czwartek, 14 Listopad 2019

Stęszew

Jubileusz 100 lecia stęszewskiego harcerstwa
Środowisko stęszewskich harcerzy przez dwa kolejne dni świętowało „Wiekowy Jubileusz” istnienia.
Krąg Szczepu Seniorów w Stęszewie pod kierownictwem pdh. Jacka Górnego zaplonował imprezę na dwa dni, na 18 i 19 maja.
Najpierw przez kilka miesięcy gromadzono pamiątki, zdjęcia oraz inne rzeczy i przedmioty, by pokazać na wystawe w stęszewskim Muzeum Regionalnym. W sali na piętrze wyeksponowano wszystko to, co udało się pozyskać od ludzi i ze zbiorów własnych.
Wykonane zostały dwie publikacje broszurowe, banery i plakaty informujące o dacie i programie obchodów. Rozesłano zaproszenia dla gości. Przygotowano miejsca, w których miały odbywać się uroczystości. Był poczęstunek. Rozdano upominki.
Jubileusz zapoczątkowało otwarcie wystawy w M

uzeum, które mocno zaangażowało się w to przedsięwzięcie.
Krótko po godzinie 9-tej gości powitała dyr. Katarzyna Jóźwiak. Przybliżyła historię harcerstwa w Stęszewie, powiedziała o jego początku sięgającego roku 1918, kiedy to drużynę skautową założył ksiądz wikary Teodor Zimoch. Różne były losy i zawirowaniu w działalności tej organizacji. Następowały krótsze i dłuższe przerwy, ale w 1929 harcerstwo odtworzył druh Tadeusz Muller. Przyjęło ono nazwę Bolesława Chrobrego. Po kolejnej przerwie w 1931 roku drużynę harcerską założył druh Antoni Skoracki, która przyjęła nazwę Henryka Dąbrowskiego. Barwy, jakie przyjęto, to żółte chusty, a godłem zastępu został „żubr”. Harcerze złożyli przyrzeczenie, a rok później złożono pierwszą drużynę zuchów. Do wybuchu II wojny światowej harcerze brali aktywny udział w wycieczkach, obozach, zlotach i rywalizacjach z innymi drużynami.
Na tym zakończyła krótki rys szefowa Muzeum i zaprosiła do zwiedzania wystawy. Trzeba dodać, że kolejny okres przybliżenia całej historii stęszewskiego harcerstwa przewidziano na uroczystą akademię na niedzielę 19 maja w sali widowiskowo-sportowej.
Gdy jedni zwiedzali wystawę, drudzy przygotowywali na stęszewskim Rynku balon. Z nadajnikami i urządzeniami wzbił się w przestworza. Przyglądali się temu miejscowe i zaproszone grupy harcerzy oraz zuchów. Byli też mieszkańcy Stęszewa.
Przed południem dla młodych z ZHP przygotowano konkurs. Polegał on na zwidzeniu Muzeum i wyszukania najstarszych zdjęć na ekspozycji. Wszyscy dobrze się spisali, ale tylko najlepsi otrzymali nagrody.
Tego samego dnia późnym popołudniem na boisku stęszewskiej Szkoły Podstawowej odbyła się msza polowa w intencji zmarłych i żyjących harcerzy, zuchów i przyjaciół. Nabożeństwo ubogaciły czytaniem Pisma Świętego, grą i śpiewem miejscowe harcerki.
Po mszy odbyło się wręczenie krzyży harcerskich i złożenie przyrzeczeń zuchów. Towarzyszyli temu rodzice i przyjaciele.
Około godziny 20.00, za budynkiem szkoły, przy ognisku odbyło się spotkanie pokoleń. Śpiewano piosenek i pieczono kiełbaski. Ze sentymentem, a nawet z łezką w oku wracano do ulubionych ciągle będących w sercu harcerskich utworów. Do późna rozmawiano i żartowano o tym, co było,a tak szybko minęło. Humory dopisywały i apetyty też.
Wieczorem dyskotekę pod namiotem na szkolnym boisku mieli też młodsi harcerze. Bawili się przy swojej muzyce.
Niedzielny poranek na krótko zmącił spokój organizatorów. Zasnute ciemnymi chmurami niebo się otworzyło i spóściło rzęsisty deszcz. Na szczęście na kwadrans przed wyznaczoną godziną chmury się rozstąpiły i przestało podać.
Z miejsca zbiórki, spod szkoły Podstawowej kolumna harcerzy i zaproszonych gości, poprzedzana orkiestrą Dętą z Dopiewa udała się na plac przy zbiegu ulic: Poznańskiej i Wojska Polskiego. W tym miejscu nastąpiło odsłonięcie pomnika upamiętniającego ludzi zasłużonych dla stęszewskiego harcerstwa.
Nie można pominąć tych, którzy reaktywowali ruch harcerski w grodzie nad Lipnem. Byli to druhowie. Michał Biały, Roman Ciesielski, Jerzy Krzyżagórski, Janusz Zieliński, Marianna Jagodzińska i Irena Biała.
W postument obeliska wmurowano kapsułę zawierającej materiały historyczne. W chwilę po tym delegacje złożyły pod pomnikiem wiązanki kwiatów.
Kolejnym punktem docelowym był Rynek. Na Starówce odbył się uroczysty apel i składanie meldunków.
O godzinie 11.30 wrócono na boisko szkolne. Tutaj przygotowano dla wszystkich grochówkę przygotowaną w harcerskim „dużym garze”.
O godzinie 14.00 odbyła się uroczysta akademia. Została podzielona na dwie części. W pierwszej omówiono cały okres istnienia i działania stęszewskiego ZHP. Dokonali tego druh Jacek Górny, dh. Tadeusz Szypura i pdm, Dariusz Mikołajczak.
Organizatorzy podziękowali ludziom, którzy przez lata działali, wspierali i nadal wspierają miejscowe harcerstwo. Wymienieni zostali poroszeni przed scenę, gdzie wręczono im pamiątkowe dyplomy i kwiaty. Za przychylność dla harcerzy rzeźbą harcerza w rogatywce obdarowany został Burmistrz Włodzimierz Pinczak. Szef Gminy zabierając głos powiedział, że był i jest orędownikiem harcerstwa w Stęszewie. Przed lata zaproponował funkcję odbudowania harcerstwa druhowi Dariuszowi Mikołajczakowi. Ten razem z małżonką Katarzyną podjął się tego działania. Robią to skutecznie. Dodał też, że kolejne spotkanie pokoleń harcerzy już za dziesięć lat.
Ostatnim akordem lecia był koncert harcerskiego zespołu wokalno instrumentalnego „Wartaki”. Młodzież spisała się znakomicie serwując znane i mniej znane utwory. Za swój występ otrzymali duże brawa.
Jubileusz 100 lecia harcerstwa w Stęszewie zakończył się. Będzie jednak długo i ciepło wspominany.
Warto też na konie przypomnieć, że pomoc w organizację imprezy zaoferowały m.in. stęszewskie Muzeum Regionalne, Domu Kultury, ZGKiM, SP w Stęszewie, Przedszkole, Jómax, stęszewscy policjanci, osoby prywatne i firmy. Lecie finansowo wsparł też urząd Miejski Gminy Stęszew.
Nie sposób wszystkiego zawrzeć, choć bardzo by się chciało w krótkiej relacji w „Kurierze lokalnym”, który był i przeżywał Jubileusz wraz z uczestnikami. To, co udało się zebrać na łamach gazety prezentujemy.
Seweryn Kaczmarek

Dużo atrakcji i świetna zabawa
W gminie Stęszew rady sołeckie wspierane przez samorząd na okoliczność Dnia dziecka zorganizowały imprezy rozrywkowe, rekreacyjno sportowe. Dla milusińskich przygotowano coś dla ducha i ciała. Były lody, kiełbaski z grilla oraz inne smakołyki w tym ciasto i napoje. Ponadto upominkami nagradzano za uczestników poszczególnych konkurencji.
Kilka zdań o tym jak bawiono się w Stęszewie i

Wronczynie.
# Stęszew
Wewnątrz i na zewnątrz sali widowiskowo-sportowej stęszewski Dom Kultury przygotował moc atrakcji. Sala duża została podzielona na sektory. W jednym dzieci mogły spróbować swoich sił w twórczości artystycznej. Można było też skorzystać z malowania twarzyczki. W części sportowej było mini boisko a obok dwie dmuchane budowle. Chętnych do wspinana i ślizgów nie brakowało. Na zewnątrz sali ustawiono płytki basen wypełniony wodą do pluskania bądź ślizgania na desce. Amatorów pierwszych tegorocznych kąpieli na świeżym powietrzu było sporo. Oczywiście nie zabrakło słodkich niespodzianek i łakoci. Było tak fajnie, że nikt nie chciał wracać do domu.
# Wronczyn
Na obiekcie sportowym we Wronczynie organizatorzy przygotowali dla dzieci liczne konkurencje sprawnościowe. Były punktowane rzuty do specjalnych kieszeni i koszyczków. Wyniki zapisywano a po zakończeniu konkurencji wręczano upominki. Był też slalom pomiędzy tyczkami. Ponadto na obiekt przybył wóz OSP w Strykowie i radiowóz Policyjny. Do oglądani i zapoznania się z tymi pojazdami zapraszali strażacy i funkcjonariusz. Radość dzieci wzbudziła chodząca duża maskotka „Ferdy”. Towarzyszyła jej bajecznie ubrana Aneta Serba, która częstował milusińskich cukierkami. Oprócz tego dla dzieci były lody i słodycze. Dla amatorów wspinaczki był dmuchany zamek. Zabawa do samego wieczora we Wronczynie była przednia.
Na imprezę przybyła zastępca burmistrz Dorota Stachowiak i radna Barbara Sikorska. (k)

Pod patronatem „Kuriera Lokalnego”

Okazały „leszcz” i „okoń”
W sobotę 1 czerwca nad Lipnem stęszewskie koło PZW 121 z okazji „Dani dziecka” zorganizowało zawody wędkarskie dla dzieci i młodzieży.
Pragniemy dodać, ze sponsoringiem i patronatem imprezę otoczyła nasza gazeta.
Do rywalizacji w sobotnie ładne i cieple przedpołudniowe w kategorii zrzeszonych i niezrzeszonych przystąpiło czternaścioro zawodników. Do godziny 9.00 do 11.00 młodzi adepci wędkarstwa starali się złowić jak największe okazy. Do końcowego wyniku liczyły się trzy najdłuższe ryby. Trzeba przyznać, że młodzież dobrze radziła sobie na swoich stanowiskach. Raz po raz do siatek trafiały ryby. W przewadze były to średniaki, ale też trafiały się spore okazy. I tak Alan Majorczyk wyciągnął okonia o wymiarze 29,5 cm. O trzy centymetr dłuższym leszczem mógł się pochwalić Stasiu Szulc-Szymański. W gronie uczestniczących w imprezie byli Lenka Szkudlarek, która dzielnie wspierała siostrę Anię. Był też 4 letni Szymek Polaszyk, któremu trochę pomagał tata. Na zawody przyjechali ze Strykowa zawodnicy Spójni, którzy relaksowali się przed popołudniowymi zawodami.
O wyznaczonej godzinie do pracy wzięli się sędziowie. Obeszli kolejno stanowiska i dokonali pomiarów. Podczas posiłku uczestników imprezy komisja dokonała podsumowania. Podajemy wyniki zawodów.
Wśród zrzeszonych pierwsze miejsce wywalczył Alan Majorczyk z rybami o długości 29,9 + 17 + 15,2 co dało 61,7 cm.
II lokata przypadła Julianowi Majorczykowi 21 + 17 + 16 wynik 55 cm.
III miejsce Karol Napierała 18 + 17 + 17 = 53,5 cm
IV lokata Kacper Bałuszak 19,5 + 16,5 + 15,5 = 51,5 cm.
V miejsce Zuzanna Krawiec 17 + 16,5 + 16,5 = 51 cm.
VI lokata Marcin Pachurski 17 + 16,5 + 16 = 50,8 cm.
VII miejsce Szymon Lulczyński 16 + 15 + 14 = 45 cm.
VIII Mateusz Rybarski tylko jedna ryba o długości 14 cm.
IX Jakub Hampel także jedna ryba 13 cm.
Wśród niezrzeszonych:
I Stanisław Szulc- Szymański 34,2 + 17 + 15 = 65,5 cm.
II Maksymilian Lulczyński 17,5 + 17 + 17 = 51’5 cm.
III Anna Szudlarek 17,5 + 17 + 15,8 = 50,3 cm.
IV Bartosz Stęga 16,8 + 15,5 + 15,5 = 47, 8 cm.
V Szymon Polaszyk 15,5 + 15,5 + 15,2 = 46,2 cm.
W obydwóch kategoriach puchary dla najlepszych ufundowane przez „Kl” wręczył red. Seweryn Kaczmarek. Wszyscy uczestnicy zawodów otrzymali nagrody.
Kolejna impreza dla dzieci i młodzieży oraz dorosłych zostaną rozegrane podczas Dni Stęszewa 22 i 23 czerwca nad Lipnem. (k)

 

Kobieta w czterech porach roku
Wiele się dzieje w Muzeum Regionalnym w Stęszewie. Dosłownie wystawa goni wystawę. Oprócz tego odbywają się spotkania grup rękodzieła artystycznego. Jakby tego było mało to „świątynia zabytków” poddawana jest kosmetyce sal i wymianie gablot.
W piątek 1 czerwca w stęszewskim Muzeum Regionalnym otwarto wystawę fotografii uczennic Szkoły Podstawowej w Stęszewie.
Dokonała tego witając serdecznie przybyłych wprowadzając jednocześnie w klimat wystawy dyr. Katarzyna Jóźwiak.
Warto od razu dodać, że dobra relacja muzeum z nauczycielką Stellą Szlejf Gołąb szefową kółka fotograficznego zaowocowała czwartą już ekspozycją zdjęć wykonanych przez uczennice tej szkoły. Tym razem zaprezentowane zostały „Kobiety w czterech porach roku”. Pasjonatki robienia foto: Nina Bednarczyk, Monika Lisak, Julia Polaczyk, Kataryna Romaniv i Sandra Benenowska przez wiele miesięcy wspierane przez Stellę Szlejf Gołąb robiły ujęcie w różnych miejscach z odpowiednią scenografią, strojami. Choć tematyka skupiała się na kobiecie to wiele czynników było inspirowane życiem i historią. Dziewczyny w kilku zadaniach same opowiedziały o tym jak ich projekty powstały oraz o pasji robienia zdjęć.
Wiele ciepłych słów padło ze słów przybyłych. Gratulowano pomysłów i zachęcano do dalszej przygody z aparatem i fotografiami. Były też buziaki i kwiatki.
Nie będziemy na łamach „Kl” opisywać zdjęć, ponieważ trzeba je zobaczyć i podziwiać. Trzeba podkreślić, że jest, co. Wystawa potrwa do 30 sierpnia a więc trzeba podjąć decyzję i odwiedzić stęszewskie muzeum.
Kilka zdań o otoczce wystawy. Przed wyznaczoną godziną jej otwarcia do muzeum przyszły dziewczyny z kółka tanecznego stęszewskiej Szkoły Podstawowej. Przy muzyce pod filarami pokazały fajne układy choreograficzne.
Przed wejściem przybyłych witały pracownice muzeum. Dla wszystkich panie przygotowały jak zwykle słodkie, co nie, co i napoje. Na wystawę przybyła licznie rodzina autorek foto, przyjaciele oraz nauczyciele. Burmistrza tym razem reprezentowała sekretarz Joanna Zaborska. (k)

W sobotę 25 maja z małym poślizgiem druhowie Ochotniczej Straży Pożarnej gminy Stęszew uroczyście obchodzili święto swojego patrona Świętego Floriana. Tym razem miejscem świętowania był Stęszew.
O godzinie 17.00 druhowie krokiem defiladowym, prowadzeni przez komendanta Gminnego dh Bernarda Jankowskiego, razem z pocztem sztandarowym wkroczyli do świątyni. Strażacy w dwóch szeregach stanęli naprzeciw głównego ołtarza. Poczet sztandarowy zajął miejsce przy bocznym ołtarzu. W ławach zasiedli przedstawiciele władz samorządowych, młodzież DOSP, ich opiekunowie i rodzice oraz mieszkańcy Gminy.
W intencji żyjących i zmarłych ochotników Mszę Św. odprawił ks. wikariusz Artur Wojczyński. Na koniec kapłan udzielił błogosławieństwa wszystkim uczestniczącym w uroczystym nabożeństwie.
Z kościoła kolumna ochotników i gości poprzedzana przez wóz bojowy OSP udała się na teren przy Urzędzie Gminy gdzie nad Samicą przygotowano miejsce na drugą część Dania Strażaka.
Do ochotników zwrócił się burmistrz Włodzimierz Pinczak. Szef Gminy docenił ofiarność i zaangażowanie ochotników i życzył i bezpiecznych i w pełnym składzie wyjazdów i powrotów z akcji. W podobnym tonie mówił też komendant Gminny Bernard Jankowski.
Po tym padała komenda rozjeść się i druhowie już na luzie zasiedli do posiłku. Z apetytem zajadano się grochówką

Przy okazji świętowania rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 Maja warto kilka zdań poświęcić temu wydarzeniu.
Jako pierwsi w Europie, a jako drudzy na świecie, Polacy mieli ustawę regulującą ustrój prawny Rzeczypospolitej. Oficjalnie została przyjęta w dniu 3 maja 1791 roku. Tylko konstytucja amerykańska była starsza od naszej o cztery lata i zaczęła obowiązywać w 1787 roku. Na upamiętnienie tego historycznego wydarzenia zostało ono zapisane, jako Święto Konstytucji 3 Maja.
Jakiekolwiek uroczystości, czy akcenty na tę okoliczność nie były dozwolone podczas rozbiorów i zawieruchy wojennej. Także za czasów rządów PRL-u nie wyeksponywano tego święta. Uznane zostało przez Kościół znacznie później, bo jak się przyjrzeć historii, to duchownii z tamtego okresu nie uznali tej konstytucji. Targowica, czyli zdrada polskich interesów przez książąt miała pełne poparcie Kościoła i wciągała Polskę w ręce Rosji i carycy Katarzyny.
W Stęszewie 3 maja tego roku w kościele pw. Świętej Trójcy” odbyła się msza za Ojczyznę. Homilię na tę okoliczność przygotował ks. wikariusz Artur Wojczyński.
Po nabożeństwie spod świątyni poczty sztandarowe i delegacje udały się na stęszewski Rynek. Na „Starówce”, po odśpiewaniu hymnu, delegacje złożyły pod pomnikiem wiązanki kwiatów.
Wydarzenia sprzed 228 lat ważne dla Polski i Europy, a związane z uchwaleniem Konstytucji 3 Maja, w krótkim wystąpieniu przypomniał burmistrz Włodzimierz Pinczak, który kończąc podziękował

Mistrz Koła 121

Zawody odbyły się w dwóch turach. Pierwsza tura 1 maja została rozegrana na Jeziorze Strykowskim. Na turę drugą zawodnicy przenieśli się 3 maja nad Jezioro Lipno do Stęszewa. Rywalizowało ze sobą

18 zawodników.

Mistrzem Koła 121 Stęszew na rok 2019 został Robert Grędas. Druga lokata przypadła dla Jerzego Zawielaka, a trzeci był Tomek Brodowski/

Trzy kolejne miejsca zajęli: Stanisława Szlufik, Henryk Majorczyk i Marek Kaczmarek.

Zawody zakończone zostały wręczeniem upominków i kiełbaską przy ognisku.(opr.maz)

Lipno Stęszew – UHKT Ósemka 4:3Tarnowskie Góry (2:1)
Wygrana po zaciętym boju
Zespół hokeistów na trawie Lipna 28 kwietnia, po zaciętym meczu pokonał Ósemkę Tarnowskie Góry 4:3. O wygraną nie było łatwo. Goście walczyli i starali się oddawać bramką za bramkę. Po sześćdziesięciu minutach, to jednak gospodarze cieszyli się z kompletu punktów. Nasz zespół zapewnił sobie grę w barażach o awans.
Bramki dla Lipna zdobywali: Robert Braszak, Rafał Snela, Krzysztof Zakrzewski i Artur Githler.
Po meczu odbyło się podziękowanie old boy’om Lipna za wywalczenie w halowej rywalizacji tytułu Mistrzów Polski. Uczynił to burmistrz Stęszewa.
* * *
Adepci hokeja Lipna Stęszew uczestniczyli w pierwszym z cykli zmagań roczników 2008 i młodszych oraz 2010 i młodszych.
Młodsi w stawce drużyny zdobyli II miejsce, a starsi, na szesnaście drużyn, V lokatę. Z naszej ekipy młodszej kontuzji łuku brwiowego doznał Mikołaj Chróst. Zapewne niechcący rywal, rocznikiem starszy, uderzył go hokejem. Ze zdrowiem chłopca wszystko jest w porządku. Był w niedzielę na stadionie i oglądał z rodziną ligowe zawody seniorów. (k)
Foto lipno hokej 1

LZS Wronczyn – Orzeł Słopanowo 1:2 (0:0)

„Drapieżnik” załatwił gospodarzy

Tego się niewielu spodziewało. LZS Wronczyn po raz kolejny zszedł z boiska pokonany. Tym razem jednak była to przykra i bolesna przegrana z rywalem, którego należało „łyknąć” bez popijania. Nie ma, co ukrywać, że punkty były potrzebne jednym i drugim. Za Wronczynem przemawiał atut własnego boiska. Niestety żaden czynnik nie był ważny w przypadku, gdy to rywale zainkasowali komplet punktów. Jedyną bramkę dla gospodarzy zdobył z rzutu karnego Artur Witkowski.

Nie, co lamentować nad rozlanym mlekiem. Wynik z tego meczu poszedł w świat. Kolejny mecz, który może zmazać plamę na honorze LZS Wronczyn pod warunkiem, że 1 maja pokona Orła Granowo. (k)

Aktywność rodziców dzieci ze Szkoły w Modrzu

Takie spotkania jednoczą ludzi, scalają środowisko i budują dobre emocje – tak można powiedzieć o imprezie, jaką zorganizowały trzy pomysłodawczynie, nauczycielki z Zespołu Szkolno-Przedszkolnego w Modrzu w gminiw Stęszew.
Agnieszka Kempa, Jolanta Pilarczyk i Beata Wangin zachęciły rodziców swoich przedszkolaków, by ci zechcieli – pod patronatem Szkoły – przygotować spektakl „na wesoło” i zaprezentować go, najpierw uczniom Szkoły, a wieczorem zaproszonym gościom i mieszkańcom Modrza, Wronczyna, Zaparcina i Drożdżyc, bo z tych wiosek dzieci uczęszczają do modersiej Szkoły.
Całość zaczęła się w piątek 5 kwietnia o godzinie 19-tej, a rozpoczęła narratorka Izabela Gawron następującycmi słowami:
– Niezwykłe to miejsce: kulisy, kurtyna. Trzy dzwonki – za chwilę się spektakl zaczyna. Już cisza zapada, reflektor mrok tnie, bo zaraz na scenie coś zacznie dziać się. Bawimy się w teatr – to świetna zabawa, bo można tu kogoś innego udawać. Bawimy się w teatr z zapałem dziecinnym, to miłe przez chwilę być całkiem kimś innym. Chcemy wam przedstawić bajkę dobrze znaną, od wieków Kopciuszkiem nazywaną. Dodaliśmy szczyptę humoru, bo to nikomu nie szkodzi, a nawet pomoże – życie wam osłodzi. Koniec mego wymądrzania, czas przecież ucieka. Wesoła zabawa już tu na was czeka!
W tym momencie na scenie pojawiły się cztery bohaterki Kunegunda, Petronela, Macocha i Kopciuszek. W te postaci wcieliły się Macocha – Danuta Tomaszewska, Petronela – Dorota Borowska, Kunegunda – Małgorzata Derda i Kopciuszek – Magdalena Sikorska.
Niebawem z radia popłynęła muzyka, a widzowie usłyszeli komunikat, że Królewicz Adaś zaprasza wszystkie dziewczęta na bal do dyskoteki „Spełnione marzenie” w sobotę na godzinę 18-tą.
Kopciuszek słysząc to odezwał się w te słowa:
– Ach, jak mi żal, że nie dla mnie ten bal. Dżinsy podarte, bluza flanelowa, to przecież nie jest kreacja balowa …
Na te żale zareagowała wróżka i przybyła szybko z następującą ofertą:
– Chociaż życie nie jest lekkie, ma słoneczne strony. Tu sa buty i suknia balowa. Ja ciebie, jako wróżka będę sponsorować. Ubierz się szybciutko, pomaluj staranie. Niechaj świat się przyjrzy, tak uroczej pannie. Choć do dyskoteki droga jest daleka nich cię to nie martwi, bo Mercedes czeka. Lecz pamiętaj, co Ci mówi Dobra Wróżka: równo o 12-tej spadnie czar z Kopciuszka, zostaniesz w łachmanach na parkiecie.
Wręczyła dziewczynie piękną suknie i buciki, a na scenę wjechałą piękna kareta, którą powoził Sebastian Grzelewski.
W tym czasie na królewskim dworze na pięknych, tronowych fotelach usiedli Król i Królowa, którzy nakazali Królewiczowi wybrać sobie, z przybyłych dwórek przyszłą żonę.
Panny przyjechał, ale on nie może się zdecydować. Tak jest do momentu, gdy wjechała kareta z Kopciuszkiem.
Trwał bal. Królewicz z Kopciuszkiem tańczyli, cieszyli się wieczorem, aż do momentu wybicia godziny 12-tej. O północy ona – jak to w tradycyjnej bajce bywa – wybiegła gubiąc pantofelek.
Ponieważ bucik był znanej marki, Królewicz zadzwonił do firmy i poprosił, by sprawdzono w komputerze, kto ostatnio kupował złote pantofelki o numerze 36 i cześć.
Usłyszał wtedy w słuchawce:
– Już chwileczkę, bo moja mysz, właśnie zaczyna kabel gryźć. Już! Już! Złote pantofelki kupowała wróżka. Ą jak wróżka, to dla Kopciuszka.
Pojechał Królewicz w teren, aż dotarł do domu Kunegundy, Petroneli i Kopciuszka. Nie pasował butek na dwie pierwsze stopy, ale jak ulał był na nogę Kopciuszka.
– Patrz, bucik pasuje na Twą małą nóżkę! Już stąd nie odejdę – zostanę z Kopciuszkiem – powiedział Królewicz Adaś. Zawsze będę kochał – przyrzekam to święcie. Ą teraz szykujmy weselne przyjęcie.
Pani narrator kończąc opowieść powiedziała:
– W starych bajkach nudno, już przejadł się morał. Nowe zakończenia wymyślić już pora. Kapturek nie skończy życia tak tragicznie. Zamiast zabić Wilka może być wesoło:
Drapieżnik dostanie przydział do ZOO. Smok nie zginie śmiercią okrutnie banalną
Pragnienie ugasi wodą mineralną. Jasio i Małgosia nie obgryzą ściany, która jest z pierników Wedla i Goplany. Ejże, Babo Jago, nie strasz ich niewolą, bo bez konserwantów pierniki jeść wolą A Kopciuszek z księciem wesele wyprawiają i w podróż poślubną na Kretę wyruszają
Do tego dodała Wróżka:
Chociaż stare baśnie znały pokolenia, Dzieci im wymyślą nowe zakończenia.
Na koniec zaśpiewano piosenkę:
– Pięknie dziękujemy wszystkim za uwagę. Prosimy o brawa za naszą odwagę.Bo my nie aktorzy, ale jeszcze dzieci. Cieszyć się będziemy, gdy klaskać będziecie!
Rodzice przygotowali do lokalnej społeczności po raz drugi taki występ. Poprzedni nosił tytuł: „Królewna Śnieżka i 7 krasnoludków”. Za rok zespół chce przygotować kolejny spektak. Ma to być „Alibaba i 40 rozbójników”
Gdy rodzice i nauczycielki przygotowywały program, pomagali im w tym inni. Na szczególne wyróżnienie zasługuje choreograf, wykonawca dekoracji i większości elementów wystroju sceny Joanna Szczepaniak. Z kolei radio z kartonu wykonała i jako nadajnik wystąpiła Joanna Gawron-Urbaniak z Drożdżyc. Ona też wykonała piękny, stojący zegar pokazujący północ.
Zaproszenie gości do szkolnej sali gimnastycznej w Modrzu stało się okazją, by podłączyć inną ważną sprawę. Przy tej okazji zaproszono 8-letnią Hanię ze Stęszewa, której rodzice zbierają duże pieniadze na operację. Dziewczynka ma zespół Downa, złożoną wadę serca pod postacią niezbalansowanego kanału przedsionkowo-komorowego, niedorozwój prawej komory serca, ubytek przegrody międzyprzedsionkowej, zwężenie tętnicy płucnej i przetrwały przewód tętniczy.
Więcej można dowiedzieć się z relacji taty zamieszonym na portalu
– Obecnie Hanka chodzi już do 2 klasy szkoły podstawowej specjalnej. Bardzo lubi swoją szkołę i wszystkie dzieci, jednak jej małe serce słabnie. Każdego dnia przyjmuje leki, żeby je wspomóc. To jednak za mało. Sine usta i paluszki są coraz bardziej widoczne. Coraz więcej wysiłku potrzebuje serce naszej Hani, aby dalej żyć. Bez operacji pewnego dnia może się zatrzymać, a wtedy nasze serca pękną na pół. Proszę, pomóżcir nam uratować córeczkę…
Czekaliśmy na Hanię z utęsknieniem. Pojawiła się na świecie 28 maja 2010 roku, maleńka, śliczna, bezbronna. Pierwsza operacja odbyła się po 4 miesiącach i zakończyła się sukcesem. Wrótce pojawiły się komplikacje. Serduszko stanęło, Hanię trzeba było reanimować. Potem była druga operacja (Glenna) odbyła się rok później. Hania po przewiezieniu, na salę pooperacyjną dostała paraliżu lewej części ciała. Nie potrafiła ruszyć główką, ręką, nogą, nie reagowała na żadne bodźce, nie było z nią kontaktu. Była bardzo słaba. Na szczęście codzienna rehabilitacja przynosiła efekty. Ręka powoli wracała do sprawności. Kolejny pobyt w szpitalu, to rok 2014 i cewnikowanie serca. Trzeba było ocenić, czy serduszko jest gotowe do kolejnej operacji metodą Fontana. Wyniki badań nie były dobre. Za duże ciśnienie w płucach, względem ciśnienia w serduszku. Za duże ryzyko, żeby operować. Niedawno mieliśmy konsultację światowej sławy specjalisty od dziecięcych serduszek, który zakwalifikował Hanię do operacji. Dlatego chcemy jak najszybciej oddać Hanię w ręce najlepsze z możliwych, co jednak wiąże się z ogromnymi kosztami.
Uczniowie ze Szkoły w Modrzu przygotowali kolorowe serduszka i sprzedawali je za 5 złotych. Widzowie kupowali. Tego wieczoru zebrano ponad tysiąc złotych. Wcześniej także promowano zbiórkę. W efekcie zebrano dla Hani około 2.700 złotych. Na pomysł połączenia obu zdarzeń wpadła jedna z mam – Małgorzata Pachurka. Nad przygotowaniem akcji pracowali uczniowie klasy piątej „b” pod opieką nauczycielki języka polskiego, jednoczesnie wychowawczyni Wiolety Michalak.
Więcej szczegółów o Hani i możliwości pomocy można znaleźć na stronie www.siepomaga.pl
Ewa Noga-Mazurek