środa, 12 Grudzień 2018

2017 Październik


Na trzydniowe Mistrzostwa Polski w Trójboju Siłowym Klasycznym od 8 do 10 października, do Sosnowca przyjechało prawie 400 zawodników.
Zawodnicy KOBRY KOŚCIAN na te zawody Juniorów w wieku 18-23 lata i Seniorów pojechali w 12-osobowym składzie.
Start rozpoczęły panie. W kat.52 kg startowała AGNIESZKA NOWAK. W Juniorach do 23 lat zdobyła srebrny medal wynikiem przysiad -85kg, wyciskanie leżąc – 60kg, martwy ciąg – 110kg razem 255kg. To był jej pierwszy start w tej rangi zawodach i od razu srebro.
W kategorii 63kg juniorów do lat 23 wystartowała nasza wielokrotna mistrzyni Polski, rekordzistka Polski MAGDALENA MALCHEREK. Jest także wicemistrzynią Europy. Magda nie zawiodła. Wygrała swoją kategorię zaliczając wszystkie podejścia i bijąc przy tym swoje rekordy życiowe – p-140kg, wl 70kg i mc 155kg. Razem zaliczając 365 kilogramów. Magda też w swojej kategorii wiekowej zajęła 2 miejsce Open.
W kategorii 72 kg junior do lat 18, świetnie zaprezentowała się PAULINA RYBAK, która po bardzo zaciętej walce, wygrała wynikiem – p125kg, wl 55kg i mc 137,5kg, razem 317,5kg. Paulina do ostatniego podejścia w martwym ciągu walczyła o złoto.
W kategorii +72kg junior do lat 18, zadebiutowała WIKTORIA ZALESIŃSKA zdobywając brązowy medal wynikiem – p 120kg, wl 50kg i mc 120kg, razem 290kg. Jak na krótki staż treningowy Wiktorii, start należy uznać za bardzo dobry.
W kategorii połączonej 53kg i 59kg juniorów do lat 18, świetnie spisał się „Felek”, czyli ANDRZEJ FELLMANN zdobywając swój pierwsz złoty medal wynikiem p 100 kg, wl 57,5kg i mc 135kg. Razem 295kg. „Felek” wrócił z piekła do nieba, ponieważ w przysiadzie 100kg zaliczył dopiero w trzecim podejściu, a póżniej to tylko dokonywał egzekucji nad rywalami zdecydowanie wygrywając.
W kat.+120kg seniorów drugie miejsce zajął RYSZARD SZYMONIAK wynikiem p 315kg wl 192,5kg, mc 292,5kg, razem 800 kg. Ryszard stoczył pasjonujący pojedynek z dużo cięższym zawodnikiem z Chorzowa i do ostatniego podejścia w martwym ciągu ważyły się losy złotego medalu. Ryszard ustanowił w przysiadzie swój rekord życiowy, natomiast niekwestionowanym faworytem jest w trójboju sprzętowym, który odbędzie się za 7 tygodni.
POZOSTALI ZAWODNICY KOBRY:
10 miejsce Agnieszka Dąbrowska-Posała – p 60kg, wl 35kg I mc 115kg, razem 210kg – kat.52kg.
5 miejsce j-23 lat Stram Marcin p230kg wl 135kg, mc 225kg, razem 590kg – kat 93kg.
6 miejsce juniorzy 18 – Andrzej Rusek – p 200kg, wl 102,5kg i mc 215kg, razem 517,5 – kg kat.+105kg.
7 miejsce Senior Szczepan Zimmermann – p 250kg, wl 157,5kg i mc 270kg, razem 677,5kg – kat.93kg.
8 miejsce senior Grzegorz Kępczyński – p 150kg, wl 102,5kg i mc185kg, razem 437,5kg – kat.66kg.
9 miejsce Grzegorz Dymarski – senior, p 205kg, wl. 140kg i mc 242,5kg, razem 587,5kg kat.105kg.
Podsumowując Ekipa z Kościana w liczbie 12 zawodników zdobyła 3 złote medale, 2 srebrne medale i 1 brązowy.
– Docelowe zawody naszych zawodników, to zawody w trójboju siłowym sprzętowym, w tym jesteśmy najlepsi – mówi trener Roman Szymkowiak. Te, w których teraz startowaliśmy służyły, jako poligon doświadczalny dla zwodników, którzy zaczynają swoją karierę lub tych z wyższej półki, którzy są dobrzy tu i tam. Przykłdem niech będzie Magdalena Malcherek, Ryszard Szymoniak, czy Paulina Rybak – podsumował trener.(maz)

.- Fascynacja sportem zaczęła się od biegania. Byłem uczniem pierwszej, może drugiej klasy grodziskiego Liceum Ogólnokształcącego im. Juliusza Słowackiego – wspomina początki sportowej pasji grodziszczanin, a obecnie kościaniak Robert Jagaciak, lekarz chirurg i onkolog kościańskiego Szpitala im. Teodora Dunina
– Jako 15-latek poczułem, że muszę biegać. Pewnego dnia włożyłem buty i przebiegłem trasę od Grodziska do lasu w Grąblewie. Było to około 10 kilometrów. Od tamtej pory zakładałem trampki(o prawdziwych butach biegowych nawet nie marzyłem) i parę razy w tygodniu przemierzałem określony dystans. Było to typowe bieganie rekreacyjne.
Tak minął panu Robertowi czas w Liceum. Potem przyszły studia na Akademii Medycznej w Poznaniu. Były to lata 1995-2001. Wtedy bieganie zeszło na dalszy plan.
Przyszedł koniec nauki akademickiej i wcale nie oznaczał końca biegania. Robert Jagaciak, jako młody lekarz, staż zawodowy odbywał w grodziskim szpitalu mieszczącym się przy ulicy Mossego. Tam zdecydował, że zostanie chirurgiem.
Etat otrzymał w Samodzielnym Publicznym Zespole Opieki Zdrowotnej w Kościanie. Podjął tutaj pracę podobnie, jak jego małżonka Lidia Karpińska-Jagaciak – anestezjolog.
W międzyczasie przez okres dwóch lat związał się z Kliniką Chirurgii Onkologicznej w Poznaniu.
– To było najtrudniejsze z moich wyzwań zawodowych – wspomina doktor Jagaciak. Już wiem, że zajęcia przy ciężko chorych, umierających ludziach dają dystans do życia i do różnych problemów.
Pan doktor w Kościanie jest już kilkanaście lat. Tutaj pracuje. Tutaj zamieszkał i razem z małżonką wychowują dwie córki: 11 letnią Lenę i 6-letnią Anię.
– Biegałem od początku, kiedy przyszedłem do Kościana – znów oowiada nasz bohater. Wówczas bieganie nie było jeszcze tak popularne, jak obecnie. Spradycznie można było spotkać jakiegoś biegacza.Ruszałem spod domu na osiedlu Konstytucji, przez Lubosz, do Racotu. Wielokrotnie, z racji innych obowiązków przyszło mi biegać wieczorami po Kościani.Wtedy mijałem wiele osób,które podśmiechiwały się z mojej biegowej lampki na głowie,krzycząc ,,górnik”. Dzisiaj taka lampka jest czymś normalnym.Długo biegałem indywidualni,nie biorąc udziału w zoorganizowanych imprezach biegowych. Jeden z pierwszch biegaów ulicznych, to I Półmaraton Grodziski 2007, Półmaraton w Kościanie. Potem spróbowałem swoich sił w poznańskiej, tak zwanej „Maniackiej Dziesiątce”. Był to dystans 10 km. Trasa wiodła wokól jeziora Maltańskiego. Kolejne starty, to Gniezno, Jarosławiec, Rowy i Zielona Góra. Obecnie ofert imprez biegowych jest dużo, więc wybieram, w czym chcę uczestniczyć. Decyduję się na bardziej atrakcyjne lokalizacje, gdzie mogę pojechać z całą rodziną i połączyć bieganie z wypoczynkiem Od kilku lat jeżdzimy do Sierakowa. Od pewnego czasu cała rodzina „bawi się” sportem. Żona Lidia jest po szkole Mistrzostwa Sportowego. Obecnie uprawia sport rekreacyjnie, choć myśli powoli o sztafecie w triathlonie. Starsza córka, 11-letnia Lena, w 2014 roku uczestniczyła w dutiathlonie, czyli w biegu i na rowerze. Zdobyła wówczasw Sierakowie I miejsce. Powoli młodsza córka idzie w jej ślady.
11-letnia Lena, jako uczennica Szkoły Podstawowej w Kościanie zapisała się do sekcji biegowej. Zajęcia prowadzi trener Krzysztof Szymanowski. W tym roku wygrał on – między innymi – półmaraton grodziski. Szkoda, że mimo tak fantastycznej opieki trenerskiej i bardzo ciekawej formuły – tak mało młodzieży korzysta z tych zajęć.
Od biegów pan Robert przeszedł do triathlonu.
– Postanowiłem połączyć trzy dyscypliny, ponieważ zawsze lubiłem rower i pływanie. Treningi zacząłem w 2010 roku. Były to czasu, gdy w Kościanie nie było jeszcze takiej sekcji. Zacząłem jeździć w okolicach miasta. Robiłem po 30-40 kilometrów.
W triathlonie po raz pierwszy wystartowałem w 2013 roku. Było, to w Poznaniu. Triathlon, to trzy dyscypliny: bieg, pływanie i rower.W zależności od rodzaju zawodów poszczególne proporcje dyscyplin zmieniają się.Ja najcześciej biegam na dystansie 10,5 kilometra, przepływam 950 metrów, a na rowerze przejeżdżam 45 kilometrów.Jest to tak zwana ćwiartka(czyli 1/4 Iron mana)bardzo popularna w naszym kraju. Najlepszy mój czas na tym dystansie w 2017 roku – dwie godziny, 32 minuty i ,57 sekund.
Ostatnio pan Robert razem z dwoma córkami wystartował w zawodach na Dębcu. Kurier loklany dał dużą relację. Ania stanęła na podium wśród dzieci z rocznika
A na przyszłość, to zapewne będzie tradycyjnie Sieraków, a także Bydgoszcz, bo tam są ogólnopolskie zawody triathlonowe prawników i lekarzy.
– Praca zawodowa daje satysfację, a sport to przyjemność, czas na refleksję, jest dla mnie sposobem na odstresowanie – podsumował swoją wypowiedź Robert Jagaciak .Daje też możliwość poznania wielu fantastycznych ludzi.
Ewa Noga-Mazurek

Lokalna gazeta i jej kłopoty
Na piątek 29 września Stowarzyszenie Prasy Lokalnej zaprosiło gości na konferencję z okaji jubileuszu 25-lecia istniania tego Stowarszenia. Gości przywitał prezes Stowarzyszenia Jerzy Mianowski, który wydaje od 26 lat Głos Wągrowiecki, a wsparł go dziekan Wydziału prof. UAM dr habilitowany Andrzej Stelmach.
Na uroczystość do Wydzialu Nauk Politycznych i Dziennikarstwa Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu – oprócz dziennikarzy przybyli wykładowcy zajmujący się mediami. Wygłosili oni prelekcje o kondycji prasy ogólnopolskiej, a także regionalnej i lokalnej.
Wyklady swoje prowadzili prosfesor Ryszard Kowalczyk, który jest kierownikiem Zakładu Dziennikarstwa Wydziału, który zajmuje się prasą lokalną w demokratycznym i pluralistycznym społeczeństwie. Po nim swoje spostrzeżenia przekazali profesorowie Tadeusz wallas (prorektor UM) i Jacek Sobczak (Uniwersytet Humanistyczno-Społeczny w Warszawie) oraz Jędrzej Skrzypczak UAM. O prawie i prasie mówiła dr Ksenia Kakarenko z Uniwersytetu Warszawskiego.
Analizę lokalnych gazet przeprowadził prezes Zarządu Wielkopolskiego Towarzystwa Kulturalnego w Oznaniu – Stanisław Słopień. Zajął się analizą najstarszych pism lokalnych w naszym terenie. Jako przykład podal Kurier lokalny wychodzący bez przerw od 19911 roku.
Oczywiście nie obyło się bez słów krytyucznyc ze strony lokalnych wydawców. Redaktor Waldemar Śliwczyński – szef „Wiadomości wrzesińskich”, który walczy z pismami wydawanymi przez samorządu. Przed telewizyjną kamerą Teleskopu TVP 3 redakcji teleskopu powiedział:
– Wydawanie gazety z pieniędzy podatników, także z moich, bo ja też jestem podatnikiem i robienie mi konkurencji przez rozdawanie towaru za darmo jest czynem nieuczciwej konkurencji”.
Prezes Stowarzyszenia prasy lokalnej i jego Głos wągrowiecki został swego czasu przejęty – razem z Glosem Wielkopolskim – przez niemiecką firmę wydawniczą Passauera, któ®a w Polsce przyjęła nazwę Polska Press. Tam liczą się tylko zyski i nie ma mowy o jakiejkolwiek idei praweo pisania
– Kłopotem dla wszystkich jest spadająca sprzedaż, a przez to kurczący się rynek reklam i konkurencji Internetu – mówił Jerzy Mianowski. To wszystko sprawia, że kondycja lokalnej prasy nie jest dobra.
Nakład spada nie tylko małych pism, ale też dużym gazetom typu „Głos Wielkopolski”. W roku 2016 sprzewał ponad 28 tysięcy egzemplarzy, a w tym roku spadlo mu do nieco ponad 25 tysięcy.
Problemem są gazety niemieckiego wydawnictwa Passawere, w Polsce nazywającego się Polska Press, który wykupił 70% regionalnych i lokalnych gazet. W Wielkopolsce przykładem jest Głos Wielkopolski, Dzień Nowotomysko-grodziski, Fakty Kościańskie, Gazeta Śremska i wiele innych. Innym problemem jest zbytnie związanie z samorządem, często to największy reklamodawca.
– Trudno jest brać pieniądze i krytykować. Trudno też jest brać pieniądze i nie chwalić – mówił profesor UAM Jacek Sobczak.
Nie wiadomo dokładnie ile w Wielkopolsce wychodzi pism. W całej Polsce medioznawczy szacują na około dwa i pół tysiąca.
Gościem specjalnym był Andrzej Maślankiewicz Sekretarz Generalny Zarządu Głównego Stowarzyszenia Dziennikarzy Reczpospolitej Polskiej.
***
A jaki był początek powołąnia do życai Stowarzyszenie Prasy Lokalnej? Powstało ono na konferencji zorganizowanej we wrześniu 1991 r. przez redakcję Gazety Puszczykowskiej, przy współpracy Krajowego Sejmiku Samorządu Terytorialnego.
Rektorem naczelnym ówczesnej „Gazety Puszczykowskiej” była Krystyna Sorbian-Góral i ona został pierwszą panią prezes. Data powołąnia Stowarzyszenia to marzec 1992 rok. Drugim był Majchrzak.
Dzisiaj SPL daje prawie 250 członkom możliwość wyjścia poza najbliższą okolicę – chociaż nieustannie podkreśla wartość „małej ojczyzny”. Przynosi też wymierne korzyści, umożliwiając przy niewielkich środkach podniesienie kwalifikacji oraz wymianę dziennikarskich doświadczeń.
SPL uczestniczy w dziennikarskich dyskusjach na temat nowelizacji prawa prasowego, zmian do ustawy o prawie autorskim, konsultacjach ustawy o podatku VAT i wszelkich innych debatach dotyczących istotnych problemów mediów lokalnych. SPL współpracuje z Izbą Wydawców Prasy i wieloma innymi podmiotami, w tym z WNPiD UAM w Poznaniu.
W konferencji uczestniczył także przewodniczący Wielkopolskiego Oddziału Stowarzyszenia Dziennikarzy – Ryszard Bączkowski.
Kurier miał swoją reprezentację na Semninarium nie było zaś żadnej gazety z powiatu kościańskiego, ani grodziskiego. Nie było też niko ze Stęszewa.
Ewa Noga-Mazurek

Płomień Przyprostynia – Spójnia Strykowo 2:0 (2:0)

W dwunastu na wyjazd

W przypadku, gdy na siłę montuje się drużynę na mecze wyjazdowe zasadne jest pytanie czy jest sens gry Spójni Strykowo na poziomie klasy okręgowej.

Takie pytanie zadają sobie działacze i sympatycy miejscowego zespołu. Na zawody w Przyprostyni trener Norbert Bławat miał do dyspozycji zaledwie dwunastu graczy w tym niezniszczalnego bramkarza Krzysztofa Rozumka.

Zawody nieźle zaczęły się dla Spójni. W 6’ mocny strzał Bartka Urbaniaka z trudem obronił golkiper gospodarzy. Kolejne minuty należały do miejscowych. Oni to w 9’ objęli prowadzenie. Napastnik Płomienia widząc wychodzącego bramkarza Spójni posłał piłkę nad nim do siatki. Goście próbowali doprowadzić do remisu, ale ich strzały były niecelne, bądź stawały się łupem miejscowego bramkarza. Gospodarze specjalnie nie forsowali tempa, ale jak już weszli w posiadanie piłki natychmiast ruszali do kontry. W 32’ po składnej akcji Płomień strzelił gola na 2:0. Wreszcie w 35’ doskonałą okazję wypracował Spójnia. Starszy z braci Bartek Urbaniak zagrał do młodszego Macieja tak idealnie, że ten stanął oko w oko z golkiperem rywali. Niestety trafił wprost w bramkarza.

Druga część rozpoczęła się od dwóch mocnych uderzeń napastników gospodarzy. Za każdym razem pewnie bronił Krzysztof Rozumek. Goście próbowali złapać kontakt z rywalem. Za pierwszym razem po mierzony zagraniu Bartka Urbaniaka do brata Macieja ten huknął w bramkarza. W drugim przypadku piłkę w golkipera Płomienia wcelował Grzegorz Hojan. Jeszcze w 57’ i 68’ były okazje na bramkę, ale za każdym razem zabrakło skuteczności. Miejscowi specjalnie nie martwili się poczynaniami gości. Grali swoje i szukali następnego gola. W 83’ wypracowali „setkę”, ale jej nie wykorzystali.

Wygrana Płomienia dała mu fotel lidera. Porażka Spójni sprawiła, że niebezpiecznie zbliżyła się do „czerwonej latarni”.

Spójnia: Krzysztof Rozumek – Kacper Sobański, Łukasz Rajewicz, Krystian Kurkowiak, Sebastian Rajewicz, Piotr Kaczmarek, Maciej Urbaniak, Bartek Urbaniak, Grzegorz Hojan, Dominik Luleczka, Bartłomiej Przysło (76’ Maciej Łukasik)

Budowa kolei żelaznej Grodzisk Wielkopolski – Luboń część 5
W części 4 zakończyłem wyliczeniem kosztów budowy dworca kolejowego w Stęszewie. W części 5 opiszę dalszy ciąg tych kosztów.
Budowa dwurodzinnego domu mieszkalnego dla niższych urzędników wraz z zabudowaniami gospodarczymi, to 9000 marek. Uwzględniono dodatek do transportu materiałów budowlanych i podwyżek pensji pracowników – 2000 marek.
Budowa domu dla zawiadowcy z pomieszczeniami służbowymi, to 10.000 marek.
Budowa pomieszczenia gospodarczego z natryskiem i kuchnią letnią dla pracowników stacji, pieca do pieczenia, wykopu na popiół i śmieci oraz budowa studni – 4000 marek.
Budowa rampy ładunkowej dla bydła, pojazdów, towarów innych, z masywnymi brukowanymi podjazdami, to 5000 marek.
Budowa wagi wagonowej z budką z blachy falistej – 4000 marek.
Budowa stacji wodnej przy jeziorze Lipno z przepompownią, budynkiem ujęcia wody pompą i rurami, wieżą ciśnień ze stalowym zbiornikiem o pojemności 50 metrów sześciennych, to 28.000 marek.
Budowa magazynu dla odcinka drogowego oraz baraku gospodarczego plus ogrodzenie – 2500 marek.
Utwardzenie podjazdu do dworca, drogi ładunkowej oraz miejsca nawracania pojazdów kołowych na końcu drogi, to razem 3500 metrów kwadratowych brukiem lub szutrem i piaskiem – 17.500 marek.
Posadzenie roślin i stworzenie ogródka – 500 marek. Dostarczenie i ułożenie 600 metrów rur o średnicy 200, poprowadzonych od wieży ciśnień do żurawi wodnych, łącznie z kolankami i kształtkami, to 6.000 marek.
Dwa żurawie wodne z wykopaniem kanałów – 4000 marek.
Zewnętrzne wyposażenie dworca, urządzeń i znaków sygnalizacyjno-informacyjnych – 1500 marek.
Wykop przeciwpożarowy i urządzenia gaśnicze – 800 marek.
Utrzymanie urządzeń do czasu przekazania linii do ruchu – 1000 marek.
Tymczasowe baraki budowlane i przejściowe zabudowania oraz inne, dodatkowe koszty – 2680 marek.
Łączny koszt budowy stacji Stęszew 142.000 marek.
Koszty środków eksploatacyjnych stacji Stęszew, zakup pługu odśnieżającego i drezyny oraz jazdy próbne podczas budowy – 14.000 marek.
Obliczono inne koszty, jak przejściowe urządzenia niezbędne do rozpoczęcia prowadzenia ruchu na szlaku przed ukończeniem budowy linii. Do ponownego odtworzenia pojedynczych zabudowań uległych zniszczeniu, albo uszkodzeniu w wyniku działania siły wyższej. Nieumyślne spowodowanie szkody w materiale budowlanym itd. i inne nieprzewidziane koszty łącznie – 55.200 marek.
Poza kosztorysem przewidziano 85.000 marek na przebudowę urządzeń kolejowych na stacji Poznań Główny oraz 30.000 marek na przebudowę budynku dworca w Grodzisku Wielkopolskim.
Wczesną wiosną 1908 roku ruszyła budowa linii. Pracami w terenie kierowano z biura budowlanego mieszczącego się w Stęszewie, w budynku na Rynku, do dzisiaj zwanego pod Złotą Kulą. Nazwano tak dlatego, że w tamtych czasach w budynkach, w których mieścił się lombard, na szczycie budynku umieszczano dwa lwy, które stały na tylnych łapach trzymając w przednich łapach złotą kule.
Pracami w terenie, z biura kierował rejencyjny radca budowlany – Homman z Poznania. Nadzór nad budową z ramienia dyrekcji Kolei w Poznaniu sprawował kolejowy inspektor budowlany – Schoeppelnberg oraz odpowiedzialny za sprawy prawne Asesor rejencyjny – Osthof. Sprawami budowy kierował również radca – Stolting. Podczas prac ziemnych przemieścić trzeba było ponad 600.000 metrów sześciennych ziemi. Było to możliwe dlatego, że wzdłuż budowanego toru układano szynki kolejki wąskotorowej, po których kilkanaście małych parowózów przewoziło ziemię, tak zwanymi wagonami-kolibami, które zbiorniki z ziemią ręcznie podnoszono i materiały sypkie same spadały w dół.
Przy zasypywaniu jeziora Lipno jeden z takich wagonów uniósł się na torach i cały spadł z nasypu do jeziora. Na dnie leży do dzisiaj.
Prace budowlane poprowadzone były w drodze przetargów. Część inżynieryjnych obiektów drogowych wykonywała firma specjalizująca się w budowie mostów kolejowych Gollonow & Sohn ze Szczecina. Roboty ziemne rozpoczęto od strony Lubonia. W 1908 roku wysoki nasyp nad linią Poznań – Wrocław oraz mosty i przepusty były już gotowe. Na odcinku, pomiędzy Luboniem, a Steszewem prace postępowały na tyle sprawnie, że w listopadzie 1908 roku dyrekcja kolei zamierzała oddać tę część linii do ruchu.
W okolicach Grodziska, ze względu na problemy z polskimi właścicielami gruntów, spodziewano się ponad półrocznego opóźnienia. Przykładowo właściciel majątku rycerskiego Żółtowski, za użytkowanie przez budowniczych kolei, jego prywatnej drogi żądał 3.000 marek odszkodowania. W takich sytuacjach, naturalnym następstwem było wdrożenie przymusowych wywłaszczeń. Zimą 1908/1909 przerwano pracę z uwagi na wysokie mrozy. Roboty podjęto wiosną.
Ciąg dalszy nastąpi
Zbigniew Tomaszewski

Rubinowe lecie w Czempiniu

40 lat związku małżeńskiego nazywa się rocznicą rubinową. Czempińscy emeryci, renciści oraz inwalidzi mogą zatem powiedzieć, że ich związek także jest rubinowy.

W sobotę 7 października 2017 roku odbyła się uroczystość jubileuszu 40-lecia istnienia Rejonowego Oddziału Polskiego Związku Emerytów, Rencistów i Inwalidów w Czempiniu. Sto trzydzieści członków oraz ich gości świętowało swój jubileusz w sali w Manieczkach. Na początku uroczystości przewodnicząca Zarządu Anna Borowczak-Białas, przywitała gości, po czym przybliżyła historię tworzenia się tej organizacji w Czempiniu, w latach 70-tych. Wspominała też ludzi, którzy podejmowali wysiłki zmierzające do utworzenia na terenie gminy Czempiń struktur Związku.

Pierwsze zebranie organizacyjne odbyło się 8 sierpnia 1977 roku. Powołano Miejski, Polski Związek Emerytów, Rencistów i Inwalidów. Pierwszych członków było 68-u. Skład pierwszego Zarządu stanowili: przewodniczący Bolesław Kurzawa, zastępca Czesław Nowak, sekretarz Leokadia Nawrocka i skarbnik Felicja Sztukowska.

Na przełomie lat 70-tych i 80-tych zaczęły powstawać koła, w sąsiednich do Czempinia miejscowościach. W 1979 roku w Jasieniu. Przewodniczącą została Joanna Rutawska. Rok później w Gorzyczkach. Na szefową oddziału powołano Teresę Nowak. W tym samym czasie w Pecnie utowrzono kolejne koło, a na przewodniczącą wybrano Agnieszkę Gumpert. W 1983 roku utworzono oddział w Głuchowie. Przewodniczącą została Maria Wróbel.

Rok 1984, to nowe wybory w Czempiniu i pozostawienie w Zarządzie dotychczasowego składu. Ale już 1990 rok przyniósł zmiany. Nową przewodniczącą została Barbara Dębska. Trzy lata później na tę funkcję wybrano Józefa Maciejewskiego. Po nim ster przejął Ryszard Wojtyniak, a sekretarzem uczyniono Edmunda Bielawę.

Kolejne wybory i kolejny Zarząd. Przewodniczącym został Franciszek Nowacki, księgową – Krystyna Żurek. Po panu Franciszku na przewodniczącego wybrano Edmunda Bielawę. Krystynę Żurek uczyniono skarbnikiem, a Marię Pajkert – sekretarzem.

Po tych dość częstych zmianach władz, nastałą stabilizacja, a to za sprawą nowej szefowej, emerytowanej pani dyrektor czempińskiej Szkoły – Anny Borowczak-Białas. Jej kadencja trwa nieprzerwanie już 13 lat. Wspiera ją Aleksandra Szymanowska, która jest wiceprzewodniczącą. Funkcję skarbnika piastuje Krystyna Żurek, a sekretarzem jest Maria Pajkert. Odpowiedzialnego za sprawy kulturalne i odpoczynek uczyniono Ryszarda Ziółkowskiego.

Działają lokalne koła w Głuchowie i w Jasieńniu. W pierwszym z nich przewodniczącym jest Jan Wojciechowski, w drugim Władysław Nowak.

*

Na uroczystym spotkaniu z okazji 40-lecie burmistrz Gminy Czempiń Konrad Malicki uhonorował osoby, które wyróżniły się wieloletnią pracą na rzecz Związku, zasiadając w Zarządzie. Okolicznościowe medale odebrali: Krystyna Żurek – za 25 lat pracy w kole, Jan Wojciechowski i Władysław Nowak – obaj za 20 lat pracy w kołach, Maria Pajkert – za 15 lat pracy na rzecz związku, Anna Borowczak-Białas – za 13 lat, Aleksandra Szymanowska i Ryszard Ziółkowski – oboje za 10 lat pracy w związku.

Burmistrza także doceniono. Związkowcy wręczyli Konradowi Malickiemu  Złotą Odznakę Honorową. To za wsparcie działalności lokalnego Związku. Odznaczenie wręczył prezes Oddziału Okręgowego w Poznaniu Henryk Zywert.

*

W sobotnie popołudnie seniorzy świętowali przy dobrym jedzeniu i muzyce.

Przypomnijmy, że Polski Związek Emerytów, Rencistów i Inwalidów, to organizacja zrzeszająca seniorów z całego kraju. PZERiI swoją obecną nazwę przyjęło w 1975 roku, ale działało już wcześniej – powstało przez połączenie wielu inicjatyw pojawiających się w powojennej Polsce.

Celem działalności Związku od samego początku była poprawa warunków życia seniorów. Zamiar ten osiągany jest na różne sposoby. Związek aktywizuje swoich członków poprzez liczne wyjazdy integracyjne i działalność artystyczną, Seniorzy realizują się przez udział w różnych zajęciach, na przykład komputerowych, rekreacyjnych i artystycznych organizowanych przez Centrum Kultury w Czempiniu. Związek dostarcza też okazji do spotkań i zawierania nowych znajomości, które stanowią sposób przeciwdziałania osamotnieniu. Działącze starają się zapobiegać wykluczeniu społecznemu ludzi starszych. Reprezentuje ich interesy przed władzami państwowymi.

Ewa Noga-Mazurek

RAJD SZLAKIEM MICHAŁA DRZYMAŁY
W sobotę odbył się XVI Grodziski Rajd Rowerowy szlakiem Michała Drzymały pod patronatem Burmistrza Grodziska Wielkopolskiego.
Rajd zorganizowano w ramach obchodów 160 rocznicy urodzin Michał Drzymały, który urodził się w Zdroju gmina Grodzisk Wielkopolski.
Organizatorem jego było Grodziski e Stowarzyszenie Cyklistów.
Udział w nim wzięło ponad siedemdziesiąt osób w rożnym wieku w tym całe rodziny.
Niebieską wstęgę trzymali uczestnicy Bartek Iwaszkiewicz oraz Adela Bukowian
Symbolicznego przecięcia rowerowej dętki dokonali burmistrz Henryk Szymański oraz Kuba Kucharczak.
Następnie cykliści podzieleni zostali na dwie grupy „Jeże” 25 km trasa wiodła start Stary Rynek następnie Zdrój, Kobylniki, las na Gnin, Wioska, Rakoniewice, Drzymałowo, Goździn, Elżbieciny, las na Gnin meta w CK Rondo.
Druga grupa „Zające” start Stary Rynek następnie Zdrój, las na Gnin, Wioska, Gola, Narożniki, Rakoniewice, Drzymałowo, Gradowice, Augustowo, Rataje, Ruchocice, Gnin, Kobylniki meta CK Rondo.
Cykliści w Zdroju zapalili znicz w podgrodziskim Zdroju gdzie 13.09.1857 roku urodził się Michał Drzymała.
W Rakoniewicach cykliści zwiedzili Wóz Drzymały oraz Wielkopolskie Muzeum Pożarnictwa.
W drodze powrotnej cykliści odwiedzili Drzymałowo gdzie mieszkał Michał Drzymała.
Po pięciogodzinnym rajdzie uczestnicy przybyli do CK Rondo przy ul. Kolejowej w Grodzisku Wlkp. gdzie czekał na nich poczęstunek oraz losowanie upominków.
Każdy uczestnik otrzymał również ulotki informacyjne dotyczące Michała Drzymały.
Celem imprezy było m.in. zapoznanie uczestników z walorami krajobrazowymi i historycznymi gminy Grodzisk Wielkopolski oraz upowszechnienie turystyki rowerowej jako formy rekreacji, aktywnego wypoczynku i alternatywy dla ruchu samochodowego oraz zachęcenie do rodzinnych wyjazdów.M

„Strzeżcie honoru tego sztandaru, jak źrenicy oka” – powiedział prezes OSP Głuchowo podczas wręczania go na ręce pocztu sztandarowego. Druhowie odpowiedzieli: „Przyrzekamy, że honoru tego sztandaru nie splamimy”.

Druhowie dumni ze swoich dokonań

Koniec wieńczy dzieło, jest to określenie, które pasuje do wysiłku, jaki włożyli druhowie z Ochotniczej Straży Pożarnej w Głuchowie w gminie Czempiń, którzy przez dziesięć lat budowali nową remizę. Przez ten czas były chwile radości, smutku i wiele problemów.

Powodów do świętowania druhowie mieli więcej, bo zakończenie budowy strażnicy oraz 70-leciem ich działalności i nadaniem jednostce nowego sztandaru.

W sobotę 23 września w Głuchowie odbyło się uroczyste otwarcie nowej remizy. Przedtem jednak druhowie i zaproszeni goście uczestniczyli we Mszy Świętej w kościele pod wezwaniem Św. Katarzyny. Świątynie wypełniły poczty sztandarowe, delegacje samorządowców i okolicznych OSP, zaproszeni goście, druhowie i wierni. Oprawę muzyczną nabożeństwa zapewniła strażacka orkiestra Dęta pod dyrekcją Mariana Drozdy.

Uroczystą Mszę Św. w asyście kapłanów odprawił emerytowany Metropolita gnieźnieński i Prymas Polski abp. Jozef Kowalczyk. W okolicznościowej homilii podkreślił niezwykle ważną rolę, jaką pełnią strażacy ochotnicy w niesieniu pomocy poszkodowanym w pożarach, wypadkach i zdarzeniach losowych. Na koniec pobłogosławi przybyłych do świątyni.

Spod kościoła wszyscy uczestnicy długą kolumną udali się pod nową remizę. To tutaj odbyła się druga część uroczystości. Przejście drogą krajową nr 5 kolumny zabezpieczali strażacy z OSP Czempiń. Borowo.

Na początku uroczystości dowódca uroczystości druh Jan Kasperski złożył meldunek druhowi Grzegorzowi Marszałkowi – wiceprezesowi Zarządu Oddziału Wojewódzkiego Związku OSP RP Województwa Wielkopolskiego. On też złoży meldunek o zakończeniu uroczystości.

Przywitanie gości przypadło prezesowi miejscowej jednostki druhowi Janowi Ratajczakowi.

– Rozpoczynaliśmy budowę w 2012 roku, a przygotowania rozpoczęliśmy już w 2008 roku. Dziękuję wszystkim, którzy nam pomagali, szczególnie aktualnym władzom gminy Czempińza pomoc finansową. Jak wszyscy wiemy poprzednia władze nie wspierały tej inwestycji – wpominał. Najpierw strażnica miała być przerobiona ze starej stodoły w 2008 roku, ale budynek był tak zniszczony, że nie warto było go remontować. Sprawdziliśmy budowlańców, ekspertów, którzy ocenili, że ten budynek jest w złym stanie i wtedy postanowiliśmy go zburzyć. Zaangażowani byli strażacy ochotnicy, sponsorzy. Np. mury były budowane głównie we własnym zakresie, też sprawy wykończeniowe. Do poważniejszych rzeczy, m.in. do dachu trzeba było wziąć wykonawcę.

Teraz, kiedy wszystko już za nami mogę poiwedziec, że bardzo przeżywałem ten świąteczny dzień. On zamknął pewnie etap w moim życiu. To kawał czasu i pracy, jak w powstanie strażnicy włożyłem – mówi prezes OSP Jan Ratajczak – ale trud został nagrodzony i wierzę, że marzenia mogą się spełniać.

Po powitaniu nastapiło wbijanie gwoździ pamiątkowych w drzewiec nowego sztandaru oraz wpisywanie się gości do księgi pamiątkowej. Czynili to fundatorzy. Wśród nich byli Paweł Buksalewicz – Przewodniczącego Rady Powiatowej w Kościane, który uczynił to w imieniu Starosty Kościańskiego Bernarda Turskiego, Konrad Malicki – Burmistrz Gminy Czempiń, Maciej Pietrzak – Prezes Zarządu TOP-Farms Wielkopolska, Paweł Gawron – leśniczy, który dokonal tego w imieniu Nadleśniczego Nadleśnictwa Konstantynowo – Wojciecha Grześkowiaka, Zuzanna Dolczewska – Prezes Zarządu Spółdzielni Najemców i Nabywców w Czempiniu, Zygmunt Kmiecik – właściciel Kancelarii Radcy Prawnego w Starych Oborzyskach, Marcin Kaczmarek – właściciel Firmy Rolniczej w Nowym Gołębinie, Ewa Noga Mazurek – naczelna redaktor Kuriera Lokalnego, Magda i Maciej Zdychowie z Głuchowa, Agata i Grzegorz Klimaszykowie z Głuchowa, Lidia i Aron Dudziakowie – właściciele Firmy F.M.V. ARSTEEL, Eugeniusz Naskręt – Prezes Zarządu RKS Czempiń, ksiądz Tomasz Marciniak – proboszcza parafii pw. Św. Katarzyny w Głuchowie, Katarzyna Jeziorecka – Przewodniczącą Komitetu Fundacji Sztandaru reprezentujących mieszkańców Głuchowa i Gminy Czempiń, Damian Kałuziński – właściciel Tarlaku w Piotrowie, Tomasz Grzelczyk – prezes Zarządu Oddziału Powiatowego Związku OSP RP w Kościanie, Kazimierz Dembny – prezes Zarządu Oddziału Gminnego Związku OSP RP w Czempiniu i Jan Ratajczak – prezes Zarządu OSP w Głuchowie.

Osoby te podchodziły do sztandaru i wbijali symbolicznie gwoździe, po tym wpisywali się do księgi pamiątkowej. Po ceremonii wbijania gwoździ Przewodnicząca Komitetu Fundacji Sztandaru Pani Katarzyna Jeziorecka zwraca się z prośbą do arcybiskupa Józefa Kowalczyka, kapelana strażaków Wojciecha Słomińskiego i proboszcza Głuchowa Tomasza Marciniaka o poświęcenie sztandaru.

Wbijaniu gwoździ towarzyszyły słowa aktu nadania sztandaru Ochotniczej Straży Pożarnej w Głuchowie. Gdy przekazano go prezesowi Janowi Ratajczakowi ten najpierw ucałował, a potem przekazał na ręce pocztu sztandarowego w składzie: dowódca Rafał Buchert, chorąży Józef Kowalczak

Poczet sztandarowy po prezentacji podał sztandar do udekorowania go Brązowym Medalem Za Zasługi Dla Pożarnictwa

PREZYDIUM ZARZĄDU GŁÓWNEGO ZWIĄZKU OSP RP ODZNACZYŁO ZŁOTYM ZNAKIEM ZWIĄZKU DRUH STANISŁAW DUSZYŃSKI Z OSP BOROWO wieloletni Prezes Zarządu OSP, Wiceprezes Zarządu Oddziału Gminnego, działacz strażacki i społeczny. Dekoracji odznaczeniem dokona Druh Grzegorz Marszałek Wiceprezesa Zarządu Oddziału Wojewódzkiego Związku OSP RP Województwa Wielkopolskiego w asyście Druha Tomasza Grzelczvka – Prezesa Zarządu Oddziału Powiatowego Związku OSP RP

PREZYDIUM ZARZĄDU GŁÓWNEGO ZWIĄZKU OSP RP  ODZNACZYŁO MEDALEM HONOROWYM IM. BOLESŁAWA CHOMICZA DRUHÓW: Józefa Kowalczaka z OSP Głuchowo I Jana Krzyżostaniaka z OSP Borowo.

PREZYDIUM ZARZĄDU ODDZIAŁU WOJEWÓDZKIEGO ZWIĄZKU OSP RP W POZNANIU WOJEWÓDZTWA WIELKOPOLSKIEGO IM. GEN. STANISŁAWA TACZAKA odznaczyło

Odznaką Honorową SEMPER VIGILANT” (wiecznie czuwający)

Druha Piotra Buchera z OSP Czempiń

Srebrnym Medal za Zasługi dla Pożarnictwa druhów: Adama Bartkowiaka i Andrzeja Dziubaiskiego z OSP Głuchowo

Brązowym medalem za zasługi dla pożarnictwa druhów: Krzysztofa Giemzę, Piotra Karpińskiego, Dawida Ratajczaka, Marka Leśnnego, Romualda Ratajczaka, Artura Miciejewskiego, Michała Wojtkowiaka, Romana Kóskę, Juranda Mielcarka – wszyscy z OSP Głuchowo oraz Piotra Marciniaka z OSP Słonin.

Brązowym medalem za zasługi dla pożarnictwa: Adama Marka, Jerzego Marciniaka, Marcina Kaczmarka i Darka Korbika.

PREZYDIUM ZARZĄDU ODDZIAŁU POWIATOWEGO ZWIĄZKU OSP RP W KOŚCIANIE NADAŁO Odznakę Strażak Wzorowy.

Otrzymali druhny i druhowie z OSP Głuchowo: Marta Wojciechowska, Patryk Ratajczak, Jakub Mocek, Marcin Kubański, Krzysztof Golak, Rafał Buhert i Józefi Antoniewicz.

ZARZĄD WOJEWÓDZTWA WIELKOPOLSKIEGO WYRÓŻNIŁ ODZNAKĄ HONOROWĄ:

Wyróżnienie za zsługi da Województwa Wielkopolskiego:

Jan Ratajczak – prezesa OSP Głuchowo, Jędrzej Piotrowski, Zygmunt Kmiecik i Jerzy Szyguła.

KAPITUŁA STOWARZYSZENIA KOMENDANTÓW W WASZYNGTONIE ODDZIAŁ NA POLSKĘ NADAŁA:

„Medal Na Straży” dla druhen i druhów: Katarzyna Jeziorecka, Gertruda Kaźmierczak, Marek Zagozda i Jarosław Doliński.

Po odznaczeniach nastąpiło przecięcie wstęgi i uroczyste otwarcie strażnicy i otwarcie Strażnicy. Uczynili to wspólnie wszyscy ważni goście.

Po tym akcie przyszedł moment wręczenia podziękowań wszystkim, którzy pomogli przy budowie strażnicy oraz wsparli zakup sztandaru dla OSP Głuchowo

Wśród wielu gratulujących była Radna Województwa Wielkopolskiego Mirosława Katarzyzna Kaźmierczak, reprezentującą Zofię Szalczyk – przewodniczącą Sejmiku Województwa Wielkopolskiego. Zwróciła się do głuchowskich druhów w następujących słowach:

– Pozwałam sobie złożyć zarówno gratulację, jak i wyrazy uznania z okazji jubileuszu 70-lecia utworzenia Ochotniczej Straży Pożarnej.

W krajobrazie polskich miast i wsi wpisały się na trwale budynki remiz strażackich. Są to symbole miejsc, które łączą ludzi o wspólnej idei i wspólnych wartościach. Jest to przesłanie ratowania życia, zdrowia, mienia i środowiska. Jednakże nie byłoby tych miejsc, gdyby nie ludzie, strażacy-ochotnicy, którzy służą swoim Małym Ojczyznom i są gotowi oddać życie w ochronie innych.

Służba strażaka, to nie tylko obowiązek, ale również zaszczyt. To bezinteresowna służba i ciągła praca nad sobą i doskonaleniem własnych umiejętności. Na najwyższe uznanie zasługuje wszelkie poświęcenie, działalność na rzecz ochrony zdrowia i życia drugiego człowieka.

Na przestrzeni ostatnich lat zmienił się wizerunek strażaka-ochotnika, zmienił sie obraz remiz i ich wyposażenie. Obecnie jednostki OSP funkcjonujące w Krajowym Systemie Ratowniczo-Gaśniczym. Strażak, to nie tylko symbol bezpieczeństwa i niesienia pomocy, to potencjał i ostoja.

Niech wasz patron św. Florian otacza Was i Wasze rodziny swoją opieką – zakończyła pani radna.

Z kolei burmistrz Czempinia Konrad Malicki dodał:

– Ochotnicza Straż Pożarna w Głuchowie obchodzi dzisiaj 70-lecie powstania jednostki. Gratuluję okrągłego jubileuszu. Cieszy mnie, że przez tyle lat jednostka czynnie działa i w Głuchowie nie brakuje ochotników. Strażacki dorobek, mundur, wola niesienia bezinteresownej pomocy i poświęcenie w obliczu zagrożenia, stanowią wartości będące źródłem uznania oraz szacunku społeczeństwa. Piękny, nowoczesny budynek powstał przede wszystkim dzięki dążeniom tutejszych strażaków, lokalnych działaczy, społeczników, hojnych sponsorów, członków zarządu OSP, a także dzięki wsparciu Gminy Czempiń.

W tym miejscu chciałbym Państwu serdecznie pogratulować – pogratulować nowej strażnicy, Państwa postawy, zaangażowania oraz wyrazić podziw dla działań mających na celu ratowanie ludzkiego życia. Aby działalność ochotniczych straży pożarnych była skuteczna, należy im stworzyć odpowiednie warunki szkoleniowe i socjalne. Jesteśmy o tym przekonani i staramy się wychodzić naprzeciw oczekiwaniom i potrzebom naszych jednostek.

Niech ten nowy budynek przysłuży się dla poprawy bezpieczeństwa i komfortu pracy wszystkich strażaków ochotników, a także dla mieszkańców Głuchowa – również, jako miejsce spotkań i integracji społecznej.

Dodamy na koniec, że OSP w Głuchowie stara się o przyłączenie do Krajowego Systemu Ratowniczo-Gaśniczego, a posiadanie odpowiednio wyposażonej strażnicy bardzo zbliża druhów do spełnienia stawianych warunków.

Tekst i foto:

Seweryn Kaczmarek

Ewa Noga-Mazurek


Teraz mamy ciepłą i słoneczną jesień, ale dwa tygodnie temu, w czwartek 5-go października szalały nad naszym krajem wichury. Ze statystyk wiemy, że zginęły dwie osoby w województwie wielkopolskim. Kobieta zmarła po tym, jak przygniótł ją konar drzewa podalo Wojewódzkie Centrum Zarządzania Kryzysowego w Poznaniu. Wcześniej policja poinformowała o śmierci 67-latka z Lubuskiego Mężczyzna spadł z dachu, na który wszedł, by – jak podano – zabezpieczyć swoje mienie.
Wichury spowodowały też duże utrudnienia w przemieszczaniu się. Na torach, w pociągach Intercity i Przewozów Regionalnych utknęło łącznie 1400 podróżnych. W ich ewakuacji pomagały wojewódzkie centra zarządzania kryzysowego i straż pożarna. Organizowana jest zastępcza komunikacja autobusowa.
Przedstawiciele KL także mieli utrudnienie w poruszaniu sie tago dnia, a przypomnimy, że włąśnie 5-go wyszła nowa gazeta i należało ją dostarczyć do kilkuset sklepów w naszym regionie (także w piątek).
W czawartek wieczorem na drogę między Modrzem w gminie Stęszew, a Piotrowem I w gminie Czempiń upadła na drogę 20-metrowa sosna, czyniąc drogę zupełnie nieprzejezdną. Warto przypomnieć, że właśnie tę trasę budujący zjazdy nowej trasy S-5 wyznaczyli do objazdu tym, co jada od Grodziska i Granowa na Mosinę i Kórnik. Redakcja znając lokalne drogi objechał przez Drożdźyce – Szczepowice – Maksymilianowo i Sepeno, aby dotrzeć do krajowej drogi nr „5”, ale obcy? Zapewne mieli na początku mieli kłopot. Powiadomiony burmistrz Stęszewa szybko poinformował, że droga została odblokowana, ale za to druhowie-strażacy z stęszewskiego terenu ruszyli na pomoc strażakom z Grodziska, Droga od Grodziska do Kościana także stała się nieprzejezdna.
Ten drobny przykład pokazuje ogrom zniszczeń i pracy, jaką musieli wykonać strażacy, a także inne służby (energetyka, drogowcy, komunalka itp.), by życie powoli mogło wrócić do normy.
Starszy brygadier Andrzej Ziegler z Komendy Powiatowej Państwowej Straży w Kościanie poinformował:
– Od czwartkowego popołudnia strażacy w powiecie kościańskim usuwali skutki Orkanu Ksawery. Do niedzieli 8 października wciąż spływały nowe zgłoszenia, a ratownicy nie ustawali w wysiłkach, by jak pomóc mieszkańcom i usunąć zagrożenia. Jak zawsze w takich przypadkach najwięcej pracy było przy usuwaniu powalonych drzew na drogi i szlaki kolejowe. W wielu miejscach zabezpieczano zerwane linie energetyczne do momentu przybycia ekip monterskich pogotowia energetycznego. W 18 przypadkach interweniowano przy uszkodzonych budynkach, zabezpieczając dachy plandekami i folią. Oczywiście najpilniejsze były zgłoszenia, gdzie zagrożone mogło być zdrowie i życie ludzi. Do takich sytuacji doszło na drodze krajowej nr 5, pomiędzy Kościanem, a Poninem po tym, jak samochód osobowy uderzył w leżące na jezdni drzewo. Dwie lekko ranne osoby zostały zabrane do szpitala.
W okolicach Starych Oborzysk pociąg osobowy wjechał pod zawieszone na trakcji elektrycznej drzewo. Strażacy usunęli przeszkodę, a służby kolejowe zajęły się tym, by podróż mogła być kontynuowana. W kilku przypadkach wiatr przestawiał garaże, a także wiaty przystankowe.
Ogółem od czwartku zanotowano 172 zdarzenia związane z usuwaniem skutków silnego wiatru. Najwięcej interwencji miało miejsce w mieście i gminie Śmigiel – 51. W gminie Kościan zanotowano 33 zdarzenia, w mieście Kościanie 32, na terenie miasta i gminy Czempiń 30, a na terenie miasta i gminy Krzywiń, 26 zdarzeń. W szczytowym momencie zjawiska i spływania zgłoszeń w Stanowisku Kierowania Komendanta Powiatowego PSP w Kościanie służbę pełniło 6 strażaków, co umożliwiało sprawne przyjmowanie zgłoszeń, dysponowanie jednostek oraz koordynację działań z innymi służbami.
W akcjach związanych z usuwaniem skutków orkanu udział wzięło 46 zastępów z KP PSP w Kościanie i 142 zastępy jednostek OSP w sile odpowiednio 174 strażaków PSP i 789 strażaków OSP. Druhowie ochotnicy często zostawiali swe domy i gospodarstwa w obliczu zagrożenia i spieszyli z pomocą innym ludziom, za co bez wątpienia należą się im szczególne słowa uznania i podziękowania.
Szczególną relację przygotowała także nasza redakcyjna koleżana Lucyna Sikora, która napisala:
Komunikaty ostrzegawcze IMGW o groźnym Ksawerym orkanie, który miał pojawić się w nocy z dnia 5 na 6 października na pewno większość z nas słyszała. Zostawił powyrywane z korzeniami drzewa, zerwane dachy, zniszczone samochody, połamane i płoty i wiele innych.
W Kościanie najbardziej ucierpiał stary cmentarz i park miejski przy ulicy Bączkowskiego. Oba tereny zostały zamknięte ze względu na wiatrowyłomy. Były również spore przerwy w dostawie prądu w całym powiecie. (opr.maz)


W środę w Zajeździe „U Bogdana” w Rakoniewicach siedemnaście par małżeńskich, spośród dwudziestu jeden zaproszonych. Mieszkają w gminie Rakoniewice. To oni odebrali ostatnio Medale „Za długowieczne pożycie małżeńskie”. Nadał je Prezydent RP.
Wśród jubilatów były cztery pary, które mogą świętować Gody Diamentowe. Na uroczystość mogły w zdrowiu przybyć trzy pary.
Burmistrz Rakoniewic Gerard Tomiak przywitał jubilatów, a następnie razem z dwiema paniami zastępczyniami kierownika USC: Magdaleną Chojnacką i Magdalena Augustyniak wręczył medale i kwiaty.
Medale za „Długoletnie Pożycie Małżeńskie” odebrali:
Janina i Edward Górni, Krystyna i Ildefons Jęsiekowie, Maria i Franciszek Kaczmarkowie, Bogumiła i Wacław Kośmidrowie, Emilia i Leon Krawczykowie, Jadwiga i Czesław Lepa, Jadwiga i Henryk Marciniakowie, Krystyna i Jerzy Marciniakowie, Kazimiera i Władysław Mądrzy, Halina i Janusz Pachoccy, Sabina i Ludwik Plutowie, Zofia i Kazimierz Rosolscy, Maria i Janusz Szklarscy, Helena i Czesław Wilkowie, Danuta i Władysław Wójcikowie, Krystyna i Stefan Wujcowie oraz Jadwiga i Henryk Żołądkowie.
Medali osobiście nie mogli odebrać Julianna i Walerian Hofmanowie, Bogumiła i Józef Kuczowie, Florentyna i Zbigniew Lajsnerowie oraz Helena i Franciszek Weissowie.
SZMARAGDOWE GODY, czyli 60-lecie pożycia małżeńskiego obchodzili: Bronisława i Władysław Dachowie, Krystyna i Stanisław Marciniakowie oraz Urszula i Kazimierz Szczygłowie. W uroczystości nie uczestniczyli Teresa i Kazimierz Zielendowie.
Po części oficjalnej przyszedł czas na weselny obiad, kawę i ciasto. Przy posiłku Jubilaci wspominali dawne czasy.
Kurier lokalny zapytał o krótką historię życia jedną z par małżeńskich. Byli to Jadwiga i Henryk Marciniakowie, zamieszkali w Rakoniewicach-Wsi.
* Jadwiga i Henryk Marciniakowie
Pani Jadwiga ma 73 lata. Szkołę Podstawową ukończyła w niedalekim Goździnie. Po jej ukończeniu podjęła pracę w Roszarni w Stęszewie, a następnie przez około dwadzieścia lat pracowała w Państwowym Gospodarstwie Rolnym, jednocześnie zajmowała się gospodarstwem domowym i wychowywaniem dzieci.
Pan Henryk ma 83 lata. Pochodzi z Łubnicy w gminie Wielichowo. Tam ukończył Szkołę Podstawową, a po niej pracował w gospodarstwie rodziców.
Jubilaci poznali się na zabawie tanecznej w Rakoniewicach. Sakramentalne „TAK” powiedzieli sobie 1 kwietnia 1967 roku w kościele p.w. Św. Urszuli w Ruchocicach. Nowo poślubieni małżonkowie najpierw zamieszkali w Łubnicy, potem w Gożdzinie, aż wreszcie w Rakoniewicach.
Z tego małżeństwa urodziło się dwoje dzieci. Pierwszym dzieckiem był Andrzej, który z żoną Katarzyną i córką Martą mieszka w Rostarzewie. Drugim dzieckiem była córka Bogumiła. Ona razem z mężem Danielem i trojgiem dzieci: Michałem, Weroniką i Wiktorią mieszka z jubilatami. Państwo Jadwiga i Henryk Marciniakowie doczekali się czworga wnucząt.
Ostatnim punktem jubileuszowego spotkania była zabawa taneczna. Czas umilała muzykj.
Mirosłąwa Kałek