środa, 26 Czerwiec 2019

Piłka Nożna

Obra 1912 Kościan – KS Opatówek 0:1 (0:1)

Z tym rywalem miał być mecz na przełamanie drużyny Obry. Niżej notowany rywal , którego nasi w rudzie jesiennej pokonali u siebie miał był pierwszym punktowym „kąskiem” dla gospodarzy. Miał być, ale nie był, bo stanął w gardle naszej ekipie. To goście okazali się może nie lepsi, ale skuteczniejsi i wygrali zawody. A nasi cóż prują schodami w dół i trudno jest przewidzieć, kiedy w tej drodze się zatrzymają.
Spotkanie rozpoczęło się z dziesięciominutowym opóźnieniem. Spowodowane to było protestem zawodników Obry Kościan przeciwko decyzji Burmistrza Miasta Kościana Piotra Ruszkiewicza o nie przyznaniu dotacji na rok 2019.
Przez pół godziny pierwszej części zawodów nasi przeważali i stwarzali sytuacje strzeleckie. Nic jednak z tego nie wychodziło, bo piłka za każdym razem mijała cel. Wystarczyła jedna sytuacja w polu karnym Obry, aby goście wywalczyli rzut karny. „Jedenastkę” zamienili na gola na 0:1. Doskonałą okazję do doprowadzenia do remisu miał w 43’ Tomasz Marcinkowski. Piłkę zmierzającą do bramki wybił obrońca gości. Przyjezdni też w samej końcówce pierwszej odsłony zaatakowali, ale na przeszkodzie w strzeleniu gola stanął nasz bramkarz.
Druga połowa to niestety gospodarzy bicie głową w mur w obronę i bramkarza gości. Pomimo kilku niezłych sytuacji ani razu naszym nie udało się zmusić do kapitulacji golkipera przyjezdnych. Goście ograniczali się do mocnej obrony i wybijaniu Obry z rytmu. Taktyka ta powiodła się i wywieźli z Kościana komplet punktów.
W kolejnej turze Obra zmierzy się na wyjeździe z Orkanem w Śmiłowie. Jeżeli tam nasi pogubią punkty to nie tylko, że o awansie będą musieli zapomnieć, ale walczyć o utrzymanie w IV lidze. (k)

Kotwica Kórnik – Obra 1912 Kościan 5:1 (3:0)
Dotkliwa weryfikacja Obry
Przed rozpoczęciem rozgrywek o mistrzostwo IV ligi w „Kl” ukazał się artykuł pt. „Liga zweryfikuje Obrę”. Niestety autor miał rację i rozgrywki układają się mocno niepomyślnie dla „obrzanki” Drugi mecz i druga pobrząka i to każda bardziej dotkliwa. O ile z Nielbą można było zakładać przegraną to już klęska z broniącą się przed spadkiem Kotwicą już nie. To już nawet nie chodzi o rozmiary, ale o fatalny styl. Nie ma obrony, ani też środka nie mówiąc o dziurawych tyłach.
W Kórniku, który prowadzi były zawodnik i szkoleniowiec kościańskiej Obry Piotr Sołtysiak perfekcyjnie przygotował swój zespół do pojedynku z wyżej notowanym rywalem. Przemyślane ataki Kotwicy już w 5’ dały im prowadzenie. Gol sprawił, że gospodarze zaczęli grać spokojnie. Goście z kolei próbowali przejść inicjatywę. Nie udawało się naszym ani skonstruować skutecznego ataku, ani też korzyści nie przynosiły stałe fragmenty gry. W tym elemencie także lepsi byli miejscowi. W 43’ gospodarze z dystansu podwyższyli na 2;0. Goście jeszcze nie otrząsnęli się a już w 45’ pogrywali 3:0.
Trener Obry próbował tchnąć ducha w poczynania swój zespół. Pojawili się nowi gracze na boisku. Przez kilka minut drugiej odsłony nasi przeważali. Wystarczyła chwila zawahania, aby Kotwica w 52’ trafiła do naszej siatki na 4:0. Oszołomieni goście nie potrafili opanować sytuacji na boisku. W 62’ gospodarze cieszyli się z pierwszego gola. Naszym przyszło walczyć, choć o honorowe trafienie. W 73’ sztuka ta udała się Tomaszowi Marcinkowskiemu, który w pojedynku sam na sam pokonał golkiper rywali na 5:1.
Do końca już nie udało się niczego więcej ugrać i nasi musieli schodzić z boiska ze spuszczonymi głowami.
Czy kolejne mecze będą równie przykre dla zespołu z Kościana czas pokaże. Okazją do częściowej rehabilitacji będzie mecz z KS Opatówek.
Obra: Daniel Tomczak – Kacper Borowiak (46’ Patryk Krawczyk), Krzysztof Marchewka, Michał Gelert, Mateusz Józefiak (46’ Dawid Ratajczak), Mateusz Adamski, Dawid Jarka, Piotr Sznabel, Szymon Słoma (60’ Tomasz Olejnik), Maciej Przewłocki (46’ Krzysztof Marchewka), Krystian Łukaszyk.(k)

Ciekawe wieści z Obry
Po rudzie jesiennej sezonu 2018/2019 piłkarze kościańskiej Obry z dorobkiem 34 punktów plasują się na piątym miejscu tabeli IV ligi. Do lidera Lubuszanina Trzcianka nasi tracą dziesięć punktów, które byłby do odrobienia. Określenie byłoby możliwe jest wyzwaniem, ale do zrealizowania. Warunkiem jest mocny skład, dobre przygotowanie, pełne zaangażowanie i mądra taktyka na wszystkie mecze.
Niestety jak można się zorientować nie uda się chyba jednak zrealizować planów. Powodem póki, co jest osłabienia a nie wzmocnienie zespołu. Z Obry w zimowej przerwie z różnych względów odeszli: Marcin Masełkowski, Tomasz Kaczmarek, Mateusz Witomski, Jacek Żak i Mateusz Boroń.
Głośno nie mówi się o wzmocnieniach, bo trudno jest mówić skoro na to potrzebna jest kasa i to zapewne duża. Wygląda na to, że trener Krzysztof Knychała taka jak „krawiec” będzie kroił z tego, co będzie miał do dyspozycji.
Do treningów nasz zespół powrócili 15 stycznia. Zawodnicy pracują nad siłą i wytrzymałością. Na początku lutego rozpoczną się mecze sparingowe. W sumie nasi rozegrają pięć spotkań kontrolnych m.in. ze Spartą Szamotuły, Wartą Gorzów, Victorią Września, Orłem Międzyrzecz.
Pierwszy mecz mistrzowski Obra rozegra z Nielbą we Wągrowcu.
Czas pokaże, czy czarny scenariusz autora tekstu będzie miał przełożenie na postawę naszego zespołu. Oby tak się nie stało. (k)

Spójnia Strykowo – TSG Kamieniec 2:4 (1:1)
Radość, ale tylko gości
Bez trzech swoich armat: Bartka i Macieja Urbaniaków, Grzegorza Hojana i nominalnego bramkarza Patryka Kurowskiego przyszło walczyć Spójni 2 września o ligowe punkty z TSG Kamieniec. W tej sytuacji tylko nieliczni liczyli na korzystny wynik.
Nastawieni bojowo gracze Spójni, prowadzeni przez doświadczonego „prezesa” Mateusza Przybyłowskiego, w pierwszej połowie poczynali sobie dość dobrze. Szału nie grali, ale stwarzali sobie sytuacje strzeleckie. Z trzech okazji Spójnia na gola zamieniła jedną. W 37’, na czystej pozycji znalazł się Mateusz Przybyłowski i trafił do siatki na 1:0. Wydawało się, że ta część zakończy się minimalnym, ale prowadzeniem gospodarzy. Niestety błąd bramkarza Spójni sprawił, że piłka wpadła mu za „kołnierz” do siatki na 1:1. Autorem gola dla TSG był Paweł Brzeskot.
Druga odsłona była fatalna w wykonaniu miejscowych. Grali bez pomysłu, niedokładnie a do tego niezdecydowanie. Zgoła inaczej poczynali sobie goście. Zaczęli przeważać i raz po raz groźnie atakowali. Dwie obrony golkipera Spójni jeszcze nie zmienił rezultatu, ale już kolejna w 72’ dała prowadzenie gościom Na listę strzelców wpisał się Marcin Chwirot. Po trzech minutach TSG wygrywał już 1:3. Rozpędzonego napastnika gości nieprzepisowo zatrzymywał obrońca Spójni i sędzina podyktowała rzut karny. „Jedenastkę” na gola zamienił Przemysław Gawron.
Gospodarze próbowali odwrócić losy meczu. W 82’ cień szansy dla Spójni dał młodziutki Kacper Bałuszak. Piłka po jego uderzeni z około 30 metrów znalazła drogę do siatki i było 2:3. Najlepszą obroną jest atak. Tak uczynili przyjezdni. Mocno zaatakowali i 86’ mierzonym strzałem napastnik goście ustalił wynik na 2:4. Po tym ciosie już miejscowi się nie podnieśli. Po meczu taniec radości odtańczyli na środku boiska przyjezdni.
Komentarzem do zawodów niech będą słowa trenera Spójnia Norberta Bławata – „Trzepią nas wszyscy”.
Spójnia: Dariusz Idkowiak – Krystian Kurkowiak, Mateusz Królik, Łukasz Rajewicz, Sebastian Rajewicz (71’ Arkadiusz Szczygielski) – Kacper Sobański (75’ Piotr Pawlak), Daniel Kańduła, Adrian Korek (77’ Arkadiusz Skóra), Radosław Łuczak (80’ Tomasz Borowicz), Piotr Kaczmarek (86’ Norbert Wojda) – Mateusz Przybyłowski (60’ Kacper Bałuszek).
TSG: Mateusz Chojnacki – Szymon Łamaszewski, Marcin Chwirot, Mateusz Piotrowiak, Przemysław Gawron, Jacek Kozłowski,

S spójnia przed ligą 2018

Wcale nie łatwi rywale

Pierwsza kolejka klasy okręgowej odbędzie się 19 sierpnia. Na inaugurację do Strykowa przyjedzie rywal za miedzy LZS Wronczyn.

W drugiej turze 28.08 Spójnia pojedzie do Czarnych Wróblewo.

W pierwszy dzień września w Strykowie wystąpi TSG Kamieniec. Trudna przeprawa czeka Spójnie w czwartym pojedynku, kiedy to uda się do Tarnowii II Tarnowo Podgórne. Ostatni mecz w rundzie jesiennej Spójnia rozegra 10 października z NKS Niepruszewo.

Zespół Norberta Bławata wkrótce wejdzie w „kierat” treningowy. Z wieści docierających ze Spójni nastąpią kosmetyczne zmiany w kadrze zespołu. Występować ma sporo młodzieży. W toku przygotowań Spójnia zaplanowane ma gry kontrolne z różnymi rywalami. Pierwszy sparing Spójnia rozegra z Orłem Kranowo. Kolejne mają być rozegrane z Patrią Buk i NAP Nowy Tomyśl.

Pozostałe mecze Spójni w sezonie piłkarski 2018/2018.

15.09 Byki Obrowo (dom)

22.09 Sparta Szamotuły (dom)

29.09 Sokół Duszniki (wyjazd)

6.10 Patria Buk (dom)

13.10 Orzeł Słopanowo (wyjazd)

20.10 Orzeł Granowo (dom)

27.10 Orkan Konarzewo (wyjazd)

3.11 Orkan Objezierze (dom)

10.11 NKS Niepruszewo (wyjazd)

Z rozgrywek klasy okręgowej wycofały się Orły Pniewy i Sokół Rakoniewice. Sprawiło to, że na tym poziomie będzie występował trzynaście drużyn. Trzeba jednak dodać, że zespoły wcale nie są słabe i o punkty nie będzie łatwo. (k)

K sparingi Obry sezon 2018

Różnie w grach kontrolnych

Przygotowująca się do nowego sezony w rozgrywkach IV ligi kościańska Obra zalicza kolejne sparingi. Trudno jest patrząc na grę naszego zespołu o konkretną ocenę. Zawodnicy mają w nogach ciężkie treningi i jeszcze niewiele zajęć z piłką. Panowanie nad futbolówką, taktyka oraz ustawienie zespołu jest w ciągłym szlifowaniu. Póki, co Obra raz wygrywa a raz przegrywa, ale to nie jest istotne w okresie przygotowawczym. Forma, siła, szybkość i skuteczność mają dać wymierne korzyści w batalii ligowej. Te czynniki będą decydować w lidze zważywszy, że jest ona bardzo długa a każda z drużyn rozegra dziewiętnaście spotkań.

Krótkie relacje z gier kontrolnych.

Polonia 1912 Leszno – Obra 1912 Kościan 1:2 (0:1)

Pierwsza wygrana

Po wyrównanym pojedynku nasi pokonali na wyjeździe leszczyńską Polonię. Obra do przerwy prowadziła 0:1 po golu samobójczym rywali. Golkiper miejscowych tak fatalnie interweniował, że z piłką wpadł do siatki.

Druga odsłona tak, jaki pierwsza była mało ciekawa a do tego chaotyczna. W 55’ gospodarze doprowadzili do remisu. Nasi jednak powalczyli i w 80’ strzelili na 1:2. Ponownie miejscowy golkiper nie popisał się. Piłka po ni to strzale ni dograniu wpadła do bramki. Faktem było, że strzelający Michał Waliszewski sprytnie uderzył.

Trener Obry Krzysztof Knychała w tych zawodach dał pograć wszystkim swoim graczom oraz testowanym, którzy są w orbicie zainteresowania kościańskiego klubu. (k)

Polonia Środa Wlkp. – Obra 1912 Kościan 3:0 (1:0)

Porażka po niezłym meczu

Nasi źle rozpoczęli zawody w Środzie. Już w 3’ Obra przegrywała 0:1. Ekipa z Kościana otrząsnęła się i zaczęła grać lepiej. Okresami goście dotrzymywali kroku miejscowym. Dwukrotnie Obra była bliska doprowadzenia do remisu. Niestety ani Filip Tylczyński, ani Krystian Łukaszyk nie zmusili do kapitulacji golkipera Polonii.

W drugiej połowie pomimo uwag i zmian kadrowych dokonanych przez naszego szkoleniowca Obra ustępowała gospodarzom. Polonia kilkakrotnie groźnie zaatakowała. Tylko dobrej dyspozycji swojego bramkarza długo przegrywali tylko jedną bramką. Bramkarz nie mógł w nieskończoność trzymać wynik. Szczęście opuściło w 80’ kiedy to pokonał go z rzutu wolnego napastnik rywali strzelając na 2:0. Naszym gol podciął skrzydła. Z kolei rywali szarpnęli i w 86’ ustalili wynik na 3:0.

Na trzeci z zaplanowanych czterech pojedynków 21 lipca Obra rozegra w Dopiewie z tamtejszym GKS-em.

Kibicom naszego zespołu należy się informacja, że ich pupile 4 sierpnia na inaugurację ligi zmierzą się z Nielbą w Wągrowcu. Jak trudny to teren nikogo nie trzeba przekonywać.

W drugiej turze Obra podejmować będzie na swoim boisku Kotwicę Kornik Dalej w trzeciej kolejce 15 sierpnia uda się na mało znany teren KS Opatówko. W dniu 18 sierpnia do Obry zawita Orkan Śmiłowo. (k)

 

PKS Racot – Victoria Września 1:2 (0:1)
Lider bliski przegranej
Gospodarze bardzo wysoko postawili poprzeczkę 5 maja liderowi z Wrześni. Skazany na porażkę PKS od początku poczynał sobie odważnie. Miejscowi śmiało atakowali i posiadali przewagę. Co najmniej dwie sytuacje mogli gracze z Racotu skutecznie wykończyć. Nie udało się w tym okresie. Wreszcie w 42’ miejscowi trafili do siatki rywali. Sędzia zawodów podyktował dla PKS za faul na Tomaszu Kaczmarku rzut karny. „Jedenastkę” na gola na 1:0 wykorzystał Hubert Sznabel.
Na krótko nastąpiła konsternacja w obozie przyjezdnych. W drugiej odsłonie ruszyli do odrabiania strat. W 49’ już remisowali 1:1. Gracz Victorii z bliska nie dał szans Adrianowi Konradowskiemu. Goście złapali wiatr w żagle. Atakowali mocno i trzykrotnie zagroził bramce PKS. Długo nie dawał się zaskoczyć golkiper gospodarzy. Wielu sądziło, że padnie remis. Niestety goście w doliczonym czasie strzelili zwycięską bramkę. Zawodnik rywali wpakował piłkę do siatki w 93’. Rozpacz zapanowała w obozie miejscowych. Trudno im się dziwić zważywszy, że rozegrali dobre zawody, ale punkty nie zdobyli.
P{KS: Adrian Konradowski – Wojciech Chlebowski, Tomasz Klak, Kacper Zmyślony (71’ Michał Sitkowski), Piotr Szczerbal, Hubert Sznabel, Tomasz Bajsztok, Tomasz Kaczmarek, Leciej (61’ Tomasz Gertig), Adam Czarnecki (86’ Norbert Karolewicz), Michał Nowak (90’ M Szczerbal). (k)
PKS Racot – SKP Słupca 2:1 (1:0)
Wreszcie wygrana
Na pierwsze zwycięstwo cały światek piłkarski czekał całą wieczność. Wreszcie się doczekali. W rudzie wiosennej jest wreszcie wygrana, która w kalendarzu WZPN i klubowym zostanie zapisana pod datą 12 maja.
Trzeba oddać, że gospodarze zagrali tak jakby od tego meczu zależały losy świata. Wszyscy walczyli jak „lwy” i nie było straconych piłek. Goście do przerwy trzymali bezbramkowy wynik. Tak trochę za sprawą miejscowych, którzy pomimo kilku okazji nie wpakowali piłki do siatki gości.
W drugiej odsłonie PKS zagrał zdecydowanie a przede wszystkim skuteczniej. Gospodarze zdobyli gole strzałach Michała Nowaka i Norberta Karolewicza. Goście wprawdzie zdobyli bramkę, ale nie byli wstanie odwrócić rezultatu zawodów. Wprawdzie po dopisaniu punktów, których PKS ma aktualnie 12 Racot zajmuje ostatnie miejsce w tabeli, ale już są zdobycze i to cieszy. (k)

Obra 1912 Kościan – PKS Racot 4:0 (3:0)

Derby dla gospodarzy

Pojedynek drużyn zza „miedzy” zakończył się 28 kwietnia pewnym zwycięstwem Obry. Miejscowi w 18’ po golu Filipa Tylczyńskiego prowadzili 1:0. W 40’ do siatki rywali na 2:0 trafił Krzysztof Marchewka. Nie minęły więcej, niż trzy minuty, a golkiper gości po raz trzeci wyjmował piłkę z siatki. Autorem gola był Tomasz Marcinkowski.

Wynik zawodów już w 48’ strzałem głową ustalił Igor Rudawski. Bramkarza PKS próbował jeszcze pokonać Kamil Tomowiak. Jego strzał minimalnie minął bramkę gości.

Tego dnia już więcej goli kibice nie oglądali.

Obra: Wojnowski – Krzysztof Chwaliszewski, Krzysztof Marchewka, Jakub Jandy, Jakub Płotkowiak, Igor Rudawski, Piotr Sznabel, Jacek Żak, Filip Tylczyński, Krystian Łukaszyk, Tomasz Marcinkowski – Jędrzej Dorynek, Waliszewski, Tobiasz Biały, I Żak, Dawid Ratajczak, Kamil Tomowiak, Tomaszewski. (k)

Obra 1912 Kościan – Helios Czempiń 3:1 (1:0)

„Mały” puchar dla Obry

Kościańska drużyna sięgnęła po wygraną we finale Pucharu Polski na szczeblu OZPN Leszno. Zwycięstwo nad lokalnym Heliosem nie przyszło Obrze zbyt trudno. Wprawdzie goście pierwsi zagrozili bramce gospodarzom, ale dalej warunki na boisku dyktowali miejscowi.

W 21’ gola na 1:0 strzelił Szymon Słoma. W drugiej połowie na 2:0 podwyższył Tomasz Marcinkowski. Sprawę pucharu załatwił w 78’ efektownym uderzeniem Kamil Tomowiak. W 83’ honorowego gola dla Heliosa sprezentował strzałem samobójczym Michał Gelert.

Obra w dalszej batalii PP 9 maja rozegra na swoim boisku z LKS Gołuchów.

Po zakończeni zawodów puchar OZPN trafił w ręce uradzonych piłkarzy, szkoleniowców i działaczy kościańskiego zespołu.

Obra: Jędrzej Dorynek – Krzysztof Chwaliszewski, Jakub Jandy, Krzysztof Marchewka, Michał Gelert, Igor rudawski (70’ Kamil Tomowiak), Piotr Sznabel, Filip Tylczyński (55’ Dawid Ratajczak), Jacek Żak (65’ Jakub Płotkowiak), Szymon Słoma (78’ Krystian Łukaszyk), Tomasz Marcinkowski (85’ Tobiasz Biały). (k)

Obra 1912 Kościan – Polonia Leszno 2:1(1:0)
Niewygodny rywal
Pojedynek trzeciej Obry z czwartą Polonią w rozgrywkach IV ligi miał być hitem kolejki. Niestety nie był, ponieważ tylko w części widowisko przypominało zawody zespołów z czuba tabeli.
Od pierwszego gwizdka zespoły rozpoczęły twardy bój. Jeden z obrońców Polonii zbyt impulsywnie zadziałał i posunął się do próby uderzenia naszego zawodnika. Sędzia wyrzucił go z boiska. Było to w 7’ i od tego czasu goście grali w osłabieniu. Obra osiągnęła przewagę. W 12’ nasi byli blisko objęcia prowadzenia. Na czystej pozycji znalazł się Maciej Przewłocki, ale nie zdołał pokonać golkipera rywali. Gospodarze cisnęli i w 44’ Tomasz Marcinkowski trafił do siatki przeciwnika. Dokładnym podaniem obsłużył go Filip Tylczyński.
W 62’ Obra wygrywała 2:0. Ponownie na listę strzelców wpisał się Tomasz Marcinkowski. Goście zaczęli grać odważniej i często przedostawali się w pole karne gospodarzy. W 79’ ambicja ich została nagrodzona. Napastnik Polonii strzelił z kąta i piłka wpadła do siatki na 2:1. Przyjezdni stworzyli jeszcze jedną sytuację. Na szczęście nie zdołali celnie uderzyć. Nasi dowieżli zwycięstwo, ale do końca było nerwowo.
Obra: Jędrzej Dorynek – Krzysztof Chwaliszewski, Jakub Jandy, Krzysztof Marchewka, Jacek Żak, Igor Rudawski (62. Krystian Łukaszyk), Piotr Sznabel, Dawid Ratajczak (80. Szymon Słoma), Maciej Przewłocki (59. Michał Gelert), Filip Tylczyński (75. Jakub Płotkowiak), Tomasz Marcinkowski
# W środę 18 kwietnia Obra przy ul Wojciecha Maya podejmie w zaległych zawodach Victorię Ostrzeszów. (k)