środa, 17 Styczeń 2018

Reportaże: Ewa Noga – Mazurek

Tunele, kładki i przejścia podziemne

PKP przysłało ostatnio na adres Kuriera lokalnego następującą informację:

– We wrześniu ruszył ostatni etap modernizacji linii kolejowej Poznań – Wrocław. Rozpoczęły się prace, między Czempiniem, a Rawiczem. Na przystanku Przysieka Stara budowany jest nowy peron. W ramach modernizacji trasy, w Kościanie na ulicy Młyńskiej i Gostyńskiej wybudowane zostaną dwa wiadukty kolejowe, a na ulicy Wyzwolenia przejście podziemne. Wyremontowane zostaną również stacje Kościan i Stare Bojanowo, na których znajdą się nowe wiaty i ławki. Zamontowany będzie nowoczesny system informacji pasażerskiej. W podkościańskim Starym Bojanowie będzie przejście podziemne na perony.

PKP Polskie Linie Kolejowe S.A. zmodernizują na odcinku Stare Bojanowo – Kościan, cztery przejazdy kolejowo-drogowe. Będą wyposażone w urządzenia sygnalizacji dla kierowców i maszynistów.

Odnowione zostaną także dwa mosty kolejowe nad Kanałem Kościańskim

W listopadzie rozpoczną się prace na odcinkach Bojanowo – Leszno oraz Rawicz.

Zakończenie robót budowlanych planowane jest na 2020 rok. W efekcie modernizacji podróż na 70-kilometrowym odcinku Czempiń – granica województwa dolnośląskiego będzie o około 20 minut krótsza, a podróż między Poznaniem, a Wrocławiem skróci do około 90 minut.

Nowe tory umożliwią przejazd pociągów pasażerskich z prędkością do 160 km/h oraz pociągów towarowych z prędkością do 120 km/h.

Modernizacja 24 przejazdów kolejowo-drogowych, budowa 4 wiaduktów kolejowych i 3 wiaduktów drogowych, wykonanie 4 przejść podziemnych oraz montaż nowoczesnych urządzeń sterowania ruchem zwiększą poziom bezpieczeństwa. Modernizacja realizowana jest w ramach projektu „Prace na linii kolejowej E59 na odcinku Wrocław – Poznań, etap IV. Współfinansowany jest przez Unię Europejską ze środków instrumentu „Łącząc Europę.

Całkowity koszt projektu to około 1,29 mld zł netto, z czego około 0,99 mld zł netto pochodzi ze środków Unii Europejskiej.

* *

Zatrzymamy się przy temacie odnowienia dwóch mostów kolejowych nad Kanałem Kościańskim. A tak przy okazji, co to jest Kanał Kościański? Chyba chodzi o rzekę Obrę biegnącą za górą Ferfeta oraz o Kanał Obry płynący nieco dalej, na wysokości Łazienek.

Chcemy w tym tekście podpowiedzieć władzom miasta, że warto byłoby w budżecie na następny rok zabezpieczyć pieniądze na remont dwóch mostków biegnących pod tymi torami, a do tego podpowiadamy, że należałoby wybudować nową kładkę pod krajową „5”, od Zajazdu u Dudziarza w Parku, do Kiełczewa. Ludzie chodzą pod trasą wzdłuż brzegów rzeki, a gdy jest wysoki poziom, to wykonują karkołomne ruchy, a by nie wpaść do wody.(maz)


Na trzydniowe Mistrzostwa Polski w Trójboju Siłowym Klasycznym od 8 do 10 października, do Sosnowca przyjechało prawie 400 zawodników.
Zawodnicy KOBRY KOŚCIAN na te zawody Juniorów w wieku 18-23 lata i Seniorów pojechali w 12-osobowym składzie.
Start rozpoczęły panie. W kat.52 kg startowała AGNIESZKA NOWAK. W Juniorach do 23 lat zdobyła srebrny medal wynikiem przysiad -85kg, wyciskanie leżąc – 60kg, martwy ciąg – 110kg razem 255kg. To był jej pierwszy start w tej rangi zawodach i od razu srebro.
W kategorii 63kg juniorów do lat 23 wystartowała nasza wielokrotna mistrzyni Polski, rekordzistka Polski MAGDALENA MALCHEREK. Jest także wicemistrzynią Europy. Magda nie zawiodła. Wygrała swoją kategorię zaliczając wszystkie podejścia i bijąc przy tym swoje rekordy życiowe – p-140kg, wl 70kg i mc 155kg. Razem zaliczając 365 kilogramów. Magda też w swojej kategorii wiekowej zajęła 2 miejsce Open.
W kategorii 72 kg junior do lat 18, świetnie zaprezentowała się PAULINA RYBAK, która po bardzo zaciętej walce, wygrała wynikiem – p125kg, wl 55kg i mc 137,5kg, razem 317,5kg. Paulina do ostatniego podejścia w martwym ciągu walczyła o złoto.
W kategorii +72kg junior do lat 18, zadebiutowała WIKTORIA ZALESIŃSKA zdobywając brązowy medal wynikiem – p 120kg, wl 50kg i mc 120kg, razem 290kg. Jak na krótki staż treningowy Wiktorii, start należy uznać za bardzo dobry.
W kategorii połączonej 53kg i 59kg juniorów do lat 18, świetnie spisał się „Felek”, czyli ANDRZEJ FELLMANN zdobywając swój pierwsz złoty medal wynikiem p 100 kg, wl 57,5kg i mc 135kg. Razem 295kg. „Felek” wrócił z piekła do nieba, ponieważ w przysiadzie 100kg zaliczył dopiero w trzecim podejściu, a póżniej to tylko dokonywał egzekucji nad rywalami zdecydowanie wygrywając.
W kat.+120kg seniorów drugie miejsce zajął RYSZARD SZYMONIAK wynikiem p 315kg wl 192,5kg, mc 292,5kg, razem 800 kg. Ryszard stoczył pasjonujący pojedynek z dużo cięższym zawodnikiem z Chorzowa i do ostatniego podejścia w martwym ciągu ważyły się losy złotego medalu. Ryszard ustanowił w przysiadzie swój rekord życiowy, natomiast niekwestionowanym faworytem jest w trójboju sprzętowym, który odbędzie się za 7 tygodni.
POZOSTALI ZAWODNICY KOBRY:
10 miejsce Agnieszka Dąbrowska-Posała – p 60kg, wl 35kg I mc 115kg, razem 210kg – kat.52kg.
5 miejsce j-23 lat Stram Marcin p230kg wl 135kg, mc 225kg, razem 590kg – kat 93kg.
6 miejsce juniorzy 18 – Andrzej Rusek – p 200kg, wl 102,5kg i mc 215kg, razem 517,5 – kg kat.+105kg.
7 miejsce Senior Szczepan Zimmermann – p 250kg, wl 157,5kg i mc 270kg, razem 677,5kg – kat.93kg.
8 miejsce senior Grzegorz Kępczyński – p 150kg, wl 102,5kg i mc185kg, razem 437,5kg – kat.66kg.
9 miejsce Grzegorz Dymarski – senior, p 205kg, wl. 140kg i mc 242,5kg, razem 587,5kg kat.105kg.
Podsumowując Ekipa z Kościana w liczbie 12 zawodników zdobyła 3 złote medale, 2 srebrne medale i 1 brązowy.
– Docelowe zawody naszych zawodników, to zawody w trójboju siłowym sprzętowym, w tym jesteśmy najlepsi – mówi trener Roman Szymkowiak. Te, w których teraz startowaliśmy służyły, jako poligon doświadczalny dla zwodników, którzy zaczynają swoją karierę lub tych z wyższej półki, którzy są dobrzy tu i tam. Przykłdem niech będzie Magdalena Malcherek, Ryszard Szymoniak, czy Paulina Rybak – podsumował trener.(maz)

.- Fascynacja sportem zaczęła się od biegania. Byłem uczniem pierwszej, może drugiej klasy grodziskiego Liceum Ogólnokształcącego im. Juliusza Słowackiego – wspomina początki sportowej pasji grodziszczanin, a obecnie kościaniak Robert Jagaciak, lekarz chirurg i onkolog kościańskiego Szpitala im. Teodora Dunina
– Jako 15-latek poczułem, że muszę biegać. Pewnego dnia włożyłem buty i przebiegłem trasę od Grodziska do lasu w Grąblewie. Było to około 10 kilometrów. Od tamtej pory zakładałem trampki(o prawdziwych butach biegowych nawet nie marzyłem) i parę razy w tygodniu przemierzałem określony dystans. Było to typowe bieganie rekreacyjne.
Tak minął panu Robertowi czas w Liceum. Potem przyszły studia na Akademii Medycznej w Poznaniu. Były to lata 1995-2001. Wtedy bieganie zeszło na dalszy plan.
Przyszedł koniec nauki akademickiej i wcale nie oznaczał końca biegania. Robert Jagaciak, jako młody lekarz, staż zawodowy odbywał w grodziskim szpitalu mieszczącym się przy ulicy Mossego. Tam zdecydował, że zostanie chirurgiem.
Etat otrzymał w Samodzielnym Publicznym Zespole Opieki Zdrowotnej w Kościanie. Podjął tutaj pracę podobnie, jak jego małżonka Lidia Karpińska-Jagaciak – anestezjolog.
W międzyczasie przez okres dwóch lat związał się z Kliniką Chirurgii Onkologicznej w Poznaniu.
– To było najtrudniejsze z moich wyzwań zawodowych – wspomina doktor Jagaciak. Już wiem, że zajęcia przy ciężko chorych, umierających ludziach dają dystans do życia i do różnych problemów.
Pan doktor w Kościanie jest już kilkanaście lat. Tutaj pracuje. Tutaj zamieszkał i razem z małżonką wychowują dwie córki: 11 letnią Lenę i 6-letnią Anię.
– Biegałem od początku, kiedy przyszedłem do Kościana – znów oowiada nasz bohater. Wówczas bieganie nie było jeszcze tak popularne, jak obecnie. Spradycznie można było spotkać jakiegoś biegacza.Ruszałem spod domu na osiedlu Konstytucji, przez Lubosz, do Racotu. Wielokrotnie, z racji innych obowiązków przyszło mi biegać wieczorami po Kościani.Wtedy mijałem wiele osób,które podśmiechiwały się z mojej biegowej lampki na głowie,krzycząc ,,górnik”. Dzisiaj taka lampka jest czymś normalnym.Długo biegałem indywidualni,nie biorąc udziału w zoorganizowanych imprezach biegowych. Jeden z pierwszch biegaów ulicznych, to I Półmaraton Grodziski 2007, Półmaraton w Kościanie. Potem spróbowałem swoich sił w poznańskiej, tak zwanej „Maniackiej Dziesiątce”. Był to dystans 10 km. Trasa wiodła wokól jeziora Maltańskiego. Kolejne starty, to Gniezno, Jarosławiec, Rowy i Zielona Góra. Obecnie ofert imprez biegowych jest dużo, więc wybieram, w czym chcę uczestniczyć. Decyduję się na bardziej atrakcyjne lokalizacje, gdzie mogę pojechać z całą rodziną i połączyć bieganie z wypoczynkiem Od kilku lat jeżdzimy do Sierakowa. Od pewnego czasu cała rodzina „bawi się” sportem. Żona Lidia jest po szkole Mistrzostwa Sportowego. Obecnie uprawia sport rekreacyjnie, choć myśli powoli o sztafecie w triathlonie. Starsza córka, 11-letnia Lena, w 2014 roku uczestniczyła w dutiathlonie, czyli w biegu i na rowerze. Zdobyła wówczasw Sierakowie I miejsce. Powoli młodsza córka idzie w jej ślady.
11-letnia Lena, jako uczennica Szkoły Podstawowej w Kościanie zapisała się do sekcji biegowej. Zajęcia prowadzi trener Krzysztof Szymanowski. W tym roku wygrał on – między innymi – półmaraton grodziski. Szkoda, że mimo tak fantastycznej opieki trenerskiej i bardzo ciekawej formuły – tak mało młodzieży korzysta z tych zajęć.
Od biegów pan Robert przeszedł do triathlonu.
– Postanowiłem połączyć trzy dyscypliny, ponieważ zawsze lubiłem rower i pływanie. Treningi zacząłem w 2010 roku. Były to czasu, gdy w Kościanie nie było jeszcze takiej sekcji. Zacząłem jeździć w okolicach miasta. Robiłem po 30-40 kilometrów.
W triathlonie po raz pierwszy wystartowałem w 2013 roku. Było, to w Poznaniu. Triathlon, to trzy dyscypliny: bieg, pływanie i rower.W zależności od rodzaju zawodów poszczególne proporcje dyscyplin zmieniają się.Ja najcześciej biegam na dystansie 10,5 kilometra, przepływam 950 metrów, a na rowerze przejeżdżam 45 kilometrów.Jest to tak zwana ćwiartka(czyli 1/4 Iron mana)bardzo popularna w naszym kraju. Najlepszy mój czas na tym dystansie w 2017 roku – dwie godziny, 32 minuty i ,57 sekund.
Ostatnio pan Robert razem z dwoma córkami wystartował w zawodach na Dębcu. Kurier loklany dał dużą relację. Ania stanęła na podium wśród dzieci z rocznika
A na przyszłość, to zapewne będzie tradycyjnie Sieraków, a także Bydgoszcz, bo tam są ogólnopolskie zawody triathlonowe prawników i lekarzy.
– Praca zawodowa daje satysfację, a sport to przyjemność, czas na refleksję, jest dla mnie sposobem na odstresowanie – podsumował swoją wypowiedź Robert Jagaciak .Daje też możliwość poznania wielu fantastycznych ludzi.
Ewa Noga-Mazurek

Lokalna gazeta i jej kłopoty
Na piątek 29 września Stowarzyszenie Prasy Lokalnej zaprosiło gości na konferencję z okaji jubileuszu 25-lecia istniania tego Stowarszenia. Gości przywitał prezes Stowarzyszenia Jerzy Mianowski, który wydaje od 26 lat Głos Wągrowiecki, a wsparł go dziekan Wydziału prof. UAM dr habilitowany Andrzej Stelmach.
Na uroczystość do Wydzialu Nauk Politycznych i Dziennikarstwa Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu – oprócz dziennikarzy przybyli wykładowcy zajmujący się mediami. Wygłosili oni prelekcje o kondycji prasy ogólnopolskiej, a także regionalnej i lokalnej.
Wyklady swoje prowadzili prosfesor Ryszard Kowalczyk, który jest kierownikiem Zakładu Dziennikarstwa Wydziału, który zajmuje się prasą lokalną w demokratycznym i pluralistycznym społeczeństwie. Po nim swoje spostrzeżenia przekazali profesorowie Tadeusz wallas (prorektor UM) i Jacek Sobczak (Uniwersytet Humanistyczno-Społeczny w Warszawie) oraz Jędrzej Skrzypczak UAM. O prawie i prasie mówiła dr Ksenia Kakarenko z Uniwersytetu Warszawskiego.
Analizę lokalnych gazet przeprowadził prezes Zarządu Wielkopolskiego Towarzystwa Kulturalnego w Oznaniu – Stanisław Słopień. Zajął się analizą najstarszych pism lokalnych w naszym terenie. Jako przykład podal Kurier lokalny wychodzący bez przerw od 19911 roku.
Oczywiście nie obyło się bez słów krytyucznyc ze strony lokalnych wydawców. Redaktor Waldemar Śliwczyński – szef „Wiadomości wrzesińskich”, który walczy z pismami wydawanymi przez samorządu. Przed telewizyjną kamerą Teleskopu TVP 3 redakcji teleskopu powiedział:
– Wydawanie gazety z pieniędzy podatników, także z moich, bo ja też jestem podatnikiem i robienie mi konkurencji przez rozdawanie towaru za darmo jest czynem nieuczciwej konkurencji”.
Prezes Stowarzyszenia prasy lokalnej i jego Głos wągrowiecki został swego czasu przejęty – razem z Glosem Wielkopolskim – przez niemiecką firmę wydawniczą Passauera, któ®a w Polsce przyjęła nazwę Polska Press. Tam liczą się tylko zyski i nie ma mowy o jakiejkolwiek idei praweo pisania
– Kłopotem dla wszystkich jest spadająca sprzedaż, a przez to kurczący się rynek reklam i konkurencji Internetu – mówił Jerzy Mianowski. To wszystko sprawia, że kondycja lokalnej prasy nie jest dobra.
Nakład spada nie tylko małych pism, ale też dużym gazetom typu „Głos Wielkopolski”. W roku 2016 sprzewał ponad 28 tysięcy egzemplarzy, a w tym roku spadlo mu do nieco ponad 25 tysięcy.
Problemem są gazety niemieckiego wydawnictwa Passawere, w Polsce nazywającego się Polska Press, który wykupił 70% regionalnych i lokalnych gazet. W Wielkopolsce przykładem jest Głos Wielkopolski, Dzień Nowotomysko-grodziski, Fakty Kościańskie, Gazeta Śremska i wiele innych. Innym problemem jest zbytnie związanie z samorządem, często to największy reklamodawca.
– Trudno jest brać pieniądze i krytykować. Trudno też jest brać pieniądze i nie chwalić – mówił profesor UAM Jacek Sobczak.
Nie wiadomo dokładnie ile w Wielkopolsce wychodzi pism. W całej Polsce medioznawczy szacują na około dwa i pół tysiąca.
Gościem specjalnym był Andrzej Maślankiewicz Sekretarz Generalny Zarządu Głównego Stowarzyszenia Dziennikarzy Reczpospolitej Polskiej.
***
A jaki był początek powołąnia do życai Stowarzyszenie Prasy Lokalnej? Powstało ono na konferencji zorganizowanej we wrześniu 1991 r. przez redakcję Gazety Puszczykowskiej, przy współpracy Krajowego Sejmiku Samorządu Terytorialnego.
Rektorem naczelnym ówczesnej „Gazety Puszczykowskiej” była Krystyna Sorbian-Góral i ona został pierwszą panią prezes. Data powołąnia Stowarzyszenia to marzec 1992 rok. Drugim był Majchrzak.
Dzisiaj SPL daje prawie 250 członkom możliwość wyjścia poza najbliższą okolicę – chociaż nieustannie podkreśla wartość „małej ojczyzny”. Przynosi też wymierne korzyści, umożliwiając przy niewielkich środkach podniesienie kwalifikacji oraz wymianę dziennikarskich doświadczeń.
SPL uczestniczy w dziennikarskich dyskusjach na temat nowelizacji prawa prasowego, zmian do ustawy o prawie autorskim, konsultacjach ustawy o podatku VAT i wszelkich innych debatach dotyczących istotnych problemów mediów lokalnych. SPL współpracuje z Izbą Wydawców Prasy i wieloma innymi podmiotami, w tym z WNPiD UAM w Poznaniu.
W konferencji uczestniczył także przewodniczący Wielkopolskiego Oddziału Stowarzyszenia Dziennikarzy – Ryszard Bączkowski.
Kurier miał swoją reprezentację na Semninarium nie było zaś żadnej gazety z powiatu kościańskiego, ani grodziskiego. Nie było też niko ze Stęszewa.
Ewa Noga-Mazurek

Rubinowe lecie w Czempiniu

40 lat związku małżeńskiego nazywa się rocznicą rubinową. Czempińscy emeryci, renciści oraz inwalidzi mogą zatem powiedzieć, że ich związek także jest rubinowy.

W sobotę 7 października 2017 roku odbyła się uroczystość jubileuszu 40-lecia istnienia Rejonowego Oddziału Polskiego Związku Emerytów, Rencistów i Inwalidów w Czempiniu. Sto trzydzieści członków oraz ich gości świętowało swój jubileusz w sali w Manieczkach. Na początku uroczystości przewodnicząca Zarządu Anna Borowczak-Białas, przywitała gości, po czym przybliżyła historię tworzenia się tej organizacji w Czempiniu, w latach 70-tych. Wspominała też ludzi, którzy podejmowali wysiłki zmierzające do utworzenia na terenie gminy Czempiń struktur Związku.

Pierwsze zebranie organizacyjne odbyło się 8 sierpnia 1977 roku. Powołano Miejski, Polski Związek Emerytów, Rencistów i Inwalidów. Pierwszych członków było 68-u. Skład pierwszego Zarządu stanowili: przewodniczący Bolesław Kurzawa, zastępca Czesław Nowak, sekretarz Leokadia Nawrocka i skarbnik Felicja Sztukowska.

Na przełomie lat 70-tych i 80-tych zaczęły powstawać koła, w sąsiednich do Czempinia miejscowościach. W 1979 roku w Jasieniu. Przewodniczącą została Joanna Rutawska. Rok później w Gorzyczkach. Na szefową oddziału powołano Teresę Nowak. W tym samym czasie w Pecnie utowrzono kolejne koło, a na przewodniczącą wybrano Agnieszkę Gumpert. W 1983 roku utworzono oddział w Głuchowie. Przewodniczącą została Maria Wróbel.

Rok 1984, to nowe wybory w Czempiniu i pozostawienie w Zarządzie dotychczasowego składu. Ale już 1990 rok przyniósł zmiany. Nową przewodniczącą została Barbara Dębska. Trzy lata później na tę funkcję wybrano Józefa Maciejewskiego. Po nim ster przejął Ryszard Wojtyniak, a sekretarzem uczyniono Edmunda Bielawę.

Kolejne wybory i kolejny Zarząd. Przewodniczącym został Franciszek Nowacki, księgową – Krystyna Żurek. Po panu Franciszku na przewodniczącego wybrano Edmunda Bielawę. Krystynę Żurek uczyniono skarbnikiem, a Marię Pajkert – sekretarzem.

Po tych dość częstych zmianach władz, nastałą stabilizacja, a to za sprawą nowej szefowej, emerytowanej pani dyrektor czempińskiej Szkoły – Anny Borowczak-Białas. Jej kadencja trwa nieprzerwanie już 13 lat. Wspiera ją Aleksandra Szymanowska, która jest wiceprzewodniczącą. Funkcję skarbnika piastuje Krystyna Żurek, a sekretarzem jest Maria Pajkert. Odpowiedzialnego za sprawy kulturalne i odpoczynek uczyniono Ryszarda Ziółkowskiego.

Działają lokalne koła w Głuchowie i w Jasieńniu. W pierwszym z nich przewodniczącym jest Jan Wojciechowski, w drugim Władysław Nowak.

*

Na uroczystym spotkaniu z okazji 40-lecie burmistrz Gminy Czempiń Konrad Malicki uhonorował osoby, które wyróżniły się wieloletnią pracą na rzecz Związku, zasiadając w Zarządzie. Okolicznościowe medale odebrali: Krystyna Żurek – za 25 lat pracy w kole, Jan Wojciechowski i Władysław Nowak – obaj za 20 lat pracy w kołach, Maria Pajkert – za 15 lat pracy na rzecz związku, Anna Borowczak-Białas – za 13 lat, Aleksandra Szymanowska i Ryszard Ziółkowski – oboje za 10 lat pracy w związku.

Burmistrza także doceniono. Związkowcy wręczyli Konradowi Malickiemu  Złotą Odznakę Honorową. To za wsparcie działalności lokalnego Związku. Odznaczenie wręczył prezes Oddziału Okręgowego w Poznaniu Henryk Zywert.

*

W sobotnie popołudnie seniorzy świętowali przy dobrym jedzeniu i muzyce.

Przypomnijmy, że Polski Związek Emerytów, Rencistów i Inwalidów, to organizacja zrzeszająca seniorów z całego kraju. PZERiI swoją obecną nazwę przyjęło w 1975 roku, ale działało już wcześniej – powstało przez połączenie wielu inicjatyw pojawiających się w powojennej Polsce.

Celem działalności Związku od samego początku była poprawa warunków życia seniorów. Zamiar ten osiągany jest na różne sposoby. Związek aktywizuje swoich członków poprzez liczne wyjazdy integracyjne i działalność artystyczną, Seniorzy realizują się przez udział w różnych zajęciach, na przykład komputerowych, rekreacyjnych i artystycznych organizowanych przez Centrum Kultury w Czempiniu. Związek dostarcza też okazji do spotkań i zawierania nowych znajomości, które stanowią sposób przeciwdziałania osamotnieniu. Działącze starają się zapobiegać wykluczeniu społecznemu ludzi starszych. Reprezentuje ich interesy przed władzami państwowymi.

Ewa Noga-Mazurek

„Strzeżcie honoru tego sztandaru, jak źrenicy oka” – powiedział prezes OSP Głuchowo podczas wręczania go na ręce pocztu sztandarowego. Druhowie odpowiedzieli: „Przyrzekamy, że honoru tego sztandaru nie splamimy”.

Druhowie dumni ze swoich dokonań

Koniec wieńczy dzieło, jest to określenie, które pasuje do wysiłku, jaki włożyli druhowie z Ochotniczej Straży Pożarnej w Głuchowie w gminie Czempiń, którzy przez dziesięć lat budowali nową remizę. Przez ten czas były chwile radości, smutku i wiele problemów.

Powodów do świętowania druhowie mieli więcej, bo zakończenie budowy strażnicy oraz 70-leciem ich działalności i nadaniem jednostce nowego sztandaru.

W sobotę 23 września w Głuchowie odbyło się uroczyste otwarcie nowej remizy. Przedtem jednak druhowie i zaproszeni goście uczestniczyli we Mszy Świętej w kościele pod wezwaniem Św. Katarzyny. Świątynie wypełniły poczty sztandarowe, delegacje samorządowców i okolicznych OSP, zaproszeni goście, druhowie i wierni. Oprawę muzyczną nabożeństwa zapewniła strażacka orkiestra Dęta pod dyrekcją Mariana Drozdy.

Uroczystą Mszę Św. w asyście kapłanów odprawił emerytowany Metropolita gnieźnieński i Prymas Polski abp. Jozef Kowalczyk. W okolicznościowej homilii podkreślił niezwykle ważną rolę, jaką pełnią strażacy ochotnicy w niesieniu pomocy poszkodowanym w pożarach, wypadkach i zdarzeniach losowych. Na koniec pobłogosławi przybyłych do świątyni.

Spod kościoła wszyscy uczestnicy długą kolumną udali się pod nową remizę. To tutaj odbyła się druga część uroczystości. Przejście drogą krajową nr 5 kolumny zabezpieczali strażacy z OSP Czempiń. Borowo.

Na początku uroczystości dowódca uroczystości druh Jan Kasperski złożył meldunek druhowi Grzegorzowi Marszałkowi – wiceprezesowi Zarządu Oddziału Wojewódzkiego Związku OSP RP Województwa Wielkopolskiego. On też złoży meldunek o zakończeniu uroczystości.

Przywitanie gości przypadło prezesowi miejscowej jednostki druhowi Janowi Ratajczakowi.

– Rozpoczynaliśmy budowę w 2012 roku, a przygotowania rozpoczęliśmy już w 2008 roku. Dziękuję wszystkim, którzy nam pomagali, szczególnie aktualnym władzom gminy Czempińza pomoc finansową. Jak wszyscy wiemy poprzednia władze nie wspierały tej inwestycji – wpominał. Najpierw strażnica miała być przerobiona ze starej stodoły w 2008 roku, ale budynek był tak zniszczony, że nie warto było go remontować. Sprawdziliśmy budowlańców, ekspertów, którzy ocenili, że ten budynek jest w złym stanie i wtedy postanowiliśmy go zburzyć. Zaangażowani byli strażacy ochotnicy, sponsorzy. Np. mury były budowane głównie we własnym zakresie, też sprawy wykończeniowe. Do poważniejszych rzeczy, m.in. do dachu trzeba było wziąć wykonawcę.

Teraz, kiedy wszystko już za nami mogę poiwedziec, że bardzo przeżywałem ten świąteczny dzień. On zamknął pewnie etap w moim życiu. To kawał czasu i pracy, jak w powstanie strażnicy włożyłem – mówi prezes OSP Jan Ratajczak – ale trud został nagrodzony i wierzę, że marzenia mogą się spełniać.

Po powitaniu nastapiło wbijanie gwoździ pamiątkowych w drzewiec nowego sztandaru oraz wpisywanie się gości do księgi pamiątkowej. Czynili to fundatorzy. Wśród nich byli Paweł Buksalewicz – Przewodniczącego Rady Powiatowej w Kościane, który uczynił to w imieniu Starosty Kościańskiego Bernarda Turskiego, Konrad Malicki – Burmistrz Gminy Czempiń, Maciej Pietrzak – Prezes Zarządu TOP-Farms Wielkopolska, Paweł Gawron – leśniczy, który dokonal tego w imieniu Nadleśniczego Nadleśnictwa Konstantynowo – Wojciecha Grześkowiaka, Zuzanna Dolczewska – Prezes Zarządu Spółdzielni Najemców i Nabywców w Czempiniu, Zygmunt Kmiecik – właściciel Kancelarii Radcy Prawnego w Starych Oborzyskach, Marcin Kaczmarek – właściciel Firmy Rolniczej w Nowym Gołębinie, Ewa Noga Mazurek – naczelna redaktor Kuriera Lokalnego, Magda i Maciej Zdychowie z Głuchowa, Agata i Grzegorz Klimaszykowie z Głuchowa, Lidia i Aron Dudziakowie – właściciele Firmy F.M.V. ARSTEEL, Eugeniusz Naskręt – Prezes Zarządu RKS Czempiń, ksiądz Tomasz Marciniak – proboszcza parafii pw. Św. Katarzyny w Głuchowie, Katarzyna Jeziorecka – Przewodniczącą Komitetu Fundacji Sztandaru reprezentujących mieszkańców Głuchowa i Gminy Czempiń, Damian Kałuziński – właściciel Tarlaku w Piotrowie, Tomasz Grzelczyk – prezes Zarządu Oddziału Powiatowego Związku OSP RP w Kościanie, Kazimierz Dembny – prezes Zarządu Oddziału Gminnego Związku OSP RP w Czempiniu i Jan Ratajczak – prezes Zarządu OSP w Głuchowie.

Osoby te podchodziły do sztandaru i wbijali symbolicznie gwoździe, po tym wpisywali się do księgi pamiątkowej. Po ceremonii wbijania gwoździ Przewodnicząca Komitetu Fundacji Sztandaru Pani Katarzyna Jeziorecka zwraca się z prośbą do arcybiskupa Józefa Kowalczyka, kapelana strażaków Wojciecha Słomińskiego i proboszcza Głuchowa Tomasza Marciniaka o poświęcenie sztandaru.

Wbijaniu gwoździ towarzyszyły słowa aktu nadania sztandaru Ochotniczej Straży Pożarnej w Głuchowie. Gdy przekazano go prezesowi Janowi Ratajczakowi ten najpierw ucałował, a potem przekazał na ręce pocztu sztandarowego w składzie: dowódca Rafał Buchert, chorąży Józef Kowalczak

Poczet sztandarowy po prezentacji podał sztandar do udekorowania go Brązowym Medalem Za Zasługi Dla Pożarnictwa

PREZYDIUM ZARZĄDU GŁÓWNEGO ZWIĄZKU OSP RP ODZNACZYŁO ZŁOTYM ZNAKIEM ZWIĄZKU DRUH STANISŁAW DUSZYŃSKI Z OSP BOROWO wieloletni Prezes Zarządu OSP, Wiceprezes Zarządu Oddziału Gminnego, działacz strażacki i społeczny. Dekoracji odznaczeniem dokona Druh Grzegorz Marszałek Wiceprezesa Zarządu Oddziału Wojewódzkiego Związku OSP RP Województwa Wielkopolskiego w asyście Druha Tomasza Grzelczvka – Prezesa Zarządu Oddziału Powiatowego Związku OSP RP

PREZYDIUM ZARZĄDU GŁÓWNEGO ZWIĄZKU OSP RP  ODZNACZYŁO MEDALEM HONOROWYM IM. BOLESŁAWA CHOMICZA DRUHÓW: Józefa Kowalczaka z OSP Głuchowo I Jana Krzyżostaniaka z OSP Borowo.

PREZYDIUM ZARZĄDU ODDZIAŁU WOJEWÓDZKIEGO ZWIĄZKU OSP RP W POZNANIU WOJEWÓDZTWA WIELKOPOLSKIEGO IM. GEN. STANISŁAWA TACZAKA odznaczyło

Odznaką Honorową SEMPER VIGILANT” (wiecznie czuwający)

Druha Piotra Buchera z OSP Czempiń

Srebrnym Medal za Zasługi dla Pożarnictwa druhów: Adama Bartkowiaka i Andrzeja Dziubaiskiego z OSP Głuchowo

Brązowym medalem za zasługi dla pożarnictwa druhów: Krzysztofa Giemzę, Piotra Karpińskiego, Dawida Ratajczaka, Marka Leśnnego, Romualda Ratajczaka, Artura Miciejewskiego, Michała Wojtkowiaka, Romana Kóskę, Juranda Mielcarka – wszyscy z OSP Głuchowo oraz Piotra Marciniaka z OSP Słonin.

Brązowym medalem za zasługi dla pożarnictwa: Adama Marka, Jerzego Marciniaka, Marcina Kaczmarka i Darka Korbika.

PREZYDIUM ZARZĄDU ODDZIAŁU POWIATOWEGO ZWIĄZKU OSP RP W KOŚCIANIE NADAŁO Odznakę Strażak Wzorowy.

Otrzymali druhny i druhowie z OSP Głuchowo: Marta Wojciechowska, Patryk Ratajczak, Jakub Mocek, Marcin Kubański, Krzysztof Golak, Rafał Buhert i Józefi Antoniewicz.

ZARZĄD WOJEWÓDZTWA WIELKOPOLSKIEGO WYRÓŻNIŁ ODZNAKĄ HONOROWĄ:

Wyróżnienie za zsługi da Województwa Wielkopolskiego:

Jan Ratajczak – prezesa OSP Głuchowo, Jędrzej Piotrowski, Zygmunt Kmiecik i Jerzy Szyguła.

KAPITUŁA STOWARZYSZENIA KOMENDANTÓW W WASZYNGTONIE ODDZIAŁ NA POLSKĘ NADAŁA:

„Medal Na Straży” dla druhen i druhów: Katarzyna Jeziorecka, Gertruda Kaźmierczak, Marek Zagozda i Jarosław Doliński.

Po odznaczeniach nastąpiło przecięcie wstęgi i uroczyste otwarcie strażnicy i otwarcie Strażnicy. Uczynili to wspólnie wszyscy ważni goście.

Po tym akcie przyszedł moment wręczenia podziękowań wszystkim, którzy pomogli przy budowie strażnicy oraz wsparli zakup sztandaru dla OSP Głuchowo

Wśród wielu gratulujących była Radna Województwa Wielkopolskiego Mirosława Katarzyzna Kaźmierczak, reprezentującą Zofię Szalczyk – przewodniczącą Sejmiku Województwa Wielkopolskiego. Zwróciła się do głuchowskich druhów w następujących słowach:

– Pozwałam sobie złożyć zarówno gratulację, jak i wyrazy uznania z okazji jubileuszu 70-lecia utworzenia Ochotniczej Straży Pożarnej.

W krajobrazie polskich miast i wsi wpisały się na trwale budynki remiz strażackich. Są to symbole miejsc, które łączą ludzi o wspólnej idei i wspólnych wartościach. Jest to przesłanie ratowania życia, zdrowia, mienia i środowiska. Jednakże nie byłoby tych miejsc, gdyby nie ludzie, strażacy-ochotnicy, którzy służą swoim Małym Ojczyznom i są gotowi oddać życie w ochronie innych.

Służba strażaka, to nie tylko obowiązek, ale również zaszczyt. To bezinteresowna służba i ciągła praca nad sobą i doskonaleniem własnych umiejętności. Na najwyższe uznanie zasługuje wszelkie poświęcenie, działalność na rzecz ochrony zdrowia i życia drugiego człowieka.

Na przestrzeni ostatnich lat zmienił się wizerunek strażaka-ochotnika, zmienił sie obraz remiz i ich wyposażenie. Obecnie jednostki OSP funkcjonujące w Krajowym Systemie Ratowniczo-Gaśniczym. Strażak, to nie tylko symbol bezpieczeństwa i niesienia pomocy, to potencjał i ostoja.

Niech wasz patron św. Florian otacza Was i Wasze rodziny swoją opieką – zakończyła pani radna.

Z kolei burmistrz Czempinia Konrad Malicki dodał:

– Ochotnicza Straż Pożarna w Głuchowie obchodzi dzisiaj 70-lecie powstania jednostki. Gratuluję okrągłego jubileuszu. Cieszy mnie, że przez tyle lat jednostka czynnie działa i w Głuchowie nie brakuje ochotników. Strażacki dorobek, mundur, wola niesienia bezinteresownej pomocy i poświęcenie w obliczu zagrożenia, stanowią wartości będące źródłem uznania oraz szacunku społeczeństwa. Piękny, nowoczesny budynek powstał przede wszystkim dzięki dążeniom tutejszych strażaków, lokalnych działaczy, społeczników, hojnych sponsorów, członków zarządu OSP, a także dzięki wsparciu Gminy Czempiń.

W tym miejscu chciałbym Państwu serdecznie pogratulować – pogratulować nowej strażnicy, Państwa postawy, zaangażowania oraz wyrazić podziw dla działań mających na celu ratowanie ludzkiego życia. Aby działalność ochotniczych straży pożarnych była skuteczna, należy im stworzyć odpowiednie warunki szkoleniowe i socjalne. Jesteśmy o tym przekonani i staramy się wychodzić naprzeciw oczekiwaniom i potrzebom naszych jednostek.

Niech ten nowy budynek przysłuży się dla poprawy bezpieczeństwa i komfortu pracy wszystkich strażaków ochotników, a także dla mieszkańców Głuchowa – również, jako miejsce spotkań i integracji społecznej.

Dodamy na koniec, że OSP w Głuchowie stara się o przyłączenie do Krajowego Systemu Ratowniczo-Gaśniczego, a posiadanie odpowiednio wyposażonej strażnicy bardzo zbliża druhów do spełnienia stawianych warunków.

Tekst i foto:

Seweryn Kaczmarek

Ewa Noga-Mazurek


Po raz pierwszy szefowie Kościana, gminy Kościan i Starosta Kościański zorganizowali nad jeziorem w Nowym Dębcu zawody triathlonowe. Zapisy trwały od czerwca do września. Swój udział zgłosiło blisko 800 zawodników.
Zawody były częścią cyklu Great Man. Jego pomysłodawcą i głównym organizatorem jest Paweł Kotas, były wioślarz, medalista Akademickich Mistrzostw Polski, który w triathlonie startuje od 5 lat, a od trzech lat organizuje zawody.
Wójt Gminy Kościan zabrał się za przygotowywanie terenu wokół jeziora i pobliskich wiosek. Wezwał właścicieli, by usunęli łodzie rybackie zacumowane przy brzegu Jeziora Wonieskiego, by zabrali wszystko, co pozostawiają także w lasku nad jeziorem w Nowym Dębcu, na odcinku od plaży głównej do tzw. parkingu leśnego.
W niedzielnych zawodach 17 września rywalizowano na dwóch dystansach: 1/8 Ironmana (500-metrów pływania, 22,5 km jazdy rowerem, 5-kilometrowy bieg) oraz 1/4 tej trasy, czyli 950-metrów pływania, 45 kilometrów jazdy rowerem i 10,5-kilometrowy bieg.
Na starcie stanęły też sztafety, w których jeden zawodnik pływał, drugi ścigał się na rowerze, a trzeci biegł.
Najmłodsi zawodnicy, czyli dzieci startowały w duathlonie, którego trasę można było pokonywać w wózkach, na rowerach biegowych, a nawet na hulajnogach.
Tej niedzieli w godzinach od 9:30 do 11:30 oraz od 13:30 do 16:30 były całkowicie wyłączone pobliskie drogi. Dotyczyło to miejscowości: Nowy Dębiec, Gryżyna, Gniewowo, Wonieść, Jezierzyce, Zgliniec i z powrotem Nowy Dębiec.
Z naszego terenu startował bardzo wielu zawodników. Byli z kilku klubów z Kościana, z podkościańskim miejscowości, Nowy Lubosz, Racot, Bonikowo. Pianowo, Betkowo, Darnowo, Piechanin, Nielęgowo, Nietążkowo, Czempiń (wystawił 11 teamów), Granowo, Stęszew, Rakoniewice.
Przyjechali tez ludzie z bardzo daleko. W spisie uczestników spoza Polski, to Berlin, potem można odnotować takie miejscowości, jak Warszawa, Wrocław, Bydgoszcz, Poznań, Komorniki, Luboń, Rogalinek, Krosinko, Pobiedziska, Murowana Goślina, Skórzewo, Lusowo, Borówiec, Plewiska, Szczytniki, Śrem, Wągrowiec, Kalisz, Wrzesnia, Tarnowo Podgórne, Nieprószewo, Mogilno, Czerwonak, Trzemeszno, Kostrzyń, Swarzędz, Leszno, Kaczkowo za Lesznem i wymienimy jeszcze Międzyrzecz.
Nie da się wszystkich wymienić, zważywszy, że wiele znich to zapewne bardzo małe miejscowości inie zawsze nawet wiadomo z jakiej części Polski dojechali.
Niezależnie od terenu, na pewno jest to dobra promocja miasta Kościan i kościańskiego terenu.
Wymienimy uczetników zajmujących jakieś znaczące miejsce w tych zawodach.
NAJMŁODSZE DZIECI ZGŁOSZONE DO KONKURENCJI MIAŁY DWA I TRZY LATKA.
Wśród dziewczynek z naszego terenu można odnotować, że drugie miejsce zajęła Zosia Pogorzelska ze Starego Lubosza, trzecia była Zosia Potocka z Kościana – obie dziewczynki uczęszczają do Przedszkola „Zwinne Szkraby” z Kiełeczewa. Czwarta była Adrianna Milczyńska z Kościana, a szósta Alicja Hetman z Nowego Lubosza.
Wśród chłopców trzecią lokatę zajął Kacper Daros ze Starych Oborzysk, piąte Marcel Kucharski z Kościana, dziewiąte Mieszko Majchrzak z Nowego Lubosza, jedenaste Aleksander Hetman z Darnowa, trzynaste Dominik Synak z Betkowa, 14 m. przypadło dla Iwo Musiała z Kiełczewa, a 15 m. dla Mikołaja Kobusa z Kościanz.
NIECO TYLKO STARSZE DZIECI BYŁY Z ROCZNIKÓW 2011, 2012, 2013. W TEJ GRUPIE Z NASZEGO TERENU BIEGALI:
Dziewczynki:
Miejsce I – Anna Bura Przedszkole z Czempinia, m. 2 – Zuzanna Wierzejewska z TGV Club Kościan, m. 3. – Anna Jagaciak – Nowy Lubosz, m. 5 – Laura Janik Przedszkole Czempiń, i m. 8. Nina Lisiecka – Czempiń.
Chłopcy:
Miejsce 4. – Franciszek Dudziak – Kościan, m. 5. – Mikołaj Psiuk – Śmigiel, m. 6 – Alan Wojciechowski – Kościan, m. 7 – Jan Sankiewicz – Kościan Zespól Szkół nr 3, m. 14 – Julian Adamski – Kościan i m. 15 – Korneliusz Jakubowicz – Kościan.
DZIECI Z ROCZNIKÓW 2008, 2009, 2010
Dziewczynki:
Miejsce 8. – Amelia Turek – Czempiń, m. 12. – Aleksandra Bura – Czempiń, m. 14. – Julia Naskręt – Kościan, m. 15. – Zofia Bajstok – Czempiń i m. 21. – Hania Naskręt – Czempiń.
Chłopcy:
Miejsce 4. – Kacper Kucharski – Kościan, m. 6. – Wojciech Poprawski – Kościan, m 8. – Aleksander Lisicki – Czempiń, m. 10. – Bartosz Szczepaniak – Kościan, m. 11. – Alan Kmieciak – Kościan, m. 14. – Jakub Garczarek – Kościan, m. 15. – Jakub Kaźmierczak – Nowe Borówko gm. Czempiń, m. 16. – Mateusz Janik – Czempiń, m. 17. – Piotr Matyja – Czempiń, m. 18. – Franciszek Mikołajczak – Racot, m. 19. – Adam Poprawski – Kościan, m. 21. – Jakub Potocki – Kościan, m. 22. – Maksymilian Zjawin – Kościan, m. 23. – Marcin Jakubowicz – Kościan, m. 24. – Mieszko Beszterda – Czempiń i m. 26. – Jan Zapłata – Piechanin.
ROCZNIKI 2005, 2006, 2007 DZIEWCZYNKI I CHŁOPCY
Dziewczynki:
Miejsce 1. – Klaudia Józefiak – Kościan, 6m. Zuzanna Naskręt – Kościan, 7m. Wiktoria Kaźmierczak – Nowe Borówko, 8m. Lena Jagaciak – Nowy Lubosz, 10m. Maria Matyja – Czempiń, 11m. Inga Kucharska – Śmigiel, 12m. Gabriela Zapłata – Piechanin i 14m. Kornelia Gorczyńska – Kościan.
Chłopcy:
Miejsce 7. – Jakub Wierzejewski – Kościan TGV Club, 8m. Piotr Ratajczak – Kościan, 11m. Kamil Jankowiak – Kościan, 13m. Paweł Ratajczak – Kościan, 16m. Jakub Hamrol – Czempiń, 19m. Hubert Naskręt – Czempiń.
GRUPA MŁODZIEŻOWA 13,14.15-LETNIE ZAWODNICZKI I ZAWODNICY.
W tej grupie nie było zazanczone na liście startowej, by ktość był z naszego terenu. Podobnie, jak w grupie Open – chyba że nie zglosili miejsca zamieszkania.
TRIATHLON NA 1-8 DYSTANSU.
W pierwszej setce na 200 osób znaleźli się:
Miejsce 23. – Krzysztof Kozłowski – Kościan, 24m. Adam Kościański – Kościan, 53m Łukasz Bartkowiak – Kościan, 94m. Wojciech Hetman – Darnowo – wszyscy ci zawodnicy związani są z TGV Club/Soleus – Kościan, 74m. Mariusz Auguścik – Creaton Polska/Kościan, 83m. Sławomir Koska – Championnam Team/Czempiń, 84m. Hubert Mikołajczak – Szymanowski Team/Strzelce Darnowo, 119m. Beata Oleksy, 128m. Iwona Popiel obie panie – TGV Club/Soleus/Kościan, 121m. Jakub Nowak – Kościan, 123m. Daniel Mielczarek – Diagnostyka Karmin gm. Śmigiel, 126m. Ryszard Owczarczak – Kościan, 130m. Adrian Bajstok – UKS Junior Nietążkowo/Czempiń, 134m. Piotr Wojciechowski – Tri Granowo, 147m. Piotr Sikora – Kiełczewo i 158m. Agata Wolff-Kaczmarek – Czempiń.
TRIATHLON NA 1-4 DYSTANSU.
Uczestnicy Triathlon z naszego terenu. W pierwszej dwusetce uplasowało się prawie pięciu zawodników:
Pierwszy był Adrian Stempniak z Runners Power/Śrem. Tuż za nim był kościaniak.
Miejsce 2. – Michał Majchrzak, 8m. Bartosz Michałowski, 13m. Maciej Woźniak, 25m. Mikołaj Tomaszewski, 39m. Marta Brukwińska, 73m. Krzysztof Świtała – Niagara Rakoniewice, 83m. Grzegorz Krakowiak – Granowo, 121m. Robert Jagaciak – Nowy Lubosz, 124m. Robert Gbiorczyk, 208m. Jerzy Banaszyk – część z tych zawodników zwiąana jest z TGV Club/ Soleus/ Kościan, 132m. Mariusz Wesołowski – Kościańskie Towarzystwo Pływackie, 143m Anna Seliga – Stęszew i 195m Dominik Łakomy – Kościan.
SZTAFETA 1/8
W tej dyscyplinie startowały sołectwa z powiatu kościańskiego. Trzyosobowe: Racot, Nowy Lubosz, Bonikowo, Pianowo i Nielęgowo: 3m. UKS Junior Nietążkowo (Kacper Molicki, Dawid Wojciechowski, Kacper Taterka), 11m. Nowy Lubosz Sołectwo (Robert Mańkowski, Dominik Majchrzak, Maciej Kamiński), 14m. Sołectwo Bonikowo (Tomasz Pelec, Zenon Józefowski, Sebastian Kucharski), 17m. Sołectwo Racot (Damian Stanisławiak, Jarosław Donaj, Dariusz Stefaniak), 19m. PGK Czempiń (Paweł Bajstok, Waldemar Grześkowiak, Łukasz Grygier), 20m. Sołectwo Racot SKS Jantar (Marcin Mądry, Jarosław Górny, Przemysław Kaczmarek), 21m. Sołectwo Racot Sp (Artur Opas, Paweł Kaczmarek, Karol Światkowski), 26m. Sołectwo Pianowo (Szymon Kowalkowski, Marian Skrzypczak, Wojciech Kowalkowski), 32m. Nielęgowo (Andrzej Przybyła, Maciej Banaszczak, Izabela Banaszczak)
SZTAFETA 1/4
Miejsce 5 zajęła kościańska drużyna TGV Club w składzie:L Krystian Bogacki, Łukasz Pikosz i Marcin Jurga. Miejsce 12m. – Torpeda 3 Kościan – Paweł Skórzewski, Przemysław Pawlaczyk i Michał Schwarz, 29m. Kościańskie Towarzystwo Pływackie 1 – Michał Ludowicz, Wojciech Skrzypczak i Łukasz Szulc, 30m. – Pędzące żółwie – Aleksandra Szczerbal, Kazimierz Ratajczak i Beata Grząślewicz.
Nornic Walking
W konkurencji Nornic Walking szło 14 osób. Z kościana była tylko Katarzyna Brzezińska, która uplasowała się na 11 miejscu.
– Chcemy wspólnie stworzyć imprezę, która na stałe zagości w kalendarzu wydarzeń sportowych – mówił wójt Andrzej Przybyła.
Jednym ze sponsorów była firma Gaz System. Wystawiła ona bramki startowe, stoiska handlowe, organizowała konkurencje dla dzieci i ubrała maskotki – „wiewiórki”.
Nad bezpieczeństwem imprezy czuwało wiele służb. Była straż zawodowa z Kościana i jednostki OSP z okolicznych miejscowości. Policjanci dbali o dojazdy i zabezpiecenia dróg, po których jechali kolarze. Ratownicy medyczni z Kościana i z Wągrowca stanowili 10-osobowy zespół. Byli też przedstawicie ratownictwa wodnego. Ratownicy medyczni z Kościana, to zespół firmy TB Serwis: Tymoteusz Bączyk.
Ewa Noga-Mazurek

Krajowy Festiwal Piosenki Polskiej w Opolu organizowany jest od 1963 roku (nie odbył się jedynie raz – w 1982 r.). W tym roku po raz pierwszy odbył się we wrześniu, a to ze względu na rezygnację niektórych wykonawców, w tym gwiazdy festiwalu, Maryli Rodowicz (powodem była atmosfera skandalu wokół festiwalu i śmierć jej matki Janiny Rodowicz-Krasuckiej) oraz przez rozwiązanie umowy z prezydentem Opola.
Ostatecznie w wyniku porozumienia, pomiędzy TVP, a miastem Opole ustalono, że festiwal odbędzie w późniejszym terminie.
Tak więc sympatycy Opola mogli go oglądać w dniach 15-17 września.
Na otwarcie swój Złoty Jubileusz świętowała Maryla i zaproszeni przez nią goście, którzy w różnych konfiguracjach wykonali jej największe przeboje.
Po jej koncercie zaczęły się debiuty. Plusem tegorocznych debiutów było to, że wykonywali własne piosenki, a nie czudze, wcześniej już znane.
Interesujący był przekrój wykonań – od nostalgicznych Agnieszki Twardowskiej i Dominiki Ptak, przez charakterystyczną MOA, po oryginalnego Szymona Pejskiego, czy zespól popowo-rockowy „Ogień”.
O wyborze najlepszego debiutu decydowało zarówno jury w składzie: Izabela Trojanowska, prezes Radia Opole Piotr Moc, Ryszard Rynkowski, Piotr Cugowski, Marcin Wyrostek, jak i widzowie głosujący poprzez SMS-y i aplikację.
Dla nas ważny był występ zespołu „Ogień”, bo to kościaniacy. Wykonała utwór „Mary Jane”.
Z czterech nagród do zdobycia podczas koncertu „Debiuty” 54. Krajowego Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu, aż trzy przypadły kościańskiej grupie.
Piosenka „Mary Jane” zdobyła Nagrodę Publiczności i nagrodę słuchaczy Radia Opole! Doceniła ją także branża muzyczna.
Piotr Moc, prezes Radia Opole powiedział wręczając nagrodę, że głosowanie internetowe trwało tydzień i można było wysłuchać fragmenciku każdego z trzynastu utworów. Zdaniem słuchaczy Radia Opole, ale nie tylko, bo też całej grupy Audytorium 17, wygrał utwór „Mary Jane”. To bardzo ładny utwór i ma wpadający w ucho refren. Grupa zdobyła ponad 30% wszystkich głosów.
W nagrodę Ogień będzie mógł skorzystać z bezpłatnej sesji nagraniowej w Studiu M Radia Opole.
Druga nagroda przyszła od widzów „Jedynki”, którzy w głosowaniu esemesowym wskazali, że „Mary Jane”, jako na najlepszą piosenkę debiutów.
A trzecia nagroda to uznanie od Stowarzyszenia Artystów Wykonawców Utworów Muzycznych i Słowno-Muzycznych. Stowarzyszenie przyznało „Ogniowi” nagrodę dla „Najlepszego Wykonawcy w Konkursie Debiuty 54 KFPP Opole 2017”. Artyści dołożyli jeszcze kwotę 1000 euro.
Przed występem kościańskiego zespołu konferansjerzy przypomnieli, że z Kościana pochodził także słynny trener bokserów „Papa Stamm”, czyli Feliks Stammie.
– Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że po dwóch nagrodach publiczności także branża muzyczna doceniła Ogień! Opole jest wyjątkowe w tym roku dla nas i niech ta przygoda trwa dalej – mówi lider zespołu Przemek Zakrzewski.
*
Kilka słów o powstaniu zespołu. Młodzi ludzie spotkali się w 2011 roku, by pisać piosenki. Miało być melodyjnie, przebojowo, ale też rock and rollowo. Przemek Zakrzewski, gitarzysta i lider, stworzył trzon zespołu. Dołączyli koledzy z rodzinnego Kościana – Tomek Ratajczak (gitara) i Bartek Linke (perkusja). Nie mieli wokalisty. Spotkali Filipa Popówa, z którym współpracowali przy innym projekcie, jako autorem tekstów i stworzyli kwartet.
Pierwszy tekst do nowego zespołu miał tytuł „Ogień” i to dało nazwę zespołowi. Potem nagrywali kolejne utwory, które nosiły tytuły „Nie ma magii” i „Sam na sam”. Zajmowały one swego czasu miejsca na lokalnych i internetowych listach przebojów.
Przyszedł taki moment, że zespołem zopiekował się producent Jasiek Kidawa i to wzniosło muzykę „Ognia” na wyższy poziom. Ten sam producent współpracował z „Wilkami” i zespołem „Feel”. Kidawa stworzył ostateczne brzmienie nagrodzonej piosenki „Mary Jane”, choć muzyka jest Przemka Zakrzewskiego, a słowa solisty Filipa Popówa.
*
Manager Zespołu kontaktując się z redakcją Kuriera lokalnego i przesyłając materiały do druku obiecał spotkanie w Kościanie z członkami „Ognia” i wspólne przygotowanie reportażu.
*
Na koniec warto napisać, że na festiwalu w Opolu pojawił się jeszcze jeden kościański akcent. Maryla Rodowicz promował nową piosenkę z albumu „Rumba o gitarze”. Utwór jest kompozycją Witka Łukaszewskiego, który jednocześnie jest kompozytorem 10 z 14 utworów z nowej płyty M. Rodowicz.
Witek Łukaszewski, a właściwie Witold Adam Łukaszewski , to polski gitarzysta, wokalista, autor muzyki i tekstów, poeta oraz pisarz. Jest założycielem i liderem kilku grup muzycznych, m.in.: Acid Flamenco, założonego w 1994 roku, uważanego za pierwszy polski zespół wykonujący muzykę flamenco & rock, Red Pink, wykonującego mieszaninę rocka i bluesa oraz GrandPiano – formacji poetycko-rockowej łączącej brzmienia rocka progresywnego, instrumentów klasycznych oraz poezji śpiewanej. W latach 1984-2001 organizował Międzynarodowy Festiwal Flamenco w Kościanie. Trzykrotnie, w latach 1995-1997, został wybrany najlepszym gitarzystą flamenco w Polsce, według rankingu prestiżowego periodyku branżowego „Gitara i Bas”.
Ewa Noga-Mazurek

W tym roku w sierpniu minęła 30 rocznica otwarcia sklepu ogólnospożywczegc Wandy i Henryka Grześkowiaków w Kamieńcu.
Najpierw był to mały, drewniany kiosk i funkcjonował, jako pierwsza prywatna placówka w gminie Kamieniec. Miała niewielką, 25-metrową powierzchnię.
– Praca dawała nam wiele satysfakcji i duże zadowolenie, dlatego efekty były widoczne – wspomina początki Wanda Grześkowiak. Po 7 latach postanowiliśmy z mężęm postawić nowy, murowany obiekt, tuż obok dotychczasowego. Był przestronny i miał 100 metrów kwadratowych powierzchni, To spełniało oczekiwania pracowników, ale też klientów. Powiększyliśmy ofertę handlową.
Czy było nam łatwo? Nie zawsze. Konkurencja była i należąło być lepszym od innych. Pracy było coraz więcej, bo i wprowadzaliśmy coraz szerszy asortyment. Zaczęliśmy zatrudniać ludzi. Pierwszą pracownicą była i jest do dnia dzisiejszego nasza córka Jolanta Pakuła. Razem z nią pojawiła się w sklepei Małgorzata Kurkiewicz. Wspominamy ją bardzo miło – kończy tę wypowiedż pani Wanda.
Lata mijały. Przybywało pracownic, bo oczekiwania klientów były coraz większe. Postanowiono, że trzeba rozbudować sklep i powiększyć dział handlowy o kolejną powierzchnię.
W roku 2013 powstał Mini Market mający 300 metrów kwadratowych. Stworzono wtedy kolejne nowe miejsca pracy.
– Satysfakcja była ogromna – opowiada Henryk Grześkowiak. Sklep orzymał całkowicie nowe wyposażenie. Nowe były lady chłodnicze i maszyny do działu z wędlinami, czy do wyrobu lodów. Przestronność dawała klientom większą ofertę w towarze.
W niedługim czasie, bo już w 2014 roku sklep został zauważony przez innych handlowców. Państwo Grześkowiakowie podjęli kolejną decyzję. Dołączyli do sieci franczyznowej, gdzie wszystkie podatki odprowadzane są wyłącznie do naszego Państwa. Stali się częścią sieci ABC.
W tym samym czasie zostali uhonorowani nagrodą „HERMES”. To gazeta „Poradnik Handlowca” wyróżnił Kamieniec w kategorii „Handel Detaliczny z Tradycjami”. Było to na XVI Ogólnopolskim Spotkaniu Producentów oraz Handlowców.
Rok 2014 był także wyjątkowy dla klientów tego sklepu. W zorganizowanym konkursie „MEGALOTERII”, klient sklepu ABC – Pan Markiewicz z Kamieńca wygrał jedną z nagród, a był to samochód Skoda Citigo, a sprzedawczyni została wyróżniona nagrodą 1000-złotową, w ramach programu „Motywacyjnego” dla pracowników.
Również kolejny, 2015 rok był dla właścicieli kamienieckiego sklepu owocny. ABC zostało laureatem Nagrody Gospodarczej Starosty Grodziskiego, jako „Lider Przedsiębiorczości 2015r”.
– Działalnośc sklepu, to codzienna praca wielu osób, od wczesnego poranka do późnego wieczoru – mówi znów Wanda Grześkowiak. Dobre wyniki, to nasza praca, ale tez zaangażowanie 12 pracownic, starających się, aby każdy klient był zadowonony z zakupów i wracal do naszego sklepu. Codziennie mamy dostawę świeżych towarów, owoców, warzyw, wyrobów masarniczych, mięsa oraz świeżego pieczywa. W sezonie letnim mamy lody włoski


Nocą z soboty na niedzielę, z 6 na 7 maja, około 3-ej, mieszkańca jednego z trzech pomieszczeń na piętrze, obudziły spadające do jego pokoju dachówki. Tej nocy pojawił się pożar w górych partiach domu i trawił dach, a pokój mężczyzny znajdował się na poddaszu.
36-latek zbudził ojca i matkę – Lucynę Budzyńską, a ta pobiegła do Władysława Rybarczyka, radnego gminy Granowo. Ten mieszkał obok, też na piętrze. Pan Władysław zbiegł na dół, bo na jednej połowie parteru było mieszkanie jego córki Katarzyny Patalas, z domu Rybarczyk i jej dwóch synów.
Wezwano straż pożarną. Ta po przyjeździe pomagała wynosić najważniejsze rzeczy i wspierała ewakuację. Inni strażcy polewali cały dach, by ogień się nie rozprzestrzenił na pozostałą część obiektu.
W pożarze poszkodowane zostały trzy rodziny. Na miejsce dotarł wójt gminy Granowo Zbigniew Kaczmarek. Organizowana była pomoc.
Pierwsze dni poszkodowani przebywali w hotelu „Duet” w Granowie. Pobyt opłacała Gmina. Ona także zapewniła wyżywienie. Granowski Ośrodek Pomocy Społecznej wypłacał zasiłki, które pozwoliły na zakup najpotrzebniejszych rzeczy, których nie udało się wynieść z ognia.
W między czasie urzędnicy rozglądali się za mieszkaniami zastępczymi. Władysław Rybarczyk, jego córka i wnukowie otrzymali – wynajęty na pewien czas od Spółdzielni – lokal w Granówku.
Rodzinie Budzyńskich (rodzice i syn) przekazano jednopokojowe mieszkanie w bloku w Separowie.
– Problem w tym, że my nie możemy mieszkać w nieskończoność w mieszkanku z jednym pokojem i malutką kuchnią we troje na 20 metrach kwadratowych – mówi emerytowana nauczycielka Lucyna Budzyńska. Mąż jest inwalidą drugiego stopnia, a ja 40 lat mieszkałam w Kąkolewie w tym nauczycielskim, trzypokojowym mieszkaniu. Wójt zapewniał mnie nieraz, że nikt mnie stamtąd nie wyrzuci – dodaje nasza rozmówczyni. Teraz słychać, że remont się przedłuży, a brygada rozebrała cały dach, ściany naszego mieszkania zburzyła, choć były całe i mogły spokojnie stać. Wydaje mi się, że będą chcieli nas zostawić w Separowie, w tej klitce na drugim piętrze, bez normalnych okien i widoku na świat.
Na posesji przy spalonej szkole mam swój ogród i murowany budynek gospodarczy. Chciałabym tam nadal mieszkać, odpoczywać wśród kwiatów i sadzić warzywka.
Separowo, to obce mi środowisko. Nikogo tu nie znam. Nie mam nawet, jak dotrzeć do sklepu, bo tutaj go nie ma, a ja nie jeżdżę samochodem.
Widzę, że Władysław Rybarczyk chodzi po swojej części, wynosi upalone drzwo i składa na swojej działce. Czasem po moim dawnym mieszkaniu chodzą jacyś przyjezdni ludzie, a sąsiad ich oprowadza. Nic z tego nie rozumiem. Moje meble i cały dobytek leży na podwórzu, pod gołym niebem, bo nie mam, gdzie go zabezpieczyć.
Wycenę strat po pożarze dokonały firmy ubezpieczeniowe. Gmina wstępnie straty oszacowała na około pół miliona złotych.
Prace rozbiórkowe ruszyły z początkiem lipca. Najwięcej pracy jest związanych z dachem i jego konstrukcją.
Jakie będą kolejne działania gminy? Co dalej stanie się z budynkiem przedszkola w Kąkolewie, bo oprócz mieszkań, były tam także dwa oddziały klas przedszkolnych. Na zajęciach do tej pory przebywało 50-cioro dzieci. Po pożarze one zostały przeniesione do Zespołu Szkolno-Przedszkolnego w Granowie. Zapewniono im w miarę dobre warunki pobytu.
Wszyscy wierzyli, że z początkiem września wrócą do Kąkolewa. Zniszczenia okazały się duże. Remont będzie trwał dłużej. W trakcie analizy sytuacji okazało się, że trzeba także przebudować klatkę schodową i kuchnię.
A co z lokatorami? Władysław Rybarczyk chce wrócić do dawnego domu w Kąkolewie. Ma takie prawo, bo on i jego córka Ewa są właścicielami tej części nieruchomości. Nie wiadomo, co stanie się z rodziną Budzyńskich, bo oni swojej części nie wykupili. Czy po remoncie wrócą? W Gminie mówi się, że na piętrze ma teraz powstać trzecia klasa dla przedszkolaków.
Firma budowlana rozebrała już dach.Zburzyła też ścianki działowe mieszkania rodziny Budzyńskich.
Według urzędników w dalszej kolejności wykonana zostanie nowa konstrukcja dachu, który będzie przykryty papą. Wykonanie tych prac zlecił Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego w Grodzisku Wielkopolskim.
Lucyna Budzyńska myśli, że jeśli już nie byłby możliwy powrót do Kąkolewa, to chciałaby prosić o puste mieszkanie w Granowie przy ulicy Poznańskiej 44. Na dole są biura, u góry kiedyś mieszkała inna nauczycielka, a teraz jest to pustostan.
Czy Gmina pójdzie na takie rozwiązanie?
Ewa Noga-Mazurek