarnej. Gdy ją przejmował, to była w nie najlepszej kondycji. Umiejętność walki z trudnościami sprawiły, że w tym roku mógł pochwalić się piękną nową strażnicą, którą wspólnie z druhami wybudowali i oddali we wrześniu do użytku.
Otwartośc i życzliwośc stały się przydatne w pracy na rzecz Rady Gminy Czempiń, bo Jan Ratajczak postanowił swoją wiedzę i umiejętności wykorzystać dla rozwoju swojego Miasta i Gminy. Wystartował w wyborach samorządowych, jako kandydat na radnego i z bardzo dużym poparciem wszedł w skład tej rady.
Podsumowując powiem, że pokazując działania tak zawodowe, jak i społeczne pana Jana chciałem zaprezentować człowieka wielce pracowitego, a jednocześnie otwartego na otoczenie, w tym na dziennikarzy i na środki masowego przekazu. Dlatego Kurer lokalny zgłosił tę kandydaturę do nagrody dziennikarskiej, jako zacnego, jednoczesnie przyjaznego dziennikarzom lokalnego działacza.
*
Te trzy postaci, które gazeta zgłosiła otrzymały statuetki i certyfikatym, co nas bardzo cieszy.
Jednak wśród laureatów znalazła się jeszcze jedna postać z naszego terenu. To Jan Ludwiczak, właściciel dużych Zakładów Mięsnych Agro-Handel z Mościszek w gminie Krzywiń. Spółka należy do czołówki krajowej producentów mięsa i przetworów mięsnych. Założona zostałą w 1989 roku.
Jak sam powiedział na Gali od prawie 30 lat prowadzi z powodzeniem swoją firmę, a do tego kocha sport. Przez wiele lat kościański zespół piłki nożnej nosił nazwę sponsora Obra-Agro-Handel. Z czasem wycofał się ze sponsorowani piłki, a wszedł w konie i one sa jego dużą pasją. Jan Ludwiczak, to urodzony kościaniak mieszkający kiedyś na ulicy Bernardyńskiej. Mieszkańcy grodu nad Obrą dobrze kojarzą tę postać, a nade wszystko dawną znajomość odnowili nasi dwaj redaktorzy Seweryn Kaczmarek – wielkoletni piłka Obry oraz piszący w gwarze wielkopolskiej Marian Antoni Bartkowiak.
Wszystko to o czym piszemy działo się w środę 6 grudnia, na Wydziale Nauk Politycznych i Dziennikarstwa Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Głównym organizatorem był Wielkopolski Oddział Stowarzyszenia Dziennikarzy RP, a wspierały go władze Wydziału Nauk Politycznych i Dziennikarstwa UAM.
Licznie przybyłych gości przywitał prowadzący Galę red. Ryszard Sławiński, przekazując następnie mikrofon prof. Andrzejowi Stelmachowi – dziekanowi WNPiD, gospodarzowi imprezy, który w ciepłych słowach podkreślił kilkuletnią przyjaźń i współpracę Wydziału z dziennikarskim Stowarzyszeniem. Następnie przewodniczący Wielkopolskiego Oddziału Stowarzyszenia Dziennikarzy – Ryszard Bączkowski przywitał wszystkich i nakreślił historię oraz cel plebiscytu „Mediom Przyjaźni”. Dalej szyły już laudacje poszczególnych osób i spoty filmowe nakręcone z laureatami. Oto lista wszystkich osób nagrodzonych, osób laudujących i tych, co wręczali statuetki wraz z certyfikatami:
1. Kazimierz Dembny, wiceprzewodniczący Rady Powiatu Kościańskiego, którego laudowała red. Lucyna Sikora z Kuriera Lokalnego. Wręczenia insygniów wyróżnienia dokonali przewodniczący Stowarzyszenia Dziennikarzy Ryszard Bączkowski i doradca Zarządu Stowarzyszenia Dziennikarzy RP – Ewa Noga-Mazurek.
2. Zbigniew Długi – prezes Zarządu Press Service, którego laudował Stefan Kostecki, Prezes Polskiej Akademii Mody, po czym razem z przewodniczącym Ryszardem Bączkowskim wręczał nagrodę.
3. Jan Ludwiczak – prezes firmy AGRO-HANDEL w Mościszkach, laudację odczytał red. Antoni Płuciennik, nagrodę wręczyli dr Dominika Narożna, członek Zarządu WO SDRP wraz z przewodniczącym Ryszardem Bączkowskim.
4. Jan Ratajczak – prezes OSP w Głuchowie oraz właściciel „Zajazdu u JANA”. Laudował go red. Seweryn Kaczmarek a Kuriera lokalnego, a nagrodę wręczyli Ryszard Bączkowski i red. naczelna Kuriera Lokalnego – Ewa Noga-Mazurek.
5. Jan Skalski – prezes Zarządu Miejskich Zakladów Gospodarki Odpadami Komunalnymi w Koninie, laudację odczytał red. Ryszard Sławiński, który razem z przewodniczącym Ryszardem Bączkowskim wręczył laureatowi insygnia nagrody.
6. Prof. UAM dr hab. Tadeusz Wallas, prorektor UAM, którego laudowała dr. Dominika Narożna. Nagrodę – razem z przewodniczącym Ryszardem Bączkowskim – wręczył dziekan Wydziału Dziennikarstwa – prof. Andrzej Stelmach.
7. Doktor Elżbieta Wrzesińska-Żak – dyrektor Szpitala im Raszei w Poznaniu. Laudację wygłosił mecenas Zbigniew Standar, który razem z przewodniczącym Ryszardem Bączkowskim wręczył statuetkę i certyfikat.
8. Statuetkę w kategorii „Medialny Samorządowiec” otrzymała doktor Zofia Szalczyk, przewodnicząca Sejmiku Województwa Wielkopolskiego. Obszerną laudację odczytała red. KL – Ewa Noga-Mazurek. Nagrodę wręczyli przewodniczący Ryszard Bączkowski z dziekanem prof. Andrzejem Stelmachem.
Nagrody były równorzędne, a wręczano w kolejności alfabetycznej, aby nikt nie poczł się zmniej konfortowo.
Wszyscy laureaci, zadowoleni i wzruszeni, podziękowali za zauważenie ich działalności.
Po wręczeniu Nagród „Mediom Przyjazny” nastąpiła niespodzianka – prowadzący red. Ryszard Sławiński otrzymał Nagrodę Ludzi Życzliwych DOBRE SERCE z rąk przewodniczącej Kapituły Kaliny Izabeli Zioła i członkini Kapituły Elżbiety Wojciechowskiej. Nagroda, ta jest przyznawana ludziom wybitnie życzliwym, dbającym nie tylko o własne interesy, ale z dobroci serca pomagającym innym, a więc idealnie wpisywała się w uroczystość, promującą ludzi przyjaznych.
Na zakończenie imprezy poznański bard Tomasz Bateńczuk zaśpiewał kilka piosenek własnej kompozycji do wierszy polskich poetów.
Po tym krótkim recitalu przewodniczący Ryszard Bączkowski zakończył część oficjalną i zaprosił wszystkich w imieniu gospodarza Gali, dziekana prof . Andrzeja Stelmacha na poczęstunek. Rozmowy przy pięknie i bogato zastawionych stołach trwały do późnego wieczora.
Te nominacje mają podobną formułę, jak filmowe Oskary. Nominacja jest dużym wyróżnieniem, tak dla nominujących, jak i nominowanych.
Ewa Noga-Mazurek