środa, 17 Styczeń 2018

2015 Wrzesień

 

 

 

MIŁOŚĆ I ZBRODNIA, KTÓRA WSTRZĄSNĘŁA STĘSZEWEM, A WKRÓTCE TEŻ EUROPĄ część 3.

Dzisiejsze motta:
1. Tak. jak zmielone proso trudno jest zasiać, tak pannę z dzieckiem trudno wydać za mąż. Tak. jak pustelnikowi towarzyszy samotność, tak miłości towarzyszą łzy. Jeżeli chcesz mocno kochać, to najpierw naucz się mocno płakać. Miłość jest piękna. ale zawsze za nią idą rachunki do zapłaty, a one już piękne nie są – Zbigniew Tomaszewski
2. Nie ma takiego łajdaka, który nie chciałby się zmienić w anioła – Władysław Reymont

Na koniec części 2 Hrabia Maciej Mielżyński po zamordowaniu żony i jej kochanka, o 8 rano telefonicznie powiadomił o tym brata Ignacego z Iwna, adwokata Mottego z Grodziska oraz prokuratora z Międzyrzecza.
Zatem o godzinie 11:30 w niedzielę przyjechała komisja śledcza, składająca się z sędziego powiatowego Hagena z Grodziska i prokuratora z Międzyrzecza. Śledztwo trwało dwie godziny. Hrabiego aresztowano w sobotę wieczorem. Wbrew odmiennym wersjom – przewieziono jego własnym samochodem do więzienia w Grodzisku. Ktoś z jego przyjaciół, czy też jakiś adwokat, zwrócił uwagę, że wystarczy, aby Hrabia Maciej ukrył się przez 24 godziny od możności aresztowania, wtedy nakaz taki w stosunku do niego, jako posła do parlamentu, będzie mógł być wydany tylko za zgodą parlamentu.
W myśl obowiązujących przepisów, poseł nie może być – bez zezwolenia parlamentu – pociągnięty do śledztwa, ani aresztowany, chyba że został złapany na gorącym uczynku, lub w ciągu 24godzin.
Mielżyński unosząc się – nie immunitetem lecz honorem – odparł, iż nie skorzysta z tej możliwości. Prasa podawała wiele innych szczegółów, które później okazały się fałszywe. Utrzymywały się dwie wersje czynu. Jedna, że motywem czynu miała być zazdrość, no hrabia Mielżyński upatrywał w siostrzeńcu żony jej kochanka. Druga, której podobno kurczowo trzymał się aresztowany, że hrabia zastrzelił żonę i siostrzeńca biorąc ich za złodziei.
Większość prasy nie dawała wiary tłumaczeniom. Odzywały się głosy nieprzychylne Hrabiemu. Zastanawiano się, czy czasami nie działały tu motywy zysku. Hrabia znajdował się podobno w złych warunkach finansowych, a mógł liczyć na spadek po żonie.
Jak widać, ustalenie stanu faktycznego nasuwało trudności. Istniał tylko jeden świadek zajścia – panna Kaczorowska – lecz ona odmówiła zeznań. Toteż prasa rzuciła się na ustalenie danych personalnych zabójcy.
Hrabia Mielżyński urodził się 13.10.1869 roku w Chobienicach, rodzinnym majątku Mielżyńskich. Uczęszczał do gimnazjum francuskiego w Berlinie, potem do gimnazjum w Lesznie. Przesłuchał kilka semestrów prawa w Monachium, tu odbywał też studia malarskie w pracowni Brandta. W 1891r. służy w pułku Kirasjerów we Wrocławiu i został w nim, jako oficer. W 1894r. wystąpił z wojska, by odbyć praktykę gospodarczą. Został elewem u wuja Bolesława Potockiego w Będlewie. Zakochał się w swej kuzynce Felicji Potockiej, prześlicznej brunetce, uchodzącej za wspaniałą piękność. Opowiadano, że w Nicei, po konkursie piękności, gdzie królową wybrano słynną Cawalieri, zobaczyła ona w restauracji Hrabinę Felicję Mielżyńską, podeszła do jej stolika ze słowami „Uważają mnie tutaj za najpiękniejszą, ale gdy Panią zobaczyłam (w tym momencie zdjęła koronę z głowy i założyła Hrabinie Felicji) mówiąc:Ta korona Pani się należy. To Pani jest królową piękności.”
Bolesław Potocki sprzeciwiał się małżeństwu córki z Maciejem Mielżyńskim, ale gdy zrozpaczony hrabia usiłował popełnić samobójstwo. Oddał w pierś strzał z pistoletu. Odratowano go, lecz skutki rany dawały mu się we znaki całe życie. Miewał od czasu do czasu krwotoki, nawet kiedyś podczas przemówienia w parlamencie. Potocki z Będlewa widząc taki dowód miłości ustąpił, lecz podobno wykluczył Hrabiego Macieja od sukcesji, stąd żona jego miała wyłączne prawo do rozporządzania ordynacją Dakowy Mokre. Ślub odbył się w 1896r. Maciej miał lat 26, Felicja 20. Mieszkali w Chobienicach, urodziły im się dwie córki, mające w dniu zbrodni trzynaście i szesnaście lat, a sm Mielżyński miał 44. Dziewczynki wychowywane były w klasztorze w Jarosławiu. Był też syn liczący lat 8. On chował się u wuja w Iwnie.
Małżeństwo nie okazało się szczęśliwe. Rozeszli się w roku 1909. Hrabia sprzedał bratu Chobienice. Zamieszkał w Berlinie. Hrabina Felicja w Dreźnie. Dopiero, gdy Hrabina odziedziczyła ordynację Dakowy Mokre zeszli się znów. Było to pod koniec 1912r. Latem 1913r. wyjechali razem z dziećmi na kilka tygodni do Ostendy. Święta Bożego Narodzenia zamierzali spędzić z córkami w Zakopanem. Hrabia Maciej został w 1903r. wybrany posłem do parlamentu w okręgu Szamotuły-Międzychód-Skwierzyna-Oborniki. Poprzednio Hrabia Hektor Kwilecki był posłem tego okręgu. Gdy w 1912r. uzyskanie mandatu w tym okręgu przez Polaka nie było w 100% pewne, Hrabia Mielżyński nawiązał kontakt na Śląsku z Napieralskim i z Korfantym. Kandydował w okręgu Pszczyna-Rybnik. Wybrany został w obydwu okręgach. Zrezygnował z okręgu śląskiego. Kontakty śląskie wzięli mu za złe poznańscy Endecy. Hrabia miał dość postępowe poglądy. Nadano mu przydomek „Czerwonego Hrabiego”. W Berlinie, oprócz zajęć parlamentarnych, Hrabia oddawał się malarstwu. Urządził w eleganckiej, zachodniej części Berlina atelier malarskie przy Siegesmundstrasse 11.
Hrabia Adolf Miączyński – ojciec jego, miał majątek Pawłowo pod Gnieznem, był synem o 15 lat starszej przyrodniej siostry Hrabiny Felicji. Był niezrównoważony, dużo pił, służył we francuskiej legii cudzoziemskiej, później odbywał przez rok służbę w Dreźnie w pułku Gwardii Konnej. Gdy matka jego odziedziczyła ordynację Będlewo, wspaniałą majętność obejmującą 2665 hektarów, poświęcił się studiom rolniczym. Został elewem u Dunina w Granówku. Opowiadano sobie powszechnie o bliskich stosunkach łączących go z Hrabiną Felicją.
Ciąg dalszy nastąpi

Miłość i zbrodnia która wstrząsnęła miastem Stęszew i wkrótce, Europą Część 2.
Motto, „Ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy, ważnych jest kilka tych chwil, tych na które czekamy…” Marek Grechuta.
„…i nie żal nic i żal tak wiele.” Czesław Niemen.
„Panie Boże naucz mnie milczenia i śmiechu, bo mówić i płakać nauczyłem się sam” Z. Tomaszewski.
W pierwszej części miłości i zbrodni nastąpił błąd w przekazie elektronicznym materiałów do montażu i druku. Zabrakło podpisów pod fotografiami i rysunkami, za co bardzo przepraszam. Postaram się to naprawić, dzwoni do mnie wielu ludzi, ze Stęszewa i okolic, przysyłają pamiątki, rodzinne fotografie. Mówią że z moich artykułów spinają książki, obiecuję iż zrobię wszystko, aby spełnić oczekiwania i żeby naprawić błąd braku opisów. Pragnę wyjaśnić czego dotyczyły fotografię i rysunki. Więc tak, w ostatnim artykule z dnia 28.08.2015r. na fotografii na górze, znajduję się pałac w Dakowach mokrych k. Buku, w tymże pałacu w salonie 21.12.1939 roku o 4 rano, Hrabia Maciej Mielżyński zamordował żonę i Hrabiego Alfreda Miączyńskiego i ranił towarzyszkę żony. Poniżej po prawej stronie jest Hrabina Mielżyńska, córka Bolesława Potockiego z Będlewa. Po lewej jest Hrabia Alfred Miączyński zamordowany razem z Felicją Mielżyńską. Poniżej po środku znajduję się fotografia przedstawiająca mordercę, Hrabiego Mielżyńskiego. Po prawej fotografia świeczek choinkowych z żabkami z 1913r.
Pora na dalsze losy okropnej zbrodni. Wobec skąpych wiadomości w gazetach polskich rozchwytywano miejscowe dzienniki niemieckie, w których pełno było informacji. Okazało się iż gazeta Hakatystyczna, wydawana przez Heinricha von Tidemana z Jeziorek, „Posener Tageblatt”. Jeszcze w sobotę wieczorem wydał dodatek nadzwyczajny i wysłał reportera do Daków Mokrych. Redakcję zasypywano telefonami z całego kraju. Niedzielne wydanie numeru, zostało opóźnione o kilka godzin, aby przynieść jak najwięcej szczegółów o krwawym dramacie. Reporter Posener Tageblatt podkreślał, że udał się na miejsce samochodem. Widać w 1913r. nowy rodzaj „wehikułu” nie należał do najpopularniejszych środków komunikacji. Inni reporterzy – w niedzielę zjechało kilku dziennikarzy berlińskich, skarżących się na złe warunki dojazdu. Do Grodziska, Opalenicy lub Buku można było dojechać pociągiem, potem trzeba było wynająć furmankę. Z Opalenicy i Buku do Daków mokrych było 10km. Z powiatowego miasta Grodziska stan dróg był okropny. Koła tonęły w błocie, kto wynajął kocz półotwarty, mógł się jakoś ochronić, kto jechał furmanką był obrzygany błotem od góry do dołu. Już kilka kilometrów za Bukiem rozpoczynały się grunta ordynacji Daków Mokrych. Wraz z dobrami rycerskimi, Woynowice i siedmioma folwarkami, obejmowała ona 4.728 hektarów. Majątek był uprzemysłowiony, miał gorzelnię i suszarnię kartofli, dawał przeszło 250tys. Marek dochodu rocznie. Od folwarku Uścięcice prowadziła do Daków piękna brukowana droga, wysadzana drzewami. Tu w ślicznym parku, stał cudowny barokowy pałac. Jego skrzydła były świeżo dobudowane w roku tragedii. Służba snuła się cicho przelękniona i zagubiona, częściowo w strojach ludowych. Reporterzy niewiele mogli z niej wydobyć. Służba nic nie wie, przecież spała. Przyjechał Hrabia Ignacy Mielżyński z Iwna z żoną. Brat zabójcy i Hrabia Łącki z Posadowa, jego szwagier. Dla reporterów niedostępni. Panna Kaczorowska także nie chciała przyjąć reporterów – jedyny świadek zajścia. Stąd artykuły umieszczone w prasie są niepewne, a nawet sprzeczne. W prasie podają, iż podobno Hrabia Maciej Mielżyński, przyjechał do Daków Mokrych, z Berlina o 2 w południe. Hrabina Felicja ze swym siostrzeńcem Hrabią Adolfem Miączyńskim wróciła samochodem z Poznania. Jedni mówią, że w nocy po teatrze inni (i ta wiadomość odpowiada zapewne stanowi faktycznemu), że już późnym popołudniem, po zakupach podarków gwiazdkowych dla służby. W Poznaniu jedli obiad w znanej restauracji „Hungaria”. Hrabia Adolf lubił zaglądać do kieliszka, wypił butelkę wina czy nawet dwie. W Dakowach zjedli kolację we czworo : Oboje Mielżyńscy, Miączyński i Panna Kaczorowska, Dame de Kompagnie Hrabiny. Miączyński pił w dalszym ciągu. Hrabina która miała piękny głos, śpiewała, po kolacji, akompaniował jej mąż. Śpiew słychać było na podwórzu, gdzie mieściły się domy administracji i służby. Gdzieś o 2 w nocy rozeszli się. Pokoje Hrabiny znajdowały się na parterze, pokój sypialny Mielżyńskiego na piętrze. Obok był pokój gościnny Hrabiego Miączyńskiego. Panowie poszli razem na górę. Po chwili Hrabia Miączyński zszedł na dół. Hrabina swoim zwyczajem czytała gazety w towarzystwie panny Kaczorowskiej. Gdy przyszedł Miączyński, wyszła do niego do saloniku, znajdującego się obok Buduaru. Miączyński miał długi, wekslowe których płatność upłynęła w piątek. Obiecał uregulować je w poniedziałek. Prosił rzekomo najpierw wuja, potem ciotkę o pomoc w trudnościach finansowych. Odmówili. Teraz jeszcze raz przyszedł prosić ciotkę o pieniądze. Hrabina, która niejednokrotnie wybawiała siostrzeńca z finansowych tarapatów, zmyła mu głowę i kazała iść spać. Usłuchał lecz po pewnym czasie wrócił. Poczuł się obrażony. Kazał swemu służącemu przygotować wszystko, do natychmiastowego wyjazdu i zażądał od ciotki samochodu. Hrabina już w bieliźnie, bez pończoch w narzuconym szlafroku, wyszła w towarzystwie panny Kaczorowskiej do Buduaru. Powiedziała mu żeby się uspokoił i ciągłym schodzeniem nie budził wuja. Namówiła go żeby zdjął buty i cicho poszedł do swego pokoju. Tymczasem Hrabia Mielżyński, udawszy się na spoczynek kazał kamerdynerowi zostawić otwarte drzwi od swego pokoju, na korytarz gdyż było za gorąco. Teraz słysząc Hałasy i przypuszczając, że to złodzieje, którzy kilka dni wcześniej usiłowali zakraść się do pałacu. Zszedł na dół w bieliźnie, w pałacu zgasło światło elektryczne, świecił więc sobie latarką. W Holu z szafy na broń, wyjął dubeltówkę. Obok na skrzyni leżały naboje. Z grubym śrutem. Gdyż nazajutrz, w Dakowach miało odbyć się małe polowanie na bażanty. Hrabia nabił Fuzję. Usłysawszy szmery w pokojach żony, poszedł do Buduaru i zobaczywszy wychodzącą stamtąd postać, strzelił. Potem zbliżył się do sypialni, zobaczył drugą skuloną postać i strzelił po raz drugi. Pierwszy strzał trafił jego żonę w serce, drugi Miączyńskiego w szyję. Obydwa były śmiertelne. Panna Kaczorowska wybiegła ze słowami „Panie Hrabio, zabił Pan swoją żonę !” i zaczęła wołać o pomoc. Zbiegła się służba. Hrabia podobno rzekł „ Wejdźcie, ratujcie duszę grzeszników. Wołajcie księdza do Hrabiny.” Następnie – jak podawała prasa codzienna, nie zastrzelił się sam, lecz spokojnie usiadł przy biurku, a o godzinie 8 rano, gdy można było uzyskać połączenie telefoniczne, zawiadomił o tym co się stało, swego brata Hrabiego Ignacego Mielżyńskiego w Iwnie i adwokata Mottego w Grodzisku oraz prokuratora w Międzyrzeczu. Prokuraturę, zawiadomił również któryś z urzędników administracji Dakowy Mokre. C.D.N. Z. Tomaszewski.