środa, 22 Sierpień 2018

2017 Grudzień

Migać się trzeba umieć
Przedświąteczne dni powinny być spokojniejsze, z mniejszą ilością przygotowywanych potraw i gruntownego sprzątania. Tak mówią niewiasty w grodach nie tylko nad Samicą, Obrą i Wartą. Gdy jednak w kalendarzu pokaże się grudzień karuzela zaczyna się kręcić. Z początku wolno, a im bliżej świąt, to coraz prędzej. Lista sporządzonych koniecznych zakupów wydłuża się z każdym dniem.
Nie inaczej bywa w domach Mariana Mizerki i Hipolita Lichego. Kumple nakręcają się wzajemnie, zaklinając się, że nie tkną palcem niczego w chacie i tylko będą leżeć „bykiem” oczekując na pierwszą gwiazdkę.
Wiele spraw mieli jednak do pilnego obgadania, dlatego postanowili w przedświątecznym tygodniu kilkakrotnie się spotkać. Wcale nie było to takie łatwe, ponieważ ich połowice wobec nich miały swoje plany. Gdy tylko się spotkali zaczęły się gorączkowe pytania.
– Co twoja ci wymyśliła? – zapytał kumpla Marian Lichy?.
– Łeb pęka – odparł Hipolit Mizerka. Gdybym wszystko musiał zrobić to, co mi nakazała, to święta musiałby być za miesiąc, a nie za kilka dni.
– Zapewne są wśród nich rzeczy zbędne, a nawet głupie. Powiedz coś o tym – dociekał Marian.
– Jak sobie życzysz przyjacielu – od razu zaczął tłumaczyć Hipolit. Rutynowe to: trzepanie dywanów, sprzątanie na szafach, przetarcie mebli specjalną pastą, gruntowne odkurzanie całego mieszkania włącznie z grzejnikami, futrynami drzwi i okien. To ostatnie z wypucowaniem szyb. To tylko wstęp. Do tego dołożyła ręczne utarcie maku, ubicie nad parą babki, zakup karpi, ich zabicie i pokrojenie. Przyniesienie z bazaru i oczyszczenie warzyw. Zakup i przytaszczenie choinki. A teraz – o głupoto ludzka – mam pomalować balkon na zielono, wnękę na jasny kolor, a balustradę na ciemny tak, aby widać było stojącą żywą i dużą choinkę.
– Stop, stój kolego, bo zaczyna mi się kręcić w głowie – Marian przerwał przyjacielowi. Mogę ci od razu powiedzieć, że nasze kobiety musiały się spotkać i obgadać plan pracy dla nas, bo specjalnie niczym one się nie różnią. Moja też oznajmiła, że na te święta choinka będzie na balkonie. Dłużej wytrzyma na dworze i nie będzie tak szybko oblatywała – nadawała, gdy spojrzała na moją wielce zdziwioną minę. O malowaniu już nie mówiła, bo po ostatnim moim malarskim wyczynie w kuchni, jest zaciek na ścianie i plama na podłodze. Coś jednak wspomniała o naturalnej wykładzinie na balkonie pod choinkę. Odstąpiła od poronionego pomysłu, gdy jej powiedziałem, że dobra, ale zakupimy wykładzinę z pieniędzy na jej prezent pod choinkę. Moja natychmiast odpaliła, że jeżeli to ma być jej kosztem, to ona rezygnuje. Na moje pytanie o to, jaka będzie choinka w mieszkaniu odparła, że mała bajecznie kolorowa, ale sztuczna.
– Dokładnie tak samo wciskała mi Kundzia – wyrwał się Hipolit. Od malowania balkonu też się jakoś wykręciłem. Nagadałem połowicy, że wszyscy dokoła pomyślą, że robiąc to zimą szajba nam odbiła.
– To jest nie do zaakceptowania – przerwał Marian. Musimy coś takiego wymyślić i wywinąć, że nasze zrezygnują z naszych usług.
– Ale, co, ale co – jąkając się pytał Hipolit.
– Jutro myję okna – rzekł Marian. Gdy tylko otworzy drzwi ja udam, że był przeciąg i zbiję szybę. Jak to nie wystarczy, to w kuchni popsują telewizor moje żoneczki, a do tego urwę antenę.
– A ja, a ja, co mam zrobić? – dopytywał Hipolit – aby moja powiedziała, że nie mam niczego tykać iżebym wyniósł się z chaty.
– Już ci mówię – pouczał kumpla Marian. Podczas kręceniu maku upuścisz donicę, która się rozbije. Za jednym zamachem zapaskudzisz podłogę i zmarnujesz mak. Przy trzepaniu dywanu tak go wygrzmocisz, że zrobi się dziura. Gdy będziesz go wnosił na korytarzu zbijesz lampę.
– Dobra nasza – wykrzyknął Hipolit. Ale co będzie, jak to nie wystarczy.
– Ryzyk fizyk – jak mówił mój ojciec. Jak znam życie wylecimy z chaty z hukiem – nadrabiając miną gadał Marian.
Na drugi dzień około południa kumple już byli razem.
– Jak ci poszło – zapytał Hipolita Marian.
– Dokładnie tak się stało jak przewidziałeś – wyrzucił z siebie Hipolit. Wieczorem w donicy kręciłem mak. Długo nie trwało, jak cisnąć zbyt mocno złamałem kałkę. Moja chyba przeczuwała, że coś wywinę, bo wyjęła z szuflady drugą i tryumfalnie mi ją wręczyła. Podczas tej czynności donica wysunęła mi się z pomiędzy kolan i gruchnęła na podłogę. Rozbiła się na kilka części. O Jezu stęknęła Kundzia i dawaj mnie sztorcować. Rano, gdy wychodziłem z dywanem do trzepania rzekła – mam nadzieję, że niczego złego już nie wywiniesz. Chyba w złą godzinę to powiedziała, bo po chwili solidnego walenia trzepaczką na środku dywanu zrobiła się spora dziura. Ty ofermo, ty łachudro, czego się tkniesz, to wszystko sknocisz – wrzeszczała na mnie, gdy wróciłem do chaty. Zła, jak szerszeń dała mi pieniądze i kazała iść kupić nowy. Nie ważne gdzie, byle był ładny, duży i tani. Jak widzisz idę i proszę cię o pomoc w zakupie – zwrócił się do kumpla.
Idąc do miasta Marian wyjaśnił Hipolitowi, jak on wykręcił się od roboty.
– Dokładnie tak, jak ci mówiłem. Podczas mycia okna w pokoju zbiłem szybę. Huk był taki, że Gabrysia o mało nie padła na podłogę. Przy zmywaniu szafek w kuchni, niby niechcący, rozlałem wodę na włączony telewizor mojej połowicy. Odbiornik, w którym z wypiekami na twarzy oglądała swoje seriale, tylko zaskwierczał, zrobił się czarny i zamilkł. Gdy zeskakiwałem z drabinki, niby przypadkiem wyrwałem ze ściany gniazdo od anteny. Na szczęście telewizor udało się uratować i moja odetchnęła z ulgą.
Przy okazji jak będziemy w mieście muszę kupić gniazdko i zamontować. Moja Gabrysia oznajmiła mi, że musze to zrobić, a dalej to już nie chce mnie widzieć na oczy.
– Czyli, że cel osiągnęliśmy. Jak dobrze pójdzie i dokonamy tanich zakupów, to jeszcze zostanie na jedną, a może i na dwie flaszki – rzekli jednogłośnie kumple i przybili sobie piątkę.
Seweryn Kaczmarek


Młodsi i starsi piłkarze LZS Wronczyn spotkali się w klubowej świetlicy, aby podsumować miniony sezon i przełamać się opłatkiem.
Na uroczystość zaproszono burmistrza Włodzimierza Pinczaka, prezesa SKR Krzysztof Robaszyński, sołtysa Zygmunta Jankowiaka i redaktora naszej gazety, czyli Kuriera lokalnego. Na tę okazję przygotowano pachnący i smaczny poczęstunek dla przybyłych.
Krótko po 17.00 zebranych powitał prezes i zaprosił do stołu.
Piotr Górecki pisze relacje ze spotkań LZS tym razem też przygotował i przedstawił statystki drużyny seniorów i młodzieży Wronczyna. Z dumą podkreślił zwycięstwa drużyn z Wronczyna w różnego rodzaju zmaganiach turniejowych, w tym wygrana w Memoriale Zenona Adamka oraz Pucharowych w Gminie Stęszew.
Głos zabrali też goście. Życzyli zawodnikom i działaczom zdrowia, szczęścia, radosnego spędzenia w rodzinnym gronie Świąt Bożego Narodzenia, a w Nowym Roku realizowanie sportowej pasji i jak najlepszych wyników.
W chwilę potem przełamywano się opłatkiem i składano sobie życzenia. Działacze LZS Wronczyn przygotowali dla wszystkich upominek w postaci klubowego kalendarza na 2018 rok.
Później już tylko raczono się słodkościami z domowego wypieku, napojami i cytrusami. Był czas na rozmowy i żarty.
Seweryn Kaczmarek

Jaki kraj, taka szopka
Bożonarodzeniowe szopki całego świata zachwycają różnorodnością. Ukazują bogactwo kultur danego kraju i regionu.
CZARNOSKÓRY JEZUS
Szopki są przykładem tradycji, która wraz z misjami chrześcijańskimi zawędrowała na inne kontynenty Szopki afrykańskie wykonuje się przeważnie z ciemnego drewna: hebanu, palisandru, albo drewna tekowego. Nie stosuje się zdobienia, czy malowania farbami. Grota narodzenia Jezusa, to słomiany szałas otaczony zwierzętami z afrykańskiej sawanny. Postaci noszą typowe murzyńskie rysy twarzy.
MARYJA JEDZIE NA LAMIE, A JÓZEF MA SOMBRERRO
W Ameryce Łacińskiej połączono tradycję europejską z miejscową, wzbogaconą wierzeniami tubylców. Szopka latynoamerykańska zaskakuje atmosferą barwnego, ludowego festynu. Rodzina Święta nosi na sobie kolorowe stroje. Długonoga lama – zamiast osiołka – niesie na grzbiecie Maryję. Zwierzę prowadzi św. Józef ubrany w czarne sombrero i różowo-żółto-seledynowe ponczo. Postaci magów są mocno wydłużone i jadą na słoniu, wielbłądzie i koniu. To typowe dla starej sztuki Peru, zwanej kusko. W darach dla Nowonarodzonego złożone są gliniane naczynia.
SZOPKI W AMERYCE PÓŁNOCNEJ.
Tam szopka przywędrowała przez Anglię. Misjonarze bardziej zwracali uwagę na szybkie zaszczepienie tradycji budowania szopek, niż na wierne odtwarzanie pierwotnego wyglądu postaci ze scen bożonarodzeniowych. Dlatego Maryja przedstawiana jest, jako czerwonoskóra Madonna, niosąca na plecach dziecię.
TRADYCJA SZOPEK W EUROPIE
Zawędrowała do wszystkich krajów Europy. Rozpowszechniła się w Hiszpanii, Portugalii, Prowansji, Szwajcarii, Austrii, Niemczech i Polsce. Przez długi czas nie wychodziła jednak poza mury kościołów i klasztorów.
Z czasem szopki zdobyły taką popularność, że oglądający chcieli mieć je bliżej – we własnych domach. Oczywiście wiązało się to ze zmniejszeniem rozmiarów figurek.
Włosi z takim zapałem zabrali się do dzieła, że powstało tam 20 szkół budowania szopek. Bezkonkurencyjną ze względu na bogactwo, staranność wykonywanych postaci i fantazję w tworzeniu scen okazała się szkoła neapolitańska. Dzięki niej prosta szopka św. Franciszka przekształciła się w pełne przepychu przedstawienie zwane presepio. Szopki te stały się pasją bogatych ludzi. Czasem inscenizacja zajmowała nie tylko jeden pokój, ale nawet całe piętro domu.
Nikt nie próbował liczyć figur. Jeden z najpokaźniejszych zbiorów figurek był w posiadaniu króla Karola III. Szopkę tworzyło prawie 6 tys. elementów.
W tych szopkach sceny z Bożego Narodzenia znajdowały się na drugim planie. Najważniejsze były sceny związane z wydarzeniami, jakie zaszły w ostatnim roku w mieście. Wielkie kolekcje nosiły nazwy od familii właściciela lub miejsca, w którym były prezentowane. Z końcem XIX wieku tradycja budowania wielkich inscenizacji nieco podupadła.
Z SZOPKĄ DO DOMU
W starym Neapolu na placu do dziś ustawiają się stragany zastawione tysiącami małych santon. Te figurki z naturalnej gliny dzięki ozdobieniu farbami wpisują się w lokalny koloryt. Na południu kraju prawie każda włoska rodzina posiada kolekcję santon.
W tym samym czasie Francuzi szukają na jarmarku najładniejszych santon ubranych w stroje z epoki, czy stroje regionalne. Kupują je, jako bożonarodzeniowe upominki dla dzieci. W zimowe wieczory ich pociechy będą zabawiać się godzinami w odgrywanie scen Narodzin Jezusa.
Austriacy i Niemcy przed świętami Bożego Narodzenia całymi rodzinami odwiedzają miejscowe bazary Chriskindlemarket. Przy wtórze muzyki przyjemniejsze staje się szukanie nowych postaci do domowej szopki lub na prezenty dla przyjaciół.
MATERIAŁEM DO WYROBU SZOPEK.
Z wypieczonych z ciasta chlebowego twarzy Jezusa i Maryi, a jako oczy wystają goździki, takie jakich używa się w piernikowej przyprawie. Rodzinę Świętą otacza kolorowa girlanda kwiatów wykonana z barwionego ciasta. Są też szopki wykonane z liści kukurydzy utwardzanych w roztworze soli. Większych umiejętności wymaga wykucie Rodziny Świętej w bryle węgla. Figurka Jezusa zlewa się z płaszczem Matki Bożej. Obok z latarką w ręku klęczy pochylony nad tajemnicą przyjścia Zbawiciela św. Józef. Tę szopkę wykonał niemiecki artysta.
POCZĄTKI SZOPKOWEJ TRADYCJI
Zaczęło się w roku 1233 na leśnej polanie w Greccio, pomiędzy Asyżem, a Rzymem. Mieszkał tam zakonnik – późniejszy Święty Franciszek. To on, jako pierwszy zaczął przedstawiać szopki bożonarodzeniowe. Brały w nich udział mieszkańcy okolicy, a także żywe zwierzęta. W tamtym czasie Franciszek otrzymał po raz pierwszy pozwolenia papieża na obchodzenie Bożego Narodzenia poza murami kościoła. Szopki robił dla ludzi, którzy nie potrafili czytać. Widowisko pomagało im poznać historię przyjścia na świat Chrystusa. Św. Franciszek nazwany został później ojcem szopki.
Wtedy nie było jeszcze pasterki i choinki, a data świąt Bożego Narodzewnia wiązała się z dniem przesilenia zimowego i narodzin słońca. Obecną datę symbolicznych Narodzin Mesiasza, czyli 25 grudnia, ustanowiono dopiero w roku 354, czy ponad 300 lat po śmieci Jezusa. To tak, jakbyśmy teraz ustanowili świętowanie czegość, co miało miejsce w XVI wieku.
W pierwszych szopkach nie było królów, ale magowie ubrani w krótkie tuniki. Na wielu sarkofagach Jezus przedstawiony jest, jako dziecię leżące w żłóbku, a obok Niego pojawiają się osiołek i wół. Te zwierzęta występują w przedstawieniach jeszcze przed narodzeniem Jezusa, od czasów starożytności. Nie wspomina o tych zwierzętach Ewangelia.
TAM, GDZIE NARODZIŁ SIĘ JEZUS
W Rzymie znajdują się relikwie z Groty Betlejemskiej. Początkowo świątynia nosiła inną nazwę – Santa Maria Ad Praesepe, od łacińskiej nazwy praesepe – szopka, żłóbek. W krypcie świątyni znaleziono główny ołtarz z wolnostojącymi kamiennymi postaciami. Te figurki wyrzeźbione w 1282 r. przez Arnolfo Di Cambio stają się pierwszymi figurkami bożonarodzeniowymi. Nazywano je również jasełkami. Od tego czasu prawie we wszystkich włosk ich kościołach ustawia się naturalnej wielkości figurki z kamienia lub drewna.
Pomysłów na wykonanie szopki jest właściwe tyle ilu jest wykonawców, chociaż w krajach przyjęły się określone modele. Niemieckie, austriackie i tyrolskie rodziny w okresie świąt Bożego Narodzenia gromadzą się wokół „piramidy”. Maleńkie drewniane figurki ustawione są na okręgu, przy którym znajdują się też miejsca na świece. Ogrzane od płomienia powietrze obraca znajdujące się powyżej skrzydełka i figurki zaczynają podróż po okręgu.
Tradycja szopki przyjmuje się nawet w krajach protestanckich, choć nie w takim stopniu, jak w katolickich. Szwedzka szopka ze słomy sprowadza się do najważniejszych trzech osób: Maryi, Józefa i Dzieciątka w żłóbku, który przypomina raczej balię do kąpieli dziecka. Jest też gwiazda betlejemska i dwa baranki. Duńska szopka wykonana jest z kolorowo barwionej ceramiki.
Ich przeciwieństwem są wystawne szopki austriackie. Często sceny przedstawiają adorację nowo narodzonego Jezusa. Kilkanaście postaci aniołów o subtelnych rysach tonie w ukłonach. Jasne loki spływają na ramiona okryte srebrzonymi szatami. Inne anioły wdzięcznie układają woskowe palce na strunach harfy. Typowe dla Austrii jest też przedstawienie Dzieciątka Jezus – figurka z woskową twarzą ledwie wynurza się z bogato zdobionego becika.
Szopka holenderska stylizowana jest na wzór wnętrza XIX-wiecznego niderlandzkiego domostwa. Tylko trzej magowie odróżnieni są strojem orientalnym. Matka Boża uczesana w warkocze ubrana jest w długą kremową sukienkę, jaką nosiły holenderskie kobiety. Świadkami narodzenia są: służący w pasiastych spodniach i ciężkich drewniakach oraz służąca ze sznurem korali na szyi.
Wystawę szopek z całego świata można oglądać w warszawskim Muzeum Etnograficznym do 31 stycznia 2001.(maz)

Ciepło i serdecznie na studenckim opłatku
W sobotę w sali widowiskowo-sportowej 16 grudnia spotkali się studenci stęszewskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku. Impreza opłatkowa została połączona z wykładem dr Pawła Strzyżewskiego w temacie „Boże Narodzenie”. Zaproszony gość przybliżył genezą tego święta. Mówił m.in. o historii związanej z narodzinami Syna Bożego, o sporach dotyczących daty Jego przyjścia, wpływach kulturowych.
Dalej już zgodnie z wcześniejszym programem przedstawionym przez prezes SUTW Danutę Niedźwiecką realizowani spotkanie. Jeszcze tylko Zarząd złożył przybyłym życzenia i studenci przełamując się opłatkiem składali sobie życzenia. Były szczere i serdeczne zarówno te Bożonarodzeniowe jak i na Nowy 2018 Rok.
Niekończące się rozmowy trwały podczas poczęstunku przy stole.
Wszyscy przybyli otrzymali mały upominek. Był to notes do zapisywania m.in. dat, imprez: wyjazdów, wycieczek i robienia notatek o wykładach itd.
Miłą atmosferę podkreślał świąteczny wystrój sali z dorodną choinką, ozdobami i wspólnie śpiewanymi i słuchanymi kolędami. (k)

Strażacy przekazują kalendarze
Przedstawiciele Komendy Powiatowej PSP w Kości anie w przedświątecznych dniach udali się do placówek oświatowych na terenie powiatu i przekazali „Kalendarze na rok 2018”.
Podczas spotkań z dyrektorami i nauczycielami omówiono zasady uczestnictwa w konkursie „I Ty możesz uratować czyjeś życie” i zachęcano do wzięcia udziału w pouczającej zabawie. Omawiając walory edukacyjne konkursu strażacy wskazywali na zagrożenia, na jakie należy uczulić dzieci i młodzież oraz zachęcali do organizowania wspólnych spotkań edukacyjnych w roku 2018.
Spotkania były okazją do złożenia życzeń świąteczno-nowowrocznych. Oprócz tych najczęściej wypowiadanych dotyczących zdrowia i wszelkiej pomyślności, były też życzenia, aby dyżurujący w tym okresie strażacy, nie musieli uczestniczyć w akcjach ratowniczych.
Opr: st. bryg. Andrzej Ziegler – KP PSP w Kościanie
Zdjęcia: KP PSP w Kościanie

W hołdzie powstańcom wielkopolskim
Zbliżająca się rocznica wybuchu Powstania Wielkopolskiego była okazją do upamiętnienia powstańców z naszego regionu. 17 grudnia 2017 r. odbyła się uroczystość uhonorowania zasłużonych żołnierzy spoczywających na cmentarzu w podkościańskich Starych Oborzyskach.
Uroczystości rozpoczęły się mszą w miejscowym kościele, po której nastąpił krótki program słowno-muzyczny oraz rys historyczny upamiętnionych w tym dniu osób. Następnie na parafialnym cmentarzu uhonorowano okolicznościowymi tabliczkami powstańców wielkopolskich i żołnierzy polskich.
Uhonorowani powstańcy i żołnierze:
*Jan Szymański – Powstaniec Wielkopolski, żołnierz Wojsk Wielkopolskich. Syn Wojciecha i Marii. Brał czynny udział w Powstaniu Wielkopolskim. Do kompanii kościańskiej dołączył 8 stycznia 1919 roku pod dowództwem por. Sikory. Z tą grupą walczył pod Lipnem i Górką Duchowną, później pod Boguszynem i Krzyckiem Wielkim. Po zakończeniu powstania przydzielony został do 6-go Pułku Strzelców Wielkopolskich. Brał udział w wojnie polsko-bolszewickiej. Zwolniony do rezerwy w 1920 roku. Odznaczony Wielkopolskim Krzyżem Powstańczym.
*Jan Nowicki – Powstaniec Wielkopolski. W trakcie I wojny światowej walczył w armii niemieckiej, pod Verdun. W 1918 roku wrócił z frontu zachodniego i dołączył do oddziałów powstańczych. Brał udział w walkach pod Bojanowem, Rawiczem i Lesznem. Ożenił się z Antoniną zd. Bartkowiak i zamieszkał w Starych Oborzyskach.
*Teodor Raszewski – Powstaniec wielkopolski, rotmistrz 1-go Pułku Ułanów Wielkopolskich, syn pierwszego Starosty Kościańskiego – Gustawa Raszewskiego h. Grzymała i Teodory zd. Moszczyńskiej. W trakcie pierwszej wojny światowej służył w wojsku niemieckim. Po wybuchu powstania wielkopolskiego dołączył do kompanii czempińskiej, skąd został przeniesiony i mianowany dowódcą 4-go szwadronu 1-go Pułku Ułanów Wielkopolskich (15. Pułk Ułanów Poznańskich). Oddziały 4-go Szwadronu 29 czerwca 1919 roku, poruszając się wzdłuż szosy w rejonie Osieka nad Notecią, zostały zaatakowane przez niemieckie wojsko. Rotmistrz Raszewski, chcąc zająć dogodniejsze miejsce do obserwacji linii przeciwnika, razem z kilkoma żołnierzami dostał się pod silny ogień karabinów maszynowych. Tego dnia poległ. W wyniku ostrzału nie udało się wyewakuować ciała dowódcy, które przejęły wojska przeciwnika. Dopiero po pertraktacjach Niemcy wydali ciała dwóch poległych żołnierzy, w tym Teodora Raszewskiego, w zamian za obietnicę wydania ciał dwóch poległych wyższych oficerów niemieckich i kaucję wysokości 20 000 marek. Ciało dowódcy przewieziono do Poznania, a następnie do Starych Oborzysk, gdzie złożono je w grobowcu rodzinnym.
*Jan Cichocki – Powstaniec Wielkopolski, żołnierz Wojsk Wielkopolskich. Syn Franciszka i Marianny zd. Gumpert. W wieku 16 lat podjął pracę, jako kolejarz. W 1916 roku został powołany do wojska niemieckiego. Walczył na froncie zachodnim we Francji, pod Verdun. Brał czynny udział w Powstaniu Wielkopolskim od 11 stycznia 1919 roku w Kompani Kościańskiej pod dowództwem Stefana Maya. Brał udział w potyczkach pod Miejska Górką i Żakowem. Walczył w okolicach Leszna, Wolsztyna, Zbąszynia oraz pod Bydgoszczą. Po zakończeniu Powstania Wielkopolskiego został przydzielony do 6-go Pułku Strzelców Wielkopolskich w stopniu kaprala. Od 1920 roku uczestniczył w wojnie polsko-bolszewickiej, walczył w okolicach Kijowa i Berdyczowa. Od 1921 do 1939 roku pracował w PKP. W czasie II wojny światowej został przymusowo skierowany do pracy w niemieckim pociągu roboczym w okolicach Leningradu, skąd kilka razy próbował uciekać do Polski. Po wojnie, aż do emerytury pracował w PKP, jako zawiadowca odcinka w Drezdenku. Odznaczony Wielkopolskim Krzyżem Powstańczym.
*Stanisław Nowak – Powstaniec Wielkopolski, żołnierz Wojsk Wielkopolskich. Syn Andrzeja i Weroniki zd. Wojciechowskiej. Przed I wojną światową ukończył szkołę powszechną. Przymusowo został wcielony do armii niemieckiej. W grudniu 1918 roku przystąpił do Powstania Wielkopolskiego, w składzie grupy Leszno. Wcielony do Wojska Polskiego, brał udział w wojnie polsko-bolszewickiej, jako sanitariusz. W 1923 roku zawarł związek małżeński z Marianną zd. Kapała. Z początkiem 1924 roku, z uwagi na duże bezrobocie w Polsce, wyjechał do Francji i podjął pracę w kopalni węgla. Na emigracji przyszła na świat trójka dzieci: Stanisława (1924 rok), Maurycy (1926 rok), Józef (1927 rok). W 1936 roku wrócił do Polski, by objąć gospodarstwo po rodzicach w Betkowie. Rok później umarła jego żona. W 1939 roku zawarł kolejny związek małżeński, z Marią zd. Nowacką. W czasie okupacji mieszkali w Betkowie, gdzie urodziła się trójka dzieci: Helena (1940 rok), Bronisława (1942 rok) i Mirosława (1943 rok). W 1948 roku kolejny raz owdowiał. W 1952 roku po raz trzeci zawarł związek małżeński z Marianną zd. Konieczną.
Uhonorowano również żołnierza walczącego podczas II wojny światowej:
*Stanisław Horyński urodził się 7 maja 1909r. w Jaskółkach w gminie Kamieniec, gdzie spędził dzieciństwo. Później rodzina przeniosła się do Wolkowa. Z tego miejsca wyruszył na wojnę. Po przegranej kampanii wrześniowej przedostał się do Francji, a później do Anglii. Tam służył w Dywizjonie Myśliwskim 309, w plutonie magazynowym w stopniu kaprala, jako obsługa naziemna, numer ewidencyjny 792607. Po zakończeniu wojny w 1945 r. przedostał się do Belgii, gdzie przebywał dwa lata u zaprzyjaźnionej belgijskiej rodziny. Do Polski, do Wolkowa wrócił w 1947 r. Bojąc się prześladowania władz komunistycznych w Polsce, przeniósł się wraz z rodziną na Ziemie Odzyskane, do Torzymia, gdzie pracował. Na początku został zatrudniony w tartaku, później w Sanatorium Przeciwgruźliczym w Torzymiu, jako ogrodnik. W 1961 r. wrócił do Wielkopolski. Zamieszkał z żoną, synem i córką w Jasieniu gm. Kościan, gdzie pracował, jako ogrodnik w Spółdzielni Rolniczej. Doczekał się tam emerytury. Zmarł 9 października 1977 roku i został pochowany na cmentarzu parafialnym w Starych Oborzyskach.
Po uroczystościach na cmentarzu wszyscy zebrani przemarszem udali się na teren miejscowej szkoły. Tam odbył się pokaz techniki kawaleryjskiej Towarzystwa byłych Żołnierzy i Przyjaciół 15-go Pułku Ułanów Wielkopolskich. Był też pokaz potyczki z okresu powstania wielkopolskiego w wykonaniu grup rekonstrukcyjnych. Zaprezentowali się: Trzeci Bastion Grolman, Grupa Operacyjna Maxxim, Towarzystwo Działań Historycznych 57 Pułku Piechoty oraz GRH Powstanie Wielkopolskie 1918-1919 Grupa Leszno.
Czynna była również strzelnica obsługiwana przez Stowarzyszenie Historyczne i Strzeleckie im. Kościańskiej Rezerwy Skautowej.
Organizatorzy składają podziękowania Jarosławowi Dzikowskiemu i Kołu Przyjaciół Muzeum Broni Pancernej w Poznaniu, delegacjom 17 Wielkopolskiej Brygady Zmechanizowanej z Międzyrzecza i Związkowi Kombatantów RP i Byłych Więźniów Politycznych w Kościanie, harcerzom, pocztom sztandarowym oraz Orkiestrze Dętej OSP w Kościanie za uświetnienie uroczystości, księdzu proboszczowi Wojciechowi Słomińskiemu za przygotowanie liturgii, pracownikom i chórowi szkoły w Starych Oborzyskach za przygotowanie prezentacji, a także miejscowej Ochotniczej Straży Pożarnej za zabezpieczenie trasy przemarszu, jak również rodzinom zmarłych i licznie zgromadzonym parafianom za udział.
Magdalena Lewandowska

Opłatkowe spotkanie druhów
W „Zajeździe u Jana” w Głuchowie radowano się ostatnio z dwóch wigilii. Pierwsza miała miejsce w środę 13 grudnia, a spotkali się na niej druhowie z całej gminy Czempiń z Ochotniczych Straży Pożarnych. Przybyli także zaproszeni goście. Najważaniejszą postacią była przewodnicząca Sejmiku Województwa Wielkopolskiego Zofia Szalczyk. Dotarli również: starosta powiatu kościańskiego Bernard Turski, burmistrz Czempinia Konrad Malicki, przew. Rady gminy Czempiń Łukasz Grygier, ludzie inni ludzie wspierający Straż, w tym duchowni z dekanatu czempińskiego.
Spotkanie otworzył Prezes Zarządu Oddziału Gminnego Związku OSP RP w Czempiniu, jednocześnie wiceprezes Zarządu Oddziału Powiatowego Związku i członek Zarządu Oddziału Wojewódzkiego w Poznaniu Kazimierz Dębny. On też przybliżył miniony rok. Wiele się działo i był to rok dobry dla miejscowych jednostek OSP. Nie tylko o sprzęt gaśniczo-ratowniczy i pojazdy, gmina się wzbogaciła, ale też o nową remizę w Głuchowie.
Za duże wsparcie i trwanie przy druhach uhonorowano medalami Jędrzeja Piotrowskiego i Marcina Kaczmarka.
Przybyli księża słowem nożym ubogacili spotkanie. Miejscowy proboszcz Tomasz Marciniak odczytał fragment Ewangelii o Narodzinach Dzieciątka Jezus. Wiele ciepłych słów do strażaków ochotników skierowali: Zofia Szalczyk, starosta Bernard Tursk i Konrad Malicki.
Zaraz po tym poświecone opłatki trafiły w ręce druhów i gości. Przełamywano się nawzajem opłatkami i kierowano życzenia.
Po grupowym foto wszyscy zasiedli przy wspólnym stole. Na białym obrusie pojawiły się pachnące,świąteczne potrawy. Była ciepła i rodzinna atmosfera.
Na koniec jeszcze składano sobie jeszcze życzenia na nowy 2018 rok. Będzie on jak już widomo szczególny dla druhów OSP w Głuchowie, mają szansę wejść do Krajowego Systemu Ratowniczego.
* *
W niedzielę 17 grudnia w tym smym miejscu swoją wewnętrzną wiglię – jak co roku – świetowali już tylko głuchowscy strażacy. Kilu gości także przybyło, w tym – do niedawna – komendant Państwowej, Powiatowej Straży Pożarnej w Kościanie Jarosław Tomaszewski z małżonką.
Ksiądz proboszcz – jak zawsze – powiedział kilka słów o bożonarodzeniowym święcie i zaintonował kilka kolęd, które odśpiewali wszyscy. Zaś Kazimierz Dębny – prezes Zarządu Oddziału Gminnego OSP w Czempiniu powiedział tak:
– Rok 2017 był rokie dla Was bardzo obfity. Jednostka w Głuchowie otrzymała własny sztandar, to ogromne wyróznienie, który został odznaczony brązowym medalem za zasługi dla pożarnictwa. Jest to pierwsze odznaczenietego sztandaru i myślę, że nie ostatnie za pracę, jaką wykonujecie na rzecz swego społeczeństwa. Otrzymaliście dodatkowy samochód bojowy. Również w tym roku tutwj w Głuchowie były zawody sikawek konnych. Był to ogramny wasz wysiłek. Za to wszystko wam druhowie w roku 2017 serdeczbie dziękuję. Oby rak 2018 był równie obfityw dobre zdarzenia. Wszystkim życzę zdrowych, spokojnych świąt, abyśmy nie musieli odbierć informacji o pożarach i innych trudnych zdarzeniach. Wszystkego najlepszego.
Po życzeniach Gertruda Kaźmierczak odczytała, że Brązowy Medal za Zasługi dla Pożarnictwa otrzymał dh Aleksander Migdałek – członek OSP Głuchowo, pełniącego funkcję gospodarza OSP. Przyznał Oddział Wojewódzki Związku OSP w Poznaniu. Wręczenia odznaczenia strażackiego poproszę Druha Kazimierza Dembnego dokonał członka Zarządu Oddziału Wojewódzkiego Związku OSP RP w Poznaniu w asyście druha Tomasza Grzelczyka – Prezesa Zarządu Oddziału Powiatowego Związku OSP RP w Kościanie oraz Druha Jana Ratajczaka – Prezesa Zarządu OSP Głuchowo.
Z kolei dh Jarosławowi Dolińskiemu, członkowi OSP Głuchowo, prezydium Zarządu Oddziału Powiatowego OSP Kościanie nadało odznakę „Strażak Wzorowy”. Odznaczenie wręczył dh Tomasz Grzelczyk – Prezes Zarządu Oddziału Powiatowego w Kościanie w asyście dh Jana Kasperskiego – Komenda Gminnego Związku OSP RP w Czempiniu (k,maz))

Gwiazdkowy turniej piłki nożnej chłopców
W środę 13 grudnia w hali widowiskowo-sportowej w Stęszewie już po raz ósmy odbył się Gwiazdkowy Turniej Piłki Nożnej o Puchar Burmistrza Gminy Stęszew”. Udział w nim wzięli chłopcy z rocznika 2006 i młodsi. W sumie było pięć drużyn.
Po zaciętym boku ostatecznym zwycięzcą turnieju została reprezentacja stęszewskiej podstawówki. Wystąpiła ona w składzie: Aleksander Grzybowski (kapitan, bramkarz), Franciszek Czekała, Dawid Dymek, Jakub Nowak, Igor Jopek, Igor Molicki i Karol Kociemba. Opiekunem drużyny jest drużyny nauczyclka wychowania fizycznego tej szkoły Joanna Mydlak
KLASYFIKACJA KOŃCOWA TURNIEJU:
I miejsce – SP Stęszew I
II miejsce – SP Strykowo
III miejsce – SP Modrze
IV miejsce – SP Stęszew II
V miejsce – SP Jeziorki
Bramki dla Stęszewa zdobyli: Rafał Skiba (5), Jakub Nowak (3), Igor Molicki (3), Igor Jopek (2), Franciszek Czekała (2), Bartosz Bławat (2), Karol Kociemba (2) Maksymilian Brzozowski (1).
Podczas turnieju wyłoniono również najbardziej wartościowych graczy turnieju – „MVP” turnieju, a byli to: Aleksander Grzybowski – SP Stęszew I, Nikodem Rybarczyk – SP Strykowo, Hubert Janyszka – SP Modrze, Rafał Skiba – SP Stęszew II i Kamil Matuszewski – SP Jeziorki.
Wszystkim zawodnikom i trenerom pogratulowano uczestnictwa w sportowych bojach i życzono dalszych sukcesów sportowych.(JM)

 Prezenty dla Licealistów
Grodziskie Liceum Ogólnokształcące im. Juliusza Słowackiego ma zawsze klasę, która każdego dnia pełni dyżur szkolny.
W tym roku, 6 grudnia w Dzień Świętego Mikołaja, dyżurną była klasa 1C i rankiem sprawiła swoim kolegom trochę radości. Uczniowie przynieśli do szkoły prezenty.
Od klasy do klasy wchodził Święty. Mikołaj, a razem z nim jego cztery asystentki, renifer i elf. Całą ta grupa rozdawała pierniczki. Obdarowano nimi również nauczycieli.
Podczas dużej przerwy przeprowadzono quiz o Św. Mikołaju.
Do tego wielu uczniów miało tego dnia na sobie świąteczne akcenty – czapki św. Mikołaja, świąteczne skarpety, albo sweterki.
Na korytarzu dominowała wesoła atmosfera i wszędzie widać było kolor czerwony. (r)

Grodziskie Liceum Ogólnokształcące im. Juliusza Słowackiego ma zaw sze klasę, która każdego dnia pełni dyżur szkolny.
W tym roku, 6 grudnia w Dzień Świętego Mikołaja, dyżurną była klasa 1C i rankiem sprawiła swoim kolegom trochę radości. Uczniowie przynieśli do szkoły prezenty.
Od klasy do klasy wchodził Święty. Mikołaj, a razem z nim jego cztery asystentki, renifer i elf. Całą ta grupa rozdawała pierniczki. Obdarowano nimi również nauczycieli.
Podczas dużej przerwy przeprowadzono quiz o Św. Mikołaju.
Do tego wielu uczniów miało tego dnia na sobie świąteczne akcenty – czapki św. Mikołaja, świąteczne skarpety, albo sweterki.
Na korytarzu dominowała wesoła atmosfera i wszędzie widać było kolor czerwony. (r)

W parzęczewskiej stajence
Wiktoria Budzisńska i Zosia Zając, czyli dziecięce Anioły, jasełkowe spotkanie w przedszkolu w Parzęczenie zaczęły opowieścią o narodzinach małego Jezusa:
– Gwiazda błyszczy nad stajenką drogę światłem znaczy Każdy człowiek dobrej woli Boga dziś zobaczy A co się w stajence zdarzyło, ile gości do niej przybyło? Zaraz w Jasełkach wam opowiemy. Tak oddać chwałę Bogu dziś chcemy.
Zawturowały inne anioły, czyli Nadia Karolczyk i Ala Adam:
– Do Betlejem ciemną nocą idzie Józef z Matką boską. Gwiazdy świecą i mrugają drogę jasno rozświetlają. Nad Dzieciątkiem Matka Święta pochylona klęczy. Chustką z głowy owinęła swego synka jedynego.
Włączyły się kolejne anielskie głosy, a były to Weronika Andrzejewska, Ala Łakoma, Natasza Krajewska i Ola Kozłowska:
– Niech już nikt nie zwleka,n niech nikt się nie trwoży, w żłóbku leżysz Jezu, w szopie masz mieszkanie, a chciałeś przyjść na ziemię, kochasz ludzi Panie. W dali łąki położone stado owiec na wypasie. Najedzone wkrótce zaśnie. Pasterze stad swych strzegą, o boskich planach nie wiedzą. Trzeba tę nowinę zanieść już do ludzi. Chodźmy prędko pasterzy obudzić.
Słuchajcie pastuszkowie wspaniała nowina, Maryja w stajence porodziła syna. Oddajcie mu pokłon, zanieście coś w darze. A drogę do niego gwiazda wam wskaże. To Syn Boży się narodził, aby ludzi zbawić. Idźcie prędko się pokłonić,. cieszyć go, zabawić. Idźcie do Betlejem, gdzie Dziecię. Oddajcie Mu pokłon boski. On osłodzi Wasze troski.
Tak więc pasterze, w osobach: Adam Królik, Miłosz Górny, Patryk Kazubowski, Remigiusz Przywecki, Jakub Sobczuk, Alex Trąbalski, Oskar Rybarczyki i Bartosz Rybarczyk wyrecytowali:
– Na Boga niebo się pali z nieba zstępują aniołowie biali. Co my możemy Jemu ofiarować przecież sami nic nie  mamy każdy da to, co ma, czy mało, czy dużo. Teraz już ruszajmy witać Boga, bo przed nami  długa droga. Jest stajenka, jaka mała Jest i żłobek, chłopczyk leży.
Witaj Dzieciąteczko w żłobie  Kłaniamy się dzisiaj Tobie i tak bardzo dziękujemy, żeś zamieszkał na tej ziemi. Chociaż ubogie te nasze dary, z serca ci je składamy.
Pasterze dostrzegli nowych przybyszów i oznajmili:
– Jakiś orszak ku nam śpieszy. Idą jacyś Trzej Królowie.
Zawturował im Anioł:
– Bardzo łanie ustrojeni, w koronach na głowie. Hej Pasterze zróbcie miejsce dla gości z daleka.
A królowie, czyli Baltzar, Melchior i Kacper, a w przedszkolu to Jakub Napierała, Marcin Kruczek i Daniel Kaźmierczak tak sie zaprezentowali:
– Witaj, witaj zbawco świata, witaj nam Mesjaszu drogi, który leżysz w stajence ubogi. Melchior jestem i na twarz upadam, złoto w darze pokornie Ci składam. Ja Kacper kadzidło przynoszę, o uśmiech Twój pięknie proszę. Ja Baltazar król wschodu, niosę z mego ogrodu mirrę dla ciebie Panie, który leżysz tu na sianie.
Odwiedzianami uszczęśliwieni byli Maryja i Józef, których odgrywali Oliwia Szaj i Natan Krzyżański
Maryja:
– Oto moje Dziecię W żłobie narodzone, w ubogiej stajence na sianie złożone. Jesteś mój syneczku światłem dla nas wszystkich. Oświecasz serca dalekich i bliskich. Bóg zapłać goście mili żeście dziś Jezusa tak pięknie uczcili.
Sekundował jej Józef:
– Boże wielki spełniłeś swe obietnice, dałeś nam syna, który przywróci nam życie. Jakieś głosy słychać w dali. To pastuszkowie idą gromadnie. Może któryś z tych pastuszków do stajenki naszej wpadnie?
W trakcie całęgo przedstawienie Aniołowie, czyli Alicja Adam, Natasza Krajewska, Zofia Zając, Wiktoria Budzińska, Aleksandra Kozłowska, Olga Kaźmierczak, Natalia Stachowiak, Nikola Przymuszała, Alicja Łakoma, Weronika Andrzejewska, Nikola Firlej, Nadia Karolczyk wspierani pozostałymi adtwórcami ról oraz zgromadzonymi na widowni rodzicami śpiewali kolendy.
Grupę 4 i 5-latków przygotowała do występów ich nauczycielka Anna Nowak-Wilk. Obbenie rakoniewicznka, ale jej ród ciągnie się z Konojadu. Tam kończyła szkołę podstawową i tam nadal mieszkają jej rodzice.
Pomocą nauczycielce służyły Justyna Nowak i Olga Owczarzak.
Oprócz rodzców na widowni usiadła dyrektor GMinnego przedszkola w Kamieńcu Grażyna Boruczkowska.
Do tej placówki uczęszczają dzieci z następujących miejscowości: Kotusz, Lubiechowo,Parzęczewo, Puszczykowo, Puszczykówiec i Wąbiewo.
Jasełkowe spotkanie zakończyło się słodkim poczęstunkiem.(maz)