niedziela, 16 Grudzień 2018

2014 Lipiec

Panowie życia i śmierci cz 20

Niemcy pierwsi umierali w obozach koncentracyjnych.

Na końcu sierpnia przedstawiłem historię Grand Hotelu w Sopocie, jego świetność, jako ekskluzywnego kurortu, także jego smutną kartę, mianowicie w 1939 roku Adolf Hitler w tym właśnie hotelu urządził główną kwaterę. Pod koniec tego samego roku, w hotelu w Sopocie podpisał wyrok śmierci na dziesiątki, a może nawet setki tysięcy pacjentów szpitali dla nerwowo chorych. Następnego dnia ruszyła machina potwornej niemieckiej zbrodni i tu właśnie nasuwa się pytanie, czy tylko niemieckiej?

Przecież w roku 1933 trzy państwa podpisały szatańską umowę o przywróceniu w Europie imperium rzymskiego. Mottem ich przyzwolenia do mordowania ludzi było motto SS-manów, że „najpiękniejsze kwiaty wyrastają na gnoju oraz cel uświęca środki”. Tutaj nasuwa się kolejne pytanie, a mianowicie czy Hitler miał kontakt z Bogiem, czy z diabłem?

Jak to możliwe, iż 42 skrupulatnie przygotowane zamachy na Hitlera się nie udały? W Gierłoży, w Wilczyn Szańcu, na kilka sekund przed wybuchem, przestawiono torbę z bombą z drugiej strony grubej, dębowej nogi. Gdyby nie to, Hitler by zginął. I tu, po raz pierwszy, dopiero w dwudziestej części felietonów „Panowie życia i śmierci” stanę w obronie narodu niemieckiego.

Cały świat musi pamiętać o tym, że w tych 42 zamachach uczestniczyli Niemcy. Musimy pamiętać, że po roku 1933, pierwsze obozy koncentracyjne powstały w Niemczech. Niemcy, jako pierwsi byli więzieni i mordowani w okrutnych warunkach.

Przecież to Hitler rozkazał podpalić Reistag, aby mieć pretekst do wymordowania wszystkich przeciwników (Noc długich noży).

Musimy pamiętać, że dziesiątki tysięcy Niemców było więzionych, katowanych i mordowanych w obozach koncentracyjnych za odmowę pójścia do wojska niemieckiego.

Znałem osobiście człowieka, który po wojnie zamieszkał w Stęszewie. Godzinami opowiadał mi, jak w obozie był bity i katowany. Traktowano go gorzej, niż Polaków. Był szlachetnym człowiekiem. Miał dwie drogi do wyboru – albo iść zabijać, albo iść do obozu. Wybrał drogę honoru – obóz, a może nawet i śmierć. Jego córka do dzisiaj przechowuje zaświadczenie, że jej ojciec za odmowę pójścia do niemieckiego wojska przebywał w obozie koncentracyjnym.

Dzisiaj załączam kolejne karty z imionami i nazwiskami pacjentów szpitala w Kościanie. Jest ich ponad 500, dosyć sporo jest ze Stęszewa, Kościana, Śmigla, Krzywinia i dalszych okolic. Chciałbym, aby rodziny odnalazły na tej liście swoich bliskich i zachowały tę gazetę dla potomnych.

Zbigniew Tomaszewski

Panowie życia i śmierci część 19

Grand Hotel – Sopot

Okazały sopocki hotel słynny na całym świecie ze świetności ekskluzywnego kurortu został wzniesiony według projektu Richarda Kohnkego i Ottona Kloeppela w latach 1924 – 1927. Grand hotel gościł wielu przywódców politycznych i członków rodzin panujących, tu też gościły gwiazdy piosenki występujące podczas festiwalu w Sopocie. Do najsłynniejszych gości należeli: Ignacy Mościcki, Reza Pahlawi, Władimir Putin, Fidel Castro, Charles Aznawour, Josephine Baker, Marlena Dietrich, Greta Garbo i Jan Kiepura. Byłoby pięknie, ale muszę tu odkryć czarną, ponurą kartę historii Grand Hotelu w Sopocie. To właśnie w tym hotelu Adolf Hitler pod koniec 1939 roku podpisał wyrok śmierci na dziesiątki, a może nawet setki tysięcy pacjentów szpitali dla chorych nerwowo ludzi. W następnym dniu w całej Polsce ruszyło setki aut ciężarowych i wiele komór gazowych. Wywoziły one chorych do lasów. Zagazowanych zrzucano do wcześniej przygotowanych dołów, kopanych przez pierwszych przywiezionych, których następnie Niemcy mordowali. Ginęli od kul karabinów maszynowych, od strzałów w tył głowy. Ci, którzy jeszcze żyli , mieli rozbijane głowy kolbami od karabinów. O tym jak wyglądało mordowanie pacjentów szpitala w Kościanie możemy dowiedzieć się z materiałów zbiorowych powiatowego komitetu ekshumacyjnego w Kościanie, z 1946 roku. Jak wynika z dochodzenia, Niemcy mord pacjentów zakładu psychiatrycznego w Kościanie usiłowali zachować w tajemnicy, stosując daleko idące środki ostrożności i fałszu. Rodzinom pomordowanych pacjentów wydawano fałszywe świadectwa zgonu i wskazywano fikcyjne mogiły na cmentarzu. Ponadto dla dalszego zatarcia śladów oprawcy odgrzebali w roku 1943 grób masowy, a zwłoki spalili na miejscu. Potem teren wyrównano i zamaskowano sadzonkami drzew. Grób masowy w lesie Jarogniewickim – zostało tam zakopanych 534 pacjentów zakładu psychiatrycznego w Kościanie/ Odtworzenie przebiegu egzekucji, ustalenie miejsca grobu oraz listy pomordowanych zależnie od okoliczności wypadku nastręczało większe lub mniejsze trudności. Pomimo to jeszcze przed dokonaniem ekshumacji zdołano na podstawie przeprowadzenia dochodzeń stwierdzić dokładniej miejsce położenia poszczególnych grobów, czas i sposób dokonania morderstwa oraz nazwiska ofiar. Znalazły się jednostki, które w najtrudniejszych warunkach, nie bacząc na wielkie ryzyko osobiste. Zaznaczały w sposób trwały, chociaż nie rzucający się w oczy. Odnaleziono również listę pacjentów wywiezionych z zakładu psychiatrycznego z Kościana. W czasie ekshumacji stwierdzono, że wiele czaszek wykazuje metodę strzału z tyłu, osławionego „Genickschuss’u” oraz ślady barbarzyńskiego znęcania się nad ofiarami, o czym świadczą strzaskania i ubytki kości głowy.