środa, 17 Styczeń 2018

2013 Listopad

 

Panowie życia i śmierci-ciąg dalszy cz 2

Pisaliśmy w poprzednim numerze o egzekucjach niemieckich, czynionych na polskich obywatelach. Przypomnieliśmy mieszkańca Stęszewa, którego rozstrzelano na miejscowym rynku na oczach jego rodziny i sąsiadów.

Pokazaliśmy też narzędzie zbrodni, czyli gilotynę często pracującą i obcinającą głowy skazanym Polakom, a powody były błahe. Śmiercią karano na przykład za niewielką kradzież, czy złe spojrzenie na Niemca, albo pomoc Polaka na rzecz drugiego Polaka.

Zapowiadaliśmy, że w kolejnym numerze pokarzemy dalszy ciąg zbrodni, że będzie sprawozdanie prokuratora wojewódzkiego Mariana Świtońskiego z przeprowadzonych czynności śledczych.

Powróćmy zatem do zbrodni niemieckich. W tym felietonie przedstawiam akta sprawy Okręgowej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Poznaniu na Alejach Marcinkowskiego 32. Kilku naocznych świadków zbrodni w roku 1946 odmówiło składania zeznań ze strachu, ponieważ Niemcy wówczas, gdy uciekali w panice przed zbliżającym się frontem krzyczeli, że Hitler ma cudowną broń i szybko tu wrócą.

Dzisiaj nie żyje już żaden z tamtych naocznych świadków. W 1990 roku udało mi się wysłuchać i spisać ich opowieści o tym, co widzieli w lesie w Dębienku. Przedstawię je w następnych felietonach. Obecnie zamieszczam akta sprawy OKP.III.DS.31/68. Na czternastu stronach A4 spisał je wiceprokurator Wojewódzki Marian Świtoński z przeprowadzonych czynności śledczych w sprawie zbrodni hitlerowskich dokonanych w latach 1939-1944 w lasach leśnictwa Wypalanki, powiatu poznańskiego.

Proszę czytelników, aby schowali wydanie tej gazety, z tymi właśnie aktami i po latach przekazali je swoim wnukom. Proszę zrobić to dla tych, którzy spoczywają tam, pod ziemią. Oni nie mają już szansy nic powiedzieć, ani niczego przekazać.

Na koniec wiersz napisany o tamtym miejscu.

Panowie życia i śmierci cz 1

Podczas wojny, czyli od 1939 do 1945 roku, sześciuset prawników niemieckich wydawało wyroki kary śmierci. Bywało, że nawet za kradzież kromki chleba. Nie wahali się skazywać na śmierć nawet kobiety w szóstym miesiącu ciąży.

Po II wojnie światowej, ci sami sędziowie pracowali w Niemczech, w aparacie sprawiedliwości, w rządzie Adenauera, jako prokuratorzy, sędziowie i ministrowie sprawiedliwości. Warto więc zadać sobie pytanie, kto na to pozwolił? Kolejne ważne pytanie należałoby zadać dostojnikom z Watykanu. Jaki oni mieli interes w opłaceniu i przemyceniu po 1945 roku, do Argentyny, ponad 60.000 SS-manów i zbrodniarzy wojennych?

Przedstawiam niektóre dowody z dokumentacji przekazanej w 1958 roku do wiadomości światowej opinii publicznej.

Na liście znajdowało się 600 krwawych sędziów, morderców i potworów, którzy skazywali na karę śmierci ludzi za najdrobniejsze przewinienia, znajdowali się mordercy, ponieważ trudno tych potworów nazwać sędziami. W wyniku ich wyroków ginęli ludzie pod gilotyną na Młyńskiej w Poznaniu. Oto niżej wymienieni: 1.Andritschke, radca urzędu sądowego przy Sądzie Specjalnym w Poznaniu na ulicy Młyńskiej, a w roku 1958 radca urzędu sądowego w Düsseldorfie, 2.Fraustein, prokurator przy Sądzie Specjalnym w Poznaniu na ulicy Młyńskiej, a w roku 1958 prokurator w Kobalencji, 3.Hucklenbroich, radca Sądu Krajowego przy Sądzie Specjalnym w Poznaniu na ulicy Młyńskiej, a w roku 1958 dyrektor Sądu Krajowego w Wuppertal, 4. Pollok, radca sądu krajowego przy Sądzie Specjalnym w Poznaniu na ulicy Młyńskiej, a w roku 1958 Urzędu Sądowego w Berlinie.

To właśnie wyżej wymienieni sędziowie, a raczej zabójcy w dniu 21 lipca 1942 roku skazali na śmierć następujące osoby: Ignacy Rzepa, (Bentschen) – Zbąszyń, Edward Fabiańczyk – Kościan, Teofil Skrzypczak – Kościan, Jan Konieczny – Ludendorff, Antoni Marciniak, (Schwaningen) – Swarzędz, Józef Polaszek, (Gostingen) – Gostyń, Wacław Malewski – Poznań, Stanisław Karpik – Poznań, Antoni Strzałkowski – Poznań, Marceli Szyfter – Stęszew, Władysław Kuczkowski – Stęszew, Władysław Madajczak – Stęszew, Stefan Tabaka – Stęszew, Stanisław Hałas – Stęszew, Wacław Adamski, (Schrimm) – Śrem, Antoni Kaźmierski, (Liebendorf) – Lubiatowo, Michał Tomaszewski (Wartheblick) – Psarskie, Marian Kowalski (Birkenhof) – Brześnica, Michał Wabiński – Weisenberg, Zbigniew Eichstaedt (Wartheblick) – Psarskie, Heliodor Jankiewicz – Opalenica, Bronisław Smierzchalski – Opalenica i Józef Bonin – Opalenica.

A oto kilka wyroków:

*Fraustein, prokurator przy sądzie specjalnym ul. Młyńska Poznań, Akta sprawy SD4KLS27/43 POV, zażądał on 16.03.1943 roku kary śmierci dla Stanisława Krajewskiego za lekkie poranienie ciała, na podstawie faszystowskiego zarządzania o karach dla Polaków. Zranionemu Niemcowi, który od uderzenia nieco się zataczał, miał krwawić nos.

*Hucklenbroich, radca Sądu Krajowego przy Sądzie Specjalnym w Poznaniu przy ulicy Młyńskiej, Akta sprawy SDKLS97/41, 16 sierpnia 1941 roku skazał Henryka Latosi z Poznania, urodzonego 8 lipca 1916 roku za kradzież na śmierć.

*Akta sprawy SDKS98/42, na wiosnę 1942 roku skazał on na śmierć dwóch Polaków Michała Uniejewskiego – robotnika z Inowrocławia, urodzonego 12 sierpnia 1914 roku w Sechorst i Tadeusza Chmielowskiego – ucznia ślusarskiego z Dolska, urodzonego18 stycznia 1922 roku za zagrożenie dobra narodu niemieckiego przez wyłamanie się z więzienia.

*Akta sprawy 24 listopada 1944 skazał on na śmierć Ignacego Kulińskiego z Poznania, urodzonego 28 czerwca 1921 roku i Dominika Manię z Poznania, urodzonego 4 maja 1922 roku za wspólną kradzież bagażu podróżnego.

*Sędzia dr. Kowalski Sąd Specjalny w Płocku. Akta sprawy SD4KLS339/41, 30 stycznia 1942 roku skazał – na wniosek prokuratora Curtha – na śmierć Polaka Ignacego Kaźmierczaka z Głuchowa, urodzonego 3 grudnia 1912 roku, za rozmyślne uszkodzenie własności urzędowej, ponieważ zranił on rzekomo, za uchem psa niemieckiego policjanta. W tym oburzającym wyroku napisano dosłownie: W prawdzie świadkowie sami nie widzieli, „kto zranił psa”, ale ponieważ „pies natychmiast rozpoznał oskarżonego, jako swego wroga”, a oskarżony, „sądząc po dotychczasowym życiu, zdolny jest do popełniania zarzucanego mu czynu”. Uznano czyn za uzasadniony i skazano go na śmierć.

*Dr. Rehder-Knőspoel w czasie wojny prokurator w Sądzie Specjalnym w Pradze. Po wojnie w roku 1958 prokurator w Mannheimie. Wyżej wymieniony sędzia nie zawahał się skazać na karę śmierci Rurenę Hering, będącą w 6 miesiącu ciąży, ponieważ „oskarżona dawała jeńcowi wojennemu części ubrania. Odpowiedzialność za trwałość frontu wewnętrznego, która dzisiaj ważniejsza jest, niż kiedykolwiek, zabrania uczynić z faktu ciąży glejt dla działań przeciwko wewnętrznemu bezpieczeństwu rzeszy”.

W kolejnym felietonie damy dalszy ciąg zbrodni narodu niemieckiego. Między innymi będzie sprawozdanie prokuratora wojewódzkiego Mariana Świtońskiego z przeprowadzonych czynności śledczych, w sprawie zbrodni niemieckich powiatu poznańskiego, dokonanych w latach 1939-1945 w lasach leśnictwa Wypalanki, dzisiaj zwanych, jako „groby w Dębienku”. Zaprezentujemy też protokoły z przesłuchania świadków zbrodni.