niedziela, 16 Grudzień 2018

Felietony

Złote myśli: *Mądrość, podobnie jak żółwiowa zupa, nie każdemu jest dostępna. – Koźma Prutkow, *Nikt sam nie jest dostatecznie mądry – Plaut, *Mądrość musisz sam z siebie, własną wydobyć pracą – Adam Mickiewicz, *Siwizna nie czyni człowieka mądrym – Menander, *Mądrość nie jest jedyną wartością, która nie dewaluuje się – Sokrates, *Trzeba wiedzieć, co i kiedy, a nie wiedzieć wszystko – Henryk Jagodziński, *Sztuka mądrości polega na tym, by wiedzieć, co należy przeoczyć – William James, *Mądrość przychodzi w stroju cierpienia. Gorycz wiedzy jest zdrowym napojem – Anna Kamieńska, *Mędrzec szuka mądrości, głupi ją znalazł – Georg Christophlichtenberg, *Nie wystarczy dużo wiedzieć, żeby być mądrym – Heraklit, *Człowiek nie mądrzeje na starość, ale staje się ostrożny – Ernest Hemigway, *Mądrość jest tylko w prawdzie – Johann Wolfganggoethe.

Jak to z Żydami w Polsce było część 20

Czas jest królem prawdy.

W poprzedniej części zakończyłem o tym, że Polska od roku 966 nigdy nie była wolna. Straszna niedola dla Polaków rozpoczęła się, gdy krzyżacy podstępnie za złoto Watykanu w roku 1224 wydzierżawili od Księcia Konrada Mazowieckiego ziemie należące do Konrada Mazowieckiego. Krzyżacy fałszując dokumenty i podpisy Konrada wyłudzili od papieża złoto na budowę zamków krzyżackich. Dokumenty i pieczęcie Konrada podrabiali tak starannie, że były wiarygodne u Papieża, ale to już była specjalność Niemców krzyżackich, o czym się przekonaliśmy w roku 1939, gdy cały świat czytał w gazetach, że polscy bandyci napadają na spokojny pracowity naród niemiecki, a prawda była zupełnie odwrotna. Wracając do roku 1224, gdy krzyżacy watykańscy i niemieccy, piszę watykańscy,ponieważ wielu ludzi twierdzi, że krzyżacy to oddzielne państwo krzyżackie. To była fikcja, aby w razie czego mieć przykrywkę. Tak samo uczynił Watykan na mocy traktatów laterańskich. Za porozumieniem z Mussolinim i Hitlerem po podpisaniu odpowiednich konkordatów, dnia 22 lutego 1929 roku powstało suwerenne, neutralne państwo- miasto Watykan ( Stato Della Citta del Vaticano). Strony uzgodniły w nim, że nowe „Państwo Kościelne” o powierzchni 44 hektarów. W skład państwa wchodziło 30 placów i ulic, bazylika świętego Piotra, dwa kościoły, pałac Laterański, koszary gwardii szwajcarskiej. Dnia 22 lutego 1929 roku państwo już Watykan liczyło 973 mieszkańców. W skład państwa wchodził oddalony o 20 kilometrów pałac letni w Castel Gandolfo. Ponadto państwo Watykan było zwolniony od podatków i kontroli finansowej. I tak Watykan za pociągnięciem pióra stał się z niepewnego bankruta krezusem i zapewnił sobie uprzywilejowaną pozycję na międzynarodowych rynkach finansowych, gdzie miała się wykuwać przyszłość świata w XX wieku. 10 lat później po bandyckim napadzie narodu niemieckiego na Polskę państwo neutralne Watykan było już najmniejszym państwem na świecie. Żadnego przemysłu, żadnych bogactw naturalnych, jedynym dochodem był bank watykański i tak państwo Watykan stało się jednym z najbogatszych i pod wieloma względami najpotężniejszym państwem na świecie. Szwajcaria też zrobiła się państwem neutralnym na wszelki wypadek i tak oto w czasie II wojny światowej (ostatniej wyprawy krzyżowej). Na Watykan i Szwajcarie nie spadła ani jedna bomba? Kolejna intryga w roku 1227 gdy Świętopełk Gdański dokonał napadu na Gąsawę, gdzie odbywał się zjazd Piastów. Świętopełk zamordował księcia Leszka Białego na polach Marcinkowa. Przybrał tytuł księcia i zerwał więzi z Polską. Pomorze odosobniło się, a polska została odepchnięta od Bałtyku. Tymczasem zaś pomorze szczecińskie zostało przejęte przez Niemców. Niemieccy krzyżacy po roku 1224 osadzili się na wydzierżawionej ziemi od Konrada nad dolną Wisłą. Na podstawie przedstawionych papieżowi sfałszowanych dokumentów opieczętowanych podrobioną pieczęcią Konrada i tak powstała krzyżacka zapora przez którą Polska nie mogła korzystać ze swego morza. Także intrygi i podstęp Niemców i Watykanu wprawiły o zawrót głowy.
Ciąg dalszy nastąpi
Zbigniew Tomaszewski

Złote myśli Zbigniewa Tomaszewskiego”
*Po długich latach znalazłem przewodnika, który mnie prowadzi do prawdy, atoli zawsze znajdzie się drugi przewodnik, który będzie rzucał kłody pod nogi, *Nie znajdziesz na świecie kościoła, który nie wyciąga ręki po pieniądze, *Nabywaj mądrości, bo lepsza nad złoto i staraj się o roztropność, bo lepsza nad srebro,
Złote myśli innych autorów:
*Przeciwności losu uczą mądrości, powodzenie ją odbiera – Seneka, *Nie ma surowszego nauczyciela nad doświadczenie, jednak samo doświadczenie nie uczy tam, gdzie brak chęci do nauki – George Bernard Shaw, *Mądrość jest,jak źródło; im więcej się z niego pije, tym potężniej wytryska -Angelus Silesius, *Gdybym żył jeszcze raz, popełniałbym te same głupstwa i błędy, ale starałbym się popełnić je wcześniej -Bertrand Russel, *Doświadczenie: suma błędów popełnionych oraz tych, których się z żalem nie popełniło – Francoise Segan, *Ucz się czekać, bo albo zmienią się rzeczy, albo twoje serce.- Johann Michael Sailer, *Z doświadczenia rozum się mnoży – Mikołaj Rej.

Jak to z Żydami w Polsce było część 19
Zbrodnie przeciwko ludzkości nigdy nie ulegają przedawnieniu.
Czas jest królową prawdy
W części 19 chcę kontynuować opis badań historii przez profesora Władysława Abrachama, który uzyskał pozwolenie od papieża, by wejść do archiwum Watykanu. Profesor – wśród tysięcy dokumentów nie skatalogowanych i tuporządkowanych – zajął się badaniem organizacji kościoła w Polsce do XII wieku.
W archiwum Watykanu profesor znalazł zbyt mało szczegółów o przyjęciu chrześcijaństwa w Polsce, dlatego zapewne, że fakt ten dla dziejów naszych tak donosiły, nie był wypływem gwałtownego jakiegoś przewrotu, lecz odbył się na drodze pokojowej i nie bez pewnego z góry przygotowania. Nie obce więc być musiało chrześcijaństwo w Polsce przed przyjęciem Chrztu Mieszka I, a i po owym urzędowym przyjęciu nie była wielka siła odporna reszty ludności pogańskiej, skoro kronikarze niemieccy, znający wewnętrzne ówczesnej Polski stosunki, nie zapisali, ani jednego faktu większego oporu, którymi przepełnione są dzieje misji, czy to ludów skandynawskich, czy Słowian połabskich, czy Prus, czy Pomorza i nie zanotowali, ani jednego męczennika z powodu głoszenia chrześcijaństwa na ziemi naszej.
Nasze podania nie przekazały nam również podobnych wiadomości. Misjonarzy osłaniała skutecznie silna opieka książęca, ale i ludność już z nimi dawniej się oswoiła, a przy tym widocznie brak było w Polsce głównego przeciwnika chrześcijaństwa, tj. silnie zorganizowanego i zbyt wpływowego stanu kapłańskiego, który u Słowian Połabskich i na Pomorzu i na Rugii był żywiołem w sprawach publicznych decydującym.
Słowianie, między Łabą, a Odrą trzymali się twardo swoich Bogów pogańskich jednak watykańsko-niemiecka siła była bezwzględna i chrześcijaństwo torowało sobie drogę ostrzem miecza.
Przechowały się w archiwum Watykanu ślady i wiadomości o istnieniu organizacji na tle religijnym i teokratycznym.
Inaczej było w Czechach, gdzie chrześcijaństwo przyszło około 100 lat wcześniej, niż w Polsce. Na terenie Polski, Prus i Litwy religia pogańska była tak silna, że Watykan i Niemcy bali się wyludnienia, bo połowę ludności wycięliby w pień, a druga połowa by uciekła i kto uprawiałby miliony hektarów ziemi, aby Watykan i Niemcy rosły w potęgę.
Watykan i Niemcy doszli do wniosku, że nietrzeba działać gwałtownie, ale systematycznie, powoli głaskając Słowian. Nie brać w niewolę, nie używać toporów i miecza. Także w 966 roku i w roku 999 orszak żołnierzy idący z Watykanu i Magdeburga miał 14 kilometrów długości, uzbrojonych żołnierzy, setki wozów do zabierania łupów, jednak Mieszko I zgodził się na wszystko i musieli odejść z powrotem.
Mamy jednak rok 2018 i nigdy nie pozbyliśmy się najeźdźców roku 966 i 999. Do dzisiaj zostajemy pod silnym nadzorem Watykanu i Niemców. O tym świadczy chociażby fakt, że – jak już wspomniałem – 200 lat temu i dzisiaj Niemcy mają kredyty w Deutsche Banku na 1,2%, a my Polacy mamy dostęp do kredytów w bankach na około 21%.
W czasie zaborów Hipolit Cegielski miał 90% fabryki w szopach, bo uzyskanie pozwolenia na budowę hali trwało do 15 lat. Dzisiaj 90 % hal w polskich fabrykach jest w namiotach, bo uzyskanie pozwolenia na budowę trwa w nieskończoność.
Wracając do badań profesora Władysława Abrahama o przyjęciu przez Polskę chrześcijaństwa, czytamy w księgach Thietmara i Kosmasa i w legendzie panońskiej, te kroniki przechowały ślad wyraźny nie tylko owego zwierzchnictwa, ale i szerzenia wiary chrześcijańskiej u tych szczepów.
Wiadomość dotycząca ochrzczenia księcia Wiślicy jest tą cenną wskazówką, pierwszą o pojawieniu się chrześcijaństwa na ziemi naszej. Chrzest ten dobrowolny na pewno nie był, ale zapewne jak długo trwało potężne państwo morawskie – i wpływ chrześcijański na szczepy mu podległe był zapewniony.
Niemal do dziś pozostały jeszcze ślady dające się odnieść do tradycji świętego Metodego i Cyryla. Pomijając bowiem modlitwę do tych apostołów, przechowaną w starodawnych brewiarzach prowincji gnieźnieńskiej, dowodem o wiele donioślejszym wpływów działalności świętego Metodego jest zapis znaleziony przez profesora Abrahama w archiwum Watykanu, który brzmi:
– Pogański książę bardzo potężny, siedząc w Wiślech urągał chrześcijanom i zbytki im robił. Posławszy więc ku niemu (Metody) rzekł: „Dobrze by było synu, abyś dał się ochrzcić dobrowolnie na swojej ziemi, bo inaczej będziesz w niewolę wzięty i zmuszony zostaniesz przyjąć chrzest na cudzej ziemi; wspomnisz moje słowo, tak też się stało.”
Powyższy opis znaleziony przez profesora Władysława Abrahama w archiwum watykańskim dowodzi bezspornie, że chrześcijaństwo w roku 966 i 999 zostało nam ogromną siłą narzucone przez Watykan i Niemcy i tylko dzięki przebiegłości Mieszka I, który zgodził się na wszystkie warunki najeźdźców i nie dał im pretekstu, aby Polaków wymordowali w 80%, a 20% zostawili w rezerwatach, jako tanią siłę roboczą. Tak jak to Watykan zrobił w Ameryce z Indianami, w Australii z Aborygenami.
Prusacy byli nieugięci, więc wymordowali wszystkich. Podsumowując Polska od 966 roku nigdy nie była wolna. Intrygi Watykanu i Niemców nieraz sięgały zenitu. Za wszystkie zabory, najazdy, niewolę możemy podziękować wyłącznie Watykanowi i Niemcom.
Ciąg dalszy nastąpi
Zbigniew Tomaszewski

Przysłowia Europy :
*Módl się do Boga, ale diabła nie obrażaj *Na dobrym winie nie ma etykiety *Najciężej w życiu ma ten, kto usiłuje uniknąć trudności *Najbardziej zapamiętaną chwilą w życiu kobiety jest chwilą zapomnienia. *Najwięcej cierpi człowiek prawy *Nakarm kruka, a on Ci oko wydziobie *Natura nigdy nie kłamie *Nawet mądry głupstwa się dopuści *Na wielkie zło wielkich trzeba środków *Nie ma nic gorszego niż nadmiar dobrej wiary *Nic nie robić albo robić wszystko na raz – ten sam skutek *Nie oduczysz psa szczekania, a kłamcy kłamania *Nieszczęsny nieszczęśnika szuka *Nieufność matką bezpieczeństwa *Nie w każdy dzień wesele *Nikt od losu nie ucieknie *Obietnicą się nie najesz *Oszczędna kuchnia dom uczyni wielkim *Oszustwo w oszusta uderzy *Pieniądz złym jest Panem ale dobrym sługą *Przez kobietę i diabeł osiwieje *Puste głowy i beczki hałas robią największy *Strach skrzydeł dodaje.


Zbrodnie przeciwko ludzkości nigdy nie ulegają przedawnieniu
Czas jest królową prawdy
W ostatnich częściach często poruszałem temat watykańskiego zakonu jezuitów. W tej części chce przybliżyć ich działania. Jezuici byli powołani przez papieża do zadań specjalnych. Oddziały jezuitów śmiało można porównać do oddziałów „ss” powołanych przez Hitlera. Członkowie zakonu Jezuitów składali poza zwykłymi ślubami zakonnymi również ślub bezwzględnego posłuszeństwa papieżowi. Głównym celem działania jezuitów było nawracanie na katolicyzm zarówno heretyków jak i pogan i utwierdzenie w wierze chwiejnych. Zakon rozwijał się nadspodziewanie szybko. Doskonała organizacja zakonu, gorliwość i wysokie wykształcenie jezuitów jak też karności i bezwzględne posłuszeństwo papieżowi spowodowały opanowanie przez nich wielu krajów zagrożonych przez reformacje. po wystąpieniu Lutra jednym z krajów była Polska gdzie jak już wspomniałem Papież wysłał do Poznania 200 Jezuitów, aby opanowali sytuację i utwierdzili w Polsce katolicyzm. Dlatego też nazywano jezuitów „milicja chrystusowa”. Jezuici byli wysyłani na misje zbrodni przez papieża nie tylko do Europy, ale i do Azji, Afryki i świeżo odkrytej i wziętej do niewoli Ameryki w celu nawracania pogan. Największą zbrodnią w Ameryce watykańskich jezuitów podobnych do oddziałów „SS” Hitlera było wprowadzenie skupu skalpów i to za za złoto Watykanu. Skalp były to nożem wycięte włosy z czaszki człowieka, włosy razem ze skórą. Często wycinano to z rannych, żyjących jeszcze ludzi. Dochodziło do masowych mordów, liczyła się tylko ilość zdobytych skalpów. Po soborze trydenckim we Włoszech ustalono zasady wiary potępiające naukę Marcina Lutra i Jana Kalwina. Walka watykańskich Jezuitów trwała około 14 lat. Na ten cel papież najprawdopodobniej przekazał sporą ilość złota. Ale według powiedzenia „Cel uświęca środki” udało się. Skutki działania bezwzględnych morderców, watykańskich jezuitów i uchwał soboru w Trydencie były nadzwyczaj doniosłe i zbawienne dla katolicyzmu. Karne duchowieństwo Jezuitów mając w sakiewkach złote monety Watykanu poczęło zwycięsko zwalczać reformację i wypierać ją z wielu zagrożonych przedtem krajów, na przykład Węgier, Polski, Hiszpanii i Francji. Papiestwo przy użyciu specjalnych oddziałów Jezuitów i złota, powoli odzyskało dawną świetność i powagę. Akcja papieża a co za tym stoi kościół katolicki mająca na celu przeciwdziałanie reformacji Lutra i Kalwina. Już od końca XVI wieku kont-reformacja zahamowała całkowicie szerzenie się „nowinek” religijnych, a w krajach katolickich utwierdziła za pomocą morderców i złota, ognia i toporów z powrotem dawne znaczenie kościoła. Do dzisiaj na świecie ludzie panicznie boją się mówić lub pisać cokolwiek o kościele watykańskim. Historycy, profesorowie uniwersytetów, doktorzy, wiedzą dokładnie, jaka jest prawda, ale boją się mówić oraz pisać cokolwiek na ten temat. Ja uważam, że świat musi dowiedzieć się prawdy. Papież, poprzednik Karola Wojtyły powiedział publicznie „Ja będę pierwszym papieżem, który powie światu prawdę”. Niestety był papieżem tylko miesiąc, ponieważ kolejnego dnia po publicznym wystąpieniu został otruty. Niestety nie można tego potwierdzić, ponieważ rano o świcie jego wnętrzności zostały spalone, w związku, z czym sekcja zwłok była niemożliwa. Obsługa Watykanu tłumaczyła, że zostały poczęte pierwsze kroki w celu balsamowania zwłok, w których pierwszym etapem jest spalenie wnętrzności. Udało się, zbrodnia nie została udowodniona, aż do dzisiaj. Kolejnymi zbrodniarzami po Krzyżakach oraz Jezuitach byli Niemieccy SS-mani.
W następnej części zajmiemy się organizacją kościoła po chrzcie Polski.
Ciąg dalszy nastąpi
Zbigniew Tomaszewski

Gal Anonim: *Historię piszą zwycięzcy *Jeżeli coś nie zostało zapisane, to tego nie ma.
Motta Zbigniewa Tomaszewskiego: *Złoto i klejnoty przynoszą tylko problemy *Rany od noża zagoją się, od słów nie *Owcę zabłąkaną odnajdziesz, człowieka nie *Niemcy są bardzo gospodarnym narodem, tylko im udało się zrobić z ludzi mydło *Pogoda zawsze jest piękna, jeżeli twierdzisz, że nie to znak że jesteś źle ubrany *Pamięć jest skarbnicą umysłu *Po co bać się śmierci, to przygoda jaką każdemu oferuje życie *Każdy naród ma swoją hołotę, za którą się wstydzi i odpowiada *Aby można było krzyknąć hura! Najpierw trzeba krzyknąć ała!
Przysłowia Europy: *Czas leczy rany, ale zmarszczki nie *Dobrze jest mówić, jeszcze lepiej milczeć *Doradcy radzą, ale nie zapłacą *Duma najczęściej w pustym łbie zagości *Gdy wiatr w oczy wieje, człowiek mądrzeje *Interesy świątyń nie mają *Jaki dom, tacy goście *Kamień który się toczy, nie obrasta mchem *Kobieta i wino to trucizna ino*Kto nie kocha książek umiera zhańbiony*Kto szuka zła, szybko znajdzie *Łzy długu nie wymażą *Mistrza pozna się po dziele *Młode drzewo prostuje się łatwo *Zbrodnie przeciwko ludzkości nigdy nie ulegają przedawnieniu.

Jak to z Żydami w Polsce było część 16

W tej części spróbuję wyjaśnić, dlaczego zło często zwycięża. A to dlatego, że miliony ludzi wolą pozostać przy starym porządku, sprawdzonym od wieków. Tutaj podam przykłady z życia wzięty, mianowicie, jak pasterz pilnował swe owieczki. One miały w owczarni spokój, schronienie, pokarm, czuły się tam bezpiecznie. Nagle burza, piorun uderzył w owczarnie. Pojawiły się płomienie. Ogień rozwijał się, pasterz wyrwał wrota z zawiasów, wbiegł do środka i zaczął wypędzać swoje owieczki. Im gorliwiej wypędzał, tym one wbiegały w głąb owczarni, prosto w płomienie. Spłonęła cała owczarnia razem ze zwierzętami.
Tak samo jest przez ostatnie 1050 lat z ludźmi. Gdy było zagrożenie ludzie chowali się w kościołach, padali na kolana i modlili się. Myśleli, że są bezpieczni. Wróg podpalał kościół i na kolanach, w męczarniach., z modlitwą na ustach ludzie umierali.
Ludzie, jak się do czegoś przyzwyczają, to nie chcą zmian. Osią tych zapasów była zawsze dobra wiara i zaślepienie zwolenników starego ładu, promienność i prorocza ufność apostołów nowych prawd. Tam, kiedy dwa te obozy się spotkały, walka wszczynała się na śmierć i życie. Tylko sekciarz może poniewierać sędziów rzymskich, watykańskich za wyrok wydany na Galileusza i innych bardzo mądrych ludzi.
Sędziowie i rządzący od zawsze byli tylko przeciętnymi ludźmi, a ludzie przeciętni są jak te rośliny, które można wyrwać z korzeniami, ale spróbuj je przesadzić na grunt obcy, inny – to jest prawie niemożliwe i tak samo jest z ludźmi. Watykan przez ostatnie tysiąc lat spalił innowierców na stosach i zamordował w inny sposób miliony ludzi.
Teraz przekonanie miliardów ludzi, aby przeszli w wiarę naszych praojców, czyli tak zwanych pogan i uwierzyli w ogień, wodę, drzewa i słońce, jest praktycznie niemożliwe. Tak, jak z tym pasterzem, który wypychał na siłę owieczki z płonącej owczarni. One nie chciały jednak żadnych zmian.
Chrystus nauczając, najchętniej szedł między ubogich duchem. Malutkim się kłaniał, ku dzieciom zwracał swe słowa, postrzegając, że kapłani i doktorowie nie sposobni są ogarnąć czystej nauki, że w najlepszym razie chcieliby kompromisu i że stare zabobony radziłyby okryć płaszczem nowych prawd. Chrystus, nazywał swoich wrogów tymi, którzy sami nie wiedzą, co czynią. Widział w nich zmurszałe drzewa, niezdolne do wyprostowania swych pogarbionych pni. Żadna cywilizacja nie godzi się na to, że jest szczeblem drabiny, której wierzchołek ginie w obłokach, bo żadna cywilizacja nie spogląda w górę, lecz w dół. Bo tam w dole widzi przebyte szczeble i cieszy się, że stoi na najwyższym i liczy: rodzina, wioska, osiedle, miasto, naród – w tym miejscu urywa, nie chce, aby czas mógł to wszystko unieść jeszcze wyżej, aby ten ostatni ład mógł znaleźć rozwinięcie, jeszcze wyżej i tak każda cywilizacja z godnością i dumą kończy na swoim „JA”. Kończy bo kończyć musi. Nic tu nie znaczy pamięć i doświadczenie dziejów. Nic nie wskórają. Człowiek pozostanie przy swoim „JA”. Nic Polaków nie nauczyła przeszłość dziejów, wojny, zabory, niewola, zero wyciągniętych wniosków. Jak tylko są wolni żrą się między sobą, jak psy.
Obserwujemy w ostatnim czasie, ze głupota Polaków nie zna granic. Ludzkość jest karabinem pozbawionym żagli i busoli, a rzuconym w dal oceanu na wieki błąkania się i szukania przystani, zdolnej go obronić od niosącej fali. U steru tłok i ścisk. Raz po raz śmiałkowie pchają się do kierownictwa. Raz po raz dalekowidz odkrywa na horyzoncie mgły lądu. Okręt dąży ku niemu, lecz zanim kotwice zarzuci, już go nowa fala uniesie i w inną porwie stronę. Raz za razem wybuchają spory o ster, o kierunek. Próżny wysiłek. Póty wiary w kierunek nie będzie, póty zaufania w sternika nie ma.
Tak jak ten korab będzie bez zgody i ładu błąkać się po falach, tak samo ludzkość będzie błądzić i bronić się z rozwagą, do ostatniego argumentu istniejącego ładu, lecz i słuchać uważnie nowych haseł i mieć uśmiech pobłażania nawet dla Utopii.
Takim nowym sternikiem okazał się dla 80 milionowy naród niemiecki w roku 1933 pod rządami Adolfa Hitlera. Wódz obiecał wszystkim pracę, chleb, przestrzeń życiową na najbliższe 1000 lat. Czy możemy dzisiaj winić Niemców, że poszli za sternikiem, który obiecał im to wszystko? Marzyli, Zzaufali mu, jak te owieczki w płonącej owczarni. I tak, jak chrześcijanie, o których wspomniałem ukrywali się przed złem w drewnianych kościołach, modląc się na kolanach, czuli się bezpieczni. Sternikiem dla nich była wiara, lecz pomylili kościoły, które były watykańskie. Często podpalali je wysłannicy z Watykanu, Jezuici, Krzyżacy, Templariusze. To prawo mędrców, a obowiązek ludzi oświeconych. Nie ma bowiem takiej tolerancji religijnej, która by zezwoliła na podawanie w wątpliwość moralności i sprawiedliwości państwowej lub na utożsamianie jej z moralnością i sprawiedliwością wyznawanej wiary.
Nie dostojnicy rzymscy wyrzekali się pogaństwa, przyjmując chrzest, lecz chrześcijanie pozyskując dla siebie tych dostojników. Pierwszy cesarz chrześcijański, Konstantyn więcej do Chrystianizmu wniósł bałwochwalstwa, niż wziął z niej nauki Chrystusa. Pierwsze wieki chrześcijaństwa raz za razem rozbrzmiewają hasłami, które obecnie tak stanowczo przypisuje się anarchistom. Hasła te milkną powoli, ale milkną tylko w piersiach, tych, którzy stanęli u władzy. Chrześcijanie już nie tylko kwapią się oddawać to, co jest cesarskiego cesarzowi, ale zajmują trony, wyrzekają się ubóstwa, wolą doczesne wywyższanie nad pośmiertne. Nauka miłości bliźniego staje się powoli sprzymierzeńcem i narzędziem władzy i państwowości. Zasklepia się już nie apostołuje, ale zniewalać chcę siłą. Już sama rozkazuje, sama uciemięża i dręczy „nieprzyjaciół swoich” zamiast ich kochać.
Poprzez pewien czas trwają jeszcze w Watykanie walki ideowe, przez pewien czas jeszcze filozofowie bronią rwącej naprzód myśli – aż pod obuchem nowych władców gaśnie pochodnia Aleksandrii, aż zapamiętały Justynian zamyka wszystkie szkoły, wykładające filozofię. Nastaje chwila ciszy, chwila oszołomienia, chwila wyczekiwania. Zmieniono kostiumy i formy ceremoniałów, tytuły i zakwitło zło, które potępiał Chrystus, a które niweczyć pragnie Watykan. Niewolnictwo, uciemiężenie pracujących, kastowości, sprawiedliwość, podporządkowująca byt jednostki widokom rządów, moralność polityczna, umiejąca przykazania „nie kradnij”, „nie zabijaj.
Podsumowując, gdy gmach ma swój kamień węgielny, stanowiący podstawę dla wszystkich wiązań i rozgałęzień, tak i umysł ludzki musi mieć kamienie węgielne dla swych wierzeń. I jak gmach w pozbawieniu go kamienia węgielnego musi widzieć swą niechybną ruinę, tak i człowiek, postrzegając zamach na podwaliny swego bytu, widzi grożącą mu zgubę.
Ciąg dalszy nastąpi
Zbigniew Tomaszewski

Motta Zbigniewa Tomaszewskiego:
*Kto poluje na dziką zwierzynę z karabinem, z lunetą, z 300 metrów – sam jest dzikim zwierzęciem. *W 64 roku Neron podpalił Rzym, potem obwinił chrześcijan. *W 1933 roku Hitler podpalił Reistag potem obwinił przeciwne partie. *Jeśli mieszkasz sam, nigdy w złości nie przewracaj szafy, bo sam jej nie podniesiesz. *Pełzamy po ziemi niczym zaraza, grób jest jedynym wynagrodzeniem za naszą nikczemność.
Złote myśli:
*Gdzie znika zainteresowanie tam znika i pamięć – Johann Wolfgang Von Goethe. Baśń Napoleońska przypomina mi objawienie św. Jana: „Każdy czuje, że coś w nim tkwi, tylko nie wie co – Von Goethe Napoleon szukał cnoty, a nie znalazłszy jej znalazł moc! – Von Goethe
Przysłowia Europy:
*Przyjaźń to nie struna – nie napinaj jej zbytnio. *Psa starego nie nauczysz niczego. *Raz ukradniesz, na zawsze pozostaniesz złodziejem. *Schwytanie złodzieja najlepiej powierzyć złodziejowi. *Skrucha jest chwalebna, ale lepsza niewinność. *Tchórz, zanim umrze, kona wiele razy. *Wiedza nie jest ciężarem. *W leniwym łbie majstruje diabeł. *Wybieraj żonę uchem, a nie okiem. *Dla religii ludzie zrobią wszystko, będą się kłócić, walczyć, umierać, zabijać, tylko nie będą zgodnie z nią żyć – Tadeusz Kościuszko

Zbrodnie przeciwko ludzkości nigdy nie ulegają przedawnieniu. W kolejnych moich badaniach historycznych będę szukał dowodów na to, że Polacy i Niemcy nie ponoszą odpowiedzialności za masowe mordy narodu żydowskiego. Do zbadania tej kwestii zmusiła mnie nienawiść do Niemców, którzy w czasie II wojny światowej katowali mojego ojca w obozie koncentracyjnym w Żabikowie.
Wrócił do domu strasznie zmasakrowany, był według opowiadań mamy i babci cały granatowy. Badania podjąłem, dlatego żeby znaleźć jakiś powód dlaczego Niemcy z taką zaciętością mordowali ludzi.
Niemcy wyciągali kilkumiesięczne dzieci z kołyski za nóżki i rozbijali główką o ścianę. Badania podjąłem, ponieważ nie chcę umierać z nienawiścią w sercu do narodu niemieckiego. Przecież to są też normalni ludzie.
Nie chcę jechać na wakacje do Kołobrzegu i wychodzić z restauracji i kawiarni, gdy wchodzą Niemcy. Nie chcę omijać szerokim łukiem na molo ludzi, gdy słyszę niemiecką mowę. Moim marzeniem jest znalezienie środków łagodzących dla narodu niemieckiego i rozmawiania z nimi.
Przecież wszyscy jesteśmy dziećmi jednego Boga. I tu opiszę mój przykład, jak politycy i Kościół łatwo mogą manipulować milionami ludzi.
Wezmę dwie kartki i linijkę. Na jednej i drugiej kartce rysuję taką samą kreskę, prostą i tej samej długości. Pod jedną kreską podpiszę: „Ta linia jest prosta” a pod drugą kartką „Ta linia nie jest krzywa, skrętna, ani spiralna”.
Obydwa podpisy są dobre i właśnie w taki sposób politycy i kościół może manipulować milionami ludzi na świecie. Przez dziesiątki lat badam historię, trzeba przełożyć setki tysięcy pożółkłych, nieraz pokrytych pleśnią stron, starych ksiąg, akt, gazet i fotografii oraz rycin. Tego i innych źródeł drukowanych i rękopiśmiennych są dziesiątki tysięcy.
Wiem, że jest to iście benedyktyńska praca, ku wydarciu z mroków przeszłości człowieka i jego dzieła, im głębiej sięgam w przeszłość, im dalej na zachód, Hen Porguję, Magdeburg, Hamburg i wszędzie widzę ziemię Polską, względnie naszych najbliższych pobratymców, Słowian. Ślady po nich zostały w postaci zniekształconych nazw osiedli, jezior, miast i wsi. Chcę je wyrwać z toni zapomnienia, chcę być utrudzonym górnikiem wydobywającym w trudzie i w poniżeniu tych utraconych na zawsze skarbów informacji. Choćby mieli i mnie straszyć sądami i pluć przede mną na ulicach, spróbuję dokończyć. Badanie to trud mego życia. Może za sto lub dwieście lat ktoś to doceni, tylko że wtedy mnie już nie będzie.
Mój wzorzec to Władysław Reymont. To co pisał atrament robił sam, z krwi, potu i łez. Ludzie pluli przed nim na ulicach. Jak dostał Nobla, to zapraszali go na dwory i pałace, jednak był tak upokorzony, że zamknął się w swoim domu w Kołaczkowie, pogrążając się w rozpaczy i alkoholu.
Do badania historii nakłonił mnie mój przyjaciel Doktor Zenon Szymankiewicz. Obydwoje byliśmy miłośnikami gór, na jednym ze spacerów po górach Zenon powiedział do mnie:
– Zbyszek, my w czasie wojny musieli ratować ludzi, ty nie musisz teraz ratować ludzi, proszę ratuj historię.
Te słowa będę pamiętał do końca życia. Utkwiły mi w pamięci także słowa, które na pogrzebie Zenka wypowiedział wojewoda Włodzimierz Łęcki „Zenku mogłeś zostać kimś, jednak do końca życia pozostałeś człowiekiem”.
Gdy idę co tydzień do kościoła, to po mszy w naszym mózgu pozostaje piękna muzyka grana na organach, piękne stroje księdza – złote, zielone, purpurowe. W kościele znajduje się masa pychy i przepychu w postaci złota i marmurów.
Idąc w niedzielę do lasu usłyszymy wiele pięknej muzyki w postaci śpiewu ptaków oraz szumu drzew. Jest to dar od Pana Boga, tak piękny, że łzy same płyną po policzkach ze wzruszenia.
Idąc dalej możemy natknąć się na źródełko, które wydaje cudowne dźwięki, obok przebiega sarna, a zaraz za nią zając.
Dookoła otaczają to wszystko wspaniałe drzewa wyrzeźbione osobiście przez Pana Boga. W lesie można doznać wspaniałego kontaktu ze stwórcą. Wierzę, że wszystko, co nas otacza stworzył Bóg.
W lesie nie ma złota, pięknych strojów, rzeźb i pychy. Wszystko, co nas otacza, nawet ta kałuża na drodze, w której możemy spojrzeć sobie w oczy. Gałązka na drodze nadepnięta wydaje wspaniały odgłos. Wszystko to jest darem, a za nic nie trzeba płacić.
Jak mówi nasza wspaniała młodzież, narybek przyszłości, dlaczego Polacy nie widzą, a może nie chcą widzieć, jak Kościół Watykański szczuje nas przeciwko nam. Szczuje Polaków i pielęgnuje w nas nienawiść do Rosjan, Żydów, cyganów. A czy oni są inni od nas? – Są takimi samymi ludźmi.
Watykan nie akceptuje ich ze względu na inną religię. Polska powinna posiadać własny Kościół Katolicki, odłączony od Watykanu.
Ciąg dalszy nastąpi,
Zbigniew Tomaszewski

Motta Zbigniewa Tomaszewskiego: *Dlaczego niektóremu człowiekowi jest tak trudno być człowiekiem, często sięga po zwierzęce poczynania. *Nigdy nie tłumacz głupcowi, bo i tak nie zrozumie. *Nieraz milczenie więcej powie człowiekowi, aniżeli krzyk. *Jeżeli masz pasj i żonę, to pamiętaj, że pasja nigdy nie da Ci rozwodu. *Wielu ludzi wie o tym, że ich życie może zacząć się dopiero jutro. *Nie ważne, jak upadamy, ważne, jak się ładnie podnosimy. *Żyj tak, aby wszyscy płakali, jak umrzesz. *Gdy władza rośnie, człowiek maleje. *Piękno jest w oczach patrzącego. *Im większa władza, tym mniejszy człowiek. *Głód jest najlepszym kucharzem. *Jeśli przesadzisz, to nawet anioły cię pogryzą. *Człowiek, to jedyne stworzenie natury, które potrafi targnąć się na swoje życie.
Przysłowia Europy: *Nie jest bezpiecznym, kto usiadł za wysoko. *Nie każdy but, na każdą nogę. *Nie podpala się domu, aby wypędzić myszy. *Nie pytaj, a Cię nie okłamią. *Nieszczęścia mówią, czym jest szczęście. *Nie śmiej się przed śniadaniem, bo będziesz płakać przed kolacją. *Nie wykipi garnek pilnowany. *Nie zmienia się konia podczas przeprawy. *Płot wysoki, przyjaźń odnowi na roki. *Płytkie strumyki robią największy hałas. *Pochlebstwo jest smacznym daniem dla głupców, ale i mędrzec lubi od czasu do czasu zjeść chociaż kąsek. *Prawda jest, jak róża, ma też swoje kolce. *Prawdę ujawni tylko czas. *Prawo chwyta muchy, lecz wypuszcza szerszenie. *Przyjaciel wszystkich nie jest niczyim przyjacielem.

Jak to z Żydami w Polsce było część 14
Zbrodnie przeciwko ludzkości nigdy nie ulegają przedawnieniu.
W części 14 będę kontynuował zbrodnie Watykanu, który ma na sumieniu miliony niewinnych istnień ludzkich zamordowanych w bestialski sposób. Chcę kontynuować historię księdza, który pierwszy odważył się napisać książki o zbrodniach Watykanu. Był nim wyjątkowo odważny, szlachetny ksiądz profesor Marcin Luter. Szkoda, że najpierw pierwsze księgi wydał w języku łacińskim, bo w Europie przeczytało je niewiele osób. Następnie wydał w języku niemieckim i wtedy dotarły one do znacznie szerszego grona. Wtedy Luter odniósł sukces, a przysłowie mówiące, że „Nie ma takiej mocy na świecie, która by złoto Watykanu nie zwojowała” – upadło. Lutrowi się udało, książki w języku niemieckim przeczytały miliony osób i tysiące ton złota straciły moc. Prawda wygrała.
Możemy zacytować tu przysłowie świata „Oliwa sprawiedliwa na wierzch wypływa”. Pozwolę sobie jeszcze zacytować słowa naszej wspaniałej poetki Marii Konopnickiej, które w 1903 roku przekazała ludowi polskiemu, w polskim kiedyś Lwowie. Wprowadzenie do książki dał Lucyan Rydel pod datą 19.X.1902 roku:
– Tysiące książek napisano, ale mało jest pięknych. Na nic największe nauki, na nic najdłuższe mozoły: Nie napisze prawdziwie pięknej książki, kto z bożej łaski nie otrzymał pisarskiego daru. Próżno uczyć wróbla słowiczego śpiewania. Słowika nikt nie uczył, a śpiewa pięknie, bo Bóg dał mu głos. Podobnie, jak słowikom dar śpiewu, tak niektórym, wybranym ludziom daje bóg talent do pióra. Taki człowiek ma w duszy moc osobliwą, że widzi, czuje piękność dookoła siebie na ziemi, na wodzie, na niebiosach i we wszelkim stworzeniu i w ludziach bliźnich swoich. W prawdzie każdy, ktokolwiek patrzy na kwitnące sady, czy na łany zboża, czy na zachodzące słońce – każdy czuje że to wszystko jest piękne. Ale taki człowiek wybrany czuje te piękność świata, stokroć mocniej i wyraźniej, niż inni – a nie tylko czuje, ale umie słowami wypowiedzieć. A kiedy zacznie pisać, to mu się słowa składają tak jakoś, jakby malarzowi farby: czytasz potem i cały świat staje ci w oczach, niby malowany i nie i nie tylko malowanie, jest jeszcze coś więcej w tym, co pisze poeta. Słowa składają się w wiersze, a wiersze splatają się pomiędzy sobą i płyną, jakby jakaś dziwna muzyka. Kto chce pisać dobre książki, ten musi myśleć o drugich,więcej niż o sobie. Musi mieć serce gorące, któreby wszystkich kochało, wszystkich – bliskich i dalekich, wielkich i małych. Nie ma na ziemi, ani nawet w niebie nic świętszego nad litość. Ona sprawia, że człowiek może stać się podobnym do anioła, kiedy zapłacze nad nędzą, krzywdą i żałością swoich bliźnich. Zacytuję kilka słów Marii Konopnickiej. Człowiek, który je przeczyta i po policzku nie spłynie mu nawet jedna łza, może śmiało skończyć ze swoim życiem, bo nie jest człowiekiem.
*Nie wam, słowiki, wtórzyć przychodzę. Nie z Tobą, Różo, kwitnąć przy drodze, lecz z Tobą płakać człowieku! Temu tylko pług, a socha, kto tę czarną ziemię kocha, kto rodzinnych swoich pól, zna wymowę – łzy i ból.
Kto ukocha lud w siermiędze, kto zna twardej doli nędze, kto wyciągnął, jako brat, dwoje ramion do tych chat!
*GDZIE MY OD WAS ODESZLI?
Gdzie my od was odeszli? Gdzieście wy zostali?… Czemu nie razem, w górę poszła nasza droga? Czemu my dzisiaj-wielcy? A wy czemu – mali? Kto z nas za to odpowie przed sądem u Boga? O Bracia! Jeśli sobie przebaczyć mamy, zróbmy to teraz, dzisiaj; dość żalów, dość kłótni… Otwórzcie nam ramiona! To my – Was szukamy, bośmy może winniejsi… ach i bardziej smutni!
* WYJDĘ Z CHATY POD FIGURĘ.
Wyjdę z chaty pod figurę, będę Boga błagać, prosić, by mnie zmienił w czarną chmurę i rozkazał wichrom nosić. Jak bliźnięcy my tułacze, polecimy, het na wolę. Cóż mi dole? Cóż niedole? Duch mój rwie się, duch mój płacze!
Oj ty wietrze, ptaku mglisty, przed błękitną leć głębinę. Niechaj w cichych szumach płynę, jak mdlejąca pieśń lutnisty. Oj, nie do was, wy stolice, w blaskach złota i w purpurze, bo podpłynęłabym, jak burze, ciskające błyskawice.
Ale do Was nędzne chaty, pola smętne i jałowe; ale do was leśne kwiaty, wysrebrzone w rosy płowe. Ale do was bory ciemne, co poicie mnie muzyką, jak ja smętną, jak ja dziką, zdradzającą łzy tajemne!
Ale do Was, wy mogiły, krwią pojonej ziemi kwiaty. Tam zaczerpnie tchu i siły, duch mój, jeniec ten skrzydlaty!
*NA FUJARCE:
A czemuż wy, chłodne rosy padacie? Gdym ja nagi, gdym ja bosy, głód w chacie? Czy nie dosyć, że człek płacze na ziemi, co ta nocka sypie łzami srebrnemi?
Oj, żebym ja poszedł ino przez pole i policzył łzy co płyną na rolę. Strach by było z tego siewu żąć żniwo, boby snopy były krwawe nad dziwo!
Przyjdzie słonko, na niebiosy wschodzące i wypije bujne rosy na łące. Ale żeby wyschło naszych łez morze, chyba cały świat zapalisz, Mój Boże!

Na tym muszę zakończyć, bo książka z 1903 roku ma już 115 lat i aż 304 strony. Skład robiony był w księgarni H.Altenberga we Lwowie, trzcionkami drukarni Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, pod zarządem Józefa Filipowskiego. Rysunki do książki wykonał Stanisław Wyspiański.
Wracając do tematu Marcina Lutra, którego nauka znalazła w Europie licznych i gorących zwolenników wśród wszystkich warstw społecznych. Niemcy ówczesne żyły w biedzie, a duchowieństwo żyło w złocie i niezliczonym bogactwie. To powodowało, że na ich bogactwo patrzył z równą nienawiścią proletariat miejski, jak chłopi i uboga szlachta. Hasła głoszone przez Lutra potępiały bogactwo i wyzysk czyniony przez kler i artstokrację.
Oprócz tego niemałą rolę szerzenia się nauki Lutra odegrało hasło żądania Lutra uniezależnienia się kościoła w Niemczech od zbrodniczego złodziejskiego papiestwa oraz zaprowadzenie języka niemieckiego w obrzędach kościelnych.
Odrodzenie wpłynęło w znacznym stopniu na rozwój literatury w językach narodowych. Rozbudzona świadomość narodowa niechętnie odniosła się do łaciny w obrzędach kościelnych i do zależności kościelnej od czynnika pozakrajowego, jakim było papiestwo. Z tego przybywało zwolenników nauki Lutra. Oni zaczęli się zwać ewangelikami, gdyż pismo święte, zwłaszcza ewangelię, uważali za jedyne i podstawowe źródło wiary.
Były naciski z Watykanu na Lutra. Papież rzucał na niego wszystkie klątwy, jakie tylko były możliwe. Luter się załamał i wysłał list do Watykanu, w którym wyznał, że postąpił źle i prosił o przebaczenie i cofnięcie wszystkich klątw. Papież nakazał Lutrowi, by załadował na taczki wszystkie księgi, zawiózł na rynek w Witembergu i spalił na oczach mieszkańców. Luter chciał wykonać nakaz. Zawiózł księgi na rynek. Przybyły tłumy. W momencie, gdy chciał podpalić, lud zaczął krzyczeć: „Marcinie, zamiast spalić księgi, musisz wrzucić do ognia i spalić bulę, którą przysłał papież z nakazem, co ma zrobić. Lud zagroził, że jeżeli podpali swoje książki, to oni go spalą razem z tymi książkami. Luter do rozpalonego już drewna nie wrzucił, ani jednej księgi, tylko wyjął bullę z kieszeni od papieża i wrzucił do ognia. Tłumy oszalał z radości. Odniósł sukces, a papież odniósł straszną porażkę.
Nadal brodnie Watykanu sięgały zenitu. Inkwizycja paliła na stosach tysiące odszczepieńców, ale nie dosięgnęli Lutra. Miał on już miliony zwolenników w całej Europie. Z czasem wyznawców Lutra nazywano protestantami, ponieważ na jednym z sejmów niemieckich złożyli protest przeciwko zakazowi swobodnego wyznania. Rozpoczął się początek walk religijno-społecznych. Na skutek ożywionej działalności zwolenników Lutra w wielu miejscowościach dochodziło do zrywania z kościołem. Wprowadzono też nowe obrzędy kościelne.
Ciąg dalszy nastąpi
Zbigniew Tomaszewski \

Grąblewo czy Grąbiewo?
Szkoła Podstawowa, jednostka OSP, sala wiejska, to najważniejsze instytucje podgrodziskiego Grąblewa. W ramach naszych artykułów dziś nadszedł czas na tę właśnie miejscowość.
Wieś ta występuje w źródłach również pod innymi nazwami (1383 Grambyewo, 1386 Grambevo, 1407 Grambowo, 1430 Crampyewo, 1448 Grampyewo, 1450 Grabyewo, 1581 Grąmbiewo, 1591 Grąmblewo, Gramblewo).
Pierwsza wzmianka o wsi pochodzi z 1383 roku. Było to gniazdo rodowe Grąbieńskich herbu Łodzia. W połowie XV w. występuje istotna informacja w źródłach dotycząca wydzielenia z obszaru wsi Grąblewo majątku Strzelce, który staje się własnością bocznej linii Grąbieńskich. Granica, między Strzelcami, a Grąblewem jest wtedy opisana w sposób następujący:
– Biegnie od kopca między Grąbiewem, a Ptaszkowem, tj. od narożnika (pala) w strudze (Łęczyczna), aż do wsi, a następnie między wspomnianymi wsiami, aż do granicy z Kurowem, a dalej do granicy z Urbanowem, do cieku – Kurowska Struga.
W 1525 r. dochodzi do ponownego rozdziału (z pewnością dobra zostały ponownie w XV w. skomasowane) Mikołaj i Jan Grąbiewscy: w 1525r. podzielili się dobrami: Mikołaj otrzymał wieś Snowidowo z sadzawką, 1 1/2 łana folwarcznego wokół wsi Kurowo oraz las od granicy ze Snowidowem, do miejsca zw. Łowisko (które leży naprzeciw miejsca zw. Ostrów Kurowski), wraz z łąkami kurowskimi.
Mikołaj nie ma podnosić wody w stawie na szkodę brata Jana; Jan otrzymuje 1/2 Grąbiewa z dworem i folwarkiem, 4 1/2 łana folwarku w Kurowie z całym zagajnikiem (indago) od granicy z Zimnowodą do miejsca zw. Łowisko oraz wszystkie łąki w Grąbiewie (PG 16, 88v-89).
Ta wieś szlachecka administracyjnie położona była od XVI wieku w powiecie kościańskim  W XIX wieku Grąblewo stało się częścią dóbr ptaszkowskich, a później była własnością Bieczyńskich.
W okresie Wielkiego Księstwa Poznańskiego (1815-1848) Grąblewo należało do wsi większych w ówczesnym powiecie bukowskim, który dzielił się na cztery okręgi (bukowski, grodziski, lutomyślski oraz lwowkowski). Grąblewo należało do okręgu grodziskiego i stanowiło odrębny majątek o tej samej nazwie, którego właścicielem był Tadeusz Bieczyński.
W skład majątku Grąblewo wchodziły: Strzelce oraz folwark Pantaleonowo. Według spisu urzędowego z 1837 roku wieś liczyła 282 mieszkańców i 23 dymy (domostwa).
W 1839 roku datuje się powstanie pierwszej placówki szkolnej w Grąblewie. Była to oczywiście szkoła pruska. W końcu lat siedemdziesiątych XIX wieku kierownikiem szkoły został p. Karge i pracował w Grąblewie przez prawie pól wieku do 1927 r. W tym czasie władze pruskie pobudowały obecny budynek szkoły (1900) rozbudowany w końcu XX wieku do obecnego kształtu.
Chłopi z okolic Grąblewa, Strzelec i Snowidowa aktywnie brali udział w strajkach chłopskich w okresie międzywojennym. W okresie II wojny światowej okupanci hitlerowscy w miejscowej szkole urządzili naukę „po niemiecku” dla dzieci z Grodziska, Grąblewa i Strzelec.
Po II wojnie światowej w dawnym założeniu dworskim urządzono oddział PGR Ptaszkowo. Tutejszy zakład specjalizował się w hodowli bydła, później owiec rasy „krzyżówka wielkopolska”. Dziś pola i obiekty dawnego PGR użytkuje RSP Urbanowo. Z dawnego założenia dworskiego pozostała tylko brama wjazdowa z początku XIX w., dość charakterystyczny symbol wsi oraz czworaki zbudowane w początku XX w.
Od 1947 r. działają we wsi strażacy ochotnicy. Założycielami OSP byli druhowie: Bolesław Kaczmarek, Władysław Jokś i Ludwik Bobowski. Ważną postacią dla społeczności całej wsi i straży pożarnej we wsi był pan Marciniak. To z jego inicjatywy m.in. w połowie lat siedemdziesiątych pobudowano w czynie społecznym strażnicę z salą wiejską. Do dziś jest ona kulturalnym centrum. Społeczność wsi oraz liczni grodziszczanie w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych organizowali tu chętnie wesela i inne imprezy rodzinne. Było to jedno z najokazalszych wtedy miejsc, w których taka imprezę można było zorganizować.
Od końca lat sześćdziesiątych w miejscowości istniało boisko, na którym swoje mecze rozgrywał działający w miejscowości klub piłkarski LZS. LZS Grab Grąblewo grywał w niższych klasach rozgrywkowych do początku lat dziewiećdziesiątych. Jednym z ostatnich jego prezesów był Andrzej Domagała, społecznik i radny gminny z Grąblewa.
W Grąblewie jest kilka charakterystycznych miejsc, o których wypada wspomnieć, bo są znane wszystkim mieszkańcom miejscowości. Pierwsze z nich to „przepadlisko”. Tak określane był jeden z dwóch do dziś istniejących stawów znajdujący się przy ścieżce na wschód od szkoły. Starsi mieszkańcy wspominają, legendę o tym, że w miejscu tym dawniej znajdował się zamek (dwór), w którym mieszkał nieprzyjemny dla chłopów dziedzic. Za zachowanie wobec poddanych pewnego dnia spotkała go kara. Cały zamek zapadł się pod ziemię, a osuwisko zalała woda. Ponoć stawy na „przepadlisku” w okresie przedwojennym i zaraz po wojnie spełniały funkcje rekreacyjne dla mieszkańców Grąblewa i okolicznych miejscowości. Były regularnie czyszczone i można było w nich się kąpać. Na środku miejscowości, gdzie dziś znajduje się rondo, a w latach siedemdziesiątych zbudowano strażnicę OSP znajdowało się miejsce określane „rynkiem” – centrum wsi. Sklep, strażnica, kaplica działająca od lat dziewiećdziesiątych, bar „Bajka” w pobliżu szkoła, plac zabaw i boisko. To rzeczywiście serce Grąblewa.
Innym ciekawym miejscem są okolice mostku na drodze, pomiędzy Strzelcami a Grąblewem. Przez miejscowych nazywany jest „kurzymi płucami”. lub „czerwonymi płucami”. Miejsce to omijane było przez młode niewiasty, które straszyli opowieściami młodzi adoratorzy. Inną ciekawostką, o której nie wszyscy już pamiętają było istnienie we wsi kolejki folwarcznej. Łączyła ona folwark Strzelce z majątkiem Grąblewo. Jej składane tory przebiegały po wschodniej stronie wioski.
Duża kolej żelazna jest obecna w Grąblewie od ponad stu lat. Wieś dała nazwę dwóm przystankom kolejowym: przystankowi kolejowemu Grąblewo na nieczynnej linii z Grodziska do Opalenicy (kiedyś istniał przystanek Grąblewo Pole) oraz otwartemu 14 grudnia 2014 przystankowi na linii kolejowej z Grodziska do Lubonia (i dalej do Poznania).
Sebastian Skrzypczak


Zbrodnie przeciwko ludzkości nigdy nie ulegają przedawnieniu.
MOTTA ZBIGNIEWA TOMASZEWSKIEGO: *Człowieku, jeśli się nie poddałeś, to znaczy, że zawsze możesz wygrać, *Kocham książki, jednak trzeba odpocząć, dlatego kończę sezon czytania 31 grudnia i następny rozpoczynam dopiero 1 stycznia następnego roku, *Człowiek wielki, jeżeli chce być jeszcze większy, to musi umrzeć, *Jeżeli jesteś artystą i chcesz aby twoje dzieła sprzedano za dobrą cenę, to postaraj się umrzeć, *Miłości nie jest potrzebny kościół i złoto, wystarczy suchy chleb i woda, *Rok 1941 – Gebels: „Im większe kłamstwo, tym szybciej ludzie uwierzą”, *Stachura: „Nie zna smaku życia kto się przez tunel samotności nie przeczołgał”, *Rok 1920 Jan Kasprowicz, Lwów: „Zdrowaś Mario, łaski pełna – wszystko z grzechu: Czarna wełna na baranie, sierść na koniu, czy na krowie, włos na głupiej ludzkiej głowie – wszystko z grzechu ma początek, a największy zasię wrzątek wszego złego, co na świecie w piekielne chwyta nas pęty, ma przeklęty czart w kobiecie”
PRZYSŁOWIA EUROPY:
*Dzieci i głupcy nie potrafią kłamać, *Gaduła gorszy od złodzieja, *Głupiec zawsze znajdzie jeszcze głupszego, by się nim zachwycać, *Grymas przyjaciela jest lepszy od uśmiechu wroga, *Kto boi się śmierci, na poły już trupem, *Kto umie czekać, w końcu się doczeka, *Lepiej, gdy ci zazdroszczą, niż gdy cię żałują, *Lepsze zdrowie, niż złota mrowie, *Lepszy otwarty wróg, niż fałszywy przyjaciel, *Mądry zmieni zdanie, głupi przy swoim zostanie, *Na miłość lekarstwa się nie znajdzie, *Nie każdy święty, kto chodzi do kościoła, *Nie ma sensu śmiać się z kogoś, kto pierwszy śmieje się z siebie, *Nie obrażaj się na to, z czego żyjesz, *Nie właź, gdzie Cię nie proszą, *Pomyśl dzisiaj, a powiedz jutro

ZBRODNIE WATYKANU CIĄG DALSZY
Juliusz II i Leon X odgrywali ważną rolę w wojnach włoskich. Usiłowali nakłonić chrześcijańskie mocarstwa do powszechnej wyprawy krzyżowej przeciwko Turkom, lecz nie mogli tego dokonać, bo tylko Węgrzy, mając w posiłku niewielką liczbę rycerstwa polskiego (6000) bili się, bez znacznych skutków z Turkami, o południowo-wschodnie granice.
Leon X z rodu Mediceuszów, przychylnym był oświacie i sztukom pięknym, lecz przez chęć zgromadzenia, jak największych bogactw na budowę kościoła Świętego Piotra w Rzymie, używał ku temu celowi odpustów płatnych i dał sposobność do wielu nadużyć.
Wysłannicy watykańscy w całej Europie rozpoczęli słynne warzenie kobiet na specjalnych wagach. Za duże pieniądze wystawiali zaświadczenia, że zważona kobieta nie jest czarownicą i przybijali ten dokument papieską pieczęcią, i w taki sposób z Europy popłynęła rzeka złota do banku Watykanu. Kobiety z Europy, które zostały oskarżone o to, że są czarownicami i nie miały dokumentu zaświadczającego o ważeniu, płonęły na stosach.
Bogacze sprzedawali wioski, ziemie swoje, aby uzyskać zaświadczenie o tym, że ich córki i żony nie są czarownicami.
Ten fakt wykorzystali reformatorzy do swoich twierdzeń przeciw kościołowi. Papież Paweł IV (od roku 1555-1559) wystąpił przeciw odszczepieństwu Lutra, rozszerzył inkwizycję papieską i zaprowadził spis zakazanych książek (index Librorum Prohibitorum). Chodziło niby o zepsucie obyczajów kacerstwa zalecających.
Sobór Trydencki zakończony w roku 1563 nie przyniósł kościołowi spokoju, bo nie odwrócił odszczepieństwa. Luteranizm rozlewał się po Europie w zastraszającym tempie. W Wielkopolsce na terenie Polski udało się zbrodniami, intrygami i środkami podstępnych morderstw pokonać Luteranizm, czego powodem było wysłanie z Watykanu wyszkolonych 200 Jezuitów do Poznania. Ludzi, którzy występowali przeciw Watykanowi znajdowano ze sztyletami w plecach, martwych pływających w rzekach i jeziorach. Sztylet i trucizna były na porządku dziennym. Do dzisiaj w Poznaniu jest klasztor Jezuitów, który jest utrzymywany z naszych podatków, najprawdopodobniej.
Naświetlę w szczegółach odszczepieństwo Lutra od Watykanu. Wystąpienie Lutra nastąpiło w wigilię wszystkich świętych 31 października 1517 roku. Na drzwiach kościoła zamkowego w Witenberdze (Saksonia) ukazało się długie pismo zwierające 95 twierdzeń, inaczej zwanych tezami. Występowały one głównie przeciwko praktykowanemu podówczas zwyczajowi sprzedawania odpustów. Oto ich treść:
– Mylą się głosiciele odpustów (głosiło pismo), gdy twierdzą że przez odpust papieski (to jest kupiony), zyskuje człowiek zwolnienie od kary oraz zbawienie. Ci tylko tumanią ludzi, którzy głoszą, że z chwilą, gdy grosz wrzucony do skarbonki zadzwoni, dusza ich wydobywa się z czyśćca. Należy wiernych pouczać, że ten, kto daje biednym lub użycza łaknącym, robi lepiej. niż gdyby kupił odpust. Należy wiernych pouczać, że gdyby papież znał hyclostwa tych, którzy głoszą odpust, wolałby raczej, aby Bazylika Św. Piotra pozpadła się w proch, aniżeli żeby budowano ją za skórę, mięso i kości jego owieczek (tj. wiernych). Dlaczego papież nie buduje bazyliki za własne pieniądze, lecz za pieniądze ubogich chrześcijan? Wszak jego majątek jest tak wielki, jak żadnego bogatego Krezusa.
Autor pisma wzywał przeciwników swoich tez do dysputy ustnej lub za pomocą pisma. Autorem tym był profesor teologii Uniwersytetu w Wittemberdze, zakonnik i ksiądz Marcin Luter. Wybitny uczony „złotousty” kaznodzieja, już przedtem występował przeciwko zeświecczeniu i bogactwom duchowieństwa. Głosił też, że jedynie wiara w Ewangelię daje pewność zbawienia. Miał znaczne grono zwolenników i poparcie księcia saskiego. Tezy wywołały w Niemczech niezwykłe zainteresowanie i ożywienie. Ukazały się liczne pisma występujące w ich obronie lub zwalczające poglądy Lutra. Na słynnej dyspucie z teologami katolickimi w Lipsku, Luter bronił swej nauki atakując zarówno nieomylność papieża, jak i soboru. Było to już jawne zerwanie z kościołem. Od tej pory Luter szerzył swe poglądy za pomocą licznych pism łacińskich i niemieckich. Odrzucał w nich zwierzchnictwo papieży i całą tradycję kościelną, większość sakramentów, śluby zakonne, bezżeństwo księży itd.
Jednocześnie wzywał Luter społeczeństwo, aby wystąpiło przeciwko dotychczasowym stosunkom w kościele.
OD AUTORA:
– Luter popełnił niewybaczalny błąd, ponieważ wszystkie swoje pisma i księgi wydał w języku łacińskim, a w XVI wieku po łacinie umiało czytać tylko kilka procent ludzi w Europie. Gdy się zorientował w błędzie, natychmiast wydał księgi po niemiecku i odniósł sukces.
Tak szczerze, to z opisów zbrodni Watykanu wynika, że na każdej cegle, z której zbudowany jest Watykan, jest krew, pot i krzywda milionów ludzi. Po zakończeniu badania zbrodni przeciwko ludzkości, będę apelował do całego świata i wznowienie procesu w Norymberdze, na którym to procesie zostały osądzone muchy, a szerszenie nieźle się mają do dzisiaj i opływają w tysiącach ton złota.
Ciąg dalszy nastąpi
Zbigniew Tomaszewski


Świętujemy setną rocznicę niepodległości. W związku z tym przedstawiam jedną z postaci, która dla tej niepodległości wielce się – na naszym terenie – zasłużyła. To budowniczy polskiego sądownictwa w Poznańskiem. To postać, która wyrosła ze znakomitego rodu, nie pochodzącego jednak z naszego kraju, ale z Francji. Zaprezentujemy oobę Jana Motty’ego.
Protoplastą rodu na ziemiach polskich był Jan Baptysta Motty, który przybył na nasz teren razem z wojskiem napoleońskim. Po klęsce Napoleona związał się z rodziną Mielżyńskich, u których pracował, jako guwernant. Później został nauczycielem w Gimnazjum Marii Magdaleny w Poznaniu. Jego synem był Marceli – znany poznański pedagog i podobnie jak ojciec – pisarz. Marceli stworzył słynne „Przechadzki po mięście” – dając obraz XIX-wiecznego Poznania i jego mieszkańców.
Marceli był szwagrem Hipolita Cegielskiego, gdyż jego siostra wyszła za mąż właśnie za słynnego przemysłowca i założyciela fabryki, a wcześniej nauczyciela w jednej z poznańskich szkół. Marceli Motty był ojcem związanego z Grodziskiem Jana Mottego.
Poświęćmy Janowi chwilę uwagi. Urodził się 4 marca 1850 roku w Poznaniu. W młodości odebrał doskonałe wykształcenie. Ukończył Gimnazjum Marii Magdaleny, w którym uzyskał świadectwo dojrzałości w 1869 roku. Po gimnazjum rozpoczął studia prawnicze w Berlinie. Po złożeniu egzaminu asesorskiego pracował, jako sędzia powiatowy w Byczynie i Kluczborku (na Śląsku). Porzucił stanowisko sędziego z uwagi na niemożność otrzymania etatu w Wielkim Księstwie Poznańskim. Powodem była zadeklarowana niechęć do niemczyzny, podsycana antypolską, germanizacyjną polityką Prusaków.
W 1882 roku Jan Motty osiadł w Grodzisku i rozpoczął praktykę adwokacką. Mieszkał tutaj przez 36 lat osiągając tytuł radcy. W tym czasie brał aktywny udział w życiu miasta i regionu. Był członkiem Magistratu Grodziska (Zarządu Miasta), awansował również w swojej „branży” – zostając wiceprezesem Rady Adwokackiej Wielkiego Księstwa Poznańskiego. W 1883 roku ożenił się z Mieczysławą Teklą Kaczorowską herbu Rogala.
Gdy w 1918 roku Polska odzyskała niepodległość Jan Motty zaangażował się w organizowanie polskiego sądownictwa. Wtedy musiał – ze względu na swoją działalność zawodową – wyprowadzić się z miasta. Został szefem Sądu Apelacyjnego w Wielkopolsce. Nominowała go Naczelna Rada Ludowa – organ kierowniczy w Wielkopolsce, w czasach powstania wielkopolskiego. Władze odrodzonej Polski ostatecznie w 1920 roku potwierdziły to stanowisko.
Kierując Sądem Apelacyjnym Motty doprowadził do jego spolszczenia i reorganizacji w związku ze zmianą granic. Za zbudowanie polskiego sądownictwa w Wielkopolsce, Jan Motty został odznaczony przez władze polskie w 1922 roku Krzyżem Komandorskim Orderu Polonia Restituta.
Ta postać niewątpliwie może zostać uznana za jednego z budowniczych, odrodzonej 100 lat temu, Polski.
Warto jeszcze napisać o pasji pisarskiej naszego bohatera. Podobnie, jak ojciec i dziadek pozostawił po sobie dzieła literackie. Jego największym osiągnięciem było wydanie powieści „Wojna o pannę” napisanej przed 1870 rokiem.
Jan Motty zmarł 4 kwietnia 1929 roku w Poznaniu. Dwa dni później odbył się okazały pogrzeb, a trumnę złożono na cmentarzu na Wzgórzu św. Wojciecha pośród wielu innych zasłużonych Wielkopolan.
Sebastian Skrzypczak

Zbrodnie przeciwko ludzkości nigdy nie ulegają przedawnieniu – ksiądz doktor Zygmunt Baranowski Poznań, luty 1926 rok.
Cytaty:
*Przeciwko dobrej sławie bliźniego grzeszy, kto lekkomyślnie posądza, obwinia, czyli wyjawia bez potrzeby ukryte błędy bliźniego, oczernia, czyli opowiada zmyślone błędy bliźniego, *Jedynym lekarstwem na grzechy mowy jest milczenie: -Milczenie skromne wobec rodziców i starszych, -Milczenie cierpliwe wobec bólu i krzywdy, – Milczenie dyskretne wobec tajemnicy powierzonej, -Milczenie mądre wobec gadatliwości pustych głów. *Obłuda objawia się tym, że człowiek na zewnątrz udaje pokorę, pobożność i przyjaźń, a wewnątrz jest pełen pychy, grzechów i fałszu, *Usta kłamliwe są obrzydliwością Pana Boga, *Dobra sława jest więcej warta, niż majątek, *Dobra sława zdobywa nam zaufanie ludzkie, stanowisko w życiu i społeczeństwie, pobudza do prowadzenia życia uczciwego; daje wiele szczęścia i szlachetnego zadowolenia.
Motta Zbigniewa Tomaszewskiego:
*Dzięki motylom świat jest piękniejszy, *Siostrą młodości jest głupota, starości bieda, *Kobiety nie zmienisz, możesz tylko wymienić na inną, *Nie tylko złodzieje polują nocą, kuny też, *Każda wojna potrzebuje bohaterów i trupów, *Dla tajemnic warto żyć, *Nie wiemy z kim się wiążemy, ale na pewno wiemy, z kim się rozstajemy, *Im bliżej jesteśmy prawdy, tym szybciej chcemy od niej uciec.
Jak to z Żydami w Polsce było? część 12
W części 12 będę kontynuować zbrodnie przeciwko ludzkości kościoła watykańskiego. Zbrodnie papieskie w Europie sięgały zenitu po roku 1512, wtedy Ferdynand 5 (Katolicki) król Arragoni był po ślubie z Izabellą, królową Kastylii i powstało jedno królestwo Hiszpańskie. Następnie doszło do ostatecznego zwycięstwa nad Maurami w Granadzie. Do tego Hiszpania od Papieża otrzymała ogromną przewagę. Zostało podbite Królestwa Neapolu w roku 1505 i przyłączone do państwa Nawarry hiszpańskiej 1512. To wszystko uczyniło Ferdynanda najpotężniejszym w Europie. Inkwizycja hiszpańska była znacznie straszniejsza od papieskiej, a wiedli w niej prym urzędnicy królewscy. To wszystko dało moc władzy i uczyniło najpotężniejszy środek do przełamania oporu ludu, przeciw despotyzmowi. Inkwizycja uczyniła króla panem życia i majątku wszystkich. Tortury wymuszały zeznania, jakiego sobie życzono, a ustanowiona policja (Santa Hermandad) – rodzaj policji miejskiej – pracowała pod rozkazy wielkiego inkwizytora i była pod jego ręką.
Kroniki inkwizycji hiszpańskiej przejmują dreszczem. Pierwszym z wielkich inkwizytorów był Tomasz Torgumada. W ciągu siedemnastoletniego urzędowania wydał 15.000 wyroków. Tyle osób skazał na śmierć w płomieniach na stosie. Mniej straszne kary, to aż 90.000 ofiar, a było to łaskawsze, bo ścinano głowy toporem lub mieczem. Skazany nie cierpiał tak, jak w ogniu. Umierał szybko.
Ponadto wypalano krzyże rozczerwienionym żelazem na czole i następnie zabijano. Wśród tych przerażających morderstw musiała zgasnąć wolność ludu i wiara w takie bóstwa, jak słońce, woda, ogień, drzewa i ze strachu przechodzili na wiarę w Jezusa i Maryję.
Ferdynand Katolicki dopiął zamierzonego celu, połączenia całego półwyspu pod jednym despotycznym berłem. Gdy królowa Izabella umarła w roku 1504, Kortezy Kastylijskie, chcąc się wydobyć spod wiszącego nad ich głowami topora inkwizycji, ogłosiły Kastylię państwem udzielnym, posadziły na tronie Joannę, córkę Izabelli i Ferdynanda wraz z jej mężem Filipem Niderlandzkim, którego zwano pięknym. Filip po dwuletnim panowaniu umarł, a Joanna utraciła zmysły z żalu po nim. Najstarszy jej syn Karol miał wtedy dopiero 6 lat, dlatego Ferdynand Katolicki, jako jego opiekun wrócił do rządów w Kastylii, aż do uzyskania przez Karola pełnoletniości. Rządy oficjalnie sprawował kardynał, jako namiestnik Hiszpanii.
Dojrzały juz Karol I, a jako Cesarz V, po swym powrocie do Hiszpanii ogłosił powszechne przebaczenie. To kraj nieco uspokoiło. Karol V władał najobszerniejszym państwem w dziejach nowszych, albowiem jego berłu ulegały Hiszpania, Niderlandy, Cesarstwo Austrii, obydwie Sycylie, a do tego odkryta już przez Hiszpanów Ameryka. Hołubił go papież za udział w wyprawie krzyżowej do Ameryki, bo to on był głównym organizatorem wypraw krzyżackich. Każde państwo uczestniczące w wyprawie budowało swój statek, organizowało ekwipunek i dawało żołnierzy. Kto się najlepiej sprawował w mordowaniu tubylców i zajmowaniu wysp tworząc kolonię, otrzymywał bullę od papieża, nadającą na własność określone wyspy lub tereny i tak powstały kolonie.
Najeźdźcy nie zwracali w ogóle uwagi na to, że na zajętych terenach lub wyspach żyją ludzie. Jak im się to nie podobało, to ich mordowali, pozostałych zamykano w rezerwatach, aby mieć darmową siłę do pracy. Bywało tak, że podczas organizowania wypraw, kilka lat przed wyprawą, potencjalne zdobyte tereny zostały podzielone. Przytoczę tu przykład opisany przez Kazimierza Błociszewskiego w książce z roku 1852 nakładem N. Kamieńskiego i spółki w Poznaniu „Państwo Kościelne”:
– A kiedy siedział na stolicy apostolskiej papież Aleksander VI (Borgia). Jeżeli się przyjmie, iż przyczyny małe mogą sprawić wielkie skutki, to papież ten, był powodem odczepienia Lutra, a przynajmniej przyspieszył takowe: Zbrodnie papieża służyły reformatorom, za pozorne dowody wykroczeń samego kościoła. Stąd deklamacje przeciw kościołowi katolickiemu na początku XVI stulecia. Ci tak zwani reformatorzy zamiast potępić w grzesznym człowieku, co było grzechem i zboczeniem wielkim od instytucji, targnęli się na samą instytucję. Aleksander VI, jako widzialna głowa chrześcijaństwa, darował Ferdynandowi Katolickiemu wszystkie kraje, jakie odkryć mogli w przyszłości poszukujący nowych lądów żeglarze.
I tu absurd – przypis autora.
– Podarunek tego samego rodzaju, uczynił był już dawniej Papież Eugeniusz IV Portugalczykom, czyli dzielili skórę na niedźwiedziu. Ustanowili, aby nie dochodziło do konfliktów między konkwistadorami okupujących odkrytych ziem, aby wszystkie ziemie odkryć się mogące (sto godzin drogi na zachód wysp szorstkich) w stronie zachodniej należały do Hiszpanów, a we wschodniej do Portugalczyków. Ponieważ kardynał cezar Borgia z pomocą ojca swego (Aleksandra Papieża) starał się o utworzenie oddzielnego państwa dla siebie, przeto znajdziemy ich obydwóch w dziejach wojen włoskich
. Aleksander VI padł ofiarą własnych zbrodni , bo gdy zamierzył otruć wielu nieprzychylnych sobie kardynałów. Zatrute wino, zamiast tym dla których było przeznaczone, nalano przypadkiem papieżowi i cezarowi Borgia. Papież umarł natychmiast (rok 1503) Borgia żył wprawdzie, lecz wśród ciągłej niemocy. I tu widzimy, że w Watykanie najbardziej niebezpieczną bronią było i jest do dzisiaj „Krzyż, złoto, intryga/trucizna i sztylet”.
Ciąg dalszy nastąpi
Zbigniew Tomaszewski