piątek, 24 Maj 2019

Kościan

K PKS Racot derby i Lipno 20 04

Liga międzyokręgowa

W przedświątecznych zmaganiach na tym szczeblu rozgrywkowym w XXI kolejce nasze  zespoły prezentowane w „Kl” szału nie zagrały. Tylko Lipno zdołało zdobyć komplet punktów a pozostałe łącznie dwa. PKS pomimo przygniatającej przewagi ugrał tylko jedno oczko. Po jednym punkcie zdobyły drużyny Pogoni Śmigiel i Promienia Krzywiń w derbach powiatu kościańskiego. Poległ Juna-Trans Stare Oborzyska w Gostyniu, ale tanio skóry nie sprzedał.

PKS Racot – GKS Dopiewo 0: 0

Spory niedosyt

Piłka nożna jest dyscypliną, w której wynik jest sprawą otwartą a to, że często niesprawiedliwa to już inna sprawa. O tym, że tak jest przekonał się PKS Racot, który tylko bezbramkowo zremisował ze sąsiadem w tabeli GKS Dopiewo. Okazji mieli miejscowi mnóstwo, ale ani razu nie trafili do siatki rywali. Jedno oczko ucieszyło tylko gości, którzy niewiele mieli do powiedzenia a jednak coś ugrali.

Pogoń Śmigiel – Promień Krzywiń 1:1 (0:1)

Konsekwentni goście

Trener gości doskonale znał zespół gospodarzy, który do niedawna jeszcze prowadził. Dopasował więc taktykę pod tego przeciwnika. Przyjezdni kierowani przez doświadczonego Mariusza Pietrzaka od początku opanowali środek boiska i twardo bronili. Szybkie ataki Promienia sprawiły sporo kłopotu defensywie gospodarzy. W 39’ przyjezdni objęli prowadzenie po golu Huberta Mielcarka. Gospodarze nie radzili sobie z rywalami. Udało im się rzutem na „taśmę” w 90’ doprowadzić do remisu. Bramkę na wagę jednego punktu zapewnił im Jakub Sobkowiak. (k)

Kania Gostyń – Juna-Trans Stare Oborzyska 2:0 (0:0)

Bez punktów po walce

Goście nie zamierzali paść na kolana przed wyżej notowanym rywalem. Ekipa prowadzona przez Adama Łuczka do przerwy trzymała się dzielnie. Goście nie pozwolili miejscowym się rozpędzić. Na tablicy widniał wynik 0:0. W drugiej odsłonie gospodarze zagrali zdecydowanie i niestety skutecznie zdobywając dwa gole.  (k)

Lipno Stęszew – Rawia Rawicz 1:0 (0:0)

Rzut wolny „palce lizać”

Zespół Lipna Stęszew podejmował starego wyjadacza ligowych zmagań Rawię Rawicz. Goście w ostatnim czasie byli w dołku i gospodarze zamierzali ich ograć. Chcieli też za jednym zamachem zmazać plamę za klęską w Poznaniu. Sztuka ta udała się miejscowym. Po ciężkim i dramatycznym pojedynku popularne „lipienko” zdobyli gola i zgarnęli komplet punktów. Złote trafieni w 79’ z rzutu wolnego z ponad 30 metrów zaliczył Tomasz Dutkiewicz. Uderzenie „place lizać”, po którym piłka wylądowała w samym okienku bramki rywali. Golkiper rywali nawet nie ruszył się z miejsca. Z gości po stracie gola uszło powietrze. Lipno spokojnie dowiozło korzystny wynik do końca meczu.

Wygraną miejscowi zrobili sobie i swoim kibicom super świąteczny prezent. Lipno awansowało w tabeli o jedno oczko. Przeskoczyli Orkana Chorzemin, który tylko zremisował z Korną Piaski.

Tabela klasy między okręgowej

Tabela ligi międzyokręgowej

1 Pogoń Lwówek                    21  52  54:11

2 Wiara Lecha Poznań            21  43  57:22

3 Kania Gostyń                      21  41  36:21

4 Płomień Przyprostynia        22  40  42:27

5 PKS Racot                          21  39  43:27

6 GKS Dopiewo                     21  35  33:22

7 Akademia Reissa Poznań     21  33  35:27

8 Promień Krzywiń               22  30  31:35

9 Grom Plewiska                    21  28  35:27

10 Rawia Rawicz                    21  26  30:34

11 Korona Piaski                    21  25  37:37

12 Pogoń Śmigiel                   21  24  22:37

13 Lipno Stęszew                   21  22  17:45

14 Orkan Chorzemin              21  21  30:42

15 Orla Jutrosin                      21   9  15:67

16 Juna-Trans St. Oborzyska21  7  22:58 (k)

 

 

  1. k)

1-majowe święta

Czujemy się w obowiązku dopisać, że znaliśmy ludzi, którzy z przyjemnością szli na 1-majowy pochód, bo czyli z tego maszerowania radość i dumę. Nie można móiwć za wszystkich obywateli. Co niektórzy starsi żałują, że ich nie ma. Były barwne, radosne i prezentowały przekrój środowisk. Taki majowy pochód robiony był na wzór różnych innych przemarszy, nie pomijając wielkich parach w Ameryce Łacińskiej w Rio, pod taki sam system można podłąćzyć proocesje. To nic innego, jak paradowanie ulicami miasta, by część mogła uczestniczyć, a druga część oglądać.

W Niedzielę Palmową „osiołkiem” pod kościół
W pewnym roku tak się zdarzyło, że w Niedzielę Palmową Pan Jezus na „osiołku” wjechał, aż pod ołtarz kościała Świętego Ducha w Kościanie.
W kolejnych bez względu, czy był to osiołek, czy kucyk przynosił na grzbiecie Syna Bożego pod drzwi świątyni.
Także i w tym roku zgodnie z tradycją parafii przygotowano barwny orszak.
Był Jezus, apostołowie i wierni z palmami. Nie mogło zabraknąć „wierzchowca” z hodowli rodziny Pawlaków o imieniu „Kubuś”.
O godzinie 12-ej ksiądz Artur Włodarczak przyszedł do wiernych, zgromadzonych na placu przy kościele, przeczytał ewangelię, odmówił modlitwę i poświęcił palmy. Dalej Pan Jezus na kucyku, w asyście ministrantów, dzieci i dorosłych, ruszył w orszaku ze śpiewem, pod drzwi świątyni. Po chwili w kościele rozpoczęła się msza święta
Kilka zdań z historii o tym, ważnym dla chrześcijan wydarzeniu.
Niedziela Palmowa zwana też Niedzielą Męki Pańskiej, a także „Kwietną” lub „Wierzbną” przypada na siedem dni przed Wielkanocą.
Święto to zostało przez kościół ustanowione na pamiątkę przybycia Jezusa do Jerozolimy. Jak podają ewangeliści tego dnia Syn Boży wjechał do miasta na ośle.
W naszym kraju Niedziela Palmowa obchodzona jest od średniowiecza. Według obrzędu katolickiego wierni w tym dniu przynoszą do kościoła palmy, symbol odradzającego się życia. Zgodnie z wolą Papieża Jana Pawła II od 1986 roku, w tę niedzielę obchodzony jest Światowy Dzień M

łodzieży.(k)

Tradycja obdarowywania dzieci przez zająca w okresie przed Świętami Wielkanocnymi znana jest od wieków. Rodzice w dzień poprzedzający tę datę, najczęściej w pierwszy dzień Świat, do przygotowanych koszyczków wkładają jajka, słodycze oraz drobne upominki.
Zwyczaj ten przyjął się też w żłobkach i przedszkolach. Dla milusińskich przygotowywane są konkursy, gry, zabawy i podarunki.
Tak też było 13 kwietnia w Centrum Rozwoju Dziecka Matyldy Weiske – Beszterdy przy ul. Grodziskiej w Kościanie. Dla swoich podopiecznych przygotowano szereg atrakcyjnych niespodzianek. Milusińscy brali aktywny udział w przygotowanym na ten dzień programie. Oczywiście szukały i sprawdzały zawartość swoich upominkowych koszyczków. Były też dyplomy za udział w warsztatach i pamiątkowe fotografie. (k)

Droga krzyżowa ulicami osiedli
W kościołach naszego kraju, w okresie Wielkiego Postu odbywają się różne nabożeństwa, w tym „Gorzkie żale” i „Droga Krzyżowa”.
Pierwsze z nich razem z naukami i śpiewaniem pieśni odbywają się w każdą niedzielę do Świat Wielkiej Nocy.
Z kolei Droga Krzyżowa jest odtworzeniem ostatniej, ziemskiej drogi Jezusa Chrystusa idącego na śmierć i złożenie jego ciała do grobu.
Przynależni do kościoła rzymsko-katolickiego w każdy piątek uczestniczą w takim nabożeństwie, idąc od stacji do stacji, modląc się i śpiewając.
Łącznie przystają przy czternastu miejscach świątyni, w których znajdują się obrazy lub płaskorzeźby przedstawiające ostatnie chwile z życia Chrystusa.
Cyklicznie od kilkunastu lat w parafii Ś

więtego Alberta w Kościanie, w piątek poprzedzający Wielki Tydzień, odbywa się Droga Krzyżowa ulicami osiedla Jagiellońskiego i osiedla Nowe Błonie.
Nie inaczej było 12 kwietnia tego roku. O godzinie 20-tej duży, drewniany krzyż wyniesiony został na ramionach wiernych przed świątynię.
Po modlitwie orszak wyruszył na wyznaczoną trasę. Wszystkie grupy działające w kościele niosły krzyż od stacji do stacji.
Droga, którą pokonywano podzielona została na czternaście umownych, w miarę równo, rozlokowanych stacji. W miejscach tych podczas krótkiego postoju następowało czytanie Pisma Świętego, rozważania, modlitwa, śpiewanie i przekazanie krzyża.
Uniesienie duchowe oraz dobra organizacja sprawiła, że pokonanie całej trasy zajęło uczestnikom około półtorej godziny. Czasu tak naprawdę nikt nie liczył.
Zanim krzyż został wniesiony przez młodzież do świątyni, na stopniach kościoła odbyło się ostatnie czytanie, a dokonał tego wikariusz ks. Zbigniew Wiśniewski.
Proboszcz parafii Św. Brata Alberta Paweł Książkiewicz podziękował za liczne uczestnictwo. Cieszył fakt, że pomimo przejmującego zimna uczestniczyło w Drodze Krzyżowej około tysiąc wiernych. Było też sporo dzieci i młodzieży.
Nad bezpieczeństwem uczestników czuwali kościańscy policjanci z Sekcji Ruchu Drogowego. Funkcjonariuszom za wsparcie podziękował proboszcz ks. Paweł Książkiewicz. (k)

Strajk nauczycieli w naszym terenie
Pytano w szkołach nauczycieli, czy poprą strajk. Większość popierała, bo kto nie chciałby więcej pieniędzy?
Gdy KL pytał szefów miast i gmin nie wiedzieli, jak strajk będzie przebiegał, czy nauczyciele przyjdą do pracy i zamkną się w pokojach nauczycielskich, czy będą pilnować dzieci, ale nie będą uczyć? Postanowili załatwić zastępstwa w opiece nad dziećmi i młodzieżą. Tak postąpili burmistrzowie w gmina Czempiń, Krzywiń i Śmigiel.
W grodziskim terenie nie wszystkie szkoły włączyły się w spór zbiorowy. Dlatego – być może – do przeprowadzania egzaminów przesunięci zostaną nauczyciele, którzy nie przystąpią do strajku. Mówi się też o zaangażowaniu nauczycieli-emerytów. Resort edukacji przekonuje, że egzaminy – gimnazjalny, ósmoklasisty i maturalny – odbędą się w planowanych terminach.
W powiecie grodziskim w strajku weźmie udział 18 na 25 placówek oświatowych. W gminie Grodzisk nie przystąpią strajku szkoły w Grąblewie, Słocinie, a w granowskim terenie szkołą z Bielewa. W gminie Stęszew chęć wstrzymania się od strajku wyraziła szkoła w Jeziorkach.
Według danych przekazanych przez kuratorów oświaty odsetek szkół, w których przeprowadzono referenda strajkowe, wynosi 58,7 procent. W komunikacie MEN, według Państwowej Inspekcji Pracy, do której dyrektorzy szkół ustawowo zobowiązani są zgłaszać spory zbiorowe, dane te wynoszą 42,76 proc. Z kolei prezes ZNP Sławomir Broniarz poinformował, że w strajku zamierza uczestniczyć 79,5 proc. szkół i przedszkoli w Polsce.
Przypomnijmy, że termin zapowiedzianego protestu zbiega się z zaplanowanymi na kwiecień egzaminami zewnętrznymi: 10, 11 i 12 kwietnia ma odbyć się egzamin gimnazjalny, 15, 16 i 17 kwietnia – egzamin ósmoklasisty, a 6 maja powinny rozpocząć się matury.
Nauczyciele chcą podwyżek wyższych, niż proponuje MEN. Rozmowy czały czas się toczą i jak podają portale informacyjne, 2 kwietnia ZNP zaakceptował wszystkie punkty, które nie dotyczą wynagrodzeń. Strona rządowa nie zaakceptowała 1000 złotych podwyżki dla każdego uczącego, ale zaproponowała inne ukształtowanie wzrostu wynagrodzeń, na zasadzie zmiany rozdysponowania dodatków, czyli tym samym wzrost wynagrodzeń kształtowałby się tak, że we wrześniu mielibyśmy nie 5, a ponad 9 proc. wzrostu. Negocjatorem ze strony rządowej była Beata Szydło.
Przypomnijmy, że pierwszą podwyżkę nauczycielom przyznano w kwietniu 2018 r., drugą – w styczniu 2019 r. Trzecią mają otrzymać we wrześniu 2019 r. (pierwotnie miała być w styczniu 2020 r.).
Według wielkopolkiego Kuratorium nauczyciele przekroczyli swoje kompetencje, to wynik kontroli przeprowadzonej w Liceum św. Marii Magdaleny.
Przeglądając portale internetowe trafić można na bardzo wiele wypowiedzi rodziców, ale też ludzi nie związanych z pracą w oświacie. Wybraliśmy najbardziej charakterystyczne. Oto one:
*Jestem rodzicem i nie popieram tego protestu. Podwyżki są zaplanowane (za PO wzrost pensji był wstrzymany), są dobre perspektywy i wola rządu do rozmów, więc nie rozumiem działań

Związku.
*Strajk popierają, ale rodzice z KOD-u. Ja jestem wrogiem PiS, ale jak większość Polaków nie popieram żądań Broniarza. Podwyżki tak, ale dla młodych nauczycieli, a pozostałych, co 2 lata poddać egzaminom kontrolnym przed komisją z drugiego końca kraju.
*Rodzice są oburzeni. Strajkujący nauczyciele, jesteście fatalnym wzorem dla dzieci. Za kilkanaście godzin tygodniowa otrzymujecie wynagrodzenie wystarczające. Podwyżka tak, ale gdy będziecie pracować 25-30 godzin tygodniowo.
*Ja nie wspieram strajku. Nic nie uczą, coś pobełkoczą, test gotowiec wydrukują i następna lekcja. Za co ta podwyżka ma być? Za to, że łaskawie przychodzą do szkoły?
*Doprowadziliście zawód nauczyciela do grupy zawodów mniej ważnych. Zniszczyliście etos nauczycielski, a wasze szczycenie się braniem lewych zwolnień lekarskich w ramach waszych protestów, są tego dowodem. Macie wysokie mniemanie o sobie, niedostrzegacie innych, być może bardziej wykształconych, a na pewno inteligentniejszych i z większą wiedzą. W każdym swoim komentarzu podkreślacie, jacy to jesteście wykształceni, po studiach pedagogicznych. Efekty waszej pracy widać na codzień. Nie macie powodów do dumy.
*Mam pytanie do nauczycieli! W związku z tym, że liczba nauczycieli w Polsce na 100 tysięcy mieszkańców jest trzy razy większa od średniej europejskiej, to ilu z was jest gotowych zmienić pracę i zawód? Stale nawołuje się inne zawody, by się ludzie przebranżowiali! Jesteście ostatnim wykrzywionym reliktem dawnej epoki, bo wtedy jeszcze Polskie Uczelnie były w rankingach światowych. Dzisiaj nie są w żadnych rankingach, szkolnictwo akademickie, to udostępnianie za pieniądze papierka od prywatnej pseudouczelni. Jak myślicie, czy wasze protesty nie przysłużą się rządzącym, żeby i wasz sektor sprywatyzować? Swego czasu stoczniowcy, hutnicy, kolejarze też robili strajki i się odgrażali, co to nie oni. Będzie ze szkołami dokładnie, jak ze szpitalami i ośrodkami zdrowia wykupionymi za złotówkę. W prywatnej szkole, jak będzicie kraść, przesiadywać w pokoju nauczycielskim po przerwie, brać lewe zwolnienia i nie mieć wyników pracy, to was zwolnią. Tak jest w Biedronce i każdej prywatnej korporacji. A wy cały cas żyjecie komuną i w komunie.
* Jak patrzę na to, co się dzieje, to po prostu śmiać mi się chce. Dla mnie strajk jest polityczny. Nauczyciele nie zarabiają źle w stosunku do pracy, jaką wykonują. Chodziłem do szkoły i wiem, jak jest. Nauczyciele zabierzcie się w końcu do pracy!

* Jestem obecnie nauczycielem informatyki, który uczy w szkole. Opiszę, jak to faktycznie jest. Oczywiście dla początkujących jest około 2 tys zł na rękę, ale wraz z innymi dodatkami wychodzi miesięcznie blisko 3,5 tys. Po 10 latach nauczyciel zarabia z dodatkami blisko 4,5 tys, a dyplomowany 5,5 tysiąca na rękę. I to wszystko za 18 godz. Pracy, plus gdzieś od 2 do 4 godz zastępstw. Do tego długie, płatne wakacje, ferie, długie okresy świąteczne, 13 pensja, dodatki wiejskie, za sprawdzanie klasówek, motywacyjne itp. więc nie jest tak źle. Wcześniej pracowałem w przemyśle, później w handlu, gdzie trzeba było zapiepszać. A w końcu postanowiłem trochę wyhamować i zostałem nauczycielem informatyki. Teraz to mam totalne nieróbstwo w porównaniu do innych moich wcześniejszych prac. W szkole widzę, że większość nauczycieli jest, jakby żywcem przeniesiona z czasów PRL. Są to osoby mające wysokie mniemanie, a ich poziom inteligencji jest mizerny, co zresztą widać po leśnych dziadkach z ZNP. Większość pań nauczycielek to w pokoju nauczycielskim bawia się smartfonami albo rozmawiają o modzie. Cały czas tylko na wszystko narzekają. Nie wiem, jak rodzice mogą powierzać takim ludziom swoje dzieci.
*Broniarz musi ten strajk zorganizować, bo po to został ustawiony na czele ZNP za 12 tysięcy miesięcznie. Jakoś za 8 lat rządów poprzedniego rządu nie nawoływał do strajku, mimo, że nie było podwyżek dla nauczycieli.
*Zabrać nauczycielom przywileje, czyli kartę nauczyciela. Dostają kilka razy w czasie swej zawodowej pracy płatne, roczne urlopy dla poratowania zdrowia. Siedzą w domu i ponoć zdrowieją. Inne zawody tego nie mają.
*Namawiam wszystkich rodziców, by wnosili pozwy przeciw szkołom i rachunki za opiekę nad dziećmi w razie strajków. Skoro oni nie szanują rodziców, to czemu my mamy szanować ich. Rozumiem, że fakturkę za opiekunke w dniach strajku mam wysłać do tego pana Broniarza?
* Coś za coś. Nierobom dać tysiąc, ale nakazać 40-godzinny czas pracy tygodniowo. To bedzie skutkowalo redukcją etatów o połowę. Rozumiem nauczycieli akademickich, są to ludzie godni szacunku ze stopniami naukowymi. Lecz nauczyciele z podstawówek i szkół średnich, to zwykłe jednostki.
*Ten strajk, to zwykła targowicka hucpa. Targowica musi zrobić szum, żeby odwrócić uwagę Polaków od korzystnych rozwiązań. Rząd wymyślił program 500+, to najbardziej sprawiedliwe, wrecz idealny sposób na zaspokojenie rządań podwyżkowych dla wszystkich Polaków, niezależnie od wykonywanego zawodu. Nieważne, czy ktoś jest nauczycielem, lekarzem, górnikiem, sprzątaczem, czy policjantem. Każdy może podnieść swój dochód decydując się na urodzenie dziecka. Gdyby rząd podniósł pensje górnikom, to protestowaliby lekarze i policjanci, gdyby podniósł wynagrodzenia nauczycielom, to protestowaliby wojskowi etc. Za 500+ rodzi się wiecej Polaków, a to najlepsza gwarancja wzrostu gospodarczego.
*Nauczycielom nie należą się żadne podwyżki, dlaczego zapytacie. Ano dlatego, że pracują po 16 do 20 godzin tygodniowo, urlopu nieskończoną ilość i ich haniebny sposób nauczania. Gonić to towarzystwo i bez podwyżek.
*Właściwie, po co te egzaminy. Egzamin, egzaminem pogania. Ja zdawałam egzamin do szkoły średniej o określonych. Albo się człowiek nadawał, albo nie. A najważniejszy był egzamin wiedzy na studia i tam wyglądała selekcja. Nie rozumiem, po co tyle egzaminów, co to daje, przecież dziecko i tak dalej uczęszcza do szkoły? Przecież przez cały rok pisze sprawdziany, klasówki, testy i jeszcze nie wiem co.
*Chodzi o to, że za każdej władzy nauczyciele chcą więcej i więcej. Jak dostaną tysiąc, to za rok znowu będą płakać, że mają mało. Oni już tak mają. Mój syn po studiach pracuje na zmiany i z dodatkami zmianowymi i nadgodzinami zarabia brutto niecałe trzy tysiące, za 200 godzin pracy w miesiącu. Dobrze widzieć dalej, niż czubek nosa. Jak się nie umie rozeznać, jakie są wymogi oraz odpowiedzialność w innych zawodach, to lepiej nie skamleć, że jest źle. A może przejść do innej prac?
*Nauczycieli jest powiedzmy pół miliona, z czego 300 tys. to są ludzie po pseudo-uczelniach, po jakiś studiach uzupełniających, gdzie liczy się kasa za semestr i kupiona praca końcowa, napisana przez ludzi się tym zajmujących. Mam kumpla, który ze zwykłego mechanika stał się nauczycielem i teraz uczy młodzież i dorosłych w weekendy. Fajny gość, ale zdania prawidłowo nie potrafi sklecić. Taka jest prawda. Większość z tych niby-nauczycieli poszła do szkoły z wygody i tego, że na dzisiejszym rynku pracy nie zwojowaliby za dużo. Wiem, co piszę. Mój kumpel jest dyrektorem technikum i opowiada mi, jakich orłów ma w swojej szkole.
*Nauczyciele naczęściej też są rodzicami, niech zatem doliczą 500+ za tyle dzieci, ile mają. To są kolejne pieniądze w domowym budżecie. Czy tego zapomnieli policzyć?(maz)

Na oddziale rehabilitacji w kościańskim Szpitalu poczułam się, jak w obozie koncentracyjnym. Złe porównanie? Skąd! Kościan ma dużą placówkę powiatową, a w nim oddział rehabilitacji. Brak tu podmiotowości człowieka. Są tylko numery. Pacjent jest na przykład numerem 4025. Kartę do zajęć nie można pobrać podając nazwisko, bo mógłby ktoś je usłyszeć. To ponoć wynik ochrony danych, czyli Rodo. Nie wstydzę się swego imienia i nazwiska. Staram się żyć uczciwie, nikomu umyślnie nie czynić krzywdy, więc dlaczego mam się ukrywać pod numerem? Tymczasem w Szpitalu podchodząc do rejestracji trzeba pamiętać, że nie mamy nazwiska. A gdy się numer zapomni?
* * *
Zdarza się ludziom, że ulegają jakiemuś wypadkowi lub z innego powodu mają kłopoty z układem kostnym lub neurologicznym. Chirurg, bądź neurolog, po podstawowym leczeniu zaleca rehabilitację, by chora część ciała wróciła do sprawności.
Tak było w tym przypadku. Po złamaniu nagdarstka lewej ręki najpierw było sześć tygodni w gipsie, a potem? Z kością wszystko skończyło się dobrze, tylko kłopot okazał się ze ścięgnami i mięśniami, które zastały się podczas usztywnienia ręki. One powodują, że palce nie chcą dobrze pracować, a nadgarstek jest mało elastyczny.
Chirurg przepisał 10 sesji rehabilitacyjnych: ultradżwięki, magnetronik i masaże wodne. Jedna sesja nic właściwie nie zmieniła. Potem były kolejne. Po kilku doszły ćwiczenia wykonywane przez rehabilitantów.
I tutaj można dokładnie zobaczyć, który rehabilitant zna się na swoim fachu, który jest asertywny do pacjentów, a który ich traktuje, jak zło konieczne, które trzeba strofować i ustawiać w szeregu. Jako kwiatek opowiemy dwa zdarzenia. Kiedy na sali do ćwiczeń przez 10 minut w południe nie pojawił się żaden rehabilitant, zapytana przechodząca pani rehabiltantka o ciemnych krótkich włosach, co dzieje się z personelem odpowiedziała, że mają przerwę na posiłek Dopytywana dlaczego od razu wszyscy i jak długo to będzie trwało, urażonym tonem stwierdziła, że pracownicy mają prawo nawet do jednej godziny przerwy podczas dnia pracy.
– A to dopiero! – pomyśleliśmy A gdyby ci rehabilitanci stanęli w kolejce na poczcie, a w żadnym okienku nie byłoby obsługi i nie wiadomo by było kiedy pracownicy wrócą, czy uznaliby ten fakt za normalny?
Pozytywny w Kościanie jest na pewno pan nazywany Jasiem, drugi to pan o imieniu Dawid (ponoć już odszedł na własną prośbę) i nowo przyjęty od stycznia pan Waldemar. Widać, że znają się na swoim fachu. Szukają miejsc bolących, masują i doprowadzają do elastyczności ścięgna. Inni z nich tylko rozprostowują i zginają palce na przykład u złamanej ręki, a to przecież pacjent może sam ćwiczyć w domu.
Gdyby przyjrzeć się dokładnie pracy rehabilitantów, to można wyciągnąć wniosek, że nie wszyscy tam zatrudnieni muszą być po studiach wyżzszych. Większość dawanych usług, to włącznie i wyłączanie sprzętu oraz nalewanie wody do wanien na masaże wodne. Po jakimś czasie przychodzenia na zabiegi pacjent sam umie się obsłużyć. Na oddziale bywają też praktykani-stażyści. Spotkaliśmy dziewczyny jednej z leszczyńskich, prywatnych szkół wyższych. One robiły to samo, co ci na etacie. Mimo że się dopiero uczą, nie miały problemów z włączaniem, wyłączaniem sprzętu i obsługą chorych.
Kolejna kwestia w dziale rehabilitacji, to terminy. Należy czekać w kolejce na zabiegi do dwóch miesięcy. Tymczasem rehabilitanci znikają z oddziału, między 14-tą, a 15-tą (zostają dyżurni). Wtedy sprzęt też „odpoczywa”. Urządzenia sporo kosztują i powinny pracować przynajmniej na dwie zmiany. Kolejki zniknęłyby momentanie. Pewnie na takie marnotrawstwo nie zgodziłby się żaden prywatnych szef firmy. Na pytanie o taki stan rzeczy jeden z rehabilitantów argumentował, że Narodowy Fundusz nie daje większych pieniędzy, że są limity i dlatego sprzęt stoi nie wykorzystany.
No tak! Pokazaliśmy trzy sprawy, które są nieprawidłowe w służbie zdrowie, a właściwie na jej małym odcinku.
Jako ciekawostkę możemy napisać jeszcze o skierowaniach na rehabilitację. Do przedłużenia zajęć uzdrawiających musi pismo wystawić ten sam lekarz, co dał pierwszy raz. Jednak, gdy nie dopisze słowa „kontynuacja”, to pacjnet odsyłany na zajęcia dopiera za dwa miesiące. Chcą jednak przyspieszyć należy wrócić do przychodni, by tam to jedno słowo przezlekarze (nie pielęgniarkę) zostało dopisane.
Jeśli dalsze skierowanie na rehabilitację da ortopeda i napisze „kontynuacja”, to rehabilitanci tego nie uwzględnią, musi to być ten sam chirurg, co był na początku. Chirurg się dziwi, że ortopeda, który jest ważniejszy, jeśli chodzi ocenę stanu kończyny, nie może polecić kontunuacji zajęć rehabilitacyjnych. Wtedy należy poczekać znów 2 miesiące, w nowej kolejce.
Podsumowując wyniesione z wizyt na oddziale rehabilitacji kościańskiego szpitala doświadczenia mamy następujące wnioski: 1. z ludzi zrobiono numery, 2. sprzęt stoi nie wykorzystany, 3. należy sprawdzić, czy nie jest przerost zatrudnienia, jeśli chodzi o ilość rehabilitantów, bo są pory dnia, gdy przy kilkunastu maszynach siedzi kilku chorych i tyleż samo rehabilitantów. Nudzą się, a ludzie będący na zabiegach słyszą, jak służba zdrowia przy biurku dyskutuje ze sobą, opowiada o prywatnych sprawach.
Na koniec wróćmy do Rodo. Kiedyś był Jan, który był kowalem i wszyscy wiedzieli, że mały jego synek, to Stasiu od kowala. Nazywany bywał kowalskim synem lub małym kowalikiem, albo jakoś podobnie. Nikomu by do głowy nie przyszło zabierać ludziom ich osobowość i robić tak, jak hitlerowcy w obozach koncentracyjnych.
Unia daje dobre rzeczy, ale czasem przesadza i odczłowiecza ludzi. Jak wszędzie, tak i tutaj musi być umiar.
Ewa Noga-Mazurek

W dniach 2-3 marca 2019 roku odbyły się w Białymstoku Mistrzostwa Polski Juniorów w Trójboju Klasycznym do 18 lat i 23 lat.
Klub KobrA Kościan reprezentowały trzy zawodniczki Klaudia Murza w kategorii plus 84kg do 18 lat, która zdobyła złoty medal osiągając wyniki: przysiad 155kg wyciskanie 52,5kg i martwy ciąg 147,5kg, razem 355kg. Ten wynik w kategorii Open dał Klaudii 2-miejsce.
W kategorii Plus 84 kg juniorów do 23 lat, pierwsze miejsce zajęła także zawodniczka kościańskiego Klubu Wiktoria Zalesińska uzyskując wyniki: przysiad 161kg. Jest to nowy rekord Polski seniorów i juniorów, wyciskanie 62,5kg oraz martwy ciąg 142,5kg razem 366 kg .
W kat 72kg juniorów do 23 lat, brązowy medal zdobyła Paulina Rybak uzyskując wyniki: przysiad 130kg, wyciskanie 60kg i martwy ciąg 137,5kg, razem 327,5kg. Paulina szobyła srebrny medal, a przegrała wagą ciała uzyskując ten sam wynik, co wicemistrzyni, ale ważąc nieznacznie więcej.
Reasumując nasze zawodniczki dały radę uzyskały świetne wyniki. W większości są to ich rekordy życiowe, w przypadku Wiktorii wynik mógł być znacznie większy, ponieważ zawodniczka od pewnego czasu trenuje pod kontem podnoszenia ciężarów, co nie idzie w parze ze stratami w trójboju.
Drużynowo Kobra do 23 lat zajęła trzecie miejsce.
– Bardzo dziękujemy firmie Instal-Filetr SA oraz Mirkowi Stuckiemu za pomoc finansową umożliwiającą nam udział w w/w mistrzostwach – powiedział prezes i trener Roman Szymkowiak(opr.maz)

Zepsute garnki
Mieszkaniec Kościana założył firmę o nazwie Sen Center. Wystawiał faktury w całej Polsce na produkty, którymi handlował on i jego współpracownicy. Sprzedawał określony towar na pokazach w różnych wynajętych salach w całej Polsce.
Czytelnicy zapewne znają ten sposób rozprowadzania urządzeń typu fotel do masażu, garnki i patelnie o szczególnych właściwościch, a nawet medykamenty o cudnawnym działaniu. Bywa i zdrowotna, ale bardzo droga pościel.
Wśród oferowanych przez kościaniaka towarów były garnki na parę.
Rok temu w hali przy dworcu w Katowicach ten produkt był prezentowany. Garnek na parę kupiło starsze małżeństwo.
Firma Sen Center wystawiła fakturę na określoną sumę i dała gwarancję na dwa lata. Garnek się zepsuł jeszcze przed uływem roku.
Katowickie małżeństwo chciało zgłosić awarię sprzętu i poprosić – w ramach gwarancji – o wymianę lub naprawę. Zaczęli dzwonić na podany na dokumentach telefon do Kościana. Zawsze w słuchawce można było usłyszeć głos mówiący, że jest się drugim w kolejce wśród oczekujących na połączenie. Nagrana informacja powtarzana była niezależnie od czasu oczekiwania. Nawet po godzinie słyszało się tę samą formułkę.
Z Katowic daleko do Wielkopolski. Kurier lokalny postanowił odnaleźć firmę, która na fakturze podawała swój adres na ulicy Składowej 7 w Kościanie.
Okazało się, że Sen Center, a właściwie jeszcze druga firma istniejąca – o podobnie brzmiąca nazwie – Sun Life, wynajmowała budynek od firmy „Stypiński”. Jednak handlujących sprzętem już tu nie ma. Wszystko pozamykane, a przedstawiciel nieruchomości poinformował nas, że od grudnia 2018 roku nie ma tu ludzi handlujących garnkami.
Na drzwiach wejściowych zastaliśmy kartkę z informacją, że firmę (nie widamo Sen Center, czy Sun Life) należy teraz szukać na ulicy Antoniego Baraniaka 15. Pojechaliśmy na tę małą, kościańską uliczkę. Jest tam z dziesięć domów po jedenj i tyleż samo po drugiej stronie drogi. Domu mającego numer „15” nie było widać. Zobaczyliśmy nieruchomość o numerze 19, potem znaleźliśmy 13 i dszliśmy do wniosku, że jeden z domów bez numeru musi być „piętnasty”. Pokazał się właściciel, który – jak mówił – nie zdążył jeszcze numeru zawieścić. Chętnie jednak opowiedział o firmie, która wynajęła 15 stycznia pomieszczenie w przybudówce, ale już nie na Bartosza Z., ale na Kubę Z.- jako szefa firmy – o tym samym nazwisku. Jednak pierwsza i druga firma zbankrutowała, a on ich wyrzucił z dniem 28 lutego, bo nie płacili dzierżawy.
***
Płynie z tego taki morał, że młodzi ludzie naciągali kupujących na drogi i trefny towar, ale nie wzięli żadnej odpowiedzialności za to, co robili.
Mieszkańcy Katowic mówią, że na portalach społecznościowych można przeczytać wiele negatywnych opinii o tej firmie. Katowiczanie wcześniej tego nie sprawdzili.
Ewa Noga-Mazurek

Pan Józef z Nowego Dębca Mistrzem Gminy w kopa
O „koronie majstra” zadecydowało pół punktu

W niedzielę 10 marca br. w Domu Kultury Wojewódzkiego Szpitala Neuropsychiatrycznego w Kościanie odbyły się XII Otwarte Mistrzostwa Gminy Kościan w kopa sportowego.
Patronat honorowy nad zawodami objął Wójt Gminy Kościan Andrzej Przybyła i Przewodniczący Rady Gminy Kościan Jan Szczepaniak.
Do rywalizacji przystąpiło 148 zawodników, w tym 6 pań.
Poza liczną reprezentacją powiatu kościańskiego w mistrzostwach uczestniczyli także zawodnicy z powiatów: poznańskiego, śremskiego, średzkiego, leszczyńskiego, gostyńskiego, grodziskiego, wolsztyńskiego, rawickiego i obornickiego.
Przed rozpoczęciem zmagań nastąpiło podsumowanie Grand Prix Powiatu Kościańskiego w kopa sportowego w sezonie 2018/2019 oraz wręczenie pucharów i nagród.
Puchar Starosty Kościańskiego Henryka Bartoszewskiego za zwycięstwo w zakończonej edycji GP odebrał Oskar Walenciak z Piotrkowic.
Puchar GK za drugie miejsce odebrał Jerzy Cieślak z Kościana.
Trofeum Kościańskiego Stowarzyszenia Kopa Sportowego za trzecie miejsce otrzymał Mieczysław Homski z Kościana.
Za wygranie klasyfikacji kobiet Danuta Buchwald z Wilkowa Polskiego uhonorowana została pucharem Przewodniczącej Rady Powiatu Kościańskiego Iwony Bereszyńskiej.
Nagrody otrzymali zawodnicy, którzy uplasowali się w czołowej trzydziestce oraz zwyciężczyni w kategorii pań.
Po zakończonej ceremonii wręczenia pucharów i nagród za GP uczestnicy mistrzostw przystąpili do sportowej rywalizacji w klasyfikacji indywidualnej, par i drużynowej.
Mistrzem Gminy Kościan na rok 2019 został Józef Ciszewski – Ciszewski Team Nowy Dębiec, który uzyskał 18 pkt dużych i 112 małych, Zwycięzca wywalczył puchar oraz główną nagrodę, ufundowane przez Wójta Gminy Kościan.
Drugie miejsce zajął, tracąc do zwycięzcy zaledwie 0,5 punktu – Jacek Cielebąk – Lolo-Bruk Kościan. „Srebrny” odebrał puchar Przewodniczącego Rady Gminy Kościan.
Na trzecim miejscu rywalizacje ukończył Andrzej Robakowski –Trefl Rawicz. Za „brąz” otrzymał puchar Dyrektora Ośrodka Sportu i Rekreacji w Kościanie.
Kolejne miejsca zajęli IV Jerzy Piaskowski – Asy Przeźmierowo, V Stanisław Furmaniak – Furman Kiełpiny, VI Bronisław Stachowiak –Team Jagoda Kościan, VII Jadwiga Hampel – Nielęgowo, VIII Piotr Kaźmierczak –Orły Głuchowo, IX Roman Kąkolewski –Olimpia Stary Lubosz, X Ryszard Hohensee – Piki Stare Bojanowo.
W kategorii kobiet zwyciężyła Jadwiga Hampel – Nielęgowo zdobywając puchar ufundowany przez Dyrektora Ośrodka Sportu i Rekreacji w Kościanie.
W klasyfikacji drużynowej najlepszy okazał się zespół Ciszewski Team Nowy Dębiec w składzie: Józef, Remigiusz i Mirosław Ciszewscy oraz Marek Mokronowski.
Drugie miejsce zajęła drużyna Trefl Rawicz występująca w składzie: Andrzej Robakowski, Czesław Francke, Aleksander Balcerzak i Leszek Kujawski.
Na trzeciej lokacie mistrzostwa zakończył zespół Asy Przeźmierowo w składzie: Roman Michalak, Jerzy i Tadeusz Piaskowscy oraz Zenon Kulczyński.
Klasyfikację par wygrał duet Asy Przeźmierowo Roman Michalak i Jerzy Piaskowski. Zwycięzcy wyprzedzili parę Józef i Remigiusz Ciszewscy z Ciszewski Team Nowy Dębiec. Na trzecim stopniu podium stanęli Stanisław Furmaniak i Jerzy Adamczak – Furman Kiełpiny.
Łącznie nagrody otrzymało 25 najlepszych zawodników w klasyfikacji. Ponadto najlepsza kobieta oraz trzy pierwsze drużyny i pary.
Puchary i nagrody wręczył Wójt Gminy Kościan Andrzej Przybyła w towarzystwie Dyrektora Ośrodka Sportu i Rekreacji w Kościanie Artura Opasa.
Obowiązki sędziego głównego czuwającego nad prawidłowym przebiegiem zawodów pełnił Adam Wysocki.
Sprawną obsługę techniczną zapewnił Kacper Ratajczak.
Organizatorami mistrzostw było Kościańskie Stowarzyszenie Kopa Sportowego i Ośrodek Sportu i Rekreacji w Kościanie. (k)