środa, 17 Styczeń 2018

Kościan

Jaki kraj, taka szopka
Bożonarodzeniowe szopki całego świata zachwycają różnorodnością. Ukazują bogactwo kultur danego kraju i regionu.
CZARNOSKÓRY JEZUS
Szopki są przykładem tradycji, która wraz z misjami chrześcijańskimi zawędrowała na inne kontynenty Szopki afrykańskie wykonuje się przeważnie z ciemnego drewna: hebanu, palisandru, albo drewna tekowego. Nie stosuje się zdobienia, czy malowania farbami. Grota narodzenia Jezusa, to słomiany szałas otaczony zwierzętami z afrykańskiej sawanny. Postaci noszą typowe murzyńskie rysy twarzy.
MARYJA JEDZIE NA LAMIE, A JÓZEF MA SOMBRERRO
W Ameryce Łacińskiej połączono tradycję europejską z miejscową, wzbogaconą wierzeniami tubylców. Szopka latynoamerykańska zaskakuje atmosferą barwnego, ludowego festynu. Rodzina Święta nosi na sobie kolorowe stroje. Długonoga lama – zamiast osiołka – niesie na grzbiecie Maryję. Zwierzę prowadzi św. Józef ubrany w czarne sombrero i różowo-żółto-seledynowe ponczo. Postaci magów są mocno wydłużone i jadą na słoniu, wielbłądzie i koniu. To typowe dla starej sztuki Peru, zwanej kusko. W darach dla Nowonarodzonego złożone są gliniane naczynia.
SZOPKI W AMERYCE PÓŁNOCNEJ.
Tam szopka przywędrowała przez Anglię. Misjonarze bardziej zwracali uwagę na szybkie zaszczepienie tradycji budowania szopek, niż na wierne odtwarzanie pierwotnego wyglądu postaci ze scen bożonarodzeniowych. Dlatego Maryja przedstawiana jest, jako czerwonoskóra Madonna, niosąca na plecach dziecię.
TRADYCJA SZOPEK W EUROPIE
Zawędrowała do wszystkich krajów Europy. Rozpowszechniła się w Hiszpanii, Portugalii, Prowansji, Szwajcarii, Austrii, Niemczech i Polsce. Przez długi czas nie wychodziła jednak poza mury kościołów i klasztorów.
Z czasem szopki zdobyły taką popularność, że oglądający chcieli mieć je bliżej – we własnych domach. Oczywiście wiązało się to ze zmniejszeniem rozmiarów figurek.
Włosi z takim zapałem zabrali się do dzieła, że powstało tam 20 szkół budowania szopek. Bezkonkurencyjną ze względu na bogactwo, staranność wykonywanych postaci i fantazję w tworzeniu scen okazała się szkoła neapolitańska. Dzięki niej prosta szopka św. Franciszka przekształciła się w pełne przepychu przedstawienie zwane presepio. Szopki te stały się pasją bogatych ludzi. Czasem inscenizacja zajmowała nie tylko jeden pokój, ale nawet całe piętro domu.
Nikt nie próbował liczyć figur. Jeden z najpokaźniejszych zbiorów figurek był w posiadaniu króla Karola III. Szopkę tworzyło prawie 6 tys. elementów.
W tych szopkach sceny z Bożego Narodzenia znajdowały się na drugim planie. Najważniejsze były sceny związane z wydarzeniami, jakie zaszły w ostatnim roku w mieście. Wielkie kolekcje nosiły nazwy od familii właściciela lub miejsca, w którym były prezentowane. Z końcem XIX wieku tradycja budowania wielkich inscenizacji nieco podupadła.
Z SZOPKĄ DO DOMU
W starym Neapolu na placu do dziś ustawiają się stragany zastawione tysiącami małych santon. Te figurki z naturalnej gliny dzięki ozdobieniu farbami wpisują się w lokalny koloryt. Na południu kraju prawie każda włoska rodzina posiada kolekcję santon.
W tym samym czasie Francuzi szukają na jarmarku najładniejszych santon ubranych w stroje z epoki, czy stroje regionalne. Kupują je, jako bożonarodzeniowe upominki dla dzieci. W zimowe wieczory ich pociechy będą zabawiać się godzinami w odgrywanie scen Narodzin Jezusa.
Austriacy i Niemcy przed świętami Bożego Narodzenia całymi rodzinami odwiedzają miejscowe bazary Chriskindlemarket. Przy wtórze muzyki przyjemniejsze staje się szukanie nowych postaci do domowej szopki lub na prezenty dla przyjaciół.
MATERIAŁEM DO WYROBU SZOPEK.
Z wypieczonych z ciasta chlebowego twarzy Jezusa i Maryi, a jako oczy wystają goździki, takie jakich używa się w piernikowej przyprawie. Rodzinę Świętą otacza kolorowa girlanda kwiatów wykonana z barwionego ciasta. Są też szopki wykonane z liści kukurydzy utwardzanych w roztworze soli. Większych umiejętności wymaga wykucie Rodziny Świętej w bryle węgla. Figurka Jezusa zlewa się z płaszczem Matki Bożej. Obok z latarką w ręku klęczy pochylony nad tajemnicą przyjścia Zbawiciela św. Józef. Tę szopkę wykonał niemiecki artysta.
POCZĄTKI SZOPKOWEJ TRADYCJI
Zaczęło się w roku 1233 na leśnej polanie w Greccio, pomiędzy Asyżem, a Rzymem. Mieszkał tam zakonnik – późniejszy Święty Franciszek. To on, jako pierwszy zaczął przedstawiać szopki bożonarodzeniowe. Brały w nich udział mieszkańcy okolicy, a także żywe zwierzęta. W tamtym czasie Franciszek otrzymał po raz pierwszy pozwolenia papieża na obchodzenie Bożego Narodzenia poza murami kościoła. Szopki robił dla ludzi, którzy nie potrafili czytać. Widowisko pomagało im poznać historię przyjścia na świat Chrystusa. Św. Franciszek nazwany został później ojcem szopki.
Wtedy nie było jeszcze pasterki i choinki, a data świąt Bożego Narodzewnia wiązała się z dniem przesilenia zimowego i narodzin słońca. Obecną datę symbolicznych Narodzin Mesiasza, czyli 25 grudnia, ustanowiono dopiero w roku 354, czy ponad 300 lat po śmieci Jezusa. To tak, jakbyśmy teraz ustanowili świętowanie czegość, co miało miejsce w XVI wieku.
W pierwszych szopkach nie było królów, ale magowie ubrani w krótkie tuniki. Na wielu sarkofagach Jezus przedstawiony jest, jako dziecię leżące w żłóbku, a obok Niego pojawiają się osiołek i wół. Te zwierzęta występują w przedstawieniach jeszcze przed narodzeniem Jezusa, od czasów starożytności. Nie wspomina o tych zwierzętach Ewangelia.
TAM, GDZIE NARODZIŁ SIĘ JEZUS
W Rzymie znajdują się relikwie z Groty Betlejemskiej. Początkowo świątynia nosiła inną nazwę – Santa Maria Ad Praesepe, od łacińskiej nazwy praesepe – szopka, żłóbek. W krypcie świątyni znaleziono główny ołtarz z wolnostojącymi kamiennymi postaciami. Te figurki wyrzeźbione w 1282 r. przez Arnolfo Di Cambio stają się pierwszymi figurkami bożonarodzeniowymi. Nazywano je również jasełkami. Od tego czasu prawie we wszystkich włosk ich kościołach ustawia się naturalnej wielkości figurki z kamienia lub drewna.
Pomysłów na wykonanie szopki jest właściwe tyle ilu jest wykonawców, chociaż w krajach przyjęły się określone modele. Niemieckie, austriackie i tyrolskie rodziny w okresie świąt Bożego Narodzenia gromadzą się wokół „piramidy”. Maleńkie drewniane figurki ustawione są na okręgu, przy którym znajdują się też miejsca na świece. Ogrzane od płomienia powietrze obraca znajdujące się powyżej skrzydełka i figurki zaczynają podróż po okręgu.
Tradycja szopki przyjmuje się nawet w krajach protestanckich, choć nie w takim stopniu, jak w katolickich. Szwedzka szopka ze słomy sprowadza się do najważniejszych trzech osób: Maryi, Józefa i Dzieciątka w żłóbku, który przypomina raczej balię do kąpieli dziecka. Jest też gwiazda betlejemska i dwa baranki. Duńska szopka wykonana jest z kolorowo barwionej ceramiki.
Ich przeciwieństwem są wystawne szopki austriackie. Często sceny przedstawiają adorację nowo narodzonego Jezusa. Kilkanaście postaci aniołów o subtelnych rysach tonie w ukłonach. Jasne loki spływają na ramiona okryte srebrzonymi szatami. Inne anioły wdzięcznie układają woskowe palce na strunach harfy. Typowe dla Austrii jest też przedstawienie Dzieciątka Jezus – figurka z woskową twarzą ledwie wynurza się z bogato zdobionego becika.
Szopka holenderska stylizowana jest na wzór wnętrza XIX-wiecznego niderlandzkiego domostwa. Tylko trzej magowie odróżnieni są strojem orientalnym. Matka Boża uczesana w warkocze ubrana jest w długą kremową sukienkę, jaką nosiły holenderskie kobiety. Świadkami narodzenia są: służący w pasiastych spodniach i ciężkich drewniakach oraz służąca ze sznurem korali na szyi.
Wystawę szopek z całego świata można oglądać w warszawskim Muzeum Etnograficznym do 31 stycznia 2001.(maz)

Strażacy przekazują kalendarze
Przedstawiciele Komendy Powiatowej PSP w Kości anie w przedświątecznych dniach udali się do placówek oświatowych na terenie powiatu i przekazali „Kalendarze na rok 2018”.
Podczas spotkań z dyrektorami i nauczycielami omówiono zasady uczestnictwa w konkursie „I Ty możesz uratować czyjeś życie” i zachęcano do wzięcia udziału w pouczającej zabawie. Omawiając walory edukacyjne konkursu strażacy wskazywali na zagrożenia, na jakie należy uczulić dzieci i młodzież oraz zachęcali do organizowania wspólnych spotkań edukacyjnych w roku 2018.
Spotkania były okazją do złożenia życzeń świąteczno-nowowrocznych. Oprócz tych najczęściej wypowiadanych dotyczących zdrowia i wszelkiej pomyślności, były też życzenia, aby dyżurujący w tym okresie strażacy, nie musieli uczestniczyć w akcjach ratowniczych.
Opr: st. bryg. Andrzej Ziegler – KP PSP w Kościanie
Zdjęcia: KP PSP w Kościanie

W hołdzie powstańcom wielkopolskim
Zbliżająca się rocznica wybuchu Powstania Wielkopolskiego była okazją do upamiętnienia powstańców z naszego regionu. 17 grudnia 2017 r. odbyła się uroczystość uhonorowania zasłużonych żołnierzy spoczywających na cmentarzu w podkościańskich Starych Oborzyskach.
Uroczystości rozpoczęły się mszą w miejscowym kościele, po której nastąpił krótki program słowno-muzyczny oraz rys historyczny upamiętnionych w tym dniu osób. Następnie na parafialnym cmentarzu uhonorowano okolicznościowymi tabliczkami powstańców wielkopolskich i żołnierzy polskich.
Uhonorowani powstańcy i żołnierze:
*Jan Szymański – Powstaniec Wielkopolski, żołnierz Wojsk Wielkopolskich. Syn Wojciecha i Marii. Brał czynny udział w Powstaniu Wielkopolskim. Do kompanii kościańskiej dołączył 8 stycznia 1919 roku pod dowództwem por. Sikory. Z tą grupą walczył pod Lipnem i Górką Duchowną, później pod Boguszynem i Krzyckiem Wielkim. Po zakończeniu powstania przydzielony został do 6-go Pułku Strzelców Wielkopolskich. Brał udział w wojnie polsko-bolszewickiej. Zwolniony do rezerwy w 1920 roku. Odznaczony Wielkopolskim Krzyżem Powstańczym.
*Jan Nowicki – Powstaniec Wielkopolski. W trakcie I wojny światowej walczył w armii niemieckiej, pod Verdun. W 1918 roku wrócił z frontu zachodniego i dołączył do oddziałów powstańczych. Brał udział w walkach pod Bojanowem, Rawiczem i Lesznem. Ożenił się z Antoniną zd. Bartkowiak i zamieszkał w Starych Oborzyskach.
*Teodor Raszewski – Powstaniec wielkopolski, rotmistrz 1-go Pułku Ułanów Wielkopolskich, syn pierwszego Starosty Kościańskiego – Gustawa Raszewskiego h. Grzymała i Teodory zd. Moszczyńskiej. W trakcie pierwszej wojny światowej służył w wojsku niemieckim. Po wybuchu powstania wielkopolskiego dołączył do kompanii czempińskiej, skąd został przeniesiony i mianowany dowódcą 4-go szwadronu 1-go Pułku Ułanów Wielkopolskich (15. Pułk Ułanów Poznańskich). Oddziały 4-go Szwadronu 29 czerwca 1919 roku, poruszając się wzdłuż szosy w rejonie Osieka nad Notecią, zostały zaatakowane przez niemieckie wojsko. Rotmistrz Raszewski, chcąc zająć dogodniejsze miejsce do obserwacji linii przeciwnika, razem z kilkoma żołnierzami dostał się pod silny ogień karabinów maszynowych. Tego dnia poległ. W wyniku ostrzału nie udało się wyewakuować ciała dowódcy, które przejęły wojska przeciwnika. Dopiero po pertraktacjach Niemcy wydali ciała dwóch poległych żołnierzy, w tym Teodora Raszewskiego, w zamian za obietnicę wydania ciał dwóch poległych wyższych oficerów niemieckich i kaucję wysokości 20 000 marek. Ciało dowódcy przewieziono do Poznania, a następnie do Starych Oborzysk, gdzie złożono je w grobowcu rodzinnym.
*Jan Cichocki – Powstaniec Wielkopolski, żołnierz Wojsk Wielkopolskich. Syn Franciszka i Marianny zd. Gumpert. W wieku 16 lat podjął pracę, jako kolejarz. W 1916 roku został powołany do wojska niemieckiego. Walczył na froncie zachodnim we Francji, pod Verdun. Brał czynny udział w Powstaniu Wielkopolskim od 11 stycznia 1919 roku w Kompani Kościańskiej pod dowództwem Stefana Maya. Brał udział w potyczkach pod Miejska Górką i Żakowem. Walczył w okolicach Leszna, Wolsztyna, Zbąszynia oraz pod Bydgoszczą. Po zakończeniu Powstania Wielkopolskiego został przydzielony do 6-go Pułku Strzelców Wielkopolskich w stopniu kaprala. Od 1920 roku uczestniczył w wojnie polsko-bolszewickiej, walczył w okolicach Kijowa i Berdyczowa. Od 1921 do 1939 roku pracował w PKP. W czasie II wojny światowej został przymusowo skierowany do pracy w niemieckim pociągu roboczym w okolicach Leningradu, skąd kilka razy próbował uciekać do Polski. Po wojnie, aż do emerytury pracował w PKP, jako zawiadowca odcinka w Drezdenku. Odznaczony Wielkopolskim Krzyżem Powstańczym.
*Stanisław Nowak – Powstaniec Wielkopolski, żołnierz Wojsk Wielkopolskich. Syn Andrzeja i Weroniki zd. Wojciechowskiej. Przed I wojną światową ukończył szkołę powszechną. Przymusowo został wcielony do armii niemieckiej. W grudniu 1918 roku przystąpił do Powstania Wielkopolskiego, w składzie grupy Leszno. Wcielony do Wojska Polskiego, brał udział w wojnie polsko-bolszewickiej, jako sanitariusz. W 1923 roku zawarł związek małżeński z Marianną zd. Kapała. Z początkiem 1924 roku, z uwagi na duże bezrobocie w Polsce, wyjechał do Francji i podjął pracę w kopalni węgla. Na emigracji przyszła na świat trójka dzieci: Stanisława (1924 rok), Maurycy (1926 rok), Józef (1927 rok). W 1936 roku wrócił do Polski, by objąć gospodarstwo po rodzicach w Betkowie. Rok później umarła jego żona. W 1939 roku zawarł kolejny związek małżeński, z Marią zd. Nowacką. W czasie okupacji mieszkali w Betkowie, gdzie urodziła się trójka dzieci: Helena (1940 rok), Bronisława (1942 rok) i Mirosława (1943 rok). W 1948 roku kolejny raz owdowiał. W 1952 roku po raz trzeci zawarł związek małżeński z Marianną zd. Konieczną.
Uhonorowano również żołnierza walczącego podczas II wojny światowej:
*Stanisław Horyński urodził się 7 maja 1909r. w Jaskółkach w gminie Kamieniec, gdzie spędził dzieciństwo. Później rodzina przeniosła się do Wolkowa. Z tego miejsca wyruszył na wojnę. Po przegranej kampanii wrześniowej przedostał się do Francji, a później do Anglii. Tam służył w Dywizjonie Myśliwskim 309, w plutonie magazynowym w stopniu kaprala, jako obsługa naziemna, numer ewidencyjny 792607. Po zakończeniu wojny w 1945 r. przedostał się do Belgii, gdzie przebywał dwa lata u zaprzyjaźnionej belgijskiej rodziny. Do Polski, do Wolkowa wrócił w 1947 r. Bojąc się prześladowania władz komunistycznych w Polsce, przeniósł się wraz z rodziną na Ziemie Odzyskane, do Torzymia, gdzie pracował. Na początku został zatrudniony w tartaku, później w Sanatorium Przeciwgruźliczym w Torzymiu, jako ogrodnik. W 1961 r. wrócił do Wielkopolski. Zamieszkał z żoną, synem i córką w Jasieniu gm. Kościan, gdzie pracował, jako ogrodnik w Spółdzielni Rolniczej. Doczekał się tam emerytury. Zmarł 9 października 1977 roku i został pochowany na cmentarzu parafialnym w Starych Oborzyskach.
Po uroczystościach na cmentarzu wszyscy zebrani przemarszem udali się na teren miejscowej szkoły. Tam odbył się pokaz techniki kawaleryjskiej Towarzystwa byłych Żołnierzy i Przyjaciół 15-go Pułku Ułanów Wielkopolskich. Był też pokaz potyczki z okresu powstania wielkopolskiego w wykonaniu grup rekonstrukcyjnych. Zaprezentowali się: Trzeci Bastion Grolman, Grupa Operacyjna Maxxim, Towarzystwo Działań Historycznych 57 Pułku Piechoty oraz GRH Powstanie Wielkopolskie 1918-1919 Grupa Leszno.
Czynna była również strzelnica obsługiwana przez Stowarzyszenie Historyczne i Strzeleckie im. Kościańskiej Rezerwy Skautowej.
Organizatorzy składają podziękowania Jarosławowi Dzikowskiemu i Kołu Przyjaciół Muzeum Broni Pancernej w Poznaniu, delegacjom 17 Wielkopolskiej Brygady Zmechanizowanej z Międzyrzecza i Związkowi Kombatantów RP i Byłych Więźniów Politycznych w Kościanie, harcerzom, pocztom sztandarowym oraz Orkiestrze Dętej OSP w Kościanie za uświetnienie uroczystości, księdzu proboszczowi Wojciechowi Słomińskiemu za przygotowanie liturgii, pracownikom i chórowi szkoły w Starych Oborzyskach za przygotowanie prezentacji, a także miejscowej Ochotniczej Straży Pożarnej za zabezpieczenie trasy przemarszu, jak również rodzinom zmarłych i licznie zgromadzonym parafianom za udział.
Magdalena Lewandowska

Opłatkowe spotkanie druhów
W „Zajeździe u Jana” w Głuchowie radowano się ostatnio z dwóch wigilii. Pierwsza miała miejsce w środę 13 grudnia, a spotkali się na niej druhowie z całej gminy Czempiń z Ochotniczych Straży Pożarnych. Przybyli także zaproszeni goście. Najważaniejszą postacią była przewodnicząca Sejmiku Województwa Wielkopolskiego Zofia Szalczyk. Dotarli również: starosta powiatu kościańskiego Bernard Turski, burmistrz Czempinia Konrad Malicki, przew. Rady gminy Czempiń Łukasz Grygier, ludzie inni ludzie wspierający Straż, w tym duchowni z dekanatu czempińskiego.
Spotkanie otworzył Prezes Zarządu Oddziału Gminnego Związku OSP RP w Czempiniu, jednocześnie wiceprezes Zarządu Oddziału Powiatowego Związku i członek Zarządu Oddziału Wojewódzkiego w Poznaniu Kazimierz Dębny. On też przybliżył miniony rok. Wiele się działo i był to rok dobry dla miejscowych jednostek OSP. Nie tylko o sprzęt gaśniczo-ratowniczy i pojazdy, gmina się wzbogaciła, ale też o nową remizę w Głuchowie.
Za duże wsparcie i trwanie przy druhach uhonorowano medalami Jędrzeja Piotrowskiego i Marcina Kaczmarka.
Przybyli księża słowem nożym ubogacili spotkanie. Miejscowy proboszcz Tomasz Marciniak odczytał fragment Ewangelii o Narodzinach Dzieciątka Jezus. Wiele ciepłych słów do strażaków ochotników skierowali: Zofia Szalczyk, starosta Bernard Tursk i Konrad Malicki.
Zaraz po tym poświecone opłatki trafiły w ręce druhów i gości. Przełamywano się nawzajem opłatkami i kierowano życzenia.
Po grupowym foto wszyscy zasiedli przy wspólnym stole. Na białym obrusie pojawiły się pachnące,świąteczne potrawy. Była ciepła i rodzinna atmosfera.
Na koniec jeszcze składano sobie jeszcze życzenia na nowy 2018 rok. Będzie on jak już widomo szczególny dla druhów OSP w Głuchowie, mają szansę wejść do Krajowego Systemu Ratowniczego.
* *
W niedzielę 17 grudnia w tym smym miejscu swoją wewnętrzną wiglię – jak co roku – świetowali już tylko głuchowscy strażacy. Kilu gości także przybyło, w tym – do niedawna – komendant Państwowej, Powiatowej Straży Pożarnej w Kościanie Jarosław Tomaszewski z małżonką.
Ksiądz proboszcz – jak zawsze – powiedział kilka słów o bożonarodzeniowym święcie i zaintonował kilka kolęd, które odśpiewali wszyscy. Zaś Kazimierz Dębny – prezes Zarządu Oddziału Gminnego OSP w Czempiniu powiedział tak:
– Rok 2017 był rokie dla Was bardzo obfity. Jednostka w Głuchowie otrzymała własny sztandar, to ogromne wyróznienie, który został odznaczony brązowym medalem za zasługi dla pożarnictwa. Jest to pierwsze odznaczenietego sztandaru i myślę, że nie ostatnie za pracę, jaką wykonujecie na rzecz swego społeczeństwa. Otrzymaliście dodatkowy samochód bojowy. Również w tym roku tutwj w Głuchowie były zawody sikawek konnych. Był to ogramny wasz wysiłek. Za to wszystko wam druhowie w roku 2017 serdeczbie dziękuję. Oby rak 2018 był równie obfityw dobre zdarzenia. Wszystkim życzę zdrowych, spokojnych świąt, abyśmy nie musieli odbierć informacji o pożarach i innych trudnych zdarzeniach. Wszystkego najlepszego.
Po życzeniach Gertruda Kaźmierczak odczytała, że Brązowy Medal za Zasługi dla Pożarnictwa otrzymał dh Aleksander Migdałek – członek OSP Głuchowo, pełniącego funkcję gospodarza OSP. Przyznał Oddział Wojewódzki Związku OSP w Poznaniu. Wręczenia odznaczenia strażackiego poproszę Druha Kazimierza Dembnego dokonał członka Zarządu Oddziału Wojewódzkiego Związku OSP RP w Poznaniu w asyście druha Tomasza Grzelczyka – Prezesa Zarządu Oddziału Powiatowego Związku OSP RP w Kościanie oraz Druha Jana Ratajczaka – Prezesa Zarządu OSP Głuchowo.
Z kolei dh Jarosławowi Dolińskiemu, członkowi OSP Głuchowo, prezydium Zarządu Oddziału Powiatowego OSP Kościanie nadało odznakę „Strażak Wzorowy”. Odznaczenie wręczył dh Tomasz Grzelczyk – Prezes Zarządu Oddziału Powiatowego w Kościanie w asyście dh Jana Kasperskiego – Komenda Gminnego Związku OSP RP w Czempiniu (k,maz))

W parzęczewskiej stajence
Wiktoria Budzisńska i Zosia Zając, czyli dziecięce Anioły, jasełkowe spotkanie w przedszkolu w Parzęczenie zaczęły opowieścią o narodzinach małego Jezusa:
– Gwiazda błyszczy nad stajenką drogę światłem znaczy Każdy człowiek dobrej woli Boga dziś zobaczy A co się w stajence zdarzyło, ile gości do niej przybyło? Zaraz w Jasełkach wam opowiemy. Tak oddać chwałę Bogu dziś chcemy.
Zawturowały inne anioły, czyli Nadia Karolczyk i Ala Adam:
– Do Betlejem ciemną nocą idzie Józef z Matką boską. Gwiazdy świecą i mrugają drogę jasno rozświetlają. Nad Dzieciątkiem Matka Święta pochylona klęczy. Chustką z głowy owinęła swego synka jedynego.
Włączyły się kolejne anielskie głosy, a były to Weronika Andrzejewska, Ala Łakoma, Natasza Krajewska i Ola Kozłowska:
– Niech już nikt nie zwleka,n niech nikt się nie trwoży, w żłóbku leżysz Jezu, w szopie masz mieszkanie, a chciałeś przyjść na ziemię, kochasz ludzi Panie. W dali łąki położone stado owiec na wypasie. Najedzone wkrótce zaśnie. Pasterze stad swych strzegą, o boskich planach nie wiedzą. Trzeba tę nowinę zanieść już do ludzi. Chodźmy prędko pasterzy obudzić.
Słuchajcie pastuszkowie wspaniała nowina, Maryja w stajence porodziła syna. Oddajcie mu pokłon, zanieście coś w darze. A drogę do niego gwiazda wam wskaże. To Syn Boży się narodził, aby ludzi zbawić. Idźcie prędko się pokłonić,. cieszyć go, zabawić. Idźcie do Betlejem, gdzie Dziecię. Oddajcie Mu pokłon boski. On osłodzi Wasze troski.
Tak więc pasterze, w osobach: Adam Królik, Miłosz Górny, Patryk Kazubowski, Remigiusz Przywecki, Jakub Sobczuk, Alex Trąbalski, Oskar Rybarczyki i Bartosz Rybarczyk wyrecytowali:
– Na Boga niebo się pali z nieba zstępują aniołowie biali. Co my możemy Jemu ofiarować przecież sami nic nie  mamy każdy da to, co ma, czy mało, czy dużo. Teraz już ruszajmy witać Boga, bo przed nami  długa droga. Jest stajenka, jaka mała Jest i żłobek, chłopczyk leży.
Witaj Dzieciąteczko w żłobie  Kłaniamy się dzisiaj Tobie i tak bardzo dziękujemy, żeś zamieszkał na tej ziemi. Chociaż ubogie te nasze dary, z serca ci je składamy.
Pasterze dostrzegli nowych przybyszów i oznajmili:
– Jakiś orszak ku nam śpieszy. Idą jacyś Trzej Królowie.
Zawturował im Anioł:
– Bardzo łanie ustrojeni, w koronach na głowie. Hej Pasterze zróbcie miejsce dla gości z daleka.
A królowie, czyli Baltzar, Melchior i Kacper, a w przedszkolu to Jakub Napierała, Marcin Kruczek i Daniel Kaźmierczak tak sie zaprezentowali:
– Witaj, witaj zbawco świata, witaj nam Mesjaszu drogi, który leżysz w stajence ubogi. Melchior jestem i na twarz upadam, złoto w darze pokornie Ci składam. Ja Kacper kadzidło przynoszę, o uśmiech Twój pięknie proszę. Ja Baltazar król wschodu, niosę z mego ogrodu mirrę dla ciebie Panie, który leżysz tu na sianie.
Odwiedzianami uszczęśliwieni byli Maryja i Józef, których odgrywali Oliwia Szaj i Natan Krzyżański
Maryja:
– Oto moje Dziecię W żłobie narodzone, w ubogiej stajence na sianie złożone. Jesteś mój syneczku światłem dla nas wszystkich. Oświecasz serca dalekich i bliskich. Bóg zapłać goście mili żeście dziś Jezusa tak pięknie uczcili.
Sekundował jej Józef:
– Boże wielki spełniłeś swe obietnice, dałeś nam syna, który przywróci nam życie. Jakieś głosy słychać w dali. To pastuszkowie idą gromadnie. Może któryś z tych pastuszków do stajenki naszej wpadnie?
W trakcie całęgo przedstawienie Aniołowie, czyli Alicja Adam, Natasza Krajewska, Zofia Zając, Wiktoria Budzińska, Aleksandra Kozłowska, Olga Kaźmierczak, Natalia Stachowiak, Nikola Przymuszała, Alicja Łakoma, Weronika Andrzejewska, Nikola Firlej, Nadia Karolczyk wspierani pozostałymi adtwórcami ról oraz zgromadzonymi na widowni rodzicami śpiewali kolendy.
Grupę 4 i 5-latków przygotowała do występów ich nauczycielka Anna Nowak-Wilk. Obbenie rakoniewicznka, ale jej ród ciągnie się z Konojadu. Tam kończyła szkołę podstawową i tam nadal mieszkają jej rodzice.
Pomocą nauczycielce służyły Justyna Nowak i Olga Owczarzak.
Oprócz rodzców na widowni usiadła dyrektor GMinnego przedszkola w Kamieńcu Grażyna Boruczkowska.
Do tej placówki uczęszczają dzieci z następujących miejscowości: Kotusz, Lubiechowo,Parzęczewo, Puszczykowo, Puszczykówiec i Wąbiewo.
Jasełkowe spotkanie zakończyło się słodkim poczęstunkiem.(maz)

Jasełka w Konojadzie
Przedszkole Gminne w Kamieńcu prowadzi cztery oddziały przedszkolne, zlokalizowane w czterech miejscowościach, w Kamieńcu, Karczewie, Parzęczewie i w Konojadzie. Dyrektorem nad całością jest Grażyna Boruczkowska.
Konojad ma trzy oddziały dzieci trzy, cztero i pięciolatków. Prowadzą je nauczycielki Lidia Golimowska, Anna Przywecka-Poznaniak i Alicja Lemańska.
W tym roku przed świętami, rodzice konojadzkich maluchów w sami zostali aktorami i przygotowali jasełkowe przedstawienie, tak dla dzieci, jak i dla zaproszonych gości. A wśród nich byli: dyrektor Gminnego Przedszkola, wymieniona wcześniej Grażyna Boruczkowska, proboszcz konojadzkiej parafii ksiądz Ziemowit Stodulny, nauczycielka Szkoły w Konojadzie Ewa Myszkowska i sołtys Konojadu Magdalena Kortus-Moskulak.
Jasełkowy spektakl w Konojadzie zaczął od słów Maryi, czyli Renaty Kzaubowskiej mówiącej o tym, że stajenka jest mała i zimna i od smutku nad faktem, że jej synek nie ma kołyski.
– Czy on, jako król nad królami, nie powinien mieszkać w zamku z licznymi komnatami? – mówiła.
Odpowiedział jej Józef , a w tę rolę wcieliła się Anna Skoracka:
– Maryjo, Jezuskowi będzie ciepło w twoich ramionach. Pora już późna, dziecina znużona. Anioły przy żłóbku czuwają, kołysankę chętnie z tobą Jezuskowi zaśpiewają.
Po tej pierwszej sentencji na scenie pojawiły się cztery postaci, w osobach Mirosławy Żurek, Moniki Frąckowiak, Marzeny Lamenty i Sylwii Nyk. Były to Anioły, które tak przemówiły do widzów:
– Wiem, że On, choć dziś tak maleńki, Panem świata zostanie, nad ludźmi zacznie swe panowanie. Jezusek, choc kruchy i bezbronny, już jest Królem o sercu ogromnym. Co Herod na to powie, kiedy się dowie, że nadszedł koniec jego panowania i początek miłościwego królowania? Nie bójcie się – jego nienawiść nie skrzywdzi Maleńkiego, nie pokona Syna Bożego. W świat wyruszymy, Boże Narodzenie obwieścimy. Niech każdy człowiek pozna nowinę, że jest już, wśród nas Ten, co odkupi ludzką winę.
W kolejnej scenie pojawili się trzej pasterze. Pierwszy z nich stwierdził, że coś go ze snu przebudziło, coś go zaniepokoiło. Zachęcał pozostałych, aby wstali, bo Postać mu się ukazała, skrzydła białe miała, szata jej błyszczała. Nawoływał pozostałych pasterzy, by nie zasypiali, by szybko się zbierali.
– Niech Anioły drogę nam wskażą! Niech nas prowadzą w progi stajenki! – mówił jeden z nch. Gwiazdy nam drogę rozjaśnią, a Anioły poprowadzą.
Gdy już dotali do stajenki rzekli Jezusowi:
– Kosztowności dla Ciebie nie mamy, darów żadnych nie składamy, bo myśmy ubodzy, niewiele posiadamy. Cieszymy się, że jesteś z nami. Witaj Królu nad królami! Śpiewać bardzo lubimy, tańczyć też potrafimy. Dziś z radością dla Ciebie zaśpiewamy, hołd Ci w ten sposób oddamy.
Pastuszkowie, to Monika Fornalik, Danuta Juja i Urszula Graf.
Jak jasełka z szopką, to musieli też dotrzeć trzej królowie. Grali ich Joanna Michalak, Justyna Tomaszewska i Małgorzata Kortus.
Na koniec widownia usłyszała pięknie wykonaną piosenkę autorstwa krakowskiej aktorki i piosenkarki Beaty Rybotyckiej „Kołysankę dla nieobecnych”. Słowa są piękne i niech one będą zamknięciem relacji z wydarzeń wieczornych dziejących się w konojadziej sali wiejskiej, w środę 20 grudnia.
„A nadzieja znów wstąpi w nas. Nieobecnych pojawią sie cienie, uwierzymy kolejny raz, w jeszcze jedno Boże Narodzenie.
I choć przygasł świąteczny gwar, bo zabrakło znów czyjegoś głosu, przyjdź tu do nas i z nami trwaj, wbrew tak zwanej ironii losu.
Daj nam wiarę, że to ma sens, że nie trzeba żałować przyjaciół, że gdziekolwiek są – dobrze im jest, bo są z nami choć w innej postaci.
I przekonaj, że tak ma być, że po głosach tych wciąż drży powietrze, że odeszli po to, by żyć i tym razem będą żyć wiecznie.
Przyjdź na świat, by wyrównać rachunki strat, żeby zająć wśród nas puste miejsce przy stole.
Jeszcze raz pozwól cieszyć się dzieckiem w nas i zapomnieć, że są puste miejsca przy stole.”
Podczas koncertu pokazno pięknie przez mamy dzieci wykonane stroiki. Cena była niewielka, a ich zakup wzmocnił budżet grupy przedszkolnej.
Przypomnijmy na koniec cały zespół aktorów: Maryja – Renata Kzaubowska, Józef – Anna Skoracka, Pastuszkowie: Monika Fornalik, Danuta Juja i Urszula Graf, Królowie: Joanna Michalak, Justyna Tomaszewska i Małgorzata Kortus oraz Aniołowie: Mirosława Żurek, Monika Frąckowiak, Marzena Lamenta i Sylwia Nyk.
Rezyszerem całości była Ania Poznaniak.
Dyrektor Grażyna Boruczkowska złożyła wszystkim świąteczne i noworoczne życzenia oraz podziękowała za utrzymany w ciepłym nastroju, wzruszający koncert.(maz)

Kamienieckie Jasełka na wesoło
Do dużej sali w Kamieńcu na wieczór godzinę 18-tą zaproszono miszkańców tej miejscowości. Tego dnia, a był to czwartek 21 grudnia widownia zapełniła się w całości, a by obejrzeć uwspółcześnione wydanie bożonarodzeniowych jasełek.
Zamiast tradycyjnych aniołów, pasterzy i królów na scenie pojawił się ławka, krzesełko, telefon i policjant dyżurujący na posterunku komisariatu. Policjant spokojnie oznajmił, że jest zadowolony, albowiem „nikt w rewirze dziś nie łamał prawa. Chociaż, może i złamał, ale ja nie wiem o tym. Ważne, że  nie musiał odejść od roboty, bo nie znoszę zimna, a dziś chłodem wieje, a od chłodu człowiek szybciej się starzeje. Jeszcze tylko dwie godziny i do domku, do rodziny.
Wtedy właśnie spokój mundurowego zakłóca postać ubrana na biało, a zapyana o imię i nazwisko, adres, miejsce zamieszkania, dokumenty odpowiedzała, że zazywa się Anioł, a mieszka sobie w niebie. Ponadto dodał, że przyszedł zaprosić policjanta do stajenki, że chciałby mu oznajmić nowinę, że się Mesjasz zrodził i przyjdzie triumfalnie. W ubogiej stajence zrodził się na sianie i na wieki wieków królem nam zostanie.
Rekacją posterunkowgo było ofuknięcie przybysza słowami:
– Co też Panu dzisiaj strzeliło do głowy, że się spoufalasz z urzędem państwowym? Król, stajenka, siano, co ty Anioł pleciesz? Co ja mam napisać, w tych wszystkich rubrykach, to, co mówisz, z rubryk samo się wymyka. Co powiem szefowi, o mój Boże wielki?
A że w gminie Stęszew, a dokładnie w Tomiczkach jest rodzina o nazwisku „Anioła”, tak więc dla posterunkowego nie było to niczym specjalnym.
W ten sposób zakończyła się scena przedstawienia. W drugiej kolejny z Aniołów zwrócił się do widowni, że chce im obwieścić, iż narodził się Pan – niebieski książę.
Wówczas ze sceny słyszany był głos:
– Ktoś się gdzieś narodził i zaraz szum taki, dzieci wciąż się rodzą. Stąd są przedszkolaki.
Z widowni na scenę wchodzą dwie postaci dzieci i stwierdziły, że skoro będzie rządził, zbawi nas od grzechu, my go odznaczymy orderem uśmiechu.
I od tego momentu do ustawionego centralnie na scenie w tradycyjnej formie żłobka z Maryją i Józefem oraz małą postacią Jezusa dzaczęły dochodzić kolejne postaci. Wszedł na scenę lekarz , by oznajmić, że oka zmrużył w szpitalu tej nocy, aż tu nagle przyszedł anioł i szukał pomocy. Wtedy wezwał „erkę”, włączył sygnał i pędził do stajenki.
– Jestem, bo z Dzieciątkiem duet stworzyć muszę. Ja wyleczę ciała, a Dzieciątko duszę. Tymczasem z wdzięcznością dla Bożej Dzieciny w darze tu przynoszę wszystkie witaminy. Aby nam dzieciątko, w zdrowiu dorastało i z dniem każdym coraz więcej sił mu przybywało. Tej nocy przyjąłem przedziwne zgłoszenie, ktoś chciał, bym ochraniał Boże Narodzenie. Nim podejmę akcję, wypełniam co trzeba, a więc pytam – a ktoś ty? Słyszę: Anioł z nieba. Przyznam, w pierwszej chwili całkiem zbaraniałem, takiego zlecenia, jak dotąd nie miałem. Lecz służba nie drużba, a klient nasz pan, włączyłem koguty, jadę, pełen szpan. Po podróży jeszcze trzęsą mi się nogi, jechałem kilometr, pchałem resztę drogi.
Po lekarzu Aniołów na scenę, czyli do Betlejem wezwał ludzi wszelkich stanów:
– Proszę krawców, elektryków, murarzy, bankowców, biznesmenów, bizneswoman, szewców, wykładowców – wymienieł. Tych co żywią, tych co bronią, tych co nauczają, co handlują, konie kują, auta naprawiają. I kierowców, maszynistów, artystów, malarzy, i górników, i hutników i tych, co na straży.
Wśród przybyszów byli rzemieślnicy, a obejrzawszy stajenkę stwierdzili, że potrzebuje remontu:
– Licha ta stajenka, tutaj dach przecieka, miejsce to niegodne narodzin człowieka. Krzywy strop, a belki zupełnie spróchniałe, te już nie trzymają, a te prawie wcale. Hula wiatr, bo ściany nieszczelne, dziurawe. Szkoda słów, najlepiej zacznę tu naprawę. Lichy żłóbek stoi, słoma w nim posłana, zaraz będzie tutaj szopka murowana. Prosty ja rzemieślnik, skromny i ubogi, ale obiecuję Panie Jezu drogi, że nie zaznasz w stajni zimna odrobiny, nie będziesz już cierpiał chłodu z cudzej winy.
Gościem Jezusa był tez nauczyciel. On stwierdził, co następuje:
– Ty nie byłeś w szkole. Tam to są hałasy. W szumie tym po przerwie wchodziłem do klasy. Wtedy usłyszałem głos Anioła z nieba, że się Bóg naradził, do stajni iść trzeba. Lekcję więc skończyłem, wezwałem taksówkę, mówię: do Betlejem, a taksiarz: za stówkę! Ale, gdy usłyszał, co się wydarzyło, postanowił sprawdzić, jak naprawdę było. Mówi, że tę stówkę mam sobie odłożyć, bo on także pragnie pokłon Panu złożyć. Jestem z budżetówki, nie zarabiam wiele, jestem pedagogiem i nauczycielem, więc się ucieszyłem z tej stóweńki małej, którą drogie dziecię Tobie darowałem. Niech ci Matka Boska kupi ciepły kocyk, abyś Panie Jezu nigdy nie marzł w nocy.
Do tylu zacnych gości odezwała się Maryja:
– Widok wasz me serce szalenie raduje, za przybycie zatem serdecznie dziękuję.
Józef dodał:
– Mnie szczególnie cieszy naprawa stajenki i ogromna radość Najświętszej Panienki.
Anioł zakończył podziękowaniem:
– Cieszy fakt, że serca ludzkie wciąż gorące, mimo, że minęło lat już dwa tysiące. Gorących serc ludzkich pełen cały świat, mimo, ze minęło dwa tysiące lat. Niestety już finał, czas tak szybko leci, więc teraz poważnie, o czym marzą dzieci. By drogim rodzicom kochać było dane, a wszystkie dzieciaki czuły się kochane. By zażegnać wszystko to, co ludzi różni, aby nasze ręce nie spotkały próżni. By ludzie uśmiechem witali się co dzień, strudzonym nie brakło już miejsca w gospodzie. Aby nikt przed nikim nie musiał czuć strachu,  a biedni, bezdomni mieli skrawek dachu. Aby każdy głodny siadł do pełnej miski, a w drzwi samotnego zapukał ktoś bliski. Już finał, finału, panowie i panie, więc jakie z tej szopki wynika przesłanie?
Jeden wielki Polak, mądry kto go słucha, by odnowić ziemię wezwał kiedyś Ducha. A my mu pomóżmy w tej wielkiej potrzebie i odnowę ziemi zacznijmy od siebie.
W poszczególne postaci wcielili się rodzicie przedszkolnychy dzieci.
Aniołami byli Ewelina Głowacka Monika Mleczak. Lekarzem na czas występów została Gosia Grześkowiak. Za policjanta pracował Joanna Gitner. Dzieci odgrywali: Kamila Symkowiak i Natalia Markiewicz. Rzemieślnic, to Beata Kuleczka i Milena Zborowska. Patrycja Wojda został nauczielem, a taksówkarzem – Tomek Popiół.
W rolę świętej rodziny przemienili się Joanna Szymańska i Maciej Godek.
Na całością czuwała i rolę reżyseria pełniła Agnieszka Popiołkiewicz. Scenariusz przystosował do lokalnych potrzeb Dorota Golczak. Pomoca służył muzyk, wspierający tym razem małżonkę i dbający o nagłośnienie Damian Popiołkiewicz.
Po spektaklu przyszedł czas na wizytę dwóch Gwiazdorów. Ogromne worki ledwo mieściły prezenty. Na scenę poproszono trzy, cztero i pięcioletnich przedszkolaków. Dzieci – wywoływane przez swoje panie – podchodziły do Gwiazdorów i odbierały paczki. Trzylatki prowadzi nauczycielka Andżelika Bereszyńska, czterolatki – Bogumiła Fornalik, a pięciolatki – Katarzyna Bromiarz. Pomaga im Klaudia Matuszczak.
Na koniec z prezentami dla Rady Pedagogicznej Przedszkola w Kamieńcu pojawiłą się przedstawicielak Rady Rodziców. Także oni otrzymali gwiazdkowe upominki, a jako pierwsza zawołana został do Mikołaja dyrektor Gminnego Przedszkola Grażyna Boruczkowska.
Całe jasełkowe wydarzenie na kamerze uwiecznił pracownik administracyjny przedszkola Łukasz Kaczmarek.(maz)1026 26

Medialne Nagrody

Wielkopolski oddział Stowarzyszenia Dziennikarzy RP ogłosił wyniki tegorocznego plebiscytu „Mediom Przyjazny 2017” przyznawany od 11 lat ludziom z Wielkopolski, ludziom ważnym są dla środowiska, osobom publicznym, właścicielom firm, szefom instytucji i działaczom społecznym, którzy są pozytywnie nastawieni do dziennikarzy, którzy są im życzliwi i skłonni do współpracy.
Finał i Gala jest zawsze ważnym, dziennikarskim wydarzeniem, a odbywa się na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Głosować mogą dziennikarze, fotoreporterzy i operatorzy, redakcje, stowarzyszenia bądź organizacje dziennikarskie. Kurier lokalny ma przyjemność od dwóch lat patronować temu plebiscytowi oraz zgłaszać swoje kandydatury do nagród.
W ubiegłym roku nasza gazeta promowała trzech kandydatów: Burmistrza Miasta i Gminy Stęszew Włodzimierza Pinczaka oraz dwóch właścicieli dużych, kościańskich firm „Nenufar Clubu i WSG” – Jerzego Stachowiaka oraz polskiej sieci handlowej SEKWIM – Waldemara Sekułę.
W tym roku do grona laureatów dołączyły trzy kolejne osoby promowane przez Kurier lokalny: Zofia Szalczyk – osoba publiczna z dużym dorobkiem zawodowym, społecznym i politycznym. Nade wszystko nadal człowiek otwarty na ludzi, w tym na prasę i dziennikarzy. Zofia Szalczyk, to obecna przewodnicza Sejmiku Samorządowego działającego przy Urzędzie Marszłakowskim. Jest doktorem nauk rolniczych po poznańskiej Akademii Rolniczej. Najwyższą funkcję, jaką pełniła, to stanowisko wiceministra rolnictwa w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Było to w latach 2012 – 2015. Pani Zofia weszła też w skład zarządu Regionalnej Kasy Chorych w Poznaniu, następnie pracowała w Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Ronictwa. Powierzono jej utworzenie Wielkopolskiego Oddziału Regionalnego pełniącego funkcję agencji płatniczej środków europejskich. Doceniono juej umiejętności i powołano do Centrali w Warszawie na stanowisko wiceprezesa.
Pani Zofia od 24 lat jest też wykładowcą na Uniwersytecie Ekonomicznym w Poznaniu. Prowadzi zajęcia ze studentami. Jest cenionym ekspertem z zakresu pozyskiwania dotacji z funduszy europejskich.
Pani przewodnicząca Sejmiku Samorządowego zorganizowała w tym roku trzy zupełnie nowe przedsięwzięcia. Jedną sesję nadzwyczajną poświęciła na rzecz rzemiosła wielkopolskiego, drugą oddała młodzieży, a w trzeciej zajęła się życiem i problemami seniorów.
Drugą z nominowach przez KL osób był Kazimierz Dembny. Reprezentująca naszą gazetę Lucyna Sikora w laudacji powiedział:
– Zacznę od tego, że prezentowany przeze mnie kandydat, to człowiek serdeczny, otwarty, uczynny i zawsze chętny do pomocy. Taki jest dla zwykłych ludzi, ale też do dzienniarzy. Zaczęłam od cech chrakteru, albowiem te cechy sprawiły, że dzisiaj Kurier lokalny występuje do kapituły o przyznanie Panu Kazimierzowi Dembnemu dziennikarskiej statuetki i certyfikatu „Miediom Przyjazny”.
Pan Kazimierz, to działacz samorządowy i politycznym Ziemi Kościańskiej. Tu się urodził w małej wiosce o nazwie Krzan. Ukończył Wyższą Szkołę Rolniczą w Poznaniu i otrzymać tytuł inżyniera rolnika. Nieco późnej uzupełnił tę wiedzę robiąc na tej samej uczelni, przemianowanej później na Akademię Rolniczą – Międzywydziałowe Studium Pedagogiczne.
Zawodowo szedł od niższych do wyższych funkcji Był prezesem jednej z Rolniczych Spółdzielni Produkcyjnych. Potem na dwie kadencje społeczeństwo powierzyło mu funkcję burmistrza gminy Czempin. Kolejne lata, to praca w Zarządzie Powiatu Kościańskiego, a ostatnio wiceprezesa Stadniny Koni w Racocie. Kazimierz Dembny, to wielki pasjonat czynu. Oprócz pracy zawodowej, jego czas zajmują też prace społeczne. Piastuje stanowiska prezesa w kilku instytucjach. W Zarządzie Powiatowym Polskiego Stronnictwa Ludowego w Kościanie, a także jest członkiem Zarządu Wojewódzkiego PSL i delegatem na Kongres PSL-u. Jest także założycielem i członkiem Stowarzyszenia Przyjaciół i Sympatyków Ziemi Czempińskiej. Wśród druhów-strażaków pełni rolę prezesa Zarządu Oddziału Gminnego Związku OSP RP w Czempiniu, wiceprezesa Zarządu Oddziału Powiatowego w Kościanie, a od 2016 został także członkiem Zarządu Oddziału Wojewódzkiego OSP w Poznaniu.
Wymieniam koleje życia zawodowego i społecznego pana Kazimierza. Zrobiłam to po to, aby pokaać, że miał możliwośc pełnić wiele ważnych ról w swoim środowisku, a jednak nigdy nie przestał być sympatycznym – a nade wszystko otwartym na dziennikarzy i na medialne środowisko – człowiekiem. Stąd nasza nominacja do dziennikarskiej nagrody.
No i trzeci nasz kandydat, to prezes OSP Głuchowo w gminie Czempi© oraz radny obecnej kadencji Rady Miasta i Gminy Czempiń.
Redaktor Seweryn Kaczmarek prezentując tę postać mówił tak:
– Jan Ratajczak uznawany jest za dobrego organizatora życia swojej miejscowości, jako budowniczego silnej, dobrze prosperującej jednostki miejscowej strażnicy pożarnej. Do tego prezentowany przeze mnie kandydat, to człowiek uczynny, pracowity i zawsze chętny do kontaktu z dziennikarzami. Dlatego nasza gazeta Kurier lokalny występuje do kapituły o przyznanie Panu Janowi Ratajczakowi dziennikarskiej statuetki i certyfikatu „Miediom Przyjazny”.
Pann Jan ma umiejętności kierowania ludźmi. W 1998 roku kupił starą nieruchomość, wyczyścił i stworzył dobrze prosperujący lokal gastronomiczny i hotelik zwany „Zajazdem u Jana”. W tym miejscu należy pokazać naszego kandydata nie tylko od strony zawodowej, ale też, jako aktywnie działającego członka lokalnej społeczności. Jako prezesem głuchowskiej jednostki Ochotniczej Straży Pożarnej. Gdy ją przejmował, to była w nie najlepszej kondycji. Umiejętność walki z trudnościami sprawiły, że w tym roku mógł pochwalić się piękną nową strażnicą, którą wspólnie z druhami wybudowali i oddali we wrześniu do użytku.
Otwartośc i życzliwośc stały się przydatne w pracy na rzecz Rady Gminy Czempiń, bo Jan Ratajczak postanowił swoją wiedzę i umiejętności wykorzystać dla rozwoju swojego Miasta i Gminy. Wystartował w wyborach samorządowych, jako kandydat na radnego i z bardzo dużym poparciem wszedł w skład tej rady.
Podsumowując powiem, że pokazując działania tak zawodowe, jak i społeczne pana Jana chciałem zaprezentować człowieka wielce pracowitego, a jednocześnie otwartego na otoczenie, w tym na dziennikarzy i na środki masowego przekazu. Dlatego Kurer lokalny zgłosił tę kandydaturę do nagrody dziennikarskiej, jako zacnego, jednoczesnie przyjaznego dziennikarzom lokalnego działacza.
*
Te trzy postaci, które gazeta zgłosiła otrzymały statuetki i certyfikatym, co nas bardzo cieszy.
Jednak wśród laureatów znalazła się jeszcze jedna postać z naszego terenu. To Jan Ludwiczak, właściciel dużych Zakładów Mięsnych Agro-Handel z Mościszek w gminie Krzywiń. Spółka należy do czołówki krajowej producentów mięsa i przetworów mięsnych. Założona zostałą w 1989 roku.
Jak sam powiedział na Gali od prawie 30 lat prowadzi z powodzeniem swoją firmę, a do tego kocha sport. Przez wiele lat kościański zespół piłki nożnej nosił nazwę sponsora Obra-Agro-Handel. Z czasem wycofał się ze sponsorowani piłki, a wszedł w konie i one sa jego dużą pasją. Jan Ludwiczak, to urodzony kościaniak mieszkający kiedyś na ulicy Bernardyńskiej. Mieszkańcy grodu nad Obrą dobrze kojarzą tę postać, a nade wszystko dawną znajomość odnowili nasi dwaj redaktorzy Seweryn Kaczmarek – wielkoletni piłka Obry oraz piszący w gwarze wielkopolskiej Marian Antoni Bartkowiak.
Wszystko to o czym piszemy działo się w środę 6 grudnia, na Wydziale Nauk Politycznych i Dziennikarstwa Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Głównym organizatorem był Wielkopolski Oddział Stowarzyszenia Dziennikarzy RP, a wspierały go władze Wydziału Nauk Politycznych i Dziennikarstwa UAM.
Licznie przybyłych gości przywitał prowadzący Galę red. Ryszard Sławiński, przekazując następnie mikrofon prof. Andrzejowi Stelmachowi – dziekanowi WNPiD, gospodarzowi imprezy, który w ciepłych słowach podkreślił kilkuletnią przyjaźń i współpracę Wydziału z dziennikarskim Stowarzyszeniem. Następnie przewodniczący Wielkopolskiego Oddziału Stowarzyszenia Dziennikarzy – Ryszard Bączkowski przywitał wszystkich i nakreślił historię oraz cel plebiscytu „Mediom Przyjaźni”. Dalej szyły już laudacje poszczególnych osób i spoty filmowe nakręcone z laureatami. Oto lista wszystkich osób nagrodzonych, osób laudujących i tych, co wręczali statuetki wraz z certyfikatami:
1. Kazimierz Dembny, wiceprzewodniczący Rady Powiatu Kościańskiego, którego laudowała red. Lucyna Sikora z Kuriera Lokalnego. Wręczenia insygniów wyróżnienia dokonali przewodniczący Stowarzyszenia Dziennikarzy Ryszard Bączkowski i doradca Zarządu Stowarzyszenia Dziennikarzy RP – Ewa Noga-Mazurek.
2. Zbigniew Długi – prezes Zarządu Press Service, którego laudował Stefan Kostecki, Prezes Polskiej Akademii Mody, po czym razem z przewodniczącym Ryszardem Bączkowskim wręczał nagrodę.
3. Jan Ludwiczak – prezes firmy AGRO-HANDEL w Mościszkach, laudację odczytał red. Antoni Płuciennik, nagrodę wręczyli dr Dominika Narożna, członek Zarządu WO SDRP wraz z przewodniczącym Ryszardem Bączkowskim.
4. Jan Ratajczak – prezes OSP w Głuchowie oraz właściciel „Zajazdu u JANA”. Laudował go red. Seweryn Kaczmarek a Kuriera lokalnego, a nagrodę wręczyli Ryszard Bączkowski i red. naczelna Kuriera Lokalnego – Ewa Noga-Mazurek.
5. Jan Skalski – prezes Zarządu Miejskich Zakladów Gospodarki Odpadami Komunalnymi w Koninie, laudację odczytał red. Ryszard Sławiński, który razem z przewodniczącym Ryszardem Bączkowskim wręczył laureatowi insygnia nagrody.
6. Prof. UAM dr hab. Tadeusz Wallas, prorektor UAM, którego laudowała dr. Dominika Narożna. Nagrodę – razem z przewodniczącym Ryszardem Bączkowskim – wręczył dziekan Wydziału Dziennikarstwa – prof. Andrzej Stelmach.
7. Doktor Elżbieta Wrzesińska-Żak – dyrektor Szpitala im Raszei w Poznaniu. Laudację wygłosił mecenas Zbigniew Standar, który razem z przewodniczącym Ryszardem Bączkowskim wręczył statuetkę i certyfikat.
8. Statuetkę w kategorii „Medialny Samorządowiec” otrzymała doktor Zofia Szalczyk, przewodnicząca Sejmiku Województwa Wielkopolskiego. Obszerną laudację odczytała red. KL – Ewa Noga-Mazurek. Nagrodę wręczyli przewodniczący Ryszard Bączkowski z dziekanem prof. Andrzejem Stelmachem.
Nagrody były równorzędne, a wręczano w kolejności alfabetycznej, aby nikt nie poczł się zmniej konfortowo.
Wszyscy laureaci, zadowoleni i wzruszeni, podziękowali za zauważenie ich działalności.
Po wręczeniu Nagród „Mediom Przyjazny” nastąpiła niespodzianka – prowadzący red. Ryszard Sławiński otrzymał Nagrodę Ludzi Życzliwych DOBRE SERCE z rąk przewodniczącej Kapituły Kaliny Izabeli Zioła i członkini Kapituły Elżbiety Wojciechowskiej. Nagroda, ta jest przyznawana ludziom wybitnie życzliwym, dbającym nie tylko o własne interesy, ale z dobroci serca pomagającym innym, a więc idealnie wpisywała się w uroczystość, promującą ludzi przyjaznych.
Na zakończenie imprezy poznański bard Tomasz Bateńczuk zaśpiewał kilka piosenek własnej kompozycji do wierszy polskich poetów.
Po tym krótkim recitalu przewodniczący Ryszard Bączkowski zakończył część oficjalną i zaprosił wszystkich w imieniu gospodarza Gali, dziekana prof . Andrzeja Stelmacha na poczęstunek. Rozmowy przy pięknie i bogato zastawionych stołach trwały do późnego wieczora.
Te nominacje mają podobną formułę, jak filmowe Oskary. Nominacja jest dużym wyróżnieniem, tak dla nominujących, jak i nominowanych.
Ewa Noga-Mazurek

Kościańska „Kobra” znów na podium
W Spale 2 grudnia odbyły się Mistrzostwa Polski w Trójboju Siłowym! Startowali seniorzy i juniorzy.
Oto sukcesy naszych zawodników :
Wiktoria Zalesińska – 2 m-ce
Paulina Rybak – 1 m-ce
Adam Szymanowski – 2 m-ce
Ryszard Szymoniak – 1 m-ce
drużynowe seniorów Kobry – 1 m-ce
– To 21 tytuł mojej drużyny Kobry Kościan w Mistrzostwach Polski w Trójboju Siłowym. Gratuluję moim zawodnikom, a naszym kibicom stałego wsparcia drużyny. W 1996 roku w Kielcach byliśmy pierwszy raz i dobra passa trwa do dziś. I niech tak będzie do końca świata i jeden dzień dłużej. Na półkach sto już 47 pucharów. Ale ten pierwszy zdobyliśmy właśnie w 1996 roku – zakończył swą wypowiedź trener, jednocześnie prezes Klubu Roman Szymkowiak.(maz)

Dziadzia Mikołaj przyjechał do Głuchowa
„Dziadzia Mikołaj lasem wędruje, w okna zagląda i nadsłuchuje” – tak zaśpiewał do mikrofonu Szymon Klupczyński z Głuchowa.
Po raz kolejny ognisko z Mikołajem i prezentami zostało zorganizowane na terenie obiektu „Zajazdu u Jana” w Głuchowie. W sobotę 9 grudnia kilkadziesiąt dzieci z podczempińskiego Głuchowa oraz ich rodzice gromadnie przybyli na imprezę. Śnieg nawet nieco popruszył, aby nadać spotkaniu świąteczny nastrój.
Z pomocnuków Mikołaja pracowali członkowie Rady Sołeckiej i druhowie miejscowej jednostki Ochotniczej Staży Pożarnej w osobach: Gertruda Kaźmierczak, Katarzyna Jeziorecka, Marek Leśny, Romuald Ratajczak, Zbigniew Doliński i Jan Ratajczak.
Pan Mikołąj zachęcał do śpiewania kolęd, do mówienia wierszyków oraz stawał do pamiątkowych z dziećmi fotografii.
Błyszczące ciepłym światłem płomienie ogniska dawały ciepło, a zebrani opiekali sobie nad nim dane przez obsługę imprezy kiełbaski. Oprócz nich można było zjęść ciepłą grochówkę oraz wypić gorący owocowy napój lub kawę.
Po tej smakowitej części dzieci zaczęły czekać na prezenty od Mikołaja. Wreszcie tworzył się bagażnik auta i najmłodsi, ustawieni w rządku podchodzili po paczki. W torbach były owoce i słodycze.
Sponsorem upominków była Rada Sołecka Głuc howa, a poczęstunek, to podarunek od właściciela Zajazdu – Jana Ratajczaka.(maz)