środa, 26 Czerwiec 2019

Stęszew

Lipno Stęszew – UHKT Ósemka 4:3Tarnowskie Góry (2:1)
Wygrana po zaciętym boju
Zespół hokeistów na trawie Lipna 28 kwietnia, po zaciętym meczu pokonał Ósemkę Tarnowskie Góry 4:3. O wygraną nie było łatwo. Goście walczyli i starali się oddawać bramką za bramkę. Po sześćdziesięciu minutach, to jednak gospodarze cieszyli się z kompletu punktów. Nasz zespół zapewnił sobie grę w barażach o awans.
Bramki dla Lipna zdobywali: Robert Braszak, Rafał Snela, Krzysztof Zakrzewski i Artur Githler.
Po meczu odbyło się podziękowanie old boy’om Lipna za wywalczenie w halowej rywalizacji tytułu Mistrzów Polski. Uczynił to burmistrz Stęszewa.
* * *
Adepci hokeja Lipna Stęszew uczestniczyli w pierwszym z cykli zmagań roczników 2008 i młodszych oraz 2010 i młodszych.
Młodsi w stawce drużyny zdobyli II miejsce, a starsi, na szesnaście drużyn, V lokatę. Z naszej ekipy młodszej kontuzji łuku brwiowego doznał Mikołaj Chróst. Zapewne niechcący rywal, rocznikiem starszy, uderzył go hokejem. Ze zdrowiem chłopca wszystko jest w porządku. Był w niedzielę na stadionie i oglądał z rodziną ligowe zawody seniorów. (k)
Foto lipno hokej 1

LZS Wronczyn – Orzeł Słopanowo 1:2 (0:0)

„Drapieżnik” załatwił gospodarzy

Tego się niewielu spodziewało. LZS Wronczyn po raz kolejny zszedł z boiska pokonany. Tym razem jednak była to przykra i bolesna przegrana z rywalem, którego należało „łyknąć” bez popijania. Nie ma, co ukrywać, że punkty były potrzebne jednym i drugim. Za Wronczynem przemawiał atut własnego boiska. Niestety żaden czynnik nie był ważny w przypadku, gdy to rywale zainkasowali komplet punktów. Jedyną bramkę dla gospodarzy zdobył z rzutu karnego Artur Witkowski.

Nie, co lamentować nad rozlanym mlekiem. Wynik z tego meczu poszedł w świat. Kolejny mecz, który może zmazać plamę na honorze LZS Wronczyn pod warunkiem, że 1 maja pokona Orła Granowo. (k)

Aktywność rodziców dzieci ze Szkoły w Modrzu

Takie spotkania jednoczą ludzi, scalają środowisko i budują dobre emocje – tak można powiedzieć o imprezie, jaką zorganizowały trzy pomysłodawczynie, nauczycielki z Zespołu Szkolno-Przedszkolnego w Modrzu w gminiw Stęszew.
Agnieszka Kempa, Jolanta Pilarczyk i Beata Wangin zachęciły rodziców swoich przedszkolaków, by ci zechcieli – pod patronatem Szkoły – przygotować spektakl „na wesoło” i zaprezentować go, najpierw uczniom Szkoły, a wieczorem zaproszonym gościom i mieszkańcom Modrza, Wronczyna, Zaparcina i Drożdżyc, bo z tych wiosek dzieci uczęszczają do modersiej Szkoły.
Całość zaczęła się w piątek 5 kwietnia o godzinie 19-tej, a rozpoczęła narratorka Izabela Gawron następującycmi słowami:
– Niezwykłe to miejsce: kulisy, kurtyna. Trzy dzwonki – za chwilę się spektakl zaczyna. Już cisza zapada, reflektor mrok tnie, bo zaraz na scenie coś zacznie dziać się. Bawimy się w teatr – to świetna zabawa, bo można tu kogoś innego udawać. Bawimy się w teatr z zapałem dziecinnym, to miłe przez chwilę być całkiem kimś innym. Chcemy wam przedstawić bajkę dobrze znaną, od wieków Kopciuszkiem nazywaną. Dodaliśmy szczyptę humoru, bo to nikomu nie szkodzi, a nawet pomoże – życie wam osłodzi. Koniec mego wymądrzania, czas przecież ucieka. Wesoła zabawa już tu na was czeka!
W tym momencie na scenie pojawiły się cztery bohaterki Kunegunda, Petronela, Macocha i Kopciuszek. W te postaci wcieliły się Macocha – Danuta Tomaszewska, Petronela – Dorota Borowska, Kunegunda – Małgorzata Derda i Kopciuszek – Magdalena Sikorska.
Niebawem z radia popłynęła muzyka, a widzowie usłyszeli komunikat, że Królewicz Adaś zaprasza wszystkie dziewczęta na bal do dyskoteki „Spełnione marzenie” w sobotę na godzinę 18-tą.
Kopciuszek słysząc to odezwał się w te słowa:
– Ach, jak mi żal, że nie dla mnie ten bal. Dżinsy podarte, bluza flanelowa, to przecież nie jest kreacja balowa …
Na te żale zareagowała wróżka i przybyła szybko z następującą ofertą:
– Chociaż życie nie jest lekkie, ma słoneczne strony. Tu sa buty i suknia balowa. Ja ciebie, jako wróżka będę sponsorować. Ubierz się szybciutko, pomaluj staranie. Niechaj świat się przyjrzy, tak uroczej pannie. Choć do dyskoteki droga jest daleka nich cię to nie martwi, bo Mercedes czeka. Lecz pamiętaj, co Ci mówi Dobra Wróżka: równo o 12-tej spadnie czar z Kopciuszka, zostaniesz w łachmanach na parkiecie.
Wręczyła dziewczynie piękną suknie i buciki, a na scenę wjechałą piękna kareta, którą powoził Sebastian Grzelewski.
W tym czasie na królewskim dworze na pięknych, tronowych fotelach usiedli Król i Królowa, którzy nakazali Królewiczowi wybrać sobie, z przybyłych dwórek przyszłą żonę.
Panny przyjechał, ale on nie może się zdecydować. Tak jest do momentu, gdy wjechała kareta z Kopciuszkiem.
Trwał bal. Królewicz z Kopciuszkiem tańczyli, cieszyli się wieczorem, aż do momentu wybicia godziny 12-tej. O północy ona – jak to w tradycyjnej bajce bywa – wybiegła gubiąc pantofelek.
Ponieważ bucik był znanej marki, Królewicz zadzwonił do firmy i poprosił, by sprawdzono w komputerze, kto ostatnio kupował złote pantofelki o numerze 36 i cześć.
Usłyszał wtedy w słuchawce:
– Już chwileczkę, bo moja mysz, właśnie zaczyna kabel gryźć. Już! Już! Złote pantofelki kupowała wróżka. Ą jak wróżka, to dla Kopciuszka.
Pojechał Królewicz w teren, aż dotarł do domu Kunegundy, Petroneli i Kopciuszka. Nie pasował butek na dwie pierwsze stopy, ale jak ulał był na nogę Kopciuszka.
– Patrz, bucik pasuje na Twą małą nóżkę! Już stąd nie odejdę – zostanę z Kopciuszkiem – powiedział Królewicz Adaś. Zawsze będę kochał – przyrzekam to święcie. Ą teraz szykujmy weselne przyjęcie.
Pani narrator kończąc opowieść powiedziała:
– W starych bajkach nudno, już przejadł się morał. Nowe zakończenia wymyślić już pora. Kapturek nie skończy życia tak tragicznie. Zamiast zabić Wilka może być wesoło:
Drapieżnik dostanie przydział do ZOO. Smok nie zginie śmiercią okrutnie banalną
Pragnienie ugasi wodą mineralną. Jasio i Małgosia nie obgryzą ściany, która jest z pierników Wedla i Goplany. Ejże, Babo Jago, nie strasz ich niewolą, bo bez konserwantów pierniki jeść wolą A Kopciuszek z księciem wesele wyprawiają i w podróż poślubną na Kretę wyruszają
Do tego dodała Wróżka:
Chociaż stare baśnie znały pokolenia, Dzieci im wymyślą nowe zakończenia.
Na koniec zaśpiewano piosenkę:
– Pięknie dziękujemy wszystkim za uwagę. Prosimy o brawa za naszą odwagę.Bo my nie aktorzy, ale jeszcze dzieci. Cieszyć się będziemy, gdy klaskać będziecie!
Rodzice przygotowali do lokalnej społeczności po raz drugi taki występ. Poprzedni nosił tytuł: „Królewna Śnieżka i 7 krasnoludków”. Za rok zespół chce przygotować kolejny spektak. Ma to być „Alibaba i 40 rozbójników”
Gdy rodzice i nauczycielki przygotowywały program, pomagali im w tym inni. Na szczególne wyróżnienie zasługuje choreograf, wykonawca dekoracji i większości elementów wystroju sceny Joanna Szczepaniak. Z kolei radio z kartonu wykonała i jako nadajnik wystąpiła Joanna Gawron-Urbaniak z Drożdżyc. Ona też wykonała piękny, stojący zegar pokazujący północ.
Zaproszenie gości do szkolnej sali gimnastycznej w Modrzu stało się okazją, by podłączyć inną ważną sprawę. Przy tej okazji zaproszono 8-letnią Hanię ze Stęszewa, której rodzice zbierają duże pieniadze na operację. Dziewczynka ma zespół Downa, złożoną wadę serca pod postacią niezbalansowanego kanału przedsionkowo-komorowego, niedorozwój prawej komory serca, ubytek przegrody międzyprzedsionkowej, zwężenie tętnicy płucnej i przetrwały przewód tętniczy.
Więcej można dowiedzieć się z relacji taty zamieszonym na portalu
– Obecnie Hanka chodzi już do 2 klasy szkoły podstawowej specjalnej. Bardzo lubi swoją szkołę i wszystkie dzieci, jednak jej małe serce słabnie. Każdego dnia przyjmuje leki, żeby je wspomóc. To jednak za mało. Sine usta i paluszki są coraz bardziej widoczne. Coraz więcej wysiłku potrzebuje serce naszej Hani, aby dalej żyć. Bez operacji pewnego dnia może się zatrzymać, a wtedy nasze serca pękną na pół. Proszę, pomóżcir nam uratować córeczkę…
Czekaliśmy na Hanię z utęsknieniem. Pojawiła się na świecie 28 maja 2010 roku, maleńka, śliczna, bezbronna. Pierwsza operacja odbyła się po 4 miesiącach i zakończyła się sukcesem. Wrótce pojawiły się komplikacje. Serduszko stanęło, Hanię trzeba było reanimować. Potem była druga operacja (Glenna) odbyła się rok później. Hania po przewiezieniu, na salę pooperacyjną dostała paraliżu lewej części ciała. Nie potrafiła ruszyć główką, ręką, nogą, nie reagowała na żadne bodźce, nie było z nią kontaktu. Była bardzo słaba. Na szczęście codzienna rehabilitacja przynosiła efekty. Ręka powoli wracała do sprawności. Kolejny pobyt w szpitalu, to rok 2014 i cewnikowanie serca. Trzeba było ocenić, czy serduszko jest gotowe do kolejnej operacji metodą Fontana. Wyniki badań nie były dobre. Za duże ciśnienie w płucach, względem ciśnienia w serduszku. Za duże ryzyko, żeby operować. Niedawno mieliśmy konsultację światowej sławy specjalisty od dziecięcych serduszek, który zakwalifikował Hanię do operacji. Dlatego chcemy jak najszybciej oddać Hanię w ręce najlepsze z możliwych, co jednak wiąże się z ogromnymi kosztami.
Uczniowie ze Szkoły w Modrzu przygotowali kolorowe serduszka i sprzedawali je za 5 złotych. Widzowie kupowali. Tego wieczoru zebrano ponad tysiąc złotych. Wcześniej także promowano zbiórkę. W efekcie zebrano dla Hani około 2.700 złotych. Na pomysł połączenia obu zdarzeń wpadła jedna z mam – Małgorzata Pachurka. Nad przygotowaniem akcji pracowali uczniowie klasy piątej „b” pod opieką nauczycielki języka polskiego, jednoczesnie wychowawczyni Wiolety Michalak.
Więcej szczegółów o Hani i możliwości pomocy można znaleźć na stronie www.siepomaga.pl
Ewa Noga-Mazurek

Konne taxi i czarownica – teksty na prima aprilis
Tradycją w „Kurierze lokalnym” stały się żarty na prima aprilis. Nie inaczej było w tym roku. Ukazały się w „KL” dwa teksty pt. „Konne taxi w grodzie nad Lipnem” i „Pojmana czarownica na ścianie Muzeum”. Wiemy od naszych czytelników, że byli sensacyjnymi wiadomościami zaskoczeni, ale zarazem ubawieni. Podobało się, a to najważniejsze.
Za rok znów będzie 1 kwietnia.(k)

 

 

 

Pojmana czarownica na ścianie muzeum

W Internecie i oknie Muzeum regionalnego w Stęszewie ukazał się komunikat zaskakującej treści. Przytoczymy go na łamach „Kl’” w całości.

Uwaga mieszkańcy Stęszewa!!

W najbliższy poniedziałek nad miastem będzie można zaobserwować przelot czarownic z całej Europy na Sabat na Łysej Polanie.

Wiedźmy postanowiły spotkać się w Polsce aby założyć „Europejską Organizację Zjednoczonych Czarownic”. Chcę też wybrać władze oraz zastanowić się skąd wziąć fundusze na wymianę starych mioteł na nowoczesny sprzęt latający typu turbo odkurzacze.

W czasie przelotu nad  Polską odwiedzą Stęszew, ponieważ pierwsza stracona w naszym kraju czarownica pochodziła z naszego miasta i chcą jej oddać hołd.

Apelujemy do mieszkańców grodu nad Samicą, aby w dniu 1.04 zwrócili uwagę na korytarze powietrzne  nad miastem.

Ostrzegany, że „panie na miotłach” będą używały wszelkich nieczystych sztuczek, aby zdobyć środki na swój cel.

Dla nieproszonych gości przygotowano niespodziankę. W muzeum na ścianie zbudowano odgromnik na czarownice. Zamontowany został na szczycie muzealnego budynku od strony Rynku. Celem było którąś z czarownic złapać.

Zakładamy, że w przypadku sukcesu cały świat osłupieje ze zdziwienia. Wyczyn rozsławi miasto nad Samicą i Lipnem.

Od razu informujemy, że sztuka ta pracownicom muzeum się udała. Rychło rano zaczaiły się na strychu. Gdy jedna z wiedźm znalazła się w zasięgu przyciągania odgromnika zarzuciły na niż pętlę ze specjalnego sznura. Zmęczona czarownica została pojmana. Prosiła o litość i jeden dzień odpoczynku. Panie zgodziły się pod warunkiem, że będzie dawała się fotografować i oglądać. Nie będzie też robiła żadnych czarów ani sztuczek. Strony doszyły do porozumienia. Wiedźma o północy po zregenerowaniu sił  odpaliła miotłę i poleciała do swoich „sióstr”.

Redaktor „Kl” był i uwiecznił zdarzenie  wykonując serię zdjęć. (k)

W sobotę 16 marca w Ciechocinku odbyły się Mistrzostwa Polski zespołów Oldboys w halowej odmianie hokeja na trawie. Organizatorem tych rozgrywek była drużyna Tężniowcy Ciechocinek, a do walki o mistrzostwo przystąpiło osiem zespołów z Poznania, Gąsawy, Rogowa, Siemianowic Śląskich, Tarnowskich Gór, Torunia, Ciechocinka i Stęszewa.
Mecze były rozgrywane po 12 minut, w systemie każdy z każdym. Stęszewska drużyna rozpoczęła turniej od porażki z Toruniem i remisu z Siemianowicami, a pozostałe mecze zakończyły się zwycięstwami i w klasyfikacji końcowej zajęła pierwsze miejsce. Po Stęszewie uplasowała się: Gąsawa i Toruń.
Jest to historyczny sukces, ponieważ oldboje Stęszewa po tytuł mistrzowski sięgnęli po raz pierwszy. Raz byłi wicemistrzami w hali i dwa razy na boiskach otartych.
Na zakończenie Mistrzostw medale oraz puchary wręczyli: burmistrz Ciechocinka Leszek Dzierżewicz, prezes PZHT Jacek Sobolewski oraz w imieniu organizatorów drużyny Tężniowcy Ciechocinek Monika Dylewska i Mirosław Tomaszewski.
Stęszewianie chcą wyrazić słowa uznania dla kolegów z Ciechocinka za włożona pracę w organizację turnieju i miłą atmosferę.
Drużyna Stęszewa wystąpiła w następującym składzie: Maciej Berus, Marcin Olejniczak, Sławomir Klorek, Robert Braszak, Marek Kasprowiak, Bartosz Alejski, Piotr Adrian, Piotr Poszwa, Marian Biskup, Rafał Majewicz i Rafał Snela. Trenerem drużyny był Waldemar Jankowski, a kierownikiem Waldemar Dzierla.
Mistrzowska drużyna składa serdeczne podziękowania Jerzemu i Stefanowi Cykowiakom z firmy JESTIC za pomoc przy organizacji wyjazdu do Ciechocinka.(opr. maz)

K

onne „taxi” w grodzie nad Lipnem
Ma Zakopane, dlaczego nie miałby mieć Stęszew. Chodzi o konne taksówki, czyli po prostu dorożki.
Miasto atrakcyjnie położone na skraju otuliny Wielkopolskiego Parku Narodowego, otoczone siedmioma jeziorami i zabytkami, nie ma pojazdów świadczących usługi transportowe dla pieszych. Sytuacja ta mocno zobligowała Magistrat, aby zadziałać pro-społecznie dla swoich mieszkańców. Został opracowany kompleksowy plan tego przedsięwzięcia, włącznie z logistyką na gminę Stęszew i obrzeże Poznania.
Znalazły się środki własne i wkrótce spłynie dofinansowanie z Unii Europejskiej. Bruksela widząc cenną inicjatywę pro-ekologiczną nie tylko, że szybko dała „kasę”, ale jeszcze ponagla „włodarzy”, aby natychmiast wcieli plan do realizacji.
Zielone światło sprawiło, że już odbyło się spotkanie z właścicielami konnych taksówek. W drodze przetargu z grupy kilkunastu podmiotów z całego kraju w tym z Zakopanego i Krakowa wyłoniono Piotra Grzegorzewskiego. Warto dodać nie ujawniając tajemnicy handlowej, że zdecydowano się na rodzimego hodowcę koni posiadającego flotę dorożek. Uzgodniono, że konne taksówki tak jak przed laty samochody będą stały na stęszewskim Rynku.
Widomo, że w pierwszej fazie będą kursowały dwie dorożki. Jedna typu „kabriolet, a więc odkryta, a druga „dyliżans” z zamkniętą budą.
Po rozkręceniu interesu dorożki, które zapoczątkują w mieście nad Lipnem, przewożenie ludzi zostanie zastąpione nowoczesnymi pojazdami z klimatyzacją.
Z projektami na ich wykonanie zgłosiły się takie firmy, jak „Porsche” i Mercedes”.
Do końca kwietnia będzie trwało szkolenie woźniców i szufelkowych, którzy zajmą się zbieraniem po koniach „pączków” z jezdni.
Zainteresowanie – z wiedzy „Kl” – jest spore. Trwają zapisy na kursy: indywidualne, zbiorowe, śluby i lecia.
W kwietniu nowy transport przetestują sprawujący władze w mieście. Nie wykluczone, że pojawi się przedstawiciel Uni.
Tyle nowych, kwietniowych informacji (k)

Rada sołecka razem z sołtysem Zygmuntem Jankowiakiem, wspierana przez burmistrza Stęszewa na 9 marca zaprosiła do świetlicy wiejskiej „ładniejszą” cześć mieszkańców Wronczyna i Zaparcina. Okazją do miłego spędzenia czasu był „Dzień kobiet”.
Przed ustaloną godziną do pachnącej ciastem sali zaczęły przybywać elegancko ubrane, w szykownych fryzurach, z dyskretnym makijażem kobiety. Cieszył fakt, że przyszły też małe kobietki razem ze swoimi mamami i babciami. Na wspólnym świętowaniu nie zabrakło radnej Barbary Sikorskiej.
Przed godziną 15-tą niemal wszystkie miejsca przy zastawionych stołach były zajęte.
Przy scenie ulokowała się grupa muzyczna, która skocznymi utworami robiła miłą atmosferę.
Pierwszym punktem imprezy było powitanie i złożenie najlepszych życzeń przybyłym paniom. Zrobili to wspólnie burmistrz i sołtys. Za pomyślność kobiet wzniesiony został toast i odśpiewano „sto lat”.
Chwilę potem na scenie pojawiły się nieocenione i wiecznie młode „Modrzanki” z zespołem akompaniującym. Pod sufit popłynęły znane i lubiane piosenki. Na ich dźwięk radowały się serca. Wspólnie śpiewano i się kołysano.
Były też upominki. Panie otrzymały czekolady i pąsowe goździki.
Potem już trwały rozmowy, królowały piosenki, muzyka i sypały się „kawały”. Humory i apetyty dopisywały.
Imprez przeciągnęła się do godzin wieczornych.
Na imprezie we Wronczynie 9 marca był redaktor „KL”. Został bardzo serdecznie przyjęty, za co dziękuje. Nie mogło być inaczej zważywszy, że przez lata uznawany jest za swojego człowieka. (k)

W Muzeum Regionalnym w Stęszewie w piątek 15 marca br. została otwarta wystawa dr Barbary Kucharskiej pt. „Poezja pejzaży”.
W sali dużej na parterze wyeksponowano zaledwie wycinek z jej bogatego już dorobku. Warto poświęcić kilka zdań artystce.
W 2004 roku uzyskała dyplom magistra sztuki, specjalność malarstwo na Uniwersytecie Warmińskim w Olsztynie.
W 2008 roku ukończyła studia magisterskie na Akademii Muzycznej im. I. J Paderewskiego na Wydziale Instrumentalnym o specjalności flet.
W 2012 roku uzyskała stopień doktora sztuk pięknych na Wydziale Malarstwa Artystycznego w Poznaniu.
Aktualnie pracuje na stanowisku adiunkta w Collegium Da Vinci w Poznaniu, gdzie prowadzi zajęcia z malarstwa. Uczy też gry na fortepianie i flecie. Bierze też udział w koncertach muzycznych z różnymi zespołami i muzykami.
Otwierając wystawę dyr. Muzeum Regionalnego w Stęszewie Katarzyna Jóźwiak ciepło powitała przybyłych a następnie przybliżyła postać dr Barbary Kucharskiej. Oprócz krótkiego życiorysu podkreśliła, że artystka jest autorką trzydziestu trzech wystawa w kraju i zagranicą. Jej obrazy znajdują się prywatnych kolekcjach.
Ma, co należy podkreślić korzenie stęszewskie.
Sama artystka powiedziała, że jej obrazy powstają w pracowni. To wyobraźnia podsuwa jej tematy. Poprzez swoją twórczość pragnie wielbić Boga i wyrazić Jego miłość, która przemieniła jej życie.
W wielu jej obrazach, co podkreślili oglądający widać dar, jaki otrzymała i wszechobecnego ducha. Ukazuje pejzaże w taki sposób, że przy skupieniu można usłyszeć z cicha dolatującą muzykę.
Po części oficjalnej przybyli obejrzeli obrazy. Było widać skupienie a nawet zadumę na twarzach. Podobało się i to przełożyło się na kwiaty i słowa uznania od przybyłych dla artystki.
Ciekawe rozmowy o sztuce odbywały się w muzeum przy kawie i smacznym placku, który na tę okoliczność przygotowało stęszewskie muzeum.
Wystawa Barbary Kucharskiej potrwa tylko dwa miesiące. (k)

Małych hokeistów duże granie
Działacze Lipna Stęszew podjęli słuszną decyzję organizując 24 lutego, pod patronatem burmistrza Gminy Stęszew, zawody w halowym hokeju dla dzieci. Do imprezy poprzedzającej finały Mistrzostw Polski seniorów, oprócz dwóch ekip gospodarzy zaproszono zespoły z ościennych gmin. Nasze drużyny rocznika 2006 – 2011 prowadził Maciej Molicki, a 2011 i młodszych „skrzaty” Rafał Snela.
W rywalizacji tych „trochę starszych” dobrą ekipę miała Warta Poznań. Ten zespół spotkał się w finale ze Sworkiem Swarzędz. W normalnym czasie padł remis 2:2. W rzutach karnych o jedno trafienie lepsi okazali się młodzi warciarze” i zdobyli Puchar Burmistrza.
Lipno Stęszew w pojedynku o trzecie miejsce ograło Politechnikę Poznańską 4:1.
W rywalizacji „skrzatów” nasza dziatwa dzielnie walczyła, ale tym razem jeszcze bez sukcesów. Widać, że już sporo umieją a przede wszystkim mają wsparcie w trenerze i swoich rodzicach szczególnie mam. Cieszy fakt, że w zespołach występują dziewczynki. Nie ustępują chłopcom i to było widać.
Dużym przeżyciem dla dzieci b

yło wręczenie im przez Burmistrza, Prezesa i działaczy Lipna pamiątkowych medali zawodów w Stęszewie. (k)