wtorek, 21 Sierpień 2018

2015 Grudzień

Miłość i zbrodnia, która wstrząsnęła miastem Stęszew i wkrótce Europą. Część 10.

Pierwsza miłość pozostawia wyryty ślad na sercu i pamięci, może to usunąć tylko grabarz.
Kto Bogu służy temu prezydent i król nie jest duży.
Smutek można wylać łzami, pamięć nie.
Zbigniew Tomaszewski.
Żyjemy wśród zamętu i braku sentymentu. Tu sztuczny śmiech, tam znów sztuczne łzy. Obłuda, fałsz – to są życia gry. Miłości szczerej nie ma, epoka kłamstw, krzywd i mąk. Nikt nie jest sobą, czas rządzi tobą. Okrutna obojętność w krąg. Jedynie serce matki uczuciem zawsze tchnie. Jedynie serce matki o wszystkim dobrze wie. Dać trochę ciepła umie i każdy ból zrozumie, a gdy przestanie dla nas bić, tak ciężko, ciężko żyć…
Ludwik Szmaragd 1933r.

W części 9 zakończyliśmy zeznaniami Panny Kaczorowskiej. Jedyny naoczny świadek zbrodni, zeznała iż Hrabia Miączyński, wychodząc z sypialni Hrabiny Felicji, szepnął coś na ucho Felicji i w tym momencie na progu ukazał się Hrabia Maciej Mielżyński. Padł strzał. Jeden, po kilku sekundach drugi i dwa trupy runęły obok siebie na podłogę w wielkiej kałuży krwi. Teraz dopiero Hrabia Maciej dostrzegł stojącą w ukryciu Pannę Kaczorowską. Osłupiał na ten widok, z przerażeniem zawołał : „Dlaczego Panna się nie odezwała ? Gdybym był wiedział że Panna tu jest, nie strzelał bym ! W obecności panny nie mogło tu zajść nic zdrożnego.” Po tym okrzyku Hrabia Maciej miał się wyrazić, co przyznał sam w śledztwie pierwiastkowym, choć teraz temu zaprzeczał, że do żony strzelać i ją zabić nie było przenigdy zamiarem. Jemu chciałem tylko dać nauczkę. Hrabina Felicja miała romans z kuzynem Hrabią Bnińskim. Było to w roku 1902. Jednak pogodziła się z mężem, w roku 1906 urodził się syn Karol. Potem znów rozeszli się, przez 2 i pół roku nawet się nie widzieli. Hrabia mieszkał w Berlinie, Hrabina przebywała na południu, potem w Będlewie, wreszcie w Dakowach Mokrych. Oskarżony twierdził, że żył nie nagannie, przyznaje że zna różne kobiety. Za pośrednictwem Hrabiego Ignacego Mielżyńkiego pogodził się z żoną w 1913r. Oskarżony zeznał, że przyjechał krytycznego dnia do Daków Mokrych o 3 po południu, żóna jego o 6 – w godzinę nadjechał samochodem Miączyński. Był podchmielony. Po kolacji udali się obydwaj na górę, obok sypialni pana domu był pokój gościnny Miączyńskiego, który swemu służącemu kazał jeszcze przynieść butelkę wina. Mielżyński spał godzinę lub dłużej. Obudzony zobaczył światło, wstał, aby je zgasić, w półśnie zamiast wyłączyć światła na korytarzu, przekręcił włącznik główny, pogrążając w ciemnościach cały pałac. Wrócił do łóżka. Służący Miączyńskiego, który oczekiwał swego pana w pokoju gościnnym, znalazłszy się w ciemnościach, czekał chwilę potem wyszedł i przechodził po ciemku przez długi korytarz obok pokoju Macieja, aby zejść na dół. Na odgłos kroków Kamerdynera, który udawał się na spoczynek- mieszkał w domu dla służby znajdującym się obok pałacu-Mielżyński widocznie znów się obudził. Słysząc hałas, przypuszczał, że to złodzieje. Zszedł na dół , świecąc kieszonkową latarką na baterię, wziął fuzję, nabił nabojami uszykowanymi na polowanie i w poszukiwaniu złodziei , przeszedł kolejno pokój jadalny, gabinet, salon tutaj spostrzegł światło padające z pokoju żony od zapalonej świecy, usłyszał głosy żony i siostrzeńca. Wpadł w rozdrażnienie, gdy w drzwiach ukazała się jakaś postać, strzelił nie celując, myśląc że to Miączyński. Potem wszedł do pokoju i zobaczył mężczyznę. Sądząc że to ta sama osoba strzelił powtórnie. Potem spostrzegł żonę leżącą na podłodze. Odezwała się do niego panna Kaczorowska. Tak donosiła prasa Warszawska. W sądzie odczytano listy miłosne Hrabiny Felicji do Hrabiego Miączyńskiego. Przedłożono ich dwadzieścia, odczytano sześć najbardziej kompromitujących. Wynikało z nich jasno, że zabitą parę łączył romans. Zawierały one słowa niechęci i odrazy do męża. Hrabina pisała, że z trwogą oczekuje powrotu męża z Berlina, że gdy chce się z nią zobaczyć udaje zawsze chorą i przez Pannę Kaczorowską daje mu odprawę. Do Hrabiego Alfreda pisała zaś „ Tulę się do Ciebie milion razy, panie mój i władco, moje złoto i moje życie.” Lub „Kiedy wreszcie wybije godzina wybawienia i wolności dla nas, kochany mój aniele.” Romanse są piękne zakazany owoc zawsze smakuje najlepiej, ale często prowadzą do rozwodów, do nienawiści i do zbrodni. Najwięcej w takich sytuacjach cierpią dzieci. One są najbardziej pokrzywdzone, bo one kochają matkę i ojca nie mogą pogodzić się z tym iż rodzice się rozwodzą i nienawidzą. Po odczytaniu listów Felicji, w sądzie było już pewne iż Felicja i Alfred byli kochankami. Oskarżony w czasie czytania listów w sądzie mdlał kilkakrotnie. Trzeba było zarządzać przerwy i cucić go, wyniesiono go nawet zemdlonego z Sali, było widać iż za życia, po . śmierci bardzo kochał żonę, nie ma nic gorszego niż głęboka miłość. Jest jednostronna, miłości i związku na siłę nie uratujesz. W sobotę w drugi dzień rozprawy wniesiono oskarżonego w fotelu na rozprawę. Po obiedzie przystąpiono do przesłuchania biegłych – psychiatrów. Doktor Leppmann, który w berlińskiej Charite badał stan psychiczny Hrabiego Mielżyńskiego, uważa że paragraf 51 kodeksu karnego wykluczający odpowiedzialność oskarżonego wskutek stanu nieprzytomności albo chorobliwej niepoczytalności nie może mieć zastosowania. Natomiast profesor Zinn z Berlina i doktor Janta-Połczyński, z Poznania doszli do wniosku, że oskarżony w czasie popełnienia czynu znajdował się w stanie chorobliwego podniecenia, które mogło spowodować zaburzenie umysłu w takim stopniu, iż paragraf 51 kodeksu karnego winien być zastosowany. W sądzie ustalono 4 pytania dla przysięgłych. Dwa dotyczące zabójstwa Hrabiny Mielżyńskiej i Hrabiego Miączyńskiego, dwa dotyczące zastosowania okoliczności łagodzących. Treści przemówienia żaden sprawozdawca nie przekazał, wiadomo jedynie że wnosił o zasądzenie za morderstwo. Dopuszczał jednak zastosowanie okoliczności łagodzących. Adwokat Macieja Jarecki, przemawiał dwie godziny, dał charakterystykę oskarżonego jako artysty i polityka, naświetlił popełniony przez niego czyn, wywodząc, że oskarżony w skutek obecności Miączyńskiego w sypialni żony wpadł w taki stan rozdrażnienia że zupełnie nad sobą nie panował. Wnosił o uwolnienie Hrabiego, uczynił to również adwokat Drwęski. Prokurator Boelefahr w swojej replice w sądzie krzyczał przestrzegając przysięgłych, aby nie powodowali się litością, przypominał przysięgłym że sądzą podwójnego mordercę. Przysięgli, sędzia, prokurator już wiedzieli że sądzą ofiarę pięknej jednostronnej miłości, miłości która została dana człowiekowi od pana Boga, niema na świecie człowieka, który nie pragnie pięknej miłości, chce kochać i chce być kochanym, jednak życie dla Macieja i Miłości okazały się okrutne. Dla sądu był po prostu łajdakiem i podwójnym mordercą.

Ciąg dalszy nastąpi. Zbigniew Tomaszewski.