piątek, 25 Maj 2018

2017 Listopad

*Dzień zaduszny” –
Słowa Jana Brzechwy brzmią „Kiedy miedzianą rdzą pożółkłych jesiennych liści więdną obłoki, zgadujemy, czego od nas obłoki chcą, smutniejące w dali swojej wysokiej. Na siwych puklach układa się babie lato, na grobach lampy migocą umarłym duszom, już niedługo, niedługo czekać nam na to, już i nasze dusze ku tym lampom wkrótce wyruszą. Jeżeli życie jest nicią – można przeciąć tę nić i odpłynąć na obłoku, niby na srebrnej tratwie!”
Każdego roku Kurier lokalny” przypomina ludzi z naszego terenu, których osobiście znaliśmy lub którzy byli aktywni na swoim terenie.
STĘSZEW
*Matylda i Michał
Na styku października i listpada 2016 roku Stęszewem wstrząsnęła wiadomość o nagłej śmierci dwójki młodych ludzi. Ojciec dziewczyny, to znany stomatolog, a chłopaka, to właściciel dużej firmy transportowej. Rodziców obojga mamy przyjemność znać. Tak więc i dla redakcji było to w pewien sposób przykre. W dniu 25 października martwą dziewczynę w obejściu własnego domu zobaczył jeden z rodziców. To 21-letnia Matylda. Miała chłopaka, 27-letniego Michała – syna przedsiębiorcy. Znali się kilka lat. Znali się też rodzice. Ojciec Michałą był pacjentem ojca Matyldy. Matyldę chowano w sobote 29 października. MIchał był na pogrzebie. Następnej nocy bliscy znaleźli go martwego w łączniku budynku gospodarczego. Pochowano go 3 listopada obok dziewczyny.
*Paweł Ossowski. To stęszewski przedsiębiorca. Walczył z ciężką chorobę Miał jeszcze wiele lat przed sobą, a przyszło mu odejść z tego świata. Ostatni raz widziany był na uroczystości otwarcia hali widowiskowo-sportowej w Stęszewie. Towarzyszyła mu córka Marta Banaszewska. Redaktor KL wykonał fotografię pana Pawła i zdjęcie nosi datę 24 marca 2017 roku. Zmarł w czerwcu tego roku. Zamieściliśmy obok siebie dwa zdjęcia. Jedno z czasów młodości ojca i córki. Drugie zrobione przed KL. Pani Marta podpisała: „Był wspaniałym człowiekiem”.
*We wtorek 23 maja na cmentarzu parafialnym w Stęszewie odbył się pogrzeb Sylwestra Chudzińskiego. Pracował ponad dwadzieścia lat w sklepie instalacyjnym Wojciecha Hałasa na ulicy Mosińskiej w Stęszewie. Był czynnym członkiem Polskiego Związku Wędkarskiego, Koła 121 w Stęszewie. Dlatego nad grobem pochylony został sztandar wędkarzy. – Sylwek każdą wolną chwilę spędzał nad jeziorem – wspomina redaktor Kaczmarek. Miał swoje ulubione akweny i miejsca. Złapane ryby często rozdawał przyjaciołom i znajomym. Miał też inną pasję – futboll. Kilka lat temu nakłonił dwego syna Jarka i wnuczka Krzysztofa do zmontowania drużyny piłki nożnej. Powstał wtedy zespół pod nazwą Slim Team. Grupa funkcjonowała „Orliku” i w piłce nożnej halowej. Każde zawody Sylwek oglądał z trybun. W ubiegłym roku podupadł na zdrowiu i musiał udać się do szpitala. Podczas kolejnego pobytu w szpitalu nie wrócił już do domu.
* Kolejny wędkarz, którego pożegnało Koło 121, to Paweł Frąckowiak. Należał do Stęszewa i tutaj działał, chociaż mieszkał w Rosnówku, w gminie Komorniki. Uczestniczył w festynach i wędkarskich imprezach. Ze stęszewskimi wędkarzami startował w wielu zawodach. Łowił np. na sztuczną muchę w górskich wodach pstrągowych. W takich zawodach został mistrzem, wspólnie z prezesem Koła Henrykiem Majorczykiem oraz Tomkiem Spieczyńskim i Mateuszem Fechnerem. Zdobył Super Puchar, w Super Lidze. Ponadto mógł cieszyć się zdobytym Pucharem Burmistrza Stęszewa. Wędkarstwo było jego pasją. Odszedł niespodziewanie we wtorek 28 lutego, w godzinach porannych, na swojej posesji, gdy wycinał drzewa. Jedno z nich go przygniotło. Reanimacja trwała godzinę. Nie udało się przywrócić mu czynności życiowych.
*31 lipca pożegnano wieloletniego zawodnika, działacza, trenera i prezesa Klubu „Spójna” Strykowo – Marka Urbaniaka. Odszedł nagle. Był fachowcem, który klubowi poświęcił kawał swojego życia. Miał 60 lat. Pan Marek udzielał się społecznie na wielu lokalnych polach. W Spójni zawodnikami są jego synowie Maciej i Bartek.
*Henryk Pinczak – wieloletni nauczyciel Szkoły Podstawowej we Wronczynie. Był wychowawcą wielu pokoleń uczniów. Miał 92 lata. Zmarł 15.10.2017 roku.
*Danuta Kowalczyk – szefowa Koła Gospodyń Wiejskich w Tomiczkach. Zmarła 28 czerwca 2017 roku.
*Zbigniew Kostrom – długoletni pracownik Urzędu Miejskiego Gminy Stęszew. Zmarł 12 sierpnia 2017 roku.
*Jerzy Badke – pracownik ZEAS-u, wieloletni kierowca gminnych, szkolnych autobusów. Zmarł w 16 października 2016 roku.
*Jan Kaczmarek sołtys wioski Tomice. Po jeo śmierci funkcję tę objąła jego żona.
*Przemysław Szczeszek odszedł 30 września, po nagłym, a niespodziewanym zdarzeniu. Mieszkał w Mikoszkach w gminie Kościan, bo tu znalazł miłość swego życia. Pochodził z Modrza i tam nadal mieszkają jego rodzice i siostra Agnieszka. Miał zalednie 38 lat.
KOŚCIAN
*Barbara Ratajczak-Bartkowiak. Miaszkała na ulicy Mickiewcza w Kościanie. Była jedną z ładniejszych dziewczyn w mieście. Najpierw uczyła się w SP nr 1, potem robiła „Kolberga”, czyli Liceum Ogólnokształcące. Niemal całą szkołę średnią przyjaźniła się z „przystojniakiem” Jasiem Bartkowiakiem z ulicy Kościuszki. Po maturze skończyła polonistykę. Wyszła za mąż właśnie za Jasia. Razem zbudowali piękny dom w podpoznańskim Swarzędzu i tam zamieszkali. Dużo paliła. Miała coraz większe trudności z oddychaniem. Jasiu zza oceanu sprowadził dla niej specjalny aparat, by oddychała tlenem. Odeszła latem tego roku, właśnie z powodu braku powietrza. Zmarła trzymana przez męża, na jego kolanach. Pochowano ją w Kościanie, gdzie są rodzice, mieszka brat, a ona spędziła najszczęśliwsze lata swej młodości.
*7-go marca zmarł Stefan Kaczmarek (ur. 1937), były radny miejski w Kościanie w latach 2002-2014. Przez wiele lat był członkiem Rady Nadzorczej Kościańskiej Spółdzielni Mieszkaniowej, działał w Radzie Osiedla Piastowskiego, gdzie mieszkał. Należał do różnych komisji istniejących przy Radzie Miejskiej Kościana, np. do komisji rewizyjnej, komisji od spraw społecznych, a także do komunalnej i ochrony środowiska. Na posiedzeniach Rady Miejskiej bronił interesów grodu nad Obrą. Pewnego razu był oburzony, że powiat przywiązuje małą wagę do ulic w Kościanie. Stwierdził nawet, że na niektórych niemal nic nie zmieniło się od lat czterdziestych. Redakcja także wcześniej pisała o tym radnym. Był bratem naszego kolegi redakcyjnego Seweryna Kaczmarka.
*W drugi dzień Świąt Wielkiej Nocy, 17 kwietnia, odszedł ks. Franciszek Schirmer (ur. 1933), będący od 1996 r. na emeryturze. Pochodził z podkościańskiego Starego Bojanowa. Za młodu przeprowadził się do Wrocławia z rodzicami i starszym bratem Benonem, który również wybrał drogę powołania kapłańskiego. Tam przyjął święcenia kapłańskie w 1958 r. W 1977 r. otrzymał probostwo w Karpaczu, w parafii Nawiedzenia NMP. Sprawował funkcję kapelana ratowników górskich. Wspierał działaczy „Solidarności”. Kiedy przeszedł w stan spoczynku, zamieszkał w Kościanie u swojej rodziny, pomagając w posłudze.
*18 maja zmarł Wacław Taciak (ur. 1936), geodeta. W 1955 r. ukończył Technikum Geodezyjne. Najpierw pracował w kilku instytucjach poznańskich, a następnie od 1961 r. przez trzydzieści lat pracował w strukturach geodezji kościańskiej. Nadal się kształcił. W 1981 r. uzyskał tytuł inżyniera, a pięć lat później magistra inżyniera. Od 1999 r. był na emeryturze. W latach 2001-2009 sprawował funkcję prezesa Koła Stowarzyszenia Geodetów Polskich w Kościanie. Czynił skuteczne starania o nadanie jednej z kościańskich ulic – w rejonie cukrowni – imienia prof. Jerzego Fellmanna – kościaniaka, geodety, profesora Politechniki Warszawskiej. Stało się tak w 2011 roku. Taciak należał też do Towarzystwa Miłośników Ziemi Kościańskiej i pełnił funkcję sekretarza i członka zarządu.
*20 czerwca lokalny Kościół poniosła kolejną stratę. Zmarł ojciec Karol Meissner, benedyktyn. Urodzony w 1927 r. w Poznaniu, wychowany był w rodzinie o tradycjach patriotycznych, związanej politycznie z obozem Narodowej Demokracji. W czasie wojny przebywał w Warszawie. Tam zastało go powstanie, w którym służył, jako sanitariusz. W 1945 r. powrócił do Poznania. Ukończył studia medyczne. Działał w harcerstwie. W 1951 r. wstąpił do zakonu benedyktynów w Tyńcu. Sześć lat później złożył śluby wieczyste, zaś święcenia kapłańskie przyjął po pewnych wahaniach dopiero w 1965 r. W 1972 r. przeniósł się do Lubinia w powiecie kościańskim. Dzięki wysiłkowi i energii uratował klasztor lubiński przed likwidacją. Był jego przeorem (1980-1983); rządził parafią lubińską, jako tymczasowy administrator (1982-1988), a następnie proboszcz (1993-1999). Poza tym pracował nad przekładem Biblii Tysiąclecia, komponował melodie gregoriańskie, poświęcał się sprawom rodziny – w tej kwestii współpracował z Janem Pawłem II, z którym łączyła go nić przyjaźni.
*Prawie dwa tygodnie później, 2 lipca, zmarł historych UAM, prof. Zbigniew Wielgosz, który urodził się w 1929 r. w Kobylnikach koło Poznania, ale jego rodzina pochodziła z Bieżynia w gmieni Krzywiń. Po wojnie studiował historię na poznańskim Uniwersytecie. W 1960 r. uzyskał stopień doktorski, zaś habilitował się w 1976 r. Tytuł profesora uzyskał w 1991 r. Sprawował różne urzędy na Wydziale Historycznym UAM. Był wicedyrektorem Instytutu Historii oraz kierownikiem Zakładu Historii Średniowiecznej. Szczególnie bliska była mu Ziemia Kościańska. Był wybitnym znawcą dziejów klasztoru Benedyktynów w Lubiniu, redagował „Zeszyty Lubińskie”. Był także m.in. współautorem książki „Kościan – zarys dziejów”. W wolnych chwilach profesor cenił sobie wypoczynek na wsi.
*Cukrzyca, to choroba powszechna. Na całym świecie choruje na nią ponad 300 milionów ludzi. 25 września 2017 roku zmarł Jerzy Przewoźniak (ur. 1936), długoletni prezes Koła nr 2, Polskiego Stowarzyszenia Diabetyków w Kościanie. Z kołem był związany praktycznie od początków jego istnienia, czyli od 25 marca 1986 r. Ruch kościańskich cukrzyków rozwijał się błyskawicznie. Gdy w 1999 roku przekroczył liczbę 200 członków, założono oddziały terenowe w Czempiniu, Kościanie i Śmiglu. W październiku 2007 r. Oddział otrzymał sztandar, a w czerwcu 2012 r. statuetkę „Kościan dziękuje”. Diabetycy z grodu nad Obrą prowadzają wiele akcji badania poziomu cukru we krwi, badania cholesterolu, trójglicerydów i ciśnienia tętniczego. Aktywność kościańskiego Koła, to na pewno jest zasługa pana Jerzego. Warto przy tej okazji przypomnieć innego działacza, zmarłego wcześniej członka Zarządu – Eugeniusza Frąszczaka.
*W marcu bliscy pożegnli Andrzeja Witkowskiego. To absolwent Liceum Ogólnokształcącego im. Oskara Kolberga w Kościanie i nasz kolega. Wiele lat był w związku z Henryką Mazurczak. Zmarł nagle w fotelu, w domu przy ulicy Traugutta. Był to 26 marca 2017 r. Miał 66 lat.
GRODZISK WLKP.
„Zgasłeś nam, jak świecy płomień. Bez buntu, bez słowa skargi. I tylko smutek bolesny i pamięć żywa w nas pozostanie” – tak napisano na stronie Orkiestry zawiadamiając, że 30 listopada odszedł kapelmistrz Grodziskiej Orkiestry Dętej – Stanisław Słowiński. Urodził się 13 czerwca 1939 r. Całe swoje życie poświęcił muzyce. Po ukończeniu średniej szkoły muzycznej w Poznaniu pracował przez 16 lat w operetce poznańskiej. Od 1978 r. był członkiem poznańskiej orkiestry Zbigniewa Górnego. W tym samym roku został również kapelmistrzem Grodziskiej Orkiestry Dętej. Pan Stanisław do Grodziska przywędrował w 1978 roku i był tu przez około 38 lat. Przyciągał do zespołu młodzież. Zmarł w Grodzisku Wielkopolskim i ttaj został pochowany w sobotę 3 grudnia 2016 roku.
*Ryszard Górny
Mieszkał w Grodzisku Wlkp, ale wiele lat pracował w Rolniczej Spółdzielni Produkcyjnej w Łubnicy w gminie Wielichowo. Z czasem aktywnie włączył się w działalnoć społeczną. Został radnym powiatowym. W I i II kadencji wybrano go na funkcję przewodniczącego Rady Powiatu Grodziskiego. Za wkład i zasługi uhonorowany został medalem „Zasłużony dla Powiatu Grodziskiego”. W grudniu 2016 roku odszedł człowiek cieszący się autorytetem, uznaniem i sympatią wielu środowisk – można było usłyszeć w mowie pożegnalnej.
REDAKCJA
Kurier lokalny także, co jakiś czas wspomina swoich współpracowników. W ciągu 26 lat odeszło ich już kilku. Przypomnijmy ich: redaktor Bogdan Wyrwa, kolporterzy: Józef Hamulski, pan Jurga i Stanisław Dudziak (zmarł tydzień temu), współpracownicy: Romana Sobecka-Ksoń i Roman Kosicki. Kilka lat temu pomocny przy sprawach komputerowych był Łukasz Kościański. Zmarł w październiku 2017 roku. Miał 43 lata.
Odchodzą od nas ludzie, ale pozostawiają ślad. Gdyby nie oni, nasz wewnętrzny świat byłby uboższy. Wspominamy ich szczególnie w jesienne dni, bo choć ich już nie ma, pozostawili nam cząstkę siebie.
Autorzy: Ewa Noga-Mazurek, Seweryn Kaczmarek i Sławomir Rządkowski
Foto 1

Stęszewskie „maluszki” pasowane na przedszkolaków
W ostatnich dniach października mury stęszewskiego przedszkola były świadkiem wzruszających uroczystości pasowania na przedszkolaka.
Prawdziwymi przedszkolakami stała się niemal setka trzylatków uczęszczających do czterech grup. Przedszkole w Stęszewie obejmuje 390 dzieci z 17 grup.
Ślubowanie złożone zostało na ręce dyrektor Bernadety Smelki, w obecności rodziców, nauczycieli i pracowników obsługi.
Część oficjalna czyli uroczyste pasowanie zostało potwierdzone odciskiem paluszka każdego małego przedszkolaka. Wcześniej jednak dzieci zaprezentowały się w przygotowanym razem z paniami programem artystycznym.
Obok tradycyjnego „Mam trzy latka…” i „Jestem sobie przedszkolaczek” zaproszeni goście mogli wysłuchać wierszy i piosenek zupełnie nowych. „Choć czasem tęskno mi za domem, to w domu tęsknie za przedszkolem”.
Z nastrojów i min świeżo przyjętych w poczet przedszkola dzieci wywnioskować można było, że maluszki odwiedzające placówkę dopiero od dwóch miesiący, czują się tu, jak w drugim domu.
Każde pasowane dziecko obdarowane zostało dyplomem oraz słodkim upominkiem, a część oficjalną zakończył poczęstunek dla dzieci i ich gości.
Sądząc po pierwszym, pozbawionym tremy i nerwów występie, grono stęszewskich przedszkolaków poszerzyło się o prawie setkę super dzieciaków!
Izabella Bilska


W ostatnich częściach wspomniałem, że pierwsze koleje drewniane na świecie były w kopalniach. Szyny i wagony były z drewna. Ciągnięły je konie.
Obecnie chcę wspomnieć, jak na świecie powstawały pierwsze koleje żelazne. Pierwszą dłuższą linię kolejową na powierzchni ziemi, jeszcze z drewnianymi szynami i wagonami, które ciągnęły konie, zbudowali Anglicy w 1597 roku. Łączyła ona kopalnie Wollaton i Strelley z kanałem Trent. Zastosowano wówczas drewniane szyny. Później dla zwiększenia ich trwałości zaczęto obijać je blachą, a z czasem zastąpiono je żeliwnymi płaskownikami.
Około 1750 roku wprowadzono szyny odlewane z żeliwa. Pierwsza kolej żelazna w Polski została zbudowana na trasie Warszawa-Pruszków. Próbna jazda miała miejsce dokładnie 23-go listopada 1844 roku. Głównym budowniczym był Edward Gersfeld, a inżynier Wysocki był naczelnikiem wydziału technicznego.
Na początku kolej była budowana przez osoby prywatne. Po wycenie nakładów przez komitet likwidacyjny towarzystwa na kwotę 13.000.000 złotych, a było to w maju 1844 roku, budowę przejął i wznowił – specjalnie w tym celu powołany – państwowy zarząd budowy drogi żelaznej warszawsko-wiedeńskiej. Od tej pory kolej była budowana przez państwo.
28-go listopada 1944 roku zorganizowano drugi próbny przejazd Warszawa-Pruszków. Był uroczysty, dlatego zaproszono wiele innych specjalnych gości. Wśród nich był namiestnik Królestwa Polskiego Feldmarszałek Paskiewicz. Przejazd z Warszawy do Pruszkowa trwał 26 minut, a powrót 20 minut.
Otwarcie kolejnego odcinka, a było to na trasie Warszawa – Grodzisk Mazowiecki, nastąpiło 15-go czerwca 1845 roku i ta data jest przyjęta, jako narodziny kolei w Polsce. Działo się to równo 15 lat po otwarciu linii Liverpool – Menchester, co przyjęto, jako narodziny kolei parowej na świecie.
Gdy ruszył pierwszy pociąg w Polsce, czyli Warszawa – Pruszków nie było jeszcze dworców. Pociąg ruszał i zatrzymywał się przy magazynach towarowych. Odcinek Grodzisk – Skierniewice otwarto 15-go października tego samego roku, a Skierniewice – Piotrków 13-go października 1846 roku. Linia Piotrków – Częstochowa otwarta została 13-go grudnia 1846 roku. Całą linię ukończono 15-go kwietnia 1848 roku. Na trasie z Warszawy do granicy było 21 stacji i 9 przystanków osobowych.
Mniej więcej, co 1250 metrów wybudowano domki dla dróżników, a przy nich chlew i oborę, wszystko murowane. Dodatkowo dróżnik dostawał jedną morgę gruntu. Prędkość pociągów w tamtych czasach wynosiła około 50 km/h.
W 1848 roku kolej Warszawsko-Wiedeńska przewiozła 346.741 pasażerów i towary o wadze 2.248.860 pudów (jest to równe 37 tysiącom ton). Tabor liczył 35 parowozów, każdy z nich miał swoje imię, 87 wagonów pasażerskich i 312 wagonów towarowych.

„90-lecie Słowaka”

W ramach obchodów 90-lecia istnienia Liceum Ogólnokształcącego im. Juliusza Słowackiego w Grodzisku Wielkopolskim odbył się IV Koleżeński Zjazd Absolwentów i Nauczycieli.

Uroczystość poprzedzona została mszą odprawioną w kościele p.w. Św. Jadwigi Śląskiej w intencji uczniów, absolwentów i pracowników szkoły.

Po mszy uczestnicy przeszli korowodem ulicami miasta do Grodziskiej Hali Sportowej. Tam odbyła się dalsza część uroczystości.

Korowód prowadziła Grodziska Orkiestra Dęta im. Stanisława Słowińskiego pod dyrekcją Renaty Kubale.

Historię powstania szkoły przedstawiła dyrektor „Słowaka” Jadwiga Łacheta. Przypomniała, że przedwojenne gimnazjum – tak w przeszłości określano w naszym kraju szkoły średnie, zainaugurowało uroczyście swoją działalność 4 września1927 roku. Pierwszym dyrektorem został Włodzimierz Godziszewski. Wtedy też rozpoczęto poszukiwania pedagogów. Ta się działo w całym kraju. Ogłoszenia zamieszczno także w prasie.

Pracę w Grodzisku rozpoczęło siedmiu nauczycieli.

W pierwszym roku istnienia placówki naukę podjęło 134 uczniów. Pierwsi gimnazjaliści wyróżniali się jednolitym strojem z charakterystyczną czapką, granatową rogatywką z białym otokiem.

Utworzenie placó1)ki zbiegło się w czasie z patriotycznymi uroczystościami sprowadzenia do polski prochów poety – Juliusza Słowackiego. Oczywistym się stało, że wybór patrona Szkoły podpowiedziała sytuacja.

Warto wspomnieć, że tutejsze LO, od 1984 roku należy do Międzynarodowej Rodziny Szkół imienia J. Słowackiego.

Wiersz „Testament mój” z muzyką Krzysztofa Domogały jest oficjalną pieśnią Rodziny Szkół im. J. Słowackiego, a od 1993 roku także pieśnią grodziskiej Szkoły. Po kilku latach starań w roku 1985 Liceum otrzymało sztandar.

Można śmiało powiedzieć, że szkoła obchodząca w tym roku jubileusz jest uczelnią z tradycjami. Dzięki rozwijającej się wciąż bazie dydaktycznej i uczestnictwu w wielu przedsięwzięciach, projektach i wymianach międzynarodowych stała się szkołą również nowoczesną.

– Wyjątkowy dzień obchodów jubileuszu 90-lecia Liceum Ogólnokształcącego skłania mnie do głębokiej refleksji i pochylenia się nad dokonaniami minionych pokoleń – mówiła dyrektor Łacheta. Blisko stuletnia tradycja wychowywania młodzieży w duchu patriotyzmu, szacunku do drugiego człowieka i poszanowania nauki, była najważniejszym przesłaniem tych wszystkich, którzy dbali i dbają o wizerunek szkoły. Niezwykle odpowiedzialne zobowiązanie, by utrzymać szkołę na wysokim intelektualnie i moralnie poziomie, a także dbałość o tradycje i troska o „małą ojczyznę” jaką jest dla nas ziemia grodziska, są źródłem naszego wielkiego szacunku i wdzięczności dla twórców tej szkoły, a moich poprzedników.

W tym miejscu Jadwiga Łacheta wymieniła zacnych wieloletnich dyrektorów: Włodzimierza Godziszewskiego, Władysława Sławka, Stanisława Musiała, Władysława Klimczaka, Helenę Pasiciel, Irenę Bajońską-Piotrowską, Antoniego Kłaka, dziś wicestarosty grodziskiego, Aleksandry Hoffmann uczącej matematyki oraz Macieja Mendla, który dwadzieścia lat sprawował te funkcje i z którym miał, jako wicedyrektor okazje współtworzyć historie ostatnich lat Liceum.

Mam świadomość, że dyrektorzy zawsze mogli liczyć na pomoc i zaangażowanie osób zatrudnionych na stanowisku wicedyrektorów. Wielu z nas pamięta, jak świetne zespoły z dyrektorem Antonim Kłakiem tworzyli przez wiele lat Tadeusz Socha, Waldemar Kandulski, potem Elżbieta Urbaniak, a obecnie tę funkcję pełni Katarzyna Nowak-Pierszalska.

– Gdy obejmowałam odpowiedzialną funkcję dyrektora wiedziałam, że będę miała przyjemność pracować z osobami, które nie boją się wyzwań, i na których wsparcie będę mogła liczyć. Nie zawiodłam się – to kolejna część wypowiedzi pai dyrektor. Na sukces i autorytet szkoły składa się więc wieloletnia praca wyjątkowej, wysoko wykwalifikowanej oraz cieszącej się uznaniem i autorytetem Kadry Pedagogicznej, pracowników administracji i obsługi. Trzydziestu dwóch nauczycieli oraz pięciu pracowników, każdego dnia – nie tylko wypełnia swoje obowiązki – ale także wykazuje inicjatywy i współtworzy niezwykłą, przyjacielską atmosferę pracy. Składam serdeczne podziękowanie nauczycielom, pracownikom szkoły i rodzicom. Tym ostatnim za pomoc, wsparcie i zaangażowanie, bez których nasze osiągnięcia i zmiany zachodzące w szkole byłyby niemożliwe.

Dopiero dzięki wspólnym wysiłkom wszystkich wspomnianych przed chwilą osób możemy dzisiaj stwierdzić, że Liceum Ogólnokształcące im. Juliusza Słowackiego w Grodzisku było i jest Szkołą niezwykłą o bogatej tradycji ale nowoczesną szkołą o niepowtarzalnym klimacie, osiągnięciach i aspiracjach naukowych – dodała pani dyrektor LO J. Łacheta – zakończyła swą wypowiedź dyrektor Liceum.

W liczbach wygląda to tak, że na przestrzeni 90 lat szkoła wykształciła 5481 absolwentów. Są to ludzie świata nauki, prawnicy, lekarze, nauczyciele, artyści, inżynierowie, politycy, duchowni, przedsiębiorcy, a przede wszystkich ludzie szlachetni i wartościowi.

W bogatą historię Szkoły wpisuje się wiele sukcesów uczniów i ich opiekunów nie tylko w konkursach i olimpiadach przedmiotowych, ale także w zawodach sportowych, turniejach, przedstawieniach i koncertach.

W szkole od 1970 roku działa Klub Pro Sinfonika prowadzony od ponad dwudziestu lat przez dzisiejszą wicedyrektor Katarzynę Nowak-Pierwszalską. Trudno nie wspomnieć o występach chóru, najpierw Walerii Milczyńskiej, a obecnie noszącego nazwę „LOJS” – Ranaty Bosackiej. Warto przypomnieć o rezyserowanych od wielu lat przedstawieniach koła teatralnego „Arlekin”, który prowadzony jest przez Hannę Mańkowską.

Jest też wiele kontaktów międzynarodowych. Trwają wymiany międzynarodowy zapoczątkowane przez Violette Kachlicką-Garcon, a obecnie prowadzone przez Anetę Ochmańską, Grażynę Skrzypczak i Jarosławę Juję.

Jest też Koło „Eurosłowak” i Klub Ekologiczny pracujący pod opieką Grażyny Makles i Katarzyny Nowak-Pierszalskiej.

Na uwagę zasługują osiągnięcia sportowe pod opieką nauczycieli wychowania fizycznego Danuty Szymkowiak, Marcina Lutomskiego i Jakuba Krawca.

W historię szkoły wpisują się też obozy narciarskie przez nich organizowane. Wiele osiągnięć LO zawdzięcza społecznikom i zapaleńcom, nauczycielom i uczniom, harcerzom, turystom, członkom PCK, działaczom Rad Samorządów Uczniowskich, szkolnym fotografom, dziennikarzom, kronikarzom szkolnym i klasowym, specjalistom od nagłośnienia i artystom, których talent plastyczny, czy muzyczny uświetniał przez lata uroczystości szkolne, umilał szare i świąteczne dni w „Słowaku”.

ZA ZASŁUGI DLA LICEUM NAGRODZENI ZOSTALI:

Mariusz Zgaiński – Starosta Grodziski, Henryk Szymański – burmistrz Grodziska Wlkp., Andrzej Król – „ojciec” Międzynarodowej Rodziny Szkół im. J. Słowackiego, Dorota Jaśkowiak – przewodnicząca Rady Powiatu, Marek Kinecki – przewodniczący Rady Miejskiej, Waldemar Łyczykowski – dyrektor CK Rondo, Renata Kubale – dyrektor Orkiestry, Andrzej Cichos – prezes GPK, byli i obecni dyrektorzy LO: Irena Bajońska-Piotrowska, Antoni Kłak, Aleksandra Hoffmann, Maciej Mendel, Jadwiga Łacheta.

Wśród nagrodzonych byli także emerytowani pracownicy i nauczyciele: Marianna Bączkiewicz, Maria Chróst, Edward Fórmaniak, Grażyna Gulik, Violetta Kachlicka-Garcon, Waldemar Kandulski, Maria Lange, Marek Małecki – dyrektor Grodziskiego Półmaratonu „Słowaka”, Maria Skrzypek, Bolesław Stasiłowicz, Kazimiera Staśkowiak, Ewa Tomczak, Elżbieta Urbaniak i Danuta Życzkowski.

Wyróżniono także przyjaciół szkoły: Jana Kozę – przew. Komitetu Organizacyjnego Grodziskiego Półmaratonu „Słowaka”, Sławomira Górnego -członka Zarządu Powiatu, Ewę Smoczyńską – skarbnika Powiatu, Grażynę Sterczak –naczelnika Wydziału Oswiaty, Kultury i Promocji, Antoniego Hoffmanna – długoletniego przyjaciela współpracującego ze szkołą w ramach Pro Sinfoniki, Hermana Coormansa z Merksplas z Belgii, Christiana Hamela z Ringstadt z Danii, Annę Kozę – byłą przew. Rady Szkoły i prowadzącą facebookowy profil absolwentów szkoły, Dariusza Matuszewskiego – kustosza Muzealnej Izby Tradycji Ziemi Grodziskiej.

Wśród nauczycieli wyróżnienie otrzymali: Małgorzata Józefowicz, Grażyna Makles, Hanna Mańkowska, Katarzyna Nowak-Pierszalska i Danuta Szymkowiak oraz sponsorzy.

Bukietem róż nagrodzono również absolwentkę z 1950 nauczycielkę Genowefę Baryłkowską z Grodziska Wlkp.

W godzinach popołudniowych z okazji jubileuszu absolwenci oraz nauczyciele posadzili drzewo „tulipanowiec”, upamiętniające tę uroczystość.

W godzinach wieczornych w Motelu XXI Wieku w Grodzisku odbył się bal 90-lecia.

Mirosława Kałek

Drzymała spacerował ostatnio p o Rynku
W 160-rocznicę urodzin i 80-rocznicę śmierci Michała Drzymały przechodnie mogli na Rynku w Rakoniewicach spatkać pana Michała z małżonką. Działo się to podczas imprezy sportowej, jaką jest bieg „Dycha Drzymały”, któremu jubilat patronował.
W tym roku było to już siódmna edycja. Wystartowało tysiąc trzysta 1352 dwóch zawodników i zawodniczek, którzy przyjechali z całej Polski, a nawet z zagranicy. Bieg w regulaminowym czasie ukończyło 1339 osób. Jak widać po liczbach niewiele osób się wycofało przed metą.
KATEGORIA OPEN MĘŻCZYŹNI:
I miejsce Dmitro Musiiatchenko Ukraina czas 00:31:13, II miejsce Krzysztof Hadas Poznań czas 00:31:44, III miejsce Damian Pieterczyk Kętrzyn czas 00:31:54.
KATEGORIA OPEN KOBIETY:
I miejsce Justyna Papież Jarocin czas 00:36:16, II miejsce Agnieszka Kuster Komorniki czas 00:38:03, III miejsce Magdalena Lewandowska Zberki czas 00:38:52.
RÓŻNE KATEGORIE WIEKOWE KOBIET:
K-16: I miejsce Weronika Schwartz Grodzisk Wlkp., II miejsce Roma Marciniak Rakoniewice, III miejsce Marta Chóścik Grodzisk Wlkp.
K-20 I miejsce Justyna Papież Jarocin, II miejsce Magdalena Lewandowska Zberki, III miejsce Magdalena Roesler Lubiechowo.
K-30 I miejsce Ewelina Poterala Piła, Ewa Piegrzalska Piła, III miejsce Emilia Kużmak Gorzów.
K-40 I miejsce Agnieszka Kuster Komorniki, II miejsce Agnieszka Golak Wyrzeka, III miejsce Katarzyna Pietruszka Wolsztyn.
K –50 I miejsce Barbara Cichos Grodzisk Wlkp. II miejsce Henryka Urbaniak Wolsztyn, III miejsce Małgorzata Fedorczak Nowa Sól.
K-60 I miejsce Danuta Tomczak Kościan
KATEGORIE WIEKOWE MĘŻCZYZN:
M-16 I miejsce Łukasz Gembalski Leszno, II miejsce Wojciech Olszewski Adamowo, III miejsce Marek Mocek Granowo.
M-20 I miejsce Dmitro Musiiatchenko Leszno-Ukraina, II miejsce Krzysztof Hadas Poznań, III miejsce Krzysztof Szymanowski Kościan.
M-30 I miejsce Damian Pieterczyk Kętrzyn, II miejsce Damian Glapiak, III miejsce Marcin Kęsy Poznań.
M-40 i MIEJSCE Andzrej Szpunar Rzeszów, II miejsce Grzegorz Maciaszek, III miejsce Marek Szremski.
M-50 I miejsce Marek Leśnicki, II miejsce Piotr Rostek Poznań, III miejsce Mirosław Rządkowski Rakoniewice.
M-60 I miejsce Wiesław Rejek Krobia, II miejsce Ryszard Waligórski Wolsztyn, Leszek Grześkowiak Grodzisk Wlkp.
M-70 I miejsce Henryk Mudry Wolsztyn, II miejsce Józef Bednarski Poznań i III miejsce Jacek Domański Warszawa.
M-80 I miejsce Michał Szkudlarek Przysieka Polska.
KATEGORIA MIESZKAŃCY GMINY RAKONIEWICE – MĘŻCZYŹNI:
I miejsce Mateusz Kaczmarek Komorówko, II miejsce Maciej Świtała Rakoniewice, III miejsce Zbigniew Wieczorek Rakoniewice, IV miejsce Dawid Urek Jabłonna, V miejsce Miirosław Rządkowski Rakoniewice i VI miejsce Mirosław Sudzik Rakoniewice.
KATEGORIA MIESZKAŃCY GMINY RAKONIEWICE – KOBIETY:
I miejsce Joanna Krym Błońsko, II miejsce Jolanta Bączyk Rakoniewice, III miejsce Beata Mrozek Rakoniewice, IV miejsce Renata Jędrzejczak Rakoniewice, V miejsce Roma Marciniak Rakoniewice i VI miejsce Paulina Kocik Rakoniewice.
Mirosława Kałek

Ptaszkowo pamiętało o seniorach
W sali Wiejskiego Centrum Kultury i Sportu w podgrodziskim Ptaszkowie odbył się Dzień Seniora. Organizatorami imprezy byli pani sołtys Mieczysława Woźna, Rada Sołecka i miejscowe Koło Gospodyń.
Pani sołtys przywitała gości, po czym na środek sali wyszli najmłodsi, by swym występem uświetnić spotkanie. W rolę małych aktoró wcielili się uczniowie klas „0”, a także od pierwszej do czwartej.
Dzieci i młodzież śpiewała piosenki, recytowała wiersze, a na koniec wszyscy zatańczyli taniec „belgijka”.
Uczniów do występu przygotowały nauczycielki – Iwona Studzianek, Grażyna Adamczewska i Ewa Łukarska-Szkoda.
Tego wieczoru była też niespodzianka. Przygotowały ją członkinie miejscowego Koła razem ze swoimi dziećmi. Wszyscy zaprezentowali przedstawienie zatytułowane „Rzepka”.
W kolejne postaci wcieliły się następujące osoby: mała rzepka – Marcin Woźny, duża rzepka – Wojciech Woźny, babcia – Dorota Momot, dziadek – Iwona Perz, wnuczek – Agnieszka Majcherek, mruczek – Dorota Kempa, kurka – Renata Kaczmarek, gąska – Małgorzata Karyś, bocian – Janina Stefaniak, żabka – Jolanta Mieńko, kawka – Mieczysława Woźna. Narrację prowadziłą Małgorzata Dziurla.
Po części oficjalnej przyszedł czas na kolację i słodki poczęstunek przy kawie. Przygotowały go gospodynie.
Seniorzy spędzili czas w miłej atmosferze. Czas posłużył im do wspomnień o dawnych czasach.
Szczególnymi gośćmi byli: wiceburmistrz Grodziska – Piotr Hojan, przewodniczący Rady Miejskiej – Marek Kinecki, pani prezes Gminnej Spółdzielni SCh w Grodzisku – Mirosława Szpot, dyrektor Zespołu Szkół i SP im. J. Pawła II w Ptaszkowie Rajmund Majcherek i proboszcz miejscowej parafii – Tadeusz Osiński.
Włodarze gminy złożyli seniorom życzenia i wręczyli słodki upominek.
Mirosława Kałek

DALI WIELE RODZINIE, PAŃSTWU I SPOŁECZEŃSTWU

W restauracji „Prowincja” w kamienieckim Plastowie odbyła się uroczystość, podczas której pięć par małżeńskich z gminy Kamieniec odebrało Medale „Za długoletnie pożycie małżenskie”. Medale nadaje Prezydenta RP.

Ponadto trzy pary obchodziły Diamentowe Gody, czyli 60-tą rocznicę ślubu.

Na uroczystości kierownik Urzędu Stanu Cywilnego w Kamieńcu Genowefa Ptak powiedziała:

– Minęło 50 lat od chwili, gdy związaliście się węzłem małżeńskim przyrzekając sobie nawzajem dozgonną miłość i wiarę, szacunek i przyjaźń. Przyrzeczenie to składaliście z ufnością, że nie zawiedziecie się na sobie, że będziecie dzielić razem dobre i złe, wspomagać się wzajemnie w chwilach ciężkich i cieszyć się wspólną radością; Przyrzeczenia tego dotrzymaliście mimo wielu złożonych zdarzeń losowych”. Teraz możecie podsumować swoje 50-letnie wysiłki i stwierdzić, że nie poszły one na marne, że daliście z siebie wiele rodzinie, państwu i społeczeństwu zakończyła pani kierownik.

Następnie gratulacje oraz życzenia Jubilatom złożył wójt Kamieńca Piotr Halasz.

ZŁOTE GODY obchodzili:

Joanna i Czesław Adamscy z Plastowa, Irena i Mirosław Kosiccy z Jaskółek, Wanda i Czesław Materna z Wolkowa, Regina i Bogdan Mikajewscy z Sepna oraz Bronisława i Zdzisław Włodarczakowie z Sepna.

DIAMENTOWE GODY obchodzili:

Zofia i Roman Bosy z Maksymilianowa, Łucja i Sylwester Nowakowie z Sepna oraz Joanna i Władysław Piotrowiakowie z Wąbiewa.

Medale i upominki wręczali wójt. Wspierał go przewodniczący Rady Gminy Roman Bosy i kierownik USC Genowefa Ptak.

Uroczystość swym występem uświetnił zespół „Zgoda” z Kamieńca. Kierownikiem zespołu jest polonistka Małgorzata Stachowiak, kierownikiem muzycznym natomiast Jacek Pawlewski. Zespół zaprezentował kilka utworów „Nasza Ojczyzna”, „W wielkopolskiej ziemi”, „Kaminiczanka”, ”Kwiatek czerwony”, a utwór zatytułowany „Winda” wykonano w języku niemieckim.

„Zgoda” całość zakończyła wiązanką melodii ludowych.

Po części oficjalnej przyszedł czas na weselny obiad, kawę i ciasto.

KL zapytał o krótką historie życia Joannę i Czesława Adamskich z Plastowa.

Jubilaci poznali się na zabawie tanecznej w Maksymilianowie, na którą pani Joanna przyszła ze swoją koleżanką. Joanna urodziła się w Rogaczewie Wielkim w gminie Kościan. Tam również ukończyła Szkołę Podstawową.

Z kolei pan Czesław urodził się w Jaskółkach. Naukę przyjmował w Szkole, w Karczewie. Po jej ukończeniu kontynuował naukę w Zasadniczej Szkole Zawodowej w Kościanie.

Po ukończeniu Zasadniczej Służby Wojskowej w Opolu przez kilka lat byl kierowcą. Jego zakłąd pracy, to Poczta Polska. Potem przeniósł się do Państwowej Komunikacji Samochodowej w Kościan. Po PKS-ie zatrudnił się w Spółdzielni Produkcyjnej w Drożdżycach w gminie Stęszew, aż wrócił na kamieniecki teren do Spółdzielni Produkcyjnej w Karczewie. Z tego miejsca odszedł na emeryturę

Ślub Państwa Adamskich odbył się 9 września 1967 roku w kościele, w miejscowości Wyskoć, w powiecie kościańskim. Do ślubu jechali czarnym samochodem marki Wołga.

Jako nowo poślubieni małżonkowie, zamieszkali u rodziców panny młodej w Rogaczewie Wielkim.

Z tego małżeństwa urodziło się dwoje dzieci. Pierwszym dzieckiem był Dominik, który obecnie z żoną Marzeną mieszka w Drożdżycach w stęszewskiej gminie. Ma syna imieniem Amadeusz.

Druga była córka Izabela. Obecnie z mężem Krzysztofem mieszka w Kąkolewie koło Granowa. Izabela ma dwoje dzieci: Norberta i Brygidę. Jubilaci doczekali się trojga wnuków.

Receptą na długoletnie pożycie – jak mówią – jest szacunek do drugiej osoby i wiara w Boga. Obecnie hobby obojga, to rozwiązywanie krzyżówek

Mirosława Kałek

S hokej 6 i 12 11
Lipno Stęszew – LKS Rogowo 5:1 (2:0)
Wysoka wygrana Lipna
Znający się na hokeju na trawie doskonale zdają sobie sprawę kto, z kim powinien wygrać w zmaganiach I ligi. Fachowcy, więc przed zawodami Lipna z LKS-em na swoi boisku założyli, że 6 listopada takiego rywala trzeba ograć.
Gospodarze od początku 6 listopada zdecydowanie zaatakowali. Już do połowy wygrywali 2:0. Kolejne trzy trafienia Lipno zaliczyło w drugiej odsłonie. Na listę strzelców zwycięskiego zespołu wpisali się: Artur Semonowicz, Krzysztof Zakszewski, Piotr Poszwa-2 i Rafał Snela.
Rywale zdobyli gola honorowego z krótkiego rogu za sprawą Maksymiliana Koperskiego. (k)

Start Gniezno – Lipno Stęszew 6:2 (2:0)
Ambicja to trochę za mało
Po zwycięstwie sprzed tygodnia w bojowym nastroju Lipno 12 listopada udało się na mecz ze Startem do Gniezna. Niestety tym razem, pomimo serca włożonego w pojedynek i stworzonych licznych sytuacji, nie udało się urwać chociażby punktu gospodarzom. Start zaaplikował naszym sześć goli tracąc dwa. Dla gości bramki zdobywali: Robert Braszak i Krzysztof Zakszewski. Lipno po tym meczu zajmuje VIII miejsce w ligowej tabeli w I lidze hokeja ogólnopolskiego.(k)

Jezioro stało się własnością gminy
Wiadomość ta zapewne ucieszy mieszkańców ziemi stęszewskiej. Długoletnie starania o zakupienie jeziora Lipno zakończyły się sukcesem. Właścicielem był potomek dawnego mieszkańca Stęszewa, obecnie obywatel USA – Stanisław Stawski.
Zwieńczeniem starań i zarazem sfinalizowanie transakcji nastąpiło 8 listopada w Urzędzie Gminy Stęszew, gdzie podpisano akt notarialny.
Podpisy pod dokumentem złożyli Stanisław Stawski i burmistrz Gminy Włodzimierz Pinczak.
– Do zakupu jeziora podchodziliśmy bardzo spokojnie i roztropnie – powiedział Włodzimierz Pinczak. Chodziło o to, aby osoby trzecie nie zechciały walczyć o ten akwen podbijając cenę. Dodam, że jezioro Lipno jest bezodpływowe i z tego powodu gmina mogła zostać jego właścicielem. Udało się kupić za bardzo dobrą cenę i to jest najważniejsze – zakończył burmistrz.
**
Powierzchnia jeziora wynosi ponad 10 ha, a powierzchnia zlewni – 32 ha. Długość linii brzegowej to kilometr 403 metrów.
Akwen położony jest w obrębie miastahttps://pl.wikipedia.org/wiki/St%C4%99szew, w otulinie Wielkopolskiego Parku Narodowego, tuż przy jego granicy. Podłużne jezioro jest stosunkowo głębokie, a jego otoczenie stanowią głównie pola. Jedynie na południowo-wschodnim skraju podchodzi bór sosnowy. Stoki misy jeziornej w znacznym stopniu są strome. Południowa część misy jest piaszczysta, a północna – mulista. Nad wschodnim skrajem jeziora zlokalizowana jest plaża i camping. W pobliżu znajduje się też stadion KS Lipno.
Być może wiele czytelników pamięta, gdy pisaliśmy o dziwnej sytuacji, że teren wokół jeziora jest gminny, ale wody są już prywatne. Nie można było postawić pomostu i zainstalować wielu rzeczy nad wodą, bo mógł być protest właściciela.
* *
Do dziś mieszkańcy Stęszewa i okolic z rozrzewnieniem wspominają czasy tak zwanego socjalizmu. Plaża była zadbana, miała ratowników, pomosty, kajaki i łódki do pływania, wypożyczane na przystani.
Nowe, po 1990 roku czasy wywróciły rzeczywistość do góry nogami. Znaleźli się potomkowie dawnych mieszkańców i wiele budynków, lasów, a nawet jezior przeszło na ich własność.
Często bywa, że ci potomkowie wcale nie znają kraju swoich przodków, bo tu nie mieszkają. Dobrym przykładem jest właśnie Jezioro Lipno. Wnuk Stawski nie chce mieszkać w Stęszewie, nawet do Polski nie zamierza wrócić, ale trzymał papiery i zgłaszał fakt, że należy mu się jezioro. Wiedział, że prędzej, czy później kasę dostanie. No i dostał od gminy. Dobrze chociaż, że władze wytargowały tę własność za nieduże pieniądze, jednak jakby nie patrzeć, sumka i tak jest niezła.
Nie podajemy kwoty, bo nie zostaliśmy do tego upoważnieni, a to umowa handlowa.
Jedno jest w tym wszystkim dobre, że wreszcie plażowicze poczują się, jak u siebie. Jest do tego szansa, że radni wyasygnują kasę w następnym roku i nad wodą pojawi się solidny pomost.
Obecnie teren wokół jeziora jest wydzierżawiony na dziesięć lat. Czyli powoli okres ten zbliża się ku końcowi (do 2021 roku). Czy gmina zatrzyma obiekt wypoczynkowo-rekreacyjny dla siebie, czy znów wydzierżawi? Zabaczymy.(k,maz)
Widok na jezioro Lipno w Stęszewie

Dominacja ekipy z ziemi kościańskiej
Wielki pasjonat kopa – sołtys wsi Krzyżanowo – Jacek Michalski, razem z miejscową Radą Sołecką organizują od jakiegoś czasu zawody w kopa sportowego. Tym razem zaproszenie przyjęło 116 zawodników w tym cztery kobiety.
Zgodnie z regulaminem rozegrano pięć rund po trzydzieści dwa rozdania.
Po raz kolejny klasą błysnęła ekipa z powiatu kościańskiego, która do dziesiątki wprowadziła, aż sześciu swoich. Całe więc podium zajęli nasi zawodnicy.
Wygrał zdecydowanie Jerzy Piechowiak, który zgromadził 18 dużych i 141 małych punktów. Drugi był Henryk Grobelny, który ugrał 17/112, a trzeci na podium stanął Mariusz Staroń – 17/100 oczek. Czwarty Robert Grycz 17/83, trzecią lokatę przegrał z Edmundem Polnym zaledwie o dwie setne małego punktu.
Kolejni byli: V Piotr Bartkowiak 17/75, VII Zbigniew Skrzypczak 16/132, VIII Zdzisław Kaźmierczak 16/107, IX Kazimierz Stefaniak 16/97 i X Czesław Zieliński 16/92.
Na osłodę gospodarzom pozostała pierwsza lokata Anity Jędrzejczak z Krzyżanowa, która wywalczyła 1/48 punktów, co dało jej dwudzieste ósme miejsce. Z naszych pań, Barbara Skórzewska była czterdziesta piąta z 13/3 oczkami.
Na zakończenie, po posiłku organizator wręczył puchary i nagrody. Upominki otrzymały też kobiety.
Sędzią zawodów był prezes KS KS Grzegorz Ratajczak z Kościana. (k)