piątek, 24 Maj 2019

Aktualności

W piątek 22 03

rozegrały ostatni swój turniej w Wielkopolskiej Lidze Młodziczek po słabym pierwszym meczu uległy gospodyniom UKS Śmigiel 0:2, w kolejnym pojedynku zwyciężyły pewnie z Enea Energetyk Poznań II grając poprawną siatkówkę. W ostatnim turnieju Kościanianki pauzują i po rozegranym turnieju w najbliższą sobotę w Szamotułach poznanym końcowy wynik naszych młodziczek. W najbliższym czasie dziewczyny z pewnością wezmą udział w turniejach towarzyskich i będą szlifować formę na kolejny sezon.

Czwórkę która wywalczyła awans tworzą zawodniczki Klara Maćkowska, Weronika Wojciechowska, Olga Pawłowska, Klaudia Józefiak, Dominiką Miszkiewicz i Nadia Frąckowiak.

Zespół Dwójek tworzą :
Alicja Maćkowiak, Maja Walenciak i Joanna Tryjanowska.

W niedzielą 24 03 odbył się drugi turniej eliminacyjny rozgrywek Kinder + Sport nasze najmłodsze siatkarki kolejny raz miały okazję do rywalizacji w kategorii dwójek oraz czwórek. „ Czwórka „ tym razem wypadła znacznie lepiej i po ostatnim 7 miejscu tym razem uplasowała się na 3 miejscu. Z kolei „dwójki” kolejny raz zwyciężyły w turnieju zajmując 1 miejsce. Obie ekipy awansowały do ¼ rozgrywek, które prawdopodobnie zostaną rozegrane 31 03. Trzymamy kciuki za kolejne występy. Serdeczne gratulacje Jdla organizatorów za dobrą organizację i miłe upominki

Klasyfikacja klas trzecich w „Słowaku”
24 kwiatnia na swojej stronie internetowej dyrekcja Liceum Ogólnokształcącego im. Juliusza Słowackiego w Grodzisku Wlkp. zamieściła następujące ogłoszenie:
– Mając na uwadze Wasze dobro, nauczyciele podjęli decyzję o przeprowadzeniu klasyfikacji końcowej uczniów klas trzecich. Zebranie rady pedagogicznej odbędzie się   w czwartek – 25 kwietnia 2019 r. o godz. 15.30. Równocześnie informuję, że strajk w szkole jest kontynuowany.
Podpisała dyrektor Jadwiga Łacheta

Dwa dni później na tej samej stronie pani dyrektor ogłosiła, że strajk nauczycieli został zawieszony i że od poniedziałku 29 kwietnia 2019 r. lekcje w szkole odbywają się zgodnie z planem.
Przypomnijmy, że w 11 zespołach klasowych uczy się około 300 uczniów. Mogą uczyć się czterech języków obcych: angielskiego, niemieckiego, rosyjskiego i łaciny. Wśród pedagogów prym wiodą panie. Jest ich 30, a panów jest siedmiu.
Zajęcia lekcyjne trwają od godziny 7.10 do 16.10. Szkoła dysponuje pracownią komputerową z dostępem do internetu oraz świetlicą multimedialną. Młodzież uczy się w dwóch budynkach, tzw. dużym i małym.
Od 1984 roku przedstawiciele Liceum uczestniczą w Ogólnopolskich Zlotach Szkół noszących imię Juliusza Słowackiego.
Po zawieszeniu strajku w Słowaku nastąpiło uroczyste zakończenie roku dla klas trzecich.
Uroczystość zaczęła się od podniesienia flagi na maszt. Wzniesiono sztandar szkoły. Nie można pominąć wstępnego powitania zebranych przez panią. Dyrektor. Gościem szczególnym był Starosta Grodziski Mariusz Zgaiński.
Najlepsi uczniowie odbierali świadectwa z paskiem i nagrody. Wyróżnienia wręczono za wysokie wyniki w nauce, a także za osiągnięcia sportowe, za nie opuszczanie lekcji szkolnych, za konkursy i olimpiady. Przypomnijmy, że licealiści z sukcessmi uczestniczą w wielu ogólnopolskich zawodach, konkursach i olimpiadach zdobywając wysokie lokaty.
Dziś relacja z tej uroczystości.(maz)

Degustacja na Jarmarku
Degustacja żurku z jajkiem, którego mógł spróbować każdy mieszkaniec Grodziska serwowany przez pracowników grodziskiej Gminnej Stołówki stoiska promocyjno-handlowe, warsztaty, występy artystyczne, to atrakcje, jakie czekały na mieszkańców Grodziska Wielkopolskiego podczas tegorocznego Jarmarku Wiosennego. Impreza odbyła się w niedzielne przedpołudnie na grodziskim deptaku przy ul. Szerokiej.
Spotkanie rozpoczęto dekorowaniem bramy kościoła p.w. Najświętszego Serca Pana Jezusa palmami wykonanymi przez uczniów grodziskich szkół gminnych.
Najpierw burmistrz Piotr Hojan, przewodniczący Rady Miejskiej Józef Gawron powitali mieszkańców, a następnie wręczyli mieszkańcom upominki.
W programie artystycznym mieszkańcy mogli podziwiać Grodziską Orkiestrę Dętą im. Stanisława Słowińskiego, grającą pod batutą Renaty Kubale. Potem zaprezentował się Zespół Tańca Ludowego „Cybinka Grodzisk”, a na koniec zebrani wysłuchali utworów w wykonaniu słuchaczy Studium Piosenkarskiego, działającego przy Centrum Kultury „Rondo”.
Ponadto przy stoiskach mieszkańcy mogli kupić ozdoby wykonane przez Warsztaty Terapii Zajęciowej w Grodzisku Wlkp., przez Radę Rodziców działającą przy miejscowej Szkole Podstawowej nr 2. Były też wyroby rzemieślnicze, rękodzieła wykonane przez członków Gminnego Centrum Pomocy Środowiskowej im. Jana Pawla II “PROMESSA”.
Przy stoisku Liceum można było dowiedzieć się, jak rozpoznać świeżość jajek, jak odróżnić surowe jajko od ugotowanego.
Na najmłodszych mieszkańców i ich rodziców czekały Warsztaty Wikliniarskie. Każdy mógł własnoręcznie, pod ok

iem instruktora, wykonać koszyczek wiklinowy oraz ciekawe ozdoby.(MK)

Grodzisk od lat prezentuje stoły wielkanocne i wyroby lokalnych firm. Tej imprezie towarzyszą występy artystyczne przedszkolaków, uczniów szkół podstawowych, zespołu „Wilkowianie” z Wilkowa Polskiego w gminie Wielichowo i wielkanocne malowanie twarzy.
Także w tym roku różne atrakcje czekały na przybyłych mieszkańców Wielichowa i okolic, podczas spotkania nazwanego „Wielkanoc z uśmiechem”.
Wydarzenie miało miejce po raz czwarty w sali gimnastycznej Szkoły Podstawowej im. Polskich Noblisyów w Wielichowie.
Oficjalnego otwarcia imprezy dokonali: pani burmistrz Wielichowa Honorata Kozłowska oraz dyrektor miejscowej Szkoły Bogumiła Andrzejewska.
Pierwszym punktem programu były występy artystyczne przedszkolaków. KOlejno pokazały się maluchy z Przedszkola „Gacek” w Śniatach, z Przedszkola „Świat Bajek” z Wielichowa oraz uczniowie z wielichowskiej szkoły. POtem zebrani obejrzeli występ Zespołu „Wilkowianie”.
Spotkanie było okazją do wręczenia nagród i dyplomów biorącym udział w ogłoszonym konkursie „Drzewko Życzliwości”. Uczestniczyli w konkursie uczniowie szkół podstawowych i gimnazjów.
D konkursu przystąpili uczniowie z Wielichowa i SP im Polskich Poetów z Łubnicy. Startowali w różnych kategoriach.
KATEGORIA SP KLASY I-III
Pierwsze miejsce zajęła klasa IC ze SP w Wielichowie, II zdobyła klasa II ze SP w Łubnicy, III miejsce klasa IIB ze SP w Łubnicy. Wyróżnienia otrzymały: klasa IIIA i klasa IA – obie z Wielichowa.
KATEGORIA KLASY IV-VI
Trzy pierwsze miejsca zajęły klasy z Szkoły w Wielichowie: I miejsce klasa VC, II miejsce klasa IVC i III miejsce klasa IVA. Wyróżnienie przypadło dla klasy IVB i klasa VIB – obie z Wielichowa.
KATEGORIA KLASY VII-VIII I GIMNAZJUM
Pierwsze miejsce zajęła klasa VIIA ze SP w Wielichowie, II miejsce klasa III Gimnazjum w Wielichowie, III miejsce klasa VIIC ze SP w Wielichowie. Wyróżnienie otrzymała klasa IIID Gimnazjum i klasa VIIB ze SP w Wielichowie.
Należy dodać, że zaproszeni goście oraz przedstawiciele Kół Gospodyń i Stowarzyszeń przygotowali hasła z cytatami, a związane były z życzliwością. Odczytali oni głośno, a potem zawieszali na przygotowanym drzewku.
Swoje wyroby przy stoiskach prezentowały: Zakłady Mięsne Kozłowski z Wielichowa, Wielichowska Gminna Spółdzielnia Samopomoc Chłopska, Zakład Produkcyjno-Usługowo-Handlowy Cukiernia Danuta Grygiel.
Wśród gości byli: Wicemarszałek Województwa Wielkopolskiego Wojciech Jankowiak, Radny Sejmiku Województwa Wielkopolskiego, Przewodniczący Komisji Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej Henryk Szymański, Starosta Mariusz Zgaiński, pierwszy zastępca Komendnta Powiatowego Policji w Grodzisku st. Aspirant Artur Ratajczak, Komendant Komisariatu Policji w Rakoniewicach asp. Sztab. Tomasz Górny. (MK)

I
W niedzielę w sali Powiatowego Cechu Rzemiosł Różnych Małej i Średniej Przedsiębiorczości przy ul. Szerokiej w Grodzisku Wielkopolskim odbył się wstępny egzamin dla trzydziestu czterech uczniów Zespołu Szkół Technicznych im. E. Kwiatkowskiego w Grodzisku Wlkp. z klas II i III w zawodzie fryzjer.
Do sprawdzianu kontrolnego w tym zawodzie przystąpiło dwudziestu dwóch uczni odbywających praktyki zawodowe w prywatnych Salonach i Zakładach Fryzjerskich na terenie powiatu grodziskiego i nie tylko.
Zadaniem dla uczniów działu damskiego było wyciskanie fal na mokro na całej głowie, nakręcenie trwałej ondulacji, strzyżenie damskie, modelowanie fryzury przy pomocy suszarki i szczotki oraz wykonanie fryzury fantazyjnej.
W dziale męskim zadaniem dla uczestników było strzyżenie fryzury sportowej oraz modelowanie fryzury klasycznej.
Nad prawidłowym przebiegiem wstępnego egzaminu czuwały i radą służyły członkowie Komisji Egzaminacyjnej Ewa Nowicka, Bernadeta Zadon i Karolina Glapa
Uczniowie odbywający praktyczną naukę zawodu szkolą się pod okiem instruktorów w Salonach i Zakładach Fryzjerskich – Salon Fryzjerski Ewa Nowicka, Zakład Fryzjerski Bernadeta Zadoń, Studio Fryzur Oczko Karolina Glapa, Studio Urody Ma Dam Danuta Krys, Salon Fryzjerski Natalia Piatkowska wszystkie z Grodziska Wlkp.,
Galeria Fryzur Artur Wieczorek Buk, Zakład Fryzjerski EWA Ewa Michalska Rostarzewo, Fryzjerstwo Natalia Pikosz Kamieniec, Fryzjerstwo Kosmetyka Solarium Joanna Wojtyńska Federowicz Rostarzewo, Gabinet Fryzjerski Beata Prymka Rostarzewo, Firma Usługowo Handlowa Izabela Liszka Grodzisk Wlkp, PHU Ilona Wróblewska Rakoniewice.
Uczniowie klas III już wkrótce przystąpią do egzaminu czeladniczego, który odbędzie się Wielkopolskiej Izbie Rzemieślniczej w Poznaniu.
Wśród gości byli dyrektor Zespołu Szkól Technicznych im. E. Kwiatkowskiego Anna Matysiak, kierownik praktycznej nauki zawodu Magdalena Ambrozik, Cechmistrz Powiatowego Cechu Rzemiosl Rożnych Małej i Średniej Przedsiębiorczości Marek Łeske,
Kierownik biura Cechu Małgorzata Spieczyńska, była długoletnia członkini komisji egzaminacyjnej Tersa Cielecka, MK

Poświąteczne wspomnienia Mariana i Hipolita
Wielki tydzień przed Świętami Wielkanocnymi u Lichych i Mizerków nie zmieniał się „od zawsze”. Mycie okien, upinanie firan, czyszczenie lamp, trzepanie dywanów i znoszenie zakupów, było na pierwszym planie. W przewadzie prace na wysokościach, taszczenie ciężkich toreb i grzmocenie dywanów przypadały Marianowi i Hipolitowi. Co roku obiecywali sobie, że nie pozwolą się wykorzystywać. Skoro się poddamy – mówili do siebie – to będą nam kazały prać, zmieniać pościele, piec, gotować i szykować święconkę.
Na nic zdały się ich wysiłki, aby się z roboty wykręcić. Próbowali różnych sztuczek – w tym zatrucie żołądkowe, niemoc fizyczną, a nawet ogromny ból głowy – gdy „domowe gestapo” wkraczało do akcji z rozkazami, to potrzeba symulowania szybko ich opuszczała. Kobiety posuwały się też do szantażu mówiąc o „szklanym zajączku”, czyli koszyczku, w którym znalazłby się ich obiecany napój. Ciągle mieli nadzieję, że nadejdzie czas, że i dla nich świąteczne słoneczko zaświeci.
Tegoroczne święta kumple Marian Lichy i Hipolit Mizerka mieli spędzić w domu. Mieli, ale nie spędzili, bo szyki – jak to już w przeszłości bywało – pokrzyżowały im żoneczki. Wszystko mieli zapięte na ostatni guzik. W piwnicy każdy miał flaszkę gorzałki, a do tego krążek suchej kiełbasy i słój kiszonych ogórków.
– Diabli lub jak wolisz, baby nam radość zabrały. Zołzy jedne obiecały, że tym razem będziemy w domu – nie zważając na kumpla w liczbie mnogiej biadolił Hipolit.
– Tak, tak przyjacielu nie po raz pierwszy, ale i jestem tego pewny, że nie ostatni postanowiły zepsuć nam Wielkanoc – wtórował Marian.
To spotkanie kumple odbyli w Wielką środę. Od razu też umówili się na wtorek po świętach. Mocno wnerwieni postanowili, że każdy przygotuje swoim połowicom jakąś niezbyt miłą niespodziankę. „Ma być taka, żeby im w pięty poszło” – przegadywali się nawzajem.
Po wewnętrznej walce Marian Lichy postanowił, że w Wielki Piątek da swojej Gabrysi „za boże rany”. Z kolei Hipolit wykombinował, że swojej żoneczce zrobi „zajączka” niespodziankę. Jak postanowili, tak zrobili. Rano we wtorek po świętach, spotkali się w umówionym miejscu. Przy ławce w parku pierwszy dreptał Hipolit. Gdy zobaczył kumpla w oddali, to podbiegł do niego i dopytywał, jak było.
– I co i co? Dupa sina! – dumnie rzekł Marian.
– Tak bez kłopotu, a co za tym idzie bez konsekwencji dałeś jej „za boże rany”? – z niedowierzaniem dopytywał Hipolit.
– Tak znowu bez problemu się nie obyło, ale od czego jest głowa – tłumaczył Marian. Ostatnie dwa dni przed świętami spisywałem się bez zarzutu. Pomagałem, w czym tylko mogłem. Moja i jej mamuśka podejrzanie na mnie spoglądały. Nawet teść z początku nie kumał, co kombinuję. Dorwałem go na podwórzu i powiedziałem, co zamierzam. „Dobre, dobre” rzekł teść. „Ale pamiętaj, że już kilka lat temu daliśmy matce i córce łomot po rzyci. Mam nadzieje, że tego nie pamiętają. Ryzyk fizyk. Wchodzę w to i jestem z tobą. Wiesz, co zrobimy zamianę. Ja dam wycisk Gabrysi, czyli moje pyskatej córuchnie, a ty mojej połowicy, czyli twojej teściowej. Pamiętaj, że w tej tradycji nie ma litości” – rzekł teść i ścisnął mi rękę.
W czwartek po skromnej kolacji teść rzekł, że dwa tysiące lat temu nie znano, ani kawy, ani herbaty. Do wszystkiego podawano wino. Napitek ten o nazwie „cud natury” był dobry na trawienie, a co za tym idzie szczupłą sylwetkę. Wszystkie babki wtedy były „szlankowne”. Przypadkowo byłem w markecie i udało mi się kupić, za spore pieniądze flaszkę takiego wina, według receptury sprzed wieków. Teść kłamał, jak z nut. Nie sądziłem, że ten numer przejdzie. „Tej, stary” – wtrąciła mamuśka, to daj no ten nektar na trawinie. Skosztujemy z córką po lampeczce. Ja patrzę, a teść taszczy flachę dwulitrową bez banderoli. Wiedziałem, że starszy coś wywinął. Otwarł butelkę i nalał kobietom po pół szklanicy. Dziobnęły i tak im to zasmakowało, że wytrąbiły całą butlę. Dym miały taki, że musieliśmy je zaprowadzić do łóżka. Rozebraliśmy je, a szczególnie odsłoniliśmy te miejsca, gdzie miały oberwać. Zapadły w kamienny sen. Nawet nie czekaliśmy do północy tylko z teściem, zaopatrzeni w wierzbowe rózgi, stanęliśmy na ofiarami. Zgodnie z ustaleniami, ja lałem mamuśkę, a tato córkę. Wolałbym mojej natłuc, bo zawsze to młoda skóra, ale umowa, to umowa. Odstąpiliśmy mocno wypompowani, gdy dupska naszych ofiar zaczęły się robić czerwone.
– Mów, co było rano, jak się kobitki obudziły –dopytywał Hipolit.
– Powiem ci – tłumaczył Marian – że obie miały drogę przez mękę. Na zmianę latały do kibla popijając zimną wodę. Dopiero, jak im lekko przeszło zaczęły zastanawiać się, dlaczego bolą je dupska. Zaczęły coś podejrzewać i dopytywać, co to może być i skąd te dolegliwości. Pewnie pod wpływem coś się wam przydarzyło – łgaliśmy jak z nut.
– Jesteście mistrzami. Dwa razy na przestrzeni kilku lat wyszedł wam ten sam numer. Brawo – z uznaniem rzekł Hipolit.
– A co tam u ciebie? Czy w ogóle coś udało ci się zrobić twojej połowicy? – zapytał Marian.
– Powiem ci tak – odparł Hipolit. Niezły numer wywinąłem mojej Kudzi. Przy kolacji powiedziałem u teściów, że przed laty fajny był zwyczaj koszyczków, do których zając wkładał różne prezenty. Teściowa podchwyciła to i rzekła, że czasu jest mało, ale na próbę wrócimy do tego zwyczaju. Ja już mam coś dla mojej żoneczki – dodałem tajemniczo.
– Nie mogę się doczekać, co wykombinowałeś – zapytał Marian.
– Powiem ci, że przez mój pomysł o mało nie doszło do rodzinnego nieszczęścia. Zrobiłem duże gniazdo, które wymościłem siankiem. Z papieru wyciąłem duże serce, na którym napisałem – „mojej kochanej Kundzi wszystko, co na dzień dzisiejszy mam” .
– Ale przecież nic jej nie dałeś – nie wytrzymał Marian.
– Tak też przyjęła moja i jej mamuśka. Obydwie zgodnie nawtykały mi od gołodupca i skończonego dziada. Ja miałem ubaw, bo tak naprawdę, to przewidziałem ich zachowanie – śmiejąc się mówił Hipolit.
– A co one przygotowały dla ciebie i teścia – zapytał Marian.
– Chciały być dowcipne i do gniazdka włożyły nam po sporej pyrze z napisem wódka „Wyborowa” 0,5 litra – odparł Hipolit.
– To wiedzmy te babsztyle – nie wytrzymał Marian.
– Z początku też tak pomyślałem, ale odstąpiłem od walki, której i tak bym nie wygrał. Miałem dużą frajdę, że im bez bicia nieźle dowaliłem. Powiem ci, że człowiek powinien dawać to, co ma najlepszego. Ja dałem Kundzi symboliczne serce, ale szczere bez cienia złośliwości. Widocznie inni myślą inaczej, ale to ich problem – zakończył Hipolit.
Seweryn Kaczmarek

Ostrovia Ostrów Wlkp. – Obra 1912 Kościan 1:1 (0:0)
Minuta do zwycięstwa
O swoistym niedosycie mogą mówić goście. Przyjezdni 20 kwietnia do 89’ prowadzili 0:1 i byli bliscy wzięcia „całej puli”. Niestety w ostatniej minucie4 zawodów gospodarze po desperackiej akcji zdobyli gola na remis.
Mecz w Ostrowie nie był futbolową ucztą. Obydwa zespoły grały zachowawczą piłkę. Nastawiły się przede wszystkim na ochronę własnej bramki. Lepiej jednak poczynali sobie nasi. Obra w 8’ na bramkę Ostrovii uderzał Jakub Plotkowiak, ale chybił. Kolejne dwie groźnie akcji stworzyli goście. Bramkarza miejscowych sprawdził Krzysztof Marchewka. Za pierwszym razem z uczuciem obronił golkiper Ostrovii, a za drugim z pomocą przyszła mu poprzeczka. Sztuka trafienia do siatki gospodarzy nie powiodła się w 21’, kiedy to bramkarz rywali piłkę obronił.
W 25’ doszło w polu karnym staranowany został Szymon Słoma. Sędzia jednak nie dopatrzył się przewinienia obrońców Ostrovii i karnego nie podyktował. W tej części tylko raz miejscowi postraszyli naszych. W 36’ na czystej pozycji znalazł się gracz rywali, ale fatalnie spudłował.
W drugiej odsłonie gra się wyrównała. Zespoły atakowały na przemian. W tej wymianie skuteczniejsi okazali się nasi. W 70’ do siatki rywali trafił Tomasz Marcinkowski. Nasz najlepszy snajper w 64’ pojawił się na boisku i w 71’ skutecznie wykończył akcję swojego zespołu. W 74’ mogło być po zawodach. Nasi wywalczyli rzut wolny, który sprytnie wykonał Krzysztof Marchewka,. Piłka tylko trafił w poprzeczkę i wyszła w pole. Mecz powoli zbliżał się do końca. Gospodarze rozpaczliwie szukali gola dającego im remis. W 89’ po desperackiej akcji wrzucili piłkę w nasze pole karne, do której dopadł nie pilnowany zawodnik Ostrovii i wpakował futbolówkę do siatki.
W tej stuacji nasi nie mogli być zadowoleni ze zdobycia tylko jednego oczka.
Obra: Jędrzej Dorynek – Patryk Krawczyk, Jakub Jandy, Krzysztof Marchewka, Jakub Płotkowiak, Piotr Sznabel (64’ Tomasz Marcinkowski), Kacper Borowiak (58’ Dawid Jarka), Michał Waliszewski (53’ Michał Gelert), Dawid Ratajczak, Szymon Słoma (84’ Brylski), Krystian Łukaszyk. (k)
# PUCHAR POLSKI
Polonia 1912 Leszno – Obra 1912 Kościan 0:2
„OBRZANKA” PO RAZ TRZECI W FINALE
W batalii pół finałowej Pucharu Polski kościańska Obra pokonał leszczyńską Polonię 0:2. Nasi przeważali zdecydowanie i zaaplikowali gospodarzom dwa i tylko dwa gole. Powinno być ich znacznie więcej. Do siatki rywali trafili Szymon Słoma i Tomasz Marcinkowski.
Nasi zagrają więc w finale PP na szczeblu OZPN po raz trzeci. Przeciwnikiem naszej ekipy będzie niżej sklasyfikowany Rydzyniak Rydzyna.

# PUCHAR POLSKI DLA KOŚCIAŃSKIEJ OBRY
Rydzyniak Rydzyna – Obra 1912 Kościan 2:2 (1:1) rzuty karne 1:3
Na boisku w Rydzynie rozegrano finał PP na szczebli OZPN Leszno. Naprzeciwko siebie stanęły występujący w klasie okręgowej Rydzyniak Rydzyna i IV ligowa Obra Kościan.
Obydwa zespoły podeszły do rywalizacji w pełni skoncentrowane i zmotywowane. Od pierwszego gwizdka sędziego nasi ruszyli do ataku i przeważali. Odważnie grali też miejscowi i to oni w 25’ objęli prowadzenie. Obra podkręciła tempo i już w 30’ po indywidualnej akcji i golu Piotra Sznabla wyrównali na 1:1.
Druga odsłona przebiegała na wymianie ciosów. Obydwa zespoły starły się czy to akcjach czy strzałach strzelić gola. W 87’ fortuna uśmiechnęła się do gości. Rzut wolny z 20 metrów technicznie wykonał Krzysztof Marchewka i po błędzie golkipera Rydzyniaka trafił do siatki na 1:2. Miejscowi rzucili się do desperackich ataków. Każda piłka zagrywana była w pole karne Obry. W 89’ gospodarze przy biernej postawie naszej obrony wyrównali na 2:2. Arbiter w 90’ odgwizdał koniec meczu i o zwycięstwie miały zadecydować rzuty karne. Początek „jedenastek był arcyciekawy. Zawodnicy na przemian mylili się lub bronili bramkarze. Od trzeciej serii kolejno golkipera rywali pokonali: Krzysztof Marchewka, Michał Gelert i Piotr Sznabel. Miejscowi tylko raz pokonali Daniela Tomczak.
Szał radości w ekipie z Kościana towarzyszył końcowi zawodów. Kulminacyjnym punktem imprezy było wręczenie naszej drużynie okazałego Pucharu indywidualnie medali każdemu ze zawodników i szkoleniowców.
Nasz zespól w turze Wojewódzkiej PP zmierzą się 8 mara na stadionie w Kościanie z III ligowym Sokołem Kleczew. Obrze stać na pokonanie kolejnej przeszkody i powalczenie dalej z jeszcze lepszym rywalem. (k)

Lipno Stęszew – UHKT Ósemka 4:3Tarnowskie Góry (2:1)
Wygrana po zaciętym boju
Zespół hokeistów na trawie Lipna 28 kwietnia, po zaciętym meczu pokonał Ósemkę Tarnowskie Góry 4:3. O wygraną nie było łatwo. Goście walczyli i starali się oddawać bramką za bramkę. Po sześćdziesięciu minutach, to jednak gospodarze cieszyli się z kompletu punktów. Nasz zespół zapewnił sobie grę w barażach o awans.
Bramki dla Lipna zdobywali: Robert Braszak, Rafał Snela, Krzysztof Zakrzewski i Artur Githler.
Po meczu odbyło się podziękowanie old boy’om Lipna za wywalczenie w halowej rywalizacji tytułu Mistrzów Polski. Uczynił to burmistrz Stęszewa.
* * *
Adepci hokeja Lipna Stęszew uczestniczyli w pierwszym z cykli zmagań roczników 2008 i młodszych oraz 2010 i młodszych.
Młodsi w stawce drużyny zdobyli II miejsce, a starsi, na szesnaście drużyn, V lokatę. Z naszej ekipy młodszej kontuzji łuku brwiowego doznał Mikołaj Chróst. Zapewne niechcący rywal, rocznikiem starszy, uderzył go hokejem. Ze zdrowiem chłopca wszystko jest w porządku. Był w niedzielę na stadionie i oglądał z rodziną ligowe zawody seniorów. (k)
Foto lipno hokej 1

Obra 1912 Kościan – Tarnovia Tarnowo Podgórne 3:1 (1:1)
„Obrzanka” w gazie
Seria dobrych występów Obry w rozgrywkach IV ligi i Pucharze Polski sprawiły, że zespól z Kościana jest w piłkarskim gazie. O tym, że tak jest przekonała się 27 kwietnia ekipa z Tarnowa Podgórnego. Rywal mający w swoim składzie gracza „kolejorza” Bartosza Ślusarkiego musiał uznać wyższość naszego zespołu. Mało tego ekipa z Tarnowa Podgórnego traci już po tym meczu pięć punktów do Obry.
Ekipa Krzysztofa Knychały od początku zdecydowanie natarła na rywali. Pierwsza przemyślana akcja została zakończona golem Krystiana Łukaszyka. Nasz napastnik trafił do siatki gości dobijając piłkę po uderzeniu Dawida Ratajczaka. Przyjezdni rzucili się do odrobienia straty. Szczególnie groźni byli podczas wykonywania rzutów wolnych. Nasza obrona i bramkarz musieli mocno uważać na Bartosz Ślusarskiego, który stwarzał największego zagrożenia dla naszej bramki. To właśnie on sprawdził Jędrzeja Dorynka, który jednak nie dał się pokonać. Goście nacierali a nasi umiejętnie, ale też z poświęceniem bronili. Przyjezdni w 45’ doprowadzili do remisu. Autorem trafienia był najlepszy zawodnik Tarnovii Bartosz Ślusarki. Doświadczony gracz strzelił z 18 metrów i piłka po odbiciu od murawy zaskoczyła naszego bramkarza i wpadła do siatki.
Druga odsłona niewiele różniła się od pierwszej. Gospodarze grali piłką i szukali okazji do rozmontowania defensywy gości. W 53’ było blisko podwyższenia wyniku. Golkiper rywali po strzale Szymona Słomy z trudem wybił piłkę na „korner”. W 59’ wreszcie nasi dopięli celu. Sędzia za faul w polu karnym na Jakubie Płotkowiaku podyktował „jedenastkę”. Rzut karny na gola zamienił pewnym uderzeniem Krzysztof Marchewka. Także w tym przypadku goście natychmiast ruszyli do ataku. Najbliżej doprowadzenie do remisu byli, w 71’ kiedy to poprzeczka uratował nasz zespół przed utratą bramki. Obra zdając sobie sprawę, że prowadzenie jednym golem jest kruche zaczęli mocniej atakować. W 81’ była super okazja niestety niewykorzystana przez Mateusz Adamskiego. Nasz gracz nieprawdopodobne, ale nie trafił do pustej bramki rywali. W końcówce zawodów przyjezdni postawili wszystko na jedną kartę. Atakowali i nadziewali się na nasze kontry. W 89’ Obra ostatecznie wybiła z głowy ekipie z Tarnova marzenia o korzystnym wyniku. Dwójkową akcję Mateusz Adamskiego z Michałem Waliszewskim skutecznie wykończył ten drugi. Goście nie byli już wstanie się odgryźć.
Obra po dwudziestu trzech kolejkach z dorobkiem 37 punktów plasują się na ósmym miejscu tabeli IV ligi.
W środę 1 maja Obra podejmować będzie Centrę Ostrów Wlkp. zajmującą piąte miejsce w rozgrywkach. Będzie to wiec kolejny trudny mecz naszego zespołu.
Obra: Jędrzej Dorynek – Dawid Jarka, Michał Gelert, Jakub Płotkowiak, Jakub Jandy, Piotr Sznabel, Dawid Ratajczak, Krzysztof Marchewka, Szymon Słoma, Kacper Borowiak, Krystian Łukaszyk. (k)

K PKS racot 27 04

Wiara Lecha Poznań – PKS Racot 1:2 (1:0)

Zwycięstwo przy sztucznym świetle

Ekipa z Poznania rozgrywa mecze przy sztucznym świetle. Wiele zespołów na tym poziomie rozgrywkowym ma problemy z grą w tych warunkach. Niektóre mają, ale niektóre nie. Udowodniła to drużyna PKS Racot która ograła Wiarę Lecha 1:2. Gospodarze jak to mają w zwyczaju dużo biegali i szukali gola. Udało się to im już w 5’ zawodów. Dalej jednak PKS zwarł szyki i zaczął grać swoje. Miejscowi stracili pomysł na wykończanie akcji. Goście zaczęli groźnie atakować i w 60’ naciskany obrońca rywali posłał piłkę do swoje siatki na 1:1. Miejscowi starali się odzyskać inicjatywę, ale goście im na to nie pozwolili. W 75’ sędzia za nieprzepisowe zgranie gracza gospodarzy podyktował rzut karny. Do piłki ustawionej na „jedenastym” metrze podbiegł Hubert Sznabel i posłał futbolówkę do siatki na 1:2. Prowadzenia pomimo rozlicznych prób miejscowych PKS nie oddał do końca i zainkasował punkty. (k)

Juna-Trans Stare Oborzyska – Pogoń Lwówek 1:1

Beznadziejny lider wcale nie taki straszny

Gospodarze i to trzeba im oddać walczą bez względu na przeciwnika. Ekipa Adama Łuczaka pomimo trudnej sytuacji nie składa broni.

Lider przyjechał do Starych Oborzysk po pewne trzy punkty. Przyjechał i odjechał tylko z jednym, z którego powinien być zadowolony. Gdyby szczęście w pełni dopisało gospodarzom to po bardzo dobrej grze mogliby sprawić sensację. Gola na wagę remisu dał Juna-Transowi Rafał Jankowski. Goście po ostatnim gwizdku schodzili z boiska oszołomienie nie wierząc w to, co się stało a  raczej zrobili. Kolejny mecz ligowy J-T rozegra 1 maja. (k)