środa, 12 Grudzień 2018

2013

Panowie życia i śmierci część 4

W trzech poprzednich numerach KL pisaliśmy o egzekucjach niemieckich, czynionych na polskich obywatelach. Przypomnieliśmy rozstrzelania, pokazaliśmy narzędzia zbrodni, czyli gilotynę i wóz – komorę gazową na kołach. Dołożyliśmy akta sprawy sporządzonych przez prokuratora wojewódzkiego Mariana Świtońskiego z przeprowadzonych czynności śledczych. Po wojnie kilku naocznych świadków, w roku 1946 relacjonowało to, co hitlerowcy czynili z Polakami. Dziś zamieszczamy kolejne akta sprawy. Są to strony 5 i 6 OKP.III.DS.31/68 dotyczące rozstrzelani w lasach leśnictwa Wypalanki, w lesie w Dębienko koło Stęszewa. Dołączamy wiersz Magdaleny Lipińskiej, mieszkanki Poznania, uczestniczącej w 2010 roku w uroczystościach żałobnych w lesie w Dębienku. Oto jej wprowadzenie:

 – Miejsce to szczególne. Historia zapisana krzyżami pośród piękna natury. Wspólnota zebranych i duchowa łączność z Tymi, których przed laty przygarnęła stęszewska ziemia. Uczestnictwo, a potem rozmowa z ówczesnym proboszczem w Stęszewie, ks. proboszczem Janem Małetą zaowocowały wierszem napisanym po nabożeństwie żałobnym Wypalanki 7 listopada 2010 rok. Listopadowe zamyślenie Niedzielne popołudnie. Leśne ścieżki wypełniły parasole.  Szary listopadowy dzień, a na leśnej polanie coraz tłoczniej i bez orkiestry rozbrzmiewa preludium deszczowe. Jesienne krople jak paciorki różańca stają się modlitwą za Tych, których przed laty utuliła z miłością Stęszewska Ziemia. Już tyle lat minęło od tamtych, wojennych, mrocznych dni, ale pamięć wciąż żywa i gorąca, jak płomyki rozjaśniające, zapadający szybko jesienny zmierzch. Chwila zadumy… Chwila modlitwy… Chwila wspólnoty. Na polanie znaczonej krwią czerwoną przed laty, a dziś białymi krzyżami,

które nie pozwalają zapomnieć tamtych wydarzeń, a okruchy historii odkrywane przez „późnego wnuka” układają się niczym dziecięce puzzle, tworząc niezwykłe obrazy.

Stęszewskie preludium deszczowe nie milknie, lecz nadal rozbrzmiewa we wszystkich sercach, rozchodzących się po leśnym nabożeństwie, by za rok zagrać na nowo i ogarnąć swą muzyką znacznie więcej serc.

Znów zwracamy się z prośbą do czytelników, aby chowali wydanie tej gazety, z tymi właśnie aktami i po latach przekazali je swoim wnukom. Proszę zrobić to dla tych, którzy spoczywają tam, pod ziemią. Oni nie mają już szansy nic powiedzieć, ani niczego przekazać.

Zbigniew Tomaszewski

 

Panowie życia i śmierci część III

W dwóch poprzednich numerach KL pisaliśmy o egzekucjach niemieckich, czynionych na polskich obywatelach. Przypomnieliśmy mieszkańca Stęszewa, którego rozstrzelano na miejscowym rynku na oczach jego rodziny i sąsiadów. Potem pokazaliśmy narzędzie zbrodni, czyli gilotynę i wóz – komorę gazową na kołach. Dołożyliśmy pierwsze z akt sprawy sporządzonych przez prokuratora wojewódzkiego Mariana Świtońskiego z przeprowadzonych czynności śledczych. Po wojnie kilku naocznych świadków, w roku 1946 relacjonowało to, co hitlerowcy czynili z Polakami i jak za drobiazgi typu złe spojrzenie, czy nieposłuszeństwo nakazom Niemców skazywali na śmierć.

Dziś zamieszczamy kolejne akta sprawy OKP.III.DS.31/68 dotyczące rozstrzelań w lasach leśnictwa Wypalanki, w lesie w Dębienko koło Stęszewa. To relacje naocznych świadków.

Przypomnijmy, że to do tego lasu w Dębienku Niemcy przywozili sobie niewygodnych ludzi osadzonych w poznańskim Forcie VII, lub w obozie karno-śledczym w Żabikowie (obecnie Luboń), albo ze szpitala psychiatrycznego w Kościanie. Tutaj dokonywali masowych egzekucji, zwłaszcza wśród polskiej inteligencji, działaczy społecznych, powstańców wielkopolskich. W miejscu tym spoczywa około 2500 pomordowanych, wśród nich prof. Stanisław Pawłowski – znany geograf, który stworzył przedwojenną szkołę geografów, był również rektorem Uniwersytetu Poznańskiego w latach 1932-33 oraz prezesem poznańskiego oddziału PITK w latach 1920-2l.

Po raz kolejny zwracam się z prośbą do czytelników, aby chowali wydanie tej gazety, z tymi właśnie aktami i po latach przekazali je swoim wnukom. Proszę zrobić to dla tych, którzy spoczywają tam, pod ziemią. Oni nie mają już szansy nic powiedzieć, ani niczego przekazać.

Zbigniew Tomaszewski

Panowie życia i śmierci

„Tylko z sopli pokapią łzy”

Chcę uciec, nie wiem dokąd.

Chcę żyć, nie wiem po co.

Chcę umrzeć, nie wiem jak.

Chcę wejść wysoko

i tak groby wszystkich równają

Najpiękniejsza porcelana idzie na śmietnik,

razem z garnkiem glinianym,

Najpiękniejszy jeleń, owca, koza,

idą do jednej misy na okrasę i kiełbasę,

rogi na ściany, skóry na dywany.

Choć bym dom zbudował najpiękniejszy,

z najtwardszej skały,

to i tak po latach, nie będzie cały.

Nie mogę decydować o życiu.

Nie jestem Bogiem,

ani prorokiem.

Mogę tylko próbować naprawić świat teraz, lub rok za rokiem.

Wszystko, co zrobiłeś Panie jest wielkie.

Ja jestem malutki.

Jedno, co mam, to wielkie to serce.

Ale to za mało, aby naprawić świat.

Często myślę, jakie są przyczyny prawdziwe,

mej tu podróży na Ziemi.

Czy jestem tu tylko po to, aby być ?

Nie wiem, co mi wolno zabrać

z Ziemi w dalszą podróż.

Dawno pojechałbym dalej,

ale nie mogę kupić biletu

tam, gdzie chcę pojechać.

Nie wiem kiedy nastąpi koniec.

W tym życiu, czy może

w każdym następnym.

Daj mi znać Panie,

jaka jest twoja miara.

Ile trzeba wylać łez, potu, krwi?

Ile czasu trzeba chodzić w błocie?

Ile trzeba wypić wody z kałuży?

Mnie już się dłuży.

Nie mam już czasu na Twoje miary.

Szukam i nie mogę znaleźć.

Świat doskonały.

Nie chcę więcej jeść chleba w pocie i w kurzu.

Nie chcę patrzeć, jak zabijają dla zysku innych,

bo taki był rozkaz z góry.

Żądam, abyś wziął mnie stąd do nieba,

bo w piekle już byłem.

I zrób to! Tak trzeba.

Tylko ziemia

sąsiadem moim będzie,

a liście złote – szatą.

Kwiaty wiatr składać będzie

z maków, stokrotek i modraków.

Kłaniać będą się na wietrze konary.

Świece zastąpią gwiazdy.

Kto nad mym grobem oprócz nieba zapłacze?

Ja tego nie zobaczę…

Zbigniew Tomaszewski

 

Panowie życia i śmierci-ciąg dalszy cz 2

Pisaliśmy w poprzednim numerze o egzekucjach niemieckich, czynionych na polskich obywatelach. Przypomnieliśmy mieszkańca Stęszewa, którego rozstrzelano na miejscowym rynku na oczach jego rodziny i sąsiadów.

Pokazaliśmy też narzędzie zbrodni, czyli gilotynę często pracującą i obcinającą głowy skazanym Polakom, a powody były błahe. Śmiercią karano na przykład za niewielką kradzież, czy złe spojrzenie na Niemca, albo pomoc Polaka na rzecz drugiego Polaka.

Zapowiadaliśmy, że w kolejnym numerze pokarzemy dalszy ciąg zbrodni, że będzie sprawozdanie prokuratora wojewódzkiego Mariana Świtońskiego z przeprowadzonych czynności śledczych.

Powróćmy zatem do zbrodni niemieckich. W tym felietonie przedstawiam akta sprawy Okręgowej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Poznaniu na Alejach Marcinkowskiego 32. Kilku naocznych świadków zbrodni w roku 1946 odmówiło składania zeznań ze strachu, ponieważ Niemcy wówczas, gdy uciekali w panice przed zbliżającym się frontem krzyczeli, że Hitler ma cudowną broń i szybko tu wrócą.

Dzisiaj nie żyje już żaden z tamtych naocznych świadków. W 1990 roku udało mi się wysłuchać i spisać ich opowieści o tym, co widzieli w lesie w Dębienku. Przedstawię je w następnych felietonach. Obecnie zamieszczam akta sprawy OKP.III.DS.31/68. Na czternastu stronach A4 spisał je wiceprokurator Wojewódzki Marian Świtoński z przeprowadzonych czynności śledczych w sprawie zbrodni hitlerowskich dokonanych w latach 1939-1944 w lasach leśnictwa Wypalanki, powiatu poznańskiego.

Proszę czytelników, aby schowali wydanie tej gazety, z tymi właśnie aktami i po latach przekazali je swoim wnukom. Proszę zrobić to dla tych, którzy spoczywają tam, pod ziemią. Oni nie mają już szansy nic powiedzieć, ani niczego przekazać.

Na koniec wiersz napisany o tamtym miejscu.

Panowie życia i śmierci cz 1

Podczas wojny, czyli od 1939 do 1945 roku, sześciuset prawników niemieckich wydawało wyroki kary śmierci. Bywało, że nawet za kradzież kromki chleba. Nie wahali się skazywać na śmierć nawet kobiety w szóstym miesiącu ciąży.

Po II wojnie światowej, ci sami sędziowie pracowali w Niemczech, w aparacie sprawiedliwości, w rządzie Adenauera, jako prokuratorzy, sędziowie i ministrowie sprawiedliwości. Warto więc zadać sobie pytanie, kto na to pozwolił? Kolejne ważne pytanie należałoby zadać dostojnikom z Watykanu. Jaki oni mieli interes w opłaceniu i przemyceniu po 1945 roku, do Argentyny, ponad 60.000 SS-manów i zbrodniarzy wojennych?

Przedstawiam niektóre dowody z dokumentacji przekazanej w 1958 roku do wiadomości światowej opinii publicznej.

Na liście znajdowało się 600 krwawych sędziów, morderców i potworów, którzy skazywali na karę śmierci ludzi za najdrobniejsze przewinienia, znajdowali się mordercy, ponieważ trudno tych potworów nazwać sędziami. W wyniku ich wyroków ginęli ludzie pod gilotyną na Młyńskiej w Poznaniu. Oto niżej wymienieni: 1.Andritschke, radca urzędu sądowego przy Sądzie Specjalnym w Poznaniu na ulicy Młyńskiej, a w roku 1958 radca urzędu sądowego w Düsseldorfie, 2.Fraustein, prokurator przy Sądzie Specjalnym w Poznaniu na ulicy Młyńskiej, a w roku 1958 prokurator w Kobalencji, 3.Hucklenbroich, radca Sądu Krajowego przy Sądzie Specjalnym w Poznaniu na ulicy Młyńskiej, a w roku 1958 dyrektor Sądu Krajowego w Wuppertal, 4. Pollok, radca sądu krajowego przy Sądzie Specjalnym w Poznaniu na ulicy Młyńskiej, a w roku 1958 Urzędu Sądowego w Berlinie.

To właśnie wyżej wymienieni sędziowie, a raczej zabójcy w dniu 21 lipca 1942 roku skazali na śmierć następujące osoby: Ignacy Rzepa, (Bentschen) – Zbąszyń, Edward Fabiańczyk – Kościan, Teofil Skrzypczak – Kościan, Jan Konieczny – Ludendorff, Antoni Marciniak, (Schwaningen) – Swarzędz, Józef Polaszek, (Gostingen) – Gostyń, Wacław Malewski – Poznań, Stanisław Karpik – Poznań, Antoni Strzałkowski – Poznań, Marceli Szyfter – Stęszew, Władysław Kuczkowski – Stęszew, Władysław Madajczak – Stęszew, Stefan Tabaka – Stęszew, Stanisław Hałas – Stęszew, Wacław Adamski, (Schrimm) – Śrem, Antoni Kaźmierski, (Liebendorf) – Lubiatowo, Michał Tomaszewski (Wartheblick) – Psarskie, Marian Kowalski (Birkenhof) – Brześnica, Michał Wabiński – Weisenberg, Zbigniew Eichstaedt (Wartheblick) – Psarskie, Heliodor Jankiewicz – Opalenica, Bronisław Smierzchalski – Opalenica i Józef Bonin – Opalenica.

A oto kilka wyroków:

*Fraustein, prokurator przy sądzie specjalnym ul. Młyńska Poznań, Akta sprawy SD4KLS27/43 POV, zażądał on 16.03.1943 roku kary śmierci dla Stanisława Krajewskiego za lekkie poranienie ciała, na podstawie faszystowskiego zarządzania o karach dla Polaków. Zranionemu Niemcowi, który od uderzenia nieco się zataczał, miał krwawić nos.

*Hucklenbroich, radca Sądu Krajowego przy Sądzie Specjalnym w Poznaniu przy ulicy Młyńskiej, Akta sprawy SDKLS97/41, 16 sierpnia 1941 roku skazał Henryka Latosi z Poznania, urodzonego 8 lipca 1916 roku za kradzież na śmierć.

*Akta sprawy SDKS98/42, na wiosnę 1942 roku skazał on na śmierć dwóch Polaków Michała Uniejewskiego – robotnika z Inowrocławia, urodzonego 12 sierpnia 1914 roku w Sechorst i Tadeusza Chmielowskiego – ucznia ślusarskiego z Dolska, urodzonego18 stycznia 1922 roku za zagrożenie dobra narodu niemieckiego przez wyłamanie się z więzienia.

*Akta sprawy 24 listopada 1944 skazał on na śmierć Ignacego Kulińskiego z Poznania, urodzonego 28 czerwca 1921 roku i Dominika Manię z Poznania, urodzonego 4 maja 1922 roku za wspólną kradzież bagażu podróżnego.

*Sędzia dr. Kowalski Sąd Specjalny w Płocku. Akta sprawy SD4KLS339/41, 30 stycznia 1942 roku skazał – na wniosek prokuratora Curtha – na śmierć Polaka Ignacego Kaźmierczaka z Głuchowa, urodzonego 3 grudnia 1912 roku, za rozmyślne uszkodzenie własności urzędowej, ponieważ zranił on rzekomo, za uchem psa niemieckiego policjanta. W tym oburzającym wyroku napisano dosłownie: W prawdzie świadkowie sami nie widzieli, „kto zranił psa”, ale ponieważ „pies natychmiast rozpoznał oskarżonego, jako swego wroga”, a oskarżony, „sądząc po dotychczasowym życiu, zdolny jest do popełniania zarzucanego mu czynu”. Uznano czyn za uzasadniony i skazano go na śmierć.

*Dr. Rehder-Knőspoel w czasie wojny prokurator w Sądzie Specjalnym w Pradze. Po wojnie w roku 1958 prokurator w Mannheimie. Wyżej wymieniony sędzia nie zawahał się skazać na karę śmierci Rurenę Hering, będącą w 6 miesiącu ciąży, ponieważ „oskarżona dawała jeńcowi wojennemu części ubrania. Odpowiedzialność za trwałość frontu wewnętrznego, która dzisiaj ważniejsza jest, niż kiedykolwiek, zabrania uczynić z faktu ciąży glejt dla działań przeciwko wewnętrznemu bezpieczeństwu rzeszy”.

W kolejnym felietonie damy dalszy ciąg zbrodni narodu niemieckiego. Między innymi będzie sprawozdanie prokuratora wojewódzkiego Mariana Świtońskiego z przeprowadzonych czynności śledczych, w sprawie zbrodni niemieckich powiatu poznańskiego, dokonanych w latach 1939-1945 w lasach leśnictwa Wypalanki, dzisiaj zwanych, jako „groby w Dębienku”. Zaprezentujemy też protokoły z przesłuchania świadków zbrodni.