czwartek, 24 Maj 2018

2017 Wrzesień


Po raz pierwszy szefowie Kościana, gminy Kościan i Starosta Kościański zorganizowali nad jeziorem w Nowym Dębcu zawody triathlonowe. Zapisy trwały od czerwca do września. Swój udział zgłosiło blisko 800 zawodników.
Zawody były częścią cyklu Great Man. Jego pomysłodawcą i głównym organizatorem jest Paweł Kotas, były wioślarz, medalista Akademickich Mistrzostw Polski, który w triathlonie startuje od 5 lat, a od trzech lat organizuje zawody.
Wójt Gminy Kościan zabrał się za przygotowywanie terenu wokół jeziora i pobliskich wiosek. Wezwał właścicieli, by usunęli łodzie rybackie zacumowane przy brzegu Jeziora Wonieskiego, by zabrali wszystko, co pozostawiają także w lasku nad jeziorem w Nowym Dębcu, na odcinku od plaży głównej do tzw. parkingu leśnego.
W niedzielnych zawodach 17 września rywalizowano na dwóch dystansach: 1/8 Ironmana (500-metrów pływania, 22,5 km jazdy rowerem, 5-kilometrowy bieg) oraz 1/4 tej trasy, czyli 950-metrów pływania, 45 kilometrów jazdy rowerem i 10,5-kilometrowy bieg.
Na starcie stanęły też sztafety, w których jeden zawodnik pływał, drugi ścigał się na rowerze, a trzeci biegł.
Najmłodsi zawodnicy, czyli dzieci startowały w duathlonie, którego trasę można było pokonywać w wózkach, na rowerach biegowych, a nawet na hulajnogach.
Tej niedzieli w godzinach od 9:30 do 11:30 oraz od 13:30 do 16:30 były całkowicie wyłączone pobliskie drogi. Dotyczyło to miejscowości: Nowy Dębiec, Gryżyna, Gniewowo, Wonieść, Jezierzyce, Zgliniec i z powrotem Nowy Dębiec.
Z naszego terenu startował bardzo wielu zawodników. Byli z kilku klubów z Kościana, z podkościańskim miejscowości, Nowy Lubosz, Racot, Bonikowo. Pianowo, Betkowo, Darnowo, Piechanin, Nielęgowo, Nietążkowo, Czempiń (wystawił 11 teamów), Granowo, Stęszew, Rakoniewice.
Przyjechali tez ludzie z bardzo daleko. W spisie uczestników spoza Polski, to Berlin, potem można odnotować takie miejscowości, jak Warszawa, Wrocław, Bydgoszcz, Poznań, Komorniki, Luboń, Rogalinek, Krosinko, Pobiedziska, Murowana Goślina, Skórzewo, Lusowo, Borówiec, Plewiska, Szczytniki, Śrem, Wągrowiec, Kalisz, Wrzesnia, Tarnowo Podgórne, Nieprószewo, Mogilno, Czerwonak, Trzemeszno, Kostrzyń, Swarzędz, Leszno, Kaczkowo za Lesznem i wymienimy jeszcze Międzyrzecz.
Nie da się wszystkich wymienić, zważywszy, że wiele znich to zapewne bardzo małe miejscowości inie zawsze nawet wiadomo z jakiej części Polski dojechali.
Niezależnie od terenu, na pewno jest to dobra promocja miasta Kościan i kościańskiego terenu.
Wymienimy uczetników zajmujących jakieś znaczące miejsce w tych zawodach.
NAJMŁODSZE DZIECI ZGŁOSZONE DO KONKURENCJI MIAŁY DWA I TRZY LATKA.
Wśród dziewczynek z naszego terenu można odnotować, że drugie miejsce zajęła Zosia Pogorzelska ze Starego Lubosza, trzecia była Zosia Potocka z Kościana – obie dziewczynki uczęszczają do Przedszkola „Zwinne Szkraby” z Kiełeczewa. Czwarta była Adrianna Milczyńska z Kościana, a szósta Alicja Hetman z Nowego Lubosza.
Wśród chłopców trzecią lokatę zajął Kacper Daros ze Starych Oborzysk, piąte Marcel Kucharski z Kościana, dziewiąte Mieszko Majchrzak z Nowego Lubosza, jedenaste Aleksander Hetman z Darnowa, trzynaste Dominik Synak z Betkowa, 14 m. przypadło dla Iwo Musiała z Kiełczewa, a 15 m. dla Mikołaja Kobusa z Kościanz.
NIECO TYLKO STARSZE DZIECI BYŁY Z ROCZNIKÓW 2011, 2012, 2013. W TEJ GRUPIE Z NASZEGO TERENU BIEGALI:
Dziewczynki:
Miejsce I – Anna Bura Przedszkole z Czempinia, m. 2 – Zuzanna Wierzejewska z TGV Club Kościan, m. 3. – Anna Jagaciak – Nowy Lubosz, m. 5 – Laura Janik Przedszkole Czempiń, i m. 8. Nina Lisiecka – Czempiń.
Chłopcy:
Miejsce 4. – Franciszek Dudziak – Kościan, m. 5. – Mikołaj Psiuk – Śmigiel, m. 6 – Alan Wojciechowski – Kościan, m. 7 – Jan Sankiewicz – Kościan Zespól Szkół nr 3, m. 14 – Julian Adamski – Kościan i m. 15 – Korneliusz Jakubowicz – Kościan.
DZIECI Z ROCZNIKÓW 2008, 2009, 2010
Dziewczynki:
Miejsce 8. – Amelia Turek – Czempiń, m. 12. – Aleksandra Bura – Czempiń, m. 14. – Julia Naskręt – Kościan, m. 15. – Zofia Bajstok – Czempiń i m. 21. – Hania Naskręt – Czempiń.
Chłopcy:
Miejsce 4. – Kacper Kucharski – Kościan, m. 6. – Wojciech Poprawski – Kościan, m 8. – Aleksander Lisicki – Czempiń, m. 10. – Bartosz Szczepaniak – Kościan, m. 11. – Alan Kmieciak – Kościan, m. 14. – Jakub Garczarek – Kościan, m. 15. – Jakub Kaźmierczak – Nowe Borówko gm. Czempiń, m. 16. – Mateusz Janik – Czempiń, m. 17. – Piotr Matyja – Czempiń, m. 18. – Franciszek Mikołajczak – Racot, m. 19. – Adam Poprawski – Kościan, m. 21. – Jakub Potocki – Kościan, m. 22. – Maksymilian Zjawin – Kościan, m. 23. – Marcin Jakubowicz – Kościan, m. 24. – Mieszko Beszterda – Czempiń i m. 26. – Jan Zapłata – Piechanin.
ROCZNIKI 2005, 2006, 2007 DZIEWCZYNKI I CHŁOPCY
Dziewczynki:
Miejsce 1. – Klaudia Józefiak – Kościan, 6m. Zuzanna Naskręt – Kościan, 7m. Wiktoria Kaźmierczak – Nowe Borówko, 8m. Lena Jagaciak – Nowy Lubosz, 10m. Maria Matyja – Czempiń, 11m. Inga Kucharska – Śmigiel, 12m. Gabriela Zapłata – Piechanin i 14m. Kornelia Gorczyńska – Kościan.
Chłopcy:
Miejsce 7. – Jakub Wierzejewski – Kościan TGV Club, 8m. Piotr Ratajczak – Kościan, 11m. Kamil Jankowiak – Kościan, 13m. Paweł Ratajczak – Kościan, 16m. Jakub Hamrol – Czempiń, 19m. Hubert Naskręt – Czempiń.
GRUPA MŁODZIEŻOWA 13,14.15-LETNIE ZAWODNICZKI I ZAWODNICY.
W tej grupie nie było zazanczone na liście startowej, by ktość był z naszego terenu. Podobnie, jak w grupie Open – chyba że nie zglosili miejsca zamieszkania.
TRIATHLON NA 1-8 DYSTANSU.
W pierwszej setce na 200 osób znaleźli się:
Miejsce 23. – Krzysztof Kozłowski – Kościan, 24m. Adam Kościański – Kościan, 53m Łukasz Bartkowiak – Kościan, 94m. Wojciech Hetman – Darnowo – wszyscy ci zawodnicy związani są z TGV Club/Soleus – Kościan, 74m. Mariusz Auguścik – Creaton Polska/Kościan, 83m. Sławomir Koska – Championnam Team/Czempiń, 84m. Hubert Mikołajczak – Szymanowski Team/Strzelce Darnowo, 119m. Beata Oleksy, 128m. Iwona Popiel obie panie – TGV Club/Soleus/Kościan, 121m. Jakub Nowak – Kościan, 123m. Daniel Mielczarek – Diagnostyka Karmin gm. Śmigiel, 126m. Ryszard Owczarczak – Kościan, 130m. Adrian Bajstok – UKS Junior Nietążkowo/Czempiń, 134m. Piotr Wojciechowski – Tri Granowo, 147m. Piotr Sikora – Kiełczewo i 158m. Agata Wolff-Kaczmarek – Czempiń.
TRIATHLON NA 1-4 DYSTANSU.
Uczestnicy Triathlon z naszego terenu. W pierwszej dwusetce uplasowało się prawie pięciu zawodników:
Pierwszy był Adrian Stempniak z Runners Power/Śrem. Tuż za nim był kościaniak.
Miejsce 2. – Michał Majchrzak, 8m. Bartosz Michałowski, 13m. Maciej Woźniak, 25m. Mikołaj Tomaszewski, 39m. Marta Brukwińska, 73m. Krzysztof Świtała – Niagara Rakoniewice, 83m. Grzegorz Krakowiak – Granowo, 121m. Robert Jagaciak – Nowy Lubosz, 124m. Robert Gbiorczyk, 208m. Jerzy Banaszyk – część z tych zawodników zwiąana jest z TGV Club/ Soleus/ Kościan, 132m. Mariusz Wesołowski – Kościańskie Towarzystwo Pływackie, 143m Anna Seliga – Stęszew i 195m Dominik Łakomy – Kościan.
SZTAFETA 1/8
W tej dyscyplinie startowały sołectwa z powiatu kościańskiego. Trzyosobowe: Racot, Nowy Lubosz, Bonikowo, Pianowo i Nielęgowo: 3m. UKS Junior Nietążkowo (Kacper Molicki, Dawid Wojciechowski, Kacper Taterka), 11m. Nowy Lubosz Sołectwo (Robert Mańkowski, Dominik Majchrzak, Maciej Kamiński), 14m. Sołectwo Bonikowo (Tomasz Pelec, Zenon Józefowski, Sebastian Kucharski), 17m. Sołectwo Racot (Damian Stanisławiak, Jarosław Donaj, Dariusz Stefaniak), 19m. PGK Czempiń (Paweł Bajstok, Waldemar Grześkowiak, Łukasz Grygier), 20m. Sołectwo Racot SKS Jantar (Marcin Mądry, Jarosław Górny, Przemysław Kaczmarek), 21m. Sołectwo Racot Sp (Artur Opas, Paweł Kaczmarek, Karol Światkowski), 26m. Sołectwo Pianowo (Szymon Kowalkowski, Marian Skrzypczak, Wojciech Kowalkowski), 32m. Nielęgowo (Andrzej Przybyła, Maciej Banaszczak, Izabela Banaszczak)
SZTAFETA 1/4
Miejsce 5 zajęła kościańska drużyna TGV Club w składzie:L Krystian Bogacki, Łukasz Pikosz i Marcin Jurga. Miejsce 12m. – Torpeda 3 Kościan – Paweł Skórzewski, Przemysław Pawlaczyk i Michał Schwarz, 29m. Kościańskie Towarzystwo Pływackie 1 – Michał Ludowicz, Wojciech Skrzypczak i Łukasz Szulc, 30m. – Pędzące żółwie – Aleksandra Szczerbal, Kazimierz Ratajczak i Beata Grząślewicz.
Nornic Walking
W konkurencji Nornic Walking szło 14 osób. Z kościana była tylko Katarzyna Brzezińska, która uplasowała się na 11 miejscu.
– Chcemy wspólnie stworzyć imprezę, która na stałe zagości w kalendarzu wydarzeń sportowych – mówił wójt Andrzej Przybyła.
Jednym ze sponsorów była firma Gaz System. Wystawiła ona bramki startowe, stoiska handlowe, organizowała konkurencje dla dzieci i ubrała maskotki – „wiewiórki”.
Nad bezpieczeństwem imprezy czuwało wiele służb. Była straż zawodowa z Kościana i jednostki OSP z okolicznych miejscowości. Policjanci dbali o dojazdy i zabezpiecenia dróg, po których jechali kolarze. Ratownicy medyczni z Kościana i z Wągrowca stanowili 10-osobowy zespół. Byli też przedstawicie ratownictwa wodnego. Ratownicy medyczni z Kościana, to zespół firmy TB Serwis: Tymoteusz Bączyk.
Ewa Noga-Mazurek

Krajowy Festiwal Piosenki Polskiej w Opolu organizowany jest od 1963 roku (nie odbył się jedynie raz – w 1982 r.). W tym roku po raz pierwszy odbył się we wrześniu, a to ze względu na rezygnację niektórych wykonawców, w tym gwiazdy festiwalu, Maryli Rodowicz (powodem była atmosfera skandalu wokół festiwalu i śmierć jej matki Janiny Rodowicz-Krasuckiej) oraz przez rozwiązanie umowy z prezydentem Opola.
Ostatecznie w wyniku porozumienia, pomiędzy TVP, a miastem Opole ustalono, że festiwal odbędzie w późniejszym terminie.
Tak więc sympatycy Opola mogli go oglądać w dniach 15-17 września.
Na otwarcie swój Złoty Jubileusz świętowała Maryla i zaproszeni przez nią goście, którzy w różnych konfiguracjach wykonali jej największe przeboje.
Po jej koncercie zaczęły się debiuty. Plusem tegorocznych debiutów było to, że wykonywali własne piosenki, a nie czudze, wcześniej już znane.
Interesujący był przekrój wykonań – od nostalgicznych Agnieszki Twardowskiej i Dominiki Ptak, przez charakterystyczną MOA, po oryginalnego Szymona Pejskiego, czy zespól popowo-rockowy „Ogień”.
O wyborze najlepszego debiutu decydowało zarówno jury w składzie: Izabela Trojanowska, prezes Radia Opole Piotr Moc, Ryszard Rynkowski, Piotr Cugowski, Marcin Wyrostek, jak i widzowie głosujący poprzez SMS-y i aplikację.
Dla nas ważny był występ zespołu „Ogień”, bo to kościaniacy. Wykonała utwór „Mary Jane”.
Z czterech nagród do zdobycia podczas koncertu „Debiuty” 54. Krajowego Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu, aż trzy przypadły kościańskiej grupie.
Piosenka „Mary Jane” zdobyła Nagrodę Publiczności i nagrodę słuchaczy Radia Opole! Doceniła ją także branża muzyczna.
Piotr Moc, prezes Radia Opole powiedział wręczając nagrodę, że głosowanie internetowe trwało tydzień i można było wysłuchać fragmenciku każdego z trzynastu utworów. Zdaniem słuchaczy Radia Opole, ale nie tylko, bo też całej grupy Audytorium 17, wygrał utwór „Mary Jane”. To bardzo ładny utwór i ma wpadający w ucho refren. Grupa zdobyła ponad 30% wszystkich głosów.
W nagrodę Ogień będzie mógł skorzystać z bezpłatnej sesji nagraniowej w Studiu M Radia Opole.
Druga nagroda przyszła od widzów „Jedynki”, którzy w głosowaniu esemesowym wskazali, że „Mary Jane”, jako na najlepszą piosenkę debiutów.
A trzecia nagroda to uznanie od Stowarzyszenia Artystów Wykonawców Utworów Muzycznych i Słowno-Muzycznych. Stowarzyszenie przyznało „Ogniowi” nagrodę dla „Najlepszego Wykonawcy w Konkursie Debiuty 54 KFPP Opole 2017”. Artyści dołożyli jeszcze kwotę 1000 euro.
Przed występem kościańskiego zespołu konferansjerzy przypomnieli, że z Kościana pochodził także słynny trener bokserów „Papa Stamm”, czyli Feliks Stammie.
– Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że po dwóch nagrodach publiczności także branża muzyczna doceniła Ogień! Opole jest wyjątkowe w tym roku dla nas i niech ta przygoda trwa dalej – mówi lider zespołu Przemek Zakrzewski.
*
Kilka słów o powstaniu zespołu. Młodzi ludzie spotkali się w 2011 roku, by pisać piosenki. Miało być melodyjnie, przebojowo, ale też rock and rollowo. Przemek Zakrzewski, gitarzysta i lider, stworzył trzon zespołu. Dołączyli koledzy z rodzinnego Kościana – Tomek Ratajczak (gitara) i Bartek Linke (perkusja). Nie mieli wokalisty. Spotkali Filipa Popówa, z którym współpracowali przy innym projekcie, jako autorem tekstów i stworzyli kwartet.
Pierwszy tekst do nowego zespołu miał tytuł „Ogień” i to dało nazwę zespołowi. Potem nagrywali kolejne utwory, które nosiły tytuły „Nie ma magii” i „Sam na sam”. Zajmowały one swego czasu miejsca na lokalnych i internetowych listach przebojów.
Przyszedł taki moment, że zespołem zopiekował się producent Jasiek Kidawa i to wzniosło muzykę „Ognia” na wyższy poziom. Ten sam producent współpracował z „Wilkami” i zespołem „Feel”. Kidawa stworzył ostateczne brzmienie nagrodzonej piosenki „Mary Jane”, choć muzyka jest Przemka Zakrzewskiego, a słowa solisty Filipa Popówa.
*
Manager Zespołu kontaktując się z redakcją Kuriera lokalnego i przesyłając materiały do druku obiecał spotkanie w Kościanie z członkami „Ognia” i wspólne przygotowanie reportażu.
*
Na koniec warto napisać, że na festiwalu w Opolu pojawił się jeszcze jeden kościański akcent. Maryla Rodowicz promował nową piosenkę z albumu „Rumba o gitarze”. Utwór jest kompozycją Witka Łukaszewskiego, który jednocześnie jest kompozytorem 10 z 14 utworów z nowej płyty M. Rodowicz.
Witek Łukaszewski, a właściwie Witold Adam Łukaszewski , to polski gitarzysta, wokalista, autor muzyki i tekstów, poeta oraz pisarz. Jest założycielem i liderem kilku grup muzycznych, m.in.: Acid Flamenco, założonego w 1994 roku, uważanego za pierwszy polski zespół wykonujący muzykę flamenco & rock, Red Pink, wykonującego mieszaninę rocka i bluesa oraz GrandPiano – formacji poetycko-rockowej łączącej brzmienia rocka progresywnego, instrumentów klasycznych oraz poezji śpiewanej. W latach 1984-2001 organizował Międzynarodowy Festiwal Flamenco w Kościanie. Trzykrotnie, w latach 1995-1997, został wybrany najlepszym gitarzystą flamenco w Polsce, według rankingu prestiżowego periodyku branżowego „Gitara i Bas”.
Ewa Noga-Mazurek

W tym roku w sierpniu minęła 30 rocznica otwarcia sklepu ogólnospożywczegc Wandy i Henryka Grześkowiaków w Kamieńcu.
Najpierw był to mały, drewniany kiosk i funkcjonował, jako pierwsza prywatna placówka w gminie Kamieniec. Miała niewielką, 25-metrową powierzchnię.
– Praca dawała nam wiele satysfakcji i duże zadowolenie, dlatego efekty były widoczne – wspomina początki Wanda Grześkowiak. Po 7 latach postanowiliśmy z mężęm postawić nowy, murowany obiekt, tuż obok dotychczasowego. Był przestronny i miał 100 metrów kwadratowych powierzchni, To spełniało oczekiwania pracowników, ale też klientów. Powiększyliśmy ofertę handlową.
Czy było nam łatwo? Nie zawsze. Konkurencja była i należąło być lepszym od innych. Pracy było coraz więcej, bo i wprowadzaliśmy coraz szerszy asortyment. Zaczęliśmy zatrudniać ludzi. Pierwszą pracownicą była i jest do dnia dzisiejszego nasza córka Jolanta Pakuła. Razem z nią pojawiła się w sklepei Małgorzata Kurkiewicz. Wspominamy ją bardzo miło – kończy tę wypowiedż pani Wanda.
Lata mijały. Przybywało pracownic, bo oczekiwania klientów były coraz większe. Postanowiono, że trzeba rozbudować sklep i powiększyć dział handlowy o kolejną powierzchnię.
W roku 2013 powstał Mini Market mający 300 metrów kwadratowych. Stworzono wtedy kolejne nowe miejsca pracy.
– Satysfakcja była ogromna – opowiada Henryk Grześkowiak. Sklep orzymał całkowicie nowe wyposażenie. Nowe były lady chłodnicze i maszyny do działu z wędlinami, czy do wyrobu lodów. Przestronność dawała klientom większą ofertę w towarze.
W niedługim czasie, bo już w 2014 roku sklep został zauważony przez innych handlowców. Państwo Grześkowiakowie podjęli kolejną decyzję. Dołączyli do sieci franczyznowej, gdzie wszystkie podatki odprowadzane są wyłącznie do naszego Państwa. Stali się częścią sieci ABC.
W tym samym czasie zostali uhonorowani nagrodą „HERMES”. To gazeta „Poradnik Handlowca” wyróżnił Kamieniec w kategorii „Handel Detaliczny z Tradycjami”. Było to na XVI Ogólnopolskim Spotkaniu Producentów oraz Handlowców.
Rok 2014 był także wyjątkowy dla klientów tego sklepu. W zorganizowanym konkursie „MEGALOTERII”, klient sklepu ABC – Pan Markiewicz z Kamieńca wygrał jedną z nagród, a był to samochód Skoda Citigo, a sprzedawczyni została wyróżniona nagrodą 1000-złotową, w ramach programu „Motywacyjnego” dla pracowników.
Również kolejny, 2015 rok był dla właścicieli kamienieckiego sklepu owocny. ABC zostało laureatem Nagrody Gospodarczej Starosty Grodziskiego, jako „Lider Przedsiębiorczości 2015r”.
– Działalnośc sklepu, to codzienna praca wielu osób, od wczesnego poranka do późnego wieczoru – mówi znów Wanda Grześkowiak. Dobre wyniki, to nasza praca, ale tez zaangażowanie 12 pracownic, starających się, aby każdy klient był zadowonony z zakupów i wracal do naszego sklepu. Codziennie mamy dostawę świeżych towarów, owoców, warzyw, wyrobów masarniczych, mięsa oraz świeżego pieczywa. W sezonie letnim mamy lody włoski

VI Przegląd Zespołów Śpiewaczych „Pieśń nad Samicą” w Stęszewie
Biesiadne śpiewanie
Po raz szósty w mieście nad Lipnem spotkali się pasjonaci zespołowego śpiewu. Na niedzielne święto śpiewu 17 września, do Stęszewa przyjechało osiem zespołów. Były to: „Goślińskie Chabry” z Murowanej Gośliny, „Wiklinki” z Nowego Tomyśla, „Modrzanki” z Modrza, „Wesoła Gromada” ze Stęszewa, „Retro Cafe” z Czerwonaka, Kapela Dudziarska „Koźlary” ze Stęszewa i „Turewianki” z Turwi.
Impreza organizowana jest pod patronatem burmistrzam przez stęszewski Dom Kultury. Cieszy się zainteresowaniem. Zawsze na imprezie atmosfera jest wspaniała, a poziom z każdym rokiem wyższy.
W tym roku po raz pierwszy zespoły znad Samicy, od Stacji turystycznej, w pełnej gali przemaszerowały do nowej sali widowiskowo-sportowej.
To w jej wnętrzu, specjalnie przygotowanej na tę imprezę, zespoły zostały podjęte poczęstunkiem.
Na otwarcie na scenie pojawiły się „Goślińskie Chabry”. W ich wykonaniu publiczność obejrzała i wysłuchała piosenki: „Uśmiechnij się” oraz „Komu piosenkę”.
Jako drugie pokazały się „Wiklinki” z Nowego Tomyśla. Zespól sympatycznie zaśpiewał m.in. „Komu piosenkę” i „Akropolis”.
Dalej „Modrzanki” w ładnych, pomarańczowych bluzkach wykonały nowe utwory „Już zamknęłam serca drzwi” i „Rynce do góry”.
Po nich pokazał się zespół „Niewrzawa”. Grupa wykonała trzy utwory m.in. „Nie siadaj na wodę” oraz „Siwy koń”.
Pod piątką zapisana do występu była „Wesoła Gromada”. Zespół wszystkich pozytywnie zaskoczył. W nowych strojach i repertuarze zaprezentował takie piosenki jak: „Bal Arlekina:, Osiemnaście mieć lat” oraz „O mnie się nie martw”.
Grupa „Retro Cafe” z Czerwonaka swobodnie, ale i efektownie wykonała m.in. „Ach, jak przyjemnie”, „Daj się pocałować” oraz mieszkankę „polsko-francuską” „ Bonjour mon ami”
Wejście przez całą salę Kapeli „Koźlary” wywołał burzę oklasków. Młodzież grała i śpiewała podbijając serca widzów. Dodatkową atrakcją były przyśpiewki Piotra Góreckiego i Łukasza Kontka.
Duże wrażenie zrobiły „Turewianki” z Turwi, a gminy Kościan. Liczny zespół organizacyjnie prowadzony przez Janinę Wesołek, a muzycznie przez akordeonistę Henryka Dobrasia, zaprezentował się w piosenkach: „Kwiaty polskie”, „Hej z góry, z góry’ i „Cyt cyt”.
Po występach burmistrz podziękował wszystkim za udział i wręczył pamiątkowe dyplomy oraz drobne upominki.
Końcowym akordem był trzyosobowy wystep zespołu działającego przy „Modrzankach”, w składzie Czesław Gryska – akordeon, Władysław Dzierzkiewicz – bęben i Eugeniusz Wencel – śpiew.
Podochoceni muzyką widzowie ruszyli do tańca. Trudno było się rozstać. Na koniec przed salą redaktor „Kuriera lokalnego” wykonał wspólne, pamiątkowe foto.
Nic dodać nic ująć. Zapewne za rok będzieć jeszcze piękniej.
Seweryn Kaczmarek

Budowa kolei żelaznej Grodzisk Wielkopolski – Luboń część 3
Dziś dalszy ciąg o budowie kolei. W argumentach o budowie kolei Grodzisk – Luboń głos zajął starosta powiatu Kościan. Według niego linia wydłuży się o 6 kilometrów. Według ustaleń władz budowy kolei, projekt starosty Kościana powinien być odrzucony. Komitet budowy linii, po analizach ustalił następujące stacje:
1. Granowo dla Granowa, Kotowa, Granówka, Kąkolewa, Woźnik, Drużynia, Niemiemierzyc, Strzępinia,
2. Strykowo dla Strykowa, Bielaw, Modrza, Wronczyna, Twardowa,
3. Stęszew dla Stęszewa, Chmielnika, Eberhardlust, Będlewa, Łodzi, Grossdorf, Dębna, Trzebawia,
4. Wypalanki (jako punkt przystankowy) dla ruchu pasażerskiego, dla celów turystycznych.
5. Szreniawa dla Szreniawy, Chomęcic, Głuchowa, Komornik, Rosnowa, Kąkolewa i Walerianowa.
W miejscu, gdzie projektowana linia zbliżała się do linii Opalenica – Poznań, nie była projektowana żadna stacja.
Cała linia obejmowała 21 tysięcy ludzi – pomijając Poznań.
Opisywano, że pomijając dwa punkty końcowe, trasa przebiega przez wsie i małe miasto Stęszew. W okolicach Stęszewa występuje dużo lasów i pastwisk. Zamożność społeczeństwa Stęszewa i okolic jest zadowalająca. Region jest dobrze zaopatrzony w szosy. Z Grodziska wiedzie szosa przez Granowo, Strykowo, odgałęzia się od niej szosa do Modrza, Wronczyna i Zaparcina.
Przy projektowanej linii kolejowej są miejscowości.
1/powiat grodziski: Ptaszkowo dobra rycerskie 650 mieszkańców, Kotowo dobra rycerskie 700 mieszkańców, Granowo dobra rycerskie 1200 mieszkańców, Bielawy dobra arcybiskupie 360 mieszkańców.
2/powiat Kościan: Granówko majątek 470 mieszkańców, Parthof majątek 200 mieszkańców, Modrze majątek wieś 1070 mieszkańców, Wronczyn majątek wieś 920 mieszkańców, Strykowo majątek wieś 660 mieszkańców, Eberhardlust majątek 230 mieszkańców, Będlewo majątek wieś 900 mieszkańców, Stęszew miasto 1450 mieszkańców, Chmielnik majątek z zakładami (należące do Grossherzog Sachsen-Weimar) 660 mieszkańców, Trzebaw dobra rycerskie 300 mieszkańców, Komorniki wieś 870 mieszkańców, Chomęcice wieś 540 mieszkańców.
Grodzisk posiada tartak o napędzie parowym i wiele stolarni, własność Wacława Vogla ze Stęszewa. W grę wchodzą w bliskości kolejowej gorzelnie w Bielawach, Granowie, Kotowie, Granówku, Porthofie, Szreniawie, Trzebawiu, Chmielniku, Strykowie, Wronczynie i Modrzu.
Młyny parowe w Stęszewie, Chmielniku, Modrzu, mleczarnia w Kotowie, cegielnia w Dębnie koło Stęszewa. Duża cegielnia z piecami pierścieniowymi systemu Hoffmanna ma zostać założona w Stęszewie. Przy projektowanej linii Grodzisk – Luboń znalazła się opinia, że wzdłuż całej linii występuje nadprodukcja rolnicza oraz bogate występowanie surowców naturalnych oraz nawozów.
Gorzelnie, z których każda wysyła rocznie 3000 ton spirytusu, nie są w stanie przerobić nadwyżki kartofli. Spirytus jest wywożony głównie do Zbąszynia, Berlina i Saksonii. Zboże do Poznania, Zbąszynia i Saksonii. Buraki odbierają ogromne cukrownie w Opalenicy i Kościanie. Bydło wywożone jest głównie do Poznania i Berlina. Masło, mleko, drób, owoce odbiera miasto Poznań. Wozami konnymi tak ogromnej ilości towarów nie da się wozić. W projekcie uwzględniono wycieczki turystyczne do krajobrazowo pięknych okolic Rosnówka i Wypalanek. Wczasowicze z Poznania w te okolice będą podróżować w celach wypoczynkowych. W tym celu zaprojektowano (Haltepunkt), czyli dworzec Rosnówko Trzebaw. Po dokładnym zbadaniu projektu i wizji lokalnej komisja uznała, że budowa linii Grodzisk – Luboń będzie mocno opłacalna. Jej powstanie będzie korzystne dla niemieckich interesów narodowych. Jej powstanie będzie sprzyjało napływowi Niemców i wzmocnieniu gospodarczo Niemców. Szczególnie będzie to możliwe w Stęszewie, gdzie będzie mógł nastąpić rozwój stosunków z dobrami książęcymi Saksonia-Weimar, dobrami Chmielnik i Poznaniem.
W projekcie uwzględniono linię turystyczną i rozrywkową z Mosiny, łączącą pensjonat kurortowy na ludwikowskiej górze, następnie jezioro Góreckie i Rosnówko, Wypalanki.
Według opinii starostów to połączenia byłoby wspaniałe turystycznie, rozrywkowo i wypoczynkowo. To połączenie nigdy jednak nie zostało zrealizowane. Dopiero w latach około 1970 wybudowano oddzielną linię elektryczną, turystyczną łączącą Poznań – Osowa Góra. Wykonano wstępny kosztorys budowy linii Grodzisk – Luboń, który miał odległość 38 kilometrów. Kosztorys wykonali radcy Hoeppnera i Stoltinga. Za 1 kilometr koszty oszacowano na około 70 000 marek, nie wliczając nabycia gruntów. Kosztorys sprawdził i podpisał sekretarz dyrekcji zachodniej w Poznaniu Schubert. Od września 1903 roku do czerwca 1905 roku. Trwały spory, co do poprowadzenia toru. Przykładowo w październiku 1904 roku niemiecki właściciel fabryki cukru w Opalenicy Tidemann-Seecheim, w piśmie do ministra robót publicznych protestował przeciwko budowie kolei przez Ujazd (gmina Kamieniec), ponieważ w miejscowości tej Polak von Żółtowski planował budowę fabryki cukru.
Ciąg dalszy nastąpi
Zbigniew Tomaszewski

Gościnność na dystans
– Posłuchaj kolego – zwrócił się Marian Lichy do Hipolita Mizerki. Zanim kogoś zaprosisz do domu zastanów się kilka razy. Konsekwencje nierozważnego kroku mogą być brzemienne w skutkach. Wiem coś o tym, bo kilka razy to przerabiałem. Wiedz, że uprzejmość i gościnność powinna być, ale bez przesady, czyli umiarkowana. Najgorsze jest to, że niekiedy nie masz wpływu osobę, która zostanie do twojej chaty zaproszona.
– A tobie, co się znowu stało? Kogo wpuściłeś pod swój dach, że żółć ci się ulewa? – rzekł Hipolit.
– Posłuchaj uważnie, to zrozumiesz – zaczął Marian. Gdy byłem mały, w letnie, świąteczne popołudnie mieliśmy z rodzicami i siostrą jechać rowerami do brata na wioskę. Bardzo cieszyłem się na tę wycieczkę. Po raz pierwszy miałem jechać swoim jednośladem. Przez kilka dni pucowałem go szmatką tak, że dosłownie błyszczał. W niedzielę zjedliśmy obiad i szykowaliśmy się do wyjazdu. Nagle na podwórze rowerem wjechał Walenty Rympał. Miał on potężny nochal, dlatego też przezywałem go „tukanem”. Był kuzynem mamy z drugiego lęgu, czyli siódma woda po kisielu. Pojawiał się, jak grom z jasnego nieba, raz do roku. Zawsze oczywiście w nieodpowiednim czasie. Rozsiadał się na krześle i zaczynał te swoje „pierdalamento”. A to, a tamto, a wiecie, według mnie, aha jeszcze to! I tak smęcił. Mógł tak długo, a nawet bardzo długo. Tym razem jednak nie zamierzałem dalekiego krewniaka tolerować. Zacząłem głośno pytać rodziców, kiedy jedziemy. Mama rzekła, że mamy gościa. Byłem nachalny do tego stopnia, że matula groźnie na mnie spojrzała. Walek nawet nie przypuszczał, jak jest niemile postrzegany. Do trzeciej po południ ględził. Trzy razy zbierał się do wyjścia i siadał z powrotem na „rzyci”. Gdy wreszcie wylazł, mama oświadczyła, że jest zbyt późno i że nie pojedziemy. Byłem zły, ale nie tak do końca. Przewidując, że Walek zmarnuje mi wyjazd wyszedłem na podwórek i podłożyłem mu pluskiewkę pod oponę. Ten, gdy wsiadł na rower po chwili już stał. W kole nie miał powietrza. Wrzeszczy z podwórza, że popsuł mu się rower. Ojciec wyszedł do niego i zobaczył, że krewniak ma „laczka”. Wyobraź sobie, że ten, ani myślał, aby zabrać się za naprawę. Myślałem, że padnę, jak zwrócił się do mojej mamy, że nie pojedzie i prześpi się u nas. W poniedziałek sąsiad przyjedzie na targ, to w drodze powrotnej miał go zabrać. Perspektywa wielu godzin z nudziarzem Walkiem była nie do przyjęcia z moje strony. Szepnąłem ojcu na ucho, by wziął dętkę od mojego roweru i mu założył. Zaraz po tych słowach się rozbeczałem. Ojciec widocznie też miał Walka dość, bo natychmiast zabrał się do naprawy. Dętkę jednak wziął ze swojego koła, a moje koło oszczędził. Gdy tylko skończył, pod pretekstem próbnej jazdy wsadził krewniaka na rower i wypchnął go z podwórza. Natychmiast za nim zamknął furtkę. Po chwili spojrzał na mnie i rzekł – to ty przebiłeś mu dętkę. Przez łzy od razu się przyznałem. Ojciec nawet nie podniósł głosu. Cicho rzekł, aby mama nie ususzała. Wiedz, że ja też myślałem, jak się pozbyć rodzinnej pierdoły.
– Pamiętasz jak przywędrowałem do miasta – znienacka z pytaniem wyskoczył Hipolit.
– Doskonale, wiem, jakie temu towarzyszyły okoliczności. Pół osiedla leżało ze śmiechu, jak zobaczyli furmankę zaprzężoną w konie, a do tego wyładowaną gratami i sprzętem. Było tego tak dużo, że niektórzy myśleli, że całą wiochę ze sobą wleczesz – odparł Marian.
– Wiem, że odstawiłem wiochę, ale to nie jest przedmiotem tego, co chcę ci o gościnności powiedzieć – natychmiast zaczął tłumaczyć Hipolit. Wypadało się jakoś wkupić w łaski nowych sąsiadów. Z tobą to już na „dzień dobry” się poznałem. Wymusiłeś na mnie alkohol i upiłeś mnie, aż do „urwania filmu”.
– Z tego, co wiem, to sam tak łapczywie pochłaniałeś gorzałę, że padłeś i musiałem cie znieść do chaty. Trochę trwało zanim trafiłem pod twój nowy adres. Nie ma co, twoja połowica mordą podziękowała za moje poświęcenie – natarł na kumpla Marian.
– Pozwól, że ci powiem, do czego zmierzam – nie dawał się zbić z tropu Hipolit. W miarę szybko ogarnęliśmy nowe mieszkanie. Moja żoneczka nie wiedziała, kogo na pierwszą parapetówkę zaprosić. Ciebie z wiadomego względu skreśliła od razu. Po tygodniu wreszcie mówi „Zaprosiłam Cecylię i Onufrego Bąkojadów”. Wtrąciłem jej, że powinna od razu jeszcze wziąć Cielebąków i miałaby całą menażerię. Moja, jak to moja, sama podjęła decyzję oświadczając, że zaprosiła kulturalnych ludzi i nie zamierzała niczego zmieniać. Próbowałem jej podpowiedzieć,żze powinna do kompletu wziąć jeszcze tych ze sztuki i byłyby cały osiedlowy intelekt. Nie wiem, czym się Kudzia kierowała stawiając na tych, bąków”, bo mi oni od początku nie przypadli do gustu. Niby nieźle ubrani, grzeczni, ale na lisich pyskach była wypisana u nich jakaś przebiegłość i chytrość. Nieśmiało sugerowałem, że może lepiej zaprosić sąsiadkę Dzidkę Posuń spod „siódemki”, bo taka sympatyczna, a do tego samotna. Ty wiesz jak dała mi do wiwatu. Tę cycatą lafiryndę, ty „zboku”! – krzyczałą. Dodała, abym zapomniał.
– Oh Dzidka, laseczka palce lizać. Też za nią oberwałem od mojej małżonki – odezwał się Marian.
– A wiec tak – kontynuował Hipolit. W sobotę „Bąki” przyszły, a raczej wleciały do naszego mieszkania. Ręce opadały na sam ich widok. Od drzwi rzekli, że przynieścli mały upominek i wręczyli nam szampana. O Boże pomyślałem, gdy spojrzałem na butelką „ruskiego gazowanego napoju”. Był bez wątpienia jeszcze z lat sześćdziesiątych. Drucik trzymający korek był nieźle przerdzewiały. Postawiliśmy flaszkę i tego ich szampana. Gdy tylko alkohol uderzył do głowy, to nasi intelektualiści dostali małpiego rozumu. Na przemian chwali się i wymądrzali. Wreszcie zaczęli nam radzić, a dalej pouczać. Moja postawiła kolację sądząc, że sąsiedzi zjedzą i się wyniosą. Minęła północ, a ci ani myśleli o odejściu. Włączyli tupet mówiąc, że może byśmy jeszcze coś mocnego postawili. Wkurzony, niby żartem odparłem, że postawię jak się im przewróci. Kundzia podchwyciła ironię i dodała, że jej znajmy, gdy była późna pora, to tak niby żartem mówił, że chmurzy się i nie ma, jak za pogody być w domu. Ty myślisz, że zrozumieli aluzję? Gdzie tam! Udawali „niekumatych”. Siedzieli i ględzili do drugiej. Dopiero, jak zauważyli, że zaczynamy przy stole „kimać” wstali i wyszli. W drzwiach niezbyt uprzejmie bąknęli, że o terminie rewizyty nas poinformują. Moja odparł, że nie trzeba, na co usłyszeliśmy – jak uważacie.
– Rozumem, że nie byliście u nich nigdy – wtrącił Marian.
– Oczywiście, że nie, bo Bąkojady zapomnieli o nas zaraz po tym, jak zamknęli drzwi. Powiem ci przyjacielu, że gościnność i serdeczność być powinna, ale mocno umiarkowana i najlepiej na dystans – zakończył Hipolit.
Seweryn Kaczmarek


Nasz zespół w pojedynku z Polonią Środa rozkręcał się z minuty na minutę. Rywale starali się, ale w końcówce nie byli już wstanie dotrzymać kroku miejscowym.
Od początku piłka siedziała Wojtkowi Weissowi, który raz po raz pakował piłkę do siatki. Do kanonady włączyli się Hubert Kaczmarek, Eryk Napieralski, Marcin Musielak, Tomek Piątek, Kamil Gessner, Alek Cierniewski, Daniel Olejnik i pozostali. Poza bramkarzami wszyscy zdobywali gole.
Nie zgrał Mateusz Pacała, który przebywał na wycieczce. Z drużyną trenuje Dawid graf. Nie zdeklarował się jeszcze czy będzie występował w Tęczy.
Szkoleniowcy Tęczy byli zadowoleni z postawy zawodników, choć kilka mankamentów trzeba będzie poprawić.

TĘCZA DRUGA W GNIEŹNIE
Przygotowująca się do rozgrywek II ligi kościańska Tęcza wzięła udział w turnieju piłki ręcznej w Gnieźnie.
Mecze rozgrywano w systemie turniejowym, czyli dwa półfinały, pojedynek o trzecie miejsce i finał o pierwsze miejsce.
W pierwszym spotkaniu KS Szczypiorniak Gniezno, uczestnik Wielkopolskiej Ligi Mężczyzn zmierzył się z Startem Konin występującym W II lidze. Do przerwy gospodarze prowadzili 12:11, jednak bardziej doświadczony zespół gości odrobił stratę i wygrał ostatecznie 24:23.
W drugim półfinale zmierzyły się trzecioligowy zespół SPRP Damy Radę Inowrocław z MKS Tęcza Kościan, zespół występujący w drugiej lidze.
Do przerwy tablica wskazywała na remis 13:13. W drugiej połowie przeważał Kościan, który zwyciężyli 28:21.
W meczu o trzecie miejsce zmierzyli gospodarze z Damy Radę Inowrocław. W początkowej fazie meczu prowadzili goście 3:0, Szczypiorniak z czasem się rozkręcał i dominował na boisku. Do przerwy było 17:9 do dla gnieźnian. W drugiej połowie gospodarze sukcesywnie zwiększali przewagę, wygrywając ostatecznie 31:17.
W finale zagrały dobrze znające się ekipy z Kościana oraz Konina, na co dzień rywalizujące w drugiej lidze. Do przerwy utrzymywał się remis, w drugiej połowie mocniej zagrali koninie i to oni rozstrzygnęli zawody na swoją korzyść 29:18.
Królem strzelców został Glinkowski Bartosz z Konina, nagroda dla najlepszego bramkarza przypadła Adamowi Noskowiakowi z Kościana, a najbardziej wartościowym zawodnikiem turnieju wybrano Nowaka Huberta z Gniezna.
Wyniki spotkań:
I Półfinał: KS Szczypiorniak Gniezno – Start Konin 23:24
II Półfinał: MKS Tęcza Kościan – SPRP Damy Radę Inowrocław 28:21.
Mecz o trzecie miejsce: KS Szczypiorniak Gniezno – SPRP Damy Radę Inowrocław 31:17

Tęcza Kościan – ZEW Świebodzin 31:35 ()
Obrona do poprawki
Za tydzień rozpocznie się batalia w II lidze szczypiorniaka. Tęcza Kościan udaje się na pierwszy mecz do Obornik Wlkp. Wykorzystując wolny czas trenerzy Dawid Nowak i Rafał Szatkowski postanowili rozegrać mecz z ZUW Świebodzin.
Zawody za zgodą trenerów rozegrano trzy razy po 25’. Nasi z początku dobrze sobie radzili powstrzymując dzięki mocnej obronie rywali. Wygrywali wysoko 7:2. Później do głosu doszli przyjezdni. Goście zaczęli przeważać by ostatecznie wygrać czteroma bramkami.
Specjalnie nie przywiązuje się wagi do zawodów towarzyskich, ale w poczynaniach Tęczy widać mankamenty w grze obronnej. Przeciwnicy zbyt łatwo dochodzili do sytuacji „wjazdowych” i rzutów. Nad tym zapewne popracują trenerzy wraz z zawodnikami przed ligą. Pierwszy mecz mistrzowski Tęcza rozegra w sobotę 23 września w Obornikach. Wlkp. (k)

Sukces Stęszewskich Szachistów
Dobre przetarcie przed ligą
W dniach 20-27 sierpnia na Uniwersytecie Ekonomicznym w Poznaniu odbył się XXV Międzynarodowy Festiwal Szachowy organizowany przez Wielkopolski Związek Szachowy.
Rywalizowano w dwóch grupach open „A” 105 zawodników w tym aż 10 z klubu ASSz Lipno Stęszew, oraz open „B” – 27 zawodników w tym jedna nasza zawodniczka. Potykano się na dystansie 9 rund.
Turniej ten zakończył się dużym sukcesem naszych zawodników. Dawid Niekraś w klasyfikacji ogólnej z wynikiem 7,5pkt zajął II miejsce za aktualnym wicemistrzem Polski arcymistrzem Jackiem Tomczakiem. Należy nadmienić, że Dawid, jako jedyny pokonał Jacka Tomczaka, który jest jego trenerem. Na VI miejscu zakończył rywalizację Marek Zakrzewski. W kolejnej dziesiątce było dwóch kolejnych naszych zawodników.
W open „B” Paulina Rozumek zajęła XIII miejsce. Mistrzem Wielkopolski na rok 2017 został zawodnik ASSz Lipno Stęszew Dawid NIekraś, a Marek Zakrzewski został wicemistrzem. Można śmiało powiedzieć, że szachiści Lipna Stęszew zdominowali tę klasyfikację. Podczas Festiwalu rozegrano także Mistrzostwa Wielkopolski w Szachach Błyskawicznych. W pierwszej dziesiątce uplasowało się aż 4 zawodników ze Stęszewa IV-Marek Zakrzewski, V-Dawid Niekraś, VIII-Dawid Bajerlein i X Mariusz Madaliński. Wśród kobiet wicemistrzynią została Arleta Dębowiak, IV- Marika Kostecka, VIII – Joanna Kupsik i XII Paulina Rozumek. Cieszy forma naszych zawodników gdyż już od 2 do 10 września będą rywalizować w rozgrywkach drużynowych o Mistrzostwo II Ligi Szachowej, natomiast Marika Kostecka już od 4 września będzie reprezentować nasz klub na Mistrzostwach Europy Juniorek w Rumunii. Trzymamy kciuki i powodzenia. (k)

Przyznano stypendia Burmistrza
Cyklicznie, pod koniec letnich wakacji odbywa się spotkanie burmistrza Stęszewa z wyróżniającymi się absolwentami gimnazjów w Stęszewie i w Strykowie.
W tym roku młodzież razem z rodzicami wstawiła się do w stęszewskiej sali sesyjnej Urzędu Gminy. Przybyły też panie dyrektor Dorota Woroch i Arleta Bednarczyk.
Warto przypomnieć, że o stypendiach zadecydowali radni. Podjęli uchwałę 26 marca w 2013 roku o regulaminie przyznawania stypendiów i nagród burmistrza. Określone zostały warunki, jakie muszą być spełnione, aby je otrzymać. Są to wyniki w nauce, sytuacja materialna w rodzinie, udział w inicjatywach, konkursach i programach oraz aktywność społeczna.
W tym roku kryteria te spełnili: Alicja Dzierla, Marika Nowak, Wiktoria Piątkowska, Laura Pietryga, Mikołaj Kiedos, Weronika Pawlak, Katarzyna Sobańska, Adam Babarowski, Iga Andrzejczak, Natalia Pazgrat, Weronika Urbaniak i Florentyna Zygarłowska.
Na początku spotkania burmistrz powitał przybyłych i pogratulował absolwentom dobrych wyników w nauce. Pochwalił też za aktywność.
Rodzicom podziękował za duży wkład w wychowanie, a młodzieży życzył realizowania planów życiowych, w tym dalszego kształcenia i zdobywania wiedzy. W podobnym tonie i z życzeniami zwrócił się panie dyrektorki.
Po tym akcencie burmistrz wręczył absolwentom nagrody, listy gratulacyjne i kwiaty.
Na słowa uznania zasłużyła trójka uczniów, którzy jakiś czas temu znaleźli portfel z pieniędzmi i nie zatrzymali dla siebie. Przekazali go do Komisariatu Policji w Stęszewie.
W dalszej części młodzież pochwaliła się, gdzie i jak spędziła ferie. Zebrali przedstawili też swoje plany na przyszłość. (k)


Nad jeziorem strykowskim, w ośrodku „Feniks” w Strykowie, odbyło się podsumowanie akcji „Kręci mnie bezpieczeństwo – nad wodą”.
Głównym organizatorem była Komenda Wojewódzka Policji w Poznaniu. Przedsięwzięcie wsparli: Urząd Gminy w Stęszewie, OSP Stęszew i Strykowo, -Zarząd Wojewódzki NSZZ Policjantów Województwa Wielkopolskiego, LZS Spójnia Strykowo, IPA Poznań i Rada Sołecka.
Przybyłych na festyn czekały atrakcje. Dojechały pojazdy specjalne wielkopolskiej policji oraz strażackie wozy. Przymierzyć można było „alko gogle. Była motorówka Komendy Wojewódzkiej Państwowej Straży.
Dzieci mogły przymierzyć sprzęt „PZ”, który jest na stanie policjantów Oddziału Prewencji Policji w Poznaniu. W nich policjanci zabezpieczają różnego rodzaju imprezy masowe na terenie Wielkopolski;
Dech zapierał patrol konny Komendy Miejskiej Policji w Poznaniu;. Funkcjonariusz zaprezentowali też pokaz musztry policyjnych psów służbowych.
Do obejrzenia, a nawet dotknięcia był robot do sprawdzania niebezpiecznych przedmiotów należący do Straży Granicznej.
Godziny nad jeziorem z funkcjonariuszami i ich sprzętem były całkiem ciekawe, a do tego pożyteczne, uczyły bowiem poprawnego zachowania.(k)