środa, 12 Grudzień 2018

Kościan

Odszedł nagle człowiek który w naszą gazetę tchnął wiele serdeczności, ciepła i nieco zadumy. Eugeniusz Kuśnierek współpracował z Kurierem lokalnym od 2015 roku. W każdym numerze gazety zamieszczał swój kolejny wiersz. Był z nami w zwykły czas, ale nade wszystko uczestniczył w ważnych dla redakcji wydarzeniach. Był na uroczystości 25-lecia KL. Był, gdy odbieraliśmy tytuł „Redakcja Roku 2017” przyznany przez Kapitułę Stowarzyszenia Dziennikarzy Rzeczpospolitej oddzial Wielkopolski. Wręczano nam tę nagrodze na Uniwersytecie im Adama Mickiewicza w Poznaniu, na Wydziale Dziennikarstwa i Nauk Politycznych.

Gdy w tym roku gazeta otrzymywała w Sali Lubrańskiego na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu statuetkę Towarzysta im. Hipolita Cegielskiego oraz medal „Labor Omnia Vincit” – „Praca Wszystko Zwycięża” wraz z certyfikatem Konkursu Jakości Produktów i Usług „Najlepsze w Polsce” („The Best in Poland”) Pan Eugeniusz pojechał wraz z całą redakcją. Było to w czwartek 26 kwietnia i wtedy zrobiliśmy ostatnie nasze wspólne z Nim zdjęcie.

Miał zalednie 53 lata. To wielka strata, bo jego wiersze, które pisał od wczesnej młodości – przynosiły radość, nostalgię i zadumę. Nasz kolega przyglądał się codziennemu życiu i ludziom wokół, a dostrzeżone tematy przelewał na papier. Swój publiczny debiut miał 7 stycznia 2011 roku w Kościańskim Ośrodku Kultury. Wtedy po raz pierwszy zaprezentował swoje utwory.

Oto jeden z ostatnich wierszy. Został odnaleziony przez bliskich już po smierci. Nie był opublikowany, bo nie mógł. Otrzymaliśmy go na dzień przed pogrzebem, a redaktor naczelna KL przeczytała go – na prośbę bliskich – podczas uroczystości na cmentarzu.

Czytająć te słowa zrozumieliśmy, że napisał własne epitafium pogrzebowe. Dlaczego taka treść? Nikt nie wie. Nie był chory na jakąś ciężką chorobę. Zaslabł, a po dwóch dniach już nie żył.

Wiersz – epitafium:

*ŁZY

Dziś Pan Bóg płacze,

Eugeniuszu przez Ciebie.

Łzy jego spływają,

Po błękitnym niebie.

 

To nie ze smutku,

To z wielkiej radości,

Że może dziś Ciebie,

U siebie gościć.

 

Zaprosił dziś Ciebie,

Bez chwili wahania,

Do raju, do niebios,

Do swego mieszkania.

 

Tutaj w nagrodę,

Za uczynki Twe błogie,

Zamieszkasz na zawsze,

Z samym Panem Bogiem.

 

My jednak chcemy przytoczyć inny jego utwór, który został przez Pana Eugeniusza przysłany do redakcji w maju tego roku. Dlaczego napisał wtedy tak, jakby żegnał się z tym światem? Trudno zrozumieć!

*PÓKI ŻYJĘ

 

Tak niewiele zostało mi życia,

Tak niewiele przede mną nocy i dni.

Tyle rzeczy zostało do odkrycia,

czy wystarczy mi na to czasu i sił?

 

Jaki śliczny i piękny jest ten świat,

A ja z niego pomału schodzę.

Tak niewiele przeżyłem lat,

z myślą tą pomału się godzę.

 

Dziś inaczej widzę ten świat

i rozumiem go zupełnie inaczej.

Dzisiaj wiem, ile dla mnie jest wart.

Dzisiaj wiem, co naprawdę tracę.

 

Chciałbym zapaść w głęboki sen

i po latach się obudzić.

Lecz niestety dobrze wiem,

że nie mogę się dłużej łudzić.

 

Muszę spojrzeć prawdzie w oczy,

zacząć żegnać się powoli.

Śmierć, jak złodziej po cichu kroczy.

Łzy się leją, serce boli.

 

Lecz dopóki jeszcze żyję,

póki moje serce bije,

pragnę cieszyć się tym światem,

życie skończyć poematem.

 

W niebo wzrok swój dziś kieruję.

Śmierci wcale się nie boję.

I choć smutek w sercu czuję,

w ręce się oddaję Twoje.

 

Przyjmij Boże swego sługę,

z mym ogromnym życia długiem.

Wybacz proszę me potknięcia,

weź mnie Ojcze w swe objęcia.

 

Na koniec utwór pełen zadumy i przesłania:

*NIE WYSTARCZY.

 

Nie wystarczy mieć oczy,

Trzeba nimi widzieć,

Ludzi zagubionych,

W przysłowiowej biedzie.

 

Nie wystarczy mieć serce,

Trzeba mieć je otwarte,

By odmienić kogoś los,

By odwrócić złą kartę.

 

Nie wystarczy być człowiekiem,

Trzeba wyjść do ludzi,

Trzeba swoim życiem,

W drugich miłość wzbudzić.

 

W żalu zostawił żonę Beatę, córkę Marikę i syna. Żyje jeszcze mam Eugeniusza i rodzeństwo. Dla nich to także wielki smutek.

Niech zostanie w naszej dobrej pamięci.

Ewa Noga-Mazurek

Foto

Przedstwicielki redakcji KL Magdalena Mazurek i Lucyna Sikora

Foto Redaktor naczelna czyta wiersz podczas uroczystości pgrzebowych

Foto

Żona i syn zmarłego

Foto

Mama i siostra Panan Eugeniusza

Foto

Ostatnie pożegnanie i kwiaty złożył radny powiatu kościańskiego, mieszkaniec tej samej, co zmarły miejscowości Bonikowo – Kazimierz Józefowski

Unia Swarzędz – Obra 1912 Kościan 0:1 (0:0)
Nasi lepsi w mieście „stolarzy”
Druga w tabeli Unia była 17 listopada faworytem w konfrontacji z kościańską Obrą. Własne boisko i kibice mieli im dopomóc w odniesieniu zwycięstwa. Te czynniki jednak okazały niewystarczające, aby pokonać ciągle aspirującej do awansu drużynę gości.
Nasi odważnie rozpoczęli zawody. W dogodnej stacji znalazł się Maciej Przewłocki, ale chybił. Także goście w odpowiedzi okazali się nieskuteczni. Przyjezdni spokojnie konstruowali akcje i wypracowywali sobie sytuacji strzeleckie. Niestety ani Kacper Borowiak, ani Jakub Płotkowiak nie zdołali pokonać golkipera Unii. Najlepszą sytuację zmarnowali miejscowi w 40’, kiedy to zawodnik rywali miał przed sobą pustą bramkę. Zapewne już był pewny, że już jest bramka, bo uderzył lekko i piłkę zdołał na linii bramkowej zblokować nasz Daniel Tomczak.
Początek drugiej połowy należał do gości. Nasi szturmowali bramkę przeciwników. W 48’ Piotr Sznabel strzelał na bramkę Unii, ale w ostatniej chwili piłkę zblokowali ofiarnie obrońcy miejscowych. Rywale odpowiedzieli atakiem. Na szczęście mocno bita piłka poszybowała nad poprzeczka. W 67’ fortuna dopisała Obrze. Za faul na naszym napastniku sędzia podyktował rzut wolny z około 18 metrów. Miejscowi ustawili mur, ale niedokładnie. Strzelający Krystian Łukaszyk dobrze przymierzył i piłka zatrzepotała w siatce.
Obra po objęciu prowadzenie zaczęła grać wzmocnioną defensywą. Nie zapomniała jednak o kontr atakach. W tych akcja brakowało jednak „ognia” i wykończenia. Gospodarze walczyli do ostatniego gwizdka. W doliczonym czasie jeszcze doszli do sytuacji strzeleckiej, ale dwukrotnie byli nieskuteczni. Goście wygrali zasłużenie i wywieźli punkty ze Swarzędza miasta określanego grodem „stolarzy”. .
Obra: Daniel Tomczak, Kacper Borowiak (67’ Tomasz Olejnik), Michał Gelert, Jakub Płotkowiak, Mariusz Józefiak (60’ Krystian Łukaszyk), Piotr Sznabel, Dawid Ratajczak (77’ Szymon Słoma), Jacek Żak, Krzysztof Marchewka, Tomasz Kaczmarek, Maciej Przewłocki (80’ Mateusz Adamski). (k)

W przewadze niezadowoleni
Od razu należy zasygnalizować, że XVI kolejka ze względu na dobre warunki pogodowe zamiast wiosny została rozegrana awansem 18 listopada.
Z drużyn, które pokazujemy na łamach „Kl” tylko Lipno Stęszew miało w tej turze powody do zadowolenia. Ekipa Adama Łukowskiego ograła po raz drugi Juna-Trans Stare Oborzyska.
W miarę zadowolona mogła być Pogoń Śmigiel, która zremisowała na wyjeździe z Koroną Piaski.
Pozostałe zespoły: PKS Racot i Promień Krzywiń przegrały swoje zawody.
Juna-Trans Stare Oborzyska – Lipno Stęszew 3:4 (2:1)
GOŚCIE Z „TARCZA”
Początek zawodów zapowiadał, że gospodarze wreszcie wygrają, a ponadto rozgromią gości. Zespół po składnych akcjach w 6’ K. Lewandowskiego i 24’ D. Lewandowskiego prowadził 2:0. Przez pół godziny wszystko szło, jak z płatka. Schody zaczęły się od 34’ kiedy to sędzia usunął Patryka Walkowiaka za atak od tyły zawodnika gości. Jak na ironię w 42’ miejscowi strzeli sobie samobója na 2:1. Lipno zwietrzyło swoją szansę na dobry wynik i w 53’ oraz 56’ wyszli na prowadzenie 2:3. Gospodarze walczyli i w 71’ Łukasz Kamiński wyrównał stan meczu na 3:3. Tylko cztery minuty potrzebowali goście, aby trafić do siatki Juna – Transu i objąć prowadzenie, którego nie oddali do końca zawodów. Gole dla gości zdobywali: bramka samobójcza, Artur Witkowski Nikodem Kasperczak.
Juna – Trans nadal zamyka ligowa tabelę ze zaledwie czteroma punktami.
Lipno po zwycięstwie w Starych Oborzyskach ma 13 punktów i XIV lokatę w tabeli.
Juna-Trans: Sobierajski – Walkowiak, Duda, Rudawski (27’ Grochowy), Włodarski, Szafranek, Rajewski (67’ Łuczak), D. Lewandowski, K. Lewandowski, Kostański (38’ Kaczor), Jankowski (67’ Kamiński). (k)
Kania Gostyń – PKS Racot 1:0 (0:0)
REMIS ZE „WSKAZANIEM” NA GOSPODARZY
Starzy znajomi z boisk IV ligi pokazali dobre zawody. Było sporo akcji, sytuacji podbramkowych i strzałów. W tej wymianie lepsi okazali się miejscowi, którzy zdobyli gola w 53’ i nie dali już sobie wydrzeć wygranej.
PKS Racot ma jeden mecz zaległy. Po piętnastu turach zespół ugrał 26 punktów i jest ósmy.
PKS: B. Chlebowski – W. Chlebowski (79’ M. Pudlicki), Szczerbal, Bajsztok (75’ Browarczyk), Sitkowski, Sznabel (85’ Karolewicz), Łakomy, Grzymisławski, Leciej (71’ Kujawa), Czarnecki, B. Pudlicki.
Korona Piaski – Pogoń Śmigiel 1:1 (1:1)
MAŁY NIEDOSYT
Goście pojechali do Korony po korzystny wynik. Rozpoczęli z animuszem i już w 8’ po golu Krauzego prowadzili 0:1. Gospodarze nie odpuścili i w 36’ doprowadzili do remisu. Pogoń walczyła do końca o zwycięstwo, ale nie udało się już trafić do siatki rywali.
Ciułająca punkty Pogoń z dorobkiem 14 oczek jest XIII.
Pogoń: Styziński – Walenczewski, Stanek, Bednarek, A. Dominiak (85’ Nawrot), Sobkowiak (85’ Mania), Marciniak (65’ P. Dominiak), Wieczorek, Bartkowiak, Krauze, P. Bajsert (25’ D. Kubiak).
Grom Plewiska – Promień Krzywiń 3:1 (1:0)
DZIURAWA OBRONA
Tak na dobrą sprawę to nie gospodarze mecz wygrali, co na swoje życzenie goście zawody przegrali. Grom wykorzystał dziurawą obronę i strzelił trzy gole i zgarnął komplet punktów.
Doskonale pojedynek ułożył się dla miejscowych. Już w 2’ zdobyli gola na 1:0. Pomimo ataków przyjezdnym nie udało się straty odrobić.
W 52’ zaświtała nadzieja w obozie gości. Piłka po soczystym strzale Łukasza Kamińskiego trafiła do siatki na 1:1. Goście poszli za ciosem i zostali skarceni. W 62’ po błędzie obrony Grom wyszedł na prowadzenie. Zanim goście zwarli szyki już przegrywali 3:1. To było koniec marzeń o korzystnym wyniku.
Promień z dorobkiem 28 punktów zajmuje w tabeli wysokie czwarte miejsce.
Promień: M. Sosnowski – Krzyżański (76’ Wojtkowiak), Karaś, Rowiński, M. Losy (76’ T. Biały), Pietrzak, Ł. Biały, Gościaniak, Kaczor (65’ Gendera), Nowak (70’ Szyszka), Bossy. (k)

Harmonia śpiewa od 125 lat
W gazecie wychdzącej na poczatku XX wieku w Poznaniu napisano:
– Najpiękniejszym zabytkiem narodu naszego jest pieśń polska. Pieśń bowiem ma ogromne znaczenie w życiu narodu. Pieśni i melodie polskie należą do najcenniejszych klejnotów skarbnicy naszego ducha oraz są dowodem jego bogactwa i piękności niezrównanej. Mamy pieśni tak piękne i wzniosłe swą melodyjnością, że śmiało powiedzieć możemy, iż żaden naród takich nie posiada. Pieśń polska, to skarb nieprzebrany, to piękno niezrównane. W pieśni jest  duch narodu.
Jednym ze sposobów zachowania języka polskiego był – podczas zaborów – rozwój polskiej kultury muzycznej. Życie muzyczne wyrażało się wówczas w rozwiniętym ruchu amatorskim, a szczególnie ruchu śpiewaczym. Powstały liczne zespoły chóralne. Ich członkami byli rzemieślnicy, kupcy i urzędnicy, a na wsiach chłopi. Powstawały świeckie stowarzyszenia śpiewacze oraz chóry kościelne. Ich celem było propagowanie pieśni polskiej, a przez to języka polskiego i jego obrona przed działaniami germanizacyjnymi.
W 1892 roku powstał w Poznaniu Związek Kół Śpiewackich Polskich, do którego w 1913 roku należały 123 koła. Związek wydawał własne pismo „Śpiewak. Systematycznie organizowano zjazdy kół śpiewaczych.
2 lutego 1893 powstało w Śmiglu Towarzystwo Śpiewu „Harmonia”. Ta sama nazwa pojawiła się także w 1886 roku w Grodzisku Wlkp., i w Buku. Te chóry niestety nie przetrwały do dziś. Tymczasem śmigielski chór, powstały pod koniec XIX wieku, w tym roku obchodzi 125 rocznię istnienia.
W Śmiglu zachował się oryginał statutu Stowarzyszenia z  2 lutego 1893 roku, które przyjęło nazwę Towarzystwo Śpiewaków Polskich „Harmonia i takie funkcjonowało bez zmian do 1939 roku. Chór do 1912 roku był tylko męski, w kolejnych latach przyjmowano także kobiety.
Śmigielskie Towarzystwo od 1894 roku otrzymało sztandar, z którym występowało podczas oficjalnych uroczystości. Sztandar ten został w 1939 roku skonfiskowany przez władze niemieckie.
Wybuch I wojny światowej przerwał intensywną działalność towarzystwa. Kilku członków wzięło udział w Powstaniu Wielkopolskim. Liczba członków Towarzystwa w 1923 roku wzrosła i wynosiła 166 osób
Druga wojna światowa przyniosła nie tylko straty majątkowe, ale i osobowe. Po zakończeniu II wojny światowej trzeba było 2 lat, by 20 kwietnia 1947 roku towarzystwo wznowiło działalność i tak jest do dziś.
19 października br. dał w kościele pw. św. Stanisława Kostki w Śmiglu – jeden z trzech koncertów zaplanowanych w ramach projektu „Harmonijne Śpiewanie”. Po koncercie zasłużeni członkowie zostali uhonorowani odznakami Polskiego Związku Chórów i Orkiestr. Życzeniom i gratulacjom nie było końca.
W koncercie z „Harmonią” już po raz drugi wystąpiły śmigielskie dzieci, co wzbudziło u publiczności niesamowite emocje. Chór wystąpił w nowych strojach odarowanych przez Urząd Miasta i Gminy.
Na repertuar „Harmonii” składają się pieśni narodowe, religijne, ludowe, estradowe i biesiadne. Co roku chór występuje podczas Wojewódzkiego Święta Pieśni i Muzyki, Wojewódzkiego Przeglądu „Śpiewamy Kolędy i Pastorałki”.
W swym dorobku ma: *Srebrną odznaką PZCHiO – 1958 r. *Honorową odznaką PZCHiO „Złoto z laurem” – 1993 r. *Medal za zasługi dla Miasta i Gminy Śmigiel przyznanym w roku 1995, *Medal Pol Zw. CHórów i Orkiestr z okazji 70-lecia tej organizacji. Ma tez wiele dyplomów, okolicznościowych pucharówi i nagród za udział w konkursach i przeglądach. (M.D)

Bór Obornik Śląskie – Tęcza Kościan 36:25 (19:13)
Niedzielna zadyszka
Nie był 18-go dobry mecz w wykonaniu Tęczy. Nasi nie zagrali na boisku lidera na swoim poziomie i wyraźnie ulegli. Część sympatyków zespołu z Kościana uważa, że w sobotę ich pupile potrafią każdego ograć, ale niedziela im nie leży.
Gospodarze zostali zaskoczeni przez nasz zespół. Do siatki rywali trafili: Dawid Wesołek i Daniel Olejnik i było 0:2. Wprawdzie miejscowi szybko wyrównali, ale na prowadzenie Tęcza ponownie wyszła za sprawą Damian Krystkowiaka 2:3.
Bór otrząsnął się i zaczął grać skutecznie. Gospodarze zdobyli cztery gole po rząd i prowadzili 6:3. W 16’ było jeszcze w miarę dobrze. Nasi przegrywali tylko dwoma bramkami. Dalej jednak miejscowi dyktowali warunki na boisku. Dorzucili pięć goli a my oddaliśmy tylko jednego.
Na początku drugiej części do bramki rywali trafił Dawid Wesołek, ale później gracze Boru byli skuteczniejsi. W 41’ zrobiło się 25:15 i było po zawodach. Tęcza z podciętymi skrzydłami nie była w stanie odrabiać straty.
Ostatecznie nasi ulegli aż jedenastoma bramkami. Nie ma dramatu, bo nasi są na wysokim czwartym miejscu i nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa.
Tęcza: Adam Noskowiak, Omar Amirjan – Damian Krystkowiak-9, Dawid Wesołek-3, Adam Żurek-3, Kamil Napierkowski-3, Daniel Olejnik-2, Jacek Idziak-2, Wojciech Weiss-1, Kamil Gessner-1, Tomasz Piątek, Dawid Graf. (k)

Nie tylko ratują ale też celnie strzelają

W niedzielę 25 listopada na kościańskiej strzelnicy Ligi Obrony Kraju odbyły się Mistrzostwa Powiatu Kościańskiego w Strzelectwie Sportowym Służb Mundurowych. Organizatorem rywalizacji z okazji „100 Lat Odzyskania przez Polskę Niepodległości” był Zarząd Powiatowy Ligi Obrony Kraju w Kościanie.

Oprócz strażaków zawodowych do rywalizacji stanęło osiem pięcioosobowych drużyn reprezentujących jednostki OSP, policji oraz straży miejskiej. Okazuje się, że strażacy nie tylko dobrze gaszą i ratują, ale też i potrafią celnie strzelać.

Zawody w klasyfikacji drużynowej wygrali druhowie z OSP Kościan, a drużyna Komendy Powiatowej Państwowej Straży zajęła II miejsce.

Indywidualnie najlepszym zawodnikiem był starszy sekcyjny Michał Bednarczyk, który wygrał klasyfikację w konkurencjach dwuboju strzeleckiego i karabinka sportowego kbks, a w strzelaniu z karabinka pneumatycznego zajął II miejsce. On też okazał się najlepszym strażakiem startującym w zawodach i był liderem drużyny Komendy Powiatowej.

Ten zespół tworzyli jeszcze: młodszy aspirant Dawid Dąbrowski, starszy ogniomistrz Marcin Doloczewski, st. sekc. Łukasz Haryk i st. sekc. Łukasz Glapiak.

Opr: st. bryg. Andrzej Ziegler – KP PSP w Kościanie

Foto „Kościan na sygnale”

Z Krzywinia, Jerki i Biezynia do Alcoy

Nauczycielka języka angielskiego w Zespole Szkół w Jerce w gminie Krzywiń Edyta Baranowska i uczniowie ze szkół w Jerce, Bieżyniu i Krzywiniu, wróciła z tygodniowej, międzyszkolnej wymiany w Hiszpanii. Opiekę podczas wymiany roztaczali organizatorka wymianypani Edyta i Piotr Strzelczyk.

Szesnaście młodych ludzi od 14 do 21 listopada uczestniczyła w wymianie z rówieśnikami ze szkoły podstawowej z hiszpańskiego Alcoy. Był to pobyt typu homestay, czyli z zakwaterowaniem i wyżywieniem u uczniów w domach. Wyjazd miał na celu poznanie codziennego życia rodzinnego, szkolnego i kulturowego gospodarzy.

– Nasza wyprawa rozpoczęła się na poznańskim lotnisku Ławica, skąd wyruszyliśmy na Półwysep Iberyjski. Dla wielu uczestników był to pierwszy lot w życiu – mówi Edyta Baranowska. W Alcoy spędziliśmy tydzień wypełniony wieloma atrakcjami. Było zwiedzanie szkoły, fabryki przetwarzającej oliwki, miejscowego stadionu, na którym grały słynne zespoły z Barcelony i Madrytu, schronu z czasów hiszpańskiej wojny domowej, centrum sportowego, zamku i muzeum Volvo Ocean Race w Alicante. Wiele z tych miejsc odwiedziliśmy dzięki hojności lokalnego samorządu Alcoy, który wsparł finansowo naszą wymianę.

Uczniowie poznawali kulturę, obyczaje i tradycje Hiszpanii, a przede wszystkim szlifowali znajomość języka angielskiego. Rodziny nowych kolegów zaopiekowały się polską młodzieżą, sprawiając, że czuli się, jak w domu. Udział w projekcie uświadomił uczniom, jak ważna jest znajomość języka obcego i otwartość na inne kultury.

Teraz nasza młodzież czeka na marzec i wizytę Hiszpanów w Polsce.

Autor tekstu Piotr Strzelczyk

UKS „Trójka” Nowa Sól – Tęcza Kościan 23:25 (13:11)
Twardy bój do samego końca
Nasi w sobotę 24 listopada zwyciężyli w Nowej Soli z tamtejszą „Trójką”. O wygraną i punkty wcale, a wcale nie było tam łatwo.
Od pierwszego gwizdka pary sędziowskiej na boisku rozgorzała walka. Nasi do 6‘ byli skuteczniejsi. Szczególnie piłka siedziała Dawidowi Wesołkowi, który trafił na 0:2 i 0:3. Dopiero w 7’ miejscowi po raz pierwszy trafili do bramki gości. Tęcza nadal lepiej poczynała sobie i prowadziła różnicą 3 goli. Gospodarze stopniowo zaczęli się budzić i gonić wynik. W 24’ zbliżyli się na jedno trafienie 9:10. Goście nie rezygnowali i trzymali wynik Na przerwę zespoły schodziły przy prowadzeniu Tęczy 11:13.
W 31’ Kamil Napierkowski rzucił na 11:14. Gospodarze jednak nie poddali się i starali oddawać bramką za bramkę. Naszym udawało się skutecznie odpierać ataki miejscowych., W 45’ Tęcza wygrywała różnicą czterech bramek 15:19. Taka sam przewaga utrzymywała się w 48’ po skutecznej akcji Daniela Olejnika. W 52’ gospodarze zniwelowali przewagę Tęczy do jednego gola 20:21. Nasi jednak nie pozwalali na doprowadzenie do remisu. W 57’ odskoczyli na trzy bramki 21:24 i trzymali wynik. W 59’ gola na 25:22 rzucił Dawid Wesołek i to był koniec marzeń miejscowych o korzystnym wyniku. Wprawdzie dorzucili gola, ale tylko kosmetycznie poprawili rezultat.
W ligowej tabeli prowadzi Bór Oborniki Śląskie z 27 punktami. Tęcza jest czwarta z 21 oczkami. Pozycja wyjściowa naszych do zdobycia „góry” jest bardzo dobra zważywszy, że m.in. lider w rundzie rewanżowej przyjedzie do Kościana.
Tęcza: Adam Noskowiak, Amir Amirjan – Dawid Wesołek-8, Dawid Graf-5, Kamil Napierkowski-4, Daniel Olejnki-3, Damian Krystkowiak- 2, Tomasz Piąte-2, Eryk Napieralski-1, Wojciech Weiss, Kamil Gessner, Adam Ryba. (k)

Zdzisław Majorczyk z pucharem burmistrza Śremu
W sali gimnastycznej Szkoły Podstawowej w Dąbrowie 24 listopada odbył się turniej kopa sportowego o Puchar Burmistrza Śremu Adama Lewandowskiego.
Zawody rozgrywane były w kategorii indywidualnej mężczyzn i kobiet. Zgodnie z regulaminem zawodniczki oraz zawodnicy rozegrali 5 rund po 32 rozdania. Pasjonaci kopa rywalizowali o cztery puchary w oraz pięćdziesiąt nagród rzeczowych.
Puchar Burmistrza Śremu Adama Lewandowskiego wywalczył w wielkim stylu Zdzisław Majorek z Jerki z kompletem punktów. Zawodnik ten imponuje w tym roku znakomitą forma sportową.
Zwycięzca wyprzedził Stanisława Glurę ze Studziannej i Romana Szydłowskiego z Grzybna.
Kolejne lokaty zajęli: IV Stefan Nowicki – Borek Wlkp. V Ryszard Woźniak – Piaski, VI Andrzej Skórzewski – Kobylniki, VII Henryk Duda – Śrem. VIII Edward Moch – Jarocin, IX Sławomir Przebierała – Donatowo. X Franciszek Klak – Śrem.
Wśród pań najlepsza była Elżbieta Baraniak z Jaraczewa.
Przed rozpoczęciem turnieju odbyło się podsumowanie tegorocznych rozgrywek w ramach Wielkopolskiej Ligi Kopa Sportowego. Wręczone zostały nagrody i szarfy mistrzowskie trzem najlepszym zespołom.
W tegorocznych rozgrywkach ligowych najlepszą okazała się drużyna TEAM Jagoda Kościan grająca w składzie: Grzegorz Ratajczak, Zbigniew Sikora, Bronisław Stachowiak i Zdzisław Majorek.
Tytuł wicemistrza wywalczyły SĘPY Kawczyn: Zenon Andrzejewski, Kazimierz Książyk, Tadeusz Książyk i Stefan Cieloszyk.
Na najniższym stopniu podium uplasowali się Przyjaciele Krotoszyn w składzie: Bogdan Dąbrowski, Grzegorz Szwałek, Zenon Ciesiółka i Tadeusz Kozubek.
Koronę króla ligi wywalczył Wojciech Glinkowski z Dalabuszek. (k)

Foto kop Dąbrowa 1 Od lewej w-ce prezes WLKS Gwidon Biedrowski, najlepszy w turnieju w Dąbrowie Zdzisław Majorczyk, II Stanisław Glura, III Roman Szydłowski i prezes WLKS Hieronim Tacka

Obra 1912 Kościan – Olimpia Koło 7:2 (2:1)
Koło” fortuny dla gospodarzy
Początek zawodów 24 listopada nie zapowiadał okazałego zwycięstwa Obry. Nasi posiadali przewagę, ale obrona rywali i ich bramkarz trzymali się dzielnie. W 13’ Dawid Ratajczak strzelał, ale golkiper gości piłkę obronił. Przyjezdni sporadycznie atakowali. W 22’ poddali próbie Daniela Tomczaka, ale ten wyszedł z niej obronną ręką. W 23’ Obra zdobyła gola na 1:0. Piłkę do siatki Olimpii wpakował Tomasz Marcinkowski. Gospodarze przycisnęli, ale zamiast podwyższyć wynik w 26’ stracili gola na remis. Sportowa złość wstąpiła w graczy Obry. Mocno atakowali i w 40’ ponownie prowadzili. Dwójkową akcję Krystiana Łukaszyka z Tomaszem Marcinkowskim soczystym strzałem wykończył ten drugi. Na dwie minuty przed przerwą goście zostali osłabieni. Ich gracz za faul na naszym, zawodniku został wyrzucony z boiska.
Nasi grając w przewadze osiągnęła dużą przewagę. Udokumentowali ją w 54’ golem na 3:1. Autorem trafienia był Michał Gelert. W 67’ miejscowi wygrywali już 4:1. Trzecią bramkę w tym meczu zdobył Tomasz Marcinkowski. Goście nie poddali się. W 71’ po jednym z nielicznych ataków strzelili gola na 4:2. Nie minęło więcej niż dwie minuty a już Obra podwyższyła na 5:2. Po solowej akcji uderzał Krystian Łukaszyk uderzył mocno i piłka odbita od słupka wpadła do siatki. W 77’ zrobiło się już 6:2. Tym razem Dawid Ratajczak główką pokonał bramkarza Olimpii. To nie był koniec kanonady na stadionie Obry. W 85’ nasi wywalczyli rzut rożny. Do centry wyskoczył Mariusz Józefiak i nie dał szans golkiperowi gości.
Pojedynkiem z Olimpią nasi zakończyli rundę jesienną. Obra zdobyła 34 punkty i jest w czubie ligowej tabeli. Ciągle nasi są w grupie zespołów, które powalczą o awans.
Obra: Daniel Tomczak – Michał Gelert, Jakub Płotkowiak, Jakub Jandy, Piotr Sznabel, Dawid Ratajczak (80’ Mateusz Adamski), Tomasz Marcinkowski (73’ Maciej Przewłocki), Tomasz Kaczmarek, Boroń (55’ Kacper Borowiak), Krystian Łukaszyk, Tomasz Olejnik (60’ Mariusz Józefiak). (k)