czwartek, 24 Maj 2018

Felietony

Jak to z Żydami było cz 5

Motta Zbigniewa Tomaszewskieg o: „Rzeźbiarza krytykuj, jak odłoży dłuto, malarza pędzel, pisarza pióro”. „Jeżeli wbijesz przyjacielowi gwóźdź w szafę nie wyciągaj go obcęgami i nie mów przepraszam, bo i tak ślad po nim pozostanie na zawsze”.
W kilku ostatnich częściach opisywałem o życiu dwóch Żydów Marii i Józefa. Przeglądając stare księgi znalazłem odpowiedź, dlaczego 40-letni Józef i 14-letnia Maryja w ciąży nie znaleźli noclegu w Betlejem. Mianowicie Józef urodził się i wychował w Betlejem. Miał tam rodziców i dużą rodzinę, jednak wszyscy odmówili mu gościny, nawet najbliższa rodzina, ponieważ wstydzili się za niego. Możemy sobie wyobrazić, że 2000 lat temu, 40-letni mężczyzna, to tak, jak dzisiaj 80-letni dziadek. Szukał noclegu w hotelu lub u rodziny wraz z 14-letnią dziewczynką w ciąży. Chyba nikt nie wyraziłby zgody na nocleg. Jeszcze ciekawostka ze starych ksiąg hebrajskich – Betlejem znaczy po polsku „Dom chleba”.
Szukając w księgach przyczyn, dlaczego w Polsce dochodziło do pogromu Żydów, każdy ich pogrom wychodził w niedziele z kościoła. A dlaczego?
Dawno temu jakiś malarz namalował obraz i zawiesili go w Polsce w kościele. Na obrazie było namalowane, jak Żydzi pieką placki i do ciasta dodają krew młodych chłopców. Były to oczywiście kompletne bzdury.
Jednak po II wojnie światowej w Kielcach zaginął młody chłopiec. Ludzie od razu skojarzyli, że na pewno Żydzi go uprowadzili i krew użyli do placków. Rozwścieczony tłum zamordował ponad czterdziestu Żydów. Była to zbrodnia dla niewinnego żydowskiego narodu, który jeszcze nie otrząsnął się po zbrodni niemieckiej. Po kilku dniach dziecko się odnalazło, chłopiec poszedł do rodziny w sąsiedniej miejscowości.
Można tu zadać pytanie: dlaczego Watykan od setek lat w polskich kościołach do dzisiaj, tak skutecznie pielęgnuje nienawiść do Cyganów, Żydów i Rosjan. Czy chodzi tu o to, że oni mają inną religię? Wspomnę tutaj, dlaczego powstanie listopadowe i styczniowe w roku 1863 się nie udało, tylko dlatego iż księża z Watykanu nawoływali w kościołach do walki o wolność, jednak po wybuchu powstań, ale jednoczesnie zamordowano kilku księży w prawosławnych kościołach. Wtedy ludzie zorientowali się, o jaką wolność tu chodzi. Chłopi odłożyli kosy i powrócili do zagród.
Teraz chciałbym po raz kolejny wyjaśnić, co mieli wspólnego: Watykan, Niemcy (Germanie) i Prusacy. Tylko tyle, że Prusaków wymordowali prawie wszystkich i przejęli ich żyzne ziemie, nic poza tym, także Niemcy powinni mieć zabronione jakiekolwiek nazywanie siebie Prusami, bo jest to, to samo, jakby dzisiaj siebie Amerykanie nazywali się Indianami, a Australijczycy Aborygenami. Prusaków ocalało niewiele, tylko Ci którzy nocami lasami usiekli w głąb Polski i Litwy. Po wymordowaniu Prusaków przestały istnieć Prusy pogańskie, na ich gruzach rozbudowało się i rozkwitło kolonialne, zdobywcze państwo watykańsko-niemieckie Krzyżaków. Na szczęście Pan Bóg ich ukarał. Na splamionej krwią ziemi nigdy nie doszli do rozwoju, nie stworzyli literatury, ani sztuki, nie utworzyli żadnego uniwersytetu. Jedno, co im się udawało do czasu, to intryga, przemoc, wymuszana toporami i ogniem.
Prusacy, którym udało się lasami, nocami uciec do Polski zalali Mazowsze i Wielkopolskę. Prusowie weszli w skład narodu polskiego, który był im bliższy od Watykanu i Niemców. Prusacy dali narodowi polskiemu ludzi mądrych, twardych i nieugiętych w chwilach tragicznych, którzy wiedzieli, jak dźwigać wysoko sztandar przegranej na pozór sprawy. Z pruskiej krwi pochodzili Tadeusz Rejtan, obrońca wolności na sejmie rozbiorowym i Jan Henryk Dąbrowski, twórca legionów. Te nazwiska starczą za inne. To wkład starożytnych Prusów do narodu polskiego, który jeszcze bardziej wzmocnił wśród Słowian słowa honor, gościnność i miłość do ojczyzny.
Tych słów Watykan i Germanie nie znali i nie rozumieją ich do dzisiaj. Polska od zawsze stała na granicznych ścianach, jako sędzia i oskarżyciel szukając pokojowego rozwiązania węzłów powikłań, które stworzyła wola fałszywych mnichów watykańskich.
Z upadku jednego zła rodziło się drugie, potem trzecie, czwarte, jakby na gruncie zoranym przez złe sumienia padały znów ziarna pychy i władczej przekory, buty i wyniosłości istotnej żądzy panowania, nie nad sobą i nie nad przyrodą darem Boga daną, ale nad innym człowiekiem.
I to jest sens dziejów, fałszywym tonem dźwięczący w pokoleniach Watykanu, zrodzony z podłości i rozpaczy, zbrodni i przemocy tkwiących do dzisiaj w gruzach, kamieniach i murach zamków watykańsko-germańskich, gdzie liczyło się tylko władza, złoto i pycha. Zło i krew miały niską cenę.
Watykan wykorzystując Niemców zbudował warownie na ziemi prusaków. Ziemia była przesiąknięta krwią. Tu właśnie wyrosły zamki i rozkwitła poezja niemiecko-watykańska w kraju kolonialnym. Aż wreszcie zakon watykańsko-germański oparty o wody Bałtyku złamała potęga słowiańską, która miała piękne imię Polska. Kraj polski kierował się honorem i wartościami rycerskimi i to on narzucił zaborcom watykańskim swoją wolę. Daremnie kolonialista usiłował wyrwać się i walczyć. Padł raz, drugi, trzeci, aż otoczony niesławą skonał w błocie i krwi pod Grunwaldem. Zdążył jednak z pomocą Watykanu zatruć narody nienawiścią skalawszy imię zakonnika i imię rycerza. Został po nim, jak owoc złego sumienia kult przemocy, uwielbienie dla siły, której pokarmem miała być krew sześciu milionów istnień ludzkich żydowskich, nie wliczając dziesiątki milionów innych. Uwielbienie do siły, przemocy i krwi przetrwało w genach setki lat.
Duchy zakonników watykańsko-germańskich ożyły w Watykanie i w Wawelsbergu w Niemczech, a był to rok 1933. Obudziło się uwielbienie do krwi i zbrodni. To znalazło swój wyraz po wiekach, w nowej, złowieszczej sile.
Watykan i Niemcy w roku 1933 chcieli wskrzesić niemiecki zakon już bez kultu najświętszej Maryi Panny i bez religijnej ascezy. W Ordenshburgach chować się mieli w czarnych mundurach w białych rękawiczkach z kośćmi i trupimi czaszkami nowi watykańsko-germańscy zakonnicy, nowi władcy świata, którzy ćwiczyli się na zamku w Wawelsbergu pod okiem Himlera. Następnie ćwiczeni od 1 września 1939 roku na Polakach do rządzenia poddanymi.
Watykan i Germanie do dzisiaj nie zapomnieli upadającej porażki w Bitwie pod Grunwaldem. Nigdy nie dostaliśmy zasądzonych wyrokiem odszkodowań od Watykanu, który proces wszczął Kazimierz Wielki, król Polski. Do dzisiaj żaden Polak nie usłyszał od Watykanu i Niemców magicznego słowa przepraszam. To jest tak mało, a znaczy tak dużo.
Ciąg dalszy nastąpi
Zbigniew Tomaszewski

Jak to z Żydami było część 4
Motto: *Lepiej być żywym wróblem, niż martwym orłem.
*Artyści całe życie są wróblami, po śmierci orłami.
Sprostowanie: W 3 części wkradło się kilka błędów, które spróbuję poprawić. Napisane było, że w roku 1939 rozpoczął się w mazowieckiej Warszawie, powinno być w roku 1339. Pod foto z podpisem uciekinierzy z Kościana powinno być „mieszkańcy Warszawy wygnani przez Niemców po powstaniu w 1944 uciekają w nieznane. Pod foto Sedlaga z Kościana powinien być podpis Sprengmeister Sedlad z Kościana uczestniczył w wysadzaniu warszawskich budynków w tym zamku królewskiego. Ponadto od roku 1939 rozbierał kapliczki i budynki na naszym terenie.
W części 4 postaram się wyjaśnić kolejne zbrodnie Watykanu sprzed kilkuset lat, zbrodnie, które nigdy nie ulegają przedawnieniu. Jak już wspomniałem badanie historii jest bardzo trudne sprzed prawie 1000 lat i biorąc pod uwagę to że tylko zwycięzcy będą pisać historię, a zwycięzcami było imperium rzymskie, a po nim Watykan. Można tu zacytować powiedzenie „kto ma pieniądze ten ma władzę, a kto ma władzę ma religię”. W części 4 muszę wrócić do zbrodni, którą opisywałem w artykułach dotyczących Tomic w gminie Stęszew dotyczyło to zamordowania Świętego Wojciecha, znalazłem jeszcze kolejne dowody, iż Świętego Wojciecha nie zamordowali Prusacy. Według starych ksiąg Święty Wojciech był ciotecznym bratem Króla polskiego Bolesława Chrobrego. Gdy Święty Wojciech wyrósł na chłopca nadzwyczaj żywej wyobraźni. Ojciec oddał syna na wychowanie arcybiskupowi Magdeburskiemu Albertowi. Gdy Wojciech dorósł i obok niezwykłej pobożności okazywał powołanie do stanu duchownego, wyświęcił go arcybiskup na kapłana i wyprawił do Czech do ojczyzny. Dziwnym zbiegiem okoliczności po przybyciu Wojciecha do ojczyzny właśnie w tym czasie umarł w Pradze biskup Thietmar i z tego powodu książę czeski Bolesław Srogi jednomyślnie z kapłanami zapragnął, aby Wojciech był następcą biskupa Pragi Thietmara. Młody kapłan, posłuszny przełożonym został biskupem Praskim. Wojciech, jako biskup wyświęcił na kapłana najmłodszego swego brata Radyma, który odtąd był nieodstępnym towarzyszem Wojciecha aż do jego śmierci. Po śmierci Wojciecha został pierwszym arcybiskupem polskiego kościoła. Wojciech miał sześciu braci, najstarszy był Sobiebór, Spiecymir, Dobrosław, Poraj, Czesław, Wojciech i Radym. Wojciech, jako biskup Pragi był wspaniałym człowiekiem, nie pozwalał ludziom całować rąk ani butów, odwiedzał więźniów i chorych. Sam nie raz chodził głodny, prawie wszystkie dochody, które były bardzo duże rozdawał biedakom. Pozostawiał sobie lichą strawę i nędzną odzież. Wojciech marzył o spacerach po polach z biedakami, podziwiając uprawy dary Pana Boga i śpiew ptaków. Po sześciu latach męczarni w szatach biskupa napisał list do papieża z prośbą o zwolnienie z funkcji biskupa. Wojciech pisał prośbę i obiecał, że po zwolnieniu go z funkcji biskupa Pragi pójdzie do najbliższego klasztoru i zostanie zwykłym zakonnikiem. Na jesieni 966 roku Wojciech z bratem Radym i drugim zakonnikiem tworzyli grupę trzech najzwyklejszych zakonników przyodzianych w skromne habity przybyli na dwór Bolesława Chrobrego do Gniezna gdzie spędzili całą zimę. Król Bolesław porozumiał się z Wojciechem i zaczął czynić przygotowania do wyprawy nad morze Bałtyckie, dokąd sięgały jego ziemie zostające jeszcze w pogaństwie. Na początku wiosny Wojciech pożegnawszy Króla Bolesława popłynął Wisłą do Gdańska w towarzystwie rodzonego brata Radyma i drugiego zakonnika Benedykta i 30 zbrojnych których mu król przydał do obrony morzem popłynęli w miejsce gdzie dziś Królewiec leży. Wysiadłszy na ląd zakonnicy odesłali zbrojnych do króla polskiego. Dalej trzech zakonnych udali się w głąb Prus. Napotkali na drodze prusaków, Prusacy kazali trzem pielgrzymom iść dalej, jeden z prusaków uderzył Wojciecha wiosłem tak silnie że towarzysze podnosili go z ziemi półprzytomnego. Tak niegościnnie przyjęci podążyli dalej. Przypowieść autora: To jest niemożliwe, ponieważ Prusaków obowiązywało święte prawo gościnności, które do dzisiaj obowiązuje wśród Słowian „Gość w dom, Bóg w dom”. U mnie w domu jesteś gościem i włos ci z głowy nie spadnie”. Prusacy byli bardzo pracowici, mądrzy, wierzyli wyłącznie w Boga i przestrzegali świętych zapisanych praw. Tak samo jak w starych księgach jest zapisane, że Prusacy wydali ciało Wojciecha królowi Polski za wagę złota. W innych księgach pisze, że za wagę srebra, w jeszcze innej pisze, że ciało Wojciecha tak wyschło, że srebra nie dostali Prusacy prawie nic. W innych księgach jest napisane, że Prusacy poćwiartowali ciało, a Bóg sprawił, że się zrosło, także zakonnicy spisujący te kroniki sami się pogubili w tych kłamstwach. Jeżeli by Prusacy zażądali to zboże i siano a nie złoto ani srebro, ponieważ jedzenie i pasza dla zwierząt było dla nich największym bogactwem tym bardziej, że zbliżała się zima. A Wojciech został zamordowany 23 kwietnia 997 roku, czyli na przednówku, kiedy zapasy siana i pszenicy się kończyły, a sporo należało ziarna ocalić do zasiewów, także podsumowując to wszystko można mniemać iż tylko zwycięzcy będą pisać historię dlatego jest tyle kłamstw. Ktoś kiedyś powiedział, że jak chcesz kłamać to musisz mieć bardzo dobrą pamięć. Do dzisiaj oskarżonego przesłuchuje się kilka razy, aby porównać zeznania. Jak oskarżony nie kłamie to zeznania za każdym razem będą takie same. Prusacy i Słowianie czcili zapisane święte prawo gościnności i nie mieli żadnego powodu, aby zabijać Wojciecha. Z resztą gdyby to nawet zrobili to zabili, by wszystkich trzech, wszyscy trzej byli zwykłymi zakonnikami. Do dzisiaj policja rozpatrując morderstwo bierze pod uwagę, kto miał korzyść z tej zbrodni. Tylko Watykan po pierwsze Wojciech pisząc list do Watykanu o zwolnienie go z biskupa Pragi, Papież wyraził zgodę, ale już Wojciech miał nagrabione, po drugie Watykan potrzebował męczennika, aby utworzyć biskupstwo gnieźnieńskie, a po trzecie, dlaczego na granicy Prus odprawili 30 żołnierzy, których król dał im do ochrony, po czwarte w śmierci Wojciecha interes miał jego najmłodszy brat Radym, który po śmierci brata został arcybiskupem Polski. Po piąte największy interes w śmierci Wojciecha miał Watykan, który uzyskał pretekst i zgodę do wymordowania prusaków i przejęcia ich bogactw. Myślę tu nie o złocie i srebrze, ale o najbardziej urodzajnych ziemiach. Watykan uznał że prusacy są niereformowalni i nie zamknęli żadnych w rezerwatach żeby mieć darmową siłę do pracy. W Ameryce Indian wymordowali Watykańscy organizatorzy wypraw krzyżowych nie wszystkich, dużo zamknęli w rezerwatach aby mieć darmową siłę do pracy tak samo w Australii nie wymordowali wszystkich Aborygenów, dużą ilość zamknęli w rezerwatach. Brazylia jest największym producentem kawy na świecie, jednak nie sprzedają, ani ziarenka. 100 % kawy sprzedają koloniści (zaborcy). Biorąc pod uwagę to, iż zbrodnie przeciwko ludzkości nigdy nie ulegają przedawnieniu. Jako Słowian będę apelował do ludzi dobrej woli o wznowienie procesu w Norymberdze. Szkoda, że mój idol Czesław Niemen nie żyje, gdyby żył poprosił bym go aby dopisał jeszcze kilka zwrotek do piosenki „Dziwny jest ten świat”.
Ciąg dalszy nastąpi
Zbigniew Tomaszewski

Jak to z żydami w Polsce było 
część 3

MOTTA – Zbigniewa Tomaszewskiego: „Ludzie mają prawo być mądrzy, głupi, źli i dobrzy, a ja mam prawo ich obserwować i wyciągać wnioski”, „Świnia, czy jest na dole, czy na górze zawsze jest świnią, Człowiek czy jest na dole, czy na górze, nie zawsze jest człowiekiem”. „Życie jest, jak piękna, kolorowa puszka czekoladek, dwie smakują, reszta nie”, „Zbrodnie przeciw ludzkości nigdy nie ulegają przedawnieniu”, „W każdym człowieku pozostało trochę dziecka”, „Profesorem, prezydentem, premierem, ministrem, dyrektorem, księdzem może zostać każdy, ale człowiekiem nie!”

W drugiej części, wkradł się mały błąd, mianowicie dr Janusz Korczak prowadził ponad 200 dzieci do komór gazowych nie w Oświęcimiu tylko w Treblince. Aby dojść do prawdy, jak było z mordowaniem Żydów, musiałem cofnąć się ponad 1000 lat. Badanie historii jest bardzo trudne. bowiem jest zapisane „tylko zwycięzcy będą pisać historię”. A zwycięzcami od niepamiętnych czasów było imperium rzymskie. A po imperium zwycięzcami był Watykan i pozostał do dzisiaj.
Motto: „Warszawa jedna Twojej mocy się urąga”.
W roku 1939 rozpoczął się w mazowieckiej Warszawie drugi to z kolei wielki proces przeciw Watykanowi o najazd zbójecki i zabór Pomorza. W czasie procesu pilnie spisywano zeznania poszczególnych świadków. Po dziś czytać je można w ogłoszonych w XIX wieku drukiem „Lites Acres Gestae Inter Polonos Ordinemgue Cruciferorum”. W sześćset lat po rozpoczęciu procesu wytyczonego Watykanowi przez Kazimierza Wielkiego znalazła się Warszawa w rękach niemieckich. „Lites ac resgestae” ożyły. Historia stawała się ponowną tragiczną rzeczywistością. Gdy czyta się zeznania świadków potwornej zbrodni dokonanej przez krzyżackich, watykańskich rycerzy maryjnych z roku 1339 i gdy czyta zeznania świadków spisanych w 1944 roku, na jesieni zeznania z roku 1339 i z roku 1944, są one prawie identyczne. Ogień, stosy trupów, dzieci, kobiety, starcy i rzeka krwi. Przez 3 dni czarni, watykańscy ss-mani w białych rękawiczkach zamordowali na Woli w Warszawie ponad 50 tysięcy ludzi i Krzyżacy z Watykanu w roku 1339 mieli na pasach napis „Is main god”, zaś SS-mani watykańscy w 1944 roku mieli taki sam napis.
Ten nowy proces wytoczony został przez sumienie polskie obrażone nadmiarem bestialstwa zbrodni. Nie było w roku 1944 pod Warszawą sądu, do którego można by się było z tym zwrócić. Ludzie dobrej woli mający poczucie odpowiedzialności przed historią, zorganizowali akcję informacyjną przeprowadzoną wśród uchodźców z Warszawy. W sumie powstańców warszawskich i ludności cywilnej poległo w Warszawie ponad 200 tysięcy. Polacy zostali ukarani za odmowę wspólnego napadu na Rosję. Plan ten snuł się od czasu objęcia władzy przez Hitlera w Niemczech, a dokładnie od zawarcia paktu polsko-niemieckiego w roku 1934. Niemcy systematycznie dążyli do tego, ażeby użyć Polski, jako współdziałającej z nimi bazy wypadowej w stosunku do Związku Radzieckiego.
Różne były kierunki polityki polskiej w latach 1934-1939, ale o jednym wiadomo, że Polska na współdziałanie z Niemcami nigdy nie poszła i że za to „ukarana” została najazdem niemieckim w roku 1939.
„Neue Polen Politik” – czytamy u Długosza, że mistrz krzyżacko-watykański w krótkim czasie, jak największe szkody społeczeństwu polskiemu mógł wyrządzić, powyznaczał nagrody podpalaczom: za spalenie wioski jedną grzywnę, a za spalenie miasta trzy grzywny. Podpalacz ze skarbca publicznego miał pobierać. To było powodem, że jego ludzie już to dla samej przysługi, już w nadziei otrzymywania nagrody, rozbiegli się po ziemi dobrzyńskiej i kujawskiej i w przeciągu dni kilku wszystkie miasta, wsie i dwory w perzynę obrócili. Nic nie ostało się przed ich srogością, nawet świątynie pańskie. Paląc i burząc zarówno domy Boże, jak i ludzkie, prowadzili wojną bezbożną i z ludźmi i z Bogiem. To działo się w roku 1431 według opisu Długosza.
Gdy po ostatnim rozbiorze Polski Warszawa dostała się pod panowanie niemieckie i przestała być stolicą,miasto opustoszało i zamarło. Ceny domów spały nisko. Wówczas będący w niemieckiej służbie Włoch Lucchesini, dawny powiernik Fryderyka Wielkiego, przedstawił rządowi plan, według którego wszystkie domy i place w Warszawie miały być wykupione, mieszkańcy rozproszeni, a miasto zrównane z ziemią. Uzasadniał, że Warszawa zawsze będzie ośrodkiem polskich aspiracji politycznych i nigdy Niemcy nie dojdą z nią do ładu.
Dzisiaj historia się powtarza. Niemcy mają kredyty w Deutsche Banku na 1,2%, Polacy mają kredyty w bankach na około 22%. Niemcy wykupują cukrownie i inne fabryki i równają z ziemią (np. Kościan). Wykupują od komorników i poborców zadłużone zakłady, maszyny za przysłowiowe grosze. Kto zyskał bardzo dużo na polskich przemianach ustrojowych? Niemcy, Watykan i złodzieje polski. Stracili robotnicy i setki tysięcy wyrzuconych z mieszkań na ulicę ludzi, a do tego mamy umowy śmieciowe.
Ciąg dalszy nastąpi
Zbigniew Tomaszewski

Jak to z Żydami w Polsce było część 2 

Zbrodnie przeciwko ludzkości, nigdy nie ulegają przedawnieniu. Moje myśl” „Ludzie mają prawo być mądrzy, głupi, źli i dobrzy, a ja mam prawo ich obserwować w wyciągać wnioski” – autor Zbigniew Tomaszewski
W księgach, które cesarz imperium rzymskiego Konstantyn znalazł w upadającym imperium można doczytać, że Rzymianie podczas wyprawy do Jerozolimy, stłumil Powstanie Żydowskie i zamordowali prawie wszystkich Żydów. Pozostałych zabrali do Rzymu, jako niewolników. Przy tej okazji, z Jerozolimy ukradli złoto i księgi, w których był opisany żywot 14-letniej Maryi i 40-letniego Józefa oraz małego Jezusa. Czytamy:
„Kiedy Józef liczył 40 lat musiał się z czternastoletnią Maryją zaręczyć”.
U Żydów było zwyczajem, że po zaręczynach nie wolno było oblubieńcowi przez 12 miesięcy swej oblubienicy widzieć, ani z nią mówić. Po zaręczynach udała się Maryja do pokrewnej Elżbiety i bawiła tam przez trzy miesiące. Po powrocie odbyły się zaślubiny. Józef wnet spostrzegł, że Maryja jest brzemienną i zachodził w głowę, jak to się stać mogło. Trapił się bardzo i Maryja z nim, gdyż wiedziała powód jego zmartwienia. Gdy Józef już postanowił potajemnie Maryję opuścić, zesłał Pan Archanioła Gabriela, który ukazawszy mu się we śnie i rzekł:
„Józefie, Synu Dawidów, nie bój się przyjąć Maryi, małżonki Twej, albowiem, co się w niej urodziło, jest z Ducha Świętego”.
To widzenie napełniło Józefa wielką radością, albowiem dowiedział się, że jego małżonka zostanie matką upragnionego Mesjasza, a on wybranym jest na opiekuna syna Bożego. Po kilku miesiącach musiał się Józef na rozkaz cesarski udać do Betlejem, aby tam dać się zapisać. Nie znalazłszy gospody, zniewolony Jezus musiał nocować w stajni, gdzie narodził się Jezus. Osiem dni później nastąpiło obrzezanie i Józef nadał dziecku imię Jezus.
W zapisach, w księgach, które znalazł Konstantyn jest dużo niejasności. Z ksiąg tych można wyciągnąć wnioski, iż o Jezusie jest bardzo mało, gdy był dzieckiem, potem około 30 lat nie ma prawie nic. Wiadomo, że wtedy w religii żydowskiej za współżycie bez ślubu była kara śmierci przez ukamieniowanie.
Dalej czytamy w księgach:
„Bo którzykolwiek jesteście ochrzczeni w Chrystusie, oblekliście się w Chrystusa. Nie jest żyd, nie Grek, nie jest niewolnik, ani wolny, nie jest mężczyzna, ani niewiasta, albowiem wszyscy wy jedno jesteście Chrystusowi, tędyście nasieniem Abrachamowem, dziedzicami według obietnicy. A mówię, jak długo dziedzic jest dziecięciem, nic nie jest różny od sługi, będąc Panem wszystkiego, ale jest pod opiekunami i sprawami, aż do zamierzonego czasu od ojca. Pan Bóg wybrawszy sobie spomiędzy wszystkich narodów jeden, który miał przechować wiarę w prawdziwego Boga i z którego miał się narodzić Zbawiciel, nakazał, aby obrzezanie było znakiem odróżniającym każdego, kto do tego narodu wybranego należy”.
Był to obrządek starego zakonu, którego podlegało każde, nowonarodzone dziecko żydowskie. Tak jak w nowym zakonie każde powinno być ochrzczone, a zawisł był na zadaniu lekkiego cięcia nowonarodzonemu, przez które oczyszczało się niejako jego ciało ze zmazy grzechu pierworodnego. Miłość Jezusa ku ludziom przywodzi go do tego, żeby za nas cierpiał; i już najsłodsze serce jego zaraz w najpierwszych chwilach jego życia, tej miłości chce nam przedstawić dowody, aż przez krwi swej przenajświętszej przelanie! To był powód, dla którego Pan Jezus poddał się bolesnemu obrządkowi obrzezania. Przypowieść autora :
„Jak ośmiodniowe dziecko mogło się poddać dobrowolnie i jaki rodzic wyraził zgodę, aby ośmiodniowemu noworodkowi obciąć ostrym narzędziem skórę z przyrodzenia”.
Cesarz Konstantyn czytając te kłamstwa i bzdury doszedł do wniosku, że jeżeli Żydzi, pierwsi chrześcijanie poddawali się sami torturom, to rzymianie rzucali ich lwom na pożarcie.
Neron z Żydów budował uliczne latarnie. Były to wysokie słupy wkopane w ziemie. Na czubku robiono kosz z gałęzi suchych, do którego wkładano Żydów, pierwszych chrześcijan i podpalano. Konstantyn doszedł do wniosku, że jeżeli te księgi tak działają na Żydów, to zezwolił na wprowadzenie chrześcijaństwa w cesarstwie rzymskim i odtąd rozpoczęło się polowanie na pogan z krzyżami, toporami i ogniem. Żydzi widząc to wycofali się z chrześcijaństwa, a Konstantym odzyskał imperium rzymskie, tym razme w formie, jako Watykan.
W innej księdze wydanej 10 lutego 1908 roku, której autorem jest ksiądz Władysław Hozakowski (wydrudanej – Poznań Księgarnia wydawnicza Polska, Wielkie Garbary 37). Tam czytamy.:
„Gdy się spełniło osiem dni, iżby obrzezano dzieciątko, nazwane jest imieniem Jezus. Kiedy Pan Bóg powołał w starym zakonie Abrahama i potomstwo jego wybrał na lud swój, z którego miał się narodzić Chrystus Pan, w ten czas to postanowił i nakazał obrzezanie, jako zewnętrzny znak przynależności do ludu wybranego. Z chwilą obrzezania przechodziło dziecko z obozu pogaństwa na łono ludu żydowskiego. Z miłości ku nam zapragnął Jezus od wieków cierpieć za nas i tę mękę rozpoczyna już, jako ośmiodniowe dziecko przelewając pierwsze krople swej najdroższej krwi. Już w obrzezaniu, jako ośmiodniowe dziecko spełnił Jezus właściwie swe posłannictwo, bo pierwsze krople krwi żydowskiego dziecka Boga-człowieka starczyły do odkupienia ludzkości”.
Dalej czytamy w tej samej księdze:
„Matka Boża postanowiła nawiedzić swą krewną w dalekim Habronu. Podejmując daleką drogę z Nazaret do odległego na 40 godzin podróży Habronu, podążała dziewica, 14 letnia Maryja z pośpiechem do Elżbiety. Droga podążała przez góry Efraim”.
Legenda opowiada, że Maryja na odludnych ścieżynach, z dala od gwaru ludzkiego, zbliżała do celu swej podróży; że jaszczurki i skorpiony i węże drogi jej zachodziły, że jednak jej szkodzić nie mogły, bo ślepotą zostały dotknięte”.
I tu przypowieść autora, ciekawe jak Janusz Korczak prowadził za rączki ponad 200 żydowskich dzieci do komór gazowych w Oświęcimiu-Brzezince, dlaczego Bóg nie oślepił niemieckich krzyżacko-watykańskich ss-manów.
Dalej czytamy, że dziewica Maryja całe trzy miesiące spędziła w Hebron, aby na koniec powrócić do swego skromnego domku w Nazaret.
Ciąg dalszy nastąpi
Zbigniew Tomaszewski

Jak to z Żydami w Polsce było część 1.

Zbrodnie przeciwko ludzkości nigdy nie ulegają przedawnieniu.

„Ludzie mają prawo być mądrzy, głupi, źli i dobrzy. A ja mam prawo ich obserwować i wyciągać wnioski” – Zbigniew Tomaszewski Ani Polacy, ani Niemcy nie ponoszą winy za mordowanie Żydów w Europie. W ostatnim czasie nasłuchałem się tyłu informacji o mordowaniu Żydów, że sprawa sięgnęła zenitu. Postanowiłem wyjaśnić jak to naprawdę było z mordowaniem Żydów. Nie jest moim kierunkiem zajmowanie się historią zbrodni, masowym mordowaniem dzieci i ludności cywilnej, zupełnie niewinnej. Na początek chcę przytoczyć słowa Jasława z Bratkowa z 1910 roku. „Grek, Kalwin i Katolik” -pisze Fryderyk II szyderczo o sobie i sąsiadach -„zasiedli wspólnie i zgodnie do komunii”. Eucharystią była: Polska!”. Dziś Atoli nadchodzi rocznica 500 lat Bitwy pod Grunwaldem z Watykanem! Nie mamy powodu wołać hosanna! Raczej bić się w piersi powinniśmy od magnata do pachołka, a rozpamiętywając ową i świetną i smutną przeszłość naszą, uczmy się na nieszczęściach przodków naszych- uczmy się i łącząc się budujmy duchowo od nowa tę Polskę, która kiedyś była tak potężna, że drżały przed nią wrogi. Budźmy Słowiańszczyznę, która raz zasnąwszy nie otwarła jeszcze oczu. Nie chce lub niezdolna jeszcze odczuć drzemiącej w niej siły! Młodzieży! Zajrzyj głębiej do powodów naszego upadku, a zaczerpniesz i światła i siły. Poznasz do jakiego celu i jak doń ci zmierzać należy. Młodzieży Polska- przyszłości narodu – Tobie poświęcam te słowa. Jaszko z Bratkowa. Słowa te napisał Jasko z Bratkowa w 1910 roku w 500 rocznicę Bitwy pod Grunwaldem. Tak myślę jak patrzę teraz w roku 2018 ja żrą się Polacy w sejmie i senacie między sobą, jak te słowa Jasława z roku 1910 są dzisiaj aktualne. Kiedyś czytałem 800-stronnicową książkę o Powstaniu Styczniowym i co kilka stron są tam wypowiedzi oficerów rosyjskich, iż Polacy są sami sobie winni za swą niewolę, bo jak tylko są wolni to żrą się między sobą jak psy. Dlaczego Żydów w Polsce zawsze dużo?, dlatego iż Prusacy i Słowianie byli tak gościnnym narodem, że Żydzi czuli się u nas bardzo bezpiecznie. Do dzisiaj słyszymy na terenie Polski słowa „Gość w dom, Bóg w dom”. „U mnie w domu jesteś gościem i włos Ci z głowy nie spadnie”. W starych księgach znalazłem zapis iż w Prusach i Słowian jak podróżny wieczorem poprosił o gościnę, a gospodarz odmówił, to sąsiedzi w nocy go spalili aby więcej nie przyniósł wstydu. Aby zrozumieć załamanie się pruskiej i słowiańskiej gościnności musimy cofnąć się do początku przyczyn zalewających tereny pruskie i słowiańskie przez mordy zbrodnicze watykańsko-germańskie. Chamstwem, intrygami gdzie prym wiódł podstęp, intryga sztylet oraz trucizna. Musimy cofnąć się do roku 312 naszej ery, powolnego upadku imperium rzymskiego. W 312 roku na polu walki spotkali się uzurpatorzy Konstantyn i Maksencjusz. Konstantyn zwyciężył, ale nic z tego. Wiedział doskonale, że imperium pada przyczyną były za wysokie podatki. Najbogatsi ludzie pouciekali z Rzymu, aby uniknąć za wysokich podatków. Wkrótce pada senat, Konstantyn przeszukuje archiwum, znajduje księgi, które Rzymianie skradli w Jerozolimie. Po stłumieniu powstania żydowskiego wymordowali prawie wszystkich Żydów, pozostałych przy życiu zabrali do Rzymu jako niewolników. Księgi jakie znalazł Konstantyn zawierały opis jakiegoś Żyda imieniem Jezus. Konstantyn wiedział, że utracił prawie całą Europę czyli imperium Rzymskie. Rozsiani żołnierze i urzędnicy pobierający podatki zostali przez okoliczną ludność zamordowani. Wieść o tym, że pada imperium rzymskie pocztą pantoflową rozeszła się po całej Europie lotem błyskawicy. Konstantyn wiedział, że toporami nie odzyska imperium rzymskiego. Podjął decyzję o wprowadzeniu w upadającym imperium rzymskim chrześcijaństwa. Potwierdził to edyktem mediolańskim. Porozumienie Konstantyna z Liceniuszem Augustem na wschodzie było krótkotrwałe. Rywalizacja między nimi doprowadziła do wojny domowej w 324 roku. Konstantyn wyeliminował rywala przyznając sobie tytuł jedynego Augusta. W roku 330 przeniósł stolicę do Konstantynopola. Rok 337 Konstantyn umiera, jednak chrześcijaństwo rozwija się w szybkim tempie. W roku 476 cesarstwo imperium rzymskie przestało istnieć, ale po cesarstwie pozostały dwie potęgi, które można nieźle wykorzystać, mianowicie pierwsza siła to krzyże, a druga to złoto, którego pozostało parę tysięcy ton. Po imperium rzymskim z biegiem upływających lat ktoś wpadł na pomysł, aby kupić od Italii 72 hektary ziemi, utworzyć państwo neutralne Watykan, ukryć tysiące ton złota pozostałe po cesarstwie, a potem powoli odzyskiwać w Europie cesarstwo rzymskie, poprzez wyprawy krzyżowe, z tym że z przodu nie szli już rycerze z toporami lecz z krzyżami. W encyklopedii Gutenberga Kraków czytamy. W IV wieku chrześcijaństwo stało się religią państwową. Rzymskie imperium o greckiej kulturze zmienia się w Państwo chrześcijańskie. Starożytny świat uzyskał jedność polityczną, kulturalną i religijną, ale nie na długo. Jeszcze w wieku IV rozpadło się cesarstwo rzymskie na państwo wschodnio-rzymskie i zachodnio-rzymskie. Pierwsze w postaci państwa bizantyjskiego  przetrwało jeszcze tysiąc lat. Drugie rozsypało się w gruzy, na tych gruzach powstało szereg państw germańskich.

Przetrwało tylko chrześcijaństwo, posiadające w kościele katolickim uniwersalną opartą o wzory rzymskie organizację. W następnej części przeczytamy zapisy o Maryi i Jezusie, które znalazł cesarz Konstantyn w archiwum cesarstwa rzymskiego, które rzymianie ukradli z Jerozolimy po stłumieniu powstania żydowskiego, cesarz Konstantyn zezwolił na wprowadzenie chrześcijaństwa w upadającym cesarstwie, bo liczył że to uratuje imperium rzymskie od zagłady. Jednak przeliczył się, wkrótce imperium rzymskie padło całkowicie.

Ciąg dalszy nastąpi

Zbigniew Tomaszewski

 

Pochodnie Nerona (uliczne latarnie) z pierwszych chrześcijan. Tylko pamiętajmy, że pierwszymi chrześcijanami byli Żydzi przywiezieni z Jerozolimy po stłumieniu powstania żydowskiego przez imperium rzymskie po przemianowaniu imperium rzymskiego na Watykan.

Walka Żydów- pierwszych chrześcijan z lwami w cyrku rzymskim.

Narzędzia tortur do męczenia Żydów. Fig. 1. to narzędzie zwane konikiem, męczenników kładziono na długie, zespolone belki twarzą do góry. Nogi i ręce związywano powrozem. Powrozy te naciągano za pomocą korb, przez co wyrywano członki ze stawów, nogi się łamały, a paznokcie u rąk i nóg odpadały. Prócz tego oprawcy kaleczyli boki za pomocą żelaznych haków.

Amfiteatr, gdzie ludowi dawano widowiska. Koloseum w Rzymie mogło pomieścić nawet 80 tysięcy ludzi. Przez 300 lat prześladowali poganie chrześcijan ogniem i toporem. Kilka milionów z nich w tym czasie wymordowano. Pod ziemią w katakumbach rzymskich, w ciemności nocy gromadzili się Żydzi – pierwsi chrześcijanie na mszę świętą, aż wreszcie chrześcijaństwo odniosło zwycięstwo nad pogaństwem i rozpoczęło się polowanie z toporami i ogniem na pogan. Żydzi widząc to wycofali się z wiary chrześcijańskiej. Watykan skutecznie poluje na pogan do dzisiaj.

 

Budowa kolei żelaznej Grodzisk Wielkopolski-Luboń część 14.
W ostatnich częściach opisywałem historię dwóch słynnych w Europie parowozów PM-36-1 i PM-36-2. Obydwie były wyprodukowane przez pierwszą w Polsce fabrykę lokomotyw w Chrzanowie. PM-36-1 była w wersji opływowej wyprodukowana w 1936 roku. Druga PM-36-2 do dzisiaj jeździ na trasie Poznań-Wolsztyn przez Stęszew. W ostatnich latach wiem, że Piękna Helena miała problemy, ponieważ brakowało pieniędzy na legalizację kotła parowego, a szkoda i wstyd na cały świat. Może by tak jeszcze raz zrobić chrzciny Pięknej Heleny, może znalazły by się pieniądze na remont. Wróciłem po raz kolejny do tematu Pięknej Heleny, ponieważ jej siostra PM-36-1 w roku 1937 zdobyła złoty medal na wystawie sztuki i techniki w Paryżu. Mało kto wie że na wystawie oprócz naszej złotej medalistki znajdowało się dzieło, jeden z najsłynniejszych obrazów świata- „Guernica” Pabla Picasso. Dzieło to nie otrzymało wyróżnienia. Ja jako Polak jestem dumny z tego że nasz parowóz otrzymał złoty medal. Został zbudowany rękoma polskich pracowników jeszcze w wolnej Polsce i tu muszę zacytować stare polskie powiedzenie „cudze chwalicie, swego nie znacie”. Obraz hiszpańskiego malarza Pablo Picasso namalowany w roku 1937 obecnie znajduje się w Muzeum Narodowym Centrum Sztuki Królowej Zofii w Madrycie. Wykonany techniką oleju na płótnie i tutaj może wyjaśnię co to za technika. „Olej” są to barwniki mieszane w olejach roślinnych a na przykład „tempera” była to technika wcześniejsza kiedy to barwniki były mieszane z białkiem od jajek. Wymiary tego obrazu tu 3 metry 49 centymetrów na 7 metrów 76 centymetrów, a więc wymiary tego obrazu były prawie takie jak naszego parowozu PM-36-1.  Obraz „Guernica” został zamówiony i opłacony przez rząd republikański celem wystawienia go w hiszpańskim pawilonie podczas wystawy światowej w 1937 roku w Paryżu. Jest wyrazem hołdu złożonego baskijskiemu miastu Guernica, które 26 kwietnia 1937 roku zostało zbombardowane przez Niemców. Malowidło przedstawia chaos, śmierć i strach ludzi. Dzieci zalane są krwią i łzami. Ogólne cierpienie, matki krzyczące, płaczące na widok szczątków dzieci porozrywanych przez niemieckie bomby. Gdyby dzisiaj Niemcy(krzyżacy) i Watykan musiały zapłacić odszkodowania ludziom za każdą wylaną kroplę krwi i łez przez ostatnie 1000 lat, byliby najbiedniejszymi krajami świata. Wróćmy do uruchomionej już linii kolejowej Grodzisk Wielkopolski-Luboń. Przed drugą wojną światową kolej że Stęszewa do Poznania kosztowała złotówkę, a więc było to bardzo dużo pieniędzy. W tamtych czasach złotówkę kosztował kilogram dobrej kiełbasy. W 2018 roku kilogram dobrej kiełbasy kosztuje około 28 złotych a bilet ze Stęszewa do Poznania 7.50 zł.  Według tego porównania bilet przed II wojną światową był bardzo drogi. Bardzo dużo ludzi z tego powodu jeździli ze Stęszewa do Poznania rowerami. W tamtych czasach kupno rowera było bardzo trudne. Jednak na szczęście nie w Stęszewie, bo w m ajątku Chmielniki była fabryka rowerów, która nosiła nazwę „Patria”, a dzwonki do rowerów produkował Pan Hemerling, do których czasze odlewał z brązu w swoim warsztacie. Przed II wojną światową gdy pociąg wjeżdżał na stację w mieście Stęszew nie mogło się dymić z komina. Pomocnik maszynisty musiał tak sypać na trasie węgiel, by w piecu był sam żar. Jeżeli dymiło się z komina na stacji, to maszynista wyskakiwał z parowozu, biegł do zawiadowcy i płacił złotówkę kary. Tak samo było gdy pociąg spóźnił się na stację ponad 60 sekund, maszynista również płacił złotówkę kary. Także przed II wojną światową jak pociąg wjeżdżał na stację, to ludzie regulowali zegarki. Wjazd na stację o dokładniej godzinie był bardzo trudny ponieważ parowozy nie miały szybkościomierzy. Jedynym szybkościomierzem dla maszynisty był naśliniony palec wystawiony za okno parowozu. Po wietrze dmuchający w palec maszynisty, określał on prędkość. Od roku 1909 do początku lat 90-tych ubiegłego wieku działała na dworcu w Stęszewie restauracja, gdzie sprzedawano różne posiłki, napoje i piwo. Pamiętam iż najlepsze piwo z dębowych beczek było na dworcu kolejowym. Codziennie ludzie z całego miasta chodzili z bańkami na mleko i wiadrami po beczkowe piwo. Linia kolejowa Wolsztyn -Poznań przez Stęszew przetrwała tylko z jednego powodu. Była zajęta przez siły zbrojne do dyspozycji wojska. Jasno były określone warunki. Musiała być do dyspozycji określona ilość parowozów. Wszystkie wieże ciśnień musiały być sprawne, aby w wypadku działań wojennych i braku prądu oraz oleju napędowego parowozy musiały być w gotowości do transportu wojska, broni i innych towarów. W szkołach  i innych obiektach w Stęszewie musiały być zabezpieczone w razie wojny lub innych kataklizmów setki łóżek polowych, koców i innych przedmiotów pierwszej potrzeby. Dzisiaj nikt o tym nie myśli. Rutyna i spokój usypia czynność ludzi. Także dzisiaj mamy piękna czynną linię kolejową Wolsztyn – Poznań z trakcją motorową i parową dzięki wojsku. Na tym możemy zakończyć część 14 i ostatnią.
Zbigniew Tomaszewski

Budowa kolei żelaznej Grodzisk Wielkopolski – Luboń część 12
Zbliżamy się do zakończenia budowy linii kolejowej Grodzisk Wielkopolski – Luboń. Według gazety Posener Tageblatt nr 303 z dnia 2 lipca 1909 roku wiemy, że uruchomienie linii, między Grodziskiem, a Luboniem nastąpiło 1 lipca 1909 roku. Przekazano wtedy do użytku stacje IV klasy: Granowo, Strykowo i Szreniawa, stację 3 klasy Stęszew i nieobsadzony obsługą punkt przystankowy Trzebaw – Rosnówko. Wszystkie stacje z wyjątkiem przystanku prowadziły odprawę osób, bagażu oraz załadunek wagonów towarowych.
Z okazji otwarcia linii rada powiatu Poznań-Zachód postanowiła w Stęszewie zorganizować uroczyste obchody otwarcia linii Grodzisk Wielkopolski – Luboń. Zaplanowano, że 30 czerwca 1909 roku o godzinie 13.00 odbędzie się festyn właśnie w Stęszewie. Relacja z uroczystości obchodów o typowo XIX wiecznej narracji podkreślała, że dzień ten dla rozwoju małego Stęszewa będzie punktem zwrotnym w historii miasta. Odświętne otwarcie kolei nastąpiło z udziałem władz państwowych, komunalnych oraz interesantów.
Około godziny 13-ej na stację w Stęszewie wjechały dwa bogato udekorowane wieńcami i kwiatami pociągi specjalne, jeden z Poznania, drugi z Grodziska. Na gości czekała kilkusetosobowa grupa ludzi. Akompaniowała wojskowa orkiestra poznańskiego regimentu Grenadierów nr 6. Z obu pociągów wysiadło około 100 osób. Wśród nich byli: starszy radca rejencyjny Klotzsch, jako przedstawiciel służbowo niedysponowanego prezydenta rejencji poznańskiej Krahmera, prezydent dyrekcji kolei w Poznaniu Schulze – Rickel razem ze swoimi radcami, członkowie magistratów oraz radni miejscy miast Grodzisk, Buk i Opalenica. Goście zostali serdecznie przyjęci.
Po kilkukrotnym okrzyku „hura!” na środek placu wystąpił prezydent dyrekcji kolei z Poznania i omówił okoliczności związane z jej powstaniem Grodzisk – Luboń. W jego wypowiedzi pobrzmiewał zachwyt dla Cesarza Wilhelma II. Następnie głos zabrał starosta Tilly, który zainspirował budowę omawianej kolei i prowadził przedbudowlane postępowanie administracyjne. Przedstawił krótko historię powstania kolei i dziękował wszystkim, których wsparcie umożliwiło jej urzeczywistnienie. Mówił o roli rządu krajowego, powiatu Poznań – Zachód, o planie kolei lokalnej, naświetlając najważniejsze uwarunkowania związane z powstaniem kolei. Szczególne podziękowania kierował pod adresem księcia von Sachsen-Weimar, który jako właściciel dóbr Stęszew żywo interesował się powstaniem linii. Starosta dziękował również napprezydentowi prowincji poznańskiej Wilhelmowi von Waldowreitzensteinowi, prezydentowi rejencji poznańskiej Krahmerowi oraz prezydentowi dyrekcji kolei w Poznaniu Schuze – Rickerowi. Okrzyk na cześć wymienionych 4 osób został przyjęty i powtarzany z niekończącym się zachwytem.
W dniu święta otwarcia kolei ulice Stęszewa zostały bogato udekorowane. W oknach sklepów i na słupach ogłoszeniowych wisiały informację, że z okazji uroczystej okazji oddania linii kolejowej Grodzisk Wlkp – Luboń dyrekcja kolei zaprasza mieszkańców Stęszewa do darmowej przejażdżki koleją na dworcu. Na peronie zebrało się około 300 osób o wyznaczonej godzinie. Mieszkańcy Stęszewa wsiedli do wagonów, aby za darmo przejechać się pociągiem. Atrakcja zakończyła się w Grodzisku Wlkp, gdzie konduktor oświadczył, iż w tym miejscu kończy się darmowy przejazd pociągiem. Kto chciał jechać dalej musiał wykupić bilet Grodzisk – Wolsztyn i powrotny Wolsztyn – Grodzisk. Taki bilet kosztował wtedy 6 zł. W tamtych czasach było to bardzo dużo. Dla porównania kilogram dobrej kiełbasy i litr dobrej wódki kosztowały wtedy 2 zł. Tak więc około 300 mieszkańców Stęszewa szło pieszo torami z Grodziska do Stęszewa, śpiewając po drodze pieśni patriotyczne i przeklinając możnych panów i Niemców. Tak zatem mieszkańcy Stęszewa pokonali pieszo trasę torami około 30 kilometrów. Niedola pogodziła po drodze niektórych skłóconych mieszkańców miasta.
W następnej części dalsze relacje prasowe o uroczystościach oddania do użytku linii Grodzisk – Luboń, a także o utrudnieniach z budową nasypu kolejowego przez jezioro Lipno.
Ciąg dalszy nastąpi
Zbigniew Tomaszewski

Budowa kolei żelaznej Grodzisk Wielkopolski – Luboń
Część 11
Powoli zbliżamy się do całkowitego zakończenia budowy linii kolejowej Grodzisk Wlkp – Luboń jednak, aby dokonać odbioru i uruchomienia linii musiały zostać rozbudowane stacje końcowe w Grodzisku Wielkopolskim i Luboniu. Na stacjach krańcowych musiały zostać wykonane nowe rozjazdy. W Grodzisku pod nowe rozjazdy wykonano podsypki z tłucznia. Cztery proste rozjazdy oraz dwa podwójne i rozjazd krzyżowy. Łącznie zużyto 380 metrów sześciennych tłucznia.
W drugiej krańcowej stacji w Luboniu wykonano podsypki z tłucznia pod jeden rozjazd prosty. Zużyto 45 metrów sześciennych. Jeden rozjazd podwójny, to 70 metrów sześciennych i jeden rozjazd krzyżowy, to 60 metrów sześciennych.
Na odnowienie starej podsypki na dworcu w Grodzisku i Luboniu zużyto łącznie 70.000 metrów sześciennych podsypki z tłucznia. Jeden metr sześcienny kosztował 35 marek. Wszystkie stacje musiały być wyposażone w sygnały akustyczne, jak rogi sygnałowe, gwizdki, kapsle z ładownicami, pochodnie i inne. Łącznie kosztowało to 888 marek. Budka wartownika na przejściu linii Wrocław – Poznań 600 marek. Znaki odcinkowe, słupki kilkometrażowe, znaki profili linii, znaki granic okręgów itd. Łączny koszt tych urządzeń wyniósł 4440 marek. Utrzymanie urządzeń do czasu przekazania do ruchu, to koszy 1372 marek. Koszt przystosowania stacji Grodzisk Wielkopolski do podłączenia linii do Lubonia wyniósł 95000 marek. Na koszty według szczegółowego kosztorysu składało się:
1.Odwodnienie i kanały odwadniające 500 marek, 2.Budowa 1900 metrów kwadratowych peronu wysypowego pokrytego żwirem 2850 marek, 3.Rozebranie i ułożenie krawędzi peronowych z wylaniem betonowego fundamentu 570 marek, 4.Budowa tunelu peronowego 33 metry bieżące z daszkami schodów 40000 marek, 5.Budowa domu dwurodzinnego dla niższych urzędników kolejowych z budynkami gospodarczymi 9000 marek, 6.Dodatek budowlany do wzrastających zarobków 1000marek, 7.Budowa domu dla zawiadowcy z pomieszczeniem służbowym i zabudowaniami towarzyszącymi 10000 marek, 8.Dodatek budowlany do wzrastających zarobków budowlańców 1500 marek, 9.Rozbudowa lokomotywowni o 2 stanowiska 18000 marek, 10.Przesunięcie zasieku węglowego 36 metrów bieżących z rampą ładunkową i dźwigiem 600 marek, 11.Przesunięcie wagi wagonowej z wykopem 600 marek, 12.Przesunięcie wykopu przeciwpożarowego 1200 marek, 13.Budowa masywnej nastawni w północnej części stacji 2500 marek, 14.Przesunięcie i uzupełnienie ogrodzenia 600 marek, 15.Przesunięcie w północnej części stacji brukowej drogi ładunkowej 400 metrów kwadratowych 500 marek, 16.Wyposażenie trzeciego peronu w urządzenie oświetlające (latarnie) oraz znaki z nazwami stacji 500 marek, 17.Przebudowa dwóch żurawi wodnych z rurami 1200 marek i 18.Nieprzewidziane wydatki 2860 marek.
*Łącznie przebudowa stacji Grodzisk wielkopolski wyniosła 95000 marek.
Przebudowa drugiej stacji krańcowej Luboń wyniosła 20.000 marek, na co złożyły się koszty: 1.Odwodnienie i kanały 500 marek, 2.Budowa 120 metrów peronu wyspowego 1440 marek, 3.Budowa domu dwurodzinnego dla niższych urzędników kolejowych i ewentualnie dla robotników stacyjnych 9000 marek, 4.Dodatek do transportu materiałów budowlanych i podwyżek pensji 1000 marek, 5.Zmiany przy budce dróżnika w południowej części stacji 2000 marek, 6.Zburzenie i budowa masywnej nastawni w południowej części stacji 2500 marek, 7.Przesunięcie ogrodzenia we wschodniej części stacji 600 marek, 8.Na utworzonym trzecim peronie zamontowanie oświetlenia i tablic informacyjnych 500 marek i 9.Inne nieprzewidziane koszty – 500 marek.
*Razem przebudowa stacji Luboń krańcowej w budowie linii Grodzisk Wielkopolski – Luboń wyniosła 20.000 marek. Przebudowa dworca głównego w Poznaniu, aby dostosować do obsługi pociągów z linii Grodzisk – Poznań wyniosła 85.000 marek.
Zbigniew Tomaszewski

Budowa kolei żelaznej Grodzisk Wielkopolski – Luboń część 10
Na chwilę musimy wrócić do części 8, w której opisywałem wspomnienia mej babci z 1967 roku, która opowiadała mi o budowie wysadzonego mostu kolejowego nad drogą, ze stęszewskiego Rynku do Witobla, a był to rok 1919. Wysadzili go powstańcy wielkopolscy.
Odbudowę mostu sfinansował wydział czeladzi rzeźnickiej ze Stęszewa. W części 8 zamieściłem fotografię rzeźników stęszewskich wykonaną w roku 1919. Z informacji uzyskanych od starszych mieszkańców Stęszewa wynika, że jest to niemożliwe, aby fotografia pochodziła z 1919 roku, ponieważ widniejący na niej rzeźnik z ulicy Laskowej, miał w roku 1919 lat 10.
Postanowiłem szczegółowo jeszcze raz ten fakt sprawdzić. Moje archiwum, samych tylko dokumentów dotyczących kolei w Polsce – jest ponad 3000. Po kilku dniach poszukiwań natrafiłem na dokumenty dotyczące odbudowy mostu, a w nich czytamy:
– Z uwagi na brak pieniędzy na odbudowę nowego mostu kolejowego w Stęszewie zniszczono ładunkami wybuchowymi. Most należy, jak najszybciej przywrócić do ruchu, poprzez przykrycie otworu konstrukcją prowizoryczną, poprzez najczęściej stosowany sposób odbudowy zniszczonych mostów. Na podporach ocalałych lub prowizorycznych należy ustawić prowizoryczne konstrukcje nośne z belek drewnianych, stalowych, dwuteowych lub kratowych. Podpory wykonać ramowe lub koszykowe, z klatek, z podkładów lub na palach. Sposoby wykonania prowizorycznych podpór i przęseł były omówione bezpośrednio z wykonawcą prac.
Zasadnicze sposoby prowizorycznej odbudowy zniszczonych mostów.
Prowizoryczna odbudowa mostu ma za zadania przede wszystkim, jak najszybsze przywrócenie komunikacji przerwanej z powodu uszkodzenia obiektu mostowego. Sposób odbudowy prowizorycznej zależy od wielu czynników, a przede wszystkim od rodzaju i stopnia zniszczenia mostu. Od warunków, w jakich odbywa się odbudowa prowizoryczna, a więc, czy w okresie wojennym lub w okresie pokoju, od terminu wykonania robót, rodzaju posiadanych materiałów do budowy prowizorycznej, sprzętu, liczby wykwalifikowanych robotników itp. Te zasadnicze czynniki decydują o zastosowaniu tego lub innego sposobu odbudowy prowizorycznej zniszczonego obiektu. W każdym przypadku odbudowy prowizorycznej obowiązują zasady statystyki, zachowanie bezpieczeństwa ruchu pociągów oraz oszczędność materiałów i robocizny. Projekty, które są załączone dotyczą odbudowy prowizorycznej tylko małych i niewysokich mostów. Należy zwrócić uwagę, aby klatki z podkładów układać na gruncie, na narzucie z kamieni.
*Zatem według tych dokumentów i projektów most w roku 1919 nie został odbudowany z inicjatywy rzeźników stęszewskich, tylko został prowizorycznie. Jak mówi stare powiedzenie w Stęszewie „Prowizorki działają najdłużej”. Dlatego już wiemy, że porządny most został odbudowany przez wydział czeladzi rzeźnickiej dopiero w latach trzydziestych ubiegłego wieku i z tego okresu pochodzi okolicznościowa fotografia, na której u dołu na tablicy jest napis „wydział czeladzi rzeźnickiej Stęszew”.
Za wszelkie uwagi bardzo dziękuję, a szczególnie za nadesłane listy z pamiątkami, fotografiami, starymi gazetami i książkami.
Ciąg dalszy nastąpi
Zbigniew Tomaszewski.

Budowa kolei żelaznej Grodzisk Wielkopolski – Luboń część 8
W ostatnich częściach wspominałem o dużej firmie sióstr Brotthman, w której prym wiodła Hanna, zwana w Stęszewie „Hanusia”. Biura firmy budowlanej mieściły się na ulicy Mosińskiej 3. Magazyny i warsztaty rozciągały się, aż do ulicy Dworcowej.
Przy tej ulicy Hanusia miała wyłącznie dla siebie piękną, urokliwą willę. Idąc drogą z Rynku, pomiędzy Gimnazjum, a kościołem św. Trójcy, dochodzimy do mostku. Zaraz za mostkiem w prawo była droga na zamek i Pańską Górę.
W lewo idziemy do Witobla. Dochodzimy do mostu kolejowego. Patrząc w prawo widzimy zarośniętą krzakami właśnie Pańską Górę. Przechodząc pod mostem i mijając go po prawej stronie, tuż obok przy moście, w krzakach zobaczymy 7 ogromnych bloków betonowych. Ich łączna waga wynosi około 70 ton. Są one pozostałością po wysadzonym w powietrze przez Powstańców Wielkopolskich moście. Zrobiono to w 1919 roku, aby Niemcy nie mogły zbyt łatwo dostarczyć do Poznania kilku pociągów pancernych oraz dziesiątki tysięcy wojska. Inne linie kolejowe łączące Niemcy z Poznaniem również zostały uszkodzone. Po zwycięskim Powstaniu Wielkopolskim most odbudował wydział Czeladzi Rzeźnickiej w Stęszewie, w 1919 roku.
Pamiętam z opowiadań babci, że w roku 1965 nastąpiło uroczyste oddanie przez rzeźników mostu kolejowego. Cały rynek i droga do mostu były ubrane zielonymi choinkami i brzozami. Tłum ludzi ze sztandarami szedł z Rynku ul. Kościelną do mostu. Na jego szczycie, z jednej i drugiej strony wisiały dwie głowy byków z rogami. Po około dwóch tygodniach z głów pozostały idealnie oczyszczone przez ptaki czaszki z rogami. Według relacji mojej babci wisiały bardzo długo.
Most został uroczyście przekazania przez rzeźników na rzecz Zachodniej Dyrekcji Kolei Państwowych w Poznaniu. Członkowie Czeladzi Rzeźnickiej ulokowali się na nasypie kolejowym i fotograf wykonał pamiątkowe zdjęcie. Następnie udali się na Rynek do restauracji Zauschnera na uroczysty obiad.
W chwili budowy linii Grodzisk Wielkopolski – Luboń opisywany most kosztował 15.000 marek. Jednak jeden z dwóch najpiękniejszych mostów murowanych mieści się w Wirach. Wiadukt ten jest sklepiony ponad strumieniem Wirnika. Ma 3 przęsła, każde 10 metrów szerokości. Budowa pochłonęła 40.000 marek.
Dalej czytamy w kosztorysie budowy tej drogi kolejowej o przepuście w Stęszewie, sklepionym ponad strumieniem Samica. Miał 3,5 metra szerokości, 4 metry wysoki, a długi był na 13 metrów. Ściany były szczelne i miały paski ołowiu do tłumienia drgań. Kosztował 23.000 marek.
Zamieściłem w tym numerze fotografie parowozu PM-36-1 w wersji opływowej, który Rosjanie ukradli w 1945 roku. Pokazuję też PM-36-2. Zamieściłem te fotografie, ponieważ ludzie każdy parowóz nazywają Piękną Heleną. Na szlaku turystycznym wokół Stęszewa, w pobliżu pańskiej góry jest fotografia jakiegoś parowozu. Podpisano go „Piękna Helena”. Jest to błąd. Nie ma jej na zdjęciu. „Piękna Helena” jest tylko jedna i można ją rozpoznać po umieszczonych mosiężnych, odlanych z brązu tabliczkach. Na czerwonym tle z lewej strony są złote litery z napisem „Beautiful Helena”. Z prawej strony jest taki sam napis, ale po polsku „Piękna Helena”.
Na koniec części 8 opiszę zajście humorystyczne. Mój syn Jakub, gdy chodził do szkoły podstawowej, po lekcjach chodził do prababci, która mieszkała na dworcu kolejowym na pierwszym piętrze. Prababcia miała na imię Helena i miała wtedy około 80 lat. Któregoś dnia Kubuś stał w oknie, gdy wjechał pociąg na peron, zaczął krzyczeć „Piękna Helena”. Babcia podbiegła do chłopca i powiedziała:
– Kubuś, co ty mówisz, przecież ja jestem stara i brzydka.
Wtedy on ręką wskazał na stojący na peronie parowóz o tej nazwie. Babcia go zrozumiała, ucałowała i pogłaskała. Ciąg dalszy nastąpi.
Zbigniew Tomaszewski