wtorek, 19 Marzec 2019

Aktualności

 

Victoria Września – Obra 1912 Kościan 2:3 (0:1)

Wygrana Obry po niezły meczu

Na sztucznej murawie w Gnieźnie zmierzyły się w sparingu zespoły kościańskiej Obry z Victorią Września. Nasi pewnie wygrali ten pojedynek.

Drużyny od początku zdecydowanie atakowały. Bliżsi zdobycia bramki dającej prowadzenie była Victoria. Na szczęście czujna była nasza obrona.

Nasi uporządkowali grę i groźnie atakowali. W 23’ po raz pierwszy do siatki rywali trafił Dawid Jarka. Przed przerwą jeszcze Maciej Przewłocki przeprowadził solową akcję. Niestety zabrakło mu precyzji w jej zakończenie.

W drugiej odsłonie już w 47’ nasi strzelili gola na 0:2. Po zamieszaniu w polu karnym do siatki rywali mocnym strzałem trafił Krystian Łukaszyk. Obra mocno atakowali i osiągnęła sporą przewagę. Dwie akcje były niezłej marki.  Szkoda tylko, że nie zakończyły się podwyższeniem wyniku. Bramkę kontaktową Victoria zdobyła z niczego. Po anemicznej akcji na strzał zdecydował się gracz Wrześni i piłka przy słupku wpadła do siatki.

Nasi natychmiast po wznowieniu gry wyprowadzili atak i po dwójkowe akcji Piotra Sznabla z Szymonem Słomą ten drugi wykończył trafienie na 1:3. Obra już nie forsowała tempa, co sprawiło, że rywale częściej dochodzili do sytuacji strzeleckich. W końcówce meczu zdołali zdobyć gola kontaktowego z rzutu karnego. (k)

 

 

Tęcza Kościan – OSiR Komprachcice 40:24 (19:11)

Kościańskie tornado

O sile naszego zespołu w batalii II ligi męskiej piłki ręcznej przekonali się 16 lutego goście z Komprachcic. Przyjezdni z wszystkich sił starali się dotrzymywać kroku naszym, ale mając tylko dwóch wartościowych graczy nie byli wstanie. W pierwszym kwadransie jeszcze jakoś się trzymali, ale z upływem czasu zaczęło brakować im pomysłu na grę. Zgoła inaczej wyglądał sytuacja w naszej drużynie. Każdy z wchodzących graczy coś wnosił. Nawet, gdy pojawili się bardzo młodzi zawodnicy tacy jak Jędrzej Kaniewski, czy Dawid Grzesiak siła ognia gospodarzy nie malała.

Już do przerwy nasi wypracowali ośmio  bramkową przewagę.  Druga odsłona była dalszą demolką rywali. Nasi nie mieli problemów ze sforsowanie  obrony rywali i pokonaniem ich golkipera. Ważne było to,  że wszyscy trafiali do siatki przyjezdnych. Najważniejsze też, że swoje pierwsze bramki w seniorskim szczypiorniaku zdobyli: Jędrzej Kaniewski i Dawid Grzesiak. W tym pojedynku najskuteczniejszym naszym zawodnikiem był prawoskrzydłowy Kamil Gessner, który zdobył 7 goli.

Kościańska Tęcza ze zdobytymi 39 punktami wskoczyła na trzecie miejsce w tabeli.  Dość wyraźnie prowadzi w rozgrywkach Bor Oborniki Śląskie przed Kątami wrocławskimi.

Tęcza: Adam Noskowiak, Omar Amirjan, Patryk Zaręba – Kamil Gessner-7, Daniel Olejnik-6, Damian Krystkowiak-6, Wojciech Weiss-5, Adam Ryba-4, Eryk Napieralski-3, Kamil Napierkowski-3, Dawid Graf-2, Jędrzej Kaniewski-2, Dawid Grzesiak-1, Dawid Wesołek, Tomasz Piątek. (k)

Czas studniówek nastał

Od drugiej połowy stycznia trwają bale studniówkowe. Wśród tysięcy tegor

ocznych abiturientów, czyli tych uczniów, którzy szykują się do matury, są też uczniowie Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych im Franciszka Ratajczaka w Kościanie. Dla nich dzień świętowania wypadł na piątek 1 lutego. Zabawa trwała w restauracji Nenufar Club długo w noc, a zaczęła sie o 19-tej.

Na początek padły ciepłe słowa, podziękowania i kwiaty złożone na ręce nauczycieli za przekazywanie wiedzy. Młodzi ludzie nie zapomnieli też o rodzicach. Im dziękowali za trud włożony w wychowanie, kształtowanie i wsparcie finansowe.

Dyrektor Licem życzyła młodzieży, by spełniły się ich marzenia. Ponadto na tamten wieczór zachęcali do beztroskiej i bezpiecznej zabawy.

W zimowy wieczór podczas studniówki bawiło się kilkadziesiąt uczniów. Tradycją są zdjęcia klasy ze swoim wychowawcami.

Jak wszędzie, tak i w Nenufarze całość zaczęła się Polonezem tańczonym przez uczniów, nauczycieli i zaproszonych gości.(maz)

Kobry Kościan, jak zwykle dała radę.
Pod koniec ubiegłego roku odbyły się w Wars

zawie Mistrzostwa Polski Juniorów i Seniorów w Trójboju Siłowym sprzętowym. Mistrzosta zatem przeszły już do historii. Niemniej należy pokazać kościańską reprezentację Klubu Sportowego „Kobry Kościan”
– Zdobyliśmy mnóstwo medali – mówi trener Roman Szymkowiak. Były niespodzianki, rekordy Polski, rekordy życiowe i osobiste, sukcesy, puchary i medale. Były także i porażki, bo to tylko sport, a sport, to wykładnia włożonej pracy i wynikającej z niej sukcesu, bądź porażki. Sport także uczy pokory. Reasumując chciałem bardzo podziękować przede wszystkim moim zawodnikom, dziękuję też wszystkim tym, którzy przyczynili się do naszego sukcesu, a więc rodzinom, sponsorom i wiernym kibicom. To były ostatnie w minionym roku zawody. Możemy być dumni z naszych wyników – podsumował swą wypowiedź szef Klubu.
ZESTAWIENIE WYNIKÓW:
PANIE: KATEGORIA 52KG
*Agnieszka Dąbrowska-Posała – 1 miejsce seniorek, wynikiem 260kg (Przysiad 100kg ,wyciskanie leżąc 45kg, martwy ciąg 115kg)
KATEGORIA 72KG:
*Paulina Rybak – 2 miejsce seniorek wynikiem 357,5kg (p-150kg,wl-72,5kg,mc -135kg)
KATEGORIA +84kg
*Wiktoria Zalesińska 1 miejsce w kat. juniorów do lat 18 i 2 miejsce w kat. seniorek wynikiem 400,5kg – Rekord Polski Juniorów do lat 18lat (p-175kg RPJ do 18 lat ,wl-80kg,mc-145,5kg RPJ do18lat).
W kat.seniorek panie zajęły 2 miejsce drużynowe
PANOWIE
KATEGORIA 59kg
*Andrzej Fellmann 2 miejsce juniorów do 18 lat wynikiem 385kg (p-145kg, wl-85kg,mc-155kg)
KATEGORIA 66kg
*Grzegorz Kępczyński 3 miejsce seniorów wynikiem 580kg (p-230kg, wl-120kg,mc-230kg)
KATEGORIA 83kg
*Damian Szczepański 1 miejsce juniorów do lat 18 i 3 miejsce w seniorach wynikiem 705kg RPJ do lat 18 (p-290kg RPJ do lat 18 poprawiony, aż o 40kg, wl-180kg, mc-235kg)
KATEGORIA 83kg
*Łukasz Pluskota 5 miejsce juniorów do lat 18 wynikiem 467,5kg (9-180kg,wl-85kg,mc-202,5kg)
KATEGORIA 83kg
*Daniel Rynkiewicz 5 miejsce seniorów wynikiem 592,5kg (p-200kg,wl-167,5kg,mc-225kg)
KATEGORIA 93kg
*Tomasz Olejniczak 3 miejsce seniorów wynikiem 600kg (p-210kg, wl-157,5kg, mc-232,5kg
KATEGORIA 93kg
*Daniel Michalak 4 miejsce juniorów wynikiem 590kg (p-235kg, wl-125kg, mc-230kg)
KATEGORIA 105kg
*Szczepan Zimmermann 1 miejsce seniorów wynikiem 795kg (p-330kg, wl-205kg, mc-260kg)
KATEGORIA +120kg
*Adam Szymanowski 1 miejsce seniorów wynikiem 865kg (p345kg, wl-240kg, mc-280kg)
KATEGORIA +120kg
*Andrzej Rusek 1 miejsce juniorów do 23 lat wynikiem 700kg (p-290kg, wl-170kg, mc-240kg)
KATEGORIA+120kg
*Łukasz Chruścicki 2 miejsce seniorów wynikiem 782,5kg (p-300kg, wl-190kg, mc-292,5kg)
KATEGORIA.+120kg
*Łukasz Kubańda 3 miejsce seniorów wynikiem 780kg (p-290kg, wl-215kg, mc-275kg)
KATEGORIA +120kg
*Robert Zalesiński 5 miejsce seniorów wynikiem 510kg (p-180kg, wl-120kg, mc-210kg)
W kategorii drużynowej seniorów Kobra Kościan zajęła 2 miejsce, a w kategorii juniorów 3 miejsce.
Na tych zawodach odbyły się eliminacje do MISTRZOSTW ŚWIATA W WYCISKANIU LEŻĄC, JAKO PUCHAR POLSKI. NASI ZAWODNICY ZAJĘLI NASTĘPUJĄCE MIEJSCA
KATEGORIA 83kg
*Damian Szczepański junior do 18 lat 1 miejsce wynikiem 180kg, uzyskał nominacje do Kadry Narodowej na Mistrzostwa Świata, które odbędą się w Tokio w Japonii.
KATEGORIA 120kg
*Andrzej Pawlak 3 miejsce seniorów wynikiem 170kg
KATEGORIA +120kg
* Łukasz Świercz 4 miejsce seniorów wynikiem 205kg
W sumie zawodnicy zdobyli 15 medali (w tym 5 złotych, 4 srebrne i 6 brązowych). (opr. maz)

Śląsk Wrocław – Tęcza Kościan 30;30 (11:15) rzuty karne 3:4
„Złota siódemka” Dawida Grafa
Zwycięstwo na wagę dwóch punktów ze Śląskiem we Wrocławiu w sobotę 26 stycznia zapewnił Dawid Graf. Trzeba przyznać, ze jego spokój podczas wszystkich wykonywanych rzutów karnych jest godny uznania. W ostatniej serii „siódemek” w tym pojedynku, gdy zawodnik gospodarzy okazję zmarnował Dawid podszedł do linii siedmiu metrów i spokojnie pokonał golkipera Śląska.
Zaraz po tym nasz zespół mógł fetować zwycięstwo na wagę dwóch punktów. Tęcza aktualnie plasuje się na piątym miejscu z dorobkiem 29 punktów.
Goście dobrze radzili sobie w pierwszej odsłonie. W 7’ na tablicy widniał wynik 2:4. W 16’ Tęcza wygrywała 4:8. Twarda gra w obronie i wysoka skuteczność zapewniała przyjezdnym spokojne prowadzenie różnicą czterech goli.
Na drugą połowę miejscowi wyszli mocno zmotywowani. Szybko dorzucali gole i w 38’ po raz pierwszy wyszli na prowadzenie 17:16. Duża „zasługa” była w tym naszych, którzy zbyt długo po przerwie pozostali w szatni. Gdy różnica gospodarzy zwiększyła się do dwóch trafień goście zwarli szyki i zaczęli gonić. W 45’ Tęcza ponownie odzyskała prowadzenie 21:22. Kolejne minuty upływały na wymianie bramka za bramkę. Naszym w 58’ udało się uciec na dwa trafienia, ale miejscowi nie odpuścili. W 59’ był remis 29:29 a z końcową syreną widniał rezultat 30:30. O wyniku zawodów musiały zadecydować rzuty karne. W tym elemencie nasi okazali się skuteczniejsi.
Adam Noskowiak, Omar Amirjan – Dawid Graf-5, Dawid Wesołek-5, Daniel Olejnik-4, Kamil Napierkowski-3, Damian Krystkowiak- 3, Wojciech Weeis-3, Tomasz Piątek-3, Eryk Napieralski-2, Kamil Gessner-2, Adam Ryba.(k)

Tęcza Kościan – Kąty Wrocławskie 28:26 (13:10)
Odpuścili końcówkę i było nerwowo
Nasi we własnej Sali 2 lutego pokonali czołową drużynę II ligi w piłce ręcznej. Szkoda tylko, że okazałe prowadzenie roztrwonili tylko do dwóch goli. Zwycięzców się nie sądzi, ale nie można dopuszczać do niepotrzebnej nerwówki.
Nasi zaczęli mocno skoncentrowani. Zdecydowanie bronili i skutecznie atakowali. Gospodarze rozpoczęli od dwubramkowego prowadzenia. Goście otrząsnęli się i zaczęli też trafiać. Przyjezdni dochodzili na jedno trafienie, ale nasi cały czas mieli wynik pod kontrolą.
Druga część była popisem naszych. Do siatki rywali trafiali mocnymi bombami Wojciech Weiss i Kamil Napierkowski. Dobrze dzielił i rządził Tomasz Piątek. Każdy coś dokładał do rosnącej przewagi. Tak było, aż do 55’ kiedy to przy siedmio bramkowej przewadze Tęczy nasi już uwierzyli w wygraną. Zaczęli popełniać błędy, z czego skorzystali rywale. Wprawdzie nie mieli tyle ognia, aby odmienić losy spotkania to jednak odrobili aż pięć goli. Tęcza po ostatnim gwizdku mogła odtańczyć taniec zwycięstwa i myśleć o kolejnym rywalu już z Dzierżoniowem, z którym zmierzą się za tydzień.
Tęcza: Adam Noskowiak, Omar Amirjan, Patryk Zaręba – Wojciech Weiss-5, Kamil Napierkowski-5, Daniel Olejnik-4, Tomasz Piątek-3. Eryk Napieralski-3, Kamil Gessner-2, Dawid Graf-2, Damian Krystkowiak- 2, Dawid Wesołek-1, Adam Ryba-1. (k)
# JUNIORZY
Tęcza Kościan – Sparta Oborniki 25:26 (14:16)
Tego rywala nasz młodzież powinna ograć. Niestety tak się nie stało, ponieważ w decydujący h momentach brakowało zimnej krwi w akcjach ofensywnych i mocnej obrony.
Tęcza: Wiktor witkowski – Bartosz Dziubała-11, Szymon Owczarczak-5, Hubert Nowak-3, Mikołaj Stężycki-, Stanisław Gucwiński-1, Krzysztof Kubiak-1, Piotr kędziora-1, Nikodem Spyrka. (k)
# MŁODZICY
Nielba Wągrowiec – Tęcza 22:27 (13:14)
Nikomu nie trzeba mówić jak trudno się gra we Wągrowcu. Tym razem jednak nasi adepci piłki ręcznej poradzili sobie z tamtejszą Nielbą i to pewnie. Tylko do przerwy miejscowi dotrzymywali kroku naszym. W drugiej części już nie dali rady i musie uznać wyższość Tęczy.
Tęcza: Kamil Wojciechowski – Borys Naglik-13, Wojciech Zaręba-8, Maksym Kaczmarek-3, Jan Czapla-1, Wiktor Józefiak-1, Nikodem Witkowski-1, Olgierd Majorek. (k)

Spóźniony biznes Marycha i Hipolita
Kilka dni mroźnej pogody sprawiły, że kumple Marian Lichy i Hipolit Mizerka szukali miejsca, gdzie mogliby spokojnie, w przyzwoitych warunkach spędzić czas. Wreszcie po kilku „adresach”, pod które zajrzeli, wybrali dwa. Pierwszy w piwiarni pod „Jeleniem” u Jacha Rogacza, a drugi w korytarzu bloku koło szkoły. Na parterze mieszkała w nim Rozalia Kogut. Szybko wkradli się w jej łaski. Mówili do niej Róża, a ona to bardzo lubiła. Doszło do tego, że proponowała im cieplą herbatę, a nawet szklaneczkę winka własnej roboty.
Zdarzyło się, że zaprosiła ich do mieszkania i wypiła z nim trochę trunku. Przyjaciele myśleli, że złapali Pan Boga za nogi. „Życie, jak w Madrycie” – mówili do siebie zacierając ręce.
Nic nie może wiecznie trwać. Tak było w ich przypadku. Nagle, niespodzianie wrócił z rejsu jej małżonek Narcyz Kogut. Był marynarzem i przez trzy miesiące nie było go w domu. Ogromnie był zazdrosny o swoją połowicę, a do tego jej nie ufał.
Jak grom wpadł do mieszkania. Zobaczył Mariana i Hipolita przy stole z jego małżonką. Do tego była flaszka wina i osobnicy, których nie lubił. Wtedy wpadł w furię. Zrobił karczemną awanturę. Wywalił ich ze słowami, że jak jeszcze raz ich zobaczy w pobliżu jego domu, to im coś tam powyrywa, a może jeszcze gorzej.
Gościu był potężnej postury i silny jak tur, dlatego kumple bez zbędnej dyskusji opuścili mieszkanie Kogutów. Pani domu nic nie robiła sobie z humoru małżonka i bezczelnie powiedziała, aby się nie kompromitował i zamilkł.
Marian i Hipolit wzięli sobie do serca groźby Narcyza i omijali jego chatę dużym łukiem. W akcie przyszłej, słodkiej zemsty obiecali sobie, że gdy porąbany Kogut wypłynie w kolejny rejs, to oni zajmą się jego żoneczką. Na samą myśl o tym zrobiło im się ciepło na sercu.
Przez kolejne dwa dni korzystali z ciepłego wnętrza piwiarni u Jacha. Udawało im się wyskrobać parę „zeciaków” i mogli golnąć po browarku. Właściciel niespecjalnie łaskawym okiem na nich spoglądał. Mruczał pod nosem, że zajmują mu przestrzeń barową siedząc po kilka godzin przy małym piwku. Za te niewybredne uwagi pod ich adresem, postanowili go „olać”.
W głowie Marian zrodziła się myśl. Bez ceregieli zwrócił się do Hipolita.
– Jest zima i mróz, bo taka jest kolej rzeczy w naszej strefie klimatycznej. Nie możemy korzystać ani z twojego, ani mojego mieszkania. Nasze żoneczki ogromnie nie lubią, gdy przebywamy razem, a jeszcze bardziej nie lubią naszych genialnych pomysłów. Mam pomysł, jak zdobyć finanse, które rozwiążą nasze kłopoty zimą.
Hipolit odezwał się niepewnie:
– Było usługowe trzepanie dywanów, mycie okien, wnoszenie węgla do piwnicy. Już się boję, co teraz wpadło ci do głowy. Do tej pory wszystkie pomysły twoje nie były warte funta kłaków, Zysku tyle, co pies ma w pysku, czyli nic.
– Tym razem na naszym osiedlu i przyległych ulicach, podczas mrozów, będziemy pomagali właścicielom odpalać samochody. Mówię ci, ba jestem pewny, że będzie to złoty interes. Bejmów, jak lodu, siana pełna górka – nakręcał się Marian.
– Hola, hola przyjacielu. Jak ty to sobie wyobrażasz. Trzeba będzie wstawać rychło rano i wziąć się do roboty. Jeżeli ma to być dochodowe, to musimy zaoferować skrobanie szyb i w razie opadów, odgarnianie śniegu. Zapychamy, a w razie ciężkiego zapalania, musimy mieć rezerwowy akumulator i przy użyciu dodatkowych kabli uruchamiać pojazd – konkretnie zwrócił się do kumpla Hipolit.
– Mam opracowaną strategię na ten czas – rzekł Marian. Każdego dnia wieczorem poszukam potencjalnych klientów i umówię się z nimi na usługę. Ty, skoro świat wstaniesz i pójdziesz pod wskazane przez ze mnie miejsce. Jak sam nie dasz rady, to zadzwonisz komórką, a ja możliwie szybko do ciebie dołączę. Odpalimy oporną „brykę”, skasujemy kasę i walimy na piwo.
– Już widzę, że to ty jesteś w tym przedsięwzięciu kierownikiem, a ja robotnikiem. Ty sobie leżysz do południa w ciepłym wyrku, a ja walczę z gruchotami na mrozie. Jakoś nie przekonujesz mnie do tego pomysłu – wyraźnie stawiał się Hipolit.
– Oj tam, oj tam! Szukasz pretekstu, aby nie wejść w biznes. Masz lenia i dwie lewe ręce. Ponadto sam nie masz lepszego pomysłu. Chyba, że masz? – po ataku na kumpla zadał pytanie Marian.
– Może mam, a może nie mam! – spokojnie odparł Hipolit. Wiedz jednak, że nie o moje chęci, nazywane przez ciebie nygustwem, ale czas chodzi.
– Wiedziałem, że nie będzie ci się chciało rychło rano wstawać – zaatakował Marian.
– Pozwól sobie coś powiedzieć – przerwał kumplowi Hipolit. Nie o ten czas chodzi, ale to, że już kończy się styczeń. Raptem było kilka dni mrozu i to nawet niezbyt siarczystego. Nie widziałem chociażby jednego przypadku, aby posiadacz pojazdu nie dał rady rano odpalić auta. W telewizji i radiu mówili, że będzie ocieplenie i temperatura skoczy powyżej zera. Twój pomysł – nie powiem – jest dobry, ale mocno spóźniony. Trzeba będzie do niego powrócić, ale na początku przyszłej zimy i wtedy modlić się o śnieg i mróz.
– Dobra, już dobra! Wrzuć na luz – rzekł Marian. Powiem tak, że częściowo, ale tylko częściowo masz rację. Zimy zapewne już nie będzie. Zleceń na usługi też nie uda się zdobyć. Musisz jednak przyznać, że genialny miałem pomysł. W takim razie, co robimy, zwrócił się do kumpla.
– To, co potrafimy najlepiej, czyli nic! – bez wahania odparł Hipolit.
– Rozumem – odparł Marian. Tymczasem idziemy na piwo, a biznesowe plany przekładamy na bliżej nieokreślony termin. Prawopodobnie na listopad.
W jednej chwili kumple wypracowali wspólne stanowisko, przybili „piątkę” i równym krokiem pomaszerowali do najbliższej piwiarni.
Seweryn Kaczmarek

Grand Prix Młodzików w Tenisie Stołowym
W sobotę 2 lutego w Czempiniu odbyły się zawody w ramach III Grand Prix Wielkopolski Młodzików w Tenisie Stołowym. Młodzi zawodnicy rywalizowali w hali sportowej „Herkules”.
Do Czempinia przyjechało 70 zawodników, dziewcząt i chłopców z całej Wielkopolski. Na 14 stołach odbywała się rywalizacja w kategoriach dziewcząt i chłopców. Do Czempinia przyjechali zawodnicy z klubów m.in. z Poznania, Piły, Gniezna, Śmigla, Śremu i innych miejscowości.
– Zawody Grand Prix Wielkopolski organizujemy po raz drugi. Poprzednie odbywały się w październiku ubiegłego roku. Organizacja zawodów została wysoko oceniona, stąd drugi raz powierzono nam organizację rywalizacji młodzików – mówił Mieczysław Wagner, trener tenisistów w klubie Helios Czempiń.
Tenis stołowy, czyli popularny ping-pong, to dynamiczna dyscyplina. Piłeczka przelatuje nad siatką z ogromną prędkością, gracze ścinają, podkręcają i czasem odbierają zagranie metr lub dwa za stołem, kiedy wydaje się, że już na pewno stracą punkt. W grze deblowej akcja jest jeszcze szybsza, a przebieg gry zmienia się jak w kalejdoskopie.
W ping-pongu trzeba się wykazać refleksem. Ćwiczy się siłę i precyzję, próbując posłać piłeczkę tak, aby znalazła się poza zasięgiem przeciwnika.
Tenis stołowy narodził się w Anglii w latach 80 XIX wieku. Z biegiem czasu, kiedy gra stawała się coraz bardziej popularna wśród zamożniejszych Anglików, postanowiono sprzedawać sprzęt do gry. Wkrótce pojawiły się też popularne nazwy powstałe od charakterystycznego dźwięku odbijanej piłeczki, takie jak ping pong. W tym samym czasie inni używali nazwy „tenis stołowy”.
W 1921 roku został założony angielski Związek Tenisa Stołowego, a w 1926 roku powstała Międzynarodowa Federacja Tenisa Stołowego. W Londynie odbyły się pierwsze oficjalne mistrzostwa świata w roku 1926. Kolejną przełomową datą dla tej dyscypliny sportu był rok 1988, kiedy to tenis stołowy po raz pierwszy pojawił się w programie igrzysk olimpijskich w Seulu.(maz)

Złote myśli Zbigniew Tomaszewski:
*Śmierć jest piękna, życie jest gorsze, *Ptaki i samoloty umierają na ziemi, *Nie ma mężczyzn trochę żonatych, *Człowieka po ubraniu tak jak książki po okładce nie oceniaj, *Ja jestem normalny tylko inaczej, *Żaden człowiek nie rodzi się dyktatorem, *Dlaczego bogaci ludzie uchodzą za uczciwych, bo mieli czym zapłacić za tę informację, *Głodny człowiek prosi, mówi, krzyczy, później zabija, *Nikt nie jest doskonały, nawet Pan Bóg popełnia błędy, wystarczy spojrzeć na niektórych ludzi, *Najgorszy przeciwnik to ten, który milczy, a robi swoje.
Złote myśli innych autorów:

*Najtrudniej jest w życiu nauczyć się, które mosty należy przejść, a które za sobą spalić – Dawid Russell, *Wierni przyjaciele, dobre książki i uśpione sumienie – oto ideał życia – Mark Twain, *Żyj tak, jakby każdy dzień miał być ostatnim – w końcu okaże się że miałeś rację – James Thurber, *Trzy są cnoty, które należy realizować : kochać ludzi, rodziców i sprawiedliwość – Eurypides, *Podziwiać należy czyny, a nie słowa – Demokryt z Abdery, *Przez życie, jak przez błoto, idzie się z trudem – Victor Marie Hugo.
Jak to z Żydami w Polsce było część 25.
Zbrodnie przeciwko ludzkości nigdy nie ulegają przedawnieniu, ostatnia wyprawa krzyżowa 1939 rok. Jak dotychczas przebadałem tysiące książek, dokumentów, starych gazet, rycin i fotografii. Znalazłem dużo środków łagodzących dla narodu niemieckiego i dla narodu rosyjskiego. Jednak nie znalazłem żadnych środków łagodzących dla Banku Watykańskiego i banków szwajcarskich. To oni w białych rękawiczkach byli głównymi reżyserami i finansistami ostatniej wyprawy krzyżowej w roku 1939, która miała zapewnić rasie panów panowanie na następne 1000 lat. Gdyby nie złoto szwajcarskich banków, banku Watykanu, nigdy nie doszłoby do strasznych zbrodni. Czytając zeznania świadków zbrodni, szczególnie mordowania dzieci musiałem przerwać badania na tydzień aby ochłonąć. Jeżeli ktoś może czytać coś takiego, to odsyłam do tekstu „Ponary Baza” opublikowanego w roku 1945 na łamach „Orła Białego” zdaniem Czesława Miłosza i trudno nie zgodzić się z opinią poety – jest to najbardziej wstrząsające, a jednocześnie najbardziej prawdziwe świadectwo zbrodni- ludzkiej rzeźni. Sumując powyższe, proces w Norymberdze o ludobójstwo musi być wznowiony? Wracamy do tematu zbrodni jak to wszystko po kolei się rozwijało. 23 marca 1933 roku Reichstag uchwalił te pełnomocnictwa. Kaas, a za jego sprawą całe centrum głosowało na Hitlera. Kiedy pięć lat później ukazała się w dzienniku ustaw Niemiec mała wzmianka o przedłużeniu ważności pełnomocnictw na następne pięć lat, nikogo to już nie interesowało. Hitler był niekwestionowanym dyktatorem, a Kaas od dawna rezydentem Watykanu. W tym czasie wszyscy przeciwnicy Hitlera już zostali zamordowani, a pozostali ze strachu bali się nawet odezwać. Prawie wszyscy Biskupi Niemieccy w pełni wypowiedziało się za Hitlerowskim reżimem. Konkordat nikogo nie interesował. Do dzisiaj trwa spór wśród Historyków w Niemczech kto był odpowiedzialny za zawarcie konkordatu między Niemcami a Watykanem. Von Papen, Kaas czy Pacelli? Na Papena historia wydała już wyrok. Wiadomo, że był on hitlerowskim adwokatem diabła i maczał palce wszędzie gdzie mógł. Dowieść swojej wierności Hitlerowi. Odegrał dwulicową rolę w centrum, później w Wiedniu, gdzie został akuszerem „Anschlussu”. Następnie w Turcji, nie maskując zbytnio swych szpiegowskich zabiegów pod frakiem ambasadora w Ankarze. Nie zapomniał bowiem, że z listy osób przeznaczonych do zamordowania pamiętnej „nocy długich noży” (30 czerwca 1934 roku). Skreślił go osobiście Goring, dając mu z resztą schronienie we własnym domu. Działo się to w czasie, kiedy obaj jego osobiści referenci ponieśli śmierć z ręki Himlerowskich zbirów. Moralna sylwetka von Papena została doskonale obnażona w procesie norymberskim. Mury watykańskie oszczędziły wielu zbrodniarzy, w roku 1945 przechowały 60000 ss-manów, których następnie przemycili do Argentyny, a największych morderców skrycie truli, aby uniknąć opinii światowej. Mury watykańskie oszczędziły również prałata Kaasa przed wczesnym osądem historii. Dzisiaj jednak nie ulega wątpliwości, że przywódca centrum dał się wyprowadzić w pole Hitlerowi paktując z Papenem uważanym w partii za renegata i stając się po prostu dezerterem, który jeszcze przed podpisaniem konkordatu opuścił kraj i partię uchodząc do bezpiecznego Rzymu. Kaas zdezawuowany został także przez Pacellego. Jak przypomina w swoich pamiętnikach Brüning – Kaas w telefonicznej rozmowie z Watykanu ze swoim zastępcom Josephem Joosem w Berlinie już 2 lipca wyraził zdziwienie, że centrum wciąż istnieje. „Jeszcze się nie rozwiązaliście?” – zapytał prałat – zróbcie to szybko. Partię rozwiązano 5 lipca za zgodą Watykanu, zanim zarządził to Hitler. Bieg negocjacji w sprawie konkordatu spoczywał z upoważnienia osobistego Hitlera w rękach von Papena, utrzymującego najściślejsze stosunki z sekretarzem stanu Paccelim. Ówczesny papież Pius XI nie kwapił się zbytnio do podpisania konkordatu i nie uchodził za entuzjastę trzeciej rzeszy. Rozważał nawet zajęcie stanowiska wobec Hitlerowskiego terroru, którego ofiarą padli nawet wybitni działacze katoliccy, ale sprawy leżały w gestii Pacellego, który za wszelką cenę zmierzał do zawarcia konkordatu i w Papenie miał oddanego orędownika swoich zabiegów. Obaj liczyli na wdzięczność Hitlera. Brüning w rozmowie z hrabią Harrym Kesslerem, znanym oponentem Hitlera, wyraził się w roku 1935, że „za porozumieniem z Hitlerem nie stoi Papież czyli Pius XI, ale watykańska biurokracja i jej augur Pacelli!”. Prałat Kaas był niewątpliwie pod wrażeniem polityki Pacellego, o którym wspomina tenże Brüning, że „wypowiadał się zawsze za autorytarnymi rządami w państwie i w kościele”. Komunikat z podpisania konkordatu nie wymienia prałata Kaas, a z oficjalnej fotografii z ceremonii podpisania konkordatu prasa niemiecka na rozkaz Goebbrlsa wyretuszowała jego sylwetkę. Pacelli wprawdzie zaoferował Kaasowi refugium w Watykanie, ale postarał się o to, aby o jego istnieniu szybko zapomniano. (cdn)
Zbigniew Tomaszewski.

Mistrzostwa Kościana w siatkówce dziewcząt i chłopców
Najpierw 5 lutego trwały siatkarskie potyczki w ramach Mistrzostw Kościana dziewcząt. Zakończyły się one zwycięstwem zespołu Szkoły Podstawowej nr 3 i to ten zespół reprezentować będzie Kościan w Mistrzostwach Powiatu. Na sześć meczy, aż 5 skończyło się „tie breakiem”.
Następnie 6 lutego od godziny 9-tej w hali kościańskiej „Dwójki” trwała rywalizacja reprezentacji szkół podstawowych Kościana w piłce siatkowej chłopców. Po ostrej walce najlepszą drużyną okazała się reprezentacja Szkoły Podstawowej nr 4 w Kościanie. Z

tem ten zespół zagra w Powiatowych Mistrzostwach 13 lutego. (maz)